F 64

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

F 64

Post autor: Ebola » śr, 22 paź 2008 23:40

No?
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » czw, 23 paź 2008 13:49

chwilowo się delektujemy;

na gorąco to tylko napiszę, że bardzo się ucieszyłam z fragmentów Nikta i Goblina;
a goblinia kołysanka po prostu jest cudna, i całe szczęście, że nie posiadam potomstwa, bo zaczęłabym mu taką wersję śpiewać;
i bardzo ucieszyło mnie użycie słówka "zakutany" - myślałam, że już wyszło z użycia, ale chyba jeszcze nieźle się trzyma

edit-literki się poprzestawiały
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » czw, 23 paź 2008 18:29

Aa, bo tłumaczka jest wyjątkowa :) Mój Sssssskarb.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Montserrat
Szczurka z naszego podwórka
Posty: 2053
Rejestracja: ndz, 17 gru 2006 11:43

Post autor: Montserrat » ndz, 26 paź 2008 10:44

Coś ta literatura zaniedbana jest w tym numerze. Znaczy, przez czytelników.

Więc ja zacznę. Przeczytałam dwa opowiadania, oba bardzo mi się podobały, ale będę mówić po kolei :)
A więc:

Mały Krok Człowieka
Baaaardzo podobał mi się pomysł i kreacja głównej postaci. Khark jest moim idolem. Ładna, delikatna zabawa konwencją, dobry pomysł, miłe, dość krótkie opowiadanko. Naprawdę, czytało mi się z przyjemnością sporą. Przypomina trochę taką niezłą, sjerioznie skomponowaną bajkę, taką, jaką się opowiada dzieciom, ale tym mądrym i błyskotliwym dzieciom, tuż przed zaśnięciem. Gdzieś tam echa "Bajek Robotów" (w kwestii konwencji, bynajmniej nie podobieństwa). Gdzieś tam przypomniały mi się opowieści różnorakie, na które się czasem natykałam, w książkach z ładnymi, malarskimi obrazami. I bardzo ciekawy pomysł, jak dla mnie :)
"After all, he said to himself, it's probably only insomnia. Many must have it."

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » pt, 31 paź 2008 13:06

faktycznie literatury w tym numerze nikt nie lubi... a taka fajna jest :)

Kołysanka Goblina - jak pisałam wyżej piękna, ale to chyba nie jest fragment nowej książki tylko "opowiadanie okolicznościowe"? Jeśli ktoś mnie oświeci w tym względzie będę wdzięczna.

Syn Marntorawny - też fajna niespodzianka, tylko czy nie zdradza zbyt dużo? na podstawie fragmentu i zapowiedzi ze strony fabryki już sobie w wyobraźni zbudowałam konstrukcję fabuły; jak przeczytam książkę i okaże się, że będzie tak jak myślę, to jeszcze tu wrócę marudzić, że spojlerujecie ;)
[oczywiście ogromnie liczę na to, że autorka mnie zaskoczy]

Mały krok człowieka - popieram Szczurkę, Khark mym idolem jest, a dwuznaczność ostatniego zdania budzi moja ogromna zazdrość; kreacja świata tez piękna;
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4461
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » pt, 31 paź 2008 13:29

Kołysanka jest samodzielnym opowiadaniem, podarowanym nam przez Autora.
Można po angielsku zamieszczać peany - wyślem Autoru linka.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 6044
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » pt, 31 paź 2008 13:39

Kołysanka goblina jest po prostu świetna, hit numeru jak w mordę jeża strzelił! I już się nie mogę doczekać, kiedy Droga goblina wpadnie w moje łurzowe łapki :-D
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1990
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » wt, 11 lis 2008 15:08

Tekstem "Lazar" zadebiutowałem na łamach Fahrenheita. Byłbym bardzo wdzięczny za uwagi (a już zwłaszcza te krytyczne) :)
Sasasasasa...

Xiri
Yilanè
Posty: 3950
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » wt, 11 lis 2008 15:22

Postaram się coś tam skrobnąć, Marku, tylko uporam się z moimi obecnymi diabełkami. Przeczytam tekst raz jeszcze - pod względem krytyki ;)

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » wt, 11 lis 2008 15:31

Tak się zbierałam do skomentowania tego tekstu, zbierałam i aż się autor upomniał… Normalnie wstyd dla całej sekcji warszawskiej, że tak zaniedbuje krajana ;)

A nie napisałam nic do tej pory, bo w pierwszym odruchu chciałam marudzić, że tekst mnie zmęczył i ja jednak potrzebuję dialogów. Byłoby to jednak niesprawiedliwe, bo siedzący tuż obok „Mały krok człowieka” tych nieszczęsnych dialogów też nie ma. A jednak bardzo mi się podobał. Wiec chyba brakło mi takiej zabawy językiem. W krótkich tekstach lubię, kiedy autor bawi się wieloznacznością słów i skojarzeń. W tekście „Lazar” tego nie miałam.
Bardzo mi się podobały natomiast wnioski jakie wysnułam z zakończenia.

