Autor vs. Czytelnik

Żale i radości wszystkich początkujących na niwie.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1886
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » śr, 01 gru 2010 09:44

flamenco108 pisze:Co do literatury - chyba zrozumiałem Twoje podejście. Tobie towar kojarzy się z commodity, co ma najwyżej quantity i quality. Można go zmagazynować, zainwestować w reklamę i sprzedać - nawet najgłupszy chłam. Podczas gdy ja zapewne używam słowa towar, by ogólnie określić przedmiot handlu.
Dokładnie :)
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19196
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » śr, 01 gru 2010 09:59

Ebola pisze: Oczywiście można pisać kompletnie nie myśląc o czytelniku, ale już wysyłając tekst do wydawcy warto o tym pomyśleć. Już choćby dlatego, że każde wydawnictwo ma jakiś (excuse le mot) target. Ergo, jeśli już napiszesz musisz wiedzieć dla kogo to pisałeś.
i
flamenco108 pisze: czytelnik chce czytać, a autor - być czytanym. Jeżeli nie chce, to co z niego za autor? Tylko inni mogą dać informację, czy jego produkt ma jakąkolwiek wartość.
Oczywiście, pisze się dla kogoś. Tak samo, jak mówi się do kogoś, bo dialog ze ścianą nie ma większego sensu (chyba że się jest Kordianem na Mont Blanc albo Hamletem). Targetem jednak nie mogą być wszyscy, ani nawet wszyscy ci, którzy skłonni są czasem zawiesić oko na jakimś tekście pisanym. I tu jest problem. Moim zdaniem, nasila się zjawisko polegające na faworyzowaniu pewnej kategorii czytelników, która niekoniecznie każdego autora musi interesować. Dlaczego np. ja, człowiek nałogowo buszujący po półkach z fantastyką, coraz mniej dla siebie tam znajduję? Czy jako target jestem mało ważny dla autorów, czy dla wydawców?
O krytyce wolę się nie wypowiadać. Krytycy coraz bardziej dzielą się na (krypto)marketingowców i (krypto)blogerów.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » śr, 01 gru 2010 10:15

Alfi pisze:Czy jako target jestem mało ważny dla autorów, czy dla wydawców?
Nie, mało ważny, mało liczny. Wygrywa ekonomia. To jak z telenowelami, kicha za kichą, ale widownia ogromna.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19196
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » śr, 01 gru 2010 10:39

Hmmm... To tacy np. wydawcy Johna Le Carré wydają go dla mnie charytatywnie?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 01 gru 2010 10:59

Wielkość rynku, Alfi.
Ten z Le Carre jest ciut większy niż fantastyki, co znaczy, że zyski w niszy też są większe - znacząco. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19196
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » śr, 01 gru 2010 11:08

Brzmi to dość pesymistycznie. Dla fantastyki.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2210
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » śr, 01 gru 2010 12:09

Alfi pisze:Brzmi to dość pesymistycznie. Dla fantastyki.
Ale nie aż tak bardzo - vide casus Kosików
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » śr, 01 gru 2010 12:59

Alfi, niekoniecznie dla fantastyki jako takiej, Zmierzch to też fantastyka.
Niestety, im czytelnik wybredniejszy, tym ma wybór mniejszy. Jakoś mi brzęczy koło głowy myśl o milionie much.
flamenco, ale Kosiki to ciut insza sprawa. Im gros kasy zapewniają książki dla małolatów. Reszta to rzadko wydawane tytuły, których wydawanie sprawia wydawcom frajdę. Inna motywacja niż w przypadku pozostałych wydawnictw. Alfi po prostu chciałby, żeby dla niego było w fantastyce więcej niż mniej. Ubolewa, że jest mniej. I ja go czytelniczo rozumiem. :)
Jeden Kos(ik) nie czyni wiosny.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19196
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » śr, 01 gru 2010 14:54

