Arkadij i Borys, jako też inni Rosjanie

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5758
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Re: Arkadij i Borys, jako też inni Rosjanie

Post autor: nimfa bagienna » ndz, 03 wrz 2006 09:36

Bin Laudan pisze:A czytałeś opowiadania guslarskie Bułyczowa? "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" Strugackich?
Owszem. I nie wiem, co ty widzisz optymistycznego w opowiadaniach guslarskich, bo mnie zdołowały. Małe środowisko, małe kłopoty małych ludzi, rozwiązywane w sposób może i dla czytelnika zabawny, ale jak się tak bliżej przypatrzeć... Poniedziałek... zaś jest powieścią momentami zabawną, ale optymistyczną i radosną to już raczej nie.
Bin Laudan pisze:Opowiadanka Bachnowa? Warszawskiego? Leo Kaganowa? Łukina?
Warszawskiego tylko w dzieciństwie, niewiele pamiętam. Więc raczej tylko Łukina. O moich wrażeniach na temat Strefy sprawiedliwości pisałam i nie będę powtarzać. Jego autorstwa jest jeszcze coś takiego, czego tytułu nie pamiętam, ale też traktujące o małych ludzkich podłościach. Reszta tych panów ciągle przede mną. Na podstawie tego, co czytałam, mam takie, a nie inne wrażenie. Inne niż twoje? Sorry Winnetou, ale każdy ma prawo do własnego zdania. Poza tym, przytaczając nazwiska autorów, nie powiesz mi nic. Gdybyś podał choćby jeden przykład konkretny, typu 'Pan taki to a taki napisał rzecz taką to a taką, w której...' - i tu następuje prentacja tego, co twoim zdaniem nie współgra z moją tezą, ale za to potwierdza twoją. A same nazwiska... wybacz. Ja pytałam o wrażenia, a nie o listę autorów.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Anonymous

Re: Arkadij i Borys, jako też inni Rosjanie

Post autor: Anonymous » ndz, 03 wrz 2006 14:10

Bin Laudan pisze:
A czytałeś opowiadania guslarskie Bułyczowa? "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" Strugackich? Opowiadanka Bachnowa? Warszawskiego? Leo Kaganowa? Łukina? Wymieniam tylko tych drukowanych u nas. A są jeszcze Uspienskij, Kaługin, Łoginow, Liutyj... To tak z pierwszej ręki. Z tym pesymizmem zatem bym nie przesadzał.
W toku poprzedniej dyskusji wyodrębnikiśmy pewne nurty. Guslar został
uznany za prozę rozrywkową w zasadzie o niczym. "Poniedziałek zaczyna się
w sobotę" podobnie. Analizowane były opowiadania posiadające określoną,
nośną treść i tu przewaga (przynajmniej ze znanych mi) jest pesymizmu.
Ila Warszawski i opowiadanie 'Próba ucieczki' jest jednym z bardziej
pesymistycznych mi znanych (no bo "Uniwersalny poradnik" to przecież
nie jest proza na poważnie). Kaganowa nie znam, reszty też. Może się
tam coś zmieniło, ja bym wątpił. Weź np. antologie "Wilcza krew" -
tytułowe opowiadanko Diaczenków pesymistyczna jak nic, reszta to jakaś rozrywka
pod publike i nawet nie pamiętam o czym to było. Może ten Kaganow to
też tam coś rozrywkowego pisze ?

Awatar użytkownika
Bin Laudan
Sepulka
Posty: 37
Rejestracja: ndz, 19 cze 2005 22:54

