Robota dla pisarza

Żale i radości wszystkich początkujących na niwie.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2697
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » pn, 30 mar 2009 21:44

Alfi pisze:Ale pomysł jest w gruncie rzeczy niegłupi. Taki na przykład pacjent mógłby sam sobie wypisywać recepty albo sam się operować.
Jestem "za". Mniej byłoby ludzi chcących zreformować szkolnictwo i coś tam jeszcze z programów powywalać. A ci ostatni mogliby sobie to i owo samodzielnie zoperować. Na przykład mózg, albo inne przyległości :P
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1108
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » pn, 30 mar 2009 22:09

Jak tak myślę, to nauczyłam się jednak w szkole jednego przedmiotu. Resztę przeczytałam pod ławką w stosownej chwili, zbierając stosowny zapas uwag do rodziców.
Przedmiotem tym była chemia, której uczył nas bezkonkurencyjny pan Zakrzewski, wcześniej asystent w laboratorium, który na stare lata postanowił zostać nauczycielem. Pan Zakrzewski nie rozumiał, że dzieci nie rozumieją, wskutek czego zadawał niemożliwie duże ilości materiału. No bo co może być trudne dla faceta, który pamięta tablice logarytmiczne? Jednocześnie był człowiekiem wielkiego serca, toteż można było poprawiać do skutku. Pod warunkiem opanowania tegoż materiału...
Prowadził też dwa kółka chemiczne po dwie godziny. W szczytowym okresie mojego zainteresowania chemią miałam jej sześć godzin tygodniowo.
Chemię na pierwszym roku studiów przebąblowałam z minimum uczenia, na pięć, bo to była powtórka z Zakrzewskiego.
Jak dla mnie, ideał nauczyciela.
Reformy to można jak dla mnie wykrochmalić. W dowolnym systemie potrzeba więcej panów Zakrzewskich.

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2697
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » pn, 30 mar 2009 22:40

Aby w dowolnym systemie pracowali sensowni ludzie, muszą mieć sensowne warunki pracy. Teraz mamy selekcję negatywną. Ważne są papiery, tony papierków i nic więcej. Osobiście, już nieraz myślałem o zatrudnieniu sekretarki :) Nb. to na pewno nie ostatnia reforma. Na reformie fajnie się zarabia. Ktoś pisze nowe programy, inny nowe podręczniki... Ale mogę powiedzieć jedno - za dziesięć lat, kiedy przyjrzymy się naszej oświacie - gwarantuję, oko nam zbieleje.
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 30 mar 2009 22:47

Navajero pisze: Na reformie fajnie się zarabia. Ktoś pisze nowe programy, inny nowe podręczniki...
Około roku 2000 pewna pani dyrektor departamentu posiadała firmę prowadzącą szkolenia przygotowujące nauczycieli do reformy.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
No-qanek
Baron Harkonnen
Posty: 4075
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Post autor: No-qanek » pn, 30 mar 2009 22:51

Kiedy słyszę, jak to bez szkoły młodzież do końca by zgłupiała, to śmiać mi się chcę.
Gimnazjum to była po prostu gehenna. 80% osób uczonych rzeczy, które ich kompletnie nie obchodzą i 20% uczniów, którym mózg zanika, bo rzeczy, którcyh się uczą są bezuzyteczne.
Nie - niepraktyczne. Intelektualnie jałowe.
Wolałbym mieć w tym czasie kurs obsługi kombajnu, poważnie piszę.

Większość rzeczy w gim. zupełnie mnie interesowało, a gdy interesowało to nic się nie dowiedziałem. Wyniosłem troche wiadomości z chemii, ale to co wiem teraz to zasługa Wikipedii i podręczników akademickich.
Cała elokwencja (niektórzy się na nią powoływali) jest rónież wyniesiona z Wikipedii, magazynów popularno-naukowych, książek.

Teraz jestem w 7 najlepszym warszawskim liceum i jest lepiej - chociażby biologia jest na dobrym poziomie i wiele się uczę, na kółkach z chemii organicznej również (program szkolny z chemii jest daaaaleko w tyle, reakcje tam omawane są zwykle przestarzałe i nieprzydatne).
Ale z matmą jest tragicznie - sumy ciągów, kombinatoryka, całki - tego wszystkiego nauczyłem się NIE ze szkoły i już się w szkole nie nauczę.
Gdy prosiłem o zapisanie dowodu na prawdziwość wzoru "na zamianę podstaw logarytmu", dowiedzałem się, że nie ma na to czasu, to się nie przyda do matury (zapisanie teg zajęłoby 3 minuty)
Matematyka, która najbardziej pobudza myślenie zamieniła się w zapamiętywanie schematów, żeby zdobyc punkty na maturze.

