F 60

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
karakachanow
Pćma
Posty: 267
Rejestracja: ndz, 14 sty 2007 11:23

Post autor: karakachanow » śr, 24 paź 2007 22:25

A ja się nie zgodzę. Prawdziwa opowieść jest zdecydowanie lepsza.
Autor zabrnął w postmodernizm tak głęboko, że nie udało mu się mnie zainteresować fabułą. Postać inspektora, początkowo przypominająca sierżanta Colona, okazała się płaska jak archetyp. Pomysł zalatuje Lovecraftem i, o zgrozo, Kodem Leonarda. Dużo bardziej ucieszyłaby mnie kontynuacja Prawdziwej przygody, której wypatruje co Fahrenheit.
Paupera lingua latina, ultimum refugium habet in Riga.

Awatar użytkownika
agrafek
Mamun
Posty: 117
Rejestracja: czw, 17 lis 2005 15:23

Post autor: agrafek » czw, 25 paź 2007 08:56

Hm, dobrze wiedzieć. Dziekuję.
Wykluwają się powoli świąteczni barbarzyńcy. Kiedy pójdą, to inna sprawa, bo praca zawodowa postanowiła mi ostatnio udowodnić, że jednak mnie potrzebuje.

Awatar użytkownika
Hitokiri
Yilanè
Posty: 3642
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » czw, 25 paź 2007 10:57

Agrafku, a wiesz co zauważyłam? Już drugi raz sąsiadami jesteśmy :D

A ja poczytam i pokomentuję, jak wrócę.
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
agrafek
Mamun
Posty: 117
Rejestracja: czw, 17 lis 2005 15:23

Post autor: agrafek » czw, 25 paź 2007 11:25

Hitokiri pisze:Agrafku, a wiesz co zauważyłam? Już drugi raz sąsiadami jesteśmy :D
No proszę, znaki od kosmosu:). To się skończy współpowieścią jeszcze:).

Awatar użytkownika
Hitokiri
Yilanè
Posty: 3642
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » czw, 25 paź 2007 14:52

Pomyślimy, pomyślimy, jak po raz trzeci będziemy sąsiadami ;)
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
Cień Lenia
Zwis Redakcyjny
Posty: 1429
Rejestracja: sob, 28 paź 2006 20:03

Post autor: Cień Lenia » czw, 25 paź 2007 17:44

karakachanow pisze:A ja się nie zgodzę. Prawdziwa opowieść jest zdecydowanie lepsza.
Ee... A napisałem, że jest słabsza?

[edit]poprawiwszy cytat.

nienietoperz

Re: F 60

Post autor: nienietoperz » czw, 25 paź 2007 21:53

Zacznijmy od poczatku, czyli `Jestes androidem'.

Ogolnie im dalej, tym lepiej; w zasadzie gdyby udalo sie uniknac nieszczesnej wyliczanki sposobow wykonywania kary smierci, opowiadanie wybronilo by sie calkiem niezle. A tak dlugo trudno sie otrzasnac z wrazenia, ze sluchamy jak jeden nastoletni kolega opowiada drugiemu o tym, co przeczytal w Wikipedii albo zobaczyl w telewizji. Kiedy sie juz otrzasnac uda, zaczyna sie sprawnie poprowadzona narracja, zaczyna sie historia pisana zywo i wiarygodnie. Pomysl nie jest pewnie zbyt odkrywczy, ale autor potrafi wsunac czytelnika w swiat bohatera na tyle zrecznie, ze mozna o tym spokojnie zapomniec.

Troszke jest tez niezgrabnosci redaktorskich - o ile to, ze 'skore W OKOLICY bioder' wyobrazam sobie jako fruwajaca pare centymetrow od ciala zaangazowanego kochanka mozna uznac za osobiste dziwactwo, to juz zdanie: `głos rozległ się bezpośrednio w mojej głowie, nie werbalnie' swiadczy o prozaicznym niezrozumieniu znaczenia ostatniego slowa.

Dalej bedzie, jak sie dalej przeczyta.

