Fahrenheit XLIX - Literatura

Moderator: RedAktorzy

bonaba

Post autor: bonaba » wt, 10 sty 2006 11:17

"Te święta"
Zaczęło się ciekawie, i wszystko było w porządku, kiedy siedział w domu, reszta to banał.
" W poszukiwaniu Świętego Mikołaja"
Lubię takie opowieści, więc czytałam z przyjemnością, choć mam wrażenie, że te opisy prokuratora były za długie. Bardziej interesowały mnie sprawy przez niego prowadzone, które wyrobiły mu opinię niż sama opinia.
"Każdemu się mogło zdarzyć"
Miodzio tylko nie rozumiem, co w domu robiły renifery.
Resztę przeczytam później.

bonaba

Post autor: bonaba » wt, 10 sty 2006 16:32

Jeszcze trochę poczytałam.
"Rozbudowany kwestionariusz osobowy" mam nadziej, że osoba zbierająca dane do niniejszego kwestionariusza (w skrócie O) będzie nadal pracować z takim zaangażowaniem.
Niestety z Guciem to zupełnie inna historia.
"Niepokorna kwestia sporna” kilka ciekawych pomysłów i kilka fajnych tekstów dialogu, ale czytając coś mi zgrzytało.
" Zapalmy choinkę” ciężkie jest życie księżniczki, ale czyta się o nim całkiem przyjemnie.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » wt, 10 sty 2006 16:44

EuGeniusz świetny jest.
W dodatku szpetnie i podstępnie udało mu się mnie zaskoczyć. Kiedy, już myślałam, że przyłapałam go na nawiązaniu do Non stopu czy innych Sennych Zwycięzców, on mi pokazał figę.
Edit:
A i Tygrys Redakcyjny się postarał:)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Yuki
Furia Bez Pardonu
Posty: 2182
Rejestracja: śr, 22 cze 2005 13:17

Post autor: Yuki » czw, 12 sty 2006 09:45

***
Początek interakcji 4025067
***

Spodobały mi się Najlepsze święta w życiu. Tekst należy do tej kategorii, którą nazywam „opowiadaniem o niczym”. Proszę się nie burzyć, wbrew pozorom, to komplement :-). Oczywiście, w rzeczywistości nie uważam, że tekst jest o niczym, jednak w natłoku opowiadań (to nie o Fahrenheicie) epatujących szaloną akcją, seriami wystrzałów z blasterów, wdzięczącymi się laskami w skąpej bieliźnie, tajemniczymi epidemiami dziesiątkującymi ludzkość, mikroczipami wszczepionymi wszędzie gdzie można, bohaterami złymi i dobrymi, mądrymi i głupimi, odważnymi i tchórzliwymi (właśnie tak, wszystko w skali makro, wszystko skrajne) - takie spokojne opowiadanie o człowieku może wydać się wręcz nuuuudne.

A mnie sprawia radość obserwowanie bohatera i zaglądanie do jego psychiki. Towarzyszenie mu podczas załamania, które przechodzi po śmierci przyjaciela (jednego z trójki pozostałych przy życiu ludzi) i związanej z tym apatii, nieumiarkowanego picia, tumiwisizmu, może nawet samobójczych myśli (do końca nie wiem, jaki użytek zrobiłby z prezentu świątecznego...). Bardzo prawdziwa historia i dlatego wiarygodna.

A wszystko osadzone w realiach świata po zagładzie, gdzie biopy (no taka forma... takie... takie... ogniwo pośrednie między robotem, a człowiekiem ;-))) dwoją się i troją, żeby zrobić ostatnim ludziom „dobrze”. Złota klatka. Ten świat to namiastka prawdziwej rzeczywistości, choć sprzedawana w kolorowym opakowaniu. Wszystko jest zbyt piękne, zbyt bezpieczne, biopy gotowe są spełnić każde marzenie człowieka... ino życie w sztucznym raju przepełnione jest samotnością i smutkiem, a z tym trudno sobie poradzić. Jak nie alkoholizm bohatera, to zdziecinnienie (życie na granicy obłędu?) bohaterki. Sposób ucieczki od nieznośnej rzeczywistości przez powrót do czasów dzieciństwa, które wydaje się bezpieczne. Zabawa w córeczkę i tatusia.

