Najemnik - księga wniosków i zażaleń

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 27 mar 2006 22:18

No, jak bez oznajmienia? A te sugestie jednej ze Złotego Tuzina? Tam już zaczyna być wyraźna sugestia, IMAO.

Jeżeli chodzi o T2, właśnie na tym polega nadprodukcja epizodów - że naruszają ergonomię utworu, bo są niepotrzebne, nieuzasadnione fabularnie. Ładna analogia, Alfi => tkanka tłuszczowa, nie mięśnie :))))
Alfi pisze:W pierwszym tomie niektórym mogły się nie podobać zbyt częste "cięcia", mam na myśli przeskoki od jednego wątku czy miejsca akcji do drugiego.
Może pamięć mam już nie tylko dziurawą i zwapniałą, ale jeszcze dotkniętą kompletną amnezją, bo z T1 nie przypominam sobie więcej niż jednego wątku... :X
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23431
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 27 mar 2006 22:50

Małgorzata pisze: No, jak bez oznajmienia? A te sugestie jednej ze Złotego Tuzina? Tam już zaczyna być wyraźna sugestia, IMAO.
Tylko sugestia. I bardzo dobrze, że tylko.
Małgorzata pisze: Może pamięć mam już nie tylko dziurawą i zwapniałą, ale jeszcze dotkniętą kompletną amnezją, bo z T1 nie przypominam sobie więcej niż jednego wątku... :X
Miałem na myśli epizody bez udziału głównych bohaterów, tworzące lub dopełniające tło. One zresztą były zazwyczaj naprawdę ważne z punktu widzenia powieściowego świata.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 27 mar 2006 23:13

Alfi pisze:
Małgorzata pisze: No, jak bez oznajmienia? A te sugestie jednej ze Złotego Tuzina? Tam już zaczyna być wyraźna sugestia, IMAO.
Tylko sugestia. I bardzo dobrze, że tylko.
Ten aspekt uniwersum rośnie, a sugestia jest właściwie czytelna i oczywista. Znaczy, może się rozrosnąć i zapewne rozrośnie.
Alfi pisze: Miałem na myśli epizody bez udziału głównych bohaterów, tworzące lub dopełniające tło. One zresztą były zazwyczaj naprawdę ważne z punktu widzenia powieściowego świata.
Były tak nieliczne, że w zasadzie nie mogły przeszkadzać, wprowadzać mętliku. Tak naprawdę, nadprodukcja wyraźna jest dopiero w T2, tam już po prostu widać, jak ująłeś wcześniej, "pornograficznie" :))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23431
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 28 mar 2006 16:02

Małgorzata pisze: Tak naprawdę, nadprodukcja wyraźna jest dopiero w T2, tam już po prostu widać, jak ująłeś wcześniej, "pornograficznie" :))))
Ja to tak ująłem?!
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 28 mar 2006 16:07

Alfi pisze:
Małgorzata pisze: Tak naprawdę, nadprodukcja wyraźna jest dopiero w T2, tam już po prostu widać, jak ująłeś wcześniej, "pornograficznie" :))))
Ja to tak ująłem?!
A kto mówił o gołym oku?! :P
So many wankers - so little time...

Krzysztof Piskorski

Post autor: Krzysztof Piskorski » wt, 28 mar 2006 19:09

Małgorzata pisze:
Alfi pisze:
Małgorzata pisze: Tak naprawdę, nadprodukcja wyraźna jest dopiero w T2, tam już po prostu widać, jak ująłeś wcześniej, "pornograficznie" :))))
Ja to tak ująłem?!
A kto mówił o gołym oku?! :P
Już, wystarczy tego freudowskiego offtopa :)) ! Człowiek chce się czegoś o książce dowiedzieć, a tu sama golizna i pornografia z postów wyłazi - widać co komu na myśli ;)))

