F 59

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Dehydrogenaza
Pćma
Posty: 253
Rejestracja: wt, 19 wrz 2006 12:44

Post autor: Dehydrogenaza » czw, 02 sie 2007 14:13

savikol pisze: Jestem za to zupełnie zaskoczony, że wyszedł mi scenariusz RPG! Tego się nie spodziewałem. Jak to się stało?
Hmm, trudne pytanie. Może najpierw, dla kontrastu, spróbuję znaleźć pozytywne aspekty "Huraganu".

Język? Nie, zdecydowanie nie. Oczywiście nie neguję jego poprawności, ale wydaje mi się, że narrację należy od czasu do czasu ożywić jakimś porównaniem wykraczającym poza ograne "błyszczał jak klejnot" (cytuję z pamięci, mogę się mylić), jakimś neologizmem (np. "Kryształowy Pazur" czy "Stalowy Świat" to trochę jak "Krwawy Sztylet Entropii +5", tu aż się prosi o zastosowanie czegoś bardziej... oryginalnego?). Przydałoby się także wzbogacenie opisów kilkoma rzadziej używanymi słowami, przy czym nie chodzi o to, by Autor popisywał się słownictwem, tylko o przełamanie schematu. Przeczytaj uważnie "Zemstę jednorożca" oraz (to nawet lepszy przykład) "Ockhama, czyli Wschód w naszych domach".

Świat? Ok, tu jest znośnie. Nie ma fireballa i karczmy (ale wojownik z dwoma mieczami musiał być, no, po prostu musiał). A jednak pozostaje wrażenie, że skonstruowanego przez siebie świata po prostu nie wykorzystałeś - ja, jako czytelnik, nie czuję się uczestnikiem, ani nawet obserwatorem zdarzeń. To bardziej tak, jakbym słuchał opowieści o wydarzeniach - może to działa na sesji, ale w literaturze niekoniecznie (a już na pewno nie w takiej, jak ta, którą próbowałeś stworzyć). Za mało było tego metalu, zaduchu i rdzy (nawet nie wiem, czy tam była rdza, dopowiadam sobie - a to znak, że zabrakło jakiejś sugestii). Oczywiście nie można przesadzić i opisywać wszystkiego szczegół po szczególe - bo tak naprawdę nie o dłuższy opis chodzi, tylko o właściwą sugestię.

SPOILER AHEAD
Co tam jeszcze? Aha, fabuła. Na plus trzeba zaliczyć, że zakończenie jest podane we właściwym miejscu, tj. pod koniec. Od początku niby wiadomo (tj. można się domyślić) kto jest tym złym, ale wciąż nie wiadomo, co z tymi śladami po pazurze itepe, a jeszcze potem, po zeznaniach mistrza płatnerskiego, można się zastanawiać, czy Autor czasem nie serwuje nam zawiłej intrygi z opętaniem, iluzjami, Mroczną Stroną Osobowości i takimi tam - czyli dobrze jest. Minusy? Wydaje mi się, że nie wszystkie wątki zostały należycie wykorzystane. Na przykład ten z konstruktorami świata - IMO jeśli już decydujesz się wprowadzić wątek religijno-mistyczno-filozoficzny jako motywację działań Tych Złych, to należałoby go rozwinąć, a nie ograniczać się do "ok, to zrobimy na następnej sesji".
/SPOILER

No, to by było na tyle. Pamiętaj, Autorze, że to tylko moja opinia. I nie pisz książek z gier, bo nie ma sensu się cofać - uważam, że jesteś ponad to. Może to jeszcze nie jest taka literatura, jaką chciałbym czytać, ale AŻ TAK źle znowu nie jest (w pierwszym poście trochę się zapędziłem).

---
EDIT:
Ockham, czyli Wschód w Naszych Domach

Smakowite, bardzo smakowite. Humorku tyle ile trza, nie narzuca się, jeno łagodzi dość skomplikowaną tematykę. Lubię takie opowiadania. Przyznaję, że kilka razy musiałem zajrzeć do wikipedii żeby wiedzieć, co Autor do mnie bero. Ale to dobrze, trochę zmądrzałem przynajmniej. Chyba.
Jakbym miał się do czegoś przyczepić, to do końcówki. Chyba po takim początku/rozwinięciu liczyłem na więcej. Napięcie jest, ale zabrakło tego zimnego dreszczu przebiegającego wzdłuż kręgosłupa po przeczytaniu ostatniego zdania. Z tym, że taki dreszcz udaje się wywołać tylko nielicznym, więc nie traktuję zakończenia jako wady tego tekstu. Bo wad to on nie ma, raczej brak mu nieco do doskonałości.
No, co tu dużo gadać: podobało się. A to zdanie mnie zabiło:
Starając się wyglądać jak człowiek, który zna konotację słowa indyferentny, zapytał:
No to klops.

