F 62

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » pt, 18 kwie 2008 14:26

to pozwolę sobie pójść za ciosem i dodać tutaj kilka słów komentarza do tekstów Kiwaczka :)

1. Grunt to dobrze postraszyć - pisane rok temu - ciekawie było sobie poczytać czego baliśmy się przed 12 miesiącami i skonfrontować z dniem dzisiejszym - zawsze uważałam, ze historia uczy dystansu ;)

dwie rzeczy tylko mnie zastanowiły:
- czy pisząc o pompie cieplnej opierałeś sie na konkretnych przykładach czy na pięknej idei? Bo z osób których znam i które mniej lub bardziej dobrowolnie pompę takowa mają to po pierwsze nikt nie poleca a po drugie to śmierdzi
- coś mi się o uszy obiło, że jeden z czołowych koncernów samochodowych właśnie wycofał się z produkcji napędu hybrydowego (i czy to aby nie jest Toyota) gdyż sa nieopłacalne - to taki ciekawy punkcik w dyskusji o zagrożeniu energetycznym świata;

2. Opowieści o fotografii - to co rzuciło mi się w oczy, to wbrew pozorom bardzo wąski krąg odbiorców do których skierowałeś tekst. Zdecydowanie nie sa to amatorzy jak przebiegle napisałeś we wstępie ;) ja bym celowała w grupę ambitnych osób ze smykałką do fotografii którzy zakupili sobie półprofesjonalny aparat i w dodatku sa już po lekturze instrukcji do niego :) Tekst dobrze napisany i wartościowy jednak dla amatora nieużyteczny :( ale właśnie z punktu takiego amatora postaram się go ciut skomentować:

założenia: amator ma marzenia robić ładne zdjęcia; posiada idioto-aparat (czyli pełen automat) nawet nie najgorszej klasy, bo chce robić ładne zdjęcia; po lekturze obu tekstów fotoamator już wie:
- że fotografia jest trudna, bardzo trudna i w sumie należy pomyśleć czy nie dać sobie spokoju
- bez profesjonalnego sprzętu to nie podskoczy - czyli nie dla psa kiełbasa ;)
i zostaje z dylematem:kupić drogi i skomplikowany aparat czy nie; jeśli ma ambicję to tak, powinien zainwestować... ale z drugiej strony to okropnie trudne jest, małe szanse na opanowanie tej wiedzy, a ten aparat kosztuje... może jednak dać sobie spokój...

ale nasz fotoamator ambitną sztuka jest, zawziął sie i przegląda zdjęcia z artykułów; i o ile z tekstu nie dużo rozumie, to pismo obrazkowe do niego przemawia, a jakże.
- dzięki obrazkom zrozumiał dlaczego tryb portretowy (w idioto-kamerze to taki ludzik na obrazku) jest do portretów lepszy a ten tryb z drzewkiem jest lepszy do fotografowania na odległość; oczywiście nie jest idiota już dawno zauważył, ze jak się miesza tryby to zdjęcia sa złe ale teraz rozumie dlaczego i podejrzewa, że ma to coś wspólnego z ogniskową.
- dzięki obrazkom wie tez, że jasna plama na środku zdjęcia to nie super efekt ale prześwietlenie i nie należy się taką fuszerką chwalić
-ostrość w trybie makro też już nie jest taką tajemnicza sztuką - co prawda nie może nasz fotoamator zmieniać czegoś co poetycko brzmi "głębia ostrości" ale może zmieniać miejsce gdzie trzyma aparat - efekt powinien być podobny (i znów dowiedział się tego patrząc na obrazki)

I cóż taki biedny amator ma powiedzieć - więcej obrazków! więcej obrazków!

Zupełnie szczerze - moim marzeniem jest tekst dla takich jak ja właścicieli "idioto-aparatów" w którym dowiedzą się co robić, aby zdjęcia z wycieczki, urlopu były ładne, aby super piękna fota grzybka na tle lasu jaka mi kiedyś wyszła, nie była czystym przypadkiem a przemyślanym działaniem i w dodatku powtarzalnym;

Piszesz, że mnie czujesz się na siłach napisania tekstu o kompozycji - dla osób takich jak ja z pewnością twoja wiedza i umiejętności to dużo więcej niż mogą przyswoić. Może zrób wstęp do nauki o kompozycji - zacznij od rzeczy prostych: co ma być w centrum, co po bokach, jak się fotografować na tle kościoła a jak na tle parku; bo ja bym chciała robić fajne zdjęcia, ale jak to dziecko - najpierw bezpiecznie pobawię się w kałuży a jak mnie ona zacznie ograniczać, to się zastanowię czy pływanie w morzu jest takie trudne jak mi sie dzisiaj wydaje ;)
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
Tenshi
Pćma
Posty: 218
Rejestracja: pn, 28 sty 2008 22:19
Płeć: Kobieta

Post autor: Tenshi » pt, 18 kwie 2008 14:38

Na razie o fotografii nie przeczytałam, to nie mój konik, ale zauważyłam tam ładne obrazki, więc może jednak się skusze :P (Tenshi lubi obrazki...).

