Organizacja pisania

Żale i radości wszystkich początkujących na niwie.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Montserrat
Szczurka z naszego podwórka
Posty: 1923
Rejestracja: ndz, 17 gru 2006 11:43

Post autor: Montserrat » pt, 14 wrz 2007 18:25

Dabliu pisze: I jeszcze jedno, czyżby wielcy kompozytorzy dawali improwizowane koncerty ? Nie da się zaimprowizować koncertu filharmonicznego. Najpierw trzeba zapisać nuty, później przećwiczyć to z orkiestrą, być może wprowadzić jakieś poprawki, a później dopiero można wyciskać widowni łzy wzruszenia ;)
Ale myślę, że w tym wypadku główny problem stanowi orkiestra, która choćby składała się z samych muzyków umiejących grać a vista, to się nie zgra :)
<juzmnietuniema>
"After all, he said to himself, it's probably only insomnia. Many must have it."

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1886
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » pt, 14 wrz 2007 22:25

Dabliu pisze:A poza tym, nie da się pisać na raz kilku tekstów i nie pozapominać treści.
Da się :). Piszę na raz 5 tekstów, długich na dodatek. W każdym pamiętam co i jak. A jeśli coś mi umyka, co czasem ma prawo się zdarzyć wszakże, to zaraz odnajduję i biegnę dalej. Trzeba tylko dobrze wypracować sobie swoją metodę.
I jeszcze jedno, czyżby wielcy kompozytorzy dawali improwizowane koncerty ? Nie da się zaimprowizować koncertu filharmonicznego. Najpierw trzeba zapisać nuty, później przećwiczyć to z orkiestrą, być może wprowadzić jakieś poprawki, a później dopiero można wyciskać widowni łzy wzruszenia ;)
Nie trafiłeś za bardzo, bo filharmonia to działanie wielu ludzi i tam potrzebne jest zgranie wszystkich ze wszystkimi we wszystkich aspektach, a pisarz zwykle pracuje sam (większe grupki twórcze zdarzają się bardzo rzadko). A gdy robisz coś sam, możesz pozwolić sobie na każdą, nawet największą, szczyptę chaosu, która nie zagrozi utworowi. A fałszować można nawet planując od a do zet.

Jest jeszcze coś takiego jak ćwiczenie improwizacji. Dobrze wyćwiczona improwizacja to genialne narzędzie twórcze. O wiele lepsze niż dobrze wyćwiczone pisanie ze schematu.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » pt, 14 wrz 2007 22:39

Moją metodą jest luźny konspekt, w którym zapisuję swoistym meta-językiem najważniejsze rozwiązania fabularne, tak żeby gdzieś się nie zaplątać.
Zazwyczaj wygląda to mniej więcej tak:

- Gucio znajduje pod chatą zdechłego krokodajla i pomyka z nim do zoo.
- Facet w zoo zamienia się w łerłulfa i naparza mośków naokoło. Zadyma. Przyjeżdżają pały.
- Impreza, na której Gucio wpada na pomysł wyfakania glin.
- W drodze do kościoła snuje przemyślenia o zmarłym wujku i dochodzi do wniosku, że stał się ofiarą własnych mrzonek o idealnej rodzinie.
- Rozpierducha w kościele. Klecha wzywa demona-krokodajla (bo klecha to mag).
- Gucio wpada na łerłulfa, który ginie z ręki demona-krokodajla.
- Gucio i gościówa z budki z piwem żyją długo i szczęśliwie (pamiętać o książce pod fotelem).

;)))

A w trakcie pisania czasem różne rzeczy się zmieniają i tak :)

Awatar użytkownika
Gustaw G. Garuga
Psztymulec
Posty: 940
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 11:02
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Gustaw G. Garuga » sob, 15 wrz 2007 05:42

Rhegedzie, gdzie w konspekcie brak poszanowania, nie mam na Boga pojęcia. Nie wiem, jak działa Twoja pamięć; wiem, że mi zdarza się zajrzeć do konspektu i znaleźć tam coś, o czym zdążyłem już zapomnieć. Zapisanie planu tekstu jest raczej wyrazem szacunku dla swojej pracy umysłowej, niechęci do utraty jej wyników. Twierdzisz, że wszystko pamiętasz, nawet pisząc kilka tekstów naraz - może tak jest, a może po prostu nie pamiętasz, co zapomniałeś;-) A schematyzm będzie widać jedynie, jeśli już sam pomysł, którego konspekt jest tylko utrwaleniem, będzie schematyczny. Autor doświadczony lepiej orientuje się w tkance tekstu, więc konspektu potrzebuje mniej od pisarza młodego, który nie panuje jeszcze nad formą.

