Komórki macierzyste

czyli udowodnione lub nie zjawiska, względnie cuda-niewida oraz inne przejawy aktywności obcych

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Orion
Mamun
Posty: 187
Rejestracja: pn, 30 cze 2008 12:20

Komórki macierzyste

Post autor: Orion » śr, 18 sie 2010 14:11

Komórki macierzyste, krew pępowinowa, hodowanie organów etc.
Słyszał ktoś o tym? Co o tym sądzicie?

Pytam dlatego, że niedługo na świat przyjdzie mi synek, a jest możliwość zamrożenia jego komórek macierzystych, pobranych z pępowiny po porodzie, które to mogą w przyszłości służyć za materiał do wyhodowania potrzebnych organów przy jakiejś chorobie.

Jeśli trzeba mogę szerzej opisać temat.

e. literka
Certainty of death. Small chance of success. What are we waiting for? - Gimli

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » śr, 18 sie 2010 14:14

Taka inwestycja jest chyba bardzo droga.
Jeśli nie zabrania Wam tego religia, róbcie jak najbardziej. Nie ma nic do stracenia, jedynie można zyskać, gdyby się w przyszłości coś stało (odpukać w niemalowane).

Awatar użytkownika
Orion
Mamun
Posty: 187
Rejestracja: pn, 30 cze 2008 12:20

Post autor: Orion » śr, 18 sie 2010 14:20

Zgadza się. Jest bardzo droga. Na wstępie 600zł za sam sprzęt do przewiezienia krwi do banku komórek. Dwa tygodnie po porodzie trzeba wyłożyć ok 1800zł na badania nad krwią itp, a potem co rok, na urodziny dziecka dostaje się rachunek za przechowywanie krwi - od 400 do 500zł. Sporo, zwłaszcza na urodziny dziecka.

Co zaś do religii to jest to problem. Szukaliśmy zdania Kościoła na ten temat, jednakże nie ma nic o tym. Wszystkie artykuły dotyczą in-vitro albo pobierania komórek macierzystych z klonowanych embrionów, po czym ich uśmiercanie. To wiadomo, że Kościół jest na NIE. Ale co do krwi pępowinowej? Co z hodowanie poszczególnych organów? W grę wchodzi życie. Wysoka stawka i kusząca opcja. Ale nie chcemy bawić się Boga. Stąd zagwozdka.

No i poza tym interesuje mnie zdanie ludzi ona ten temat, bo jak się okazuje, niewiele osób o tym słyszało.
Certainty of death. Small chance of success. What are we waiting for? - Gimli

Awatar użytkownika
Młodzik
Yilanè
Posty: 3687
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Młodzik » śr, 18 sie 2010 14:27

Sprawa jest prosta - nikogo w ten sposób nie zabijasz, ani nie uszkadzasz, więc jest to religijnie "legalne", a korzyści mogą być ogromne, zwłaszcza jak się rozwinie technologia. O ile się nie mylę z komórek macierzystych można wyhodować każdą inną w organizmie, także może to być bardzo pomocne.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Lord Ultor
Posty: 4541
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » śr, 18 sie 2010 14:34

Orion pisze:No i poza tym interesuje mnie zdanie ludzi ona ten temat, bo jak się okazuje, niewiele osób o tym słyszało.
Ja słyszałem. I czytałem, że generalnie jest to pic na wodę - przechowywanie krwi pępowinowej nie na wiele się zda w razie choroby.
Poszukam źródeł, ale moja opinia jest na nie - bo na obecnym poziomie nauki i wiedzy to jest raczej ciągnięcie kasy.
/edit:, no, daleko nie musiałem szukać:
krwi pępowinowej jest tak mało, że wystarcza ona na leczenie chorego na białaczkę dziecka ważącego nie więcej niż 30 kg
Czy warto bankować krew na potrzeby własnego dziecka?

To temat bardzo kontrowersyjny, bo w grę wchodzą tu ogromne pieniądze. Przedstawiciele banków prywatnych przekonują, że warto to robić. Innego zdania są eksperci Unii Europejskiej i Rady Europy, którzy opublikowali dokumenty dyskwalifikujące takie postępowanie jako składanie obietnic bez pokrycia. Nasza dzisiejsza wiedza nie pozwala stwierdzić, że ta krew z całą pewnością uratuje w przyszłości chore dziecko.
Gdybym miał dziecku choremu na białaczkę przeszczepić krew pępowinową, wybrałbym tę od innego dawcy.

