Naukowe problemy przy pisaniu SF

czyli udowodnione lub nie zjawiska, względnie cuda-niewida oraz inne przejawy aktywności obcych

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Varelse
Dwelf
Posty: 511
Rejestracja: czw, 13 lip 2006 11:12

Post autor: Varelse » czw, 15 lis 2007 17:34

@ Savikol - krzemowe życie bez wody? Skoro życie będzie analogiczne do węglowego, to chyba woda będzie potrzebna.
@ Flamenco - owszem, z tym wywiewaniem to dobry pomysł, tylko że jak szybkie musiałyby być wiatry, żeby wywiać ocean (nawet jeśli byłby dużo mniejszy niż te ziemskie)?

Chyba skłonię się ku hipotezie z brakiem światła, może dorzucę jakieś trucizny w oceanie... Chociaż skoro są silne wiatry, to jest silna erozja, a więc powierzchnia planety jest płaska. Oceany są więc rozległe i płytkie, czyli efekt wywiewania jest silniejszy. W sumie najlepsze byłoby chyba współistnienie tych trzech zjawisk.
Xiri pisze:Uważacie, że lepiej umieszczać zamieszkałe planety w Drodze Mlecznej czy może w dalszej galaktyce, np. M33, Andromedzie albo gdzieś w Grupie Lokalnej Galaktyk, biorąc pod uwagę prędkość, jaką ludzie muszą pokonywać z Ziemi (załoga może się znajdować w komorach kriogenicznych, a statek mogą prowadzić zaawansowane androidy/autopilot)?
Nie, loty międzygalaktyczne byłyby chyba za długie i zbyt kosztowne. Chyba, że tunelem czasoprzestrzennym. W sumie, skoro w centrum każdej galaktyki jest czarna dziura, to możnaby coś pokombinować.
xiri pisze:Czy można teleportować dźwięk przez kosmos? Wymyśliłam coś takiego u siebie w powieści, a za wektory (przenośniki) przyjęłam grupę satelitów.
Jak można teleportować stan kwantowy, to można chyba i dźwięk. Zwłaszcza, że tu chodzi tylko o przesłanie dość prostej informacji (odtworzyć dźwięk a odtworzyć organizm to dość zasadnicza różnica)
Ale tak naprawdę nie miałbym nic przeciwko umieraniu, gdyby nie następowała po nim śmierć - Thomas Nagel


Szczury z Princeton, Nowa Fantastyka 9/2009

Awatar użytkownika
No-qanek
Nexus 6
Posty: 3098
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Post autor: No-qanek » czw, 15 lis 2007 18:06

Varelse, a możesz opisć jak wygląda to powietrzne życie. Wtedy łatwiej będzie znaleźć powód niestnienia życia w oceanach. Najprościej byłoby chyba z truciznami albo wrzeniem wody, ale wtedy życie musiałoby powstać od razu w powietrzy, no i problem z wodą.
Ale najprościej coś znaleźć będzie jak opiszesz rodzaj tego powietrznego życia.
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

Awatar użytkownika
malakh
Pćma
Posty: 293
Rejestracja: śr, 14 lis 2007 22:17

Post autor: malakh » czw, 15 lis 2007 18:26

Varelse pisze:@ Flamenco - owszem, z tym wywiewaniem to dobry pomysł, tylko że jak szybkie musiałyby być wiatry, żeby wywiać ocean (nawet jeśli byłby dużo mniejszy niż te ziemskie)?
Ale przecież, jeżeli przyjąć, że na owej planecie od zawsze były takie przeciągi, a nie pojawiły się nagle, to nie ma co się martwić o wywiewanie ocenaów, bo oceanów by nie było.

Nie byłoby żadnych zbiorników wodnych, bo woda by się nie skraplała na powierzchni - cyrkulacja nastepowałaby w atmosferze.