edit
Ika pisze: Można po angielsku zamieszczać peany - wyślem Autoru linka.
Na forum, gdzie zaglądają tłumacze i osoby po anglistyce? brr to byłby cios dla mojego ego; peany mogę zamieszczać jedynie po polsku :)
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1990
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » wt, 11 lis 2008 17:02

Wielkie dzięki za słowa krytyki, Keiko :)
oraz jej zapowiedzi, Xiri :)

Odniosę się krótko:
Keiko pisze:w pierwszym odruchu chciałam marudzić, że tekst mnie zmęczył
Tego się obawiałem... Nie chciałem (i nadal nie chcę) pisać rzeczy, dla których najlepszą rekomendacją jest "bo szybko się czyta".
Może właśnie dlatego zainteresowałem się właśnie bitwą pod Kosowym Polem, a nie inną? Mnogością różnych dokumentów, które opisują ją zupełnie inaczej, nadają bohaterom zupełnie innego wymiaru itd. Sprawiają, że sytuacja jest gęsta...
ja jednak potrzebuję dialogów
Cóż... Ja zazwyczaj też :)
Tylko że w tym opowiadaniu nie służyłyby pierwotnej wizji - starcia dwóch odległych od siebie osób. Ludzi walczących ze sobą tyle razy, że już nawet nie muszą rozmawiać, znają się niemal na wyrywki.
Wiec chyba brakło mi takiej zabawy językiem. W krótkich tekstach lubię, kiedy autor bawi się wieloznacznością słów i skojarzeń.
Specjalnie ograniczałem zabawy językowe, żeby tekst był bliższy pierwszoosobowemu narratorowi. Żołnierzowi/rycerzowi, dość prostemu, niekoniecznie finezyjnemu, zmęczonemu wieloznacznościami...
Bardzo mi się podobały natomiast wnioski jakie wysnułam z zakończenia.
A mogłabyś o nich nieco szerzej?
Sasasasasa...

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » czw, 13 lis 2008 11:02

Bakalarz pisze: Odniosę się krótko:
Keiko pisze:w pierwszym odruchu chciałam marudzić, że tekst mnie zmęczył
Tego się obawiałem... Nie chciałem (i nadal nie chcę) pisać rzeczy, dla których najlepszą rekomendacją jest "bo szybko się czyta".
Dla mnie termin „szybko się czyta” został ostatnimi lub dawniejszymi czasy dość mocno zdeprecjonowany. Tymczasem to jest IMHO jedna z głównych zalet tekstu. I posiłkując się ostatnim F wezmę dwa opowiadania, które moim zdaniem szybko się czytało: „Kołysanka Goblina” i „Mały krok człowieka” – z całą pewnością są to teksty wartościowe. Jednak sposób opisania w drugim przypadku sprawił, że pomknęłam przez kosmos razem z meteorytem, uzyskując po drodze informacje o nieznanej mi cywilizacji. I chociaż na pierwszy plan wysuwa się pytanie, jak skończy się dla Ziemi spotkanie z obcą cywilizacją, to gdzieś w tle brzmi kwestia, czy tak odmienne byty mają szanse na porozumienie, czy są z góry skazane na konflikt. W przypadku „Kołysanki” mamy oczywiście intrygę główną, ale w głębszej warstwie jest pokazany światopogląd niejako „prymitywnej” cywilizacji (gdzie podstawowa wartość to być najedzonym, mieć ciepło i sucho) i tej pięknie, wysoko rozwiniętej (gdzie podstawowe wartości to: ”władza, honor, ojczyzna”). I można rozważać do bólu o konflikcie, czyja racja ważniejsza i czy mogą znaleźć nić porozumienia. A jednak te teksty łatwo się czytało, co sprawia, że w momencie analizy czytelnik ma ochotę np. przeczytać fragmenty po raz kolejny. Ponieważ zaś spotkanie z opowiadaniem było przyjemnością to czytelnik ma nawet ochotę zastanowić się nad przesłaniem autora. Jeśli dzieło literackie mnie męczy, to szybko „wykopuję” je z pamięci, zamiast się zastanawiać, co autor chciał mi powiedzieć. Dlatego właśnie uważam, że tekst powinien być „czytelnikowi przyjazny”.

