Gamedec i jego alter-ego Marcin Przybyłek

czyli o naszych albo cudzych autorach i ich dziełach - wszystko co chcielibyście wiedzieć, a o co (nie)boicie się zapytać

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » sob, 19 cze 2010 15:12

Powiem, że Marcin i jego przyjaciele przenieśli promocję książek na zupełnie inny poziom.
Świat - sniff, sniff... - nigdy już nie będzie taki, jak przedtem...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » sob, 19 cze 2010 15:32

Przyjemny filmik, Marcinie.

A właśnie... metodą luźnych skojarzeń przypomniał mi o, również animowanych komputerowo, fajnych filimkach ze świata WH40k (tak, fragmentach lub trailerach gier, choć ponoć kręcą teraz tych "Ultramarines"), i jak klasyczny upierdliwy fan ;-) chciałem Cię wypytać o fascynację w/w światem. (Tym bardziej, że ja - od czasu lektury "Oka Terroru" Bayley'a - też się tym światem fascynuję.)

ps. jestem tu m.in. ciekaw Twojej opinii o "Oku...", które krytyka u nas raczej zjechała (pytanie, ile w tym winy nie(zbyt)udolnego przekładu), co interesuje mnie tym bardziej, że Bayley'a pamiętam sprzed lat ("Kurs na zderzenie") i uznałem go wtedy za b. pomysłowego autora
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » ndz, 20 cze 2010 01:10

Popaczyli. Som pod wrażeniem. :)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

shimazu

Post autor: shimazu » ndz, 20 cze 2010 13:48

Filmik miło zaskoczył. Spodziewałem się czegoś takiego: http://www.youtube.com/watch?v=JC7WGD8PaP4

Awatar użytkownika
Marcin Przybyłek
Mamun
Posty: 107
Rejestracja: pt, 13 paź 2006 09:40

Post autor: Marcin Przybyłek » pn, 28 cze 2010 20:17

Gata, pamiętam, z otworkami :)

Kocurze, Ebolo, Shimazu, cieszę się, że film przypadł do gustu. Ja mam pod jego adresem kilka zastrzeżeń, ale ostatecznie może być ;).

Q, bardzo ciekawe wolne skojarzenia ;).

Co do "Oka terroru": moim zdaniem to chyba najlepsza powieść o świecie Wh40k. Napisana z wyobraźnią, pogłębiona, naprawdę znakomita. Bayley zapłodnił to uniwersum, dodał od siebie mnóstwo. Jego idea, że bogowie chaosu zostali stworzeni przez ludzi (ich myśli) jest dzisiaj kanonem w Wh40k. Intryga, wizje, postacie, wszystko jest fantastyczne. Oczywiście przekład jest fatalny, fatalny, fatalny. To właśnie po lekturze tego dzieła przerzuciłem się na oryginały.

Bardzo do gustu przypadły mi ostatnie dwa tomy sześcioksiągu o Ragnarze. O, to także była lektura arcyprzyjemna, ale Oka chyba nie przebiła... No, może dorównała gdzieniegdzie... :).

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pn, 28 cze 2010 23:08

Marcin Przybyłek pisze:Co do "Oka terroru": moim zdaniem to chyba najlepsza powieść o świecie Wh40k. Napisana z wyobraźnią, pogłębiona, naprawdę znakomita. Bayley zapłodnił to uniwersum, dodał od siebie mnóstwo. Jego idea, że bogowie chaosu zostali stworzeni przez ludzi (ich myśli) jest dzisiaj kanonem w Wh40k. Intryga, wizje, postacie, wszystko jest fantastyczne. Oczywiście przekład jest fatalny, fatalny, fatalny. To właśnie po lekturze tego dzieła przerzuciłem się na oryginały.
Jeśli można ciągnać tego offtopa... Zaskoczyła mnie bardzo polityka Copernicusa w zakresie tego (zwłaszcza tego), ale i innych przekładów. Przecież Bayley miał opinię jednego z czołowych "guru" brytyjskiej New Wave, a u Oramusa - kiedy tenże robil za czołowego rodzimego krytyka, takie czasy kiedyś były - zarobił (za "Kurs..") całkiem sporo gwiazdek. Takiemu Autorowi (nawet jeśli rację ma wieść gminna głosząca, że "Oko.." napisał dla mamony, by zapewnić sobie fundusze na walkę z chorobą, walkę przegraną jak się okazało) nie robi się świństwa i nie wydaję się jego powieści w sposób sprawiajacy wrażenie, że użyto na niej komputerowego auto-tłumacza. (Przecie już nieszczęsne pierwsze przekłady "Pana Światła" i "Kontaktu" są strawniejsze.)

