Organizacja pisania

Żale i radości wszystkich początkujących na niwie.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
slay
Fargi
Posty: 333
Rejestracja: pt, 07 kwie 2006 08:10

Post autor: slay » pn, 30 lip 2007 21:01

Matheous pisze:Rzeczywiście autor aż rwie się, by w końcu napisać tą kulminacyjną scenę, która jak na złość tkwi w wyobraźni i nie chce wyleźć. Ale jeżeli zaczniemy pisanie, mając tą scenę już *napisaną*, wiedząc, że oto już jakaś wersja ostateczna, że całe pisanie to już tylko doprowadzenie wszystkich nitek do tego jednego kłębka, którego nijak rozplątać, zmodyfikować... No, to jakoś tak mija zapał. Skoro pisząc chcemy tylko dobrnąć do jakiejś sceny, to po co pisać, gdy tą jedną scenę już mamy?
Ze mnie w sumie zaden tam autor (ot, dwa opowiadanka opublikowane in spe i pare, ktore maja nadzieje byc opublikowane), ale jakos nie moge sie zgodzic z tym mijaniem zapalu - przynajmniej tak bylo w moim wypadku. Oba teksty zaczalem od *napisania* zakonczenia i nie uwazam, zeby cokolwiek na tym stracily. Rednacz, ktory je przyjal, widocznie tez tak uwazal. No ale to juz degustibus.

Jak jest u mnie z konspektami? Teraz raczej nie wyobrazam sobie pisania 'na powaznie' nie wiedzac, dokad zmierzam. Nie musi byc nawet na kartce - najczesciej, zwlaszcza przy mniejszych fragmentach, ukladam sobie w glowie. Do tego jakies abstrakcyjne rysunki, ktorych z czasem nawet ja nie rozumiem, jakies pojedyncze zdanka dla kluczowych momentow, etc.
Ярко-желтые очки, два сердечка на брелке

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1859
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » wt, 31 lip 2007 19:01

A ja osobiście nie jestem miłośnikiem konspektów. gdy zaczynam pisać mam w głowie jakieś ogólne ramy, a reszta przychodzi sama w trakcie pisania.
Mimo to lubię zapisywać kołaczące się po łbie fragmenty dialogów, bazgrać "portrety" postaci.
Sasasasasa...

Awatar użytkownika
Czarna
Mamun
Posty: 165
Rejestracja: ndz, 17 cze 2007 20:50

Post autor: Czarna » wt, 31 lip 2007 22:47

Myślę, że pisanie do bólu dokładnego konspektu nie jest dobrym rozwiązaniem, ale warto mieć chociaż zarys, portrety postaci też dobra rzecz. Natomiast stawianie na kompletny żywioł raczej prowadzi donikąd, gdy siada się się przy klawiaturze i pisze się co w danej chwili przyjdzie na myśl, mając tylko pomysł i nadzieje, że w trakcie coś tam wyjdzie. Zgadzam się, że zakończenie autor powinien znać.

Katy

Post autor: Katy » pt, 03 sie 2007 23:45

Macie rację, dobrze jest znać zakończenie.
Pisanie konspektów jednym pomaga, innym utrudnia życie.
Nie jestem tak zwaną humanistką, nie mam awersji do planów i notatek, chociaż nie zawsze je robię. Lubię za to porządek na komputerze, osobny katalog na każde opowiadanie i pliki z datami w nazwie, żebym się sama nie gubiła...

Osobiście nie siadam do pisania jeśli nie mam wymyślonego zakończenia. W ogóle muszę mieć wszystko przemyślane, niekoniecznie sceny dopracowane ze szczegółami, ale zakończenie - zdecydowanie dobrze jest przewidzieć...
Bohaterów muszę znać po imieniu, wiedzieć, co lubią, jak się zachowają, i czasem, gdy coś wymyślam, długo się uczę ich psychologii.

