Robota dla pisarza

Żale i radości wszystkich początkujących na niwie.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1012
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Robota dla pisarza

Post autor: inatheblue » ndz, 01 mar 2009 23:46

Zastanawiałam się, tak z ciekawości, jaki zawód - w polskich realiach - jest najlepszy dla wannabe autora. Dziennikarz, o ile się orientuję, chyba zbyt absorbujący - pracuje w dziwnych porach. Nauczyciel? Ma wakacje... to chyba dobrze, nie?
Swój zawód lubię, ale próby łączenia go z pisaniem to tylko na własną odpowiedzialność, bo ostrzegam, że cholernie ciężko.
Bo tłumacz to chyba za dużo siedzi przy ekranie, tu komputer i tam komputer. Jakie macie swoje typy?

Awatar użytkownika
Maximus
ZasłuRZony KoMendator
Posty: 606
Rejestracja: sob, 20 sty 2007 17:24

Post autor: Maximus » pn, 02 mar 2009 00:20

Automatyk/informatyk/mechatronik, jakby mnie pytać. Chciałem jednakowoż niegdyś studiować filologię polską, ale pomyślałem, że chyba wolałbym wtedy redagować, niż pisać - za dużo tego.
Cokolwiek to było, mea maximus culpa.

Awatar użytkownika
Laris
Psztymulec
Posty: 916
Rejestracja: czw, 11 gru 2008 18:25

Post autor: Laris » pn, 02 mar 2009 00:43

Nauczyciel? Ma wakacje... to chyba dobrze, nie?
Na Boga, nie! Niewiele jest zawodów tak strasznych i niewdzięcznych, jak nauczyciel właśnie. Nieprawdą jest, jakoby belfrzy mieli sporo wolnego czasu. Za psie pieniądze muszą się nie dość, że z dzieciarnią użerać (a to już samo w sobie jest straszne), to jeszcze muszą wypisywać dziesiątki tysięcy sprawozdań i innych cudów na kiju, żeby jakiś urzędas gdzieś tam mógł uzasadnić swoje istnienie.
Wakacji też niektórzy z nauczycieli nie mają, bo niektóre szkoły organizują półkolonie dla uczniów. I ktoś tych dzieciaków musi pilnować, nie?
Ogólnie nauczyciel to ostatnia robota, jaką bym wybierał. Ciężka, nudna, niewdzięczna i nieprzyjemna.

Wymarzony zawód dla pisarza...? Hrabia, gdzieś w Szkocji. Forsy, jak lodu, praktycznie nie trzeba pracować. Tylko jest pewien szkopuł, bo najpierw trzeba mieć tyle kasy, żeby sama na siebie zarabiała. ^^

Edit: A proszę bardzo. ;)
Ostatnio zmieniony pn, 02 mar 2009 00:51 przez Laris, łącznie zmieniany 1 raz.
Najmniej pamiętam zajęcia w szkole,
bo żaden z nas się tam nie nadawał.
Awantura - Pokolenie nienawiści

Awatar użytkownika
blazenada
Fargi
Posty: 363
Rejestracja: czw, 14 cze 2007 11:34
Płeć: Kobieta

Post autor: blazenada » pn, 02 mar 2009 00:50

Laris pisze:Wymarzony zawód dla pisarza...? Hrabia, gdzieś w Szkocji.
przepraszam z offtopa, ale czy ja moge to na sygnaturke? : D ewentualnie na status tlenowy? : )
oczywiscie z zaznaczeniem autora : >
' Nazwali mnie szalencem, ja ich nazwalem szalencami i, do diabla, przeglosowali mnie. '
(Nathaniel Lee, angielski dramaturg z XVII wieku, ktory zostal zeslany do slawnego londynskiego azylu psychiatrycznego Bedlam)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 02 mar 2009 03:34

Zawody dla pisarza:
1. Urzędnik. Najlepiej taki wyższy - mniej musi robić (od przekładania papierów są niższego stopnia), ma dużo czasu w pracy, może się oddać różnym takim snom na jawie i pisać (będzie nawet sprawiał pozory zajętego).
2. Pracownik działu marketingu (średniego szczebla) - nic nie robi, tylko deleguje, co kto ma zrobić (w górę i w dół hierarchii); reszta jw.
3. Polityk - zdecydowanie nie z pierwszego rzędu, najlepiej z trzeciego. Na zebraniach partyjnych jest mnóstwo czasu (trzeba się tylko umieć wyłączać, w tle lecą przemówienia).