Awatar użytkownika
Teano
Niegrzeszny Mag
Posty: 1603
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » pt, 03 sie 2007 12:58

Komentarzy na razie nie czytam, coby sobie smaku nie popsuć, więc może kogoś zdubluję.

Zemsta jednorożca- powala, że tak powiem, "epicki rozmach" panowanie nad tłem i wielobarwne bogactwo tegoż tła.
Zazgrzytał mi tekst w trzech miejscach:
– Daj mi małą butelkę tego pokostu, którego mylicie tutaj z kupażówką – powiedziałem.
Niech się experci wypowiedzą, ale IMHO powinno być "który"
Być może mój róg i potężna postura były wynikiem takiego napromieniowania, ale tego się nigdy nie dowiem, bo musiałoby się to dokonać, kiedy byłem bardzo mały. Albo jeszcze w łonie matki, której nigdy nie było mi dane poznać.
wywaliłabym "by" bo kompletnie zmienia sens i w tym kontekście jest bez sensu :)

I ostatnie zdanie, jakoś tak zgrzytająco niezgrabne:
Dreszcz niepokoju przebiegł mi po grzbiecie, gdy uświadomiłem sobie, że idąc w głąb korytarza, odnoszę wrażenie, jakby budynek połykał mnie, a ja właśnie spokojnie przemierzam gardziel kamiennego potwora.
Rozbiłabym na dwa zdania wywalając lub poprawiając środek, bo zapętliło się jak nie przymierzając "paradoks dziadka".

Ale samo opowiadanko - smakowite bardzo. Styl bardzo mi przypomina Stalowego Szczura, za którym przepadam.

Podróż do zeszłego roku - doskonale się ubawiłam. Nie za długie, ciekawe "i z morałem" ;)
Nie mam do czego się przyczepić a czytało się z przyjemnością.

Reszta - później bo inne obowiązki wzywają.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 03 sie 2007 13:24

Teano pisze:
– Daj mi małą butelkę tego pokostu, którego mylicie tutaj z kupażówką – powiedziałem.
Niech się experci wypowiedzą, ale IMHO powinno być "który"
Niekoniecznie. To nie jest narracja. Bohater może użyć tej formy, nie jest przesadnie uczony. W gruncie rzeczy to mięśniak i gramatycznie wyrażać się nie musi.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Teano
Niegrzeszny Mag
Posty: 1603
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » pt, 03 sie 2007 14:31

Ebola pisze:Niekoniecznie. To nie jest narracja. Bohater może użyć tej formy, nie jest przesadnie uczony. W gruncie rzeczy to mięśniak i gramatycznie wyrażać się nie musi.
OK. Kupuję. Choć przypomnę, że wprawdzie mięśniak, ale... jak by nie było szlachetny Jednorożec ;) (ale to tak na marginesie, czytelnik w tym momencie tego nie wie. A i sam mięśniak tyż)
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3623
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Post autor: BMW » pt, 03 sie 2007 15:42

Podróż do zeszłego roku
Lubię pomysły dotyczące manipulacji czasem. Zwłaszcza, gdy są one wykonane na pewnym dobrym poziomie. W Twoim przypadku tak właśnie jest. "Podróż..." czyta się łatwo i szybko, opko posiada przyjemny klimat. Gdybym natomiast miał się czepiać szczegółów, to postawiłbym na zbyt małe skomplikowanie fabuły oraz na konwencjonalne (choć uzasadnione z moralnego punktu widzenia) zakończenie.

Awatar użytkownika
Teano
Niegrzeszny Mag
Posty: 1603
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » pt, 03 sie 2007 17:57

No to dalszy ciąg refleksji:
UWAGA BĘDĄ CYTATY I MOŻNA PONIŻSZY TEKST W CAŁOŚCI UZNAĆ ZA SPOILER
Huragan w Dolinie Wiatru
Ten huragan mnie nie porwał. Już prędzej zirytował, ale takie są skutki siadania do słabszego tekstu po dobrych. Z całym szacunkiem dla autora, moim (osobistym) zdaniem tekst w wielu miejscach niebezpiecznie się ociera o grafomanię. Choć są i dobre pomysły, choć czasem nie do końca rozwinięte i zakończenie też na właściwym miejscu.
Nie wiem czym do tego uprawniona (trudno, najwyżej dostanę po głowie) ale pozwoliłam sobie zrobić małą łapankę z fragmentów, które najbardziej mi zazgrzytały. W końcu - wszyscy się ciągle uczymy, czyż nie? Qui scribendo ferit, scribendo perit
Pierwszy szedł baron Magnus Schlemihl, spode łba rzucając gniewne spojrzenia na zniszczone umocnienia i ciała zamordowanych. Mimo wielkiego brzuszyska mężczyzna maszerował energicznym krokiem. (...) Jak zwykle, dwa kroki z tyłu, niczym cień podążała jego przyboczna – Jadwiga. (...) Z lewej strony barona szedł kapitan Grim Aston, dowódca sił zbrojnych Gniazda. Wyglądał na zatroskanego.

