Jak zostać redaktorem?

Żale i radości wszystkich początkujących na niwie.

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Novina
Mamun
Posty: 142
Rejestracja: ndz, 20 sty 2008 06:35

Redaktor - jak zacząć?

Post autor: Novina » pt, 29 sty 2010 18:40

Redaktor!

(Konie stają dęba na obejściu a w tle słychać trzaskające błyskawice)

Chciałbym się dowiedzieć jak wygląda przygotowanie do pracy redaktora literackiego (poza mrocznymi rytuałami okultystycznymi nad podobiznami znienawidzonych autorów). Jakie studia i kursy oraz cechy i talenty przydałoby się posiadać by spełnić się w tym zawodzie.

Pozdrawiam
Novina


wpis moderatora:
ZGC: Przeniosłam i skleiłam z tematem już istniejącym.
The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Tom Clancy

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 29 sty 2010 19:48

Teoretycznie filologia ojczysta, specjalność edytorsko-wydawnicza, na przykład, ale niekoniecznie. Różne drogi prowadzą do piekła. :)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19166
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 29 sty 2010 19:57

Zacząłbym jednak od dobrej znajomości polskiego.
Potem jeszcze trochę talentu detektywistycznego. Można trafić na tekst wymagający sprawdzenia, czy autor wie, co mówi.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 29 sty 2010 20:03

Dobrą znajomość polskiego wydała mi się oczywista, ale może faktycznie trzeba było doprecyzować? To już może wspomnę, że znajomość książek pozalekturowych jest konieczna. W dużych ilościach. I, że jeśli ktoś ma problem z przeczytaniem lektury szkolnej bo tam są takie nudne opisy przyrody to niech lepiej odpuści.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Karola
Mormor
Posty: 2032
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 23:07

Post autor: Karola » pt, 29 sty 2010 20:57

Poza znajomością języka ojczystego i większym niż standardowy zasobem słownictwa, należy się jeszcze wykazać znajomością "kulturoznawczą". Czyli przysłowia, powiedzenia (nasze i przyswojone od obcych ludów), wszelkie tropy mitologiczne, biblijne etc żeby brzęczały gdzieś pod czaszką.
Indiana Jones miał brata. Nieudacznika rodem z Hiszpanii. Imię brata nieudacznika brzmiało Misco. Misco Jones.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 29 sty 2010 23:49

Hm, właściwie to każda dziedzina powinna brzęczeć gdzieś pod czaszką. :)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » ndz, 31 sty 2010 10:10

A w kwestii formalnej - było!


wpis moderatora:
ZGC: No już, już...
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Gustaw G. Garuga
Psztymulec
Posty: 940
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 11:02
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Gustaw G. Garuga » ndz, 31 sty 2010 12:35

"Dobra" znajomość polszczyzny to za mało - musi być bardzo dobra :-) I jako autor powiem egoistycznie, że redaktor powinien mieć pewną dozę elastyczności, otwartości pozwalającej nie egzekwować ślepo sztywnych reguł, gdy pisarz puszcza wodze kreacji ;-)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 31 sty 2010 14:41

Kompetencja językowa redaktora to nie "dobra"/"bardzo dobra". Taką posiada przeciętnie połowa studentów filologii (zwykle polskiej, ale to nie jest regułą).

Redaktor musi umieć rozpoznawać charakterystykę stylu wypowiedzi autora - i w ramach tego stylu wprowadzać poprawki. Idealnie się nie da, ale im większe zbliżenie językowe/zgodność, tym lepiej. Oczywiście, winna to być kompetencja nieświadoma. I jak znam życie, większość redaktorów tak właśnie to robi: na czuja. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5183
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Post autor: neularger » ndz, 31 sty 2010 22:26

Małgorzata pisze:(...)Redaktor musi umieć rozpoznawać charakterystykę stylu wypowiedzi autora - i w ramach tego stylu wprowadzać poprawki. (...)
Ale Margo, jam oczywiście całkowity laik w tej kwestii, ale czy nie jest to umiejętność, która rozwija się po przeredagowaniu n-tej książki?
I nie można jej nauczyć się na żadnym kursie.
W związku z czym redaktor - świeżynka, takiej umiejętności mieć nie będzie?
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Soi
Psztymulec
Posty: 936
Rejestracja: ndz, 26 paź 2008 20:36
Płeć: Kobieta

Post autor: Soi » ndz, 31 sty 2010 23:02

neularger, a nie jest tak, że choćby czytając da się tego nauczyć (w pewnym stopniu)? Takie przyswajanie stylu wypowiedzi autora?
Osobiście na ten przykład mam tak, iż po przeczytaniu Chmielewskiej myślę Chmielewską, a po "Kordianie" albo innym "Panu Tadeuszu" robiła mi się automatyczna wersyfikacja.
Znaczy, może nie tylko przez przeredagowanie dużej ilości dzieł rozmaitych można "się wyrobić".