No ale wiem już trochę - że książka jest otłuszczona (urwać jaja zewnętrznym recenzentom wydawnictwa oraz redakcji!) i nudnawa (urwać jaja autorowi!). A po tym co napisała forumowiczka Harna na stronie Merlina, przyjdzie mi chyba iść do pługa, zamiast do klawiatury :))

W każdym razie jeśli ktoś ma jeszcze jakieś uwagi, bardzo proszę pisać, bo tymczasem trzeci tom rośnie jak na drożdżach i właśnie w tej chwili wszelakie opinie by się przydały!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 28 mar 2006 19:45

No, i się doigrałam - pouczony moderator ze wstydu się kuli <kryjąc myśl niepokorną, by z oczków kaprawych nie błysnęła, że niejeden jeszcze offtop się trafi...>
:))))

Harna oceniła fabułę, a ja mam wrażenie, że językowo też słabiej wychodzi T2. Może dlatego, że jest objętościowo większy? Nie mam możliwości porównania, bo T1 już oddałam Bibliotece Fantastyki, ale korekta i redakcja raczej się nie popisała...
So many wankers - so little time...

Krzysztof Piskorski

Post autor: Krzysztof Piskorski » wt, 28 mar 2006 20:00

Małgorzata pisze: Harna oceniła fabułę, a ja mam wrażenie, że językowo też słabiej wychodzi T2.
Z tego co pamiętam z recenzji, Małgorzato, T1 nie podobał ci się językowo dość mocno, więc T2 musiałby pod tym względem być naprawdę fatalny, żeby wypaśc gorzej ;))

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 28 mar 2006 20:05

Tak, ale T1 nie drażnił mnie niepoprawnością. Drażnił mnie "przezroczystością", suchością stylu - wynikającego zresztą z przyjętej przez Ciebie konwencji bliższej opowiadaniu "mówionemu" niż "literackiemu" (choć może nie było to zamierzone świadomie).
Natomiast T2 ma błędy językowe - i to nie tylko owo nieszczęsne "onegdaj" się w tym mieści.
Niemniej, to raczej wrażenie niepewne. Może za pierwszym razem przepuściłam po prostu błędy??
So many wankers - so little time...

Krzysztof Piskorski

Post autor: Krzysztof Piskorski » wt, 28 mar 2006 20:13

Małgorzata pisze:Tak, ale T1 nie drażnił mnie niepoprawnością. Drażnił mnie "przezroczystością", suchością stylu - wynikającego zresztą z przyjętej przez Ciebie konwencji bliższej opowiadaniu "mówionemu" niż "literackiemu" (choć może nie było to zamierzone świadomie).
Natomiast T2 ma błędy językowe
Tak, teraz rozumiem. Ale czy to znaczy, że T2 nie jest już tak suchy (wiem, na siłę próbuję znaleźć jakieś pozytywy ;)) ), czy tak samo suchy, a bonusowo usiany błędami?

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 28 mar 2006 20:15

A nie możesz poczekać na recenzje, zamiast mnie ciągnąć za język? :))))
To nie fair by było, jakbym wszystko wygadała teraz :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 6044
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » wt, 28 mar 2006 20:57

Krzysztof Piskorski pisze:A po tym co napisała forumowiczka Harna na stronie Merlina, przyjdzie mi chyba iść do pługa, zamiast do klawiatury :))
I tak to jest, jak się człowiek uczciwie podpisze... ;-) Od razu go do tablicy wołają i demaskują, palcami wytykają, rzepą zgniłą obrzucają... Yyy, przepraszam, znów oglądałam "Czarną Żmiję".

Ty ten pług zostaw w spokoju, już nie te czasy. Nie chodziło mi tyle o fabułę, ile o sposób jej ujęcia. Owszem, wiele rzeczy jest tam po prostu zbędnych, robi tzw. "masę", nie wnosząc nic do tekstu (te rozmowy o gramatyce...). Ale też wiele innych można by ująć inaczej. Odnoszę wrażenie, że zamiast przemycać pewne informacje o świecie przedstawionym, tak mimochodem, gdzieś w tle, podajesz je na tacy, łopatologicznie. Równie dobrze mógłbyś np. wstawić przypis wyjaśniający, dlaczego bohater robi tak, a nie inaczej. A jest tego tyle, że sama fabuła gdzieś ginie w natłoku dobra i nawet trudno człowieczkowi określić, czy ona ciekawa itd. I główny bohater ciągle jakiś taki... No wciąż mnie do siebie nie przekonuje.