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » czw, 15 lis 2007 18:50

Nie wiem, czy to ma sens fizyczny - ale gdyby dowalić ogroooomne zasolenie? Primo - w takiej wodzie nic żyć nie będzie, secundo - słona woda szybciej paruje IMO
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » czw, 15 lis 2007 18:52

Słona woda szybciej paruje?
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Varelse
Dwelf
Posty: 511
Rejestracja: czw, 13 lip 2006 11:12

Post autor: Varelse » czw, 15 lis 2007 18:53

Też prawda. O tym nie pomyślałem. A w ogóle przez przypadek nie zauważyłem faktu, że ciemność życiu by nie przeszkadzała, bo ono ma dodatkowe źródło energii (jakie - nie powiem, byłby spoiler)
@ No-qanek - Ogólnie rzecz biorąc - cała biosfera, od mikroorganizmów (nie ma ich opisanych, ale muszą być), przez "rośliny" (niekoniecznie "żywiące się" światłem, w każdym razie autotrofy, i "zwierzęta", w większości podobne do ważek (w tym jeden gatunek podejrzewany o posiadanie inteligencji). W ogóle - nie napisałem wcześniej, a ważna rzecz - w atmosferze znajduje się pył, unoszony przez wiatr z powierzchni planety, żródło prostych związków chemicznych. Oprócz tego jest jeszcze jeden ważny czynnik, ale to (jak napisałem wyżej), nie byłoby takiego efektu (zakładając, że tekst przejdzie).

Chyba że podam go w wersji "spoiler na inteligencję/erudycję" - coś podobnego było opisane u Vonneguta (i w tej jego wersji nawet lepiej pasowałoby do tytułu konkursu)

EDIT - to "też prawda" było odnośnie posta malakh
EDIT#2- co nie zmienia faktu, że zasolenie to dobry pomysł.
Ostatnio zmieniony czw, 15 lis 2007 18:56 przez Varelse, łącznie zmieniany 1 raz.
Ale tak naprawdę nie miałbym nic przeciwko umieraniu, gdyby nie następowała po nim śmierć - Thomas Nagel


Szczury z Princeton, Nowa Fantastyka 9/2009

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » czw, 15 lis 2007 18:55

A nie paruje szybciej? Na pewno szybciej wrze. No to - metodą łopatologiczną - szybciej paruje :)
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » czw, 15 lis 2007 19:14

Wrze w niższej?

Ależ wprost przeciwnie - ponad 100C TW dla osolonej wody.

Nawet w poradnikach kucharskich zalecają najpierw wodę zagotować a dopiero potem osolić, bo krócej to trwa. Do gotowania makaronu na przykład.
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
malakh
Pćma
Posty: 293
Rejestracja: śr, 14 lis 2007 22:17

Post autor: malakh » czw, 15 lis 2007 19:26

Karola pisze:Nie wiem, czy to ma sens fizyczny - ale gdyby dowalić ogroooomne zasolenie? Primo - w takiej wodzie nic żyć nie będzie
Ha!

Najpierw była wysoka temperatura, to podałem wam przykład bakterii termofilnych...

Teraz jest wysokie zasolenie, więc wspominam o bakteriach halofilnych, które mogą znosić bardzo wysokie stężenie soli w środowisku.

Natura zawsze znajdzie jakiś sposób;D

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » czw, 15 lis 2007 20:09

kiwaczek pisze:Wrze w niższej?
Ależ wprost przeciwnie - ponad 100C TW dla osolonej wody.
A patrz... Byłam pewna, że w niższej. Skojarzyłam z jajkami, do których soli się zimną wodę, co ponoć zapobiega ich pękaniu.

Zatem wycofuję się z wrzenia-parowania.
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

Awatar użytkownika
malakh
Pćma
Posty: 293
Rejestracja: śr, 14 lis 2007 22:17

Post autor: malakh » czw, 15 lis 2007 20:32

kiwaczek pisze: Skojarzyłam z jajkami, do których soli się zimną wodę, co ponoć zapobiega ich pękaniu.
A co ma piernik do wiatraka?xD

Z tego, co się orientuję, to dodatek soli rzeczywiście zwiększa temperaturę wrzenia.