Z uklonami,

Nienietoperz

nienietoperz

Re: F 60

Post autor: nienietoperz » pn, 29 paź 2007 19:11

Wrazen lekturowych czesc druga, czyli 'Niepamiec'.

Opowiadanie calkiem przyjemne, choc absolutnie nie oryginalne. Nie ma w nim zgrzytow takich, jak w pierwszym tekscie F60, moze ciut irytuje tylko znany z filmow amerykanskich motyw: a teraz, poniewaz czas sie powoli konczy, wyjasnimy to Panu hurtowo. Na plus zdolnosc poprowadzenia opowiesci plynnie i bez zbednych dluzyzn. Teraz tylko przydalby sie Autorce jakis swiezy pomysl, na ktorym mozna by zbudowac tekst bardziej zapadajacy w pamiec.

Z uklonami,
NN

Awatar użytkownika
Hitokiri
Yilanè
Posty: 3642
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » wt, 30 paź 2007 08:46

Hmmm... niezupełnie rozumiem zarzuty co do tego, że koniec jest za szybko. Z waszymi wrażeniami polemizować raczej się nie da, ale skąd ono się wzięło?

Bardziej szczegółowo odpowiem jak będzie net i więcej komentarzy - nie chcę spoilerować, i chcę być na bieżąco.
Resztę tekstów też poczytam, jak net wróci - są za długie, by czytać na przerwie.
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

nienietoperz

Post autor: nienietoperz » wt, 30 paź 2007 12:34

Hitokiri pisze:Hmmm... niezupełnie rozumiem zarzuty co do tego, że koniec jest za szybko. Z waszymi wrażeniami polemizować raczej się nie da, ale skąd ono się wzięło?
Uscislam: nie chodzilo (przynajmniej w moim przypadku) o to, ze koniec nastapil za szybko. Chodzilo, cytujac, o hurtowe wyjasnianie. O moment, kiedy pojawia sie na zakonczenie tekstu dlugi akapit instruujacy czytelnika, co i dlaczego.

W tym przypadku wyjasnienie bylo ciekawe, w miare wiarygodne, dobrze nawiazujace do tego co sie dzialo wczesniej - tresc jak najbardziej OK, moze udalo by sie jednak przekazac ja w jakiejs sprytniejszej formie.


Z uklonami,
NN

Awatar użytkownika
Yuki
Furia Bez Pardonu
Posty: 2275
Rejestracja: śr, 22 cze 2005 13:17

Post autor: Yuki » śr, 31 paź 2007 14:32

UWAGA, SPOILERY!

Zemsta będzie nasza. Atutem tekstu jest to, że się go „czyta”. Autorka pomysłowo nadała znanym baśniowym postaciom nowe „oblicza”. W opowiadaniu występuje więc Śnieżka jako zoofilka, krasnoludki jako banda przestępców, Baba Jaga jako Inkwizytorka itp. Tekst jest utrzymany w żartobliwym tonie, dzięki czemu kłucie czytelnika „kryminału puginałem” zostaje zrównoważone. No i jest konkretna, mocna pointa.

Czy opowiadanie mi się podobało? Nieszczególnie. Tekst w zamierzeniu żartobliwy, mnie wydał się raczej... naiwny. Bohaterowie zachowywali się dość infantylnie, momentami rzeczywiście jak „w tanich horrorach”, cytując Autorkę (wiem, to celowy zabieg, ale zwyczajnie nie trafił w mój degustibus ;-)). Nie potrafiłam poczuć do nich sympatii, ani antypatii. Niczego.

Fabuła dość sztampowa. Seryjni mordercy kobiet pojawiali się już wielokrotnie na stronach książek i w filmach („Milczenie owiec”, „Pachnidło”, „Vidocq” itp). Ciężko wyjść poza ograny schemat i IMHO Autorce się to nie udało.

