F 54

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » czw, 12 paź 2006 19:38

Nie bawię się z Wami <obrażona odskakuje w dal>
FTSL
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Gorgel-2
Klapaucjusz
Posty: 2075
Rejestracja: ndz, 12 cze 2005 23:04

Post autor: Gorgel-2 » czw, 12 paź 2006 20:29

Ebola pisze:Nie bawię się z Wami <obrażona odskakuje w dal>
FTSL
Znaczy, zgadłem?
;-)
"We made it idiotproof. They grow better idiots."

Awatar użytkownika
PP
Fargi
Posty: 354
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 11:16

Post autor: PP » czw, 12 paź 2006 20:40

A tak w ogóle, to ja chciałem Wam posłać jakiś graf... eee... genialny utfur. I wtedy to bym był spolegliwy wobec redaktorów i zgodził się na wszystkie poprawki (tirli-trirl-plup-plu, hehe, nawet sam w to nie wierzę ;))) Ale nie napiszę, bo nie mam terminu, a jak nie mam terminu, to niby jak mam pisać? Więc możecie spać spokojnie. :D
<no to teraz zaczynam się cichcem wymykać, coby za offtopa nie oberwać:))>
A wracając do tematu.
To ja jestem miły chłopak i się na mnie nie ma co obrażać. :)))
<pstryk, PePe znikł>
Pytający :))

Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4592
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

Post autor: Bebe » czw, 12 paź 2006 20:59

Pepe, na nas możesz zawsze liczyć!
Masz dwa tygodnie na napisanie utForu do następnego F. :)
Temat:
kto wykupił krwiożercze petunie? :P
Z życia chomika niewiele wynika, życie chomika jest krótkie
Wciąż mu ponura matka natura miesza trociny ze smutkiem
Ale są chwile, że drobiazg byle umacnia wartość chomika
Wtedy zwierzyna łapki napina i krzyczy ze swego słoika

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » czw, 12 paź 2006 21:32

Jakie dwa, tydzień ma i szlus :P
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » pt, 13 paź 2006 14:49

On tak specjalnie napisał, żeby go zmobilizować ;PP
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 13 paź 2006 15:42

Hyhy, się nie odzywa, znaczy pisze:) O petuniach hyhy.
FTSL
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19176
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 13 paź 2006 15:45

A po krwiożerczych petuniach będą zaborcze, uwodzicielskie surfinie...
Zresztą mogą być pelargonie.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4592
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

Post autor: Bebe » pt, 13 paź 2006 16:10

Pelargonie zbyt oklepane - na każdym balkonie prawie.
Petunie lepsze.
A potem będzie zamaskowany skrzydłokwiat. :P
Z życia chomika niewiele wynika, życie chomika jest krótkie
Wciąż mu ponura matka natura miesza trociny ze smutkiem
Ale są chwile, że drobiazg byle umacnia wartość chomika
Wtedy zwierzyna łapki napina i krzyczy ze swego słoika

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » pt, 13 paź 2006 16:14

A może lwia paszcza? :-)
FTSL
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4592
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

Post autor: Bebe » pt, 13 paź 2006 16:15

Pasiflora :D <rotfl> <lol>
Z życia chomika niewiele wynika, życie chomika jest krótkie
Wciąż mu ponura matka natura miesza trociny ze smutkiem
Ale są chwile, że drobiazg byle umacnia wartość chomika
Wtedy zwierzyna łapki napina i krzyczy ze swego słoika

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » pt, 13 paź 2006 17:50

Dziewczęta i chłopaku, koniec offtopa!
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

Awatar użytkownika
PP
Fargi
Posty: 354
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 11:16

Post autor: PP » sob, 14 paź 2006 20:31

<jeszcze tylko troszeczkę, kawalątko offtop, tyci, tyci... i już do tematu wracam, biegnę, pędzę, lecę, bo mogę, bo... :))>
Ano pisałem, pisałem. Tak mnie zafrasowało czepia się opowiadań na F, że ledwo zdążyłem napisać miniaturkę. (bo jeszcze inne sprawy doszły) Ale się udało. :)

Jeśli chodzi o termin, to wolałbym jednak te dwa tygodni, jeśli można? :))
A temat już mam, nawet zaczęte już mam, więc z krwiożerczych petuni skorzystam następnym razem. :))


No to teraz dopiero sobie narobiłem. Znaczy narobię tym co poniżej. ;))
Czekam na polemikę. :))
Trubadur

