I.K.M. Redaktorzy

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Madzik
Tygrys Redakcyjny
Posty: 194
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 10:43

Post autor: Madzik » wt, 12 wrz 2006 12:58

Z mojego doświadczenia wynika, że redaktor:

a) dostaje tekst
b) pastwi się nad nim masakrycznie: wypisuje obelżywe uwagi pod co piękniejszym akapitem, wykreśla najśliczniejsze sformułowania, złośliwie wyszydza koncepcję dzieła, wysyła autora do specjalistów różnej maści i proweniencji, z perwersyjną przyjemnością niszczy jego zapał i talent rzewny acz młody...
c) odsyła tekst autorowi z komentarzem: a teraz wciśnij "akceptuj zmiany". No, jak jeszcze trochę popracujesz, to może coś z ciebie będzie, dziecko
d) i jeszcze za to dostaje (nieduże, ale zawsze) pieniądze.
e) z braku odwagi cywilnej podpisuje się w stopce książki, chociaż powinien być na froncie, tuż pod autorem

I nich mi kto powie, że tak nie jest. Wiem, bo widziałam żywego redaktora i to niejednego. O!
Arma virumque cano

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14575
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 12 wrz 2006 13:11

Tak jest. Szczególnie ważne w pracy redaktora są owe uwagi wredne, które przy co ładniejszych fragmentach wyciętych autorowi wstawia. Cały wysiłek pracy redakcyjnej idzie na te komentarze.
W sumie wiadomo, redaktor, to taki pisarz, choć ma tylko jednego czytelnika => ale za to, jak dobrze sprofilowanego! :))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
kaj
Kadet Pirx
Posty: 1265
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » wt, 12 wrz 2006 13:13

Załózmy, ze redaktor zakcepuje wszystko co autor napisał, i żadnych zmian domagać się nie będzie. Wydawca uzna, że nie jest mu on potrzebny.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14575
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 12 wrz 2006 13:15

kaj pisze:Załózmy, ze redaktor zakcepuje wszystko co autor napisał, i żadnych zmian domagać się nie będzie. Wydawca uzna, że nie jest mu on potrzebny.
Nie ma tekstów doskonałych, Kaju, wierz mi :))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Madzik
Tygrys Redakcyjny
Posty: 194
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 10:43

Post autor: Madzik » wt, 12 wrz 2006 13:17

Aua, Kaju! Nie pisz takich okropności przed północą! ;)

Redaktor, który skreśla tylko po to, żeby udowodnić, że jest potrzebny - oj... Niedobrze.

Ale faktem jest, że jak Ika ma mi odesłać niepokreślony (no dobrze: mało pokreślony ;)) rozdział, sprawdza go z pięć razy. Bo to wysoce podejrzane: żeby tak od razu było dobrze? Nonono...
Arma virumque cano

Awatar użytkownika
kaj
Kadet Pirx
Posty: 1265
Rejestracja: śr, 28 wrz 2005 13:50

Post autor: kaj » wt, 12 wrz 2006 13:20

Redaktor też człowiek. Musi wykazać, że jest potrzebny i o własny interes dbać.

greendel

Post autor: greendel » wt, 12 wrz 2006 13:24

Madzik pisze:Z mojego doświadczenia wynika, że redaktor:

a) dostaje tekst
b) pastwi się nad nim masakrycznie: wypisuje obelżywe uwagi pod co piękniejszym akapitem, wykreśla najśliczniejsze sformułowania, złośliwie wyszydza koncepcję dzieła, wysyła autora do specjalistów różnej maści i proweniencji, z perwersyjną przyjemnością niszczy jego zapał i talent rzewny acz młody...
c) odsyła tekst autorowi z komentarzem: a teraz wciśnij "akceptuj zmiany". No, jak jeszcze trochę popracujesz, to może coś z ciebie będzie, dziecko
d) i jeszcze za to dostaje (nieduże, ale zawsze) pieniądze.
e) z braku odwagi cywilnej podpisuje się w stopce książki, chociaż powinien być na froncie, tuż pod autorem

I nich mi kto powie, że tak nie jest. Wiem, bo widziałam żywego redaktora i to niejednego. O!
No i proszę - się człowiek (bestyja) całe życie uczy. Toż to ja niby społecznik jakiś od lat wypociny młodzieżowe uwagami okraszając nie wiedziałem że pracę słuszną jako redaktor tekstu wykonuję... hmmm... może by tak te drobne opłaty pobierać? :) Za przefiltrowanie tekstu bez narzucenia własnego widzimisię :) Swoją drogą jestem ciekaw czy wy też macie takie batalie zażarte między autorem a tzw. "weź rzuć okiem czy to dobre jest" (znaczy teraz wiem że redaktorem. Batalie właśnie o sformułowania, akapity, pomysły i te pe?

