Jak zostać redaktorem?

Żale i radości wszystkich początkujących na niwie.

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 01 lut 2010 15:24

neularger pisze:
Margo pisze:Bo, co tu kryć, redaktor aż nazbyt często ma lepsze wyczucie Świętej Normy i o wiele większą kompetencję językową niż Autor (i nie, nie podoba mi się taki stan ani go nie popieram, wręcz przeciwnie!). Jakże łatwo wtedy poczuć się Bogiem Tego Tekstu... A redaktorski narcyzm to zło równie wielkie, jak narcyzm Autora. :)))
Oj, nie wiem czy to dobrze, że to napisałaś. :)
Włożyłaś wszystkim wanna-be-Ałtorom broń do ręki. :D
I dobrze. Niech tę broń ostrzą i polerują. Przecież nie popieram sytuacji, gdy między kompetencją językową Autora i redaktora istnieje przepaść głębsza niż Rów Mariański. To wtedy budzą się potwory. :P
A że z redaktorem walczy się językiem i o język...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pn, 01 lut 2010 18:28

Stosując przenośnię w stronę muzyki flamenco, czy dobrze to ujmę, że pisarz jest jak śpiewak, a redaktor jak gitarzysta? We flamenco są oni sobie bardzo potrzebni, ale śpiewaka ceni się bardziej (tak jak to pisarzowi przypisuje się jednostkowe autorstwo książki, redaktora wspominając w stopce), a gitarzystę znacznie mniej - bo, żeby grać na gitarze, trzeba przede wszystkim dużo ćwiczyć, ale uważa się, że każdy może się tego nauczyć (nawet śpiewak), a do śpiewania, tak się uważa, trzeba się urodzić. Głos też trzeba ćwiczyć, ale najpierw trzeba go mieć.
Różnica jest taka, że wytrawny gitarzysta nie ma nic do powiedzenia w kwestii oceny początkującego śpiewaka, a redaktor dla początkującego autora jest wszystkim.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1108
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » pn, 01 lut 2010 19:16

Ja bym raczej powiedziała, że redaktor jest dla pisarza jak trener dla zawodnika. Tak wynika z moich doświadczeń.

edit: Nikt nie skoczy za Małysza, ale zespół trenerski może mu powiedzieć, co robić, żeby padały rekordy, poustawiać te odbicia itp.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 01 lut 2010 19:19

A nie można powiedzieć, że redaktor to pierwszy czytelnik?
Różnica polega przecież tylko na tym, że redaktor bazgrze po tekście, a czytelnik "normalny" już nie...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1108
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » pn, 01 lut 2010 19:21

Toż to oczywista oczywistość, Margot :P

Edit: Ludzie mają tylko wątpliwości, ile ten redaktor poprawia. No to z moich doświadczeń wynika, że właściwie to nie tyle poprawia, ile pokazuje, gdzie zgrzyta i sugeruje, jak by to można. Autor czasem zmienia w inny sposób i też dobrze, czasem nawet więcej, jak się coś przypomni po drodze. Redaktor pracuje na delikatnym materiale, bo nie powinien naruszać intencji i sensu, a pokazywać co można i jak.
I owszem, jest to wielka masa pracy.
Edit2: Jakoś jeszcze się nie zdarzyło, żebym źle trafiła. Wszyscy mieli i wyczucie, i empatię, i umiejętność konkretnego, ale delikatnego przekazania że nasadziłam byków.

Awatar użytkownika
Novina
Mamun
Posty: 144
Rejestracja: ndz, 20 sty 2008 06:35

Post autor: Novina » wt, 02 lut 2010 22:15

Małgorzata pisze:]O wiele trudniejsze, jak mi się zdaje, jest chyba nastawienie, podejście do cudzego tekstu. Świadome stłumienie własnych nawyków językowych, samokontrola, by nie korygować poprawnych sformułowań Autora na poprawne redaktora - tu kryje się chyba trudność tej profesji.
Wielokrotnie widziałem jak ciężko jest wziąć w cugle "wyższość naszości i mojszości nad czyizmem". Znam przynajmniej kilkoro profesorów Uniwersytetu których powinno się posłać na organizowany przez redaktorów kurs hamowania nawyków (językowych!). Parę razy nie miałem pewności czy faktycznie podpisać się pod ostateczną wersją tekstu własnym nazwiskiem.

