F 65

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 442
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » sob, 07 lut 2009 14:15

Babcia Michał Foerster

Drugie opowiadanie numeru. I niestety muszę powiedzieć, że nie pozostawiło we mnie tak pozytywnych odczuć, jak poprzednie (Jeźdźcy burzy).

Zacznę może od języka, ponieważ tutaj mam najwięcej zastrzeżeń. W opowiadaniu ten element jest bardzo nierówny. Narrator jak i sama główna bohaterka (choć traktuję ich poniekąd jako jedno – narrator dokonuje emocjonalnej i myślowej „biopsji” na Babci) są dla mnie bardzo mało wiarygodni. Język używany przez Babcię jest nieprzystający do rzeczywistości – choć mógł to być jakiś zamierzony efekt (aby ukazać jakąś paranoję bohaterki), to wydaje mi się, że autor zabrnął w tym elemencie trochę za daleko I nie mówię tutaj o tych (zauważonych już przez Yuki) elementach - "Matkojedyna", zdrobnienia, multum powtórzeń. Nie kupuję tego toku myślenia (który został dziwnie zwerbalizowany przez narratora) - kobiecina zastanawia się nad tym, że świat to gówno, że są jacyś Inni z innej planety, że chcę pożreć jej mózg. Dziwnie opisana teoria spisku powoduje, że nie podchodzi się do niej z należytym niepokojem - a tego wymagałoby to opowiadanie. Takie problemy miałem tylko w tych dwu przypadkach, gdyż z resztą pojawiających się postaci nie miałem już problemu.

Jeśli o postaciach już mowa, to może warto zająć się także światem przedstawionym. Tutaj nie mogę się do czegokolwiek przyczepić – świat jest spójny, bardzo wyraźny i co ważne – dość niepokojący. Ten element, choć stworzony bez wyszukanych zabiegów i chwytów, łączy się nierozerwalnie z kolejnym aspektem – klimatem.

A klimat jest… uhh, jest niezły. To najsilniejszy element tego opowiadania. Gra niedopowiedzeń, wizja „skażonego” świata i tylko garstka nielicznych, którzy dostrzegają zagrożenie. To jest ten element, w którym niedopowiedzenia są użyte rewelacyjnie. To czego nie ma, czego czytelnik nie zna, nie wie – oddziałuje na psychikę najbardziej. Wszystko byłoby cacy, gdyby nie… przesada. Przesada z pustymi miejscami. Białych plam jest w tym opowiadaniu za dużo. Nie pozwalają one w pełni zrozumieć przesłania tekstu, w pełni go odczytać. Z jednej strony – niedopowiedzenia rodzą niepokój, z drugiej jednak – zamazują, zaciemniają treść.

I tak pytania mógłbym zadać w kwestii niezrozumiałego dla mnie podziału opowiadania, nie wiadomej do końca roli Radia. Zakończenie w tym przypadku także pozostawia wiele do życzenia.
Ogólnie jednak opowiadanie jest mocne. Wybierając na razie spośród dwu pierwszych z tego numeru FH, wybieram pierwsze, niemniej jednak Foerster to także mocny zawodnik.

e/ wiele błędów, po czasie zauważyłem, więc post wstawiłem powtórnie.
Niecierpliwy dostaje mniej.

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 442
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » wt, 10 lut 2009 12:51

Topolinoje Ewa Skuta

Trzecie z kolei opowiadanie tego numeru FH. Trzecie i niestety na razie najsłabsze. Pomimo, iż sam początek nie zapowiada fabularnej klęski. A zaczyna się klimatycznie i bogato – Sybir, ekspedycja, tajemnica i owo mroczne, smutne Topolinoje. Ładnie, ciekawie opisane. Niemniej jednak, w nawiązaniu do niedawnej „debaty”, jaka się na FF rozpętała – smukła, giętka i ładnie podana forma nie zakryje nigdy dziur fabularnych, niedociągnięć i obsunięć. A tutaj mamy ich cały wachlarz niestety.

Zanim do tego przejdę, jeszcze słowo o jednym zgrzycie od strony czysto warsztatowej – jest w opowiadaniu jeden taki dialog (gospodarza z Feliksem na temat upiorów i szamana, do którego przychodzą), w którym nie wiadomo, kto co mówi, a wypowiedzi dopasowywane naprzemiennie nijak nie pasują do bohaterów te kwestie wypowiadających. Powstaje pytanie, czy to niechlujstwo autorki, czy też błąd w publikacji. Być może to tylko ja, być może tam w ogóle nie ma zgrzytu, jeśli się mylę, naprostujcie mnie.

