F 60

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Yuki
Furia Bez Pardonu
Posty: 2182
Rejestracja: śr, 22 cze 2005 13:17

Post autor: Yuki » śr, 31 paź 2007 20:57

Teano pisze:widzę, że wpisałysmy się prawie równocześnie z Yuki. I proszę jak różne degustibusy ;)
Nooo... też właśnie z zaciekawieniem przeczytałam Twoją recenzję :-). I chyba tak właśnie jest. Co czytelnik to opinia.

Brakuje mi tu* ino czasem recenzji napisanej przez speca, który oprócz subiektywnego "lubię – nie lubię", umiałby opisać obiektywne (na ile to możliwe) pluskwy i minuskwy opowiadań. Wówczas taki czytelnik intuicyjny jak ja mógłby podejrzeć, co w tekstach jest ważne, a czego się czepiać nie należy. Innymi słowy, przydałyby się ZakuŻone Warsztaty dla opiniujących ;-)).

EDITED:

* w dziale Literatura, a nie na FF as such. Jeżeli kogoś przegapiłam, to nieumyślnie.

EDITED 2:

Oj, żebym nie została źle zrozumiana w kwestii ZakuŻonych Warsztatów dla opiniujących. To był żart, choć oczywiście nie byłoby źle, gdyby coś takiego istniało. Natomiast, mam świadomość nierealności owego pomysłu z co najmniej tego prozaicznego powodu, jakim jest niedoczas większości osób pojawiających się na FF (głównie redakcji).

EDITED 3:

UWAGA! SPOILERY!

Niezapominajka to opowieść o tym jak cienka jest granica oddzielająca miłość od nienawiści. To również historia narastającej obsesji. Obsesji pewnego sześćdziesięciolatka, który przywołał z krainy nieistnienia zmarłą małżonkę. Żona powraca jako młoda, ponętna niewiasta i... zaczynają się kłopoty. Bohater opowiadania nie potrafi poradzić sobie z tym, że atrakcyjna kobieta wzbudza zachwyt mężczyzn, a już gwoździem do trumny wydaje się być fakt, że żona notorycznie brana jest za jego córkę. W konsekwencji miłość zostaje zniszczona przez zazdrość, która z wolna przeradza się w nienawiść...

Podsumowując: tekst dość sympatyczny, choć nie da się ukryć, że wielce oryginalny to on nie był ;-). Najważniejsze, że się "czytało".

No i oczywiście gratulacje dla Autorki :-).
There's some questions got answers and some haven't

Awatar użytkownika
Lord Wader
Psztymulec
Posty: 901
Rejestracja: czw, 19 lip 2007 21:06

Post autor: Lord Wader » czw, 01 lis 2007 18:39

Niezapominajka.
Amatora uwag kilka po raz pierwszy tutaj.
Czytało mi się dość lekko i dobrze. Stopniowanie przemiany uczuć wydaje się mocną stroną opowiadania. Tylko drobne elementy wzbudziły moje wątpliwości.
1) Porównanie umierającej kobiety do cyborga wykracza poza moje (klasyczne) pojęcia tego ostatniego. Do mnie nie trafiło.
2) Wielokrotne użycie określenia „córka” spełnia swoją rolę. Wydaje się jednak odrobinę nadużywane. Można by zastosować inne podkreślenia różnicy wieku.
3) Wątpliwości wzbudziło również zakończenie „nie z tej bajki”. Kobieta opiera swoją przyszłość o wprowadzone pod sam koniec do opowiadania postępy medycyny, podczas gdy sens opowieści obraca się wokół jednego ze znaczeń metafizyki. Wydaje się odrobinę „na siłę”.
I tak się podobało, a uwagi moje nie dość, że amatorskie to jeszcze pewnie znamiona czepialstwa mają. Nie wypowiadam się co do pomysłu, który dla mnie może być powtarzalny jeśli tylko treść zapewnia pozytywny odbiór.
Czy świat się wiele zmieni, jeżeli z młodych gniewnych wyrosną starzy wkurwieni?
Gdyby istniały światy równoległe, wszyscy bylibyśmy łajdakami :-D

nienietoperz

Re: F 60

Post autor: nienietoperz » pn, 05 lis 2007 19:29

Wrazen lekturowych czesc czwarta, czyli Niezapominajka.

Niestety fatalnie. Sztywny, nienaturalny jezyk, masa powtorzen, schemat goniacy schemat bez podjecia jakiejkolwiek rzetelnej proby zaciekawienia czytacza. Z trudem dotrwalem do konca.