W powyższym, zawiłym rozważaniu pomijam skomplikowana kwestię tzw. targetu ;)
Bakalarz pisze:
Wiec chyba brakło mi takiej zabawy językiem. W krótkich tekstach lubię, kiedy autor bawi się wieloznacznością słów i skojarzeń.
Specjalnie ograniczałem zabawy językowe, żeby tekst był bliższy pierwszoosobowemu narratorowi. Żołnierzowi/rycerzowi, dość prostemu, niekoniecznie finezyjnemu, zmęczonemu wieloznacznościami...
Ok. – rozumiem cel.
I „lubienie” zabawy językiem jest jedynie moim „degustibusem”. To chyba wynika z faktu, że lubię mieć poczucie, że nie jest to improwizacja, a tekst, nad którym autor się pochylił i pracował. Dla takich tekstów są duże wymagania – pewnie dlatego, że są krótkie i czytelnikowi się wydaje, że przecież żaden problem, każde zdanie 10 razy przemyśleć ;)

Bakalarz pisze:
Bardzo mi się podobały natomiast wnioski jakie wysnułam z zakończenia.
A mogłabyś o nich nieco szerzej?
Rozwiązanie o „niejako klątwie” która sprawia, że starzy wrogowie odradzają się w coraz to nowych czasach i do znudzenia ze sobą walczą, jest oczywiste. Bardziej jednak podoba mi się interpretacja, że jest to poetycka wizja dusz obu narodów. I tak, jak na Kosowym Polu walczyli przodkowie, tak dziś się zabijają pra-pra-wnuki. I niewypowiedziane pytanie – skąd się ta nienawiść bierze, dlaczego dwa narody muszą ze sobą walczyć?
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1990
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » czw, 13 lis 2008 12:01

Keiko pisze:wezmę dwa opowiadania, które moim zdaniem szybko się czytało: „Kołysanka Goblina” i „Mały krok człowieka” – z całą pewnością są to teksty wartościowe
Może ja napisałem mało zrozumiale, ale są teksty, które poza "szybkością czytania" nie oferują nic innego. Po prostu szybko się czyta i koniec. Chwila w pociągu/autobusie, przeczytane, zapomniane*
Są też teksty, które czyta się szybko, ale coś z nich zostaje, niosą jakaś myśl, przesłanie, skłaniają do pochylenia się nad czymś, pomyślenia.

* co jednocześnie nie znaczy, że są to teksty z gruntu i zasady złe. Taka literatura też jest potrzebna.
Sasasasasa...

Xiri
Yilanè
Posty: 3950
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » pt, 14 lis 2008 14:33

Słowo się rzekło, słowo zostało dotrzymane.

Lazar

Dla mnie opowiadanie mocno poniżej przeciętnego. Gdyby nie to wyjaśnienie na końcu, o reinkarnacji, kompletnie nie wiedziałabym, o co w tekście właściwie chodzi. Dla mnie był to istny chaos, patos wymieszany z jęczeniem jakiegoś schizofrenika (mówiąc marginesem tekstów o świrach i wariatach po prostu nie znoszę). Mnóstwo zaimków dzierżawczych i osobowych (swoją drogą to najczęstszy błąd popełniany w opowiadaniach z narratorem pierwszoosobowym). Zmęczyłam się tymi wszystkimi pytaniami, przez nie straciłam chęć do czytania już po 1/3 tekstu. Jedynie podobały mi się opisy średniowiecznej bitwy, jednak zanim cokolwiek się rozwinęło i zdążyło zrobić się ciekawie, już wpadał kolejny, niezbyt interesujący fragment o czasach współczesnych. Jeśli chodzi o plusy, to opko czytało się szybko i nieźle wymyśliłeś niektóre porównania. Do kwestii technicznej raczej nie mam nic, może poza tym, że zdania są zbyt proste i mało rozwinięte. Uogólniając: nie trafiłeś w moje gusta :) No niestety. Mogłeś skupić się na jednym wątku i go rozwinąć maksymalnie, by czytelnik mógł wczuć się w sytuację, a nie skakać pomiędzy czasami.

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1990
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » ndz, 16 lis 2008 20:20

Mówi się trudno, a degustibus degustibusem pozostanie. Dzięki za krytykę :)
Xiri pisze:Mnóstwo zaimków dzierżawczych i osobowych (swoją drogą to najczęstszy błąd popełniany w opowiadaniach z narratorem pierwszoosobowym).
Hm... IMO wszystko zależy od konwencji narratora (jego domniemanego wykształcenia, obycia i takich spraw). Ja w tym tekście w wielu miejscach specjalnie się nie wystrzegałem zaimkozy ze względu na bohatera - nieco egocentrycznego żołnierza/rycerza z Bałkanów. Obu raczej do nauki dość daleko...
Xiri pisze:Mogłeś skupić się na jednym wątku i go rozwinąć maksymalnie, by czytelnik mógł wczuć się w sytuację, a nie skakać pomiędzy czasami.
Mogłem, nie powiem w pewnym momencie miałem podobny pomysł. Ale jednak wizja bałaganu w głowie i następujących po sobie osobowości i realiów wydała mi się ciekawsza. W każdym bądź razie warta opowiedzenia.
Sasasasasa...

ODPOWIEDZ