Fahrenheit nr 52 - kwiecień-maj 2oo6

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Anonymous

Fahrenheit nr 52 - kwiecień-maj 2oo6

Post autor: Anonymous » czw, 04 maja 2006 21:26

Jakby się ktoś pytał - ja na lynx + vim naturalnie i niewiele mnie
pseudopostęp wzrusza więc jak nie trawiłem we właściwy Wątek to poprawcie :))
Coś nie ma tematu (albo nie widzę) więc zakładam.

LITERATURA
"Ten obcy - Anna Dereń"
Dobre :)) Ale trzeba było myśleć wcześniej a nie jak już kraksa
jest dostawać palpitacji, nieudolna samiczko z opowiadania :))
Zawsze mnie przy takich tematach złości zaściankowość exPRL, jakieś
brednie o ograniczaniu antykoncepcji i starożytne religie na dokładkę
( o pigułce wczesnoporonnej nie mówiąc). I ogólnie socjologiczne
zachowania, znam z życia parę przykładów. Chyba nic gorszego nie ma
dla wszystkich zainteresowanych jak niechciane dziecko. Ale można
by pociągnąć opowiadanko, mąż sinieje albo zawał, pada jak betka, też
rzygnie solidnie, te klimaty. Ja tam ogólnie odporny jestem, jakieś
przygody z medycyną miałem, żadnych tam zasłabnięć, jęków, nic tych
rzeczy. Przy zagadnieniu ciąży pewnie bym padł od razu. Brawa za odwagę,
ktoś wreszcie coś wyraził nietypowego w temacie.

"Zamek Quentina - Jozef Girovsky"
Warsztatowo ok, nastrój jest ale to takie dość klasyczne. Znaczy się
dreszczyku nie poczułem. Fajny opis zjaw negatywnych i koncepcja, na
poziomie dobrego warsztatu. Ale troszkę brakuje nastroju.

"Pożegnanie - Ela Graf"
Jak dla mnie hit numeru. A w zasadzie z paru numerów. Niby sprawa znana,
niby nic takiego a wrażenie jest. Duże. Bo to opowiadanie tak naprawdę nie
jest o eutanazji a przynajmniej nie tylko. Szereg bardzo niepozornych
a działających na wyobraźnie elementów, cenzus czasowy, elektronika,
urzędnik ubezpieczenia, dyrektor co przynudza w pracy (chodzi o to że
funkcjonuje to jako zdarzenia prawdopodobne i że mino upływu lat i postępu
nadal jest jakaś klasyczna szkoła i klasyczne nudy). Sieciowa społeczność,
klasyczne maile, nie wysyłają sobie wizji a pewnie by można, przynajmniej
nieruchome zdjęcie, żadnych podpisów cyfrowych (tyle lat kłamie) , coś jak
chat, to jest coś w rodzaju tych fikcyjnych sieciowych przyjaźni i okolic
i to jest akceptowane jako styl życia. To się realnie może ziścić. W ogóle
wrażenie na mnie zrobiło, kwestia filozofii, czy ogólnie pewnych lęków.
Ja się nie tyle bałbym że mnie odłączą (w stosunku do medycyny mam bardzo
nietypowe i drastyczne poglądy, do ubezpieczeń i rent też) ale samego
świata, stowarzyszonej z tym reszty. To nie dzieje się w próżni przecież.

"Niebo - Daniel Greps"
Fajne, z humorkiem. Ciekawa koncepcja nieba i czyśćca. Co prawda ja
nie wierze naturalnie w takie rzeczy jak niebo i okolice ale czytało
się sympatycznie. Generalnie to czego goście w religiach nie wymyślą :))

"Pierwsze dni listopada - Piotr Rogoża"
Nastrój jest, przyjemnie się czyta. Troszkę się pogubiłem w akcji,
jakaś niespójna czasowo. Ale nastrój jest i straszenie nietypowe też.

"Archipelag (materiały do artykułu) - Marek Żelkowski"
Bardzo ładnie opisane wprowadzenie do świata akcji (badania, eksperymenty,
opisy). Aż się prosiłloby o ciąg dalszy albo jakieś paradoksy i kraksę
z powodu eksploatacji tych światów.

