Recenzje

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3221
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Recenzje

Post autor: Dabliu » czw, 17 sty 2008 18:09

Nie bardzo rozumiem przekaz tego fragmentu:
Różnica jest kolosalna. Zamiast męczącej, będącej ogromnym wyzwaniem dla intelektu i cierpliwości książki, dostajemy świetną awanturniczą przygodówkę z elementami polityki monetarnej.
Strasznie się nad tym namęczyłem i nadal mam problem, bo wychodzi mi (tak to odczytuję z przytoczonych zdań), że awanturnicze przygodówki są z założenia lepsze od wymagających intelektualnie książek.
Za wyjaśnienie dręczących mnie wątpliwości będę niepomiernie wdzięczny :)

A... jeszcze chciałbym dodać, że ucieszyło mnie pokajanie się Marcina Kamińskiego:
Nie pozostaje mi nic innego, jak posypać głowę popiołem, wdziać włosiennicę i, okładając się dyscypliną, pokajać się.
(...)
Podsumowując: Wolfe’owski postulat dobrej literatury został wykonany w stu procentach (...) I przepraszam tych, którzy przez moją recenzję nie sięgnęli po Wolfe’a: uderzam się w pierś, tarzam w popiele i gorąco zachęcam do czytania.
bo pamiętam, że chciałem Go po recenzji w numerze 57 zamordować przy użyciu tępej łyżki ;)

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6835
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Re: Recenzje

Post autor: Millenium Falcon » czw, 17 sty 2008 18:30

Dabliu pisze:Nie bardzo rozumiem przekaz tego fragmentu:
Różnica jest kolosalna. Zamiast męczącej, będącej ogromnym wyzwaniem dla intelektu i cierpliwości książki, dostajemy świetną awanturniczą przygodówkę z elementami polityki monetarnej.
Strasznie się nad tym namęczyłem i nadal mam problem, bo wychodzi mi (tak to odczytuję z przytoczonych zdań), że awanturnicze przygodówki są z założenia lepsze od wymagających intelektualnie książek.
Za wyjaśnienie dręczących mnie wątpliwości będę niepomiernie wdzięczny :)
:-/. Niejasno napisałam. Niedobrze.
Wyzwanie dla intelektu w sensie negatywnym miałam na myśli, odnosiło się to do części pierwszej, która była męcząca, nudnawa miejscami i zamotana totalnie. Przy odmotywaniu mózg mi parował. Wyzwaniem intelektualnym w sensie pozytywnym też była, ale sens negatywny to przyćmiewał. Szczegóły w recenzji, bodajże w F60.
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3221
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » czw, 17 sty 2008 18:38

Dziękuję za objaśnienie :)

Awatar użytkownika
Cień Lenia
Zwis Redakcyjny
Posty: 1429
Rejestracja: sob, 28 paź 2006 20:03

Re: Recenzje

Post autor: Cień Lenia » czw, 17 sty 2008 19:43

Dabliu pisze: A... jeszcze chciałbym dodać, że ucieszyło mnie pokajanie się Marcina Kamińskiego:
Nie pozostaje mi nic innego, jak posypać głowę popiołem, wdziać włosiennicę i, okładając się dyscypliną, pokajać się.
(...)
Podsumowując: Wolfe’owski postulat dobrej literatury został wykonany w stu procentach (...) I przepraszam tych, którzy przez moją recenzję nie sięgnęli po Wolfe’a: uderzam się w pierś, tarzam w popiele i gorąco zachęcam do czytania.
bo pamiętam, że chciałem Go po recenzji w numerze 57 zamordować przy użyciu tępej łyżki ;)
No, ja też się cieszę :PP Zwłaszcza, jak pomyślałem o tej łyżce. W ogóle, dwa pierwsze tomy "Księgi" przeczytałem "na szybkiego", "na szybkiego" skrobnąłem, wysłałem, a potrem przeczytałem jeszcze raz i... wsiąkłem.