Dlaczego? Po pierwsze, nie ma żadnych gwarancji, że w krwi pępowinowej dziecka chorego na białaczkę nie znajdą się komórki, które same mogą inicjować proces nowotworowy. Po drugie, przeszczep pochodzący od innego dziecka jest nie tylko źródłem zdrowych komórek krwi, ale także wywiera dodatkowy efekt leczniczy (to tak zwana reakcja przeszczepu przeciw nowotworowi).

Nikt nie neguje nadziei związanych z komórkami macierzystymi, ale obiecywanie cudów leczniczych dziś to obiecywanie gruszek na wierzbie To, że się udało poprawić pracę mięśnia sercowego po zawale u jednego pacjenta, nie oznacza, że zadziała u innych.
Całość tutaj.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Orion
Mamun
Posty: 187
Rejestracja: pn, 30 cze 2008 12:20

Post autor: Orion » śr, 18 sie 2010 14:39

Prawda. Poszczególne kliniki specjalizują się w hodowaniu konkretnych organów. Owszem, pobieranie jest nieinwazyjne, żadnego bólu, żadnego zabijania. Ale samo słowo "hodowanie organów" czy "namnażanie komórek" wywołuje u mnie nieprzyjemny dreszcz i złe przeczucia.

Logicznie patrząc zgadzam się z Tobą Młodziku w 100%. Co do tego hodowania każdego organu to spokojnie, medycyna regeneracyjna dopiero się rozwija, ale niewykluczone, że za kilka lat będzie to możliwe. Bo z komórek rozwija się cały człowiek więc teoretycznie można te komórki dowolnie ukierunkować.

Jednak kłóci się u mnie praktyka z etyką i z sumieniem. Fakt faktem, nie stać nas na taki zabieg więc teoretycznie nie mam się co martwić na zapas. Martwi mnie jednak, prawdopodobnie wyolbrzymiona przez media, ambicja naukowców by hodować ludzi.


EDIT:
Dzięki Nosiwodo :)
Odnośnie leczenia białaczki, to z tego co wiem, to we krwi pępowinowej znajdują się dwa rodzaje komórek. Tkankowe i krwiotwórcze. Tylko te drugie można wykorzystać do leczenia białaczki. Te pierwsze do hodowania organów. Jednak tych drugich jest w krwi pępowinowej strasznie mało.
Idę studiować artykuł :)
Certainty of death. Small chance of success. What are we waiting for? - Gimli

Awatar użytkownika
Młodzik
Yilanè
Posty: 3687
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Młodzik » śr, 18 sie 2010 15:53

Orionie, to komórki twojego dzieciaka, czyli bez twojej zgody naukowcy nie mogą nic zrobić.
Gdyby przed przystąpieniem do każdych badań naukowych bano się, że odkrycie posłuży do czynienia zła w jakiejkolwiek postaci to nadal bylibyśmy w średniowieczu.

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » śr, 18 sie 2010 18:06

IMHO to w większości naciągactwo. Może za 10-20 lat będzie z tych komórek pożytek a może nie. Są IMHO spore szanse że większość klinik nie przechowa nawet komórek do tego czasu w dobrym stanie.

Z drugiej strony jeśli mamy na zbyciu kilka tysięcy to można zafundować dziecku te 2% szans na to że kiedyś mu to pomoże.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Varelse
Dwelf
Posty: 511
Rejestracja: czw, 13 lip 2006 11:12