Re: Arkadij i Borys, jako też inni Rosjanie

Post autor: Bin Laudan » ndz, 03 wrz 2006 23:06

nimfa bagienna pisze:
Bin Laudan pisze:A czytałeś opowiadania guslarskie Bułyczowa? "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" Strugackich?
Owszem. I nie wiem, co ty widzisz optymistycznego w opowiadaniach guslarskich, bo mnie zdołowały. Małe środowisko, małe kłopoty małych ludzi, rozwiązywane w sposób może i dla czytelnika zabawny, ale jak się tak bliżej przypatrzeć... Poniedziałek... zaś jest powieścią momentami zabawną, ale optymistyczną i radosną to już raczej nie.
Bin Laudan pisze:Opowiadanka Bachnowa? Warszawskiego? Leo Kaganowa? Łukina?
Warszawskiego tylko w dzieciństwie, niewiele pamiętam. Więc raczej tylko Łukina. O moich wrażeniach na temat Strefy sprawiedliwości pisałam i nie będę powtarzać. Jego autorstwa jest jeszcze coś takiego, czego tytułu nie pamiętam, ale też traktujące o małych ludzkich podłościach. Reszta tych panów ciągle przede mną. Na podstawie tego, co czytałam, mam takie, a nie inne wrażenie. Inne niż twoje? Sorry Winnetou, ale każdy ma prawo do własnego zdania. Poza tym, przytaczając nazwiska autorów, nie powiesz mi nic. Gdybyś podał choćby jeden przykład konkretny, typu 'Pan taki to a taki napisał rzecz taką to a taką, w której...' - i tu następuje prentacja tego, co twoim zdaniem nie współgra z moją tezą, ale za to potwierdza twoją. A same nazwiska... wybacz. Ja pytałam o wrażenia, a nie o listę autorów.
Teksty guslarskie powstające w latach 70 i 80 poprzedniego stulecia jakoś nijak nie są w stanie mnie zdołować. Możesz podać przykłady utworów z tego okresu, które tak na Ciebie podziałały?
A przecież i wśród tych późniejszych, z ostatnich kilkunastu lat twórczości Bułyczowa, znalazłoby się sporo całkiem nie dołujących.
Co do Łukina - przeczytaj "Purpurową aurę protopartorga" (wrr, jaki kretyński przekład tytułu!) lub trzy opowiadanka z cyklu o starym czarowniku i jego uczniu z tomu "Mroczny bies". Co tam jest dołującego? Może po prostu mamy inne poczucie humoru? A jest jeszcze kongenialna, nietłumaczona u nas powieść "Katali my waszie sołnce", zwariowane fantasy w realiach rosyjskich baśni i ludowych rosyjskich wierzeń.
Michaił Uspienskij popełnił ceniony w Rosji cykl o przygodach Żichara, dzielnego ruskiego woja. To satyryczna fantasy w realiach starorosyjskich.
Andriej Bielanin jest autorem cyklu o przygodach współczesnego nam oficera milicji, który trafił do świata, w którym żyje baśniowy król Groch...
To tylko to, co przyszlo mi teraz do głowy. Choćbym pękł, to te teksty nie są w stanie mnie zdołować.
A powiedz - dużo czytałaś tej rosyjskiej fantastyki, że takie stanowcze sądy głosisz?

BL

Awatar użytkownika
Bin Laudan
Sepulka
Posty: 37
Rejestracja: ndz, 19 cze 2005 22:54

Re: Arkadij i Borys, jako też inni Rosjanie

Post autor: Bin Laudan » ndz, 03 wrz 2006 23:26

js pisze:
Bin Laudan pisze:
A czytałeś opowiadania guslarskie Bułyczowa? "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" Strugackich? Opowiadanka Bachnowa? Warszawskiego? Leo Kaganowa? Łukina? Wymieniam tylko tych drukowanych u nas. A są jeszcze Uspienskij, Kaługin, Łoginow, Liutyj... To tak z pierwszej ręki. Z tym pesymizmem zatem bym nie przesadzał.
W toku poprzedniej dyskusji wyodrębnikiśmy pewne nurty. Guslar został
uznany za prozę rozrywkową w zasadzie o niczym. "Poniedziałek zaczyna się
w sobotę" podobnie. Analizowane były opowiadania posiadające określoną,
nośną treść i tu przewaga (przynajmniej ze znanych mi) jest pesymizmu.
Ila Warszawski i opowiadanie 'Próba ucieczki' jest jednym z bardziej
pesymistycznych mi znanych (no bo "Uniwersalny poradnik" to przecież
nie jest proza na poważnie). Kaganowa nie znam, reszty też. Może się
tam coś zmieniło, ja bym wątpił. Weź np. antologie "Wilcza krew" -
tytułowe opowiadanko Diaczenków pesymistyczna jak nic, reszta to jakaś rozrywka
pod publike i nawet nie pamiętam o czym to było. Może ten Kaganow to
też tam coś rozrywkowego pisze ?
Cykl guslarski "prozą rozrywkową w zasadzie o niczym"? Weź nie żartuj. I co, mam przyjąć jako aksjomat coś tak nonsensownego?
To nie wątpij, tylko trochę poczytaj, ok? Łukin pisze pod publikę? Znasz go? Wiesz, o czym pisze? Nie sądzę. Krytyka rosyjska porównuje go m.in. do Gogola. IMHO nobilitacja dla fantasty niesamowita. Ale skoro Ty wiesz lepiej...
"Motyl i bazyliszek" Burkina pod publiczkę? Jasne, zwłaszcza że rzecz była pisana w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, a z powodu kłopotów z cenzurą ukazała się dopiero w 1991 r. Faktycznie, pisane pod publiczkę jak cholera.
Czegoś nie rozumiem - to jeśli coś jest co prawda zabawne i nie dołujące, ale "rozrywkowe" (zdefiniuj pojęcie "rozrywkowe", bo być może inaczej je rozumiemy), to nie może być brane pod uwagę w tej dyskusji? Jakoś dotąd sądziłem, że rzeczy pisane na wesoło służyć mają przede wszystkim rozrywce. Bo tak, Kaganow pisze przede wszystkim rzeczy rozrywkowe - zabawne, ironiczne spojrzenie na otaczającą go rzeczywistość. Jego twórczośc jest dość nierówna, ale spora jej część jest naprawdę znakomita. Potrafi też pisać jak najbardziej na poważnie - przykładem służyć może tu opowiadanie "Homik" (nie mylić z chomikiem) z jednej z ubiegłorocznych NF. Czytałeś?

