Paradoks czasu

czyli udowodnione lub nie zjawiska, względnie cuda-niewida oraz inne przejawy aktywności obcych

Moderator: RedAktorzy

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Re: Paradoks czasu

Post autor: Xiri » czw, 15 lis 2007 12:16

kiwaczek pisze: Czas, w potocznym wyobrażeniu, nie jest PRZESTRZENIĄ. Powtarzam - jest liniowy (a nawet wektorowy). Więc podróże w czasie nie są podróżami do przestrzeni czasowych tylko normalnymi podróżami do normalnej przestrzeni, tylko znajdującej się wcześniej czy dalej na osi czasu. .
A skąd wzięło się to założenie, że czas jest liniowy? Liniowy jest kalendarz gregoriański, a w przypadku czasu jak najbardziej można mówić o cykliczności. Nie należy też utożsamiać cyklizmu czasowego z obiegiem/przekształcaniem się materii (np. wzrostem). Jeśli w ogóle możemy mówić o czasie, który jest kolejnym fikcyjnym ludzkim pojęciem, jak dobro i zło, nieznanym przyrodzie.
Osobiście czasu nie uznaję. Ludzie nauczyli się odmierzać "czas" za pomocą liczb, jednak to związane jest jak najbardziej z ruchem i materią (np. obiegiem planet). Pełna niedomówień i brakujących ogniw ewolucja także nie „biegnie” liniowo, gdyż znane są przypadki cofek i regresji.

/E: dopiska wyrazu.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » czw, 15 lis 2007 13:24

Xiri... gdybyś Ty jeszcze nie wycofywała się z dyskusji po wygłoszeniu takich "tez"... to bym Ci może coś odpisał. Ale i tak wiem, jak to się skończy.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » czw, 15 lis 2007 13:47

Skoro wiesz, jak to się skończy, to po co w ogóle odpisujesz? ;)

Jasne, dowody... Bo bez dowodów teorie można wyrzucić najwyżej na śmietnik. A gdy dowody są niewystarczające, wątpliwe bądź opozycja heretyków przytacza wiarygodniejsze, najlepiej jest to zignorować, bo przecież padnie model wykreowany przez elitę światową.
Czy podążanie innymi, niepublicznymi drogami jest już herezją?
Najzabawniejsze jest to, że po dziesięcioleciach/stuleciach zawsze okazuje się, że „heretycy” mięli rację. Zawsze.
Ta teza jest dobra jak każda inna, gdyż czasu nie można dotknąć, powąchać ani zobaczyć. Umiemy go jedynie mierzyć. Podobnie jest z życiem - nikt dotychczas nie podał jego "absolutnej" definicji.
I nie wycofuję się. Po prostu nie odpisuję, kiedy widzę, że to nie ma najmniejszego sensu.
Chcesz dyskusji? Bardzo proszę. Ale po co ma dyskutować głuchy rozumiejący ślepego ze ślepym nierozumiejącym głuchego?

/E: gdy ==> kiedy

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » czw, 15 lis 2007 14:21

Dyskusje na temat struktury czasu tocza sie od starozytnosci. I po dzis dzien nie wiadomo, jakim prawom on podlega. Czy jest linearny, czy cykliczny, czy ma strukture ciagla, czy pulsacyjna, a moze daje sie wyroznic kwanty czasu. Jakie sa czynniki naruszajace jego strukture i jakim anomaliom ona podlega.
Nie obraz sie, Xiri, jestes tylko wyznawczynia jednej z tych teorii. I super. Ale kiedy dyskutant prosi cie o dowody na poparcie twojej tezy, ty strzelasz focha i obrazasz sie. Przepraszam, ale nie na tym polega dyskusja. Mowie o dyskusji doroslych ludzi, ktorzy umieja uargumentowac swoje przekonanie.
Walnac piescia w stol i wrzasnac 'ja wiem lepiej' potrafi juz dziecko w przedszkolu, ale to chyba nie o to chodzi.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
malakh
Pćma
Posty: 293
Rejestracja: śr, 14 lis 2007 22:17

Post autor: malakh » czw, 15 lis 2007 14:40

Ekhm... ekhm...