Post autor: Varelse » śr, 18 sie 2010 22:03

Orion pisze:Szukaliśmy zdania Kościoła na ten temat, jednakże nie ma nic o tym. Wszystkie artykuły dotyczą in-vitro albo pobierania komórek macierzystych z klonowanych embrionów, po czym ich uśmiercanie. To wiadomo, że Kościół jest na NIE. Ale co do krwi pępowinowej? Co z hodowanie poszczególnych organów? W grę wchodzi życie. Wysoka stawka i kusząca opcja. Ale nie chcemy bawić się Boga. Stąd zagwozdka.
Biskupi podkreślają, że są przeciwni otrzymywaniu komórek z embrionów ludzkich, ale z entuzjazmem popierają badania nad komórkami otrzymywanymi z tkanek dorosłego człowieka, pępowiny, czy wód płodowych.
Stąd.
Ale tak naprawdę nie miałbym nic przeciwko umieraniu, gdyby nie następowała po nim śmierć - Thomas Nagel


Szczury z Princeton, Nowa Fantastyka 9/2009

Awatar użytkownika
Orion
Mamun
Posty: 187
Rejestracja: pn, 30 cze 2008 12:20

Post autor: Orion » pt, 20 sie 2010 17:22

No i znalazłem czego szukałem :)
LINK
Dla tych, którym nie chce się szukać - akapit "Wykorzystywanie komórek macierzystych do celów terapeutycznych"

A tu cytat:
Metody stosowane w pozyskiwaniu komórek macierzystych muszą być rozpatrywane w powiązaniu z ich źródłem. Za dopuszczalne uważa się te metody, które nie powodują poważnego uszczerbku u osoby, od której są pobierane komórki macierzyste. Ten warunek jest zazwyczaj spełniony w przypadku, gdy pobiera się je: a) z tkanki dorosłego osobnika; b) z krwi pępowinowej w momencie porodu; c) z tkanki płodu zmarłego śmiercią naturalną. W przeciwieństwie, pobranie komórek macierzystych z żywego ludzkiego embrionu prowadzi nieuchronnie do jego zniszczenia, a zatem jest w poważnym stopniu niedopuszczalne. W tym przypadku badania, abstrahując od rezultatów, które mogą być przydatne w terapii, nie służą w rzeczywistości człowiekowi. Ich ceną jest bowiem zagłada istot ludzkich, które mają taką samą godność jak inne ludzkie jednostki i sami badacze. Historia sama potępiła w przeszłości taką naukę, nie tylko dlatego, że brak jej Bożego światła, ale także dlatego, że jest niegodna człowieka[51].

Wykorzystywanie embrionalnych komórek macierzystych lub pochodzących od nich komórek zróżnicowanych dostarczonych ewentualnie przez innych badaczy, którzy uzyskali je, niszcząc embriony, jak również dostępnych w handlu, pociąga za sobą poważne problemy z zakresu współdziałania ze złem i powodowania zgorszenia[52].

Jeśli chodzi o kliniczne wykorzystanie komórek macierzystych otrzymanych metodami godziwymi, to nie budzi ono zastrzeżeń natury moralnej. Muszą być jednakże szanowane ogólne kryteria deontologii medycznej. W takich przypadkach należy postępować w sposób rygorystyczny i ostrożny, ograniczając do minimum ewentualne ryzyko dla pacjentów, umożliwiając wzajemną konfrontacją pomiędzy naukowcami i wyczerpująco informować szeroką opinię publiczną.

Należy starać się o pobudzanie i wspieranie badań w zakresie wykorzystywania dorosłych komórek macierzystych, ponieważ nie rodzą one problemów etycznych[53].
Dziękuję :)
Certainty of death. Small chance of success. What are we waiting for? - Gimli

Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » pt, 20 sie 2010 23:41

Ja chciałam oddać krew pępowinową do jakiegoś banku czy czegoś takiego (nie dla siebie, tylko naczytałam się jakie to panaceum więc uznałam, ze skoro nie mogę być krwiodawcą to chociaż krew pępowinową oddamy) i wiecie co? Nikt nie był zainteresowany. To było 11 lat temu, może coś się zmieniło, ale kiedy miałam rodzić żaden szpital nie wiedział jak się taką krew pępowinową pobiera ani jak się przechowuje. Tzn teoretycznie niektórzy nawet coś słyszeli, ale to za duży kłopot, nie robią takich rzeczy.
Co do etycznych aspektów - nigdy nie miałam wątpliwości - jest to tak samo etyczne jak honorowe oddawanie krwi czy szpiku.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

ODPOWIEDZ