Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Żale i radości wszystkich początkujących na niwie.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: Małgorzata » sob, 28 lis 2015 22:16

Możliwe, że to sprawa kontekstu, ale nie zrozumiałam, co przeczytałam. Zupełnie nieczytelny opis - nie wiem, o co chodzi. Kwestia, czy kolos ma mieć tonę, czy 250 kg => nie mam pojęcia. Może najlepiej zostawić kolosa bez określenia jego ciężaru/masy?

Za to na pewno mam uwagę redakcyjną: móc wykorzystać - grzech, o którym wiele razy pisałam. Tak się nie robi, to konstrukcja, którą z łaciny wzięła angielszczyzna i przez angielszczyznę upowszechnia się w języku internetów, choć jej potrzeba istnienia w polszczyźnie jest cokolwiek... kontrowersyjna. Nadal uważam, że należy tego rodzaju złożenie tępić*co z tego, że przegram - z nieskończonością Einsteina, tą pewną, jeszcze nikt nie wygrał.
So many wankers - so little time...

Xiri
Yilanè
Posty: 3950
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: Xiri » sob, 28 lis 2015 22:35

Pierwszy link ze spoilera się nie otwiera, trzeba to zrobić ręcznie. Bo ten "kolos" to akurat poprawka, a nie ingerencja w fabułę i styl.

W skrócie.
W oryginale (moja wersja) kolos ma 250 kg, redakcja zmieniła na 2 tony, bez uzasadnienia tego. Chodzi o to, że jest to kapsuła ratunkowa (pusta w środku kula z metalu), która wypadła ze statku (nie podałam wymiarów i masy statku, ale z fabuły wynika, że jest mały i lekki, więc Redakcja popełniła tu drugi błąd z tą masą kapsuły) i bohaterka chce ją wykorzystać jako schronienie. Dlatego chce ją przepchać, by ułożyła się odpowiednio.

Redakcja podkreśliła jednak, bym dodała więcej opisów i przymiotników. Np. zamiast "kilka milionów żołnierzy" ma być konkretna ich liczba.

/"Móc wykorzystać" nie pozwolę zostawić w oryginale. Redakcja na tym etapie to będzie pewnie odbijanie piłeczki.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: Małgorzata » ndz, 29 lis 2015 00:15

Konkret zależy od tego, do czego jest potrzebny i w jakiej narracji występuje. Kiedy w narracji personalnej pojawia się opis: X zobaczył trzy miliony żołnierzy... Cóż, istnieje duże prawdopodobieństwo, że Einstein miał rację, a taki tekst to potwierdza. Kiedy jednak dowódca rozmawia o taktyce i mówi, że pośle na północ trzy miliony żołnierzy, jest to całkowicie uzasadnione sytuacją (nieważne, jaka narracja będzie). A pomiędzy jest całe spektrum, gdzie konkretna liczba będzie potrzebna lub nie => nie rozstrzygnę.
Co do kuli pustej w środku, ale z metalu, nie mam żadnych sugestii, bo najchętniej bym olała określanie ciężaru w liczbach i kilogramach. Jeżeli dziewczyna nie może ruszyć tej kapsuły => jest ciężka (kapsuła, nie dziewczyna). Jeżeli może ruszyć (dziewczyna kapsułę), pojawić się może pytanie, jak taka lekka konstrukcja (choć z metalu, ale jakiego, aluminium?) mogła ochronić życie lub dobre samopoczucie osobnika w środku... I dlaczego jest to kula, a nie coś, co jak spadnie, zawsze będzie miało dostępny właz, żeby nie popychać, zwłaszcza po spadku przez atmosferę, co zwykle powoduje nieprzyjemnie wysokie temperatury na poszyciu (metalowym)... Oraz wiele innych pytań, które pewnie by się nie pojawiły przy znajomości kontekstu. Tak sobie hipotetyzuję. :/
Ale nastawienie redakcji na szczególarstwo budzi moją podejrzliwość. Zapytałabym redaktora o uzasadnienie takiej sugestii.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: neularger » ndz, 29 lis 2015 02:51

