Zakużona Planeta - czym jest, a czym nie jest

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » ndz, 01 sty 2006 15:12

blondyna pisze:Chodziło mi o to, że niekoniecznie tylko dobry słuch/język literacki jest warsztatem, który trzeba wypracować, żeby dobrze pisać. Bo z mowy potocznej można też stworzyć coś dobrego.
Ale do tego trzeba mieć już warsztat, czerpanie z mowy potocznej jest trudniejsze, jak mniemam. Trzeba, naprawdę, dużo umieć, żeby stworzyć coś dobrego.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
A.Mason
Baron Harkonnen
Posty: 4045
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Post autor: A.Mason » ndz, 01 sty 2006 15:21

blondyna pisze:Większość narracji jest pisana potocyzmami. Dialogi prawie w 90%. Oczywiście brakuje mu wypełniaczy w postaci 'yyy', 'eee' i tego typu. Chociaż nie zawsze brakuje :)
Ok, powiem tak, nie wyobrazam sobie, ze ktos mi opowiada historie tak, jak ja pisze Ziemianski. Zgodze sie na mutacje, ale z pewnoscia nie na to, ze Gin pisze jezykiem potocznym ;-P
Podobne opowiesci slyszalem, przyznam sie, z ust "robotniczych", ale glownie wtedy, gdy opowiadajacy silil sie na poprawnosc i literackosc, a nie mial warsztatu odpowiedniego.
blondyna pisze:Chodziło mi o to, że niekoniecznie tylko dobry słuch/język literacki jest warsztatem, który trzeba wypracować, żeby dobrze pisać. Bo z mowy potocznej można też stworzyć coś dobrego.
Mozna byc swietnym opowiadaczem, a kiepskim pisarzem. I odwrotnie.
Zgadzam sie z Toba. Zeby przeniesc mowe potoczna w literature, trzeba miec zdolnosci warsztatowe, tzn. na dobrego pisarza sklada sie wiele elementow, ktore musza wspolgrac. To wydaje mi sie oczywiste.
I cholera nie wiem, o co sie tu klocic? ;-/

--
Ale przepraszam cie, krolu Cynamonie - zaczal zmieszany krol Barylko -
doprawdy w tym halasie traci czlowiek glowe, od godziny juz sie mecze
i nie moge sobie przypomniec, o co my sie bijemy?
"Porwanie w Tiutiurlistanie"

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5708
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pn, 02 sty 2006 12:36

Romek P. pisze:Nauka, nauka, nauka... ćwiczenie warsztatu, Nimfo :)
Hehehe... porównaj sobie Dukaja i Pilipiuka.
Pilipiuk jest całkiem niezły warsztatowo. Nauczył się tego. Strzela swoimi książeczkami jak z karabinu maszynowego. I co? I nic. Jest sprawnym warsztatowo wyrobnikiem.
Dukaj napisał 'Złotą galerę' w wieku 15 lat i od tej pory idzie w górę. (Wyjąwszy ewidentne wpadki typu opowiadanka 'Crux'). Nie czepiam się jego niedokładności warsztatowej w 'ZG' (na pewno takie są, w wieku 15 lat trudno ich nie mieć, ale całość dzieła sprawia, że ich się nie dostrzega). I na tym polega różnica między wyrobnictwem a talentem. Choćby Pilipiuk spędził na doskonaleniu warsztatu całą wieczność, nie napisze 'Czarnych oceanów' ani 'Innych pieśni'.
Bo do tego potrzebna jest iskra boża.
:)
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Borsuk
Ośmioł
Posty: 609
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:12
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Borsuk » pn, 02 sty 2006 13:01

nimfa bagienna pisze:Choćby Pilipiuk spędził na doskonaleniu warsztatu całą wieczność, nie napisze 'Czarnych oceanów' ani 'Innych pieśni'.
Bo do tego potrzebna jest iskra boża.
czy książki Pilipiuka dobrze się sprzedają? czy jest na nie popyt?

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5708
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pn, 02 sty 2006 13:02

Odpowiedziłabym cytatem z Łysiaka, tym o miliardzie much, ale brzydliwa jestem;)
Harlekiny też się świetnie sprzedają:)
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Borsuk
Ośmioł
Posty: 609
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:12
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Borsuk » pn, 02 sty 2006 13:07

to ja ci strawestuję Kaznodzieję :-)
jest na tym świecie miejsce na miłośników Dukaja, jest i miejsce dla tych co lubieją Pilipiuka :-)
Czytając twoją wypowiedź odniosłem wrażenie, że nie ma zapotrzebowania na sprawnych rzemieślników (przypomni, że ASa też tak nazywano). Pozwolę sobie mieć odmienne zdanie. Jak ci kiedyś pisałem, ja z chęcią zjem i kawior i dobrą kaszankę :-) inacej mówiąc - jak już mamkupować książki rzemieślników,a tego nie da się uniknąć, to wolę żeby to byli naprawdę dobrzy rzemieślnicy.