Można wtrącić?

Zauważyłem, że sporo w tej dyskusji pisze się o liniowości czasu, trójpodziale: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość...

A kojarzy ktoś może opowiadanie Teda Chianga "Historia twojego życia" (ukazało się bodajże w NF, a także w zbiorze Solarisa pod tym samym tytułem)?

Autor konfrontuje w nim ludzki sposób myślenia, uwarunkowany przez język, z postrzeganiem rzeczywistości (a przede wszystkim czasu) przez obcą rasę. My, ludzie, rozumujemy liniowo, bo tylko w takich kategoriach operuje nasz język. Nawet wyrażając myśli, ubieramy je w formy językowe, co automatycznie i przemyśleniom narzuca charakter liniowy.

Jednakże obcy, w tekście Chianga, postrzegają czas inaczej. Nie funkcjonuje u nich coś takiego jak trójpodział na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Oni postrzegają rzeczywistość z szerszej perspektywy, co uwarunkowane jest ich niezwykłym językiem. Ludzie opisują coś, pisząc zdanie po zdaniu, podczas gdy obcy tworzą modyfikacje istniejącego już zdania.
Dzięki temu, że nie mają oni takich "ludzkich ograniczeń myślowych", czas "stoi przed nimi otworem". Znają implikacje każdego swojego czynu, zanim jeszcze cokolwiek zrobią.

Czytając to opowiadanie, na początku myślałem, że skoro oni przybyli na Ziemię, skontaktowali się z nami i uczyli swojego języka tylko dlatego, że "znali przyszłość", to trochę pachnie to predestynacją. Tak jakby nie mieli wyboru.

W końcu jednak stwierdziłem, że tak wcale nie jest, to tylko pozory.
Mnie pomysł Chianga, a raczej jego teza, że język ogranicza nasze postrzeganie czasu, bardzo przypadł do gustu. Zwłasza, że autor poparł to logicznym uzasadnieniem.

A co wy na to? Dopuszczacie taką możliwość, czy raczej zapiszecie to między bajki?

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » czw, 15 lis 2007 14:55

Wiesz, wszelkie eksperymenty literackie polegajace na przedstawieniu swiata z punktu widzenia Obcych maja jedna istotna wade.
Taka mianowicie, ze autor jest czlowiekiem i rozumuje w sposob czysto ludzki. W nieludzki nie potrafi. Moze tylko gdybac.
Wszystkie (wszystkie, ktore pamietam) proby odwzorowania logiki Obcych w naszym swiecie maja wspolny mianownik. Taki mianowicie, ze motywy dzialania tych Obcych sa dla nas niezrozumiale. Np. rozumowanie i celowosc dzialania Tkacza w Dworcu Perdido. Albo cale opowiadanie Taniec przemieniajacego sie i Trojki, bodajze Terry'ego Carra (albo i nie).
W ktorejs z ksiazek trafilam na cudowny watek epizodyczny - o rasie, ktora przybyla z kosmosu, wyniszczyla ludzi na Ziemi prawie do konca, a potem ofiarowala ludziom wszelka pomoc. A kiedy nasza rasa odbudowala sie - znowu nas wyniszczyla. I tak kilka razy, przez wiele stuleci. Potem okazalo sie, ze ci Obcy chcieli nas uszczesliwic - bo uwazali, ze dla nas najwiekszym szczesciem jest bohaterstkie oddawanie zycia w walce - wszak tyle o tym mowimy i piszemy.
Do czego zmierzam? Ze wszystko musi miec cel i przyczyne. Nawet jesli obca i nieludzka, to trzeba ja sprowadzic na taki poziom, zeby czytelnik zrozumial. Bo czytelnik dysponuje tylko ludzka logika.
Podejrzewam, ze tak nieliczne proby przedstawienia obcej logiki w fantastyce biora sie stac, ze jednak lubimy wiedziec, co i jak. Cos, co brzmi jak belkot - przeraza nas, meczy albo nudzi.
Nieudolne - jak dla mnie - jest przedstawianie obcych istot na ludzka modle. Pani Kossakowska i jej anioly w Siewcy wiatru. Zachowuja sie jak ludzie, maja ludzkie pragnienia, ludzkie tesknoty i jak najbardziej ludzkie reakcje. A gdzie pierwiastek nieludzki? Same skrzydla to za malo, by kogos nazwac aniolem.
Aczkolwiek, jesli tego rodzaju probe podejmie pisarz o wielkiej wiedzy i wielkim talencie - to jest mioooooodzio:)
EDITTA: Z paradoksem czasu nie ma to juz nic wspolnego:)
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Re: Paradoks czasu