Z drugiej strony, Najlepsze święta w życiu to opowieść nie tylko o ludziach. Niemniej ważnymi bohaterami są same biopy. Tekst został napisany właśnie z punktu widzenia Cioteczki Em, która istnieje (jak sądzę) wyłącznie w tym celu, aby zajmować się „Bertie’m”. Jej świat, jej troski nakierowane są na sprawianie podopiecznemu radości. Co ciekawsze, dzięki obcowaniu z żywą istotą, Cioteczka Em „odmieniła się”, stała się bardziej emocjonalna, bardziej... uczłowieczona. Jeszcze skrajniejszym przykładem zmiany jest Dziewczyna, która nawet zaczyna mieć swoje fanaberie ;-). Potrafi być zirytowana, wściekła, zrozpaczona. Potrafi również płakać, co w wykonaniu biopa jest zaskakujące. Dziewczyna w swoich zachowaniach jest bardzo ludzka.

Mamy więc dwa światy: ludzki i biopowy, zachodzące między nimi interakcje i ich konsekwencje. Biopy, które próbują uszczęśliwić człowieka na siłę i on sam, który czuje, że szczęście (zapomnienie?) będzie równoznaczne ze zdradą przeszłości. Tak sobie właśnie myślę, że Najlepsze święta w życiu mogłyby równie dobrze mieć podtytuł „Pamięć i tożsamość” ;-).

Osobiście chętnie poczytałabym więcej takich opowiadań, gdzie akcje płynie spokojnie, gdzie oprócz walorów fabularnych ważne jest opowiedzenie jakiejś historii. Historii o człowieku.

***
Koniec interakcji 4025067
***

Napisałam jak umiałam. Jako prosty czytelnik nie wymyślę nic mądrzejszego :-).
There's some questions got answers and some haven't

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 12 sty 2006 10:41

O, żesz... ! Jak Fahrenheit ma takich prostych czytelników, to ja idę się leczyć z kompleksów...

A tak na marginesie, zacnie powiedziane, Yuki:))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Yuki
Furia Bez Pardonu
Posty: 2182
Rejestracja: śr, 22 cze 2005 13:17

Post autor: Yuki » pt, 13 sty 2006 09:02

Małgorzata pisze:A tak na marginesie, zacnie powiedziane, Yuki:))))
Dzięki! Zarumieniłam się po czubki uszu.

A teraz sentymenty na bok, przeczytałam bowiem kolejne trzy opowiadania i moja opinia będzie się różniła od tych, które już przedstawili inni forumowicze.

Na początek Te święta... - opowiadanie to zupełnie nie przypadło mi do gustu. Dlaczego? Otóż brakuje mi w nim pewnej spójności, która jest dla mnie bardzo ważna. Nie przekonuje mnie przedstawienie Gwiazdy jako kogoś topiącego w alkoholu smutki swej marnej egzystencji (364 dni w roku nie ma co robić). Przecież pierwsza gwiazdka nie pojawia się tylko w Boże Narodzenie! To po prostu gwiazda, która akurat tego dnia pojawiła się jako pierwsza. Może to brzmi jak czepianie się, ale zgrzytnęło mi podczas czytania.

Skoro nie przekonało mnie życie codzienne Gwiazdy, nie rozumiem też jakie ma odniesienie ukazanie udręki skacowanego bohatera do dalszej części akcji. Czy bez kaca byłaby niemożliwa? Byłaby możliwa. A więc co ma piernik do wiatraka?

Następną rzeczą, która mi nie pasuje, to proporcje „zastosowane” w tekście. Część, w której poznajemy Gwiazdę i czytamy opis jego meliniarskiego bez mała żywota, zajmuje mniej więcej tyle samo miejsca, co druga część opowieści czyli zaglądanie do okien, stwierdzanie, że ludzie przestali szanować tradycję, obrażenie się i odejście. Szczegółowo potraktowany życiorys bohatera i pobieżne prześlizgnięcie się po najważniejszym, tym co miało stanowić oś opowiadania- po podejściu współczesnych ludzi do tradycji. Bo o to przecież w tekście chodzi.