Szanuję Twoją niechęć do konspektów. Problem w tym, że mam wrażenie, iż jej podbudowa merytoryczna wychodzi Ci słabo. Nie lubisz, nie pasuje Ci i tyle, to kwestia bardziej emocji, niż logiki. Tak to widzę:-)

Awatar użytkownika
Tequilla
Sepulka
Posty: 91
Rejestracja: czw, 18 sie 2005 18:44

Post autor: Tequilla » sob, 15 wrz 2007 07:46

Ja też nie pisałem konspektów i nie zapisywałem pomysłów - ale w tym co mówi Gustaw jest dużo prawdy. Załuję bardzo, ale zapomniałem dużo naprawdę fajnych rzeczy i już sobie nie przypomnę ( może na hipnozie;)

Niekoniecznie oznacza to, że konspekt i tylko konspekt musi być podstawą. Można to połączyć, trochę spontaniczności też nie zawadzi tekst czasem potrafi zaskakiwać. Ale mimo wszystko warto zapisywać pomysły.

A jak macie z rysowaniem? Wiadomo nie każdy jest artystą - plastykiem ( mój rozwój w tej materii zatrzymał się na przykład gdzieś w pierwszej klasie podstawówki). Ale nawet jakieś proste schematyczne rzeczy - rysunki postaci ( jakichś bardziej dziwolągowatych), czy plany miejsc, krain itp.
To chyba jednak też wspomaga tworzenie później opisów.

Awatar użytkownika
Gustaw G. Garuga
Psztymulec
Posty: 940
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 11:02
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Gustaw G. Garuga » sob, 15 wrz 2007 13:31

Tequilla pisze:Można to połączyć, trochę spontaniczności też nie zawadzi tekst czasem potrafi zaskakiwać.
Nawet trzeba. Nikt nie każe trzymać się konspektu niewolniczo, to jest zagłówek i podpórka pod łokieć, a nie egzoszkielet z komputerem typu Hal.

Obrazki malowałem w zamierzchłych początkach pisania, wymyśliłem kiedyś dwunastorękiego potwora i koniecznie chciałem, żeby był sensowny anatomicznie, więć rozrysowałem maszkarę na papierze milimetrowym, przeliczyłem wzrost itp. :-) Słowny opis postaci - już częściej. Mapki też czasem bazgrzę, żeby nie pogubić się wschód-zachód lewo-prawo (taki konspekt graficzny;).

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » sob, 15 wrz 2007 14:23

Dabliu pisze: - Gucio i gościówa z budki z piwem żyją długo i szczęśliwie (pamiętać o książce pod fotelem).
A czemu wcześniej nie wspomniałeś, że Gucio znał gościówę? I o co chodzi z tą książką? Jakiś nieścisły ten konspekt ;)

Ogólnie to robisz je prawie takie same jak ja, tylko, że u mnie jest więcej info w nawiasach. :)
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » sob, 15 wrz 2007 16:46

Hitokiri pisze:
Dabliu pisze: - Gucio i gościówa z budki z piwem żyją długo i szczęśliwie (pamiętać o książce pod fotelem).
A czemu wcześniej nie wspomniałeś, że Gucio znał gościówę? I o co chodzi z tą książką? Jakiś nieścisły ten konspekt ;)
Bo to akurat mam w pamięci ;)))

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1886
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » ndz, 16 wrz 2007 20:55

Gustaw G. Garuga pisze:Rhegedzie, gdzie w konspekcie brak poszanowania, nie mam na Boga pojęcia. Nie wiem, jak działa Twoja pamięć; wiem, że mi zdarza się zajrzeć do konspektu i znaleźć tam coś, o czym zdążyłem już zapomnieć. Zapisanie planu tekstu jest raczej wyrazem szacunku dla swojej pracy umysłowej, niechęci do utraty jej wyników.
Dobra, gwoli wyjaśnienia - brać mogę tylko swoją miarą, więc tak zrobiłem. Może więc przedstawię swoją miarę, aby wszystko było klarowne.