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » wt, 12 wrz 2006 13:30

greendel pisze: Czymże się ten REDAKTOR zajmuje...? Bo autor wziął i popełnił na ten przykład powieść.... i co mu ten redaktor z tą powieścią czyni? korektę?
Ika, czy Ty to pytanie czytasz?!
Korektę, jak sama nazwa wskazuje, robi korektor.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

greendel

Post autor: greendel » wt, 12 wrz 2006 14:03

Ebola pisze:
Ika, czy Ty to pytanie czytasz?!
Korektę, jak sama nazwa wskazuje, robi korektor.
Nie łupać!... nie ciosać!.... Nie mroizić wzrokiem! Jam niewinny! Cholera - wszyscy tak mówią... o Losie!...

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » wt, 12 wrz 2006 14:20

Madzik pisze:Z mojego doświadczenia wynika, że redaktor:

a) dostaje tekst
b) pastwi się nad nim masakrycznie: wypisuje obelżywe uwagi pod co piękniejszym akapitem, wykreśla najśliczniejsze sformułowania, złośliwie wyszydza koncepcję dzieła, wysyła autora do specjalistów różnej maści i proweniencji, z perwersyjną przyjemnością niszczy jego zapał i talent rzewny acz młody...
c) odsyła tekst autorowi z komentarzem: a teraz wciśnij "akceptuj zmiany". No, jak jeszcze trochę popracujesz, to może coś z ciebie będzie, dziecko
d) i jeszcze za to dostaje (nieduże, ale zawsze) pieniądze.
e) z braku odwagi cywilnej podpisuje się w stopce książki, chociaż powinien być na froncie, tuż pod autorem

I nich mi kto powie, że tak nie jest. Wiem, bo widziałam żywego redaktora i to niejednego. O!
Jeszcze żywego redaktora nie widziałam na oczy... ale bać się już zaczynam.
Madzik pisze:Redaktor, który skreśla tylko po to, żeby udowodnić, że jest potrzebny - oj... Niedobrze.
Zaczynam bać się jeszcze bardziej...
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
Madzik
Tygrys Redakcyjny
Posty: 194
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 10:43

Post autor: Madzik » wt, 12 wrz 2006 14:49

kaj pisze:Redaktor też człowiek. Musi wykazać, że jest potrzebny i o własny interes dbać.
Może idealistycznie, ale wciąż wierzę, że zasadniczym interesem redaktora jest jak najlepsza książka, nad którą wraz z autorem pracuje. Na jej podstawie bowiem oceniać się będzie jego redaktorską markę.

W założeniach:
Poprawić, co się da. Nie skreślać dobrego tylko po to, by wykazać swą obecność. Stawiać na pierwszym miejscu dobro tekstu.

Naiwne? Może, nie wiem. Ja osobiście nie doświadczyłam, żeby było inaczej. Ale - zastrzegam - mówię tylko za siebie!
Arma virumque cano

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14575
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 12 wrz 2006 15:27

Madzik pisze: Poprawić, co się da. Nie skreślać dobrego tylko po to, by wykazać swą obecność. Stawiać na pierwszym miejscu dobro tekstu.
Nienienie! Najważniejsze są uwagi od-redaktorskie! Znaczy, te wredne komentarze przy wycinkach. Ich celem jest wzbudzić w autorze niechęć do pisania właśnie takich wyciętych kawałków => celem istnienia redaktora jest sprawić, by autor go znienawidził :))))

