Koniec Czwartorzędu?

czyli udowodnione lub nie zjawiska, względnie cuda-niewida oraz inne przejawy aktywności obcych

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pn, 27 wrz 2010 10:27

Nie jest przypadkiem tak, że energetyka jest po prostu trudna do rozbicia na drobne? Nie jestem pewien czy naprawdę pożyteczne jest sztuczne rozbicie wielkiej korporacji na mniejsze jak to się stało z koleją - niby różne firmy ale infrastruktura pozostaje jedna i na każdym kroku muszą się dogadywać, np ustalać rozkłady.

Zbiorniki ciepła, pompy cieplne i temu podobne cuda wykorzystujące różnice temperatur między wewnątrz a na zewnątrz, w dzień i w nocy, w domu i pod ziemią - są super. Widziałem takie rzeczy nie przy lodówkach ale przy klimatyzacji kiedyś. Myślę że będzie to popularne za jakieś 50 lat.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3715
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » pn, 27 wrz 2010 15:24

No więc nie wiem jak to dobrze zorganizować. Beznadziejne są pomysły na prywatyzację prostą. Musi być tak, że jest centralna sterownia, która zarządza siecią szkieletową. Musi być centralne planowanie inwestycji. Z drugiej strony pewnie da się pewnie wydzielić obszar który można "podzlecić". Choć wiem , że takie eksperymenty nie zawsze się udają, Np na uczelniach prywatyzacje kończą się fatalnie i to nawet tam, gdzie wszystko wskazuje, że powinien być sukces. Myślę jednak, ze kluczem są jakieś próby zmian. Nie może też być tak, ze się wmusza ludziom ekologię na zasadzie, że ma być i w związku z tym trzeba za nią płacić. Po mojemu to jest główny problem. Sprawa bowiem sprowadza się do tego, aby zużywać mniej energii. Ponieważ jest obłozona marżami akcyzami i podatkami, ponieważ od jej sprzedaży zależą zyski, poszczególne podmioty wyłażą ze skóry, aby do zmniejszenia sprzedaży nie dopuścić.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23504
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 27 wrz 2010 15:59

baron13 pisze: Nie może też być tak, ze się wmusza ludziom ekologię na zasadzie, że ma być i w związku z tym trzeba za nią płacić.
Jest taka rzymska zasada: Primum non nocere (przy okazji przypomnę, że akcentowanie "nocere" na "o" jest błędem, bo to II koniugacja, a nie III). Szkody związane z jakimkolwiek działaniem trzeba minimalizować. Nie da się mieć samochodu, samolotu, oświetlenia elektrycznego, ogrzewania w zimie, komputera itp. - a równocześnie przyrody takiej jak w czasach paleolitu. Tam, gdzie szkody są największe, trzeba je jednak ograniczać. A za to trzeba płacić. Nie chcąc płacić pieniędzy, płaci się np, własnym zdrowiem (albo cudzym, ale przerzucanie kosztów na kogoś innego to złodziejstwo i draństwo). Potrzebna jest rzetelna analiza szkód i sensowna ocena: te są dopuszczalne, te z kolei nie.
baron13 pisze:Sprawa bowiem sprowadza się do tego, aby zużywać mniej energii. Ponieważ jest obłozona marżami akcyzami i podatkami, ponieważ od jej sprzedaży zależą zyski, poszczególne podmioty wyłażą ze skóry, aby do zmniejszenia sprzedaży nie dopuścić.
Skoro za energię się płaci, rachunek ekonomiczny nakazywałby używanie sprzętu mniej energochłonnego. W takim razie jego produkcja powinna przynosić zyski. A że w tej grze tracą dostawcy energii? Mówi się trudno. Skoro przeciętny zjadacz chleba co chwilę słyszy, że jeśli mu się nie podoba jego miejsce w szeregu, to powinien zająć się czymś innym...
Wszystko się sprowadza do trzech kwestii: a)koszty, b)efektywność, c)skutki uboczne. Problem ekologii polega na tym, że próby rozwiązania kłopotów z c) mogą wpływać ujemnie na a) i b).
Dzisiaj w kolejce do rejestracji w przychodni, a potem pod drzwiami lekarza czytałem sobie Angorę. Jest tam artykuł o samochodach z napędem elektrycznym. Jakoś nie znalazłem tam żadnego zestawienia szkód ekologicznych wyrządzanych przez spaliny i tych, które są skutkiem ubocznym wyprodukowania prądu wprawiającego takie samochody w ruch...
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pn, 27 wrz 2010 16:24

Bo to przecież zależy od kraju - u nas prąd robi się z węgla, w Japonii z Uranu itd.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3715
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » pn, 27 wrz 2010 16:43