A teraz ad rem. Pierwsza rzecz, jaka rzuciła mi się w oczy po ostatniej kropce opowiadania – kompletna i totalna przejrzystość postaci. Od początku wiadomo, kto jest z kim, kto jest dobry, kto zły, a kto stoi po środku tego zamieszania (w tym wypadku biedna niewiasta). To niestety prowadzi do kolejnej kwestii – przewidywalność fabuły. Od pierwszej wizyty głównego bohatera u szamana, czyli zawiązania się całego kłębka fabularnego, wiadomo (niestety…) jak cała sprawa się skończy. Zakończenie rozczarowuje, bo choć jawił mi się jeszcze jakiś alternatywny scenariusz, to autorka (znów niestety…) końcówką przedostatniej i całą ostatnią częścią opowiadania kompletnie niszczy jakiekolwiek napięcie. Na własne życzenie używa określeń, które wyraźnie i dobitnie zwracają uwagę, w jakim stanie jest bohater. Nie ma więc po przeczytaniu ostatniego zdania jakiegoś zaskoczenia, co gorsza, nie ma nawet zadowolenia z zakończonej lektury. Wręcz odwrotnie – troszkę się zdenerwowałem, że pomysł który zapowiadał się tak ciekawie (zapachniało mi troszkę klimatami z zbioru „Czerwona gorączka” Pilipiuka) i został napisany tak ładnym, klarownym i plastycznym językiem, został tak, nie owijając w bawełnę, spalony rozwiązaniem fabuły.

Żal trochę, bo zapowiadało się na dreszcze, a skończyło drapaniem w głowę i pytaniem: „Zaraz, zaraz, czy ja czegoś nie zgubiłem? Może to nie tak, może jakieś coś mi gdzieś umknęło…”. Niestety, nie umknęło. A szkoda.
Niecierpliwy dostaje mniej.

Awatar użytkownika
SzaryKocur
Fargi
Posty: 441
Rejestracja: czw, 23 lis 2006 01:31
Płeć: Mężczyzna

Post autor: SzaryKocur » czw, 12 lut 2009 08:12

"Babcia" dobra.
Na początku, po tych zdrobnieniach i w ogóle narracji, myślałem, że się znudzę albo zniechęcę, ale akapit po akapicie polubiłem tę babcię, ale dopiero po tym jak reszta rodziny okazała się nie lepsza. Nie była to przecież wcale typowa słuchaczka wiadomego radia.
Zakapturzone awatary rulez!
Wszystko co napisałem, to tylko moje prywatne zdanie.

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » czw, 12 lut 2009 08:54

Wydrukowałem sobie pozostałą literaturę, więc skomenduję ją niezwłocznie po przeczytaniu. Na razie w drodze do pracy bladym świtem przeczytałem "Jeźdźców burzy". Na plus należy policzyć, że nie zasnąłem, jak zwykle, co o tej barbarzyńskiej porze nikogo by nie zdziwiło. Czyta się bardzo dobrze. Lekkie opowiadanie, wyraźnie wyjęte ze środka świata, bo ciekaw jestem, jak się poznali główni bohaterowie i dlaczego jeden z nich jest tym, kim jest. Prawdziwy kryminał w konwencji fantasy. Brawo.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pt, 13 lut 2009 08:18

Moje komentarze, skromne, albowiem ostatnio mam do czynienia z tekstami z płaszczyzny raczej emocjonalnej niż rozumowej, zatem trudno rozumem opowiadać o emocjach. Nie mogę się doczekać opowiadania ściśle fantastycznego. Widocznie taka melodia panuje w duszach twórców, że piszą o czarach, duchach i surrealizmie, a przede wszystkim o Nieznanym, które przeraża, frapuje i fascynuje.

Jeźdźcy burzy
Bardzo miło się czytało. Opowiadanie sprawnie napisane, czytałem płynnie i z przyjemnością. Podobał mi się pomysł na rozwiązanie niemagiczne - w ten sposób powstał kryminał w okolicznościach fantasy. Na dobrą sprawę cała magiczność w opowiadaniu jest umowna i zadeklarowana. Nie przypominam sobie żadnej prawdziwej cudowności. Albowiem jaki koń jest - każdy widzi. A że niektóre gadają, cóż, wola boska... Się mi to podobało. Opowiadanie, znaczy.