Z uklonami,
NN

Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » pn, 05 lis 2007 23:24

Wrażeń lekturowych część chyba trzecia, czyli Niepamięć

Zaczęło się... zwyczajnie. Ale zwyczajnością nie odstręczającą, tylko raczej zachęcającą. W momencie gdy bohaterka znalazła rozbitka leżącego na plaży pomyslałam, że juz wiem, o czym będzie dalej, i że nic oryginalnego, ale będzie w miarę przyjemnie poczytać. Jednak ciąg dalszy mnie zaskoczył. Nie tego się spodziewałam i tu duży plus dla autorki.
Historia mnie zaciekawiła prawie do samego końca. Nie podobało mi się tylko zakończenie. Nawet nie dlatego, że wszystko skończyło się źle (zaczynam rozumieć głód wRedNaczy by wreszcie dostać cos z happy endem) ale odniosłam nieprzyjemne wrażenie, że autorce zabrakło konceptu, więc po prostu uśmierciła kogo się dało, bo tak było po prostu najłatwiej.
A to niestety należy zaliczyć tekstowi na minus. Innymi słowy jeden plus i jeden minus. No i jeszcze plus za formę, zeby czasem tekst nie wyszedł na zero, bo nie jest zerowy :)
Ciąg dalszy wrażeń nastąpi.

EDIT/
Pomyślałam, że więkoszość już i tak pewnie przeczytała te teksty, a tak mocne oznaczenie spojlera jednak bardzo utrudnia czytanie więc trochę "odspojlerowałam"
Ostatnio zmieniony czw, 08 lis 2007 18:22 przez Teano, łącznie zmieniany 1 raz.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

nienietoperz

Re: F 60

Post autor: nienietoperz » śr, 07 lis 2007 18:27

Wrazen lekturowych czesc piata i ostatnia, czyli Zemsta będzie nasza.

Strasznie trudne zadanie postawila sobie autorka, probujac zbudowac tekst na zestawie smiesznych skojarzen i niespecjalnie wyszukanych gagow. Zgodnie z przewidywaniami (obawami?) proba zakonczyla sie ciezka porazka. Lubie odwolania, przewrotnosc, zabawe postaciami, ale wolalbym jako czytelnik miec szanse sie ich doszukania, a nie byc uderzanym po oczach literackim lomem w postaci: aaaaa, Sniezka + nocny klub+ Jaga+ Robin+ Zwirek + przesluchanie, aaaaaa, jakie to wszystko razem musi byc smieszne. Przed calkowitym upadkiem broni opowiadanie poprawny jezyk; moze w zamiarze autorki mialo byc skierowane do mlodziezy z przedzialu wiekowego 15-18 (to nie jest krytycyzm, to sa glosne rozmyslania)? W kazdym razie na pewno nie bylo skierowane do mnie.


Podsumowanie:
na piec opowiadan jedno dobre (prawie bardzo dobre), dwa poprawne, jedno slabe i jedno beznadziejne. Moglo byc lepiej, ale moglo tez byc gorzej.