Alfi, obawiam się, że nie w prądzie problem, a w bateryjce. Cały cymes dla producenta z samochodami elektrycznymi polega właśnie na tym, że wszelkie zyski teraz zgarnie on. Bateryjka wytrzyma jakieś 1000 cykli ładowanie rozładowanie. Realny zasięg pewnie wyniesie 100 km. Ja wiem, że są szacunki, że bateryjki przeżyją samochodziki, ale też wiem, że wózek akumulatorowy jeździ bez przerw 20 lat i tylko mu się elektrody wymienia. Jak jest silnik bezkomutatorowy, to pojeździ do rozpadu siedzenia kierowcy. Oczywiście ludzie zareagują jak w przpadku aparatów cyfrowych. Skoro za darmo to w rok robimy 100 tys zdjęć i po roku kupujemy nowy aparat. Tak będzie z elektryczniakami: szykuje się bajeczny interes. alternatywa: samochód na sprężone powietrze. Ok 200 km zasięgu. Mechanika trudniejsza niż w elektryczniaku. Bo elektryczniak może mieć z części ruchomych układ kierowniczy i koła.Silniki montujemy po prostu w kołach.No więc samochód pneumatyczny jest trudniejszy do zrobienia od elektrycznego. Ale za to z doświadczeń wiadomo, że pojeździ kilkadziesiąt lat. Banalna technologia. Nie potrzeba żadnych patentów na produkcję ogniw, zakładów utylizacji akumulatorów itd. Każdy się może za to wziąć. Interesu nie ma. Silnik Stirlinga. Przebieg bez remontu jakieś 500 tys km. Paliwo np suche liście. Bo to silnik zewnętrznego spalania. Podobna sprawa jak wyżej: dość banalna konstrukcja. Serwis jak zrobią to Niemcy, u kowala. Dlatego lansowany jest elektrycznak.

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pn, 27 wrz 2010 17:04

Silnik Stirlinga to genialna sprawa ale to z natury jest silnik małej mocy względem rozmiaru, bo ma wielkie koło zamachowe albo jego mechaniczny odpowiednik. I nie da się mu zwiększyć obrotów. Do tego gigantyczne koło zamachowe w samochodzie nadawałoby mu niebezpieczny bezwład.

Nie wierzę w światowy spisek potentatów paliwowych skierowany przeciw silnikom Stirlinga. Chcę sobie natomiast w perspektywie 20 lat zamontować coś takiego w domu. To praktycznie prąd za darmo, generowany przy okazji ogrzewania. Niestety w tej chwili nie bardzo mogę znaleźć oferty dla klienta indywidualnego, co najwyżej maszyny na skalę osiedlowej ciepłowni.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3715
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » pn, 27 wrz 2010 17:16


Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 5573
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » czw, 25 lis 2010 21:38

Zmroziła mnie wiadomość podana przez naszą telewizję, że obecna zima może być podobna do zeszłorocznej, a nawet gorsza. Wpływ na to poniekąd ma wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej, który to spowolnił cyrkulację Golfsztromu oraz nasilający się wpływ prądu La Nina. Mogą powstawać wortale polarne, niosące wyjątkowo mroźne powietrze nad Wyspy i północą Europę. Nie mam niestety źródła, bo byłam w kuchni, tylko słuchałam, ktoś coś wie na ten temat?
Edit; Interesuje mnie to z prostej przyczyny, w zeszłym roku pozamarzały mi rury w domu, a i nie zdążyliśmy ocieplić zbiornika na strychu. Mam się spieszyć czy mogę sobie jeszcze odpuścić koszty przerabiania instalacji w tym roku? Bo kurna, nie mój dom i nie chcę komuś pakować w niego kasy niepotrzebnie.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23504
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » czw, 25 lis 2010 21:42

A listopad podobno miał być bardzo mroźny...
Jakoś nie bardzo wierzę w te alarmistyczne przepowiednie.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3715
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » czw, 25 lis 2010 22:32

Mój kot żre. W zeszłym roku też żarł. Żrą wszystkie znane mi koty. Kaczki żebrzą. Meteorolodzy straszą. Zobaczymy. Edit. Mało plam na słońcu. Ciągle.

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 5573
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » czw, 25 lis 2010 23:31

:D
Znaczy: Telewizja kłamie :D
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23504
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 26 lis 2010 09:25

baron13 pisze: Edit. Mało plam na słońcu. Ciągle.
Zasadniczo istnieją dwa rodzaje klęsk żywiołowych: te, które zdarzają się przy małej liczbie plam na słońcu i te, które nękają ludzkość przy dużej liczbie plam na słońcu. W jednej i drugiej grupie są susze, powodzie, huragany, upały, mrozy i śnieżyce.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17083
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 26 lis 2010 11:41

Ale czy nie byłoby fajnie, gdybyśmy po tylu wydarzeniach (np. koniec ustroju, koniec wieku, powódź tysiąclecia, zima stulecia, etc.) mieli jeszcze koniec ery? Jestem za. Niech ktoś wprowadzi np. koniec Czwartorzędu w 2011.
Będę mogła się chwalić, że żyłam w ciekawych czasach, trafię do podręczników historii i w ogóle. Znaczy, marketingowo będzie dobry czas na pisanie pamiętnika. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23504
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 24 sty 2011 12:16

Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

ODPOWIEDZ