Dzięki za połączenie tematów. Jak widzę troszkę naśmieciłem.

Pozdrawiam

Novina
The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Tom Clancy

maryshka

Post autor: maryshka » czw, 18 lut 2010 09:03

Po przeczytaniu postów z tego wątku, postać Redaktora zaczyna przekształcać się powoli w mojej głowie. Z miłego osobnika pracującego nad tekstem ( tak na zimno, profesjonalnie) powstaje powoli Natchniony Dręczyciel  Wyobraźnia podsuwa mi obrazy z jednego z opowiadań zamieszczonych w Warsztatach – tylko, że zamiast dręczonej Redaktorki przywiązanej do krzesła w zatęchłej piwnicy, widzę Autora 
A tak poważnie… Czy możecie zdradzić, jak wygląda współpraca redaktora z autorem z tej organizacyjnej strony? Poprawiony tekst wraca z adnotacją np..: „Na czerwono są zrobione poprawki – zatwierdź i odeślij”, czy też w środku nocy można się spodziewać telefonu z tekstem: „Na stronie234 jest taki kretynizm, że głowa boli, weź człowieku siadaj do kompa i napisz to z sensem, czekam 15 minut!”…?
Przyznaję się – czeka mnie współpraca z redaktorem ( jestem debiutantem) i nie wiem, na jaką zabawę się przygotować.

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2697
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » czw, 18 lut 2010 09:08

Redaktorzy są różni, zależy na kogo trafisz... :P Tych dobrych nie jest zbyt wielu, stąd jeśli autor trafi na takowego, "rezerwuje" go sobie na pół roku naprzód :)
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

maryshka

Post autor: maryshka » czw, 18 lut 2010 09:21

Navajero pisze:Redaktorzy są różni, zależy na kogo trafisz... :P Tych dobrych nie jest zbyt wielu, stąd jeśli autor trafi na takowego, "rezerwuje" go sobie na pół roku naprzód :)
Czyli radzisz, żeby przed podpisaniem umowy na drugą książkę już się rozglądać i klepać..? :)))

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » czw, 18 lut 2010 10:50

Maryshko, możesz spać spokojnie, w sensie dzwonić po nocy raczej nie będzie, w tym sensie, taaak ;)
niaf niaf niaf
Musiałam to napisać, musiałam. Sadyzm należy karmić regularnie
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

maryshka

Post autor: maryshka » czw, 18 lut 2010 11:08

Nocne telefony nie byłyby więc złe, ale sadystyczno - złowroga nuta w poście Eboli plus ten diaboliczny uśmiech widoczny w świetle błyskawicy, muzyka organowa brzmiąca coraz głośniej sprawiają, że napięcie wzrasta...Taaak, to teraz zaczynam się naprawdę bać... ;)

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » czw, 18 lut 2010 11:55

Jak Ty to ładnie napisałaś :)
Wzruszonam.

A poważnie, to nie ma się czego bać. Dostaniesz od redaktora tekst, z mniejszą lub większą ilością kolorków, ot co. Od tego się nie umiera, choć pewnie autor, niezwyczajny jeszcze, może przeżyć szok. :) Są tu tacy, co przeżyli i to nie raz. Milena deklaruje wręcz, że uwielbia redakcje, ale to już chyba perwersja.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1108
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » czw, 18 lut 2010 12:05

Niewątpliwie ożywia twórczo w sytuacji, w której człowiek zaczął już zapominać o tekście... :)

maryshka

Post autor: maryshka » czw, 18 lut 2010 12:18

Ebola: Dzięki za informację. Nie obawiam się redaktora pastwiącego się nad tekstem, ale nade mną :))
Inblue: Właśnie kiedy czytasz na swój tekst po jakimś czasie, przychodzi zażenowanie :)

Awatar użytkownika
Hitokiri
Yilanè
Posty: 3642
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » czw, 18 lut 2010 13:30

Najpierw porazi cię prawdziwa tęcza kolorów. A potem, jak zaczniesz czytać komentarze... przy niektórych zapewne sama nabierzesz kolorków i będziesz miała ochotę walnąć się w łeb, zadając sobie pytanie: "jak ja mogłam takie głupoty wypisywać? NO JAK?!" I wtedy pewnie będziesz się cieszyć, że redaktor cię nie widzi ;)

Praca z redaktorem daje wrażenia, których nie da się zapomnieć :D
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

ODPOWIEDZ