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3221
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » czw, 17 sty 2008 19:52

Bo proza Wolfe'a jest jak wykwintna kuchnia - należy ją smakować, celebrując posiłek niczym modlitwę, a nie pochłaniać plastykowym widelczykiem w oczekiwaniu na autobus ;)

Awatar użytkownika
Gata Gris
C3PO
Posty: 891
Rejestracja: sob, 18 paź 2008 09:23

Post autor: Gata Gris » śr, 18 lut 2009 09:37

Recenzje z numeru 65 przeczytane. Dzięki za polecanki (na pewno skorzystam) i niepolecanki (może też skorzystam, np. z „Nocy blizn”, bo coś mam na nią ochotę). Z podejściem do pozycji znanych w większości się zgadzam. Głównie to książki rosyjskie – co prawda Sadow wciąż w kolejce (jednak sądząc po sieciowych odgłosach spodziewam się czegoś w stylu opisanym w recenzji). „Arcymag” - też mnie znudził (jak i „Rejs”, nota bene), niestety rosyjskie urban fantasy rzadko bywa oryginalne. Tu dodatkowo umieszczono akcję w USA, ale odnoszę wrażenie, że to tylko podmianka nazw, a atmosfera i tak jest moskiewska. Szybko weszło i szybko wyszło, ani jedna scena nie utkwiła w pamięci. „Dzienny patrol” - lubię recenzje Hanny Fronczak, teraz też słusznie prawi, zarówno „Wieczorny” jak „Ostatni patrol” są już właściwie kompletnie szare. „Wojny prowokują nieudacznicy” - wypowiedziałam się szerzej o tej powieści na innych łamach (Informator GKF), a z oceną Kiwaczka zgadzam się. Fabuła jest faktycznie przewidywalna (w tym zakończenie), no i też podobał mi się motyw moskiewskiej policji :) Nie martw się Kiwaczku, będzie „jeszcze” jeśli FS pozwoli – cykl jest długaśny, że ho ho!
Co do innych recenzji – ta o „Nikcie” słuszna, ale zdradza, moim zdaniem, zbyt wiele osobom, które nie czytały, właściwie opisuje całą fabułę do końca. Mnie to nie przeszkadza, ale różnie bywa.
Jedyna, z którą się nie zgadzam zdecydowanie - „Fryne hetera”. Autorowi recenzji nie podobają się zapewne i inne powieści Jabłońskiego, np. „Gwiazda Wenus Gwiazda Lucyfer”. Konstrukcja fabuły jest analogiczna – cały czas głos ma główny bohater, postać historyczna, o której realnie mało wiadomo, a wymyślone (choć nie kolidujące ze znanymi faktami) przygody są wprost unurzane w historycznym sosie. Fryne opowiada, Witelo pisze, ale oboje dokładnie relacjonują dzieje swojego życia. Czy Jabłoński pomylił powieść z pracą dyplomową? - nie sądzę. Jeśli czytelnika wciągnęły historyczne realia, to chętnie pogłębi wiedzę, czerpiąc już nie z tomu fantastycznego. Choć, fakt, z tym mogę się zgodzić, fantastyki „z efektami” tu mało. Witelo czasem wezwie demona, Fryne też zyskuje podobnego opiekuna. Reszta to to „fantastyka historyczna”, która mnie w obu przypadkach wciągnęła porządnie i mam nadzieję na kontynuację losów Fryne w późniejszych epokach.
Bardzo lubię czytać! Na świecie jest tyle wspaniałych książek! Ja na ten przykład mogę pić miesiąc albo dwa, a potem wziąć i przeczytać jakąś książkę... I ta książka wyda mi się taka dobra, a ja sobie taki zły, że się okropnie denerwuję...

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6053
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » śr, 18 lut 2009 10:22

Ojejku... Ktoś przeczytał moją recenzję i jeszcze nawet się wypowiedział :D

Dzięki, a już się zdążyłem pogodzić z myślą, że piszę sobie a muzom ;)

A co do Panowa - książka niestety w typie łatwo weszło, łatwo wyszło. Minęły może ze trzy miesiące, a już ledwo co z niej pamiętam. Może tyle, że milicja była ciekawie pokazana :D
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Gata Gris
C3PO
Posty: 891
Rejestracja: sob, 18 paź 2008 09:23

Post autor: Gata Gris » śr, 18 lut 2009 10:45

kiwaczek pisze:A co do Panowa - książka niestety w typie łatwo weszło, łatwo wyszło. Minęły może ze trzy miesiące, a już ledwo co z niej pamiętam.
Coś w tym jest, że te najnowsze rosyjskie fantasy są szybkostrawne. Skonsumujesz, chwila sjesty - i znowu głód :) Przyznam, że gdybym nie czytała "Nieudaczników" pod kątem pisania recenzji i (jak zwykle...) przyczepiania się do błędów tłumacza, też niewiele by mi zostało...