– Gdzie są strażnicy pilnujący niewolników? – spytał baron.

– Wszyscy polegli – odparł kapitan. – Ich ciała leżą wśród zabitych.

Magnus Schlemihl zatrzymał się gwałtownie, unosząc lewą rękę i wyciągając ją w stronę Astona. (...) Baron błyskawicznym ruchem przystawił do szyi Astona rozdwojone ostrze swego stygmatu. Kapitan zastygł, wstrzymując oddech. Słyszał historie o niesamowitej sile barona i o tym, co potrafi zrobić kryształowym mieczem.

– Oświeć mnie, proszę, kapitanie – głos Schlemihla był lodowato zimny. – Po co mnie tu wezwałeś?
W moim czytelniczym odbiorze scenka wygląda tak:
Idzie Baron, Jadwiga i Aston (zatroskany) idą przez pobojowisko, spokojnie rozmawiają i nagle ni z gruszki ni z pietruszki baron rzuca się na Astona. A nawet, powiem więcej - jest gruszka i pietruszka, bo baron rzuca się na Astona po jego wypowiedzi:
– Wszyscy polegli – odparł kapitan. – Ich ciała leżą wśród zabitych.
a tymczasem okazuje się, że baron nie tyle wkurzył się z powodu "polegnięcia" strażników, ani nawet nie z powodu, że ich ciała leżą wśród zabitych, a jedynie dlatego, że nagle (dla czytelnika NAGLE! i nie wiadomo dlaczego) baron sobie przypomniał, ze nie wzywa się go do tak błahych spraw jak wymordowanie iluś tam niewolników i strażników.
Coś tu szwankuje, nie wiem - chronologia, sposób prowadzenia dialogów, opisy - cokolwiek to jest - sprawia, że czytelnik czuje się nagle zdezorientowany, a to wywołuje irytacje i już na starcie nastawia czytelnika nieprzychylnie do tekstu.

Po drugie - w tekscie pojawiają się próby przemycenia pewnych (według autora niezbędnych czytelnikowi) informacji. Niestety w sposób dość nieudolny, co za chwilę wykaże w cytatach. Sama mam z tym kłopot, co widać było choćby w Hologramie, więc staram się tego typu "kwiatki" wyłapywać. Oto dwa najbardziej nachalne:
– Piękne cięcie – mruknął. – Ostrze przeszło przez kości i ścięgna jak przez masło. Nie zgruchotało ich i nie połamało. Tę ranę zadano wspaniałym narzędziem, wygląda, jakby zrobił ją kryształowy miecz. Barbarzyńcy i mutanci z Dzikich Poziomów dotychczas nie używali takiej broni. Po pierwsze dlatego, że nie mają do niej dostępu, a po drugie, posługiwanie się czymś takim to prawdziwa sztuka, a nie chamskie rąbanie kawałem zaostrzonej stali.

oraz

– Tego tylko brakowało! – parsknął baron. – Nie martwię się tą stertą trupów. Kapitan zrobi co trzeba, myślę, że możemy mu ufać. Jego ród jeszcze w poprzednim pokoleniu pozostawał na niewolniczym lennie Schlemihlów, to była kara za udział w buncie przeciw Admirałowi. Pokutowaliby jeszcze długie pokolenia, gdyby nie łaskawość mego ojca. Darował im winy, przywracając szlachecki tytuł. Tylko dzięki temu Grim Aston jest dowódcą fortu, a nie sługą w klasztorze. Mamy w kapitanie pewnego sojusznika, zajmie się wszystkim. Nie to mnie martwi.
Naprawdę wyobrażasz sobie, ze baron oglądając ranę będzie robił wykład poglądowy swoim starym druhom, którzy o tym wszystkim i tak wiedzą? A jeśli nie wiedzą (jakiś czas później wyszło, ze Jadwiga jest przy baronie od niedawna) to powinien zakładać że wiedzą i co najwyżej czekać na pytania.
W ogóle straszliwie gadatliwy i z tendencją do "wykładania" jest ten baron.

dalej:
Baron zignorował strażników pilnujących wrót i wkroczył na teren warowni. Nerwowo zaciskał szczęki, łypiąc groźnie na mijanych mieszkańców. Nie było takiego, który zniósłby wyzywające spojrzenie i pokornie nie opuścił głowy. Kryształowy Pazur zazgrzytał na metalowym chodniku, krzesząc iskry.
Schylił się czy jak? Czy może przyklękał, żeby sobie poiskrzyć?