Jestem - jak mawiają w Radyju - zbulserowany. I to do dziś, a czytałem "Oko.." dobrych parę lat temu. Tego co tłumoczył trza ukrzyżować na protonach. Zarżnąć taką rzecz.

A - jednak - mimo wszystko "Oko..." zrobiło na mnie wrażenie. Taki scenograficzny rozmach odnalazłem potem dopieor u innego Brytyjczyka - Mieville'a.
Marcin Przybyłek pisze:Bardzo do gustu przypadły mi ostatnie dwa tomy sześcioksiągu o Ragnarze. O, to także była lektura arcyprzyjemna, ale Oka chyba nie przebiła... No, może dorównała gdzieniegdzie... :).
A jak znajdujesz Eisenhorna? Połknałem ostatnio całość (wszystkie trzy tomy wraz z opowiadaniami-łącznikami). Dla mnie czytadło, ale... nie pamiętam od ilu lat żadne czytadło nie pochłoneło mnie do tego stopnia, że po prostu musiałem je jak najszybciej doczytac do końca.

ps. no dobra nie nudzę juz offtopami, teraz mam pytanie o Twoje universum, powiedz proszę, całkiem szczerze, czy (wszech)świat Gamedeca budujesz wedle ustalonego planu czy też sam Ci się rozrósł w pisaniu oraz: czy puszczając do "NF" pierwsze opowiadanie wiedziałeś już, ze na tym się nie skończy...
I może jeszcze jedno: na ile swiadomie wpisałeś się w nurt odbudowywania rodzimej hardej SF ;-) (Dukaj-w-niektórych-wydaniach, W. Podrzucki, R. Kosik), a na ile... jakoś tak wyszło.

Edit był.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Marcin Przybyłek
Mamun
Posty: 107
Rejestracja: pt, 13 paź 2006 09:40

Post autor: Marcin Przybyłek » czw, 01 lip 2010 11:57

Q pisze: A jak znajdujesz Eisenhorna? Połknałem ostatnio całość (wszystkie trzy tomy wraz z opowiadaniami-łącznikami). Dla mnie czytadło, ale... nie pamiętam od ilu lat żadne czytadło nie pochłoneło mnie do tego stopnia, że po prostu musiałem je jak najszybciej doczytac do końca.
Q, Eisenhorna mam, podobnie jak chyba większość omnibusów Wh40k, ale nie zajrzałem jeszcze, nie mam czasu... Próbuję przejść przez omnibus Ultramarines, ale albo jestem wieczorami zbyt zmęczony, albo jednak nie jest tak dobrze napisany jak chociażby saga o Ragnarze czy Oko...

Skoro tak lubisz świat Wh40k, to pewnie ucieszy Cię wiadomość, że napisałem opowiadanie właśnie w tym dominium. Tytuł "Aquila, Aquila". Będzie zamieszczone w antologii SuperNOWEJ o kotach. Główny bohater, Aquila Rama, jest Konsyliarzem Tygrysiej Straży (wymyśliłem ten zakon na potrzeby opowiadania). Mam nadzieję, że Ci się spodoba :).
Q pisze:ps. no dobra nie nudzę juz offtopami, teraz mam pytanie o Twoje universum, powiedz proszę, całkiem szczerze, czy (wszech)świat Gamedeca budujesz wedle ustalonego planu czy też sam Ci się rozrósł w pisaniu oraz: czy puszczając do "NF" pierwsze opowiadanie wiedziałeś już, ze na tym się nie skończy...
Te dwa pytania się łączą, prawda? Na wstępie - nie nudzisz mnie offtopami dotyczącymi Wh40k :).

Pytanie o ogólny plan jest zawsze trudne. Jeśli ktoś planuje swoje życie i chce być wykształcony, mądry, zamożny, to z pewnością ma pewne wyobrażenia, często mętne, nierzadko mylne w stosunku do tego, co osiągnie, nawet jeśli ostatecznie będzie mądry i zamożny, to i tak okaże się, że nie jest aktorem tylko scenarzystą, nie ma pięknej żony i trójki dzieci, tylko jest po rozwodzie i właśnie się dowiedział, że w Australii spłodził dzidziusia pewnej ledwie dojrzałej panience...