U mnie jest tak, że rodzi się pomysł. Zupełnie z powietrza, pod prysznicem, w trakcie wyrzucania śmieci, picia trzeciej szklanki piwa, dyskusji filozoficznych, rozmowach o dupie Maryny, etc. Pomysł z początku jest, jak powszechnie wiadomo, genialny i trzeba go przenieść w realia pewnej fabuły. Zwykle wtedy powstaje u mnie początek tekstu, jakieś pierwsze 5, może mniej, stron. Wtedy nie mam jeszcze zwykle pojęcia dokąd zmierzam, nie znam końcówki. Miałem tak zawsze za wyjątkiem jednego utworu. I nachodzi w końcu ten moment, kiedy trzeba zwolnić i ułożyć sobie historię, aby to ona nie ułożyła mnie (przynajmniej nie do końca). Zaczynam obracać pomysł i historię na kilkadziesiąt, kilkaset sposobów w swojej łepetynie, niekoniecznie udanie, ale zawsze jakoś. Noszę tą fabułę całę czas, dojrzewam wraz z nią. Powstają kolejne sceny, które uważam za ważne. Zawsze staram się coś tekstem pokazać, udowodnić, przedstawić, więc każda idea fabularna musi mieć uzasadnienie w kontekście mnie jako osoby tworzącej i jako historii, czyli organu tylko pozornie ode mnie zależnego (romantycznie uważam, że owa historia kreśli się sama, że pisarz jest tylko jej powiernikiem i sprowadza ją na ziemię ;P). Stąd mozolne tempo pisania. Mam w sobie coś takiego jak dbałość o pomysł i historię, nie tylko o spójność wewnętrzną w opowiadaniu, ale jej "siłę rażenia". Musi coś nieść ze sobą. Dlatego pieczołowicie, kroczek po kroczku zapisuję kolejne stronice. Nie jest do tego potrzebny mi konspekt, bo nie odda on nigdy całości moich myśli, przeżyć, wrażeń, które są niezmiernie ważne podczas pisania. Jak widać z pomysłem i historią jestem zwykle związany wręcz erotycznie ;P. Dlatego praktycznie każdy szczegół podczas pisania pamiętam (oczywiście, z czasem coś zdaje się zapoknieć, ale wtedy pamiętam, gdzie mogę to odnaleźć na papierze albo w swojej mózgownicy). Konspekt w takiej metodzie jest wręcz utrudnieniem, bo jest suchy i niedokładny i nie mógłbym z niego korzystać cały czas. Stąd więc uważam, że konspekt jest brakiem poszanowania własnych myśli.

Ale to jest tylko subiektywne zdanie, wyrocznią oczywiście nie jestem.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3011
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » ndz, 16 wrz 2007 21:25

Bardzo podoba mi się Twój sposób pisania, Rhegedzie, jednakowoż ja sam muszę po prostu wiedzieć, dokąd zmierzam. A w przypadku tekstów bardziej rozrywkowych, jasno określone ramy fabularne są wręcz koniecznością.
Ale nawet opowiadanie płynące z najgłębszych pokładów serca, takie które ma na celu nie tyle bawić, co przekształcać i przetwarzać rzeczywistość, opowiadanie będące "wymiociną" mrocznych obszarów umysłu, muszę mieć przynajmniej jako-tako ujęte w konspekt. Po pierwsze dlatego, że bardzo często myślę naprzód, o czymś, co ma się w tekście pojawić dopiero później, i również bardzo często o tym zapominam. Takie niezrealizowane (dobre) pomysły na sceny i jakieś ważkie przemyślenia, po prostu bolą. Stąd, z szacunku do tychże pomysłów, zapisuję je wcześniej w postaci luźnego konspektu. Druga rzecz, że jestem wzrokowcem i dopóki nie przeczytam własnych myśli, czarno na białym, dopóty są one ulotne i niekonkretne. Myślę, że nie byłbym dobrym mówcą. Po prostu muszę coś zapisać, żeby to zrozumieć, a potem utrwalić w głowie.