BL

Anonymous

Re: Arkadij i Borys, jako też inni Rosjanie

Post autor: Anonymous » pn, 04 wrz 2006 07:21

Bin Laudan pisze: Cykl guslarski "prozą rozrywkową w zasadzie o niczym"? Weź nie żartuj. I
No to cykl wskazujący na fantazy (nawet te wynalazki Minca to
przecież jakieś takie rozrywkowe, odmładzanie, jakieś lubczyki tej
wiedźmy-kosmitki, mikstura pracy Minca, złote rybki, jakiś jogin co to
krany po tym całym brygadziście poprawiał) o tym do czego może
prowadzić komunistycz na rzeczywistość. I żadne z tych rozwiązań nie
jest optymistyczne. Co może być optymistycznego w fakcie że najemnych
pracowników faszeruje się jakimiś prochami powodującymi wręcz chorą
chęć pracy albo komunistyczna rzeczywistość jest tak wspaniała że nie
można w niej poprawnie wbić gwozdzia.
Bin Laudan pisze: co, mam przyjąć jako aksjomat coś tak nonsensownego? To nie wątpij, tylko
Nie mówie o żadnych aksjomatach.
Bin Laudan pisze: trochę poczytaj, ok? Łukin pisze pod publikę? Znasz go? Wiesz, o czym
pisze? Nie sądzę. Krytyka rosyjska porównuje go m.in. do Gogola. IMHO
nobilitacja dla fantasty niesamowita. Ale skoro Ty wiesz lepiej...
"Motyl i bazyliszek" Burkina pod publiczkę? Jasne, zwłaszcza że rzecz
To czasem w "Wilczej kwri" nie szło ? Bo coś tam było jakieś z
problemami z cenzurą. Ale tak jakieś kiepskie że nic nie pamiętam, jakieś
stylizowane na Conana skrzyżowanego z Wiedźminem w obecnej Moskwie, smoka gdzieś zabili
(pierwsze z nich), drugie było o jakiś kosmitach co przemieniali gościa
(pamiętam że się przemienił w jakś małpe czy coś na początku), nic nie
pamiętam teraz a tomik pożyczyłem i nie zobacze w tym momencie. I coś
z motylami też. Czytalna dla mnie to jest tam "Wilcza krew" aczklolwiek
po drugim zapoznaniu się znalazłem w niej wręcz rażące błędy, niegodne
tak poważnemu opowiadaniu i tematowi - o tym jest w mojej innej wypowiedzi.
Bin Laudan pisze: z cenzurą ukazała się dopiero w 1991 r. Faktycznie, pisane pod publiczkę
jak cholera. Czegoś nie rozumiem - to jeśli coś jest co prawda zabawne
i nie dołujące, ale "rozrywkowe" (zdefiniuj pojęcie "rozrywkowe",
bo być może inaczej je rozumiemy), to nie może być brane pod uwagę w
tej dyskusji? Jakoś dotąd sądziłem, że rzeczy pisane na wesoło służyć
Może być ale tam chodziło o posiadanie nośnej treści. Ja z Wilczej krwi
pamiętam tytułowe a zazwyczaj nigdy nie zapominam poważnych opowiadania,
o czymś to świadczy.
Bin Laudan pisze: jest naprawdę znakomita. Potrafi też pisać jak najbardziej na poważnie
- przykładem służyć może tu opowiadanie "Homik" (nie mylić z chomikiem)
z jednej z ubiegłorocznych NF. Czytałeś?
BL
Homika nie. Może być wyjątek. W zasadzie to nawet "Ogniska światów" z mojej
wypowiedzi wcześniej są na minus jak się bliżej przyjrzeć, nie chcą mu wyliczyć
kursu na Ziemie przecież czyli jakis supernadzór w obrębie Ziemi jest. Przecież
to był statek pozasystemowy i po reszcie Wszechświata latał bez problemu.

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5758
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Re: Arkadij i Borys, jako też inni Rosjanie

Post autor: nimfa bagienna » pn, 04 wrz 2006 08:09

Bin Laudan pisze:A powiedz - dużo czytałaś tej rosyjskiej fantastyki, że takie stanowcze sądy głosisz?
BL
Tym tonem i z tym panem rozmawiać nie będziemy. My, nimfa bagienna.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Bin Laudan
Sepulka
Posty: 37
Rejestracja: ndz, 19 cze 2005 22:54