Post autor: kiwaczek » czw, 15 lis 2007 15:09

Xiri pisze:A skąd wzięło się to założenie, że czas jest liniowy? Liniowy jest kalendarz gregoriański, a w przypadku czasu jak najbardziej można mówić o cykliczności. Nie należy też utożsamiać cyklizmu czasowego z obiegiem/przekształcaniem się materii (np. wzrostem). Jeśli w ogóle możemy mówić o czasie, który jest kolejnym fikcyjnym ludzkim pojęciem, jak dobro i zło, nieznanym przyrodzie.
Osobiście czasu nie uznaję. Ludzie nauczyli się odmierzać "czas" za pomocą liczb, jednak to związane jest jak najbardziej z ruchem i materią (np. obiegiem planet). Pełna niedomówień i brakujących ogniw ewolucja także nie „biegnie” liniowo, gdyż znane są przypadki cofek i regresji.
Znowu muszę się zastanawiać nad tym co piszesz i zastanawiam się czy wogóle jest sens zabierać tu głos. Jeżeli nie mam czasu definiować (co to jest cyklizm czasowy?) właśnie poprzez obserwowanie zmian w otaczającym nas świecie to jak mam go definiować? Czym jest więc czas, skoro nie właśnie tym, co pozwala nam obserwowac te zmiany? Dlaczego czas ma być bytem abstrakcyjnym?

Xiri - jeśli mamy dyskutować to musimy operowac tymi samymi pojęciami i przypisywać im te same znaczenia. A Ty próbujesz dyskutować ze mna o "czasie" który wyraźnie definiujesz inaczej niż współczesna nauka. Więc nie nazywaj tego czegoś - tego bytu abstrakcyjnego - czasem, tylko wprowadź nowe określenie. Niech to będzie CWX (Czas według Xiri), czy cos podobnego. Ale czasem tego nie nazywaj...

Co do cofek i regresji to nie mam kompletnie pojęcia jak miałoby to dowodzic nieliniowości czasu. Nie ogarniam tego swoim rozumem. Co więcej - widzę w tym dowody ta liniowość potwierdzające.
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » czw, 15 lis 2007 15:19

nimfa bagienna pisze:Dyskusje na temat struktury czasu tocza sie od starozytnosci. I po dzis dzien nie wiadomo, jakim prawom on podlega. Czy jest linearny, czy cykliczny, czy ma strukture ciagla, czy pulsacyjna, a moze daje sie wyroznic kwanty czasu. Jakie sa czynniki naruszajace jego strukture i jakim anomaliom ona podlega.
Otóż właśnie. Poglądy. Ludzkość żyje zbyt krótko, by cokolwiek pewnego wiedzieć o świecie.
Nie obraz sie, Xiri, jestes tylko wyznawczynia jednej z tych teorii. I super. Ale kiedy dyskutant prosi cie o dowody na poparcie twojej tezy, ty strzelasz focha i obrazasz sie. Przepraszam, ale nie na tym polega dyskusja. Mowie o dyskusji doroslych ludzi, ktorzy umieja uargumentowac swoje przekonanie. Walnac piescia w stol i wrzasnac 'ja wiem lepiej' potrafi juz dziecko w przedszkolu, ale to chyba nie o to chodzi.
Nie, nie, nie, to nie tak.... <padam twarzą na blat stołu, gdyż po raz kolejny wyjaśniam to samo>
W życiu na nikogo się nie obraziłam. W życiu nie strzeliłam focha. Odbieracie to tak, gdyż każdy człowiek patrzy na świat w sposób obiektywny, pod siebie. Jeśli cała masa ludzi się obraża i gniewa, nie oznacza to, że 10000 osoba z kolei zrobi to samo.
Znam dobrze ludzi i wiem po prostu, kiedy nie warto z nimi wchodzić w dyskusję. Mają krótkie żywota i dużo energii w sobie. Zwykle lubią okładać się rękawicą. Nie że brak mi argumentów, tylko po prostu macham ręką i daje sobie spokój, wiedząc, że rozmowa do niczego nie doprowadzi. To jest rzucanie grochem o dwie ściany. Czasem lecą nawet ostre słowa, bądź fałszywe stwierdzenia rzucane pod moim adresem. Nie znoszę tego.
Jest jeszcze jedna sprawa: dostęp do internetu. Dzisiaj mam luzik, więc na większą ilość postów mogę sobie pozwolić, ale w każdy inny dzień roboczy muszę konspirować z forum, zatem przeprowadzanie w takich warunkach czynnej dyskusji nie będzie możliwe.