Awatar użytkownika
Gustaw G. Garuga
Psztymulec
Posty: 940
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 11:02
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Gustaw G. Garuga » ndz, 16 wrz 2007 21:37

Rhegedzie, mam niemal dokładnie taką samą metodę (z tą różnicą, że rzadko zapisuję początek tekstu). W "noszeniu fabuły w sobie" pomaga mi ołówek i kartka, na której mam hasłowo to wszystko, co chcę opisać, w postaci bodźców czy też kluczy, które otwierają w umyśle odpowiednie drzwi. Czasami utrwalam też tak pojedyncze zdania, zwroty. Bez tego nie ma siły, połowy bym zapomniał. Dlatego dla mnie konspekt, z którego korzystam w autobusie, na ulicy czy w pracy, jest ułatwieniem :-)

Wyrocznią też nie jestem. Ale swoje myśli szanuję na pewno:-)

Awatar użytkownika
Tequilla
Sepulka
Posty: 91
Rejestracja: czw, 18 sie 2005 18:44

Post autor: Tequilla » ndz, 16 wrz 2007 22:50

Rhegedzie jest coś w tym co piszesz. Ja też często tak mam - na poczatku jest tylko pomysł i pozwalam mu się prowadzić ( z reguły jeśli na siłę próbuję coś wymyślać, to wychodzi źle - więc, skądinąd mam równie romantyczne podejście co do tego skąd biorą się historie:) )
Jednak ostatnio przekonałem się do zapisywania, bo dużo pomysłów traciłem. A i konspekt to nie jest taka zła rzecz, jeżeli tylko nie jest pisany na siłę.
Ale podobną do twojej metodę ma King :) - z tego co pamiętam w swojej autobiografii napisał, że stosuje metodę mentalnego archiwum - jeżeli pomysł jest naprawdę dobry to przetrwa. A reszta widać nie była warta pamiętania.. :)
( choć ciekawe ile mimo wszystko dobrych pomysłów zapomniał, przez lata uzależnienia od prochów i alkoholu. Aż szkoda:)

To chyba kwestia indywidualnej metody.

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1886
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » ndz, 16 wrz 2007 22:59

Czyli dla Was po prostu konspekt jest sprawą archiwizacji kroków twórczych (ale Amerykę odkryłem, nie? ;P). U mnie zamiast kartki i ołówka funkcję tą pełni łepetyna. Zasadniczo jest więc identycznie, różnią się tylko środki do celu (przy wzmiance, aby kurczowo nie trzymać się konspektu, jako planu!). Tak więc chyba już rozumiem poniekąd tą chęć do tworzenia konspektów :)
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

pies_ogrodnika

Post autor: pies_ogrodnika » pn, 17 wrz 2007 00:59

Rheged pisze: U mnie jest tak, że rodzi się pomysł. Zupełnie z powietrza, pod prysznicem, w trakcie wyrzucania śmieci, picia trzeciej szklanki piwa, dyskusji filozoficznych, rozmowach o dupie Maryny, etc. Pomysł z początku jest, jak powszechnie wiadomo, genialny i trzeba go przenieść w realia pewnej fabuły. Zwykle wtedy powstaje u mnie początek tekstu, jakieś pierwsze 5, może mniej, stron. Wtedy nie mam jeszcze zwykle pojęcia dokąd zmierzam, nie znam końcówki.
Ja nie robie konspektów, bo nie pisze powieści i w ogóle mało piszę, więc pamiętam. Natomiast dla mnie pomysł na opowiadanie to pomysł na zakończenie. Dopiero do zakończenia wymyślam fabułę i bohaterów :-)

Awatar użytkownika
blazenada
Fargi
Posty: 363
Rejestracja: czw, 14 cze 2007 11:34
Płeć: Kobieta

Post autor: blazenada » wt, 18 wrz 2007 12:28

musze powiedziec, ze ze wzgledu na slaba pamiec, konspekt kilkakrotnie ratowal mi zycie : ) pisalam kiedys bez konspektow, pozwalajac, aby mysli plynely swobodnie ; ))) i pisze teraz korzystajac z dobrodziejstw jakie oferuje kartka papieru i dlugopis.
poniewaz dla mnie, konspekt to nie tylko suchy plan wydarzen, ale raczej obracanie pomyslu i przygladanie mu sie z kazdej strony.
zapisuje rozne warianty zakonczenia badz jakichs wydarzen, pomysly odnosnie postaci itp itd. czesto haslowo.
to w pewien sposob rownie dobra zabawa co samo pisanie ; )

ODPOWIEDZ