Gdy w oddali zamajaczyła jakaś niewyraźna sylwetka, z początku żadne z nich nie przyznało się, że cokolwiek widzi.
Przyznam, że trochę jestem wyczulony na ten zaimek, więc zaznaczę. Mamy tu określenie ‘niewyraźna’, więc ‘jakaś’ można by pominąć. Taki już mój gust. :D
Dziewczyna odpowiedziała mu wabiącym spojrzeniem. Spuściła skromnie oczęta i zatrzepotała długimi, kruczoczarnymi rzęsami. Zaiste, miała czym.
Zaznaczone dopowiedzenie wydaje mi się to niepotrzebne, bo skoro miała długie kruczoczarne rzęsy, to i myślę miała czym trzepotać.
– Alila – oznajmiła dziewczyna, odrzucając dumnie w tył czarne loki. – Myślałam, że to wszystkim wiadomo. Wieść o mojej nieszczęsnej urodzie obiegła już bowiem całe Księstwo, jak mniemam. – Wbrew swojej deklaracji bynajmniej nie wyglądała na zmartwioną z tego powodu.
Swojej myślę niepotrzebne. A i nad ‘z tego powodu’ też by się można zastanowić. Nawet bardziej niepotrzebne wydaje mi się to drugie. :D
Poklepał się po mieczu, jakby to była głównie jego zasługa. Pasia w bajorze zabulgotała pogardliwie.
Nie wiem, może i dobrze, choć nie do końca jestem pewien, to czy można poklepać się po mieczu. Po brzuchu na pewno. Po szklance, raczej nie. :) Miecz niby blisko ciała, a do strażnika niejako przyrósł. Co myślicie? <”czepiasz się” - takiej odpowiedzi nie przyjmuję ;))>
Jego towarzysze popatrzyli na niego z uznaniem, po czym rozeszli się i zaczęli wycinać okoliczne krzewy. W mig ułożyli z nich niewielki stos. Ognisko zapłonęło wesoło, kompania rozsiadła [] wokół..
1. Jego myślę niepotrzebne.
2. z nich – ewentualnie też można by zrezygnować, choć przyznam, że mi nie wadzi
3. [] – brakuje mi „się”.
Rozejrzała się po swojej komnacie w poszukiwaniu czegokolwiek, czym mogłaby zasłonić okno.
Tutaj ok. Informacja, że to była jej komnata.
Księżniczka miotała się po swojej komnacie, upychając w okna każdy kawałek materiału, jaki tylko wpadł jej w ręce.
Tutaj już nadmiarowe. :)
Strażnik dotarł do swojej klitki, zatykając uszy z całych sił. Niestety, ściany jego lokum postanowiły zostać idealnym naturalnym wzmacniaczem.
I znowu ‘swojej’, jeśli musi być, to ok. Ale ‘jego’ można by śmiało wyrzucić.
Trochę mi nie gra to: idealnym naturalnym. (takie mam odczucie)
– Masz rację – przyznał i zaczął wydobywać swoje rzeczy z kuferka, upychając je naokoło okien.
Skoro to jest jego kufer, z jego pokoju, dokreślenie imo niepotrzebne. ;)
– W tooobieee widzę caaałyyy świaaat! – wdarł się nagle głos Orażka do pokoju, kilka ubrań osunęło się bowiem z okna.
Zdanie po myślniku nie przypadło mi do gustu. Chodzi o inwersję, dziwnie mi to brzmi.
Rzucił swój koc na ziemię u stóp jej łoża.
Myślę nieistotne. Chyba, że chodziło o podkreślenie (że się tak wyrażę) podmiotowości ludzkiej tej czynności. Ale to ja się na takich rzeczach nie znam. :)

Ogólnie to Paśka jest ok. I inni bohaterowie też. Wcześniejszych przygód nie czytałem więc trudno o odbiór całościowy. Jednak biorąc, właśnie to po uwagę (że jest to cykl opowiadań,) plus za to, że nie miałem problemów z orientacją co się dzieje. Niewiedza nie przeszkadzała mi przy czytaniu. :)
Pytający :))

Awatar użytkownika
Riv
ZasłuRZony KoMendator
Posty: 1095
Rejestracja: śr, 12 kwie 2006 15:09
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Riv » pn, 16 paź 2006 15:37

Powoli, na ile tylko czas pozwala, przegryzam się przez 54-tego Fahrenheita. Tym razem padło na opowiadanie Marka Utkina. I muszę przyznać, że kończąc lekturę „Mental Heath” – byłem zawiedziony. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że się przeliczyłem.

Patrząc na tytuł i czytając pierwsze zdania, liczyłem najpierw na klimatyczną opowiastkę, która na końcu powie mi coś ciekawego na temat zdrowia psychicznego. Potem – od mniej więcej pierwszego dialogu – moje liczenie przeskoczyło na przyjemną humoreskę, dziejącą się w absurdalnym, wykoślawionym świecie. Wreszcie, od rozpoczęcia jatki-rozpierduchy, liczyłem już tylko na to, że zakończenie cokolwiek uratuje.