Ale i tak zdecydowanie najlepszy jest zawód: milioner. Ale to już Laris powiedział. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19197
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 02 mar 2009 07:47

Laris pisze:
Nauczyciel? Ma wakacje... to chyba dobrze, nie?
Na Boga, nie! Niewiele jest zawodów tak strasznych i niewdzięcznych, jak nauczyciel właśnie.
Zawód zdecydowanie nieodpowiedni dla pisarza. By dobrze pisać, potrzeba pewnej świeżości umysłu. Czyli paru godzin, kiedy się jest "po robocie". Poza tym, pisarz pracujący w tym zawodzie zbyt łatwo popada w inglotyzm, a w razie zmiany zawodu - w inglotyzm-aztekizm.
Jakimś rozwiązaniem jest praca na półtora etatu w charakterze nauczyciela języka obcego (polskiego być może też - nie znam się). Pięć dni zajętych od rana do późnego wieczora, a w rezultacie popada się w taki pracoholizm, że się już nie umie odpoczywać w weekend i koniecznie trzeba coś robić - na przykład pisać. Ale od maja to już nie działa. Jeśli chodzi o wakacje, do wykorzystania jest okres od połowy lipca do połowy sierpnia. Wcześniej potrzebne są trzy tygodnie na psychoterapię, a potem... Potem już jest oporne wchodzenie w stare koleiny. Wrzesień jest raczej wykreślony z życiorysu, podobnie jak czerwiec - to są miesiące, w których każda chwila wolnego czasu powinna być wykorzystana na wizytę u psychiatry.
Ufff... Ja mam to z głowy...
A najlepszy zawód to chyba praca w sklepie papierniczym położonym o rzut beretem od domu. Można się wyspać, a wieczorem, po kolacji, można zacząć drugie życie...
Zresztą nie wiem, nigdy w papierniczym nie pracowałem...
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5718
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » pn, 02 mar 2009 08:13

Astronom.
W pracy analizuje wykresy i zdjęcia. Koszmarnie nudna robota. A jak przyjdzie do domu, to z ulgą sobie popisze.
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
blazenada
Fargi
Posty: 363
Rejestracja: czw, 14 cze 2007 11:34
Płeć: Kobieta

Post autor: blazenada » pn, 02 mar 2009 08:45

nimfa bagienna pisze:Astronom.
W pracy analizuje wykresy i zdjęcia. Koszmarnie nudna robota. A jak przyjdzie do domu, to z ulgą sobie popisze.
mysle, ze ta nuda go najpierw zabije ; )))
' Nazwali mnie szalencem, ja ich nazwalem szalencami i, do diabla, przeglosowali mnie. '
(Nathaniel Lee, angielski dramaturg z XVII wieku, ktory zostal zeslany do slawnego londynskiego azylu psychiatrycznego Bedlam)

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6212
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Re: Robota dla pisarza

Post autor: Millenium Falcon » pn, 02 mar 2009 09:08

inatheblue pisze:Bo tłumacz to chyba za dużo siedzi przy ekranie, tu komputer i tam komputer. Jakie macie swoje typy?
Owszem. Literkowstrętu się człowiek nabawia. :-/

Do listy Margot dodałabym pracownika naukowego, ale na kierunku takim jak mój (socjologia).

Hmm... chyba zostanę politykiem. Tylko muszę sobie jakąś miłą, przytulną partię znaleźć.
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2210
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pn, 02 mar 2009 10:14