Niestety, w moim odczuciu całość wypadła nienajlepiej.

Zapalmy choinkę – Po Polowaniu na jednorożce, które nie bardzo trafiło w mój gust z pewnym dystansem podchodziłam do kolejnego tekstu Tygrysy. Jak się okazało, zupełnie niesłusznie. Już po kilku pierwszych linijkach pyskol rozjarzył mi się w radosnym uśmiechu i tak zostało do samego końca. Bo to urokliwy kawałek lekkiej, miłej i przyjemnej prozy. Co więcej, wzruszający (ja się wzruszyłam) i bardzo przez to świąteczny. Jasne, że czarne jest czarne, a białe jest białe, ale całość podana w przesympatyczny sposób. Funkcją tego tekstu jest bawić, a nie uczyć i to wychodzi Tygrysie nadzwyczaj dobrze. Język jest piękny. Tak napisane opowiadanie czyta się z prawdziwą przyjemnością.

Najbardziej chwycił mnie za serce opis nieporadnie haftowanych przez Księżniczkę chusteczek i to, że spłonęły w ogniu uważam za niepowetowaną stratę dla Księstwa. Naprawdę! :-]. Jest zresztą wiele innych zabawnych fragmentów, których nie przytoczę, bo i tak rozwlekam wypowiedzi.

Podsumowując, tekst uważam za jak najbardziej trafiony! Lekki, dobrze napisany, zabawny, a jednocześnie chwytający za serce.

Każdemu się mogło zdarzyć skwituję krótko: otóż nie każdemu. Nie każdy, kto chodzi z odbezpieczoną bronią strzela do św. Mikołaja i ośmiu (sic!) reniferów. Boże Narodzenie, gość z długą brodą ubrany na czerwono w moim domu, dookoła osiem reniferów... od razu widać, że to groźny bandyta z listy poszukiwanych przez CIA i to z czołówki. Nie, na Boga, gdzie podstawowa logika? Powiedzmy, że bohater nie wierzy w św. Mikołaja. Wchodzi do domu i widzi takowego gościa. Ok, niech będzie, że nerwy mu puszczają i strzela... ale ten tutaj widzi oprócz przyszłego denata również osiem reniferów!!! Jakie zagrożenie stwarzają te biedne zwierzęta, żeby je mordować jeden po drugim? Żeby to chociaż były jednorożce ;-). Ale tak? Na kiego grzyba to wszystko? Gdzie sens, gdzie logika? Tak nie postępuje maniak militarysta, tylko jakiś psychopata. A do tego język... moim zdaniem językowo również tekst jest bardzo nieporadny. Na obecną chwilę oceniam jako najsłabszy tekst w numerze (ale nie wszystko jeszcze przeczytałam).
There's some questions got answers and some haven't

Anonymous

Post autor: Anonymous » ndz, 15 sty 2006 22:55

raging pisze:miau

Kici kici. Kocie tygrysi :))
No to może ja z refeksem kierowcy maszyny drogowej (walce drogowe rzekomo
aż do 40 km/h dociągają jak mnie uświadomiono, maszyny sa akurat:))

``Najlepsze święta w życiu''
Świetne. Zastanawiałem się jakby to było ze mną. Ciekawe w sumie.
Samotnikiem jestem ale aż tak chyba nie.
Reszte napisał już Yuki (wpadam w totalne
kompleksy zreszta przy jego recenzji, serio) - nic do dodania.

``Te święta''
Takie tam sobie.

``W poszukiwaniu Świętego Mikołaja''
Adam co jest ? Drugi tekst co nie doczytałem, dwa F pod rząd.
Może i dobre ale za długie (tamto też). Za dużo opisów.
Chyba się starzeje. Przy okazji sprawdzimy czy tu biją.

