Ile tekst ma odleżeć i czy autor też leżakuje

Żale i radości wszystkich początkujących na niwie.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Husiaty
Pćma
Posty: 234
Rejestracja: sob, 17 lis 2007 14:29

Ile tekst ma odleżeć i czy autor też leżakuje

Post autor: Husiaty » czw, 12 lut 2009 17:02

Zastanawiam się, ile tekst musi odelżeć? Tzn, najczęściej mówi się o miesiącu, czy to wystarczy, aby znaleźć co ważniejsze błędy i potknięcia, czy zaleca się więcej?
Druga sprawa, to czy autor powinien przerywać pisanie na tydzień czy dwa? Czy zaleca się codzienne pisanie tak, aby wbić to do planu dnia każdego z nas?

Mam nadzieję, że taki wątek już nie powstał ;-)
Ostatnio napisałem bestsellera, tylko jakoś kiepsko się sprzedaje...

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » czw, 12 lut 2009 17:08

Odpowiedź jest prosta - nie ma zasad. Jednemu wystarczy tydzień, dla innych trzy miesiące to za mało. Tempo pisania też jest zdecydowanie osobnicze. Jedni potrafią 40 stron dziennie i to bez przerw przez cały tydzień, inni mogą napisać pół strony raz na miesiąc.

Więc jeżeli chciałeś odpowiedzi na pytania, to je masz. Jeśli wątek zaś miał służyć temu, żeby się teraz każdy wana be autor zaczął wypowiadać ile to on może i ile to mu wystarczy - to się zaraz zacznie ;)
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Husiaty
Pćma
Posty: 234
Rejestracja: sob, 17 lis 2007 14:29

Post autor: Husiaty » czw, 12 lut 2009 17:12

Interesuje mnie to, gdyż czytając czasem (z rzadka) opinie pisarzy, mówi się o różnych długościach.
Nie chodzi mi o poczytanie opinii innych użytkowników, tylko o to, czy ja, czytając moje wypociny po miesiącu, będę gotowy wyłapać własne, głupawe błędy. Skoro jest pewność, że to zależy od osoby, można skasować temat, a nawet wskazane ;-) Bo skoro to zależy odemnie - to pozostawie to sobie już... :-)

Pozdrawiam,
Husiaty
Ostatnio napisałem bestsellera, tylko jakoś kiepsko się sprzedaje...

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 5588
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » czw, 12 lut 2009 17:53

kiwaczek pisze:Jedni potrafią 40 stron dziennie i to bez przerw przez cały tydzień, inni mogą napisać pół strony raz na miesiąc.
A niektórzy potrafią machnąć za jednym podejściem dwa arkusze, po czym przez następne pół roku w ogóle nie pisać, niaf niaf niaf :->
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Keiko
Stalker
Posty: 1801
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » czw, 12 lut 2009 18:08

a o czym możemy/ lub owi autorzy mogą?
bo tytuł wątku jest dla mnie wielce tajemniczy i dwuznaczny....

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 12 lut 2009 18:28

Reguł na odleżenie nie ma, ponieważ nie jest to proces zewnętrzny, Husiaty, a tak chcesz do niego podchodzić. Tymczasem ograniczenia, jak zwykle, są wewnątrz, w Twoim własnym mózgu. :P

Rzecz w tym, że podstawą odleżenia nie jest czas w ogóle (czyli miesiąc, tydzień, doba, etc.), lecz czas, w jakim zapominasz (a zatem osobniczy proces, który jest zależny od Twoich cech i czynników zewnętrznych przypadkowych mniej lub bardziej). Czasami wystarczy bardzo interesujące zajęcie, które odciągnie uwagę na parę dni od tekstu, a czasami po prostu się nie da i już, miesiąc mija, a ciągle pamiętasz aż za dobrze.

Tymczasem chodzi o to, by zapomnieć większość szczegółów, bo tylko wtedy można zyskać dystans do tekstu. Nigdy tak duży, jak dystans odbiorcy, który widzi tekst po raz pierwszy, ale wystarczający, by zweryfikować swoje przekonanie, że napisało się to, co się napisało, wystarczająco zrozumiale.

Dlatego powtórzę za Kiwaczkiem. NIE MA REGUŁY, DLA KAŻDEGO TEN CZAS JEST INNY.

A jak "zapomnieć"? Zwykle nie da się nie myśleć o różowym słoniu, prawda? Należy zatem czym prędzej zająć się kolejnym tekstem. A potem kolejnym. I kolejnym. Tak długo, dopóki te wszystkie teksty nie zaczną się mylić. Wtedy można wrócić do pierwszego i poprawiać. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1012
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » czw, 12 lut 2009 19:45

Najlepsze jest zajęcie się projektami naukowymi, one bardzo skutecznie wypierają z pamięci wszystko inne. Wymagające bestie.

