F 64

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » pn, 17 lis 2008 17:39

Bakalarzu - wg mnie ten tekst straszny nie był - tylko mnie zmęczył, niejako ugrzęzłam jak i główny bohater; możliwe, że taki był i twój zamysł - ale nie każdy zamysł autora musi wzbudzać zachwyt czytelnika :D

i kilka słów o dwóch ostatnich tekstach:

Kwadrans - bardzo, bardzo spodobało mi się takie ujęcie problemu samotności, metafora bycia singlem - bardzo udana IMHO
tylko... dialog z lekarzem krótszy mógłby być - znudziłam sie dwa razy, zanim akcja poszła dalej;

Prześladowca - w połowie domyśliłam się już końca; po 2/3 tekstu byłam w 100% pewna - dla mnie, to właśnie zabiło te krótkie opowiadanie - zero napięcia, tylko mechaniczne rejestrowanie literek - no kiedy on go wreszcie zabije....
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
Yuki
Furia Bez Pardonu
Posty: 2275
Rejestracja: śr, 22 cze 2005 13:17

Post autor: Yuki » sob, 13 gru 2008 10:33

UWAGA SPOILER

Przeczytałam uwagi przedpiśców do opowiadania Lazar i zrobiło mi się smutnawo. Xiri zarzuca tekstowi chaos i patos wymieszany z jęczeniem schizofrenika i podnosi, że dopiero na końcu opowiadania jest mowa o reinkarnacji, bez której to wiedzy, trudno pojąć o co w Lazarze chodziło. A ja bym się dała pociąć, że już na początku dowiadujemy się jak ma na imię bohater z amnezją (Lazar), a ciut poniżej, czytamy o kniaziu Lazarze, zwanym królem Serbów. Dla mnie natychmiast stało się oczywistym, że mamy do czynienia z tą samą osobą, uczestniczącą z jakiegoś powodu w nieustającym korowodzie odrodzeń i śmierci.

Z jakiegoś powodu... Właśnie, z jakiego? Interesująca jest wzmianka znajdująca się na początku tekstu: „kształtuję własne życie, nikt inny, tylko ja. Otwieram oczy, stanowię sam o sobie, nikt i nic nie ma nade mną władzy”. Odnoszę wrażenie, że Lazar opowiada o tym właśnie, jak bardzo się mylimy sądząc, że możemy mieć jakikolwiek wpływ na swoje życie. Odczytuję tekst jako opowieść o byciu pionkiem, narzędziem w rękach twórców świata. I nie chodzi tu o jednego Lazara, chodzi o nas wszystkich („A czy ty pamiętasz Kosowe Pole, przyjacielu?”). Ach, ta ironia losu, oszustwo twórców świata. Przecież bohater podczas bitwy na Kosowym Polu pokłada nadzieję w Bogu właśnie, wierząc, że „nagrodzi męstwo” („Królestwo Niebieskie przetrwa wieki, tak mówił anioł”, „Wśród Turków stoją i chrześcijanie. Serce płacze, kiedy trzeba walczyć z takimi.”, „Niech Bóg zmiłuje się nad tymi, którzy dzisiaj polegną i nad tymi, którzy przeżyją” itp). Nie przypuszcza tylko w jaki sposób. Jednocześnie, uwadze nie powinien umknąć fakt, że Łazarz to przecież człowiek, który wedle Biblii został wskrzeszony. Czyż to nie podwójna ironia? A może kolejnych wskrzeszeń można uniknąć jeżeli... No właśnie. W tekście pojawia się scena z pomnikiem. Nie do końca pojmuję jej przekaz. Domyślam się, że gdyby bohater nie zniszczył „młodej kobiety w lekkiej sukience”, coś w jego życiu uległoby zmianie, może nawet wyrwałby się z kręgu powtórzeń? Czyli co, człowiek nie do końca jest marionetką? Do pewnego stopnia posiada moc zmiany? Dostał szansę wybawienia duszy?