A tak naprawdę, rolą redaktora jest po prostu spojrzenie na tekst. To najważniejsze, bo obce. Drugie oczy. Autor, który ten tekst popełnił, nawet po latach nie ma dystansu, bo pamięć, choć fragilna, nie zawodzi w takich sytuacjach. Redaktor, pozbawiony pamięci autora, nie znający tekstu, może na utwór spoglądać z dystansem => redaktor może wskazać warunki recepcji utworu i tę recepcję udoskonalić. Znaczy, wracamy do jego najważnieszej roli - tych wrednych komentarzy => bo recepcją tekstu musi się podzielić z autorem :))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » wt, 12 wrz 2006 15:36

Madzik pisze:Może idealistycznie, ale wciąż wierzę, że zasadniczym interesem redaktora jest jak najlepsza książka, nad którą wraz z autorem pracuje.
Bo, o to chodzi. Duża ilość czerwieni w tekście, nie oznacza, że redaktor usiłuje dowieść swojej niezbędności ani, że tekst jest słaby lecz wskazuje te fragmenty, które kuleją, z takiego czy innego powodu. Niezbędności redaktora nie rozlicza się zresztą w ten sposób :). Liczy się efekt końcowy.
Edit.
Margota dobrze gada. Komentarze są bardzo ważne, oprócz wskazania jakiejś ułomności, mają za zadanie autora czegoś nauczyć. bo, w gruncie rzeczy nie chodzi o proste poprawienie tekstu, ale tez o to, żeby autor pisał coraz lepiej.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » wt, 12 wrz 2006 22:15

Ebola pisze:
greendel pisze: Czymże się ten REDAKTOR zajmuje...? Bo autor wziął i popełnił na ten przykład powieść.... i co mu ten redaktor z tą powieścią czyni? korektę?
Ika, czy Ty to pytanie czytasz?!
Korektę, jak sama nazwa wskazuje, robi korektor.
Greendelu, nazywanie mnie korektorem stawia pod ogromnym znakiem zapytania koniecznośc istnienia korekty :)
Cierpię na dość interesujący przypadek interferencji językowej i bogowie chrońcie teksty przed moją interpunkcją :)
kaj pisze:Redaktor też człowiek. Musi wykazać, że jest potrzebny i o własny interes dbać.
Jasne, bo powszechnie wiadomo, że cała ta funkcja została wymyślona, żeby znaleźc jakieś zajęcie cioci Zosi, która siedziała w domu i z nudów dokuczała rodzinie. Wszystkie książki są doskonałe, ale od czasów tej cioci Zosi nikt jakoś nie umie wysunąć stosownego argumentu przeciwko tej instystucji. Dopiero teraz Kaj!
:))))
Oczywiście cokolwiek bym nie powiedziała, zawsze można skorzystać, że bronię własnego interesu i udowadniam swoją przydatność dla społeczeństwa :).
To jak zgaduję jest kolejny z tych żartów Kaja, których ja nie chwytam. Dlatego nie mam innego wyjścia jak odpowiedzieć poważnie.
Jasne, możmy założyć, że bywają teksty bezbłędne. Takie zupełnie nie do redakcyjnego dotknięcia. Ile takich tekstów będzie? Jeden na dziesięsięć? Osobiście powiedziałabym, że sznase na to są znikome, ale wysilę sie na marzycielstwo w tym względzie - jedne na dziesięć. Czy istnienie pozostałych tekstów już nie uzasadnia funkcji redaktora?
Obecna tutaj Pisarka Kozak, twierdzi, że w jej tekstach jest czerwono - mniej lub więcej, ale jest. Osobiście w swojej pracy spotkałam pisarzy, którzy życzyli sobie takiego, a takiego redaktora, a nawet takich, którzy redaktorom dziękowali za ich pracę. I to wszystko jak rozumiem jest tylko po to byśmy mogli uzasadnić swoje istnienie? Tośmy dopiero dobrze przekonali samych pisarzy, że jestesmy im potrzebni. Nawet wydawcy się nie ośmielają sprzeciwić :P.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19377
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 12 wrz 2006 22:28

Ale z redaktorami bardzo różnie bywa. Chyba nawet gdzieś o tym wspominałem - pewien luminarz naszej sf w pewnym maszynopisie poprawił "dotknął kamienia" na "dotknął kamień". Widziałem to na własne oczy.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)
Hadapi dengan senyuman.

ODPOWIEDZ