Ebola pisze:Alfi, niekoniecznie dla fantastyki jako takiej, Zmierzch to też fantastyka.
A potem ci wredni krytycy głównonurtowi... itd.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » śr, 01 gru 2010 17:01

a wąż połknął swój ogon. :)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1012
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » czw, 02 gru 2010 12:02

Można zjeść zęby na tym temacie, a prawda jest taka, że autor i tak napisze to, co potrafi i co go interesuje. Pisanie pod rynek czy też pod czytelnika to słaba motywacja, tekst musi osobiście kręcić, inaczej nie zostanie napisany. Proces twórczy nie jest czynnością mechaniczną, jest natomiast bardzo trudny i potrzeba przynęt, wewnętrzne są skuteczniejsze niż zewnętrzne.

Jeżeli tekst nie jest wyjątkowo eksperymentalny i przedstawia sobą jakąś wartość, po napisaniu szukamy dla niego odpowiedniej niszy, uwzględniając modyfikatory typu nośność naszego nazwiska i prawdopodobieństwo publikacji gdzieś tam. A dla dobrego tekstu rynek się znajdzie, czasem po prostu później niż prędzej.
Dopiero po napisaniu, imho, autor może zacząć myśleć o tekście jak o towarze.

Awatar użytkownika
Navajero
Klapaucjusz
Posty: 2483
Rejestracja: pn, 04 lip 2005 15:02

Post autor: Navajero » czw, 02 gru 2010 13:22

inatheblue pisze:A dla dobrego tekstu rynek się znajdzie, czasem po prostu później niż prędzej.
Dopiero po napisaniu, imho, autor może zacząć myśleć o tekście jak o towarze.
Zgadza się :) Dobry autor może pisać na zadany temat przyzwoicie, ale bez fajerwerków. Najlepsze teksty powstają, gdy temat autora kręci. Z drugiej strony nie ma co udawać, że marketing nie istnieje, że nie ma mniej czy bardziej zawistnej konkurencji, pewnych uwarunkowań itp. Być może kiedyś tymi sprawami będzie zajmował się agent pisarza. Ale jeszcze nie teraz ;)
"Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19196
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » czw, 02 gru 2010 13:30

inatheblue pisze: A dla dobrego tekstu rynek się znajdzie
Dla kiepskiego też, jak zauważam co jakiś czas w księgarni.
NMSP
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1012
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » czw, 02 gru 2010 14:11

Navajero pisze:
inatheblue pisze:A dla dobrego tekstu rynek się znajdzie, czasem po prostu później niż prędzej.
Dopiero po napisaniu, imho, autor może zacząć myśleć o tekście jak o towarze.
Zgadza się :) Dobry autor może pisać na zadany temat przyzwoicie, ale bez fajerwerków. Najlepsze teksty powstają, gdy temat autora kręci. Z drugiej strony nie ma co udawać, że marketing nie istnieje, że nie ma mniej czy bardziej zawistnej konkurencji, pewnych uwarunkowań itp.
Doświadczenie mówi mi, że najlepiej o tym w ogóle nie myśleć. Nic się nie zmieni, a można się poważnie zdenerwować. U mnie zdolność pisania bezpośrednio zależy od dobrostanu psychicznego, więc o to dbam.
Blokadę przy zadanych tematach obchodzi się bardzo prosto, otóż wielu autorów produkuje znacznie więcej pomysłów, niż jest w stanie spisać na bieżąco. Bank pomysłów to całkiem niezłe wyjście, leżą, zależnie od jakości fermentują lub gniją. Potem tylko wyjmować, co podejdzie.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » czw, 02 gru 2010 17:03

inatheblue pisze:Bank pomysłów to całkiem niezłe wyjście, leżą, zależnie od jakości fermentują lub gniją. Potem tylko wyjmować, co podejdzie.
Trzeba tylko wietrzyć od czasy do czasu i uważać na mole.
NMSP
inatheblue pisze:A dla dobrego tekstu rynek się znajdzie
Rynek tak. Pytanie jak duży, a co za tym idzie czy znajdzie się wydawca.
Dobre teksty też są odrzucane, często z powodów ekonomicznych.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

ODPOWIEDZ