(Jeśli mi teraz napiszesz, że Kryształowy Pazur sięgał do samej ziemi, to ja się zapytam w jaki sposób z takim nabojem Baron zabawiał się później z Jadwigą. Z goleniem też chyba miał niejakie kłopoty, co najwyżej depilacja nóg wchodziła w grę ;) No dobra, może golił się prawą ręką, ale jak w takim razie kroił mięso na talerzu?)
Magnusowi kojarzyła się ze starożytnym, bitewnym botem szykującym się do ataku. Wąskie wieżyczki błyszczały niczym ostrza mieczy i lufy dział, mierzyły w przestrzeń pod różnymi kątami.
Pomijając ogólną niezgrabność zdania nijak nie mogę sobie tego wyobrazić.
Natychmiast, jak spod ziemi, pojawiło się przy nim dwóch identycznych przybocznych zakłutych w polerowane miedzią pancerze.
O biedaki! Ale nic nie było wcześniej o jakichś pikinierach czy choćby jeżozwierzach, które by bliźniaków zakłuły.
A tak na poważnie - zakutych. Jest różnica między kłuć a kuć.
– Książę Werner DeLacroix, Pierwszy Inkwizytor Kościoła – westchnął baron. – To przez tego bydlaka musiałem opuścić stolicę i starać się o służbę na zadupiu. Czyżby przybył, żeby ze mną skończyć? Jestem pewien, że szybko się dowiemy.
Znowu wypowiedź w stylu "Kochany kolego, ja bardzo nie lubię, kiedy kropla roztopionego ołowiu spada mi za kołnierz"
Ciemność łaskawie ukryła blizny i jątrzące się rany na dużych piersiach Jadwigi – miejsca, gdzie wszczepiał się żywy pancerz.
Znaczy wojowniczki długo nie żyją. Gangrena murowana. Co one, na przeciwbólowych? Nie wyobrażam sobie by działały sprawnie mając pod pancerzem jątrzące się rany. No i zapachowo chyba też nie były zbyt atrakcyjne, ale baron mógł mieć specyficzny gust.
Aż został tylko on. Miał być dwunastą ofiarą, zamykającą roczny cykl religijnych uczt. Ratunek pojawił się niespodziewanie, razem z karawaną z Dolnych Królestw. Nim minęły dwa dni, Magnus odzyskał wolność. Samotna droga do domu była marszem po zemstę. Bestie zamieszkujące Dzikie Poziomy nie mogły powstrzymać barona, który szedł przez pustkowia, nie zważając na niebezpieczeństwa.
Tia.. Kiedy szli w przeciwnym kierunku całym oddziałem i uzbrojeni po zęby to ledwie dawali sobie radę z barbarzyńcami. Ale kiedy baron wracał samotnie, to barbarzyńcy widać na sam widok pierzchali z wrzaskiem. Nie kupuję tego.
Nie zdając sobie z tego sprawy, Magnus stał się bohaterem licznych pieśni i rycerskiego eposu, w którym księcia DeLacroix przedstawiono jako zdrajcę i tchórza. Arystokrata wściekł się i przygotował paskudną intrygę, zmuszając Mangusa do opuszczenia stolicy i ucieczki na daleką prowincję. Od tamtych wydarzeń minęło sześć lat.
Tego też nie kupuję. Z jednej strony mamy bohatera ludowego, coś na kształt krzyżówki Janosika z Chuckiem Norrisem a z drugiej zdrajcę i tchórza. I nagle lud odwraca się od bohatera dając wiarę zdrajcy i tchórzowi? To musiałaby być naprawdę superintryga i wypadałoby aby autor o niej napomknął. Inaczej czytelnik poweźmie podejrzenia, ze autor tak tylko sobie napisał, a w gruncie rzeczy zabrakło mu konceptu. :)
A teraz uwaga - będzie zagadka. Ile osób występuje w poniższej scenie?
Za to natychmiast podbiegł do niego jeden z miejscowych kapłanów.

– Witaj, ojcze Ulrichu. – Magnus skinął głową starszemu mężczyźnie.

– Chwała Najwyższemu. Witaj, baronie. – Kleryk dygotał ze zdenerwowania. – DeLacroix na ciebie czeka. Niech Stwórca ma nas w swej opiece i ochroni przed gniewem księcia.

– Co się stało? – Magnus położył rękę na ramieniu mężczyzny w uspokajającym geście.