Z zyczeniami powodzenia w dalszych zmaganiach dla autorow i dla redakcji,
NN

Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » śr, 07 lis 2007 22:38

A u mnie część czwarta, czyli Tropy w cieniach
Zaskoczyło mnie motto i nie wiedziałam, co o tym myśleć, tym bardziej nieprzyjemnie mnie uderzył pierwszy obraz namalowany przez autora. Był do tego stopnia odpychający, że miałam ochotę zrezygnować z lektury. Ja po prostu nie gustuję w takich obrazach.
No ale nic. Na duży plus trzeba autorowi zapisać panowanie nad językiem. Czytając historię inspektora, jego kontakty z kolejnymi postaciami, podziwiałam umiejętność różnicowania języka w zależności od tego kto tym językiem władał. Drugim plusem jest fakt, że postacie są "krwiste" i plastyczne. Że się posłużę cytatem: "nadzwyczaj realistyczne i barwne" ;)
Jednak po pewnym czasie tekst zaczął mnie nużyć, zbyt długo nic się nie działo (jeśli zamordowanie pielęgniarza i całe śledztwo, oraz to wszystko co działo się w szpitalu psychiatrycznym, jego pracowników i pensjonariuszy można określić jako nic.) ;)
Nawet kilka razy przerwałam lekturę do następnego dnia i uczyniłam to bez żalu. (zaznaczam, że wszystkie texty czytam z komputera, co tez rzutuje na odbiór)
Moja uwaga obudziła się nagle kiedy pojawił się (WRESZCIE!) Herbert George Wells. Przeczułam, że teraz nareszcie coś się zacznie i nie pomyliłam się. Nawet przestały mnie wkurzać przypisy (nie lubię przypisów, które są na końcu tekstu, wolę mieć je blisko, jeśli już). Muszę powiedzieć, że pojawił się niemal w ostatniej chwili, bo już z wielkim trudem opierałam się pokusie, by tekst rzucić w kąt i zaklasyfikować go jako dobry warsztatowo, ale cholernie nużący. I od tej chwili z każdym wersem było coraz lepiej. Wydarzenia nabrały tempa. A kiedy zaczęłam czytać tekst, który GHW podał inspektorowi i doszłam do fragmentu o "purpurowych oczach" to prawie krzyknęłam. Nie dalej jak godzinę wcześniej rozmawiałam z mężem właśnie na temat tego fragmentu Ani z Zielonego Wzgórza. (Swoją drogą jest to ewidentny bład tłumaczki, bo purple w angielskim ma kolor bardziej fioletowy niż nasza purpura. Więc Kordelia miała oczy fioletowe. Swoją drogą - Kornelia, czy Kordelia? Bo ja pamiętam jednak Kordelię. No i to wszystko, co było dalej powaliło mnie. To dokładnie taki rodzaj literatury jaki lubię. Nie mam w tej chwili czasu na "rozszczegóławianie się" nie wiem nawet czy byłabym w stanie. Powiem jedno: Chapeau bas!
Jest to zdecydowanie najlepszy z tekstów przeczytanych przeze mnie w tym numerze i nie wiem czy coś z tego, co jeszcze będę czytać w F60 zdoła go przebić.
EDIT/"odspojlerowanie" j.w.
Ostatnio zmieniony czw, 08 lis 2007 18:24 przez Teano, łącznie zmieniany 1 raz.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Trolliszcze
Psztymulec
Posty: 996
Rejestracja: pn, 07 maja 2007 01:43

Post autor: Trolliszcze » śr, 07 lis 2007 22:44

Teano pisze:Jest to zdecydowanie najlepszy z tekstów przeczytanych przeze mnie w tym numerze i nie wiem czy coś z tego, co jeszcze będę czytać w F60 zdoła go przebić.
To zrozumiałe, że nie wiesz, skoro jeszcze ich nie czytałaś :))

Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » śr, 07 lis 2007 22:47

Trolliszcze pisze:
Teano pisze:Jest to zdecydowanie najlepszy z tekstów przeczytanych przeze mnie w tym numerze i nie wiem czy coś z tego, co jeszcze będę czytać w F60 zdoła go przebić.
To zrozumiałe, że nie wiesz, skoro jeszcze ich nie czytałaś :))
No, może powinnam napisać "i nie spodziewam się".
I moja kobieca intuicja mówi mi, że moje przeczucia są słuszne. (Zauważ, że większośc tekstów w dziale Literatura mam juz ZA sobą)
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Awatar użytkownika
agrafek
Mamun
Posty: 107
Rejestracja: czw, 17 lis 2005 15:23

Post autor: agrafek » czw, 08 lis 2007 08:13

Teano, wielkie dzięki za uwagę o oczach! Tzn. podziękowania za całą opinię, ale te oczy to problem, który trochę mnie gnębił. Kiedy czytałem ponownie (po latach) "Anię z Zielonego Wzgórza", też na chwilę zatrzymałem się nad "purpurowymi oczami". Ale nawet przez myśl mi nie przyszedł błąd tłumacza! Po prostu przyjąłem, że Ania przy swojej szalonej wyobraźni obdarzyła Kornelię (bo tak to imię brzmi w wydaniu, które posiadam) purpurowymi oczami i już. Nie takie rzeczy Ania wymyślała:). A potem uznałem, że potencjalna szalona morderczyni o nieludzkim pochodzeniu może mieć purpurowe oczy, czemu nie:).
Podziękowania.

Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » czw, 08 lis 2007 18:13

Agrafku - cała przyjemność po mojej stronie.