Planowałem coś wielkiego, coś o rozwoju człowieka w zmieniającej się rzeczywistości, o przemianach wewnętrznych i o wielkim uniwersum, mniej więcej tak dużym jak Star Wars. I chciałem dojść do tych ostatecznych rozmiarów oraz skończyć opowieść o rozwoju w kilku tomach opowieści. Takie były plany. Nie pamiętam, czy od samego początku, ale mam wrażenie, że tak. Postać Torkila jest, by tak rzec, idealnie wpasowana w moje gusta. Torkil mnie nie męczy, przeciwnie, jest dla mnie inspirujący.

Ale oczywiście nie miałem zaplanowanego całego gigantycznego (bo przecież gigantycznego, prawda?) scenariusza obejmującego tomy I - IV. Takie rzeczy rodzą się w bólach, miesiącami, latami. No, chyba, że ktoś jest geniuszem, ale szczerze mówiąc żadnego jakoś w życiu nie spotkałem i powoli zaczynam wątpić w takowych istnienie... ;)
Q pisze:może jeszcze jedno: na ile swiadomie wpisałeś się w nurt odbudowywania rodzimej hardej SF ;-) (Dukaj-w-niektórych-wydaniach, W. Podrzucki, R. Kosik), a na ile... jakoś tak wyszło.
Określenie "hard sf" trochę mnie drażni. Robi się z "hard" zaletę, wartość samą w sobie, zwłaszcza w kręgu miłośników fantastki. Ja po prostu lubię pisać o przyszłości, lubię ją sobie wyobrażać, a że coś mi każe przemyśliwać każdy szczegół, sprawdzać w źródłach, czytać naukowe opracowania, to przypadkiem zupełnym, niejako mimochodem, wychodzi to spójne, logiczne a nawet chwilami prawdopodobne i naukowe ;). Moim zdaniem najważniejsza jest nie jakaś "hardość" czy jej przeciwieństwo, ale WIZJA. To ona inspiruje, pociąga, wciąga, zasysa, inspiruje, wzmacnia, dodaje skrzydeł. Wizja. A nie osadzenie w takiej czy innej teorii. Zresztą gdy się pisze o przyszłości, nie powinno się bazować na dzisiejszych teoriach, bo one najprawdopodobniej zostaną przekształcone, przekroczone, czy być może zupełnie unieważnione / przedefiniowane.

Czyli po prostu odpowiada mi taki estetyczny styl tworzenia owej wizji, który jest spójny, sprawia wrażenie dobrze osadzonego, nie "przegiętego", chociaż, jak wiesz, pozostawiłem sobie kilka metafizycznych furtek, które nie pozwalają zamknąć gamedecverse w klatce racjonalnej logiki. A że jest to przy okazji "hard"... tak wyszło :). Nie staram się pisać "w nurcie", pewnie jak większość twórców. To potem nurt się przypisuje do mnie ;).

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pt, 02 lip 2010 15:36

Po pierwsze primo ;-) dziękuję za kompleksowe odpowiedzi :-).
Marcin Przybyłek pisze:Próbuję przejść przez omnibus Ultramarines, ale albo jestem wieczorami zbyt zmęczony, albo jednak nie jest tak dobrze napisany jak chociażby saga o Ragnarze czy Oko...
Albo też robią swoje bohaterowie tytułowi, znienawidzeni czegoś przez graczy. Przynajmniej rodzimych.
Marcin Przybyłek pisze:Skoro tak lubisz świat Wh40k, to pewnie ucieszy Cię wiadomość, że napisałem opowiadanie właśnie w tym dominium. Tytuł "Aquila, Aquila". Będzie zamieszczone w antologii SuperNOWEJ o kotach. Główny bohater, Aquila Rama, jest Konsyliarzem Tygrysiej Straży (wymyśliłem ten zakon na potrzeby opowiadania). Mam nadzieję, że Ci się spodoba :).
Trzy pytanka techniczne:
1. Czy wymyśliłeś sobie nadmiarowy Zakon Pierwszej Fundacji, czy też wywodzą się od któregoś z oryginalnych zakonów? (Jeśli to drugie, od którego?)
2. Czy Games Workshop się nie czepnie?
3. Czy bliższa jest Ci wizja watsonowsko-bayley'owska, czy abnettowska? (Jednym słowem: czy trup ściele się gęsto a świat jest paskudny, czy jednak - wzorem Abnetta - łagodzisz wszystko co się tylko da.)