Przeliczyłem się.
Bo co my tu mamy?

Przydługi wstęp z wahającym się krzaczkiem, rozklekotanym samochodem, pogawędką w barze i ucieczką pastora, który nie jest tak do końca pastorem, a do tego ma rodzinkę na określonym, określonym bluzgami poziomie.
Rozwinięcie, czyli jatkę w krzywym zwierciadle – dodajmy, jatkę prawie bezkrwawą (mimo latających kul, granatów i rakiet), a do tego urwaną w najciekawszym momencie.
Zakończenie, które pojawia się ni z tego, ni z owego, a przy tym – bądźmy szczerzy – nie jest ani zbyt głębokie, ani szczególnie zaskakujące, zaś autor już dużo wcześniej podprowadził czytelnika wystarczająco, żeby ten złapał sens spinającej całość gry słownej.

Mamy to wszystko – a zarazem nie mamy nic, bo proporcje między częściami opowiadania są zachwiane. Mam wrażenie, że albo wstęp jest przegadany, albo część główna za szybko się autorowi znudziła – a to z kolei sprawia, że zakończenie w ogóle sprawi wrażenie przypiętego na siłę w miejscu, w którym urwało się pisanie. Sens jest, ale nie może wybrzmieć do końca – i tylko cichutko rezonuje.

Do listy przeliczeń dorzucę jeszcze te bardziej drobiazgowe – wszak w szczegółach może tkwić duża część uroku. Niestety, nie w „Mental Heath”.

Nie udało mi się dopatrzyć niczego szczególnego w bohaterach opowiadania. Ot, plejada papierowych postaci, z których żadna nie jest zbyt dobrze przedstawiona. Nawet Wielki Bob Rzeźnik nie wydaje się ani zbytnio szalony, ani bardzo rzeźnicki. Poza tym, że jeździ, wykłada się na motorze, rzuca granatami i pluje kulami z Ingrama, nie ma w nim niczego, co pozwoliłoby uwierzyć w jego wielką rzeźnickość.

Nie udało mi się także wczuć w atmosferę. Właściwie nie jestem do końca pewien, czy miał to być swoisty dziki zachód, czy może coś w klimacie „świata-pustyni w niedalekiej przyszłości”. Szczególnie ta druga opcja przyszła mi do głowy w pewnym momencie. Szkoda, że autor nie poszedł w tą stronę. W zaprezentowanym tekście klimatu, który sam w sobie współgrałby ładnie z tytułem (a jednocześnie nazwą miasteczka), raczej nie ma zbyut wiele.

Nie udało mi się wreszcie znaleźć w opowiadaniu odpowiedniej dawki humoru, która wypełniłaby brak głębszego potraktowania spraw mentalno-zdrowotnych. Zbyt słabe przerysowania, połączone ze zbyt małą dawką absurdu, ubarwione zbyt ubogimi dialogami… to zbyt mało, żeby uznać „Mental Heath” za utwór humorystyczny. Mam wrażenie, że autor chciał mrugnąć do mnie okiem, ale zrobił sztucznie, nieco na siłę – i anegdota rozpłynęła się w niezręcznej ciszy.

Nie będę się już zagłębiał w szczegóły czysto techniczne. Wspomnę tylko ogólnie, że nie podobały mi się m.in. zastosowane w nadmiarze „nagłości”, „te chwile”, czy „następne momenty” – korzystanie z takich zwrotów to, moim zdaniem, nienajlepszy sposób na dodawanie dynamiki. Do tego poszczególne zdania miejscami skonstruowane są dość topornie (przykładowo fragment o granacie fosforowym pod wozem pastora), zaś opisy często nużą monotonią i jednostajnym rytmem (przecież to jest jatka, do diabła!).

Wszystko to sprawiło, że kończąc czytanie czułem zawód. Bo pomysł, stanowiący podstawę opowiadania, miał pewien potencjał. Tylko potencjał ten pozostał w sferze „mogłobytów” – po prostu „Mental heath” mogło być całkiem dobrym opowiadaniem.
Nie było.
Szkoda.

- Od dawna czekasz?
- OD ZAWSZE.

Awatar użytkownika
PP
Fargi
Posty: 354
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 11:16

Post autor: PP » wt, 17 paź 2006 13:33

OK. To tak gwoli podsumowania, bo już więcej tego numeru czepiać się będę. :))
(Niestety inne sprawy mnie o tego odciągają.)
Chciałbym podziękować Redakcji za przyjemność czytania (i czepiania się ;)), bo ogólnie teksty fajne były. I mam nadzieję, że w następnym numerze będą jeszcze fajniejsze. :)))
Pytający :))

ODPOWIEDZ