No i wrażeń lekturowych część ostatnia czyli Niezapominajki.
Opowiadanko przewrotne, zabawne, pomysł bardzo ciekawy.
Trochę gorzej z pewną "spójnością danych" chwilami tekst razi sztucznością rodem z kiczowatych filmideł - jak choćby
spoiler pisze:wyrwanie przekupce bukiecika niezapominajek - bardzo to filmowe, ale to tylko na filmach jest możliwe wzięcie kwiatów i nie zapłacenie za nie :)
Poza tym ale to może subiektywne wrażenie, a może jednak pewna "ułomność języka/warsztatu", bo jakoś z tekstu kilkakrotnie mi wynika, że oni
spoiler pisze:znali się długo, jest nawet napisane o "wspominaniu lat" spędzonych z Sonią. Niby dwa lata, to też lata, ale jakoś mi to zgrzyta.
No i najważniejsze - czy ktokolwiek z czytających potrafi rozpoznać zapach niezapominajek? Czy niezapominajki w ogóle pachną? Czy ich zapach jest na tyle intensywny i charakterystyczny, by wbił się w pamięć?
Potrafię rozpoznać po zapachu bzy, konwalie, fiołki, róże, tulipany, żonkile, czy narcyzy, nawet chwasty - wrotycz, nawłoć, ale niezapominajki? Wydaje mi się, że ich zapach o ile w ogóle jest, to co najwyżej przypominający przeciętny kwiatek z rodziny złożonych.
Miałam w ręku kilka razy niezapominajki, miałam nawet na działce i chociaż jestem dość wrażliwa na zapachy i węch mam, nie chwaląc się, dobry, to nijak zapachu niezapominajek nie potrafię sobie przypomnieć. A co dopiero facet?
I tak się zastanawiam -
spoiler pisze:jak Sonia poradziła sobie z wszechobecną biurokracją? Zwłaszcza po "sparaliżowaniu" Teodora? Na jakiej zasadzie chciała dostać się na studia czy do pracy nie mając dowodu osobistego? Fantastyka czystej wody, ale czy o taki rodzaj fantastyki chodziło?
I to chyba tyle - w sumie plus za pomysł, plus za dowcip, minus za wykonanie.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Trolliszcze
Psztymulec
Posty: 996
Rejestracja: pn, 07 maja 2007 01:43

Post autor: Trolliszcze » czw, 08 lis 2007 18:30

Ad ostatni spoiler - dlaczego fantastyka? Naprawdę sądzisz, że takich problemów nie da się obejść? Się da. A jak ona sobie z tym dała radę - na takie tłumaczenie już nie miejsce w tym opowiadaniu. Ale się da.

Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » czw, 08 lis 2007 18:39

Trolliszcze pisze:Ad ostatni spoiler - dlaczego fantastyka? Naprawdę sądzisz, że takich problemów nie da się obejść? Się da. A jak ona sobie z tym dała radę - na takie tłumaczenie już nie miejsce w tym opowiadaniu. Ale się da.
Jeśli akcja dzieje się w naszym kraju, to się nie da. A w każdym razie nie tak prosto. I ja na przykład chciałabym choćby krótkie napomknienie znaleźć, choćby o tym, że problemy były, bez wchodzenia w szczegóły jak je obeszła.
Albo że żyje nie obchodząc tych problemów. Albo że nie potrzebuje ich obchodzić, bo np nie potrzebuje tego, czego potrzebuje przeciętny człowiek (plus bogaty mąż, co rozwiązuje problemy materialne)
W każdym razie nie czepiałabym się gdyby bohaterka nie wyjechała z tym, że chce iść na studia albo do pracy. A mąż nie parsknął śmiechem i nie powiedział czegoś w rodzaju "bardzo jestem ciekaw jak tego dokonasz bez dokumentów"
Jeśli autor lekceważy takie szczegóły, to mam prawo (nieważne czy słuszne) podejrzewać autora o niedbalstwo albo o brak koncepcji. No ale to moje zdanie. Ja mam bzika na punkcie merytoryczności ;))
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Trolliszcze
Psztymulec
Posty: 996
Rejestracja: pn, 07 maja 2007 01:43

Post autor: Trolliszcze » czw, 08 lis 2007 19:41

Oczywiście, że się da, właśnie w naszym kraju.

Sądzę, że się zwyczajnie czepiasz. Przede wszystkim, o ile dobrze pamiętam tekst, tam nigdzie nie ma informacji, że ona na te studia poszła. Albo do pracy. Wyraziła jedynie taką chęć i wcale nie musiała wtedy zdawać sobie sprawy, że mogą ją w związku z tym czekać pewne problemy biurokratycznej natury. I aż do końca tekstu nie ma informacji, że ona w końcu na te studia poszła, albo do tej pracy. O ile dobrze pamiętam. A nawet jeżeli poszła, ale o tym nie wspomina, to nie widzę konieczności umieszczania jakiejkolwiek informacji na temat, czy było ciężko.