``Każdemu się mogło zdarzyć''
Nie, nie każdemu. Co za pomysł strzelać do kogoś w samotnej chatce
ot tak, przecież. A jak zasłabł ? Albo chory ("Opiekun snów" Kinga
mi się tu przypomniał i ten nieszczęśnik co się zaraził tym czymś tam
z przestrzeni). I renifery, w dodatku jak 8 reniferow zaciągnąć do
garażu w 4 godziny ? Jakas bzdura. Może są walnięci militaryści
jak ci z pierwszych "Wstrząsów" co to dzielnie z dźownicami-potworami
walczyli ale ja nie jestem zwolenikiem. Zdecydowanie.

``List do Świętego Mikołaja''
Cos dla mnie :))
Poważnie. Nie lubię tych wszystkich swiat i Mikołaja też nie.
Wyrzutnie na czereśnie też bym pomógł zanieść :))

``EuGeniusz Dębski''
Może być ale jakieś to takie poplątane. Niby na poważnie opowiadanko
ale takie jakieś niepełne. Ja rozumiem że to pod akcje ale mi to
zgrzyta. Mają technike a taka tradycja ? Jakieś polowania, zamki,
podwładni, służacy (jak rozumiem dużo z tubylców - oj coś się w
Strugackich zapatrzyliśmy :))), stany wyjątkowe (i wszyscy
zdyscyplinowani w takiej sytuacji, a co zrobią niepokornym, wyrzucą
z zamku, gary czyścić każą ?) Coś ala "Trudno być bogiem" i ich
Eugeniusza kontynuacji. To
promy nie mają autonomicznej biosfery (myśle o jakiś hodowlach
planktonowych, czymś takim?), żadnych automatów, broni, maszyn,
narzędzi, baz danych ? Problem kontaktu niejasny, po roku to przecież
jakieś komputery musieli mieć tęgie coby dialekt analizować, a
sposób mówienia, intonacja itp. To wszystko pasuje ? Młodsi bracia
w rozumie (progresorzy działają ) ? I po co brać udział w jakiś
obrzędach, nudziło im się nadmiernie ? A kompatabilność tkanek (o
jedzienie głównie chodzi) itp. Ciekawe co to za konie były. No i
te zajęcia, co tam na zamku takiego obciążającego czasowo że nikt
poczytać do poduszki nie mógł wcześniej że aż stan wyjątkowy
konieczny, w maraźmie wszyscy jak jeden mąż, przedział czasowy jak
emerytura ? Dzieci poluja już tak młodo ? A Ci goście z Ziemi (jak
rozumiem na orbicie wiszący) to już w ogóle coś śmieszni. Jeszcze
rządem straszą ileś tam parseków od Ziemi, niezłe. Nie kapuje też
zupełnie po co ten jakiś demiurg miałby ich zabijać i to w takim
przedziale czasowym. Przestrzennym zresztą też (planeta i okolice).
Bo na zjawisko fizyczne czy biologiczne nic nie wskazuje (ostatni
zgon temu raczej przeczy).

"M.Kałużyńska" - oba opowiadanka fajne (kwestionariusz i o tych
diabełkach) Pierwszy odcinek Omena - to było dobre.

"Zapalmy choinkę"
Brawo smoki i smoczyce. Co za cham z tego gościa, niski pakiet
startowy, ze smoczycy się naśmiewa, dobrze ze jak rekwizyt
jej nie traktują (ja tego B nie zapomne).

Reszta też fajna.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 15 sty 2006 23:33

JS, Yuki to kobieta :)))

A poza tym, to wszystko się zgadza, znaczy bicia nie będzie (zanim mnie do tego wątku WredNaczelna wpuszcza, zakłada mi kaganiec, kolczatkę i kaftan bezpieczeństwa oraz aplikuje coś na złagodzenie temperamentu, żeby mnie się jakaś jatka nie zaczęła roić) => tu jest bezpiecznie i można mówić wszystko, jak się uważa. Takie jest założenie i ono jest jedyne i słuszne.