Ogólnie litaratura bardzo przyjemna w tym numerze, postęp jest.

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » pt, 05 maja 2006 10:36

O jeny...jaki niesamowity czytelnik
No brawa proszę dla tego Pana!
A inni do opinii, do opinii!

Tymczasem ja, ukradkiem spuszczę js-owi lanie za protekcjonalną uwagę o postępie! Ale reszta proszę na jęki w/w nie zwracać uwagi i umieszczać opinie, odsączone z protekcjonalizmu.
Swoją drogą js, wiesz ile pracy kosztuje przygotowanie takie numeru? Ile dobrej woli? chociażby ze strony autorów, którzy dzielą się z nami swoimi tekstami? Mr Girovsky na ten przykład to juz stoi po stronie professional writers, debiuty w swoim karju ma dawno za sobą. Tekstu użyczył nam po prośbie, choć nie musiał - Robert Szmidt, czyli naczelny SFF&H tez, za naszym przykłądem drukuje autorów z tamtych rejonów mapy, a do tego na innych, bardziej korzystnych, zasadach, że o targecie nawet nie wspomnę. Tłumaczka w ataku dobrej woli poświeciła ileś tam swojego czasu by nam ten tekst uczytelnić. Obok mamy Marka Żelkowskiego - też autor z dorobkiem, też tekst oddał darmo. I tak dalej i tak dalej. O redaktorach fahrenheitowych nawet nie wspomnę bo my tak co miesiąc...
Oj się mi ulało, ulało... Dobrze, że przynajmniej na temat :)
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4592
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

Post autor: Bebe » pt, 05 maja 2006 11:53

Zapewniam Cię Ika, że my tu doceniamy Wasze wysiłki! I gdybyśmy tylko mogli, sami dawalibyśmy Wam wybitne teksty za darmo... tylko, że jakoś do poziomu wybitnego naszym tekściorkom daleko.... Aler zawsze chętnie służymy dziełami na temat "on i ona w ogrodzie". :D
A w ogóle to jak tylko człowiek znajdzie czas to człowiek zabierze się do czytania. Howgh!
Z życia chomika niewiele wynika, życie chomika jest krótkie
Wciąż mu ponura matka natura miesza trociny ze smutkiem
Ale są chwile, że drobiazg byle umacnia wartość chomika
Wtedy zwierzyna łapki napina i krzyczy ze swego słoika

Awatar użytkownika
savikol
Fargi
Posty: 407
Rejestracja: pn, 27 mar 2006 08:04

Post autor: savikol » pt, 05 maja 2006 13:03

Pozwolę sobie skomentować zawartość numeru.

Ten obcy – Po pierwszym zdaniu domyśliłem się puenty. Jak na short, opowiadanko może być.

Zamek… - Dla mnie bomba! Pochłonąłem jednym tchem, do tego trzymało w napięciu. Dawno nie miałem takich wrażeń przy fantazy. Niestety zakończenie nie podeszło. Miałem nadzieję, że mnie autor czymś zaskoczy. Trochę się rozczarowałem, ale ogólnie – klasa.

Niebo – Niby ograna tematyka, a jednak można i tu napisać coś nowego. Optymistyczne, z fajną końcówką. Podobało się.

Pierwsze dni… - Smutek i nostalgia. Dołujące, wymagające skupienia w trakcie czytania. Ciężkie, ale przyswajalne, klimatyczne. Wolę wesołe teksty Rogoży, te o Cielęcinie.

Pożegnanie – Jeszcze bardziej smutne i dołujące niż powyższe. Świetnie napisane.

Archipelag – Extra pomysł! Autor powinien go eksploatować. Forma narracji w postaci fragmentów artykułów pomysłowa. Zaciekawiło w trakcie czytania, wciągnęło.

Ogólnie numer bardzo mi się podobał. Miło spędziłem przy nim pół nudnego dnia w pracy, z rzadka przerywając na robotę. Pozostaje żałować, że Fahrenheit wychodzi rzadko i czekać na następny numer. Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
PP
Fargi
Posty: 354
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 11:16

Post autor: PP » pt, 05 maja 2006 17:13

Skoro już się zarejestrowałem, to pozwolę sobie
(powiem nawet, że poczułem się w obowiązku. :D)
na luźny komentarz. Jak na razie przeczytałem trzy opowiadanka, więc o nich.