Keiko zmęczyła się tekstem. Nie czytało się go „szybko”. Sama często używam tego terminu, ale włos mi się na głowie jeży, kiedy okazuje się, że ktoś traktuje „szybkość czytania” jako wyznacznik poziomu tekstu. Keiko, Keiko, zacytowane jako kontropowiadania, „Kołysanka Goblina” i „Mały krok człowieka”, należą do zupełnie innej kategorii wagowej. To teksty rozrywkowe, leciutkie, mają bawić, a nie skłaniać do refleksji (OK, zakończenie „Małego...” wyłamuje się z tej tezy). Nie wyobrażam sobie, żeby Lazar przemówił do kogokolwiek, gdyby został napisany żartobliwym językiem, a autor co akapit puszczał do czytelników oko. Ale to oczywiście moje zdanie.

Zarzut zaimkozy (Xiri) mnie zabił, nie skomentuję.

To, co mnie nie przekonuje to fakt, że Turek pamięta z przeszłości (pierwszej przeszłości?) znacznie więcej niż Serb. Zanim Lazar pojął podstawowe informacje o świecie, w którym się znalazł, Vuk zdążył się na niego zaczaić, a nawet zdobył książeczkę wojskową. Wie na kogo poluje i dlaczego. Dlaczego?
There's some questions got answers and some haven't

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1990
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » sob, 13 gru 2008 11:04

SPOILERCo do Turka, to jego przedsiębiorczość i z gruntu większą wiedzę tłumaczę sam sobie tak zwaną prawdą historyczną :)
Właśnie dlatego wybrałem na warsztat akurat tę bitwę a nie inną. Kroniki spierają się w niej na temat wielu rzeczy (w tym śmierci głównych dowódców), ale co do jednego są zgodne - bitwa została przez Turków wygrana.
On po prostu MUSI wygrać, żeby łańcuch reinkarnacji nadal trwał. Otrzymuje większą pomoc od świata, jest lepiej przygotowany do swojego zadania.
Wszystko zależy od głównego bohatera. Jeżeli nie zrobi czegoś w trakcie przygody to odrodzi się po raz kolejny (nawet jeżeli zyska chwilową przewagę i zabije Turka, bo taką możliwość mimo wszystko ma)...


Ogólnie rzecz biorąc, jestem Ci strasznie wdzięczny za komentarz, bo odczytałaś moje intencje niemalże w 100%.
Sasasasasa...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23431
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 16 gru 2008 11:04

To naprawdę bardzo dobrze, że się nie czyta "szybko". Bo jednak czyta się "dobrze". A równocześnie szare komórki mają okazję do spełnienia roli, do których je ewolucja przeznaczyła. Jeśli chodzi o reinkarnację - ja miałem skojarzenia raczej z różnymi stanami świadomości, utratą tożsamości - coś jak "W noc twarzą ku niebu" czy "Aksolotl" Cortazara.
Mam jeszcze parę uwag, ale musze jeszcze raz przeczytać, bo pierwsze wrażenie bywa ulotne.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » czw, 18 gru 2008 16:06

o! kochana Yuki się odezwała i nawet sprowokowała Alfiego :)
cieszę się, bo bardzo chciałam przeczytać zdanie odmienne od mojego
Yuki pisze: Keiko zmęczyła się tekstem. Nie czytało się go „szybko”. Sama często używam tego terminu, ale włos mi się na głowie jeży, kiedy okazuje się, że ktoś traktuje „szybkość czytania” jako wyznacznik poziomu tekstu
a to akurat nieładna insynuacja :P

argument "szybkiego czytania" wyszedł od Bakałarza, ja jedynie rozwinęłam watek;

Spróbuję sprecyzować o co mi chodziło: Tekst powinien być czytelnikowi przyjazny, czytanie powinno być przyjemnością na tyle dużą, że mam ochotę czasem przeczytać całość drugi i trzeci raz, aby się zastanowić, co autor chce mi przekazać. I nie jest ważne, czy literatura jest rozrywkowa czy filozoficzna. Tego właśnie w tym tekście mi brakło. Przeczytałam go kilka razy, ale tylko i wyłącznie dlatego, że to tekst Bakałarza i chciałam mu dać jakiś oddźwięk czytelniczy :) [szczególnie, że reszta foruma ewidentnie nie stanęła na wysokości zadania]; gdyby napisał to jakiś nieznany mi autor - nawet nie próbowałabym czytać drugi raz, aby się domyślić, co autor chce przekazać; niestety nie jestem fachowcem i nie potrafię wskazać błędu (gdyby taki zaistniał); chyba było to wszystko dla mnie zbyt ogólne i zwyczajnie się gubiłam w ciągłym wymyślaniu co raz to nowych hipotez