/E: dopiska

Kiwaczku: chyba masz rację. Używamy innych pojęć i myślimy inaczej, więc lepiej sobie darujmy. Jak będę chciała kiedyś coś dodać, to napiszę. I postaram się w sposób nowożytny.

Awatar użytkownika
malakh
Pćma
Posty: 293
Rejestracja: śr, 14 lis 2007 22:17

Post autor: malakh » czw, 15 lis 2007 15:26

kiwaczek pisze:Co do cofek i regresji to nie mam kompletnie pojęcia jak miałoby to dowodzic nieliniowości czasu. Nie ogarniam tego swoim rozumem. Co więcej - widzę w tym dowody ta liniowość potwierdzające.
A to popieram. Też nie rozumiem, jak regresja w ewolucji może być czymś dziwnym?
To chyba wynika z błednego rozumowania ewolucji, jako ciągłego procesu, mającego na celu "ulepszenie". A tak wcale nie jest. Przejście od pozornie "gorszego do "lepszego" odbywa się na takiej samej zasadzie, co przystosowywanie.
Ot, chociażby wirusy. Najbardziej prawdopodobną teorią jest, że były to pasożyty, które wewoluowały w takie quasi-żyjące cudeńka. Pozornie może się wydawać, że to była regresja - od skopmlikowanego organizmu do czegoś tak prostego. Ale tylko pozornie.

Czyli tak naprawdę, regresja to nie cofanie się, tylko dalszy etap tego samego procesu, z tym że przebiegający inaczej.

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6212
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » czw, 15 lis 2007 15:29

Xiri, a nie przyszło Ci do głowy, że ta masa ludzi to ma swoje powody? Na przykład takie, że to co piszesz jest zwyczajnie niezrozumiałe? Niewątpliwie masz coś do powiedzenia. Ale jeśli po raz kolejny musisz - po wyrażeniu swojego zdania - wyjaśniać o co w nim chodziło, to wnioski nasuwają się same. Postaraj się przemyśleć to, co chcesz powiedzieć, i ująć to w sposób zrozumiały dla rozmówców. Bo jeśli chcesz im coś powiedzieć, to rób to tak, żeby byli w stanie Cię wysłuchać.
I proszę, nie wysuwaj mi tu argumentów, że znasz ludzi, i że nie warto, bo Ci odpowiem, że zdążyłam już na tym forum poznać Ciebie, a w każdym razie Twój sposób wypowiedzi - i wiem, że jest to wypowiedź wyjątkowo trudno w odbiorze. Nie ze względu na treść, ale sposób w jaki się wypowiadasz. Robisz to zwyczajnie niejasno. I podejrzewam, że wiele z tych osób, które machnęło Ci w dyskusji ręką, zrobiło to nie z braku zapału, tylko dlatego, że nie były w stanie znaleźć z Tobą wspólnej płaszczyzny komunikacji.