A major Korniłow był fajny, ciekawe tylko czy więcej tam takich mają na stanie...
Bardzo lubię czytać! Na świecie jest tyle wspaniałych książek! Ja na ten przykład mogę pić miesiąc albo dwa, a potem wziąć i przeczytać jakąś książkę... I ta książka wyda mi się taka dobra, a ja sobie taki zły, że się okropnie denerwuję...

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2276
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » śr, 18 lut 2009 20:05

Gata Gris pisze:Jedyna, z którą się nie zgadzam zdecydowanie - „Fryne hetera”. Autorowi recenzji nie podobają się zapewne i inne powieści Jabłońskiego, np. „Gwiazda Wenus Gwiazda Lucyfer”.
Autor recenzji nie wie, bo z cyklu o Witelonie zna jedynie krótki kawałek - owszem, nieźle napisany, ale z powodów zawodowych autor recenzji ma średniowiecznej Polski potąd (albo i wyżej), toteż nie sięgnął. Potem niestety zapoznał się z rozlicznymi panawitkowymi krótkimi formami. "Bracia Strach", błech.
Gata Gris pisze:Konstrukcja fabuły jest analogiczna – cały czas głos ma główny bohater, postać historyczna, o której realnie mało wiadomo, a wymyślone (choć nie kolidujące ze znanymi faktami) przygody są wprost unurzane w historycznym sosie. Fryne opowiada, Witelo pisze, ale oboje dokładnie relacjonują dzieje swojego życia.
NMSP - w wytłuszczonych mijasz się z prawdą, jeśli chodzi o "Fryne" :D No i jeszcze wyjaśniłabyś, jaki to ma związek z konstrukcją fabuły?
Gata Gris pisze:Czy Jabłoński pomylił powieść z pracą dyplomową? - nie sądzę.
Następne żarty spróbuję zaznaczać neonkiem. Na przykład: [neonek]"Czy WJ pomylił siebie z Kawafisem?"[/neonek]
Gata Gris pisze:Jeśli czytelnika wciągnęły historyczne realia, to chętnie pogłębi wiedzę, czerpiąc już nie z tomu fantastycznego.
Jeśli go nie ciągnie do historii, raczej w ogóle "Fryne" do łapy nie weźmie. Za subtelna ta goła baba na okładce. Naprawdę nie wiem, kogo WJ wyobrażał sobie jako czytelnika idealnego.
Gata Gris pisze:Reszta to to „fantastyka historyczna”, która mnie w obu przypadkach wciągnęła porządnie i mam nadzieję na kontynuację losów Fryne w późniejszych epokach.
Nawet jeśli wciąż jeszcze będzie to tak koszmarne drewno, jak choćby w poniższym fragmencie?...
Fryne hetera pisze:- Zabić cię, suko? - zapytał nieco retorycznie. - O nie, to by było zbyt proste... Gówniana przyjemność. Będziesz żyła, ale na pewno wkrótce zapragniesz śmierci.
Uniósł szablę w drżących dłoniach, widocznie wielce podniecony tym, co zamierzał uczynić, lub oręż okazał się zbyt ciężki dla niewprawnych rąk. Oparł szpic ostrza na mojej lewej piersi. Serce zaczęło bić bardzo mocno i na chwilę zabrakło mi tchu... Odrzuciłam głowę i bezsensownie szarpnęłam się do tyłu. Był to daremny gest, gdyż zbiry trzymały mocno, a na dodatek gwałtowny ruch sprawił, że czubek szabli rozciął z lekka skórę i poczułam spływającą po piersi i brzuchu cienką, ciepłą stróżkę.
Tak, specjalnie wybrałem kawałek z ortem.
Ale w te klocki mogę też "polecić" "Panią na Czachticach" Jożo Niznanskiego - czeski szlagier z międzywojnia o Erzsebet Bathory. Nie czytałem, tylko patrzyłem, jak żona płacze :D
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » śr, 18 lut 2009 21:12