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5708
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pn, 02 sty 2006 13:46

Borsuk pisze:Czytając twoją wypowiedź odniosłem wrażenie, że nie ma zapotrzebowania na sprawnych rzemieślników.
Przykro mi, ale nie odpowiadam za twoje wrażenie:P;*
Ja nie wartościuję. Ja też lubię i kawior, i kaszankę. Z tym że kawior, jako jadany rzadziej, rajcuje mnie o wiele bardziej niż kaszanka nasza codzienna:)
Czytuję Pilipiuka, a takoż zdarzyło mi się przeczytać harlekina. Zapomniałam o nich natychmiast po przeczytaniu.
A epizod w Saku (z 'Perfekcyjnej niedoskonałości') śnił mi się po nocach. Ile ja w tym śnie widziałam dziwnych struktur czasowo-przestrzennych, ile dziwnych fizyk odkryłam!
Wrażenie. O to właśnie chodzi. Jakie dana rzecz wywrze wrażenie. Ono owszem, jest pochodną talentu, geniuszu, obojętne, jak to nazwiemy.
:)
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
niewiem
ZakuŻony Terminator
Posty: 319
Rejestracja: wt, 27 gru 2005 14:13

Post autor: niewiem » pn, 02 sty 2006 14:01

nimfa bagienna pisze:
Borsuk pisze:Czytając twoją wypowiedź odniosłem wrażenie, że nie ma zapotrzebowania na sprawnych rzemieślników.
Przykro mi, ale nie odpowiadam za twoje wrażenie:P
(...)
Wrażenie. O to właśnie chodzi. Jakie dana rzecz wywrze wrażenie.
Czy to nie jest już rozmowa o gustach? Nie ma takiej rzeczy, która wywrze jednakowe wrażenie na wszystkich. Może książki Pilipiuka robią na kimś takie wrażenie, jak na Tobie książki Dukaja?

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5708
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pn, 02 sty 2006 14:09

Oczywiście, że to jest rozmowa o gustach. Obiektywizm jako taki to mit, każdą rzecz oceniamy z punktu widzenia swoich gustów i doświadczeń, nawet, jeśli twierdzimy, że jesteśmy obiektywni.
Tak, z całą pewnością istnieją fani Kuzynek i Wędrowycza. I niech istnieją. I niech przez przypadek któryś z moich interlokutorów nie uzna, że uważam ich za coś gorszego. To ich zamiłowania, ich wartości, ich świat. Nie należy oceniać osiągnięć Euklidesa z punktu widzenia Riemanna;)
Z drugiej strony - cała rozmowa o talencie i grafomanii jest z gruntu subiektywna, tak, jak samo określenie, co jest błyskiem geniuszu, a co poprawnym wyrobnictwem. Kwestia zapatrywań.
Nie wiedzieć czemu większość z nas uważa, że jeśli ktoś ma inne zdanie niż x, to on tego iksa atakuje. Guzik prawda. Poglądów jest na świecie około sześciu miliardów, tyle, ilu ludzi.
I wszystkie są dobre. Dla tych, którzy je wyznają.
:)
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

nerfin

Post autor: nerfin » pn, 02 sty 2006 18:45

nimfa bagienna pisze:Tak, z całą pewnością istnieją fani Kuzynek i Wędrowycza. I niech istnieją. I niech przez przypadek któryś z moich interlokutorów nie uzna, że uważam ich za coś gorszego.
Ufff... bo już, czytając tą dyskusję, zaczynałem jakichś kompleksów nabywać (mimo, że interlokutorem nie byłem ;) )
nimfa bagienna pisze:Z drugiej strony - cała rozmowa o talencie i grafomanii [...]
No właśnie, grafomania
Nie znalazłem nigdzie dobrej definicji grafomanii. Ta słownikowa "mania pisania utworów literackich przez osoby nie mające talentu" jakoś nie bardzo mi pasuje. Talentu można mieć troszkę, malutko lub ciut ciut i mimo to grafomanić. Można go nie mieć, ale być mistrzem warsztatu (chyba taka koncepcja też się przez tą dyskusję przebija). Nieraz widzę opinię o książce, że grafomania i właściwie nie wiem dlaczego.
nimfa bagienna pisze:Poglądów jest na świecie około sześciu miliardów, tyle, ilu ludzi.
Zauważyć chciałbym, że trochę więcej. A konkretnie, więcej o jakieś 20 milionów :)
Zgodnie z tezą, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy poglądy :)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19170
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 02 sty 2006 20:26