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » czw, 15 lis 2007 20:41

Dodatek soli nie zapobiega pękaniu jajek, tylko wylewaniu sie ich po pęknięciu. I właśnie na podwyższonej temperaturze to między innymi polega, gdyż w takich warunkach się białko szybciej ścina i zatyka pęknięcie.
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
No-qanek
Nexus 6
Posty: 3098
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Post autor: No-qanek » czw, 15 lis 2007 21:58

Czyli pozostaje wymysleć, że najpierw były zdatne do życia oceany i wykształciło się życie, a potem pierdyknął meteor albo podwodny superwulkan i oceany wymarły. Bo nie wiem czy w temp. 100C jakieś organizmy wyższe mogłyby żyć.
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

Awatar użytkownika
malakh
Pćma
Posty: 293
Rejestracja: śr, 14 lis 2007 22:17

Post autor: malakh » czw, 15 lis 2007 22:17

No-qanek pisze: Bo nie wiem czy w temp. 100C jakieś organizmy wyższe mogłyby żyć.
Ano w teorii jest to możliwe. Tyle, że musiałyby być zbudowane z jakiś termostabilnych związków, analogów białek, czy enzymów.


Mi najbardziej podoba się wersja z chmurami;D

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2216
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pt, 16 lis 2007 10:34

Karola: może chodziło do dodawanie sody do wody - tak robią Azjaci. Robiąc każde danie indywidualnie na woku używają sody, żeby szybciej podnieść temperaturę (a czy do czegoś jeszcze, to nie wiem).

Varelse: Jak szybkie wiatry by nie były (dodaj te wibracje men), to wystarczy, żeby to odpowiednio długo trwało. Rzeczywiście, oceanów, tj. sumarycznych zasobów wodnych na planecie musiałoby być znacznie mniej niż u nasz, albowiem cała woda porwana w chmury podlega cyrkulacji, zatem istota sprawy polega na tym, żeby unoszenie wody w powietrze było procesem szybszym niż jej ponowne opadanie. Tak samo na dole w ten sposób stale utrzymywałaby się jakaś wilgotność - np. za mała dla powstania życia węglowego.

Do tego można by wymyślić jakiś aerożel, rodzaj biokoloidu z mikroorganizmów żyjących w powietrzu jak plankton, utrzymujących pewne zagęszczenie i stanowiących bazę pod wykształcenie się organizmów wyższych. Na zasadzie pleśni - nie chodzi o komórczaka, tylko, że tak powiem, stężenie ciała - coś w rodzaju delikatnej meduzy-latawca, dosyć rozległego, unoszącego się na podmuchach od ławicy do ławicy tego planktonu. Pożerałby ten plankton przez szybką osmozę. W toku ewolucji dochodzi do wykształcenia się układu nerwowego opartego o indukcję elektromagnetyczną, gdyż ciała powietrzne są mało zwarte, raczej rozproszone. Zatem przeskakiwanie impulsów nerwowych następuje często nie tylko wewnątrz danego organizmu, ale też pomiędzy poszczególnymi ciałami, w wypadkach, kiedy przebywają blisko siebie.

Z czasem tych aeromeduz jest tyle (w końcu latają w wielu wartwach, na ogromnej przestrzeni), że wymiana sygnałów pomiędzy organizmami również zaczyna przypominać jakiś porządek, a ich przemieszczanie się zaczyna mieć uzasadnienie w zmianach schematu przesyłania sygnałów. W ten sposób ponad planetą wykształca się paragazowy megaumysł, działający niesłychanie powoli, jeżeli liczyć poszczególne "operacje" nerwowe-logiczne, ale z powodu swojej wielkości robi tych operacji bardzo dużo na raz. Jego inteligencja zatem polega na wielowątkowości, postrzeganie czasu schodzi na dalszy plan.

Nie będę pisał dalej. Bo w tym momencie przylecieli ludzie i oczywiście (w amerykańskim opowiadaniu, np. Ursuli le Guin) wszystko spieprzyli. Ewentualnie ten umysł ich w ogóle nie zauważył (u Lema).
;-)
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

ODPOWIEDZ