Milioner stanowczo odpada, chyba, że jest to stale zajęty np. inwestycjami milioner, który ma bardzo mało czasu na pisanie. Wtedy wynajmie sobie trzy dziewczyny (jak np. Jubal Harshaw), żeby go obsługiwały przez okrągłą dobę i zawsze, kiedy znajdzie wenę i porę, to coś tam im podyktuje. O - to by było ekstra.
A dlaczego nie hrabia-leniuch w Szkocji? Można poleminować, czy do twórczości potrzebny jest ból istnienia, ale na pewno jakąś inspiracją tenże ból być może, a pisarzowi jakiś bagaż życiowych doświadczeń na pewno się przyda, bo inaczej bzdury będzie pisał, papierowe postaci i dziwne wydarzenia (typu przygody ministra na innej planecie, vide Efraim Kishon). Czyli uważam, że pisarz musi być zwykłym człowiekiem, przynajmniej na początku kariery, żeby mieć o czym pisać dla zwykłych ludzi.
Zatem znakomitym zawodem (sam bym tak chciał) może być przemytnik złota, przewodnik/pilot wycieczek zagranicznych (na rezydenturze jest sporo czasu, a i przeżyć nie brakuje), tramp/poszukiwacz w stylu londonowskim, korespondent z Mzizi-Lukango, oficer na statku handlowym (mój znajomy mówi, że w dzisiejszych czasach jest to niewymownie nudna praca), zwykły marynarz zapewne też da radę, polarnik-zimownik na Polskiej Stacji Polarnej na Spitsbergenie Zachodnim, nauczyciel polskiego na Syberii, barman w knajpie w Tjuratamie (Kazachstan), ajent wagonu na kolei transsyberyjskiej, handlarz keczupem Polska-Mongolia, oj, dużo jest zawodów, które mogłyby przypasować pisarzowi.
Stanowczo jednak nie zgadzam się z tezą jeszcze w tym wątku nie wyrażoną, jakoby pisarz niezbędnie powinien być alkoholikiem/narkomanem/impotentem/kurduplem lub inną ofiarą losu.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1012
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » pn, 02 mar 2009 10:15

No właśnie, nimfa, nie może być tak zupełnie nudno. Przynajmniej dla mnie. Nuda potrafi wpędzić człowieka w totalną depresję, a dla pisania, to mózg musi mieć co międlić. Wbrew pozorom praca biologa nie jest taka najgorsza, o ile się trafi na dobry lab i ma się naprawdę dużo samozaparcia, bo czasu zawsze mało, a mózg z kolei dość mocno eksploatowany. No i nie zapominajmy o tym, że to jest praca, w której porażka goni porażkę - eksperymenty nie wychodzą i nie wychodzą i zanim człowiek przywyknie, że to taka specyfika, to się zdąży nieźle podenerwować. Ale nuda - w dobrym labie - odpada, a i satysfakcja z pracy z czasem się pojawia. Profesor, to owszem, może sobie pisać i się nie stresować, ale żeby najpierw dojść do tego levelu... :)
Flamenco, a propos tezy nie wyrażonej zakładamy, że nie jesteśmy modernistami (do kompletu mógłbyś dodać syfilis), tylko normalnymi ludźmi. :D

Dziennikarz ale reporter, to by było niezłe, tylko że prawdziwych reporterów już nie ma.

Awatar użytkownika
Navajero
Klapaucjusz
Posty: 2483
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » pn, 02 mar 2009 12:31

Laris pisze:
Nauczyciel? Ma wakacje... to chyba dobrze, nie?
Na Boga, nie! Niewiele jest zawodów tak strasznych i niewdzięcznych, jak nauczyciel właśnie. Nieprawdą jest, jakoby belfrzy mieli sporo wolnego czasu. Za psie pieniądze muszą się nie dość, że z dzieciarnią użerać (a to już samo w sobie jest straszne), to jeszcze muszą wypisywać dziesiątki tysięcy sprawozdań i innych cudów na kiju, żeby jakiś urzędas gdzieś tam mógł uzasadnić swoje istnienie.
Dokładnie. A w wakacje są organizowane konferencje metodyczne i egzaminy poprawkowe :P

Na poważnie - ciężko się pisze będąc nauczycielem, bo ta praca wysysa wszystkie siły. A tu trzeba systematycznie, dzień po dniu. Jedyny plus (?), to to, że ma się kontakt z ekhmm... tzw. "życiem", we wszystkich jego przejawach... Ale to z kolei skłania do pisania horrorów, ewentualnie postapokalipsy :)
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Albiorix
Niegrzeszny Mag
Posty: 1768
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pn, 02 mar 2009 12:39

Stróż nocny? Zakonnik - pustelnik?

Praca w IT zabiera mi tyle czasu że nie mam czasu się podrapać, nie wspominając już o pisaniu treningowych opowiadań. Zawsze jest jakieś zleconko.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
malakh
Pćma
Posty: 293
Rejestracja: śr, 14 lis 2007 22:17

Post autor: malakh » pn, 02 mar 2009 18:07

Emeryt;P

Awatar użytkownika
Soi
Psztymulec
Posty: 936
Rejestracja: ndz, 26 paź 2008 20:36
Płeć: Kobieta

Post autor: Soi » pn, 02 mar 2009 18:35

Albo pani woźna w dobrej szkole, gdzie młodzież nie brudzi za bardzo. :P

ODPOWIEDZ