Ale wracając do zakończenia: kiedy dobry pomysł przychodzi w wannie, tramwaju, na dyskotece etc do wyprodukowania opowiadania nie wystarczy tamten przebłysk natchnienia. Na ogół taki pomysł jest jedynie przeczuciem nastroju, pojedynczą sceną, niewyraźną wizją bohatera. Żeby "domyślić" resztę, potrzebna jest czasem godzina, czasem tydzień, czasem parę miesięcy. Siadanie do pisania bez przygotowania sobie wszystkiego wcześniej (albo w formie konspektu, albo w głowie) to duże ryzyko. Szybko opiszemy sceny które lubimy, a potem...? A potem nie stanie sił na resztę, nieprawdaż?

Awatar użytkownika
freemind
Mamun
Posty: 189
Rejestracja: ndz, 06 sie 2006 20:48

Post autor: freemind » śr, 08 sie 2007 12:42

Władca Pierścieni pisany był bez konspektu. Po napisaniu jednej z ksiąg Tolkien stwierdził, że jest do kitu i zaczął od początku. To się nazywa zacięcie pisarskie!

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » śr, 08 sie 2007 19:16

Ta robota wymaga poświęceń...
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
Gustaw G. Garuga
Psztymulec
Posty: 940
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 11:02
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Gustaw G. Garuga » śr, 08 sie 2007 20:08

Tolkienistą nie jestem ;-) Chciałbym jednak przypomnieć ewentualnym początkującym autorom (ałtorom), którzy zakrzyknęli właśnie gromko: "A jednak! Największa powieść fantasy powstała bez konspektu! To ja też rzucam się na żywioł...", by wzięli pod uwagę, że Tolkien, kiedy pisał Władcę, miał już wielką wiedzę, doświadczenie budowania świata i dorobek naukowy, a pomimo tego, jak pisze freemind, pierwszy tom musiał pisać na nowo.

A tymczasem wraca Rheged, i jeśli odnajdzie ten wątek, pewnikiem da mym tezom odpór ;-)

Awatar użytkownika
freemind
Mamun
Posty: 189
Rejestracja: ndz, 06 sie 2006 20:48

Post autor: freemind » śr, 08 sie 2007 22:07

Zgadza się, broń panie Boże, nie namawiam nikogo do pisania nowych harrych potterów bez konspektu, na Jana, po ziomalsku i na luzaku... Pan GGG również ma rację, że Tolkien był o wiele większym pisarzem od was, ałtorzy, miernoty, tfu! :D Podziwiać możecie, ale lepiej nie naśladować, nie każdy rodzi się geniuszem. No.

Tymczasem wracam do mojej 467-ej strony powieści o eflach i krasnoludach zmierzających do Ognistej Jaskini zniszczyć elficki wisiorek, który daje pewnemu czarnoksiężnikowi moc władania nad światem...

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1859
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » czw, 09 sie 2007 09:19

Działaj, freemind.
IMAO konspekt w dużym tekście (a już powieści zdecydowanie) jest istotny i nawet bycie wielkim albo małym pisarzem nie jest w tej kwestii bardzo istotne.
Konspekt jest przydatny, gdy autor zwyczajnie się zagubi w odmętach tworzonej misternie intrygi powieściowej. Zamiast wertować dwieście pięćdziesiąt stron w poszukiwaniu jakiegoś szczegółu łatwiej jest zajrzeć do planu.
Do pisania powieści bez konspektu zdecydowanie niezbędna jest dobra pamięć. :)
Sasasasasa...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19193
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 10 sie 2007 09:47

BrodatyBakałarz pisze:
Konspekt jest przydatny, gdy autor zwyczajnie się zagubi w odmętach tworzonej misternie intrygi powieściowej. Zamiast wertować dwieście pięćdziesiąt stron w poszukiwaniu jakiegoś szczegółu łatwiej jest zajrzeć do planu.
Ale przecież zawsze można robić notatki po fakcie. Tzn. zanotować sobie, że Kunegunda miała oczy piwne, żeby ich potem niechcący nie przerobić na niebieskie (to taki luźny przykład - tak samo można z tysiącem innych szczegółów).
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Gustaw G. Garuga
Psztymulec
Posty: 940
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 11:02
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Gustaw G. Garuga » pt, 10 sie 2007 10:01

Konspekt tak, jak ja go widzę, ma pomagać w trakcie pisania tekstu, nie po. Zresztą koncepcja tekstu się zmienia, pewne partie konspektu mogą zostać niewykorzystane itp. Ale nie wykluczam takiego użycia, jeśli ktoś napisał konspekt świetny i niewymagający odstępstw.