(Nawiasem mówiąc: "Star Treka" też lubię. Tego klasycznego, z TNG na czele. Więc jakbyś chcial napisać jeszcze coś osadzonego w "cudzym" świecie, to zamawiam ST ;-).)
Marcin Przybyłek pisze:Planowałem coś wielkiego, coś o rozwoju człowieka w zmieniającej się rzeczywistości, o przemianach wewnętrznych i o wielkim uniwersum, mniej więcej tak dużym jak Star Wars. I chciałem dojść do tych ostatecznych rozmiarów oraz skończyć opowieść o rozwoju w kilku tomach opowieści. Takie były plany. Nie pamiętam, czy od samego początku, ale mam wrażenie, że tak.
Czyli jednak nie uciekniesz przed klasyfikacjami ;-). Zaszufladkowałem Cię niniejszym (obok Twórców "Biocosmosis") do kategorii Polskich-Autorów-Chcących-Stworzyć-Świat-na-Miarę-SW.
Marcin Przybyłek pisze:Określenie "hard sf" trochę mnie drażni. Robi się z "hard" zaletę, wartość samą w sobie, zwłaszcza w kręgu miłośników fantastki. Ja po prostu lubię pisać o przyszłości, lubię ją sobie wyobrażać, a że coś mi każe przemyśliwać każdy szczegół, sprawdzać w źródłach, czytać naukowe opracowania, to przypadkiem zupełnym, niejako mimochodem, wychodzi to spójne, logiczne a nawet chwilami prawdopodobne i naukowe ;). Moim zdaniem najważniejsza jest nie jakaś "hardość" czy jej przeciwieństwo, ale WIZJA. To ona inspiruje, pociąga, wciąga, zasysa, inspiruje, wzmacnia, dodaje skrzydeł. Wizja. A nie osadzenie w takiej czy innej teorii. Zresztą gdy się pisze o przyszłości, nie powinno się bazować na dzisiejszych teoriach, bo one najprawdopodobniej zostaną przekształcone, przekroczone, czy być może zupełnie unieważnione / przedefiniowane.
Widzisz, ja też jestem z tych co hardość ;-) mają za zaletę, nawet bardzo. Ale i WIZJĄ (jak widać z rozmowy o WH40k) nie gardzę.

Natomiast co do ostatnich zdań o teoriach, to tylko się mogę podpisać. Przy czym lubię jak owo przekroczenie i przekształcenie jest tak spójne jak we "Fiasku" nie przymierzając. (Mniej natomiast lubię robotę a'la Weber gdzie wprost widać, że Autor tworzy taką teorię jaka mu była najwygodniejsza.)

Nie lubię natomiast całkiem gdy - czym Dukaj, którego naogół b. cenię zeźlił mnie w "Perfekcyjnej..." - wprowadza się jakieś nowe, działające rzeczy (tam całą, dającą zresztą b. ciekawe efekty, meta-fizykę), które za cholerę nie są - nawet w naciągany sposób - wywiedzione z aktualnej naukowej rzeczywistości, a udają naukę.
Marcin Przybyłek pisze:chociaż, jak wiesz, pozostawiłem sobie kilka metafizycznych furtek, które nie pozwalają zamknąć gamedecverse w klatce racjonalnej logiki.
Pytanie jednak czy ta metafizyka sie tam tymy furtkamy wleje (co by mi, przyznam, nie pasiło) czy sluży po prostu pokazaniu tego, że mieszkańcy Gamedecverse - tak jak my - są na etapie ciągłego-stawiania-pytań, nie posiadania-ostatecznych-odpowiedzi (co bym bardziej docenił, bo u Mistrzów Gatunku zwykle tak samo - któż powie jaki jest ostateczny wydźwęk filmowej "Odysei...", albo co spotkało Kelvina, który poostał na orbicie Solaris?).
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Marcin Przybyłek
Mamun
Posty: 107
Rejestracja: pt, 13 paź 2006 09:40