To znaczy: ucieszył Twój post ogromnie - a ta część RedAkcji, co go jeszcze nie przeczytała (bo pora może dla nich późna), ucieszy się jutro :))))

Fantastycznie! Dziękuję za opinię! :))))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3393
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » pn, 16 sty 2006 09:23

js pisze:
raging pisze:miau

Kici kici. Kocie tygrysi :))


``W poszukiwaniu Świętego Mikołaja''
Adam co jest ? Drugi tekst co nie doczytałem, dwa F pod rząd.
Może i dobre ale za długie (tamto też). Za dużo opisów. .......
.
No niestety, powiem całkiem szczerze: lubię dużo opisów, bo... lubię. Poza tym lubię bohaterów, co nic nie robią i zamiast zgromadzić kumpli, żeby spuścić manto wrednej rodzince, to zaproszą trupę w celu zrobienia teatru w teatrze. A że nieudolnie naśladuję, no cóż. Tyle mi bozia zdolności dała. A poważnie, dzięki wielkie za opinię. Każdą krytyczną przemyśliwam i staram się wyciągnąć wnioski.

Anonymous

Post autor: Anonymous » pn, 16 sty 2006 19:28

baron13 pisze: No niestety, powiem całkiem szczerze: lubię dużo opisów, bo...
lubię. Poza tym lubię bohaterów, co nic nie robią i zamiast
To widać.
baron13 pisze: zgromadzić kumpli, żeby spuścić manto wrednej rodzince, to zaproszą
trupę w celu zrobienia teatru w teatrze. A że nieudolnie naśladuję,
no cóż. Tyle mi bozia zdolności dała. A poważnie, dzięki wielkie
baron13 pisze: Przesadzasz jak zwykle. Pozatym ja też lubie niestandardowych
bohaterów, jakieś mądre zwierzaki, kosmiczne statki, technike
przyszłości (nie tylko futurystyczną ogólnie w możliwościach ale
odpowienio społecznie dopasowaną, bez nadmiaru patentów,
ogólnego stosowania itp.). Tylko że więcej SF by się przydało.
baron13 pisze: za opinię. Każdą krytyczną przemyśliwam i staram się wyciągnąć
wnioski.
Ale ja mam porównanie: Twoja publicystyka i te utwory. Dlatego w
ogóle tak ostro się wypowiedziałem. To jest przepaść. I zastanawiają
mnie przyczyny. Bo publicystyka ani zrzynana nie jest ani to
naśladownictwo. Świetne to jest. Budowa zdań, przykłady też.
Powinieneś pisać książki popularnonaukowe. Chociaż na sieć też
można, kiedyś więcej będzie z netu korzystać a cykl wydawniczy to
w porównaniu z siecią średniowiecze. Co najwyżej target standardowy
plebsowy nie kapuje nic albo mu to dysonans poznwczy wywołuje i
marudzi (przypomnij sobie jak WO reagował na ten artykuł o monkulturze
i przykładzie z płytami, przecież wnioski z Twoich spostrzeżeń są
trafne). Natomiast powieści są wyraźnie słabsze. Wyjątkiem jest
to o tym ataku obcych na Ziemie przez zaciemnienie Słońca, to było
fajne, może temat nośny. To też tak może być, mnie specjalnie polityka
czy religie ogólnie nie interesują a taki atak czy okolice SF ogólnie
zdecydowanie a że podane to było przystępnie i niestandardowo to przeczytałem
z zapartym them.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 16 sty 2006 21:59