EDIT: Jak się nie ma konspektu, to się pisze tak ;-)

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1859
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » sob, 11 sie 2007 01:25

Alfi pisze:Ale przecież zawsze można robić notatki po fakcie. Tzn. zanotować sobie, że Kunegunda miała oczy piwne
Masz rację, ale nie zawsze wiadomo, co dokładnie będzie przydatne za pięć, piętnaście, czy sto pięćdziesiąt stron. Czasami nie sposób zanotować wszystkich szczegółów (IMAO najłatwiej notuje się chronologię jakiegoś fragmentu przez wypunktowanie więc zbliżamy się do konspektu).
Sasasasasa...

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1886
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » pt, 14 wrz 2007 14:08

Gustaw G. Garuga pisze:A tymczasem wraca Rheged, i jeśli odnajdzie ten wątek, pewnikiem da mym tezom odpór ;-)
Wróciłem już dawno, ale aby sobie nerwów nie szargać nie odwiedziałem tego topica ;).

Odporu nie dam, bo każdy pisze jak chce i jak umie. Trochę mnie oczywiście smuci, że autor, który w sobie hoduje historię potem ją spisuje w konspekcie, żeby się w niej nie zgubić (to dla mnie zakrawa na brak poszanowania myśli własnych :P) albo po to, aby lepiej mu się ją spisało w tekście głównym (bo nadal nie potrafię zrozumieć jak może być to łatwiejsze... ale ja spaczony jestem ;P). Wprawdzie ostatnio przez rok pisałem monstrualny jak na mnie tekst (116 tys. znaków, dla Tetrixa, który pewnie zaraz wyskoczy by grzmić odpowiem na zaś, że trochę doszło, jako, że poprawki były) i to przez rok, co powodowało częstym zapominaniem szczegółów, ale...
Ale przecież autor, któremu zależy na tekście wróci się i będzie czytał po pięćset razy zanim odnajdzie dany szczegół, by nie popełnić gafy. Zrozumiały jest natomiast dla mnie argument, że przy dłuższych tekstach konspekt się przydaje, by oszczędzić ów czas na czytanie. Wtedy można go zrobić po napisaniu. Niekoniecznie całości, ale np. fragmentu.

A tak poza tym to konspekt z pewnością się przydaje, ale jednak nie ma jak to szał twórczy. Jestem zdania, że początkującemu autorowi konspekt nie pomoże (będzie widać ramy, schematyzm w jego opowieści - IMO oczywiście), zaś szał twórczy może spełnić swoje zadanie. Autorom ze stażem? Cóż, tego nie wiem, jam amator.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » pt, 14 wrz 2007 14:21

Równie dobrze można powiedzieć, że autor nie szanuje własnych myśli, jeśli ich nie spisze. Bo może zapomnieć.
Ja zapominam, więc spisuję.
A poza tym, nie da się pisać na raz kilku tekstów i nie pozapominać treści.

I jeszcze jedno, czyżby wielcy kompozytorzy dawali improwizowane koncerty ? Nie da się zaimprowizować koncertu filharmonicznego. Najpierw trzeba zapisać nuty, później przećwiczyć to z orkiestrą, być może wprowadzić jakieś poprawki, a później dopiero można wyciskać widowni łzy wzruszenia ;)

A jeśli ktoś woli grać literacki jazz, to jego sprawa. Ale taki jazzmen musi już być obrytym muzykiem. Inaczej będzie fałszować.

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2048
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » pt, 14 wrz 2007 14:38

Rheged pisze:<ciach>dla Tetrixa, który pewnie zaraz wyskoczy by grzmić odpowiem na zaś, że trochę doszło, jako, że poprawki były<ciach>
:)
Dobry młody, boi się... tylko tym razem nie "w temacie", bo nie za metraż (a raczej za metodę jego określenia, jak poprzednio) oberwie, a za "grzmić". I za "wróci się".
NMSP.
A temu Dabliu porównanie z kompozycją wyszło bardzo OK.
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

ODPOWIEDZ