Post autor: Marcin Przybyłek » pn, 05 lip 2010 10:25

Q pisze: Albo też robią swoje bohaterowie tytułowi, znienawidzeni czegoś przez graczy. Przynajmniej rodzimych.
Jak to? Ktoś nie lubi Ultramarines? Uriela? Kto???
Q pisze:Trzy pytanka techniczne:
1. Czy wymyśliłeś sobie nadmiarowy Zakon Pierwszej Fundacji, czy też wywodzą się od któregoś z oryginalnych zakonów? (Jeśli to drugie, od którego?)
Najprawdopodobniej Tygrysia Straż wywodzi się od wampirów, czyli od Blood Angels, ale dokładnie nie wiadomo. Tak czy owak legenda głosi, że Sanguinius skrzyżował geny ludzi z genami tygrysów, podobnie jak moczymorda Russ skrzyżował geny wilków i homo sapiensa ;). Zakon ma w "korzeniach" ryty hinduskie. Religię, mity, imiona.
Q pisze:2. Czy Games Workshop się nie czepnie?
Jak się czepnie, to będzie mały skandal, a on zawsze służy książce ;). Pisałem do nich 4 razy i tyleż razy zostałem zaszczycony doniosłym milczeniem. Prawo jest po mojej stronie.
Q pisze:3. Czy bliższa jest Ci wizja watsonowsko-bayley'owska, czy abnettowska? (Jednym słowem: czy trup ściele się gęsto a świat jest paskudny, czy jednak - wzorem Abnetta - łagodzisz wszystko co się tylko da.)
To opowiadanie pisałem z lekkim sercem nie siląc się absolutnie na nic. Trup ściele się gęsto, świat jest paskudny, Aquila jest wk...nym chirurgiem wzorowanym na chirurgach, których znam. Klnie, jest opryskliwym chamem i cynikiem :). Jedyne, o co się starałem, to.... realizm, jeśli można o nim mówić w tym świecie. Sprawdziłem w źródłach, ile jest naboi w klipie do boltera, wyszperałem, ile waży pancerz, dogrzebałem się informacji o kalibrze itd. A potem dostosowałem do tych danych opisy walk.
Q pisze:(Nawiasem mówiąc: "Star Treka" też lubię. Tego klasycznego, z TNG na czele. Więc jakbyś chcial napisać jeszcze coś osadzonego w "cudzym" świecie, to zamawiam ST ;-).)
Ups, Star Treka znam bardzo słabo, więc na razie nie da rady :).
Q pisze:Czyli jednak nie uciekniesz przed klasyfikacjami ;-). Zaszufladkowałem Cię niniejszym (obok Twórców "Biocosmosis") do kategorii Polskich-Autorów-Chcących-Stworzyć-Świat-na-Miarę-SW.
A, dziękuję. Twórców Biocosmosis szanuję i lubię. Tworzą naprawdę coś wyjątkowego.
Q pisze:Widzisz, ja też jestem z tych co hardość ;-) mają za zaletę, nawet bardzo. Ale i WIZJĄ (jak widać z rozmowy o WH40k) nie gardzę.
Okej, hardość może być zaletą, o ile historia jest ciekawa. Znam kilku naukowców, którzy z pewnością mają gigantyczną wiedzę i znają wiele teorii, ale nie chciałbym czytać napisanych przez nich opowieści hard sf, bo umarłbym z nudów... :).
Q pisze:Natomiast co do ostatnich zdań o teoriach, to tylko się mogę podpisać. Przy czym lubię jak owo przekroczenie i przekształcenie jest tak spójne jak we "Fiasku" nie przymierzając.
O, Fiasko to bardzo spójna powieść. I praktycznie niestrawna, dzięki staraniom S. Lema... Rozumiałem tylko dialogi prowadzone między lekarzami... (trochę przesadzam, oczywiście ;)).
Q pisze:Nie lubię natomiast całkiem gdy - czym Dukaj, którego naogół b. cenię zeźlił mnie w "Perfekcyjnej..." - wprowadza się jakieś nowe, działające rzeczy (tam całą, dającą zresztą b. ciekawe efekty, meta-fizykę), które za cholerę nie są - nawet w naciągany sposób - wywiedzione z aktualnej naukowej rzeczywistości, a udają naukę.
Nie czytałem, nie wypowiem się. Po lekturze "Innych pieśni" nie wiem, kiedy zaryzykuję sięgnięcie po następny tytuł Jacka...
Q pisze:Pytanie jednak czy ta metafizyka sie tam tymy furtkamy wleje (co by mi, przyznam, nie pasiło) czy sluży po prostu pokazaniu tego, że mieszkańcy Gamedecverse - tak jak my - są na etapie ciągłego-stawiania-pytań, nie posiadania-ostatecznych-odpowiedzi (co bym bardziej docenił, bo u Mistrzów Gatunku zwykle tak samo - któż powie jaki jest ostateczny wydźwęk filmowej "Odysei...", albo co spotkało Kelvina, który poostał na orbicie Solaris?).
To drugie. Ciągłe stawianie pytań, szukanie sposobów na zaklejenie niespójności, wyrwa jest po to, żeby poszukiwać odpowiedzi, tworzyć teorie, a nie żeby coś się wylało ;). Dzięki tej wyrwie wizja świata cały czas się rozwija. Ona jątrzy i stymuluje :).