Uff, musiałem to z siebie wyrzucić :)
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

Awatar użytkownika
Navajero
Kameleon Super
Posty: 2697
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » pn, 30 mar 2009 22:56

Alfi pisze: Około roku 2000 pewna pani dyrektor departamentu posiadała firmę prowadzącą szkolenia przygotowujące nauczycieli do reformy.
To norma. Nauczyciele są zmuszani do udziału w niektórych szkoleniach, oczywiście nie za "Bóg zapłać". Resort chętnie daje na to pieniądze szkołom, bo decydenci - podobni do opisanej przez Ciebie pani dyrektor - świetnie wiedzą, że forsa powróci do nich niczym bumerang...
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 30 mar 2009 23:09

No-qanek, jako belfer z wieloletnim stażem mogę Ci krótko wyjaśnić, na czym polega problem. Szkoła ma zbliżyć durniów do poziomu geniuszy i vice versa;). Na czym tracą jedni i drudzy, i ci ze środka też.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
terebka
Ośmioł
Posty: 606
Rejestracja: ndz, 13 lip 2008 23:56

Post autor: terebka » pn, 30 mar 2009 23:38

Larisie, jesteś przyszłością tego narodu:) W życiu bym sobie nie pozwolił na jakiekolwiek uwagi odnośnie Twojego poziomu wiedzy. Już Twoje posty najlepiej świadczą, że polski system edukacyjny się sprawdził. :)

Dobra. Dość wazeliny. Istnieją różne wymiary bredni. Nie było mowy o tym, że szkoła jest skarbnicą wszechwiedzy. Ona daje Ci podstawę do dalszego zgłębiania wiedzy, wskazuje kierunek (Przeczytaj sobie post Małgorzaty tuż przed Twoim). Bo o tym, co najlepiej wychodzi samemu, rozpisywał się już Sapkowski. Ty możesz się użalać, że wektor, ta krecha na papierze, potrzebny Ci jest jak trzecia noga, ale przecież nie Tobie jednemu przeznaczona jest wiedza o wektorze. Z tego, co pamiętam, masz pociąg do historii, a więc coś nas łączy. Gdzie to odkryłeś? Tam gdzie i ja, kilkanaście lat wcześniej. Szkoła uczy, Ty jedynie uzupełniasz wiedzę. Bo to właśnie dzięki niej wiesz gdzie i jak.

e.

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » wt, 31 mar 2009 02:48

Wykształcenie ogólne powinno być ogólne. Wybranie sobie przedmiotów zaprzecza sensowi istnienia liceów ogólnokształcących. Oczywiście mógłbym sobie pójść w wieku lat dwunastu na studia matematyczne. Koło dwudziestki bym się mógł doktoryzować albo iść do pracy jako programista z pełnym zestawem papierów. Fajnie? Średnio. Byłbym zupełnie pozbawiony zrozumienia trzech czwartych otaczającego świata i nie mógłbym się w ogóle dogadać z ludźmi innych specjalizacji. Przepaść komunikacyjna między marketingiem a produkcją w dowolnej firmie byłaby 5 razy większa niż dzisiaj.
W sumie jestem zadowolony że wduszono we mnie rozmnażanie grzybów, produkcję stali w Azji, pozytywistów polskich, Powstanie Listopadowe i 50 innych rzeczy które podówczas powodowały u mnie drgawki z odrazy.

Wiedza ogólna to coś w rodzaju poznawczej wolności. Trochę zmniejsza poziom naiwności wobec papki mediów, trochę pozwala rozumieć ludzi innych specjalizacji i daje możliwość dalszego rozwoju w dowolnym kierunku.

Jak sztuczne inteligencje się trochę rozwiną, wiedza ogólna będzie jedyną rzeczą która będzie wyróżniała ludzi na ich tle :)

edit: powtórzenia
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » wt, 31 mar 2009 09:20

Alfi pisze:Zresztą zagadki o liczbie nóg, głów, ogonów i rogów w oborze też lubię:-).
Od dawna podejrzewałem, że jesteś Obcym...