Re: Arkadij i Borys, jako też inni Rosjanie

Post autor: Bin Laudan » pn, 04 wrz 2006 13:10

js pisze:
Bin Laudan pisze: Cykl guslarski "prozą rozrywkową w zasadzie o niczym"? Weź nie żartuj. I
No to cykl wskazujący na fantazy (nawet te wynalazki Minca to
przecież jakieś takie rozrywkowe, odmładzanie, jakieś lubczyki tej
wiedźmy-kosmitki, mikstura pracy Minca, złote rybki, jakiś jogin co to
krany po tym całym brygadziście poprawiał) o tym do czego może
prowadzić komunistycz na rzeczywistość. I żadne z tych rozwiązań nie
jest optymistyczne. Co może być optymistycznego w fakcie że najemnych
pracowników faszeruje się jakimiś prochami powodującymi wręcz chorą
chęć pracy albo komunistyczna rzeczywistość jest tak wspaniała że nie
można w niej poprawnie wbić gwozdzia.
Guslar jako fantasy? No to masz strasznie szeroką definicję fantasy.
A co powiesz na temat opowiadań z tomu "Ludzie jak ludzie"? Taki "Świeży transport złotych rybek" na przykład? Którego bohaterowie poświęcają jedno z przynależnych im złotorybkowych życzeń na pomoc inwalidzie? Dół niesamowity. A "Zmartwychwstanie Czapajewa" ze zbiorku "Retrogenetyka", w którym dziecko siła swej woli zmienia zakończenie filmu i ratuje od śmierci tytułowego bohatera? Depresja murowana. A ciepła historia o hipopotamie-przybyszu z kosmosu, opowiedziana w "Miłości do milczącego stworzenia" z tomu "Guslar-Neapol"? Myśli samobójcze człowieka dopadają po takiej lekturze...
js pisze:
Bin Laudan pisze: co, mam przyjąć jako aksjomat coś tak nonsensownego? To nie wątpij, tylko
Nie mówie o żadnych aksjomatach.
Jak to - przecież napisałeś "został uznany". Jeśli tak, to nie ma przebacz i nie ma nad czym dyskutować. Żadna dyskusja tego nie zmieni.

js pisze:
Bin Laudan pisze: z cenzurą ukazała się dopiero w 1991 r. Faktycznie, pisane pod publiczkę
jak cholera. Czegoś nie rozumiem - to jeśli coś jest co prawda zabawne
i nie dołujące, ale "rozrywkowe" (zdefiniuj pojęcie "rozrywkowe",
bo być może inaczej je rozumiemy), to nie może być brane pod uwagę w
tej dyskusji? Jakoś dotąd sądziłem, że rzeczy pisane na wesoło służyć
Może być ale tam chodziło o posiadanie nośnej treści. Ja z Wilczej krwi
pamiętam tytułowe a zazwyczaj nigdy nie zapominam poważnych opowiadania,
o czymś to świadczy.
Gdzie chodziło? Co to znaczy "posiadanie nośnej treści"? Co to jest ta "nośna treść"? Coś pesymistycznego? Jak się uśmiechnę podczas lektury, to już nie jest to "nośna treść" tylko podła rozrywka?
A o czym świadczy? O nadmiarze lektur (o sklerozie nie wspominając?). Ja nie jestem w stanie przypomnieć sobie tego, co czytałem dziesięć lat temu, a co tu dopiero mówić o tym, co miałem na warsztacie dwadzieścia lat temu z hakiem...
js pisze:
Bin Laudan pisze: jest naprawdę znakomita. Potrafi też pisać jak najbardziej na poważnie
- przykładem służyć może tu opowiadanie "Homik" (nie mylić z chomikiem)
z jednej z ubiegłorocznych NF. Czytałeś?
BL
Homika nie. Może być wyjątek. W zasadzie to nawet "Ogniska światów" z mojej
wypowiedzi wcześniej są na minus jak się bliżej przyjrzeć, nie chcą mu wyliczyć
kursu na Ziemie przecież czyli jakis supernadzór w obrębie Ziemi jest. Przecież
to był statek pozasystemowy i po reszcie Wszechświata latał bez problemu.
W jednej z wcześniejszych wypowiedzi podałem kilka przykładów podważających początkową tezę tego wątku. Nie ustosunkujesz się do owego wyliczenia?

BL

Awatar użytkownika
Bin Laudan
Sepulka
Posty: 37
Rejestracja: ndz, 19 cze 2005 22:54

Re: Arkadij i Borys, jako też inni Rosjanie

Post autor: Bin Laudan » pn, 04 wrz 2006 13:12

nimfa bagienna pisze:
Bin Laudan pisze:A powiedz - dużo czytałaś tej rosyjskiej fantastyki, że takie stanowcze sądy głosisz?
BL
Tym tonem i z tym panem rozmawiać nie będziemy. My, nimfa bagienna.
Czyli jednak nie czytałaś za dużo. Tak podejrzewałem. W takim razie rzeczywiście dalsza dysputa na ten temat z Wami, nimfo, jakby traci sens.