Grafoman to ktoś, kto lubi pisać. Albo nawet więcej niż lubi. Zwrócił na to uwagę chyba Kres w jednej ze swoich pogadanek. A więc grafomania to wstęp do bycia prawdziwym pisarzem (zakładając, że chcąc coś robić dobrze, trzeba to lubić).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 02 sty 2006 20:34

Zaraz mi się przypomina dyskusja o SF vs F (na exFF, o definicjach obu trendów). I mam wrażenie, że z grafomanią będzie podobnie, bo definicja tak czy inaczej okaże się intuicyjna.

Generalnie, to chyba grafomanią nazywa się utwór literacki, któremu do literackiego brakuje owej literackości, heh! Czyli, mówiąc prościej, utwór literacki kaleki językowo lub konstrukcyjnie. Określenie jednak stopnia kalectwa też chyba będzie trudne.... :))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » pn, 02 sty 2006 20:43

Alfi pisze:Grafoman to ktoś, kto lubi pisać. Albo nawet więcej niż lubi.
No to ze znanych mi grafomanów: Sapkowski, Kossakowska, Dębski, Białołęcka, Pacyński, Ziemiański, Pilipiuk, Grzędowicz (kolejność czysto przypadkowa) - wszyscy oni lubią pisać. A nawet więcej niż lubią :)))))))
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

Awatar użytkownika
A.Mason
Baron Harkonnen
Posty: 4045
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Post autor: A.Mason » pn, 02 sty 2006 21:02

Alfi pisze:Grafoman to ktoś, kto lubi pisać. Albo nawet więcej niż lubi. Zwrócił na to uwagę chyba Kres w jednej ze swoich pogadanek. A więc grafomania to wstęp do bycia prawdziwym pisarzem (zakładając, że chcąc coś robić dobrze, trzeba to lubić).
Ekhm, masz Ty szczescie, ze nie slyszales mnie spiewajacego... a w przeciwienstwie do wszystkich w okol, lubie spiewac ;-)
Grafoman, to nie ktos kto lubi pisac, to ktos kto ma manie pisania.
Ja rozroznam dwa stopnie grafomanstwa: grafoman i pseudografoman.
Pseudografomanem jest dla mnie Andrzej Pilipiuk, ktory sie sam bez zazenowania przyznaje, ze pisal czesto po prostu dla kasy, klepal kolejne opowiadanie/powiesc, nie dbajac o ich poziom. Pseudografomanem bedzie dla mnie tez osoba, ktora chce pisac i pisze duzo, ale ma cos do powiedzenia. Takiej osobie brakuje albo warsztatu, albo iskry bozej przy sklejaniu wyrazow w zdania. Czytajac takich ludzi mam wrazenie, jakbym sluchal czlowieka, ktory sie zajaknie czasem lub czesciej.
Definicja grafomanii czystej bedzie jeszcze bardziej subiektywna.Grafomanem jest dla mnie ktos, kto musi pisac, uwaza ze ma cos do powiedzenia i... uwaga... mysli, ze pisze co najmniej dobrze.
Dlatego przeczytawszy jedna ksiazke, nie jestem w stanie powiedziec o autorze, ze to grafoman. Ocena, czy ktos jest, czy nie jest grafomanem, zalezy w zbyt duzej mierze od sposobu traktowania swojej tworczosci przez autora.
Jestem jednak w stanie powiedziec, o ksiazce, ze jest grafomanska, jesli wpisuje sie w nurt grafomanii. Czyli bezkrytyczne, nieudolne powielanie schematow literackich, albo ich czesci. Bardzo podatne na grafomanie sa wedlug mnie fanfiki, ktorych samym zalozeniem jest korzystanie z cudzego schematu. Nie, zeby mi ktos zaraz wmawial krytyke fanfikow! Po prostu w fanfikach latwiej jest odsiac i wyrazniej widac grafomanie. Taka ich specyfika.

--
Gdy kobieta wychodzi za maz, powinno jej byc wszystko jedno, czy jej maz
ma na glowie wlosy, czy peruke, jesli sie nie myle. To nawet wiekszy
zaszczyt, gdy ma on peruke, bo to oznacza, ze jego wlosy cos musialy
kosztowac, a prawdziwe rosna za darmo.
K.May - "Winnetou"

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » pn, 02 sty 2006 21:05

O-o-o! Brawo temu panu!
Piękna definicja, Mason! I o to chodzi!
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

ODPOWIEDZ