Topolinoje
Za serce mię ujęła sceneria, ale nagle zapaliło się światełko i już nie zgasło: po jakiego brzdągala ekspedycję urządzać w środku jakuckiej zimy? Najgłupszy możliwy czas na wyprawy naukowe, chyba że ich celem jest badanie zimowego rozrostu futra reniferów. To była pierwsza wątpliwość. A potem przeprosiłem się z moim najlepszym przyjacielem Guglem. I okazało się, że osada Topolinoje istnieje naprawdę, że autorka odrobiła pracę domową w tej kwestii. A kiedy już przeczytałem sobie tekst z poprzedniego linku, przeczytałem też ten.
No i nie wiem, co o tym myśleć. Pierwsze skojarzenie, to film z Discovery o tamtych okolicach. Gugiel podpowiedział jeszcze książkę Pałkiewicza.
Chyba powiem tak: zabrakło czegoś. Potencjał miejsca akcji nie został w pełni wykorzystany. Trudno się utożsamić z bohaterem. Naprawdę liczyłem, że między nimi do czegoś dojdzie, zanim stanie się, co się stało. Naprawdę szkoda.

Drugiego uśmiechu nie będzie
To jest tekst, o którym powiedziałem, że mówi o Nieznanym. Zabawa mistycyzowaniem umierania i samej śmierci. Niespecjalnie za tym przepadam. Znaczy, po prostu ile można czytać takich historii - takie jest moje ściśle emocjonalne odczucie. Jakoś o miłości mniej mnie nudzi niż kolejny tekst o tym, jak tajemniczo zostałem tajemniczym, mistycznym przyczynkiem do cudzych nieszczęść.

Reporter tabloida rusza ku gwiazdom
Hiehie... nareszcie coś z s-f. Tekst prosty, lekki, temat znany, ograny, co tam autor poważył się wymyślić innego niż wszyscy przed nim? Tak sobie czytam z lekkim przekąsem między jedną przekąską a drugą. I wtedy nagle (zbliżałem się do końca) niespodziewanie - BUM! No, i zaplułem się. Teraz już wiem, dlaczego autor i w ogóle. Uśmiałem się.

Zadyma na rozstaju światów
Dobrze się zaczęło, ale niestety. Słaby środek i końcówka na odwal się. Opowiadanie robi wrażenie, jakby autorowi w ostatniej chwili znudziło się pisanie - no, przykro mi.

Generalnie moje wrażenia 24 godziny po lekturze ostatniego opowiadania są takie:
Babcia i Jeźdźcy burzy ex equo prymat. Oba teksty na poziomie i dobrze napisane. Jeżeli jakieś uwagi można do nich mieć, to już ściśle na poziomie degustibusa. Pozostałe teksty takie sobie.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » ndz, 15 lut 2009 00:25

Rany, rany, ojejkujej. Oni PRZE-CZY-TA-LI! O, mamuniu.
Idę się urżnąć. :)


A, Bakalarz dostaje upomnienie, O!

EDIT.
Ekhmmm, to że ja poszłam się upić ze szczęścia, nie oznacza, że możecie już nie czytać!!!
Mam LISTĘ!
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