Mam nadzieję, że do czasu, gdy latorośle pójdą do szkoły, zajdzie nowa reforma i gimnazjum nie będzie. Nie dlatego, że nie lubię szkoły - szkoła jest luz, opierdzielasz się kilka godzin, a potem masz wolne. Natomiast wyrwanie młodzieży w okresie największej niepewności z oswojonego już środowiska i wrzucenie ich w kocioł z podobnymi sobie frustratami, a potem znowu wyrwanie ich i wrzucenie do nowego kotła, to już przesada.
Kiedyś młodziaki (w tym ja) myślały, że są już dorosłe w 1. klasie liceum, czyli w wieku 14, 15 lat. Teraz myślą, że są dorosłe w 1. klasie gimnazjum, czyli w wieku 12, 13 lat. To jest dawna 7. klasa podstawówki! Nikt nie jest wtedy dorosły i dojrzały.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » wt, 31 mar 2009 09:30

Chociaż offtopicznie, to przecież zgadzam się z nosiwodą.
FTSL
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 31 mar 2009 09:41

nosiwoda pisze:
Alfi pisze:Zresztą zagadki o liczbie nóg, głów, ogonów i rogów w oborze też lubię:-).
Od dawna podejrzewałem, że jesteś Obcym...
Niczego nowego nie odkryłeś. Wszyscy tak uważają;). Tak było już w czasach, kiedy mi się nawet nie śniło o takim nicku.
nosiwoda pisze: wyrwanie młodzieży w okresie największej niepewności z oswojonego już środowiska i wrzucenie ich w kocioł z podobnymi sobie frustratami, a potem znowu wyrwanie ich i wrzucenie do nowego kotła, to już przesada.
We Francji jest system teoretycznie podobny, ale w innych proporcjach: 5-4-3 (podstawówka-gimnazjum-liceum). Wiek: odpowiednio 6, 11, 15. Maturę zdają 18-latkowie. System trochę lepszy od naszego, ale od lat słychać głosy, że się nie sprawdza. Nie jest zmieniany ze względu na koszty. U nas pewnie też tak będzie.
W roku 2005 odbywała się równocześnie stara (5-letnie technika, licea ekonomiczne itp.) i nowa matura. "Starzy" - choć nie orły, bo w szkołach tego typu zawsze był deficyt orłów - bili "nowych" na głowę umiejętnością wyrażania myśli, formułowania zdań, dojrzałością sądów. Czy dlatego, że byli 20-, a nie 19-latkami? Nie. Zaowocowało wcześniejsze o rok wyrwanie ze stanu gówniarstwa i pięć zamiast trzech lat, w ciągu których mózgi były bardziej intensywnie stymulowane.
Z drugiej strony, 7 lat to rzeczywiście zbyt duża rozpiętość wieku uczniów w tej samej szkole (jak było w starej podstawówce).
Wniosek: skrócić podstawówkę o rok, by gimnazjaliści zdążyli się "dotrzeć" i wdrożyć do nowych form pracy przed okresem głupawki, a następnie wydłużyć liceum do czterech lat. Ten drugi zabieg uwolni potem pracowników uczelni od części stresów.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6835
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » wt, 31 mar 2009 10:38

Mam wrażenie, że wątek o szkołach gdzieś chyba już jest...
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » wt, 31 mar 2009 22:52

Chciałam rozwiać marzenia co poniektórych (uży)szkodników w kwestii zostania kogutem lub innym ptactwem domowym.

Przykład mam jeden - własny.

Kiedy zsuwałam w robocie, po powrocie w domowe pielesze - na pysk padając - siadałam do komputera i pisałam. Bez ambicji związanych z jakąkolwiek publikacją itp. Wena z góroszczytów wiała i pisać kazała.

Kiedy los sprawił mi super niespodziankę i znienacka zostałam kurą domową - ze wszelkimi przywilejami tego stanu - nie napisałam nic. No, poza tekstami na warsztaty - ale zmobilizowałam się jedynie dlatego, że je lubię i są świetną zabawą.

Ałtor cierpieć musi. Domowe pielesze nie sprzyjają natchnieniu :)

Awatar użytkownika
Aquarion
Mamun
Posty: 108
Rejestracja: wt, 24 mar 2009 20:17

Post autor: Aquarion » śr, 01 kwie 2009 04:08

Moim skromnym zdaniem systemy nauczania nie mają żadnego znaczenia, a wyniki w nauce zależą wyłącznie od dobrej woli samych uczniów.
Jeżeli uczeń nie będzie wykazywał chęci nauki to żaden, nawet najlepszy system mu nie pomoże...a szkoda.

ODPOWIEDZ