Pożegnanie

To, chyba, doskonały przykład jak powinno się pisać miniaturki.
Zaskakuje, i to nie raz, a do tego po emocjach jedzie.
Wielkie brawa.


Ten Obcy

Ech… Gdybym gdzieś mniej więcej (i to raczej mnie) od
połowy tekstu nie przypuszczał o co biega i jak się to skończy,
to może i by było dobre (nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę,
że nie jest dobre, jednak porównanie z „Pożegnaniem” wypada
zdecydowanie na korzyść tego drugiego) Powiem tak.
Każde inne rozwiązanie zaskoczyłoby mnie bardziej niż to.


Pierwsze dni listopada

Piotr Rogoża pisać potrafi i tego odmówić mu nie można.
Klimat niewątpliwie jest i to na wysokim poziome.
Z takich drobnostek, to podobała mi się zagrywka z ciałem
– od razu jakieś zwłoki człowieka zobaczyłem. ;)
Jednak opowiadanko mnie nie powaliło. No cóż nie każde może. :)

----next-----

Niebo

Przyjemnie się czytało + zaskakująca końcówka = niezłe opowiadanie. :)
Czy z tymi nazwiskami, to celowa zagrywka? Bo w pierwszym momencie mi podpadło,
ale później myślę sobie: W końcu to narrator pierwszoosobowy i może tego nie wiedzieć.



----------------------------------------------------------------------------
Tak na marginesie dodam, że niekoniecznie przesłania miniaturek/opowiadanek mi się podobają,
ale to inna inkszość i na walorach „artystycznych” się skupiam. :D

Hmm… Tak sobie jeszcze myślę,
bo czasami mi się zdarza ;).
Jakoś tu mało komentujących,
dziwne to trochę jest.
Pytający :))

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pn, 08 maja 2006 15:12

PP pisze:Skoro już się zarejestrowałem, to pozwolę sobie
(powiem nawet, że poczułem się w obowiązku. :D)

YES! YES! YES! Brawa! Medal z kartofla :)
pp pisze:Niebo
Przyjemnie się czytało + zaskakująca końcówka = niezłe opowiadanie. :)
Czy z tymi nazwiskami, to celowa zagrywka? Bo w pierwszym momencie mi podpadło, ale później myślę sobie: W końcu to narrator pierwszoosobowy i może tego nie wiedzieć.
A mozesz sprecyzować o co chodzi z tymi nazwiskami? Boś mnie zaciekawił.
pp pisze:Hmm… Tak sobie jeszcze myślę,
bo czasami mi się zdarza ;).
Bez fałszywej skromności, proszę.
pp pisze:Jakoś tu mało komentujących,
dziwne to trochę jest.
Lenistwo, lenistwo...Panie tego...
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
PP
Fargi
Posty: 354
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 11:16

Post autor: PP » pn, 08 maja 2006 17:13

Medal przyjmuję i z dumą nosić będę. ;)

Z nazwiskami chodziło mi o ten kawałek:
Niebo - Daniel Greps pisze: W dodatku, przy odrobinie szczęścia, można tutaj spotkać tylu sławnych ludzi!
Einstein, Hendrix, Jezus – to tylko kilka nazwisk, które od razu przyszły mi do głowy.
A ‘Jezus’, to imię jest. Tak myślę.
Pytający :))

Slova

Post autor: Slova » pn, 08 maja 2006 17:17

"Ten Obcy"? Czytałem w podstawówce i mi się bardzo podabało. ale miejscami widać sztuczność propagandy. Jednak i tak siegnałem po kontynuacje, lecz nie pamietam juz tytułu.