Uderzył mnie również brak równowagi pomiędzy poszczególnymi scenami. Zwłaszcza długą sceną przesłuchania Śnieżki, które w gruncie rzeczy okazuje się nieistotne dla dalszej akcji, a kolejnymi (ważniejszymi) wydarzeniami.

Dźwięk harfy i imię Orfeusz ciut za wcześnie każą podejrzewać, kto stoi za popełnianymi mordami. A może tak miało być? :-)

Mam wątpliwość, co do konsekwencji w nadawaniu bohaterom imion. O ile Śnieżka, Kopciuszek, Jaś i Małgosia, Piękna i Bestia kojarzą mi się baśniowo, o tyle Eurydyka i Orfeusz są imionami nawiązującymi do mitów i IMHO nie wpisują się w przyjętą konwencję.

I żeby już zakończyć subiektywną wyliczankę plusów i minusów tekstu, gratuluję Autorce publikacji :-).
There's some questions got answers and some haven't

nienietoperz

Re: F 60

Post autor: nienietoperz » śr, 31 paź 2007 16:03

Wrazen lekturowych czesc trzecia, czyli Tropy w cieniach.

Rewelacyjnie. Naprawde rewelacyjnie, lekko, pomyslowo, z duza (i celnie wykorzystana, co wazne!) erudycja, z napieciem, plynnoscia, placzacymi sie tropami i przemykajacymi cieniami. Opowiadanie bronilo by sie, a nawet zdecydowanie wyroznialo w dowolnej publikacji drukowanej. Pozostaje zalowac, ze nie udalo sie uzbierac wystarczajaco wielu tekstow, zeby Zagadkowosc pojawila sie w wersji ksiazkowej. Moze sie to Fabryce Slow uda kiedys w przypadku 'Tropow i cieni' nadrobic?




No i jak zwykle, zeby nie bylo super slodko, nagroda honorowa dla redakcji za przepuszczenie zdania:

`Jenny Wren, jak kazała się nazywać po śmierci męża, choć wielokrotnie temu zaprzeczała, ciekawa była świata, a i polubiła inspektora, mając go w gruncie rzeczy za osobę pocieszną i nieco zagubioną.'


Z uklonami,
NN

Awatar użytkownika
agrafek
Mamun
Posty: 117
Rejestracja: czw, 17 lis 2005 15:23

Post autor: agrafek » śr, 31 paź 2007 20:09

Podziękowywuję.
Ale miej litość dla redakcji, bo w tym tekście zagęszczenie uwag i poprawek osiągnęło najwyższe, póki co, ze znanych mi natężenie. Mówiąc prościej - autorskich niedoskonałości była taka gęstwa, że się w niej rozmaite babole poukrywały.
I teraz mi wstyd, bo sam chyba czytałem ten tekst najwięcej razy. A tu masz.

Awatar użytkownika
Yuki
Furia Bez Pardonu
Posty: 2275
Rejestracja: śr, 22 cze 2005 13:17

Post autor: Yuki » śr, 31 paź 2007 20:40

UWAGA! SPOILERY!

Jesteś androidem. Frapujący tekst. Ciekawie poprowadzona akcja, pełnokrwiści bohaterowie, intryga kryminalna na skalę międzyplanetarną i nieco wiedzy z zakresu "wymiaru sprawiedliwości" spowodowały, że opowiadanie Daniela Grepsa przeczytałam z przyjemnością i zainteresowaniem. Przy czym, owa intryga kryminalna została tu ukazana od strony mordercy, a nie organów ścigania czy osób trzecich, co dodaje historii dodatkowego smaczku.

Fantastyczna zagadka w „Jesteś androidem” polega nie na tym kto ukatrupił – zwłaszcza, że już na początku opowiadania facet przyznaje się do zabójstwa żony – ale dlaczego. Właśnie, dlaczego? Czy bohater jest rzeczywiście androidem, którego misją jest zniszczenie wrogiego agenta, czy tylko ma urojenia? Odpowiedź na to pytanie Autor pozostawia czytelnikowi i każda wersja wydaje się być równie dobra.