IrekK

Post autor: IrekK » sob, 21 lut 2009 21:34

Język, jakim się posługujesz... Niekonsekwencja literacka: męczyło Cię strasznie to pisanie, chciałaś wszystko jak najszybciej doprowadzić do końca ("a prędkość Twoja - prędkość burzy"). Bohaterowie są niedopracowani, raz są tacy, a innym razem tacy. Nic tu nie żyje własnym życiem: fabuła mogła być ustalona od samego początku, ale treść dyktowały na przemian: zbabiała egzaltacja i zmęczenie materiału. Chłopiec z harmonijką jakiś niedorobiony. Nie dlatego, że na końcu takim się okazuje: Jarah pięknie gra na harmonijce i kocha Agnes, która daje mu kosza. Jarah przedstawiony zostaje jako „chory umysł”, Agnes jako ofiara. Jarah "romantycznie nieszczęśliwy", ale i tak "chory umysł". Gareth dostał po mordzie, ale to on „jest silny”. Jarah jest „słaby”, mimo że to on „dał po mordzie”. W treści opowiadania nie ma niczego, co wskazywałoby na to, że Gareth „jest silny”, jedynie Rhezus coś tam w nim zobaczył – ni stąd ni zowąd mu się to nasunęło. Jarah „grywa pięknie na harmonijce” więc „jest słaby”. Ostatecznie wychodzi na idiotę i zostaje zjedzony, żeby potwierdzona była prawda o tym, że „słabi giną”, że taka jest kolej rzeczy – nie należy się tym przejmować. Rhezus szuka wzruszeń, boli go nuda. Oddaje Jarah’a na pożarcie Agresji, bo „Jarah” jest „nudny”. Pewnie dlatego, że „tak pięknie gra na harmonijce”. Kto pięknie gra na harmonijce – jest nudny. To co Rezus (narrator) sądzi na temat bohaterów, w żaden sposób nie pokrywa się z tym co wynikałoby z treści.
Gdybym miał wnikać głębiej: Agnes i Jarah są trochę jak Jakub i Agnieszka (jeśli wiesz o co mi chodzi. wszak opowiadanie opatrzone jest datą czerwiec 2007, trudno powiedzieć... Nie będę Cię o nic podejrzewał). Możliwe, że Rezus to Róża, przynajmniej w wyciąganych pod koniec sądach o „nudności” i „sile”, które w opowiadaniu, prawdę mówiąc, nie znajdują żadnego adekwatu. Jakaś „proza rozliczeniowa”, jak mi się wydaje. Szukasz usprawiedliwienia, w tym celu piszesz opowiadanie. Trudne sprawy najlepiej załatwiać przy pomocy demonów. Jarah chyba więcej miał do powiedzenia, ale niewiele powiedział: to tylko co się mu w gębę wsadziło na siłę, to tylko, co było potrzebne, żeby zrobić z niego idiotę. A Agnes taka wyrozumiała, co dodatkowo pogrąża Jarah'a. Agnes taka biała i czysta, że chyba święta. I te splecione rączki...
A w koło zieleń, zieleń, we wszystkich odcieniach zieleni. Rhezus'owi już "nie staje", impotencja daje się łatwo zauwarzyć w braku przenikliwości. Narrator z założenia jest "niewszystkowiedzący", może w ten sposób autorka stara się zachować dystans w stosunku do wydawanych sądów. Żeby nie można jej było z nikim utożsamiać. I niebo, od którego "tak trudno oderwać oczy". Bo tu wszystko ma być na odwrót, prawda? Trzeba podkreślić podstawowe różnice (jeżeli wiesz o co mi chodzi). Jarah nie poznany przez Ciebie! Jarah obcy Ci! niczego nie przeniknęłaś - obraziłaś.
Andersen pisał: "Mędrcy starożytni chytrze obmyślili, w jaki sposób można by ludziom mówić prawdę prosto w oczy nie robiąc tego w sposób grubiański. Pokazywali im dziwne lustro, w którym ukazywały się różnego rodzaju zwierzęta i dziwaczne przedmioty.
Był to widok zarówno ciekawy, jak budujący. Nazwali to "bajką". I zależnie od tego, czy zwierzęta zachowywały się głupio, czy też mądrze, ludzie musieli patrząc na nie myśleć przy tym: "To o tobie mówi bajka." W ten sposób nikt się nie mógł obrazić."
Wybacz, że piszę. Ale niektóre rzeczy wydały mi się nazbyt znajome: "Naprawdę ładnie grasz, ale wolałabym, żebyś robił to dla kogoś innego..."

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pn, 23 lut 2009 23:20

Eee, a do kogo ta epistoła jest skierowana? Bo jeśli do autorki, to nic mi nie wiadomo, żeby była na tym forum zarejestrowana.

A przy okazji, zapraszamy do Forum o forum=> Łowisko, jak dobry obyczaj i forumokieta zalecają :)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
SzaryKocur
Fargi
Posty: 441
Rejestracja: czw, 23 lis 2006 01:31
Płeć: Mężczyzna

Post autor: SzaryKocur » wt, 24 lut 2009 01:43

Oj, IrekK, język jakim się posługujesz... no dobra, powiem tylko, że męczyło mnie czytanie Twojej recenzji.
A "Jeźdźcy burzy" są dla mnie hitem numeru. Takie opowiadania lubię. Ale czy to nie jest czasem tylko jedno z wielu opowiadań z jakiegoś cyklu? Jeśli tak, to gdzie reszta, a jeśli nie, to tym większy szacunek dla autorki.
Zakapturzone awatary rulez!
Wszystko co napisałem, to tylko moje prywatne zdanie.