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pn, 05 lip 2010 13:52

Marcin Przybyłek pisze:Jak to? Ktoś nie lubi Ultramarines? Uriela? Kto???
Ja tam ich lubie, choćb za ładną kolorystykę pancerzy ;-), ale naczytałem się zarzutów, że to "zakon niepotrzebnie faworyzowany przez GW", że "niebieskie Smurfy", że "są pampuchowaci" (sic!) itd.
Marcin Przybyłek pisze:Najprawdopodobniej Tygrysia Straż wywodzi się od wampirów, czyli od Blood Angels, ale dokładnie nie wiadomo. Tak czy owak legenda głosi, że Sanguinius skrzyżował geny ludzi z genami tygrysów, podobnie jak moczymorda Russ skrzyżował geny wilków i homo sapiensa ;). Zakon ma w "korzeniach" ryty hinduskie. Religię, mity, imiona.
O, to lubię, jest zagadka z przeszłości, jest najbardziej chyba nietypowy z primarchów, jest wymylenie czegoś w manierze stosowanej przez Games Workshop (te geny, te nawiązania do ziemskiej przeszłości), ale własnego.
Marcin Przybyłek pisze:To opowiadanie pisałem z lekkim sercem nie siląc się absolutnie na nic. Trup ściele się gęsto, świat jest paskudny, Aquila jest wk...nym chirurgiem wzorowanym na chirurgach, których znam. Klnie, jest opryskliwym chamem i cynikiem :). Jedyne, o co się starałem, to.... realizm, jeśli można o nim mówić w tym świecie. Sprawdziłem w źródłach, ile jest naboi w klipie do boltera, wyszperałem, ile waży pancerz, dogrzebałem się informacji o kalibrze itd. A potem dostosowałem do tych danych opisy walk.
Nie pytam dalej, dostatecznie się zareklamowałaś ;-).
Marcin Przybyłek pisze:Ups, Star Treka znam bardzo słabo, więc na razie nie da rady :).
Jakby co polecam w roli źródła wiedzy Memory Alpha, startrekową Wiki, której polskiej edycji jestem jednym z adminów (nie)chwalęcy. (Z tym, że polecam jednak wersję anglojęzyczną, jest bardziej rozbudowana.)
Marcin Przybyłek pisze:Okej, hardość może być zaletą, o ile historia jest ciekawa. Znam kilku naukowców, którzy z pewnością mają gigantyczną wiedzę i znają wiele teorii, ale nie chciałbym czytać napisanych przez nich opowieści hard sf, bo umarłbym z nudów... :).
Cóż, prawdą (z gatunku tzw. oczywistych oczywistości zresztą), że polączenie kompetencji naukowej z talentem literackim musi być rzadkie (bo wymaga zejścia się dwóch talentów w jednej osobie).
Marcin Przybyłek pisze:O, Fiasko to bardzo spójna powieść. I praktycznie niestrawna, dzięki staraniom S. Lema... Rozumiałem tylko dialogi prowadzone między lekarzami... (trochę przesadzam, oczywiście ;)).
No bardzo przesadzasz :P ;-). Jedna z moich ulubionych powieści.
Marcin Przybyłek pisze:Nie czytałem, nie wypowiem się. Po lekturze "Innych pieśni" nie wiem, kiedy zaryzykuję sięgnięcie po następny tytuł Jacka...
"Inne pieśni" to mu jeszcze wybaczyłem ;-). Kunsztowna zabawka trochę w stylu Eriksona (konsekwentne światostworstwo), trochę w stylu Farmera (alternatywna fizyka), trochę naszych wczesnodwudziestowiecznych klasyków (Gombro, Schultz). Ale, że pozostal przy pisaniu prozy oderwanej od rzeczywistości w kolejnych utworach podoba mi się coraz mniej.