EDiT: Wyboldowanie, bo mi się wcięto.
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » czw, 15 lis 2007 15:43

Xiri, wlasnie strzelilas focha. A zaraz potem drugiego.
Nie przyszlo ci do glowy, ze zyjesz zbyt krotko, by wypowiadac sie na temat ludzkosci i jej wiedzy o swiecie?;)
Zarzucasz rozmowcom, ze cie nie rozumieja. A moze po prostu nie umiesz powiedziec, o co ci chodzi? A moze dowody i argumenty to jednak byloby to?
Tak na marginesie - patrzenie w sposob obiektywny to nie jest patrzenie 'pod siebie'. Patrzenie 'pod siebie' to patrzenie w sposob subiektywny.
Znasz dobrze ludzi? to dlaczego nie potrafisz sie z nimi porozumiec? dlaczego po wiekszosci twoich postow dodajesz jeszcze wyjasniajace, o co ci chodzi?
Dziewczyno, uwierz mi, na tym forum nie zgromadzila sie banda szydercow, ktory upodobali sobie biedna Xiri, zeby smiac sie z niej i jej nie rozumiec. Gwarantuje ci, ze kazdy z nas ma inne, bardziej subtelne rozrywki.
Chcesz sie czegos nauczyc? To sie ucz, bo kazdy sluzy swoja wiedza, taka, jaka ma. Nie traktuj sprostowan jak personalnych atakow. Niewiedza nie osmiesza, ale to, jesli ktos nie wie, ale idzie w zaparte - osmiesza jak najbardziej.
EDYTA: Widze, ze Milenijna napisala cos bardzo podobnego odnosnie tego rozumienia. Jest takie kowbojskie przyslowie: Jesli jeden czlowiek powie ci, ze jestes koniem - zapomnij o tym. Ale jesli powie ci to kilku ludzi - zastanow sie, czy moze powinienes sobie kupic siodlo.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
marinho
Mamun
Posty: 113
Rejestracja: wt, 27 mar 2007 23:29

Post autor: marinho » czw, 15 lis 2007 22:32

Co do rozumowania i logiki hipotetycznych obcych, największe znaczenie ma czynnik biologiczny. Należy założyć, że obcy są istotami żywymi - czyli zbudowanymi podobnie i w podobnych warunkach (skład wszechświata wydaję się być podobny we wszystkich jego częściach) do organizmów jakie ukształtowały się na ziemi. Wtedy można przypuszczać, że ich logika będzie zbliżona do naszej, nie mam tu na myśli estetyki, postrzegania filozoficznego, czy moralności, lecz wyciąganie wniosków na podstawie interakcji z rzeczywistością, w której istnieje związek przyczynowo skutkowy dający "wrażenie" liniowości czasu. np Co z tego, że wygląd, kolory i kształty są tylko wyobrażeniem naszego mózgu (podobnie z postrzeganiem czasu) skoro otrzymujemy jednoznaczne implikacje zdarzeń
Materia jest plastyczna w obliczu Umysłu.

Awatar użytkownika
malakh
Pćma
Posty: 293
Rejestracja: śr, 14 lis 2007 22:17

Post autor: malakh » pt, 16 lis 2007 15:53

marinho pisze:skład wszechświata wydaję się być podobny we wszystkich jego częściach
Hmm... No dobra, teza właściwa, ale piszesz o składzie wszechświata, w którym dominuje bodajże wodór, tak?

Ale zważ, że życie rozwijałoby się na planecie, a skład pierwiastkowy ciał niebieskich nie odpowiada idealnie składowi wszechświata.

Zresztą, skąd teza, że obcy musieliby składać się chociażby z białek?
Może u nich są one zastąpione jakimiś funkcjonalnymi analogami? A może ich metabolizm opiera się na czymś innym, niż nasz?

Metabolizm i ogólnie skład organizmów żywych ukształtowany został w toku ewolucji na przestrzeni milionów lat, a wpływ na ten proces miało mnnnnnóóóóossssssssstttttttwwwwwwoooooo czynników.

Nie wiem, może się mylę, ale ta teza do mnie nie przemawia.