– Przyszli nad ranem. Prześliznęli się przez świątynię i wpadli do części mieszkalnej – ojciec Ulrich relacjonował drżącym głosem. – To był zamach na księcia! Uderzyli wprost na jego kwatery, wyrżnęli całą służbę i kilku naszych zbrojnych. To straszne, krew przelana w świętym miejscu!

Baron chciał iść dalej, ale kapłan niespodziewanie złapał go za ramię. Błysnęła stal. Ostrze krótkiego miecza Jadwigi dotknęło szyi starca, zanim ten zdążył choćby powiedzieć słowo. Magnus powoli odsunął ramię wojowniczki, udzielając w ten sposób przebaczenia klerykowi.

– Książę jest wściekły – syknął ojciec Urlich. – Oskarża kogo popadnie. Skazał na śmierć dowódcę moich zbrojnych i wszystkich podoficerów. Niby za zaniedbania. Szuka ofiar, by zaspokoić gniew. Uważaj, baronie.
Moim zdaniem fragment jest źle napisany a zwłaszcza w kwestii tożsamości podmiotu. Niby można się spierać, że w dawnych czasach kleryk było pojęciem szerszym i mogło obejmowac też pojęcie kapłana, ale moim zdaniem tekst jest niezgrabny. A już ta wstawka z mieczem przy szyi o przebaczeniem kompletnie chybiona i bez sensu w całym kontekscie.
Na drodze zostali tylko cudem nietknięci baron z przyboczną i Inkwizytor.

– Kto to zrobił? – zachrypiał książę DeLacroix.

– Kapitan Aston. Z pewnością część gwardii Gniazda jest mu wierna, to w większości dawni lennicy Astonów. Tylko on miał wystarczające możliwości, by wyciąć niewolników, zorganizować zamach na ciebie i przygotować atak terrorystyczny niszczący Dolinę.
Cud objawił się nie tylko w nietknięciu barona, ale też w darze jasnowidzenia jaki nagle na niego spłynął.
Stał w miejscu, na szeroko rozstawionych nogach, a jego stalowe skrzydła łopotały z chrzęstem, chroniąc plecy. Nagle poderwał się w powietrze. Leciał niepewnie, niczym ciężki trzmiel, a metalowy stygmat łopotał szaleńczo. Uniósł się na wysokość kilku metrów, ścigany wściekłymi wyzwiskami żołnierzy. Niespodziewanie runął w dół wprost w największe skupisko gwardzistów. Zakotłowało się. DeLacroix przeleciał przez grupę żołnierzy, kosząc ich skrzydłami, które okazały się być straszną bronią. Przemknął niczym anioł śmierci, cały zbryzgany posoką wrogów. Natychmiast zawrócił, lecąc w kierunku kolejnych żołnierzy.
A między skrzydełkami miał pewnie jakieś śmigiełko, co?
Nie wyobrażam sobie jak był w stanie unosić się w powietrzu używając skrzydeł jako mieczy, skoro chwilę wcześniej było napisane, że skrzydła unosiły go z trudem i musiały szaleńczo łopotać aby w ogóle książę był w stanie latać. A ty proszę - książę lewitujący używa skrzydeł do koszenia wrogów.

Koniec łapanki. Sorry Winnetou :) Jak napisałam na początku, tekst ma i ciekawe fragmenty, ale niedostatki warsztatowe skutecznie obrzydzają przyjemnośc czytania. Być może było to spowodowane wcześniejszą lekturą plastycznego, jędrnego tekstu Dablju, po którym ten wygląda niestety dość "papierowo". A w każdym razie IMHO nie jest lepszy niż tekst 333. Choć tam są niedostatki logiczne, a tu warsztatowe.
Przykro mi bardzo, że tak skopałam tekst Bogu ducha winnego autora, ale myślę, że nawet czymś takim można się przysłużyć, czyż nie? Nie było w każdym razie moją intencją dokopanie autorowi jako autorowi.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Awatar użytkownika
Dehydrogenaza
Pćma
Posty: 253
Rejestracja: wt, 19 wrz 2006 12:44

Post autor: Dehydrogenaza » pt, 03 sie 2007 20:36

A właśnie! Teano mi przypomniała co jeszcze chciałem powiedzieć o "Huraganie..." - DIALOGI! Tak sztuczne i napuszone, jak... jak dialogi w "Huraganie w Dolinie Wiatru"!
Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek w chwili, gdy spada na niego gigantyczny wiatrak (i cudem go nie zabija), wokół szaleje pożar, ogólnie Ragnarok & Apokalipsa United, potrafił wypowiedzieć tak schematyczną i wypraną z emocji kwestię:

UWAGA! ZAKOŃCZENIE TEKSTU, ZDECYDOWANIE MEGASPOILER!
– Kapitan Aston. Z pewnością część gwardii Gniazda jest mu wierna, to w większości dawni lennicy Astonów. Tylko on miał wystarczające możliwości, by wyciąć niewolników, zorganizować zamach na ciebie i przygotować atak terrorystyczny niszczący Dolinę. – Magnus mówił szybko, czując coraz gorętsze podmuchy zbliżającego się ognia. Nie drgnął jednak, tak jak książę stojąc cały czas bez ruchu. – Pewnie przystąpił do sekty, widząc możliwość szybkiego awansu w jej szeregach. Jako przedstawiciel do niedawna wyklętego rodu nie miał szans na imperialną karierę. Idąc za głosem serca, tak jak jego przodkowie, został buntownikiem i zdrajcą.
EDIT: Kto jest autorem "Ockhama...", komu gratulować? Flamenco? Czy kto? Bo niestety nie czytałem "Konkursowa" i tematów przyległych, a nazwiska jeszcze nie kojarzę...
No to klops.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 03 sie 2007 20:42

Na Bogów! Teano, czyś Ty nie pomyliła działów na tym forum? Warsztaty to niżej.

BTW. Część uwag powinnaś kierować do redakcji, a nie do autora, gdyż powinny zostać wyłapanne podczas prac nad tekstem.
Ostatnio zmieniony sob, 04 sie 2007 15:56 przez Ebola, łącznie zmieniany 1 raz.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Teano
Niegrzeszny Mag
Posty: 1603
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » pt, 03 sie 2007 22:35

Ebola pisze:Na Bogów! Teanu, czyś Ty nie pomyliła działów na tym forum? Warsztaty to niżej.

BTW. Część uwag powinnaś kierować do redakcji, a nie do autora, gdyż powinny zostać wyłapanne podczas prac nad tekstem.
Wiedziałam! Wiedziałam, że mi sie oberwie! ;)
Ale wyraźnie widzę, że wszyscy komentują, to i ja.
Do redakcji to ja mogę kierować uwagi dot. drobnych błędów, bo to redakcja może wyłapać. Ten zaś tekst na dobrą sprawę powinien być napisany jeszcze raz.

Po drugie - jeśli nie pisać rzeczowo o tekstach, to po co jest ten wątek? Tylko do chwalenia?

Po trzecie - nie zauważyłam na ZW wątku F59 i poprzednich. Raczej ludzie nad opowiadaniami rozwodzą się w kolejnych wątkach oznaczonych literką F i numerem, w tym dziale.
Znowu coś nie tak zrobiłam? A nie mówiłam, ze to pole minowe?
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Awatar użytkownika
PP
Fargi
Posty: 361
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 11:16

Post autor: PP » pt, 03 sie 2007 23:01

Teano, Ty się nie przejmuj co Oni tam na górze mówią. :)
Tylko czytaj i pisz co myślisz (taaa... później będę żałował ;))
A jak już z moim skończysz, to się możesz Onymi przejmować. ;P
Pytający :))

Awatar użytkownika
savikol
Dwelf
Posty: 502
Rejestracja: pn, 27 mar 2006 08:04

Post autor: savikol » sob, 04 sie 2007 12:24

O kurczę, same baty za ten tekst. Bardzo bolesne dla mojego ego, szczególnie oskarżenie o grafomanię. Przyznaję, że jestem zaskoczony, byłem całkiem zadowolony z tego opowiadania, a spotkał mnie taki bezlitosny łomot. Obawiam się, że to nie koniec.
Idę sobie walnąć coś mocniejszego na skołatane nerwy.

Awatar użytkownika
Teano
Niegrzeszny Mag
Posty: 1603
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » sob, 04 sie 2007 12:38

savikol pisze:O kurczę, same baty za ten tekst. Bardzo bolesne dla mojego ego, szczególnie oskarżenie o grafomanię. Przyznaję, że jestem zaskoczony, byłem całkiem zadowolony z tego opowiadania, a spotkał mnie taki bezlitosny łomot. Obawiam się, że to nie koniec.
Idę sobie walnąć coś mocniejszego na skołatane nerwy.
Nie przejmuj się tak :) Teraz może być już tylko lepiej :)
A! Całą noc myślałam, że zapomniałam napisać, że dobrze poprowadziłeś intrygę. Linię fabularną znaczy.