(Z tym, że "Perfekcyjna...", choć późno wydana, to rzecz relatywnie "stara", więc - w sumie - niezła jest.)
Marcin Przybyłek pisze:To drugie. Ciągłe stawianie pytań, szukanie sposobów na zaklejenie niespójności, wyrwa jest po to, żeby poszukiwać odpowiedzi, tworzyć teorie, a nie żeby coś się wylało ;). Dzięki tej wyrwie wizja świata cały czas się rozwija. Ona jątrzy i stymuluje :).
A to fajnie. Bo bałem się czegoś takiego jak w "Wyspie umarłych" Zelazny'ego (którą zresztą i lubię, i cenię) czy w... WH40k, a to mi jednak do Twojego universum nie pasowało.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Marcin Przybyłek
Mamun
Posty: 107
Rejestracja: pt, 13 paź 2006 09:40

Post autor: Marcin Przybyłek » wt, 06 lip 2010 12:31

Q pisze:Ja tam ich lubie, choćb za ładną kolorystykę pancerzy ;-), ale naczytałem się zarzutów, że to "zakon niepotrzebnie faworyzowany przez GW", że "niebieskie Smurfy", że "są pampuchowaci" (sic!) itd.
Ciekawe. Oni poprostu są najnormalniejsi. I za to ich nie lubić?
Q pisze:O, to lubię, jest zagadka z przeszłości, jest najbardziej chyba nietypowy z primarchów, jest wymylenie czegoś w manierze stosowanej przez Games Workshop (te geny, te nawiązania do ziemskiej przeszłości), ale własnego.
No właśnie Sanguinius nie doczekał się na razie żadnej sensownej wizualizacji, a przecież primarcha ze skrzydłami anioła musiał wyglądać rewelacyjnie. A fakt, że stworzył niestabilnych psychicznie Blood Angels świadczy o tym, że nie był taki grzeczny, na jakiego wyglądał... :).
Q pisze:Jakby co polecam w roli źródła wiedzy Memory Alpha, startrekową Wiki, której polskiej edycji jestem jednym z adminów (nie)chwalęcy. (Z tym, że polecam jednak wersję anglojęzyczną, jest bardziej rozbudowana.)
Ok, będę pamiętał :).
Q pisze:A to fajnie. Bo bałem się czegoś takiego jak w "Wyspie umarłych" Zelazny'ego (którą zresztą i lubię, i cenię) czy w... WH40k, a to mi jednak do Twojego universum nie pasowało.
To swoją drogą ciekawe, bo niedawno narodził się w mojej głowie pomysł odnośnie tomu V, żeby właśnie przez niewielką wyrwę w rzeczywistości "wylać" do naszego uniwersum trochę... demonów. Przy czym wyjaśnić ich egzystencję całkiem naukowo. Na razie pomysł jest niezrealizowany, ale trochę jakby dla mnie wciąż atrakcyjny... Ja bardzo lubię pokazywać to, co inni już pokazali, ale krok po kroku, przedstawiając, jak do tego doszło i uwiarygadniając zdarzenia swoistym realizmem... Z drugiej strony zabieg to ryzykowny, bo łatwo z hard esefa przeskoczyć do "zwykłej" fantastyki. Już i tak balansuję na krawędzi... Bardzo nie lubię nie rozumieć opisywanych przez siebie zjawisk ;).

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1495
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 06 lip 2010 19:17

Marcin Przybyłek pisze:Ciekawe. Oni poprostu są najnormalniejsi. I za to ich nie lubić?
Może to na tej zasadzie, że często bardziej lubimy wyrazistych drani? ;-) (Han Solo i Vader mają chyba więcej fanów niż Luke.)
Marcin Przybyłek pisze:No właśnie Sanguinius nie doczekał się na razie żadnej sensownej wizualizacji, a przecież primarcha ze skrzydłami anioła musiał wyglądać rewelacyjnie.
Na Deviancie ;-) wygrzebałem coś takiego:
http://fc06.deviantart.net/fs30/f/2008/ ... anagod.jpg
Stopień sensowności sam oceń ;-).
Marcin Przybyłek pisze:Ok, będę pamiętał :).
Od razu żem se nadziei narobił ;-).
Marcin Przybyłek pisze:To swoją drogą ciekawe, bo niedawno narodził się w mojej głowie pomysł odnośnie tomu V, żeby właśnie przez niewielką wyrwę w rzeczywistości "wylać" do naszego uniwersum trochę... demonów. Przy czym wyjaśnić ich egzystencję całkiem naukowo. Na razie pomysł jest niezrealizowany, ale trochę jakby dla mnie wciąż atrakcyjny... Ja bardzo lubię pokazywać to, co inni już pokazali, ale krok po kroku, przedstawiając, jak do tego doszło i uwiarygadniając zdarzenia swoistym realizmem... Z drugiej strony zabieg to ryzykowny, bo łatwo z hard esefa przeskoczyć do "zwykłej" fantastyki. Już i tak balansuję na krawędzi... Bardzo nie lubię nie rozumieć opisywanych przez siebie zjawisk ;).
Ciekawe, ciekawe... Bardzo ciekawe jak to wyjdzie w praktyce i na ile te demony będą konwencjonalne. (Bo przypomina się od razu voo doo u Gibsona, mający - pozorne - cechy diabła-kusiciela emirarusz transcielesnych z "Extensy" i... znacznie mniej szczęśliwy z punktu widzenia "hardości" pomysł ze zmarłymi z "Night's Dawn" Hamiltona.)