BTW

Czyli moja interpretacja nie była zgodna z zamysłem autorskim? :)
Jednak mimo to najbardziej podoba mi się wizja "poetyckiego przedstawienia dusz tych dwóch narodów"; choć wizja bardzo ponura, skoro wzajemne mordowanie się jest niejako zaklęte w karmie

Awatar użytkownika
Yuki
Furia Bez Pardonu
Posty: 2275
Rejestracja: śr, 22 cze 2005 13:17

Post autor: Yuki » czw, 18 gru 2008 16:31

Keiko pisze:
Yuki pisze: Keiko zmęczyła się tekstem. Nie czytało się go „szybko”. Sama często używam tego terminu, ale włos mi się na głowie jeży, kiedy okazuje się, że ktoś traktuje „szybkość czytania” jako wyznacznik poziomu tekstu
a to akurat nieładna insynuacja :P

A to nie miała być insynuacja. Uwaga o szybkości czytania była natury ogólnej, ale faktycznie przykleiłam ją do Twojego "zmęczenia" tekstem, bo tak mi poleciały skojarzenia. Wyjszło jak wyjszło ;-).
There's some questions got answers and some haven't

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23431
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » czw, 18 gru 2008 23:03

Keiko pisze:Yuki się odezwała i nawet sprowokowała Alfiego
Sprowokowała nie sprowokowała... W październiku, kiedy numer się pojawił, ja byłem zbyt zaabsorbowany innymi sprawami, by sprawdzić, kogo to Redakcya szanowna rzuciła na pożarcie czytelniczym hordom:-). A potem zapomniałem, że coś nowego tu wisi, i dopiero teraz nadrabiam zaległości.
Teraz zresztą zapomniałem, że postanowiłem przeczytać drugi raz... ale to już raczej skutek tzw. depresji zimowej, czy jak to tam mądrzy ludzie nazwali.
Nad jedną sprawą się tu zastanawiam w tej chwili. Chodzi mi o język, a raczej dwa języki, odpowiadające dwóm wcieleniom bohatera. Jeden trochę archaiczny (bardziej w stylu niż w słownictwie) i trochę patetyczny, drugi nie tylko współczesny, ale momentami jakby trochę koszarowy. Przejścia od jednego do drugiego trochę mnie niepokoją. Jakby autor nie bardzo wiedział, czy chce ostrego cięcia i skontrastowania, czy przejścia bardzo płynnego, miękkiego. Mam wątpliwości - ale niech mnie nikt nie pyta, jak to powinno być zrobione, bo nie wiem. A autor czasem musi podjąć ryzyko.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Trolliszcze
Cylon
Posty: 1072
Rejestracja: pn, 07 maja 2007 01:43

Post autor: Trolliszcze » pt, 19 gru 2008 17:37

To ciekawy argument, bo ja pisałem Bakalarzowi coś wręcz odwrotnego - że te przejścia między językami uwiarygadniają dla mnie fakt mnogości wcieleń, że postać niby wciąż ta sama, ale jednak już nie taka sama. Nie do końca jednak rozumiem, na czym ma polegać zarzut, Alfi - uważasz, że to źle, że takie przejścia następują, czy wręcz przeciwnie - dobrze, ale nieumiejętnie zostało to zrobione?