EDIT/
W odwecie możesz złomotać mój Hologram na ZW. Nie obrażę się.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Awatar użytkownika
Yuki
Furia Bez Pardonu
Posty: 2275
Rejestracja: śr, 22 cze 2005 13:17

Post autor: Yuki » sob, 04 sie 2007 13:15

savikol pisze:O kurczę, same baty za ten tekst. Bardzo bolesne dla mojego ego, szczególnie oskarżenie o grafomanię. Przyznaję, że jestem zaskoczony, byłem całkiem zadowolony z tego opowiadania, a spotkał mnie taki bezlitosny łomot.
Czekaj, czekaj. Tekst znalazł się w Literaturze, prawda? Znaczy, redaktorzy F uznali go za dobry i wart zaprezentowania szerszemu gronu. No! Idź wypij co tam masz i zacznij hodowac grubą skórę ;-)).
There's some questions got answers and some haven't

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » sob, 04 sie 2007 15:23

Hmm miałam nadzieję, że Savikol na pewne zarzuty opowie, ale skoro udał się do krainy depresji to odniosę się do kilku, nie wszystkich, obiekcji Teano, jako czytelnik.
Naprawdę wyobrażasz sobie, ze baron oglądając ranę będzie robił wykład poglądowy swoim starym druhom, którzy o tym wszystkim i tak wiedzą? A jeśli nie wiedzą (jakiś czas później wyszło, ze Jadwiga jest przy baronie od niedawna) to powinien zakładać że wiedzą i co najwyżej czekać na pytania.
W ogóle straszliwie gadatliwy i z tendencją do "wykładania" jest ten baron.
A, dlaczego nie. Zapewniam Cię, że są na świecie osoby, które zamiast powiedzieć: „Pada” i już, oznajmią Ci, że pada deszcz, poinformują dlaczego zaczął padać, jakie rodzaje opadów znamy i kiedy ostatni raz padało tak jak dziś. Tacy ludzie istnieją. Mimo, że powinny zakładać, ze rozmówca wie. Sama mam nieprzyjemność znać osobę, przy której Baron jest wręcz lakoniczny. Zresztą, właśnie te sztuczne dialogi wpisują się w konwebcję uniwersum IMAO.
Jeśli mi teraz napiszesz, że Kryształowy Pazur sięgał do samej ziemi, to ja się zapytam w jaki sposób z takim nabojem Baron zabawiał się później z Jadwigą. Z goleniem też chyba miał niejakie kłopoty, co najwyżej depilacja nóg wchodziła w grę ;) No dobra, może golił się prawą ręką, ale jak w takim razie kroił mięso na talerzu?)
A dlaczego nie? I dlaczego miałby Baronowi w czymkolwiek przeszkadzać? Tobie, Teano, zakładając, ze coś takiego ktoś by teraz Ci wszczepił, pewnie by przeszkadzało. Weź jednak pod uwagę, ze stygmaty były wszczepiane arystokracji niejako z automatu i jak mniemam w młodym wieku. I dla barona jest to po prostu przedłużenie ręki, przydatne, a nawet wygodne.
Swego czasu nasza psa bawiła się na spacerach z psem, niezwykle żywym, sprawnym, biegającym, skaczącym jak szatan. I patrząc na to co on wyczynia, nigdy byś nie powiedziała, że nie miał tylnej łapy, ani kawałeczka tej łapy nie miał. Nie wiem, czy to skutek choroby, czy wypadku, ale miał amputowaną nogę w pachwinie i w niczym mu to nie przeszkadzało.
BTW. Według mnie pazur, a jakże był długi. Baron, zauważ walczył z przeciwnikiem uzbrojonym w miecz, więc raczej krótkim wiele by nie zdziałał.
Pomijając ogólną niezgrabność zdania nijak nie mogę sobie tego wyobrazić.
Pomijając ogólną niezgrabność zdania, która nota bene jest błędem redakcyjnym, bardzo łatwo mogę to sobie wyobrazić. Absolutnie nie jestem w stanie pojąć, co tu jest niewyobrażalne.
Znaczy wojowniczki długo nie żyją. Gangrena murowana. Co one, na przeciwbólowych? Nie wyobrażam sobie by działały sprawnie mając pod pancerzem jątrzące się rany. No i zapachowo chyba też nie były zbyt atrakcyjne, ale baron mógł mieć specyficzny gust.
Po pierwsze primo: jątrzące, oznacza nie tylko ropiejące, ale i niegojące, a to nie jest to samo. Acz, przyznaję, że lepiej byłoby gdyby w tekście zastąpiono jątrzące niegojącymi się. Czyli, umówmy się, kwestia gangreny, a co za tym idzie atrakcyjności zapachowej upada.
Po drugie primo: nie oceniajmy może bohaterów tekstu poprzez pryzmat powszechności łazienek. Nie wiemy, czy w opisywanym świecie pachniało fiołkami, czy wręcz przeciwnie. Dla mnie, ponieważ ten świat i bohaterowie kojarzą mi się z czymś na kształt baroku, fiołkami to w tym świecie nie pachniało.