BL

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5758
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pn, 04 wrz 2006 13:30

Nie mam zamiaru podawac ci listy moich lektur. Uswiadamiam cie jednak, ze ze mna mozna rozmawiac jak rowny z rownym, a nie z pozycji 'Ja wiem lepiej'. Poniewaz podchodzisz do mnie w stylu 'A co ty, dziewczynko, mozesz wiedziec' - nie zycze sobie dalszej rozmowy.
Nie wiem, czy zauwazyles, ale to forum sluzy wymianie mysli i podladow, a nie prezentowaniu wlasnej domniemanej wyjatkowosci. Jesli jestes innego zdania, to bardzo mi przykro.
To wolny kraj. Kazdy ma prawo do wlasnego zdania. Moje jest inne niz twoje? Trudno. Uszanuj to.
Jesli masz do mnie jeszcze jakies anse, to poprosze na pw. To jest watek o rosyjskiej fantastyce, a nie wzajemna opluwalnia.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Bin Laudan
Sepulka
Posty: 37
Rejestracja: ndz, 19 cze 2005 22:54

Post autor: Bin Laudan » pn, 04 wrz 2006 13:44

nimfa bagienna pisze:Nie mam zamiaru podawac ci listy moich lektur. Uswiadamiam cie jednak, ze ze mna mozna rozmawiac jak rowny z rownym, a nie z pozycji 'Ja wiem lepiej'. Poniewaz podchodzisz do mnie w stylu 'A co ty, dziewczynko, mozesz wiedziec' - nie zycze sobie dalszej rozmowy.
Nie wiem, czy zauwazyles, ale to forum sluzy wymianie mysli i podladow, a nie prezentowaniu wlasnej domniemanej wyjatkowosci. Jesli jestes innego zdania, to bardzo mi przykro.
To wolny kraj. Kazdy ma prawo do wlasnego zdania. Moje jest inne niz twoje? Trudno. Uszanuj to.
Jesli masz do mnie jeszcze jakies anse, to poprosze na pw. To jest watek o rosyjskiej fantastyce, a nie wzajemna opluwalnia.
Niczego Ci nie zamierzam narzucać. Zapewniam Cię, że szanuję Twoje prawo do posiadania własnego zdania, w tym - na temat rosyjskiej fantastyki. Nie obrażaj się jednak, gdy ktoś wytyka Ci pewne, hmm... nazwijmy to "lukami w lekturze", bo dotychczasowe Twoje wypowiedzi na niniejszy temat dowodzą, niestety, istnienia takich luk.
Zapewniam Cię, że fantastyka rosyjska to nie tylko pesymizm Strugackich - wystarczy trochę poczytać w oryginale, choć również spora część tego, co ukazało się drukiem u nas, broni mojej tezy.
A czy jestem wyjątkowy? No, może troszeczkę... Odrobinkę... ;)

Pozdrawiam
BL

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pn, 04 wrz 2006 14:40

No, no. Pax między talibami...co ja piszę...użytkownikami.
Nikt, Ci Nimfo, nie odmawia prawa do własnego odbioru rosyjskiej fantastyki, i oceny czego w niej więcej, optymizmu czy pesymizmu. A że Bin Laudan się zna, no cóż, sama chciałabym przeczytać tyle rosyjskojęzycznej fantastyki w dziesięć lat ile on przez rok. Nie lubię Bin Laudana :( lepszy jest w te klocki.*
BTW. W "Poniedziałku" pesymizmu nie zauważyłam, wręcz przeciwnie :)


*) Co nie upowaznia go do protekcjonalizmu. Każdy z nas formułuje oceny na podstawie tego co przeczytał, a nie tego czego nie przeczytał.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Bin Laudan
Sepulka
Posty: 37
Rejestracja: ndz, 19 cze 2005 22:54

Post autor: Bin Laudan » pn, 04 wrz 2006 14:46

Fakt, moje wypowiedzi mogły zostać odebrane jako nieco zbyt protekcjonalne. Jeśli tak było - przepraszam.
Ebolo - ja naprawdę daję się lubić...
:-)

Pozdrawiam
BL

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5758
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pn, 04 wrz 2006 15:49

Guzik wiesz, ile czytalam. Guzik wiesz, ile nie czytalam. Ale fajniej jest zalozyc, ze ma sie do czynienia z niedouczona kretynka. Urasta sie wtedy we wlasnych oczach, nespa?
Owszem, jestes wyjatkowy. Ale nie powiem, wyjatkowy kto.
Prosilam o uwagi na pw. Tylko ze uwag na pw nie czytaja kibice, prawda? Nie zadziwia sie twoja wyjatkowoscia. Nie powiedza, jakiz to jestes piramidalnie madry.
Juz skonczylam. Juz, Ebolo, jest pax miedzy talibami.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Anonymous

