Na ile wolno wierzyć w erudycję czytelnika?

Żale i radości wszystkich początkujących na niwie.

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Młodzik
Yilanè
Posty: 3687
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Młodzik » śr, 29 wrz 2010 15:52

To ja właśnie na odwrót. Mam przesyt fantastyki, biorę się za literaturę piękną.
Żeromskiego nie znosiłem od "Syzyfowych prac". I to była jedyna jego książka, jaką zmogłem. Próbowałem jeszcze "Ludzi bezdomnych" ale skapitulowałem.
Wrrróć! "Rozdziobią nas kruki, wrony..." było świetnie, bo napisane inaczej.

Awatar użytkownika
Narai
Fargi
Posty: 345
Rejestracja: pn, 04 lut 2008 21:26

Post autor: Narai » śr, 29 wrz 2010 16:42

Syzyfowe prace to pierwsza lektura szkolna, której nie przeczytałam. Zbuntowałam się. I jestem jak najbardziej za reformą listy lektur.
"Wspaniała przyjemność estetyczna, zwariować w teatrze, muszę wyznać." L.Tieck
"Pisarze, którzy chcą pisać dla innych pisarzy, powinni pisać listy." L. Niven

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19170
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » śr, 29 wrz 2010 22:39

Wracając do erudycji: Chmielewska w Przeklętej barierze zdecydowanie przedobrzyła używając francuskiego zwrotu "laisse beton" (poprawnie zresztą powinno być "laisse béton", z akcentem). Mniejsza z tym, że znajomość francuskiego nie jest zbyt powszechna - ale ilu spośród czytelników znających francuski zetknęło się z verlanem (przestawienie sylab z "l'envers"), czyli żargonem pełnym słów czytanych od tyłu albo złożonych z poprzestawianych sylab?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Navajero
Klapaucjusz
Posty: 2481
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » śr, 29 wrz 2010 23:08

Alfi pisze:ale ilu spośród czytelników znających francuski zetknęło się z verlanem (przestawienie sylab z "l'envers"), czyli żargonem pełnym słów czytanych od tyłu albo złożonych z poprzestawianych sylab?
Ja! :) Ale za to nie wiem co to jest "aktoniczny"*. Gdyby ktoś mógł mnie oświecić... :P

* Termin występuje w książce "Exodus" (piąta część Starfire).
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Ilt
Stalker
Posty: 1930
Rejestracja: pt, 02 paź 2009 15:45

Post autor: Ilt » śr, 29 wrz 2010 23:31

A jakoś tak dokładniej gdzie występuje? Strona? Bo szukam i szukam, lecz znaleźć nie mogę. : >
The mind is not a vessel to be filled but a fire to be kindled.

Awatar użytkownika
Navajero
Klapaucjusz
Posty: 2481
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » śr, 29 wrz 2010 23:49

Kiedy nie wiem dokładnie, bo nie ja to czytałem :) Ale sama kwestia mnie zainteresowała:

http://www.science-fiction.com.pl/forum ... 927#632927
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19170
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » czw, 30 wrz 2010 09:28

A to nie jest jakiś błąd w tłumaczeniu z innego języka? Może chodzi o przymiotnik "chtoniczny" z zaprzeczającym prefiksem "a"?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Ilt
Stalker
Posty: 1930
Rejestracja: pt, 02 paź 2009 15:45

Post autor: Ilt » czw, 30 wrz 2010 09:28

Aktyniczny. Teraz ma to trochę więcej sensu. Spolszczony angielski termin actinic. I w Exodusie został użyty poprawnie, ba, razem z wytłumaczeniem, że chodzi o błękitne światło: actinic bluish-vrel light.
Co do linka - yup, Kruku miał rację. Wszelkie pretensje o "aktoniczny ogień" (o ile rzeczywiście padło takie sformułowanie), do tłumacza.
The mind is not a vessel to be filled but a fire to be kindled.

Awatar użytkownika
Achika
Ośmioł
Posty: 609
Rejestracja: pt, 22 sie 2008 09:23

Post autor: Achika » czw, 30 wrz 2010 12:03

Alfi pisze:Wracając do erudycji: Chmielewska w Przeklętej barierze zdecydowanie przedobrzyła używając francuskiego zwrotu "laisse beton" (poprawnie zresztą powinno być "laisse béton", z akcentem). Mniejsza z tym, że znajomość francuskiego nie jest zbyt powszechna - ale ilu spośród czytelników znających francuski zetknęło się z verlanem (przestawienie sylab z "l'envers"), czyli żargonem pełnym słów czytanych od tyłu albo złożonych z poprzestawianych sylab?
Ja się spotkałam, czytując frankofońskie komiksy, ale i tak cytatu nie rozumiem. Chodziło o "laisse tomber"? ("daj spokój", jeśli dobrze kojarzę), ale czemu m zmieniło się w n?
Było pokolenie X, teraz jest pokolenie Ctrl + X.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19170
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » czw, 30 wrz 2010 12:18

Tak, chodzi o "laisse tomber", czyli "daj spokój". Ponieważ "tomber" wymawia się jak "tąbé" ("é" wymawiane mniej więcej jak w "kobiéta" u Mickiewicza), po przestawieniu sylab wychodzi "béton" (wym. "bétą").
Zresztą "laisse tomber" to dosłownie "pozwól upaść", i jest w związku z tym taki dowcip o mężu, który powiedział "laisse tomber", kiedy usłyszał, ile żona chce wydać na nowy biustonosz.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19170
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 12 lis 2010 10:03

Mam taki dylemacik mały.
Umieszczam akcję w fikcyjnym kraju. Kraj sąsiaduje z innym, też fikcyjnym, znanym z powieści jednego z najwybitniejszych pisarzy początku XX wieku. Na wszelki wypadek rozsiewam po tekście dyskretne wzmianki o tamtym dziele - na użytek mniej oczytanych czytelników. Do tej pory wszystko jest w porządku. Jednak w moim fikcyjnym latynoskim kraju żyje fikcyjne plemię Indian. Czytelnik powinien się domyślić, że ono jest fikcyjne - ale czort go wie. I oto w pewnym momencie uliczny grajek śpiewa najpierw moje ulubione El Cóndor pasa i jest stosowny cytat, w języku keczua (tekst jest w wiki). A potem grajek przechodzi na język tubylczy...
Jeśli nie podam np. w przypisie tłumaczenia fragmentu El Cóndor pasa, ten i ów może mieć za złe. A jeśli podam, musiałbym też "przetłumaczyć" drugi fragment... napisany w języku, który nie istnieje. A co, jeśli ktoś nie załapie, że nie istnieje?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Kakórg
Sepulka
Posty: 73
Rejestracja: pt, 13 lis 2009 16:59

Post autor: Kakórg » pt, 12 lis 2010 15:57

To moim zdaniem jego problem. No i założyłbym jednak, że czytelnicy znają "Nostromo" (zgadłem?). (-; A jak nie znają, to też ich problem, nie?
Zły Kakórg

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19170
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pt, 12 lis 2010 16:07

Oczywiście, że Nostromo. Umieściłem akcję w fikcyjnym kraju sąsiadującym z Costaguaną.

Edit: A z czytelnikami bywa przecież tak, jak z widzami kinowymi.

Lata 80.:
- Co grają w kinie?
- "Dantona".
- Dobre to?
- Eee, głupie.
- A o czym?
- O rewolucji październikowej.


Słyszałem na własne uszy.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

ODPOWIEDZ