taki jeden tetrix pisze: Jeśli go nie ciągnie do historii, raczej w ogóle "Fryne" do łapy nie weźmie. Za subtelna ta goła baba na okładce. Naprawdę nie wiem, kogo WJ wyobrażał sobie jako czytelnika idealnego.
Hm. Goła baba na okładce to obraz pewnego malarza (jego nazwisko podane zostało na stronie redakcyjnej). Ale ja nie o tym. Tak mnie zastanowiło - skoro nie czujesz się w przypadku tej powieści "targetem" (a tym bardziej "czytelnikiem idealnym"), przede wszystkim zaś nie przepadasz chyba za prozą nieco dydaktyczną, po co czytałeś tę książkę, o napisaniu recenzji nie wspominając?

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17037
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 18 lut 2009 21:16

Kociasty pisze:Tak mnie zastanowiło - skoro nie czujesz się w przypadku tej powieści "targetem" (a tym bardziej "czytelnikiem idealnym"), przede wszystkim zaś nie przepadasz chyba za prozą nieco dydaktyczną, po co czytałeś tę książkę, o napisaniu recenzji nie wspominając?
Z tego wynika, że recenzent ma być:
a. targetem (czytelnikiem idealnym) książki, którą recenzuje;
b. musi przepadać za rodzajem prozy, który recenzuje.

Coś mi się wydaje, że to się nieco rozmija z rolą recenzenta i krytyki literackiej w ogóle...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » śr, 18 lut 2009 21:19

Jeszcze tego brakowało, żeby recenzent miał coś do gadania!
To już byłby szczyt wszystkiego :P
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » śr, 18 lut 2009 21:40

Małgorzata pisze: Z tego wynika, że recenzent ma być:
a. targetem (czytelnikiem idealnym) książki, którą recenzuje;
b. musi przepadać za rodzajem prozy, który recenzuje.
Nie sądzę, aby musiał być aż takim ideałem :P Niemniej - jeśli posadzimy do recenzowania książki X kogoś, czyj gust będzie rozmijał się mocno z danym typem prozy, albo kto nie będzie znał/lubił tematyki w niej poruszanej (i tak dalej, możliwych wersji rozbieżności kompetencyjno-gustowych znajdzie się sporo), wówczas ograniczamy potencjalnie wartość recenzji.

Na dodatek recenzent, wkurzony tym, że w swoim odczuciu marnuje czas, który mógłby przeznaczyć na ciekawsze dlań lektury, może niekiedy dać upust wynikłej z tego frustracji. Zwłaszcza, jeśli nie miał nic do gadania ;P

Edit: literówka.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17037
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 18 lut 2009 22:23

Powiedziałabym, że w drugą stronę - recenzent zna i lubi (w skrócie) - ograniczenie jest identyczne, no, może znakiem się różni, ale w wartościach bezwzględnych...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6053
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » śr, 18 lut 2009 22:25

A w drugą stronę, według Ciebie to nie działa? Znaczy, jeśli dajemy recenzentowi, miłośnikowi gatunku, książkę, która mu się będzie wpasowywać w "target", to może z kolei jego zachwyt będzie ograniczał potencjał recenzji.

Tak naprawdę, to recenzent powinien być nieczuły, chłodny i niezwykle opanowany ;)

Z moich przemyśleń o recenzjach (przynajmniej takich jakie ja piszę) wynika, że tak naprawdę recenzent może mieć swoje gusta i guściki i od czasu do czasu może się dać ponieść. Grunt, żebym jako odbiorca recenzji wiedział mniej więcej jakie są skłonności recenzenta i potrafił podczas lektury zastosować pewien filtr. A najlepiej jak się znajdzie recenzenta, z którego gustami jest nam bardzo po drodze, a wtedy już jest łatwizna ;)
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

ODPOWIEDZ