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » pn, 08 maja 2006 17:20

A co to ma wspolnego z Fahrenheitem i opowiadaniem w nim zamieszczonym? :P

FTSL
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pn, 08 maja 2006 17:45

PP pisze:
Niebo - Daniel Greps pisze: W dodatku, przy odrobinie szczęścia, można tutaj spotkać tylu sławnych ludzi!
Einstein, Hendrix, Jezus – to tylko kilka nazwisk, które od razu przyszły mi do głowy.
A ‘Jezus’, to imię jest. Tak myślę.
A. W tym rzecz. Właściwie niby można się czepić ale czy ja wiem? W końcu Jezus nie miał własciwie nazwiska, czyli można traktowac imię dwojako. A poza tym, no wiesz, facet trafia do Raju, trochę skołowany jest, i tak sobie całkiem nieźle radzi ;)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
PP
Fargi
Posty: 354
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 11:16

Post autor: PP » pn, 08 maja 2006 17:59

Ja się nie czepiam. :)
Tylko tak sobie zauważyłem,
co innego gdyby narrator wszechwiedzący był,
wtedy można by pokombinować. :D
Ale jak napisałem to narrator pierwszoosobowy
(no i nie jest wszechwiedzący).
A z drugiej stron mógł to być specjalny chwyt,
tak jak mówisz: Facet skołowany…
A poza tym to on sobie myśli i może myśleć co chce. :)
Pytający :))

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » pn, 08 maja 2006 21:55

Slova pisze:"Ten Obcy"? Czytałem w podstawówce i mi się bardzo podabało. ale miejscami widać sztuczność propagandy. Jednak i tak siegnałem po kontynuacje, lecz nie pamietam juz tytułu.
To była "Inna". Przy niej "Ten obcy" wydaje się zapierającym dech w piersiach szczytem osiągnięć polskiej literatury dla młodzieży :-/ To tak zupełnie na marginesie i nie na temat, alem się poczuła zobowiązana. Znaczy, the end of offtop ;-)
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
PP
Fargi
Posty: 354
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 11:16

Post autor: PP » wt, 09 maja 2006 22:52

-------next------
Zamek Quentina
Jak dla mnie przyzwoite czytadło, bez fajerwerków. :)
A teraz, wybaczcie, ciut się poczepiam, :D mam nadzieję, że tak wolno.
Trochę zmęczył mnie fragment Pan – Chłopiec.
Zamek Quentina pisze: Chłopiec może mieć dziesięć lat. Przez chwilę stoi zdrętwiały ze strachu, zaraz jednak podskakuje i rozpędza się.
Pan pcha konia i puszcza się za nim. Chłopiec wybiega z tłumu, biegnie pustą uliczką. Pan kłusuje za nim.
Chłopiec dobiega do drzwi obszarpanego domu i zawiesza się na klamce.
a chwilę „sekundę” później mamy:
Zamek Quentina pisze: Z przerażeniem ogląda się i gdy dostrzega, że pan jest blisko, znowu rozpędza się z całej siły.
Potyka się o kamień, który uwolnił się z bruku. Udaje mu się utrzymać równowagę.
Chyba mam jakąś manię z tymi powtórzeniami. :D

W prywatnym porównaniu Niebo wypada lepiej.

------------------
Pytający :))

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19211
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 09 maja 2006 23:00

PP pisze:
Trochę zmęczył mnie fragment Pan – Chłopiec.
Zamek Quentina pisze: Chłopiec może mieć dziesięć lat. Przez chwilę stoi zdrętwiały ze strachu, zaraz jednak podskakuje i rozpędza się.
Pan pcha konia i puszcza się za nim. Chłopiec wybiega z tłumu, biegnie pustą uliczką. Pan kłusuje za nim.
Chłopiec dobiega do drzwi obszarpanego domu i zawiesza się na klamce.
Podobne powtórzenia są w Panu Tadeuszu, w opisie magicznego pojedynku Napoleona z Suworowem. Jednak Mickiewiczowi wyszło jakby trochę lepiej.
I ten chłopiec, który "zawiesza się na klamce"...
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
PP
Fargi
Posty: 354
Rejestracja: śr, 19 kwie 2006 11:16

Post autor: PP » wt, 09 maja 2006 23:14

Może by go tak zresetować. ;)

Też mi do końca nie brzmi, jednak chyba poprawne jest.
Pytający :))

ODPOWIEDZ