Ciekawą postacią jest skazaniec o nazwisku Perchevski. Jest to osobowość na wskroś dziwaczna, żeby nie użyć mocniejszego słowa. Człowiek, który ciągle opowiada o śmierci, lubując się w szczegółowych opisach metod pozbawiania skazańców życia i który posiada tylko dwa wyrazy twarzy: (...) rozbawiony – i (...) wyraz ponurej zaciekłości, kiedy, zaglądając mu w oczy, masz wrażenie, że patrzysz w głąb studni bez dna. (normalnie jak Mała Mi, która potrafiła tylko być wesoła, albo zła ;-)))).

Opisywane z takim upodobaniem przez Perchevskiego metody uśmiercania budują klimat opowiadania. I nie jest to bynajmniej klimat przyjemny. Wraz z kolejnym opisem, precyzyjnym i przekazanym „z radością dziecka”, narasta w czytelniku poczucie irracjonalnego lęku przed nienormalnością, której Perchevski wydaje się być doskonałym przykładem. W końcu nikt przy zdrowych zmysłach nie cieszy się roztrząsaniem szczegółów egzekucji. Jest tylko jedno ale... któż wie, kim naprawdę jest Perchevski?

Jeśli czegoś mi zabrakło, to rozwinięcia wątku narastającej paranoi (paranoja jest tu słowem umownym) u bohatera. Ładnie zrównoważyłoby to wątek Perchevskiego, który w zasadzie zawłaszczył opowiadanie. Jeszcze trochę TEX-300 mógł powęszyć, znaleźć niejednoznacznych śladów wskazujących na to, że Carol rzeczywiście może być agentką, powariować z niepewności, co jest prawdą, a co ułudą i dopiero wówczas mili goście z planety Trypton powinni mu wyłączyć obwód wolnej woli.


Dobra robota, Autorze :-).

A zupełnie na marginesie, zdanie Diabli wiedzą skąd, nie pytałem go przeczytałam jako Dabliu wiedzą skąd, nie pytałem go. Ot, zgubny wpływ FF :-DDD.
There's some questions got answers and some haven't

Awatar użytkownika
Teano
Niegrzeszny Mag
Posty: 1603
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » śr, 31 paź 2007 20:45

No to teraz ja ciąg dalszy wrażeń
Jesteś androidem
Pomysł ciekawy i napisane znośnie gdyby nie cały passus o rodzajach kary śmierci. Komus z poprzedników gdzieś tam się podobało, ale ja nie mogłam uwolnić się od wrażenia, że autor popisuje się przed czytelnikiem "o! Zobacz jaki jestem mądry i ile wiem!" I tak się upaja tą swoją wiedzą, że w końcu traci wszelki umiar. Gdyby wywalić cały ten fragment tekst IMHO tylko by zyskał. Tak niepotrzebnie się rozwleka i traci tempo.
Właściwie gdybym czytała go nie w fahrenheicie tylko ot tak, to odłożyłabym pewnie, bo podczas tych opisów zaczęłam się coraz bardziej nudzić. Ale że wypada po przeczytaniu coś o swoich wrażeniach napisać, więc zacisnęłam zęby, nudny fragment przeskoczyłam nie czytając dalej i popatrzyłam na zakończenie.
No znośne, nie powiem :)
Ogólnie - nie było źle, ale na kolana też mnie nie rzuciło.
Pewnie swieżo po lekturze moje wrażenia byłyby bardziej szczegółowe i konkretne, ale ze czytałam tekst już jakiś czas temu, tylko czasu brakło na wpis, to się to i owo zatarło.
Pamiętam tylko, ze dobry warsztatowo początek i niezłe zakończenie oraz przydługi środek.
EDIT/
widzę, że wpisałysmy się prawie równocześnie z Yuki. I proszę jak różne degustibusy ;)
Czytając jej recenzję przypomniałam sobie co mi się najbardziej w tekście podobało - te wszystkie dowody na agenturalne pochodzenie żony. To był największy smaczek całego opowiadania.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

ODPOWIEDZ