Awatar użytkownika
yana
Sepulka
Posty: 93
Rejestracja: czw, 05 lut 2009 17:15

Post autor: yana » czw, 12 lut 2009 19:47

No nie wiem, mnie wszytko inne wyparło projekty naukowe

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 12 lut 2009 19:52

U mnie byłoby to niemożliwe - projekty naukowe to teksty. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
yana
Sepulka
Posty: 93
Rejestracja: czw, 05 lut 2009 17:15

Post autor: yana » czw, 12 lut 2009 20:00

Właśnie, właśnie. Tyle, że mnie inne teksty wypierają tekstowe projekty naukowe (czy jakoś tak) ;>

Awatar użytkownika
Husiaty
Pćma
Posty: 234
Rejestracja: sob, 17 lis 2007 14:29

Post autor: Husiaty » czw, 12 lut 2009 20:04

(Pełny temat: Ile tekst ma odleżeć i czy my, "autorzy", możemy odleżeć; przepraszam, nie zauważyłem, że się nie zmieściło... ;-) )


wpis moderatora:
ZGC: Poprawiłam.
Ostatnio napisałem bestsellera, tylko jakoś kiepsko się sprzedaje...

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » pt, 13 lut 2009 01:19

kiwaczek pisze:Odpowiedź jest prosta - nie ma zasad.
Dokładnie. W moim przypadku tekst (taki na 30 stron) leżakuje kilka miesięcy. Powieść - kilka lat. Chyba że piszę coś na konkurs, to oczywiście leci szybciej; staram się mieć gotowy tekst alfa co najmniej 2 miechy przed godziną zero. Piszę, jak mi się podoba, ostatnio mało, bo mam już dosyć. Jednak zawsze po napisaniu czegoś odkładałam to i brałam się za kolejny tekst, a kiedy drugi skończyłam, wracałam do poprzedniego (kilka miesięcy potem gdzieś tak wypadało). Czytałam, poprawiałam i znów odkładałam na czas nieokreślony. Tyle, że ja lamka jestem, a nie autor.

/e: praca naukowa to co innego. Trudno się za nią zabrać, nie chce się, ale kiedy już się zacznie pisać i liczyć, to nie można skończyć.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pt, 13 lut 2009 01:36

Trudno się za nią zabrać, nie chce się, ale kiedy już się zacznie pisać i liczyć, to nie można skończyć.
E, dlaczego niechętnie i trudno? Sama przyjemność, a na dodatek rośnie. Ja tam lubię...

Nieważne, offtop się robi.

Wracając do kwestii leżakowania tekstu - najzabawniejsze jest to, że im lepsza znajomość języka (na poziomie nieświadomej kompetencji), tym mniej tekst musi leżeć. Nie, nie dlatego, że dystans przychodzi wtedy większy - nie przychodzi. Dlatego, że od pierwszego podejścia maleje prawdopodobieństwo błędu.

Zwykle jest tak, że osoby z wysokimi kompetencjami językowymi nie tylko nie robią błędów na poziomie wyrazu i zdania (irytujące, ale łatwe do poprawienia), ale też na poziomie większych całości utworu literackiego (akapitów, rozdziałów, etc.).

I to jest regułą - dyscyplina myślenia albo przychodzi z kompetencją językową nieświadomą, albo ta kompetencja wynika właśnie z dyscypliny myślenia. Nie wiem. Ale reguła się sprawdza, niezależnie od przyczyn. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1012
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » pt, 13 lut 2009 10:56

Projekty projektami, ale... Przyznam się ze wstydem, że często w ogóle nie leżakuję tekstów (sytuacja "RatunkuDeadline!!!"). Mam za to tryb pracy dłubacza, pracę nad kolejnymi stronami zaczynam od poprawiania poprzednich, stąd najwięcej do poprawki jest zwykle w pierwszych akapitach (jeszcze się człowiek nie rozkręcił) i w zakończeniu (bo po nim nic nie ma, więc niczego się nie poprawiało...)
Ja bym może wolała inaczej, bo przez to wolno piszę, a z moim zawodem człowiek wolałby szybciej, ale się nie da.
To chyba nie jest kwestia kompetencji językowej, tylko stopnia perfekcjonizmu...

Awatar użytkownika
niewiem
ZakuŻony Terminator
Posty: 319
Rejestracja: wt, 27 gru 2005 14:13

Post autor: niewiem » pt, 13 lut 2009 11:14

Tekst powinien leżeć aż autor dojrzeje, nie odwrotnie :)
Poruszanie się szybciej od światła jest niemożliwe, a już na pewno nie pożądane, bo zwiewa czapkę.

ODPOWIEDZ