Co do strony językowej - gorzej chyba nie jest, acz znów nieco kwiatków i baboli. Redaktor i korektor jaja stracić powinni, jako rzekłeś. Najbardziej brakuje mi ogólnej dynamiki tomu 1. Więc może z tomem 3 postaraj się trafić gdzieś w środek ;-)

No, to jak już położyłam głowę pod topór...
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Krzysztof Piskorski

Post autor: Krzysztof Piskorski » czw, 30 mar 2006 19:41

Małgorzata pisze:A nie możesz poczekać na recenzje, zamiast mnie ciągnąć za język? :))))
To nie fair by było, jakbym wszystko wygadała teraz :P
Uff... Już prawie dwa dni wytrzymałem bez ciągnięcia... Może wytrzymam jeszcze trochę ;)) ? A ciągałem dlatego, żeby dowiedzieć się co nieco dopóki trzeci tom rośnie, a nie wtedy, gdy będzie już skończony. No ale wiem już chyba wystarczająco, więc może uda mi się dotrwać do recenzji. Przeżyłem dwa dni, przeżyję jeszcze trochę ;)

A Ty, Harno, wiedz, że autorzy mają na swoje usługi wielkie siatki szpiegowskie i są generalnie rzecz biorąc wszystkowiedzący :)) Dowiedzą się nawet o jednym wspomnieniu swojego nazwiska na trzynastoosobowym forum poświęconym łowieniu podlodowemu - nawet jeśli to forum jest prowadzone w języku baskijskim :)))

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 31 mar 2006 07:02

Krzysztof Piskorski pisze:(...) autorzy mają na swoje usługi wielkie siatki szpiegowskie i są generalnie rzecz biorąc wszystkowiedzący :)) Dowiedzą się nawet o jednym wspomnieniu swojego nazwiska na trzynastoosobowym forum poświęconym łowieniu podlodowemu - nawet jeśli to forum jest prowadzone w języku baskijskim :)))
To jeszcze nic - wczoraj dowiedziałam się, że będę recenzentem-selekcjonerem powieści debiutanckiej. Powieść jest z nurtu SF&F, więc to, rzecz jasna, nie dziwi wcale. Za to autor jest więźniem odsiadującym dożywocie za morderstwo. I, muszę powiedzieć, to JEST WYZWANIE dla recenzenta, bo wiadomo: jeden gryps i...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 6044
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » pt, 31 mar 2006 09:33

Krzysztof Piskorski pisze:No ale wiem już chyba wystarczająco, więc może uda mi się dotrwać do recenzji. Przeżyłem dwa dni, przeżyję jeszcze trochę ;)
To żebyś przypadkiem nie umarł, zanim Małgorzata recenzję popełni, wystosuję do ciebie dziś maila na temat bądź nie ;-) Wiem, że to jeno marna namiastka, ale zawsze coś...
Krzysztof Piskorski pisze:A Ty, Harno, wiedz, że autorzy mają na swoje usługi wielkie siatki szpiegowskie i są generalnie rzecz biorąc wszystkowiedzący :)) Dowiedzą się nawet o jednym wspomnieniu swojego nazwiska na trzynastoosobowym forum poświęconym łowieniu podlodowemu - nawet jeśli to forum jest prowadzone w języku baskijskim :)))
Wiedziałam! Autorzy są w układzie! Słudzy szatana! Masoneria! I wiewiórki! Następnym razem podpiszę się Tajemniczy Don Pedro, nie znajdą mnie, haha!

Czy to już obłęd?...
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

ODPOWIEDZ