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23431
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 19 gru 2008 18:59

Tu nie było zarzutu z mojej strony, tak naprawdę. Tylko wątpliwość - czy lepiej ostro, czy płynnie i czy nie można było inaczej, trafniej.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4461
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » pt, 19 gru 2008 20:25

To ja nie chwytam, to jest nietrafne, albo trafne niedostatecznie, ale to nie jest źle?
Poważnie pytam.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23431
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 19 gru 2008 20:39

Czy ja powiedziałem, że źle?
Jeżeli to zabrzmiało tak, że nie podoba mi się zróżnicowanie języka - to przepraszam. Podoba mi się. To jest nawet oczywiste, że tak powinno być. Język odzwierciedla osobowość. Natomiast co do tych przejść od jednej osobowości do drugiej - nie jestem pewny, czy odczytuję zamiar autora. Mam takie wrażenie, jakby się trochę wahał między kontrastem, a chęcią zaznaczenia, że tych dwóch ludzi to "dwa w jednym". Ale to może takie subiektywne wrażenie. Nie wykluczam, że niepotrzebnie zwróciłem na ten szczegół uwagę. Może ja niepotrzebnie kojarzę takie zabiegi od razu z Cortazarem?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4461
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » pt, 19 gru 2008 21:33

A teraz rozumiem :). Dzięki za wyjaśnienie.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » sob, 20 gru 2008 14:53

Ktoś tu powiedział, że nie ukaże się nowy numer F, zanim nie wrzucimy recenzji :-P. No to doczytałem niedoczytane, przeczytałem ponownie przeczytane i zadałem sobie trud napisania paru słów o każdym:

Jim C. Hines
Kołysanka goblina

Chyba pierwszy raz czytałem opowiadanie pisane z punktu widzenia goblinów. Wcześniej chyba był tylko Yeskov ze swoją znakomitą powieścią. Jak zwykle, kiedy mamy historię z nietuzinkowego punktu widzenia, to się od razu bardziej podoba. Teraz też tak było, aczkolwiek zakończenie pozostawiło pewien niedosyt. Na końcu kołek do zawieszania niewiary trochę zatrzeszczał.

Magdalena Kozak
Syn marnotrawny (fragment powieści "Nikt")

Programowo i umyślnie nie czytałem. Mam książkę i czeka w kolejce - ponieważ męczę Loda, trochę to jeszcze potrwa.

Daniel Greps
Kwadrans

Dochodzę do wniosku, że konwencja fantastyczna bardziej Ci ciąży niż pomaga. To nie jest pierwsze Twoje opowiadanie, które czytam, więc chyba mam prawo snuć hipotezy. Jest to kolejny tekst, trochę senny, trochę poetyczny klimat, w którym bynajmniej nie chodzi o rozważanie poważnych problemów etycznych, a o zwrócenie uwagi na błędy w odczuwaniu emocji. Tak czy owak, mnie się to z fantastyką nie kojarzy, aczkolwiek wcale nie przeszkadza, że od czasu do czasu przeczytam Twoje opowiadanie ;-)

N. Garczyńska
Prześladowca

Horrorek. O. Trzeba powiedzieć, że udany. Ja nie lubię horrorów zasadniczo, ale ten mnie zaskoczył, naprawdę, więc się spodobał. W ogóle ostatnio, chyba przez ten "Lód" zaczynam cenić krótkie formy. Bez zbędnego bełkotu...

Szymon Maksymów
Mały krok człowieka

Jest i porcja kosmosu, dobzie, dobzie. Wesołe opowiadanko o kamieniu kontemplacyjnym, który obraził się na ludzi. Czuję pewien niedosyt. Podczas lektury czekałem, kiedy narrator nawiąże do meteorytu tunguskiego, może do tego tajemniczego ciała, które pono zniszczyło dinożarły... Skoro tworzy kulturę meteorów, ledwo liznął temat.

Marek Przyborek
Lazar
No i dojszliśmy. Tjaa... Tyle osób się wypowiadało przede mną. Zgadzam się z tymi co mądrzejszymi wypowiedziami, niech będzie. Zaznaczę tylko moje prywatne odczucie, że nie dostrzegłem tam istotnych powodów do użycia w takim miejscu i w takiej formie brzydkich wyrazów. Ale to jest moje czytelnicze zboczenie, więc jako rzekłem, prywatne.