Ja, zasadniczo, się udzielać nie powinienem, ale co mi tam...
Wiem, czemu 250 kg zmieniło się w dwie tony, po prostu ładniej brzmi. Zdanie ładniej brzmi. I tylko taki był powód tej zmiany, nie ma znaczenia, że być może jest jeszcze mniej logicznie niż było wcześniej, co wiele mówi o wydawnictwie i jakości redakcji. Sporo też mówi zignorowanie innych błędów/niezręczności widocznych nawet w tym małym fragmencie. Słuszny jest zatem niepokój Małgorzaty, oj słuszny.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Xiri
Yilanè
Posty: 3950
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: Xiri » ndz, 29 lis 2015 07:26

Było określenie "ćwierć tony"dokładnie . Błąd z mojej strony, że tego nie napisałam, bo podałam jedynie dane. Więc zarówno ćwierć, jak i pół są krótkie i brzmią, moim zdaniem, przyzwoicie. A z Małgorzatą już sobie wiele wyjaśniałyśmy prywatnie, więc wszelkie wątpliwości zostały rozwiane. Miałyśmy identyczne zdania na wszystkie wymienione sprawy :)

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: neularger » ndz, 29 lis 2015 09:54

Wiesz, bez względu na stopień Twojej zgody z Małgorzatą, to zalinkowany fragment jest zły pod względem językowym i redaktor powinien go poprawić, znaczy zmiany zaproponować. Nie zrobił tego, zatem redaktor może to z nadania własnego wyłącznie.
A skoro było ćwierć tony, to faktycznie tak samo krótko jak dwie tony. Znaczy, też nie wiem, zapytaj może ten redaktor wie...? :)
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Xiri
Yilanè
Posty: 3950
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: Xiri » ndz, 29 lis 2015 12:29

Naturalnie, że zapytam. Same komentarze, uwagi i pytania zajmują chyba 1/3 tekstu, zarówno moje wpisy, jak i redakcji (ogólnie masa pracy jest przy tym). Tyle że mam odesłać całość, a nie rozdziałami, więc pewnie dowiem się niebawem (skoro przy tekście pracuje kilka osób) po tym, jak wyślę im cały tekst. Musiałam się jednak dowiedzieć z tą merytoryczna stroną, czy mogę to kreślić/zmieniać, czy nie. Bo pierwszy raz się z czymś takim spotkałam, ze redakcja wpisuje fragmenty do historii. W weekend się ich nie zapytam, a pracować trzeba.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: Małgorzata » ndz, 29 lis 2015 18:30

Żeby była jasność, nie występuję tutaj w roli arbitra. Ale zasady obowiązują. Nie ma dyskusji nad normą językową - poza oczywistą sytuacją, gdy norma ta celowo została w tekście zawieszona przez autora - reguluje ona kwestie językowe, niezależnie od stron => jest np. SJP i SJP jest ostateczną wyrocznią (jeżeli nie wystarczy, trzeba się odwołać do poradni językowej, podręczników gramatyki etc.). Natomiast wszystko, co pozostaje poza normą, jest kwestią do dyskusji, w której autor, jako osoba odpowiedzialna za własny tekst, ma ostatnie słowo.
Zasada ostatniego słowa autora, pomijając zagadnienia roli literatury, etyki zawodowej czy nawet prostej ekonomii, wynika z prawa (prawnicy wiedzą najlepiej, ale wchodzą tu, jak mi się wydaje, kwestie praw autorskich czy własności intelektualnej).

Pokazane mi przez Xiri na PW fragmenty redakcji budzą uzasadnione wątpliwości => poprawki redakcyjne wprowadzają błędy (widziałam tautologię, widziałam nieprawidłowe użycie wielkiej litery, widziałam opis cokolwiek niezgodny z zasadami fizyki - dwie pierwsze kwalifikują się do bezdyskusyjnego odrzucenia - por. kwestia normy gramatycznej, ostatnia - o ile konstrukcja świata przedstawionego nie zawiesiła wybranych praw fizyki, a Xiri twierdzi, że nie - ze względu na sprzeczność z wiedzą ogólną/naukową).
Bardzo niekomfortowa sytuacja dla obu stron, najgorsza możliwa dla tekstu. :/
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: neularger » ndz, 29 lis 2015 23:37

Osobiście poszukałbym wydawnictwa, które wie co to redakcja i nie zalicza się do grona vanity press. No, ale tam jest selekcja. :)
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: Małgorzata » pn, 30 lis 2015 03:47