Nie mówiąc już o tym, że "krótka informacja" dałaby Ci jeszcze więcej podstaw do czepialstwa. A jak ona te dokumenty zdobyła? A skąd wiedziała, gdzie i kogo szukać? A to, a tamto i tak dalej. W związku z tym uważam za jak najbardziej uprawnione pominięcie tego tematu przez Autorkę, tym bardziej, że on się nie mieści w konwencji opowiadania. To nie jest tekst o tym, jak sobie musi radzić samotna kobieta bez dowodu osobistego w miejskiej dżungli, blablabla. To jest tekst o pewnej specyficznej relacji damsko-męskiej i sądzę, że jeżeli już koniecznie chcesz znaleźć dziurę w całym, to trzymaj się właśnie tej myśli przewodniej, a nie zjeżdżaj na pobocza sportu.

Każdego tekstu można się w taki sposób czepiać, bo Autor zawsze coś pomija. Ale, jak mniemam, krytyce podlega to, co napisano, a nie to, co pominięto. Chyba, że to pominięte cuś stanowi o braku logiki tekstu, ale w tej sytuacji tak nie jest.

Awatar użytkownika
Teano
Kadet Pirx
Posty: 1309
Rejestracja: wt, 05 cze 2007 19:05

Post autor: Teano » czw, 08 lis 2007 21:44

Niech Ci będzie że się czepiam. Każdy ma prawo do swojego zdania. Mi tego w tekście brakuje, Tobie widać nie. Jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki.
EDIT/
dopowiedzenie
Ostatnio zmieniony czw, 08 lis 2007 21:46 przez Teano, łącznie zmieniany 2 razy.
Mordor walnął maczugą Orbana w łysy czerep. Po chwili poczuł to samo.
Umowa sporządzona została w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach,
po jednym dla każdej ze stron.

� Dżirdżis

Awatar użytkownika
voodoo_doll
Fargi
Posty: 427
Rejestracja: pn, 10 lip 2006 22:01

Post autor: voodoo_doll » czw, 08 lis 2007 21:45

Trolliszcze mój rycerzu w lśniącej zbroi na białym rumaku;) Tak w ogóle to dziękuję wszystkim za opinie. I jedziemy po kolei:

Do Yuki - no może i oryginalny nie był, ale miałam nadzieję, że chociaż sama końcówka opowiadania to zrekompensuje. Za gratulacje dziękuję:)
Do Lorda Hełmofona;) - może faktycznie porównanie niefortunne, jake jakoś tak mi się wydawało, że mając pełno rurek przyłączonych do różnych części ciała można wyglądać jak robot. Co do nadużycia słowa córka - mój błąd nie wyłapałam tego. I na koniec o zakończeniu - w moim rozumieniu miało być przewrotne - bo nagle SPAM bezbronna i milusia Sońka pokazuje, że ona może być jeszcze gorsza niż Teodor i posunie się o niebo dalej od Teodora po to aby żyć, niż on sam po to żeby nie być samotnym.
Do Nietoperka - chyba komentować tego nie będę, wiadomo ile czytelników tyle opinii:) Jedyn się czytało innym nie.
Do Teano - jasne są tam scenki rodem z filmów klasy D, ale są one celowo przerysowane, żeby pokazac pewne relacje między głównymi bohaterami. Co do zapachu niezapominajek - moje niedopatrzenie, chociaż wydawało mi się, że wszystkie kwiaty jakoś pachną i chyba w dzieciństwie mym była nawet woda toaletowa o takim zapachu. No i kilka słów o biurokracji - tak jak już to Trolliszcze wyłuszczył nie uważałam za stosowne rozpisywać się o takich pierdołach i podobnie jak on uważam, że wszystko można obejść mając odpowiednie znajomości i odpowiednio gruby portfel.
Do Trolla - coś mi mówi, że to patataj na białym koniu nie jest takie bez powodu - czyżby mój szanowny redaktor się objawił w tak zielonej postaci???

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za opinie i co najważniejsze redaktorowi, z którym przyszło mi współpracować - bez niego ten tekst byłby taki, że Nietoperek nie dotrwałby do jednej czwartej;)
"Each step I take the shadows grow longer,
Padded footfalls in the dark I wander.
Come to steal your lifeblood away,
Looking for a beauty that never fades"

ODPOWIEDZ