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pt, 16 lis 2007 15:57

Niby tak, ale...
Juz kiedys gdzies podawalam ten przyklad, ale powtorze, bo sadze, ze odzwierciedla istote rzeczy. Wyobraz sobie dialog 2 mieszkancow Ziemi. Jeden to 30-letni Anglik pracujacy w City, dobrze sytuowany londynczyk, spedzajacy wieczoru w pubach, wyrywajacy panienki i lekko przerafinowany.
Drugi to 70-letni Eskimos, ktory nigdy nosa nie wychylil z Grenlandii. Ktory tu zyl, tu polowal i innego swiata nie zna.
A teraz wyobraz sobie, ze ci dwaj panowie maja ze soba rozmawiac. Abstrahujac od nieznajomosci jezyka (no dobrze, niech bariera jezykowa nie istnieje) - O CZYM oni mogliby ze soba rozmawiac? Jakie mogliby miec wspolne tematy?
Po mojemu - zadne. A przeciez urodzili sie na tej samej planecie. Obaj sa ludzmi.
Z porozumieniem sie z obcymi bedzie jeszcze gorzej. Bo warunkow, ktore ich uksztaltowaly, my nawet nie jestesmy sobie w stanie wyobrazic. Zalozenie, ze ich logika bedzie zblizona do naszej jest wedlug mnie tak samo niewlasciwe, jak np. zalozenie roznych amerykanskich pisarzy z lat 50., ze kazda obca rasa musi dazyc do podboju kosmosu. Chyba nie musze pisac, jakiz to ludzki i mocarstwowy czynnik natchnal ich ta mysla.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
marinho
Mamun
Posty: 113
Rejestracja: wt, 27 mar 2007 23:29

Post autor: marinho » pt, 16 lis 2007 16:26

malakh pisze:
marinho pisze:skład wszechświata wydaję się być podobny we wszystkich jego częściach
Zresztą, skąd teza, że obcy musieliby składać się chociażby z białek?
Może u nich są one zastąpione jakimiś funkcjonalnymi analogami? A może ich metabolizm opiera się na czymś innym, niż nasz?
To już jest fantastyka naukowa, ;] ale oczywiscie możliwa. Ja zacząłem od ustalenia czym jest istota żywa. Założyłem, że ŻYCIE działa w całym wszechświecie na podobnych zasadach. Idąc dalej, jeżeli przyjmiemy twoją hipotezę, że życie może istnieć w oparciu o inne składniki niż te które znamy, to jednak nie ma to wpływu na słuszność mojej tezy. Bowiem dalej istoty te musiałyby podlegać prawom fizycznym, które są takei same w całym poznanym wszechświecie, z tym nie możesz się nie zgodzić.

Dalej jeżeli podlegają takim samym prawom fizycznym, to mogą wyciągać podobne wnioski do naszych czyli: jedno zdarzenie powoduje zdarzenie następne.

Nie ustaliłem jednak czy mówiąc o obcych mam na myśli istoty "myślące" czy nie.
Popatrzmy na spotkanie dwóch ziemskich obcych: człowieka i psa. Czy pies potrafi "zauważyć" przyczynę i skutek? Czy naciskając czerwony przycisk wie, że wyskoczy smakołyk? O ile bardziej tę zasadę wykorzystują np szympansy?

Dlatego dalej będę się upierał, że hipotetyczni obcy raczej również zauważą w jaki sposób działa rzeczywistość.

Może i Eskimos i londyńczyk nie mieli, by oczym gadać, ale jeżeli byłaby taka potrzeba, obydwaj wiedzieliby jak nalezy działać, by przetrwać w trudnych warunkach.

PS. Aha i jak już wspomniałem mówiąc o logice nie miałem na myśli np moralnośći czyli rozróżniania dobra czy zła (opowiadanie gdzie obcym wydaje się słuszne wybijanie ludzkości, a potem im pomaganie, o którym ktoś wspomniał) ale wyciąganie wniosków na podstawie rzeczywistości. czyli wrażenie liniowosci czasu.


wpis moderatora:
ZGC: W przypadku zmieniania treści postów należy ją zaznaczyć dopiskiem EDIT lub ZMIEŃ. Dziękuję za zastosowanie się.
Materia jest plastyczna w obliczu Umysłu.

ODPOWIEDZ