Inteligentnie spoilery sadzisz.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
ElGeneral
Mistrz Jedi
Posty: 6089
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » ndz, 24 paź 2010 12:53

Po przeczytaniu czwartego tomu przygód Torkila Aymore postanowiłem napisać kilka słów o twórczości Marcina Przybyłka.

Jest ona o tyle niezwykłym zjawiskiem, że Marcin jako jeden z bardzo niewielu polskich pisarzy fantastyki zajmuje się tym, co było pierwotną siłą fantastyki - rozważaniami nad kierunkami, w jakich może się rozwinąć nasza cywilizacja. Wszelkiego rodzaju (bardzo popularne) historyjki o czarowniku w gumofilcach, albo inne opowiastki o dzielnych panienkach, które zgwałcone przez pułk jazłowieckich ułanów potrafią jeszcze wyciąć w pień dwa inne, są może zabawne i dobrze się je czyta (jak komu zresztą, mnie nigdy nie bawiły), ale intelektualnie miałkie jak piosenki zespołu "Mazowsze".

Marcin ma natomiast odwagę zastanawiać się, jaka będzie przyszłość Homo Sapiens. Nie jest nawet istotne, czy myli się, czy nie; ważne jest, że podejmuje taką próbę i usiłuje namówić Czytelnika do podjęcia jednego z najbardziej bolesnych wysiłków - do myślenia. W dodatku jako jedyny chyba z polskich autorów dostrzegł, że świat zmienia się coraz szybciej, w sposób coraz bardziej nieprzewidywalny i tylko patrzeć, kiedy kierunki tych zmian nam się rozjadą, a ludzkość się podzieli bardziej, niż Polska w wyniku działań obu Braci Mniejszych. I te podziały będą jak najbardziej widoczne - inny będzie facet łażący na co dzień w kombinezonie, którego nie ruszy bezpośrednie trafienie pociskiem "Polaris", a inny będzie gość leżący w dobrze chronionym łóżku i kombinezonie dającym dostęp do przeżyć w Virtualu. Tacy ludzie niełatwo w ogóle znajdą nić porozumienia.

Twórczość Marcina wyrosła z gier komputerowych. I znów - jako pierwszy i do tej pory chyba jedyny z polskich autorów Marcin dostrzegł coraz większą rolę, jaką pełnią gry w naszym życiu. I potrafił rozwinąć koncepcję gier. Dostrzegł także rosnącą rolę przemysłu rozrywkowego i tej jego gałęzi, która sensu stricte dostarcza nowych gadgetów do gier. W świecie Torkila Aymore'a coraz trudniej odróżnić Real od Virtualu, a człowiek może zostać Bogiem - Bogiem wykreowanego przez siebie (albo twórców jakiejś gry, o ile zwycięży i pokona rywali) świata.

I coraz trudniej (szybciej) się żyje - bo coraz trudniej się przystosować do zmiennej sytuacji.

Przy okazji, przyszło mi na myśl, że Marcin mimo woli odpowiedział może na dręczące naszych uczonych pytanie dotyczące Milczenia Kosmosu. Może te inne, wyprzedzające znacznie naszą cywilizacje przestały się zajmować Realem i powłaziły w Virtual, ofiarujący przecież nieskończenie więcej możliwości?

Poczekajmyż na kolejne książki Marcina.
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 29 paź 2010 16:01

Bardzo dobra recenzja. :)
Nie streszcza, a wiele mówi.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Marcin Przybyłek
Mamun
Posty: 107
Rejestracja: pt, 13 paź 2006 09:40

Post autor: Marcin Przybyłek » śr, 24 lis 2010 13:55

Dla zainteresowanych: na łamach Katedry rozmawia ze mną Beata Kajtanowska.

ODPOWIEDZ