Re: Arkadij i Borys, jako też inni Rosjanie

Post autor: Anonymous » pn, 04 wrz 2006 17:57

Bin Laudan pisze: Guslar jako fantasy? No to masz strasznie szeroką definicję fantasy.
To zaproponuj inny gatunek. Dla mnie istnieje tylko SF (ze szczególnym
wskazaniem na hard SF o mocnym podłożu science, fantasy, horror i reszta).
Reszty (poza pozycjami naukowymi i informatyką różnymi rzecz jasna) nie czytam zupełnie programowo.
Nazwa gatunku nie jest zbyt istotna bo i tak bazujemy (przynajmniej ja) na
mojej znajomości literatury rosyjskiej a ta liczy po prostu ileś tam tytułów.
Co do gatunku to jest on zmienny, przykładowo baza imdb o filmach też ma
pomieszane albo ileś tam określeń na raz.
Bin Laudan pisze: A co powiesz na temat opowiadań z tomu "Ludzie jak ludzie"? Taki "Świeży
transport złotych rybek" na przykład? Którego bohaterowie poświęcają
jedno z przynależnych im złotorybkowych życzeń na pomoc inwalidzie? Dół
Bin Laudan pisze: Ale rzeczywistość w jakiej działał ten sklep nie była zabawna. Absolutnie nie
była. Nie tak żeby wpaść w depresje ale wesołe to nie było. Cały guslar,
Retrogenetyka itp nie jest zabawny.
Bin Laudan pisze: niesamowity. A "Zmartwychwstanie Czapajewa" ze zbiorku "Retrogenetyka",
w którym dziecko siła swej woli zmienia zakończenie filmu i ratuje od
śmierci tytułowego bohatera? Depresja murowana. A ciepła historia o
Depresja może nie. Jakieś takie małotreściowe to jest ogólnie, nie
uważasz ? Słabo to pamiętam prawde powiedziawszy. W ogóle dziwne, no
zmieni się film i co ? Czpajewa jako postać z oryginalnego filmu w ogóle
pamiętam słabo ale to jakieś nie są idealne okresy historyczne.
Bin Laudan pisze: hipopotamie-przybyszu z kosmosu, opowiedziana w "Miłości do milczącego
stworzenia" z tomu "Guslar-Neapol"? Myśli samobójcze człowieka dopadają
po takiej lekturze...
Tego nie powiedziałem że myśli samobójcze.
Bin Laudan pisze: Jak to - przecież napisałeś "został uznany". Jeśli tak, to nie ma przebacz i nie ma nad czym dyskutować. Żadna dyskusja tego nie zmieni.
W toku naszej dyskusji wcześniej (przeczytaj wątek od początku)
jakoś tak wyszło. Że te opowiadania które _na nas_ zrobiły wrażenie
ze szczególnym uwzględnieniem mojej osoby mają _przeważnie_ wymowę
pesymistyczna. Guslar i okolice został przezemnie uznany za mało ważny
ze względu na trywialne treści. A jakby w nim powiercić to też się niezła
doza pesymizmu znajdzie. Ja bym nie chciał mieszkać w socrealu guślarskim,
człowiek powinien się rozwijać a nie cofać.
Bin Laudan pisze: Gdzie chodziło? Co to znaczy "posiadanie nośnej treści"? Co to jest ta "nośna treść"? Coś pesymistycznego? Jak się uśmiechnę podczas lektury, to już nie jest to "nośna treść" tylko podła rozrywka?
Ależ możesz się śmiać, przecież rozmawiamy o określonym spektrum lektur
i to znanych mi przecież. Dla mnie żeby opowiadanie mnie zainteresowało
musi wystąpić określona komplikacja świata, świat jest żywy i wyglądający
na działający realnie, brak rażących błędów, rzeczywistość ma określone,
powtarzalne i przewidywalne cechy (czyli brak magii rozumianej jako
naruszanie zasad świata), postawienie problemu nietrywialnego i wspólnego
dla czasów obecnych i przyszłych.
Jakie problemy masz w Retrogenetyce:
- "sztuka rzucania piłki". Niejawne korekty genetyczne, jakaś surowica co
powoduje że dobrze piłką rzucasz. Dość trywialne i na dokładkę stosunkowo
poważny problem (zawodowy sport jest wg mnie ewidentnie chorym pomysłem
ludzkości a tam są próby może nie na razie korekt genetycznych ale badań
genetycznych i fizjologicznych tkanek już tak, morderczego treningu itp. - wszystko
dla forsy bo przecież nawet superzawodnik aż tak wiele się od typowego człowieka
w parametrach fizjologicznych nie różni) strywializowany do bólu. Jakiś
gieroj dobrze piłkę kopie. Czy rzuca.
- "parowóz dla cara" ląduje popsuty statek kosmiczny. Groteska ale z wyraźną
sympatią do cwaniaków, pokomunistycznych mechaników co to wszystko
potrafia, zakombinują części do jakiś kiepskich samochodów itp. - na końcu
czekają na jakiegoś superspeca co to jak on nie zrobi to i nikt. Zauważ
że realne pokolenie późniejsze (eklektroniczno - informatyczne, ja się
też załapałem na szczęście do niego) ma swoich idoli, hakerów itp. ale to nie
ma takiego pesymistycznego wydźwięku jak te produkty socrealu w postaci
mechaników i nigdzie nie nabiera rozmiaru realnej plagi, raczej wyzwań