Mnie się trochę w głowie poukładały uwagi, to niniejszym zapisuję szybciutko:
"Każdemu może się zdarzyć" - nie powtórzę już, co się nasuwa po lekturze, bo Przedpiścy i Opiniodawcy uprzedzili mnie w tym względzie. Nie ma mowy o utożsamieniu z bohaterem, za bardzo wszystko wyskakuje z kapelusza => zabił, bo mógł, a mógł, bo jest militarystą, co nosi Glocka przy sobie. Do tego ma dom na odludziu, gdzie sobie może strzelać, jak lubi i nikt mu się nie czepi. Znaczy: okoliczności sprzyjają usłużnie, bo tak. Poza tym, nie wiem, czy on to zrobił celowo, czy w afekcie i właściwie: dlaczego zabił?!?! Gdzieś, co prawda, wspomniano o samoobronie - ale nie rozumiem do końca, nawet sugestii nie ma, o co chodziło? I do tego, jeżeli w samoobronie, to czemu zaciera ślady?? Coś nie tak, IMAO. Do tego jeszcze, niestety, napięcia śladu - bohater zmywa, potem przychodzą dzieci i wszystko jasne. Niedosyt czuję jakiś...
"Zapalmy choinkę" - ślicznej urody, bo śmieszne (pewnie się okaże, że mam wybitnie prymitywne poczucie humoru). Pasia jest moją ulubienicą - szczególnie za ów zaśpiew świąteczny, jakże nastrojowy :)))))
Ale przede wszystkim podobało mi się, bo to jest historia opowiedziana od początku do końca, z wyraźną zabawą z tzn. archetypami baśni. I ci Czarni też fajni, znać, że Tygrysa komandosów lubi :))))
"Rozbudowany kwestionariusz" świetny również, zabawny, pokręcony, ze swobodną żonglerką stereotypem => bardzo mi przypadł do gustu. Drugi tekst "Niepokorna kwestia sporna", choć nawiązujący w pewnej chwili wyraźnie do "Kwestionariusza" i miejscami fajnie aluzyjny, jakoś mniej gładko mi szedł, pewnie ze względu na tematykę nieco jednak poważniejszą. Ale i tak nieźle mi się czytało. Niezłe jest ujęcie tych dobrych i złych - współczesne bardzo :))))
A "Te święta" mi nie szły. Jakoś się ciągnął marudnie tekst, dopiero zakończenie mnie uderzyło mocniej. Zastanawiam się, czy nie bardziej wymowne by było to opowiadanie, gdyby było jeszcze krótsze...

I na razie tyle, bo Kelly'ego na później sobie zostawiam - chcę jeszcze raz przeczytać :))))))))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Yuki
Furia Bez Pardonu
Posty: 2182
Rejestracja: śr, 22 cze 2005 13:17

Post autor: Yuki » pn, 16 sty 2006 22:11

Małgorzata pisze:JS, Yuki to kobieta :)))
Ja już przywykłam do bycia braną za mężczyznę... Mam niejasne przeczucie, że wiele mogłoby ulec zmianie, gdybym zgoliła wąsy... :->
There's some questions got answers and some haven't

Awatar użytkownika
Mara
Stalker
Posty: 1888
Rejestracja: ndz, 12 cze 2005 12:31

Post autor: Mara » wt, 17 sty 2006 12:25

Yuki pisze: Ja już przywykłam do bycia braną za mężczyznę... Mam niejasne przeczucie, że wiele mogłoby ulec zmianie, gdybym zgoliła wąsy... :->
No, dobra, wąsy możesz zgolić, ale zostaw sobie tę uroczą bródkę ;-)
42

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3393
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » wt, 17 sty 2006 16:47

js pisze: Przesadzasz jak zwykle. ..........
Dzięki za dłuższą opinię, Wyjaśniłeś mi dokumentnie o co chodzi. Ja, niestety mam taki trochę porąbany gust. Słucham Satie i Schoenberga (tego po Verklerte Nacht), słucham na słuchawki, bo nie chcę środowiska katować muzyką atonalną ( Satie jeszcze jest tonalny, to czasem go puszczam na głosniki). A żeby nie skołowacieć calkowicie, to uprawiam trójpolówkę. Po prostu ta ilość tekstów, jakie produkuję zaczyna być już niebezpieczna dla mojego rozumu. Są ludzie, którzy mają kilkukrotnie większą wydajność, ale mnie się zaczyna wapno z rozumu sypać. Muszę sobie zrobić zmianę. Pisanie beletrystyki to najwyraźniej eksploatacja innych obszarów mózgowia. Dzięki temu coś napiszę, a nie ma nieszczęścia. Natomiast z powodutego mojego porąbania dużo lepiej nie będzie, choć przemyślę sobie, albowiem wskazówka jest bardzo wyraźna. Jeszcze raz dzieki.

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » śr, 18 sty 2006 09:31

A mnie się najbardziej podobaja opinie :D
Siedzę i tak sobie pęcznieję zadowoleniem.
Dobre, kochane Użytkowniki.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

ODPOWIEDZ