<tryb_adwokat diabła/włącz>
No, ja mam takie wydawnictwo...
A jednak redaktor forsuje mi swoje poczucie językowe i styl nad moim, a nawet - mam wrażenie - wkracza na obszar decyzji, jak wierne ma być tłumaczenie, czyli mojej odpowiedzialności i kompetencji.
<tryb_adwokat diabła/wyłącz>
Może to ze mną coś jest nie tak, bo żądam od redaktora samokontroli i panowania nad narcyzmem...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: neularger » pn, 30 lis 2015 09:36

No, Małgoś, ale jednak poruszacie się po obszarach... szarości. Kwestiach będących raczej kwestią umowy/zwyczaju pomiędzy redaktorem a tłumaczem. Redaktor nie gwałci gramatyki czy SJP. Nie narusza twardych praw. Jest zadaje się nadgorliwy i pewnie przekonany o swej wszechwiedzy. Uczyń mu, Małgoś, jatkę. :)
Poza tym, jak sama kiedyś wspominałaś, gówniana redakcja w klasycznych wydawnictwach to raczej wpadka niż norma. Odwrotnie niż w vanity press.*uważam, że ta angielska nazwa znacznie lepiej oddaje clou całej imprezy niż neutralne self-publishing.
Co widać na załączonym obrazku i czego, zasadniczo, można się było spodziewać.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Xiri
Yilanè
Posty: 3950
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: Xiri » pn, 30 lis 2015 12:37

neularger pisze:Osobiście poszukałbym wydawnictwa, które wie co to redakcja i nie zalicza się do grona vanity press. No, ale tam jest selekcja. :)
Też miałam selekcję. Podobno powieści/wierszy przysyłanych są setki, a wydawnictwo ma na koncie ledwo kilka książek (większość zagranicznych), wydanych w kilka lat, ale w planach są publikacje kolejnych autorów. Pracujące tam osoby mają doświadczenie nawet kilkudziesięciu lat. Na razie nie piszę jakie to wydawnictwo, jak i w ogóle szczegółów, bo to nie ma sensu (czyt. 100% pewności, że tam wydam).

Skoro koszty wydania w 100% pokrywa wydawnictwo, to musi być selekcja z ich strony.

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: neularger » pn, 30 lis 2015 13:39

Wiesz, Xiri, to czy miałaś selekcję czy nie, to możesz najwyżej sobie gdybać. Fakt, że wydawnictwo ma na koncie tylko kilka książek też za wiele nie mówi. Co do doświadczenia, to też tego nie wiesz, najwyżej Ci tak powiedziano. Zaś po drugiej stronie mamy: dziwaczny mail o przyjęciu Twojego dzieła do wydania, marnie robioną redakcję, no i jakość Twoich tekstów. Składając to do kupy wychodzi wyłącznie vanity press.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Xiri
Yilanè
Posty: 3950
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: Xiri » pn, 30 lis 2015 13:56

Zgadza się. Niczego nie widziałam ani nie słyszałam, były jedynie maile i długie rozmowy telefoniczne, bo mieszkam ponad pół Polski dalej.
Nie wiem więc jak wygląda sprawa z selekcją. Jednak każde wydawnictwo, które wkłada pełną kwotę w wydanie, musi mieć jakieś plany co do książki albo pomysł na jej sprzedaż. Chyba że jest się Panem z Microsoftu, zakłada wydawnictwo i można sobie pozwolić na straty, jeśli wypuści się na rynek słabe książki. A jak wyglądają kryteria przyjęć do wydawnictw, nie mam pojęcia. Pewnie w każdym wydawnictwie są inne. To dobra fabuła, to język, którego nie trzeba wcale poprawiać, to tematyka, która ma szansę zapełnić pustą niszę. Ktoś obeznany musiałby się tu wypowiedzieć.

Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7011
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Wena, Wiatr, czyli co, gdzie kiedy i jak?

Post autor: neularger » pn, 30 lis 2015 14:07

Xiri, że się tak upewnię. Nie istniał i nie zaistnieje (bo tak, na przykład, mówi umowa) żaden przepływ pieniędzy od Ciebie do wydawnictwa. Nie będziesz musiała płacić za redakcję, reklamę, blurb czy grafikę na okładce. Wnosić opłat manipulacyjnych czy pokrywać koszty szkoleń bhp.
Nic, kompletnie, żadnych pieniędzy za cokolwiek. Zgadza się?
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

ODPOWIEDZ