intelektualnych i nie tylko, tam jest współpraca i dzielenie się wynikami a nie
jakieś komunistycznie rozumiane fuchy za forsę.
- "Śladami bombarda" W zasadzie przerobione baśnie ludowe z dodaniem
dziwacznych wynalazców i jakieś popłuczyny po komunie też (człowiek panem
wszelkiego stworzenia) - nawet religie w tym są. Baśń na dokładkę,
jakieś łażenie w powietrzu siłą woli i tp. bzdety.
- "Ukochany uczeń fakira" - jakiś fakir ratuje mistycznie Udałowa który
oczywiście musiał jak na rasowego fuchmena-bolszewika odwalić robotę
niechlujnie, nie złożyć zamówienia, coś tam jeszcze w komunie nawaliło i
oddaje dom ze strachem za to kompletnie nieskończony.
Kranów nie ma i magicznie je dobudowują. Chyba dół po tym
można złapać ?
- "Retrogenetyka" Tworzą zwierzęta prehistoryczne do zabawy (no bo taka
technika to przecież materiały można bezpośrednio z tkanek, po co się
z żywym obiektem troskać). Takie moralnie dwuznaczne, skrzydła mają
pterodaktyle oddawać na parasolki, mamuty sierść, itp. - genetycznie
ograniczają ich osobowość do bezwzględnego posłuszeństwa człowiekowi. O
ile jeszcze sierść to nie widze problemu to skrzydła aż mnie potrzęsło
(ciekawe jakie IQ i osobowość mają te zwierzaki w ogóle, pewnie nawet
nikt nie pomyślał że mogą cierpieć).
- "Zmartwychwstanie Czapajewa" takei tam sobie, treść trywialna (interakcja
z akcją filmu). Przecież to już w grach komputerowych jest. Pozatym
ileś tam takich opowiadań czytałem wcześniej, jakiś film jest o rewolwerowcu
co kogoś załatwił z widowni podczas akcji filmu itp, (film znacznie
lepszy od tej opowiastki). Ale to jakieś
takie neutralne, w końcu kto się pikslami na ekranie przejmuje (znaczy
obrazem sorry, przecież to archaiczne kino na taśmę :)).
- "Mutant" - no to jest też neutralne opowiadanko w zbiorze. Pomijając
oczywiście treść rozrywkową i realia (uwierzę w lwa, wilka, psa o inteligencji
quasiludzkiej czy ostatecznie taką owce ale nie w mrówce - to zaburza
typowy obraz czasoprzestrzeni przecież bo gdzie toto ma ten supermózg). Ale
niech będzie. Mi tam troszkę smutno było (tak jak na którymś Pers Anthony - ten
inteligentny pająk na zaburzającym wymiary czasoprzestrzeni Arrasie) - w końcu
mrówki krótko żyją a każdy intelekt jest ciekawy i warty szacunku ale
do myśli samobójczych to daleko bo zaraz się przyczepisz. [1]
- "Protest" To jest neutralne, jakieś bzdurki o galaktycznym sporcie i to
zupełne. Jak można ot tak przemienić się w ptaka :)) Bajka czy fantasy ?
"Innej polany" nie pamiętam a jakaś nudna i mi się dzisiaj czytać nie chce
("Inna polana" jako książka jakiejś tam spółki autorskiej jest dość dołująca - to feudalne społeczeństwo
dziwnych postaci w alterświecie ale to może przy okazji).
"Dzikusy" - Zachowują się jak ciamajdy na tej planecie, jakieś strasznie
kiepskie wyposażenie (tylko stacjonarne, nic przenośnego, ani banków
danych, ani sprzętu kolonizacyjnego, nic, zupełnie jak jakiś drewniany
statek na ziemskim biegunie którymś tam co się rozbił i trzeba nawiewać z
kry co pęka na naprędce zbudowanych saniach czy może sterowiec "Norge" - chociaż
tam szybko radio zmajstrowali), nie przekonuje mnie sama akcja. Uciekaja
przed promieniowaniem, ok, to skąd wiadomo że gdzieś tam daleko jest
miejsce do życia. Pozatym nastrój jest dołujący. Tylko awaryjna
łączność i powrót do Ziemi. Jak już się tak zdarzyło że żyją na tej
planecie to powinni to rozwijać a nie koniecznie do supercywilizacji
(zapewne komunistycznej) za wszelką cenę chcieć wrócić. Nic tylko
Ziemia. Radiostacja jak jakaś kabina radiowa na statku z okolic lat 40
XXw (no dobra, później też są te błędy konstrukcyjne, to w ogóle jakieś
dziwne te radia na statkach, pewnie o etaty chodzi i szpan) ani sieci
lokalnej, ani automatyki, za to fotel, skrzynia z książkami. Ciekawe
jakie tam nadajniki maja, może jeszcze jakieś lampy się turlają po kątach,
ostatnio jakieś do radarów znalazłem w tej mojej piwnicy, ale checa :))
W ogóle cały ten Polus poza powiedzmy zewnętrznym wyglądem to jakby
żywcem z jakiegoś horroru o zaginionych transatlantykach wyjęty :))
Acha, działa jakiś odbiornik automatyczny, blaster jest naładowany -
to w końcu jak tam z tą energią zasilającą jest ? No bo 16 lat czy
nieco więcej to troszkę jest, komputera jakiegoś przenośnego uruchomić
nie można ? Bazy danych zabrać ? Radiostacji przenośnej, analizatorów
biologicznych ? To ma być kolonizacja i nowy standard
życia ? Chyba kopia komuny na dowolnej planecie.