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 31 sty 2010 23:57

A nie wiem, przyznam szczerze, czy w ogóle trzeba/można się tego nauczyć. Z redaktorów, których prace znam (znaczy: widziałam wersje robocze tekstów, nad którymi pracowali), to pewnie żaden nawet się nie zająknie. Robią to na czuja i nawet nie wiedzą, że to robią. :P

Podejrzewam, że samo rozpoznanie stylu, wyczucie języka Autora, czy jak to tam umownie nazwiemy, nie jest niczym trudnym - instynktownie się to rozpoznaje, choćby czytając po sobie teksty różnych autorów => wiadomo, że to inni autorzy nie tylko dlatego, że tak napisano na okładce. Przypuszczam, że jakoś te indywidualne cechy języka rozpoznaje się bez udziału świadomości i to dopasowanie też nie jest szczególnie świadome. I nie jest też specjalnie trudne. Oczywiście, niektórzy są w tym lepsi, niektórzy gorsi - przypuszczam, że to trochę jak spostrzegawczość, wrażliwość na błędy gramatyczne i usterki logiczne. To się ma. Mniej lub bardziej ma to każdy czytelnik. A redaktor musi mieć bardziej.

O wiele trudniejsze, jak mi się zdaje, jest chyba nastawienie, podejście do cudzego tekstu. Świadome stłumienie własnych nawyków językowych, samokontrola, by nie korygować poprawnych sformułowań Autora na poprawne redaktora - tu kryje się chyba trudność tej profesji.

Bo, co tu kryć, redaktor aż nazbyt często ma lepsze wyczucie Świętej Normy i o wiele większą kompetencję językową niż Autor (i nie, nie podoba mi się taki stan ani go nie popieram, wręcz przeciwnie!). Jakże łatwo wtedy poczuć się Bogiem Tego Tekstu... A redaktorski narcyzm to zło równie wielkie, jak narcyzm Autora. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Gustaw G. Garuga
Psztymulec
Posty: 940
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 11:02
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Gustaw G. Garuga » pn, 01 lut 2010 12:08

Trudno się nie zgodzić. Miałem raz (na szczęście tylko raz) pecha robić redakcję z osobą tak przekonaną o słuszności swoich ingerencji, że posuwała się do psychicznego szantażu, byle je na mnie wymusić (wypowiedzi w stylu: ty jesteś od pisania, ja od redagowania, daj mi wykonywać moją pracę, czemu nie chcesz tego zmienić, skoro ja uważam, że to ważne, ja mam rację, więc kiedy zdecydujesz się na zmianę, napisz do mnie, itd.). Koniec końców w bólach zrodzona wersja kompromisowa okazała się dla tej osoby jeszcze nie nazbyt "jej" - pamiętam, że w wersji drukowanej znalazłem błąd, którego obecność wcześniej tej osobie wskazywałem. Nie muszę pisać, jakie uczucia mną targały ;-)

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5183
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Post autor: neularger » pn, 01 lut 2010 13:15

Soi, co prawda teraz jak Margo odpowiedziała, dyskusja jest nieco bezprzedmiotowa, ale przyszedł mi do głowy ten sam argument co przytoczyłaś. Tyle, że znaczyłoby to, że każdy nałogowy czytacz książek ma zadatki na dobrego redaktora.
No, nie wydaje mi się.
Margo pisze:Bo, co tu kryć, redaktor aż nazbyt często ma lepsze wyczucie Świętej Normy i o wiele większą kompetencję językową niż Autor (i nie, nie podoba mi się taki stan ani go nie popieram, wręcz przeciwnie!). Jakże łatwo wtedy poczuć się Bogiem Tego Tekstu... A redaktorski narcyzm to zło równie wielkie, jak narcyzm Autora. :)))
Oj, nie wiem czy to dobrze, że to napisałaś. :)
Włożyłaś wszystkim wanna-be-Ałtorom broń do ręki. :D
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2210
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pn, 01 lut 2010 13:44

Soi pisze:neularger, a nie jest tak, że choćby czytając da się tego nauczyć (w pewnym stopniu)? Takie przyswajanie stylu wypowiedzi autora?
Osobiście na ten przykład mam tak, iż po przeczytaniu Chmielewskiej myślę Chmielewską, a po "Kordianie" albo innym "Panu Tadeuszu" robiła mi się automatyczna wersyfikacja.
To jest (nazwijmy go wreszcie, teraz i tu) efekt Zeliga. Też mnie to dotyka nagminnie - również podczas rozmowy - upodabniam się do interlokutora. Dlatego najchętniej rozmawiam z pięknymi dziewczynami ;-).
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

ODPOWIEDZ