Awatar użytkownika
Shili
Mamun
Posty: 109
Rejestracja: sob, 31 sty 2009 15:28

Post autor: Shili » wt, 24 lut 2009 18:13

Wypowiem się, ale jeśli o mnie chodzi i recenzje- to kiepsko się spiszę (zwłaszcza, że mam za sobą lekturę tylko pierwszego opowiadania). Jako prosta osoba, która nie ma doświadczenia w recenzowaniu, a także za wiele w życiu nie przeczytała ( przynajmniej w porównaniu do miłych forumowiczów ) powiem tak: podobało mi się. Nie rozumiem atakującej wypowiedzi, którą zamieścił Irekk. Główny bohater ma w sobie coś, co powinni mieć główni bohaterowie. Nie potrafię tego sprecyzować: może chodzi o moralność, indywidualność, a może o intrygującą przeszłość? Nie szkodzi, że nie wiemy o nim za wiele i wyraźnie widać, że opowiadanie jest tylko częścią większej całości. To tylko zachęca mnie przeczytania ewentualnej kontynuacji. Koń jak koń, ale demon jako koń to już ciekawiej. Jesli dodamy jeszcze cynizm i poczucie humoru to mamy bardzo oryginalnego towarzysza, którego ja nie potrafie nie polubić.
Jeźdźcy burzy, małe zabobonne miasteczko, tajemnicza historia matki Jaraha i proste, zaskakujące ( przynajmniej mnie, cóż mnie łatwo zaskoczyć) zakończenie. Dla mnie miodzio.
Biorę się za lekturę pozostałych.

Jeśli wg mnie dobre opowiadanie zostało tak potraktowane przez Irekk ( Irkka? ), to aż jestem ciekawa, co by napisał na fragment opowiadania cytowanego prze Riva <wyszczerz>
"W niedoskonałe słowa można ubrać jedynie niedoskonałe wspomnienia i niedoskonałe myśli"

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » wt, 24 lut 2009 19:02

A pisz, Shili, ile wola :) Wszak chodzi o to czy się podobało czy nie.
Niech autorstwo ma radochę, że komuś sie chciało przeczytać i jeszcze kilka słów napisać :)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Yuki
Furia Bez Pardonu
Posty: 2275
Rejestracja: śr, 22 cze 2005 13:17

Post autor: Yuki » wt, 24 lut 2009 19:27

Shili pisze:Nie rozumiem atakującej wypowiedzi, którą zamieścił Irekk.
A bo to, zdaje się, osobiste porachunki były ;-).
There's some questions got answers and some haven't

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » wt, 24 lut 2009 19:44

Ba! Prywata wali po oczach i jest to jedyny czytelny element tej wypowiedzi. Tak nachalny, że nawet uznałam, ze nie trzeba interweniować moderatorsko.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 24 lut 2009 20:21

A ja zauważyłam wypowiedź dopiero, jak Szary Kocur stwierdził, że ma trudności z jej zrozumieniem. Nie wolno pisać takich rzeczy, bo natychmiast przyciągają mnie jak magnes. Pomyślałam jednak, że wypowiadanie się o formie posta jest nieuprawnione. Ostatecznie, miało się prawo nie podobać Irekkowi* opowiadanie.
Wypada jednak sprawdzić, do kogo się adresuje wypowiedź. Szczególnie o charakterze negatywnym - ot, żeby nie wydrapywać oczu niewinnym...
To już brzydka wpada.
Chociaż, Ebolo, Ty chyba nie jesteś niewinna? Może redakcję robiłaś? :P

______
*Ponieważ jest to nick, prawdopodobnie złożony, nie wiem, czy mogę stosować ten sam wzór deklinacyjny, co do odmiany tylko zdrobnionego imienia Irek, pozwoliłam sobie zatem wprowadzić najprostszy schemat deklinacyjny - prototyp taki.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Shili
Mamun
Posty: 109
Rejestracja: sob, 31 sty 2009 15:28

Post autor: Shili » wt, 24 lut 2009 21:11

Yuki pisze:
Shili pisze:Nie rozumiem atakującej wypowiedzi, którą zamieścił Irekk.
A bo to, zdaje się, osobiste porachunki były ;-).

A myślałam, że ktoś naprawdę przejął się swoją rolą recenzenta. Czasem lepiej nie myśleć... Yuki dzięki za wyjaśnienie.

Jakże to wszystko zagmantwane i skomplikowane, zwłaszcza stosunki międzyludzkie. A człowiek taki nieświadomy.


Edit:literówki
"W niedoskonałe słowa można ubrać jedynie niedoskonałe wspomnienia i niedoskonałe myśli"

ODPOWIEDZ