"Rycerze na rozdrożach gdzieś się zagubili w czeluściach bibliotek i na
sprzątanie (co najmniej do soboty) poczekać muszą z analizą :))

"Wilczej krwi" w księgarni w Lesznie nie było. Zwiedziłem dwie bo chciałem
podpatrzeć tytuły i autorów celem dalszej dysputy, nic nie popradze,
trzeba na oddanie kniżki czekać. Albo napisze maila do gościa niech mi
przepisze autorów i tytuły po prostu.
Bin Laudan pisze: jest naprawdę znakomita. Potrafi też pisać jak najbardziej na poważnie
- przykładem służyć może tu opowiadanie "Homik" (nie mylić z chomikiem)
z jednej z ubiegłorocznych NF. Czytałeś?
Homika nie. Może być wyjątek.


[1] Nigdy nie miewam myśli samobójczych i nie miałem. Wzruszenia, odczucia
tak, nawet na lekturach (oczywiście poważnych) ale nie samobójstwo,
nie rozumiem tego za bardzo. Twojego tekstu z takim zarzutem/sugestią też.

Na razie tyle :))

Mon Sep 4 18:14:29 CEST 2006
insert:

Żeby skończyć temat tej kniżki.
Poza przełączą (czy Dzikusami) są jeszcze w moim wydaniu "Białe skrzydła
kopiuszka". No to może tam miejscami być. Pomysł ok, biotransformacja
zdaje się w tej konwencji być realna. Nie kapuje natomiast za groma
modelu społecznego i reszty. Szukają chętnych do lotu szalupą (babka
z baru "nie może zostawić roboty" :)) To płaci jej tam ktoś czy jak
? Automat nie może sprzdawać ? I co tam w ogóle sprzedają ? Unikaty ?
No bo przecież nie żarcie czy tlen czy produkty. Ten cały Pawłow jest na
urlopie, jedzie na Ziemie i dojechać nie może (ciekawe po co), w ogóle
to plac budowy jakiejś socrealnej przypomina a nie układy planetarne z
różnorodnością form życia. Jakby nikt nie zarabia a wszyscy pracują. Ok,
to może tak w przyszłości wyglądać jeżeli nasza cywilizacja wyjdzie
mocno poza System Solarny. Sensowne regiony, tętniące intelektem
takie będa. Tylko co tam robi urlop itp. Przecież tam wszystko jakoś
tak na luzie, automaty itp, listy pisza (no ok, może materialne
pórem na papirzes spisane to są znacznie cenniejsze niż po sieci)
a tu jakby miejscami brygada przodowników z lat 50 co to robili nawet
jak gineli (przynajmneij na filmach tak pokazywali). Ciągle ryzykują
dzielni astronauci, ciągle coś nawala i ciągle ktoś kogoś ratować musi.
Tak się nie da. Albo będzie sensowny świat z wyborem stylu życia, bez
pieniędzy przynajmniej obszarami (nie da się absolutnie utrzymać pełnej
kapitalistycznej ekonomii w rozbudowanej cywilizacji pozaukładowej bo
jak ?) albo nie wiem co, nie mam alternatywy. No dobra jakieś obrazy z
Mostem jakimś tam (ten co kiedyś analizowałem) mogą być za forse i jak
ktoś będzie dziwaczny na punkcie posiadania to poleci gdzieś za forse do
planetarngo piekła w żeby jakieś mosty na ścinach później wieszać. Ale to
margines będzie. Przecież przemocą nie poślą nikogo w dalekie światy, to
już zakłada selekcje osobowości. Jakoś na to nikt w tej opowiastce uwagi
nie zwrócił. Więc dla mnie to troche do odstrzału z powodu błędów. Acha,
Wan miał _załatwić_ miniradiostacje dla tych ptaków, jakie to bolszewickie
(cywilizacja pozasystemowa to coś takiego jak miniradio na normalny UKF
zrobi w jakimś sytezatoze przecież, każda chata pewnie miała taki, juz
teraz można "produkować" sensowną gamę ukladów scalonych o określonych
parametrach programując matryce. Oni w ogóle coś tam dużo załatwiali,
a to kontenery a to coś innego. I to ma nie być dołujące ?
Ostatnio zmieniony pn, 04 wrz 2006 18:35 przez Anonymous, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19371
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Re: Arkadij i Borys, jako też inni Rosjanie

Post autor: Alfi » pn, 04 wrz 2006 18:21

js pisze: [ Dla mnie istnieje tylko SF (ze szczególnym
wskazaniem na hard SF o mocnym podłożu science, fantasy, horror i reszta).
Są w Guslarze kosmici? Są. Więc raczej sf.
Jest szeroko pojęta magia? Nie ma. Więc nie fantasy, horror czy reszta.
Są jakieś elementy stricte naukowe? Nie ma. Więc nie hard sf.
Jakie jest uzasadnienie niezwykłych zjawisk? Niemagiczne, naukowo-technologiczne. Czyli jednak sf.
Wychodzi na to, że soft sf.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)
Hadapi dengan senyuman.

ODPOWIEDZ