Generalnie uważam, że to był dobry wybór tekstów. Czytania wystarczyło mi akurat na trasę praca-dom. Niektóre z w.w. opowiadań przeczytałem po raz pierwszy (np. "Lazar", "Prześladowca") inne ("Kołysanka goblina") po raz drugi, bo wcześniej było czytane z ekranu. Przy następnych numerach F będę drukował - nie każdy tekst dobrze się czyta z ekranu, a z drugiej strony te czytane z papieru zwykle są, hmm... bardziej wartościowe
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23431
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 20 gru 2008 16:01

flamenco108 pisze:

Marek Przyborek
Lazar
(...) nie dostrzegłem tam istotnych powodów do użycia w takim miejscu i w takiej formie brzydkich wyrazów
I tak, i nie. Przyjęło się uważać, że faceci z giwerami w łapach klną gorzej niż przysłowiowy szewc. Z drugiej strony - XX-wieczne wcielenie Lazara klnie chyba w niewłaściwych momentach, po prostu dlatego, że wypada mu używać języka koszarowego. Autor chyba jest grzecznym chłopcem i nie zna się:-).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Trolliszcze
Cylon
Posty: 1072
Rejestracja: pn, 07 maja 2007 01:43

Post autor: Trolliszcze » sob, 20 gru 2008 18:05

Po części sprowokowany przez Flamenco też coś napiszę od siebie - trochę na temat "Kwadransa", choć raczej obok i w ogólności.

U Grepsa podoba mi się fakt, że w wielu jego tekstach fantastyka pojawia się jako element tylko domniemany. To jest ciekawe podejście, bo u wielu autorów widać dziś swoisty pęd do pokazywania dla samego pokazywania - "zobaczcie, to jest obcy, ma zielone czułki i gada odbytem". Osobiście za takim podejściem nie przepadam - chyba już niejednokrotnie podkreślałem, że lubię, kiedy element sztafażu (czy innymi słowami tła) ma swoje uzasadnienie - czy jest to chęć zaprezentowania konsekwencji pewnego PRAWDOPODOBNEGO rozwoju rzeczywistości / kultury et cetera, czy tylko chęć wzmocnienia pewnej sytuacji szczególnej, aczkolwiek na pewnym poziomie interpretowalnej w granicach świata postrzegalnego i rzeczywistego. Czy jest to sytuacja psychologiczna, społeczna, historyczna czy jakakolwiek inna - to już nie ma znaczenia.

Podoba mi się też to, że Greps należy do tej grupy autorów (na którą jestem skrzywiony, przyznaję), którzy wolą stawiać ciekawe pytania niż dawać ciekawe odpowiedzi. Mam wrażenie, że to też jest podejście mniej popularne - ludzie wolą książki, gdzie akcja podąża wytyczonym torem od punktu A do punktu B (zwykle przez czternaście tomów) i gdzie ten punkt końcowy stanowi rozwiązanie absolutne, to znaczy takie, które nie pozostawia zbyt wielkiego pola do interpretacji.

Z wymienionych wyżej powodów trudno mi się zgodzić z Flamenco, że Grepsowi element fantastyczny bardziej ciąży niż pomaga. Myślę, że taki odbiór wynika po części z niezrozumienia konwencji utworu. Ja - jako czytelnik rzecz jasna, nie lepszy od tego czy innego czytelnika - uważam, że ta fantastyka znajduje się dokładnie tam, gdzie powinna. We wspomnianym wyżej domniemaniu, w przestrzeni odwołującej się do dyskursywnej części umysłu, a nie do części receptywnej - co jest obecnie dość popularne i nie bez kozery mówi się bez przerwy o "filmowości" fantastyki. Po części czytelnik musi sam znaleźć uzasadnienie dla tego obszaru fantastycznego, a nawet go zanegować, jeśli taka jego wola. A ja sobie cenię literaturę, która daje mi wolność wyboru ;)

Ogólnie rzecz biorąc Greps wydaje mi się jednym z ciekawszych i bardziej nietuzinkowych autorów, którzy napisali coś dla eFta. Podobnie jak Garczyńska, ale jej tekstu z aktualnego numeru jeszcze nie czytałem, więc się wypowiem, jak przeczytam, o.

ODPOWIEDZ