Po trzecie primo: czy gdzieś w tekście pada informacja o tym, że mamy do czynienia z Homo Sapiens? Przeoczyłam coś? Skąd w ogóle pewność, że mamy do czynienia z osobnikami naszego gatunku, o metabolizmie takim jak nasz? A, zakładając, że tak, to homo sapiens, nie możemy twierdzić, że ich organizmy niczym się od naszych nie różnią. czymś się ten świat od naszego różni, być może i warunki, oddziaływania jakim organizmy bohaterów podlegają także.
Tia.. Kiedy szli w przeciwnym kierunku całym oddziałem i uzbrojeni po zęby to ledwie dawali sobie radę z barbarzyńcami. Ale kiedy baron wracał samotnie, to barbarzyńcy widać na sam widok pierzchali z wrzaskiem. Nie kupuję tego.
Dlaczego? Odpowiednio wkurzonego obywatela nie powstrzyma nic. To akurat doskonale wpisuje się w konwencję. Pomijam tu fakt, że samotny wędrowiec nie jest tak atrakcyjnym celem, z wielu róznych w tym psychologicznych powodów, zresztą szkoda na niego czasu, żaden to powód do chwały pokonać samotnego wędrowca. Prosta psychologia.
A już ta wstawka z mieczem przy szyi o przebaczeniem kompletnie chybiona i bez sensu w całym kontekscie.
Z sensem, a jakże. Nie wiem czy zauważyłaś, ale kapłan złapał Barona za ramię, dotknął go. A gdzie jest powiedziane, ze mógł, że mu było wolno? W naszej ziemskiej historii nie raz nie dwa głowy spadały tylko za to, ze ktoś ośmielił się podnieść wzrok w obecności „lepszego” od siebie. Kto powiedział, ze jakiś katabas miał prawo dotknąć Barona! Reakcja Jadwigi jest uzasadniona, kwestia przebaczenia również. W literaturze polecam lekturę Diuny – jeśli chodzi o te kwestie.
Cud objawił się nie tylko w nietknięciu barona, ale też w darze jasnowidzenia jaki nagle na niego spłynął.
Obawiam się, że nie rozumiem zastrzeżeń. Baron nad sprawą nie zaczął raczej myśleć w tym momencie, jeśli już to w tym momencie sformułował wnioski.
A między skrzydełkami miał pewnie jakieś śmigiełko, co?
Niekoniecznie.
Nie wyobrażam sobie jak był w stanie unosić się w powietrzu używając skrzydeł jako mieczy, skoro chwilę wcześniej było napisane, że skrzydła unosiły go z trudem i musiały szaleńczo łopotać aby w ogóle książę był w stanie latać. A ty proszę - książę lewitujący używa skrzydeł do koszenia wrogów.
Teano. to że czegoś sobie nie wyobrażasz nie znaczy, że jest niemożliwe. Start a lot to zupełnie inne sprawy. Ignorancja bijąca z tego komentarza mnie dobija. Problemem nie jest utrzymać się w powietrzu, problemem jest pokonać grawitację.
A, jest jeszcze takie coś.
Tego też nie kupuję. Z jednej strony mamy bohatera ludowego, coś na kształt krzyżówki Janosika z Chuckiem Norrisem a z drugiej zdrajcę i tchórza. I nagle lud odwraca się od bohatera dając wiarę zdrajcy i tchórzowi? To musiałaby być naprawdę superintryga i wypadałoby aby autor o niej napomknął.
Nie musiał napomykać. Po pierwsze nie jest napisane, ze lud odwrócił sie od bohatera, lud nie jest tu elementem istotnym. A co do intrygi, żadna super wystarczy zwyczajna. co Ty, gazet nie czytasz? Żaden problem.
Koniec łapanki. Sorry Winnetou :)
Właśnie. Koniec definitywny. Z mojej strony EOT, bo:
A w każdym razie IMHO nie jest lepszy niż tekst 333.
... rzecz nie jest w tekście Andrzeja, rzecz jest w tym, ze nie podobał Ci się, a został zakwalifikowany, podczas gdy tekst, który Tobie się spodobał nie. I teraz szukasz na siłę, czegoś do czego mogłabyś się przyczepić. Niekompetentnie to robisz. I tyle.
EOT.
Ostatnio zmieniony sob, 04 sie 2007 15:58 przez Ebola, łącznie zmieniany 1 raz.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Teano
Niegrzeszny Mag
Posty: 1603
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » sob, 04 sie 2007 15:44

Mogłabym odpowiadać, bronić swojego zdania, tłumaczyć, ze wcale nie szukam na siłę, wyjaśniać intencje, ale wiadomo - ukaz cara to raz a EOT to dwa. Niech więc będzie EOT.
Chcę tylko zwrócić uwagę że mój nick brzmi TEANO.
FTROT
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

ODPOWIEDZ