Grunt to dobrze postraszyć
Tematyka taka gospodarczo-życiowa, ale nie znudziła mnie. Czyli to zakrawa na cud.
Zresztą ostatnio widziałam panią (w tv), którą z uporem straszyła jak to zginiemy marnie bez ropy i w ogóle spłoniemy w piekle własnej głupoty. Tratata. Zastanawiałam się, jak to wszystko wygląda i w sumie z jakimś 2 miesięcznym poślizgiem (ale jednak) właśnie sobie o tym poczytałam ;P

No i tematyka zacofanego polskiego PKP jest mi cholernie bliska. Od przeszło 2 lat jeżdżę pociągami regularnie, przynajmniej raz na miesiąc, zazwyczaj dwa. Znaczy jeździłam. Od marca mam spokój. Ale czasami jazda pociągiem to była czysta mordęga. Raz nawet zerwała się linia trakcyjna i 2,5 h staliśmy w szczerym polu, a nikt nie potrafił nam powiedzieć, kiedy ruszymy, ani w ogóle czy ruszymy, czy będzie pomoc, jak tak to kiedy? Jedyne co było wiadomo to, że zastępczego pociągu nie podstawią i w sumie maja nas gdzieś, żadnego przejazdu nam nie załatwią (a żeby było weselej, to zdarzyło się o godzinie 12-1 w nocy, do najbliższej stacji 30 minut z buta, a najszybszy inny pociąg o 5 rano).

Druga bliska memu sercu, a raczej msc. zamieszkania jest sprawa trolejbusów. W sumie pojazdy wydawały mi sie nietypowe, a z nazwy nawet zabawne, ale faktycznie aż dziw bierze, że nie są popularniejsze. Choć w sumie choć nie pobierają paliwa to energia jest potrzebna, a energia z paliwa i koło się zamyka. A na razie u nas energetyka zacofana pawie tak jak ruch miejski czy kolej.

Pierwsza część - jakie mamy problemy, szła mi jak po maśle. Druga, jakie są rozwiązania już gorzej. Sama nie wiem czemu. Pesymista ze mnie straszny może to, to.
Nie wspomniałem(..) o genialnym wynalazku ogniw paliwowych
Chyba o tym poczytam, bo akurat określenie, że jest genialny zaciekawiło mnie ;]
Już teraz producenci samochodów licytują się wynikami w testach spalania, zaś hybrydowa Toyota Prius zrobiła oszałamiającą karierę.
BLUE PRIUS?! xD (wybaczcie, od zboczenie od nadmiaru kabaretów..)

Ogólnie podobało mi się, naprawdę rzadko takie rzeczy mnie potrafią utrzymać przy lekturze, a tu w sumie zwolniłam dopiero pod koniec.

Ten.
Ponoć, wchodząc między wrony, musisz krakać jak i one. Smutne to, bo przecież wiadomo, że większość wron wysławia się nader fatalnie...

Ka

Post autor: Ka » pt, 18 kwie 2008 21:17

Realizm i prawda w fotografii. Przyczynek do dyskusji Janusz Czajkowski
Znakomicie napisany, doskonale opracowany, szalenie interesujący tekst! O tym, co napisał Janusz Czajkowski i cytowani przez niego autorzy na temat istoty fotografii, prawie wiedziałam. To znaczy gdzieś tam we mnie, „w środku”, siedziało podobne przekonanie, tyle, że nigdy nie próbowałam go sprecyzować. Tak sobie po prostu „czułam”. A tu proszę, jaki piękny gotowiec mi się trafił! Przeczytałam jednym tchem, jak dobre opowiadanie, choć nie lubię „przewracania kartek” na ekranie (rymuję, psiakość!) – pod tym względem jestem czytelnikiem tradycjonalistą, wolę trzymać w ręku papier.
Mój strach i ja. Marta Kisiel
Ta recenzja zostawia czytelnikowi wolność wyboru, co ja w tego typu opiniach cenię najwyżej. O Księdze rzeczy utraconych Marta Kisiel pisze tak, że jeśli ktoś lubi klimaty stworzone przez Johna Connolly, to z pewnością po nią sięgnie, na przykład ja. Przekonuje mnie sposób argumentacji i oceny zastosowany przez autorkę. Ponadto tekst Marty K. doskonale mi się czytało – pozwoliła, by na pierwszym planie przez cały czas pozostawała oceniana powieść, a nie postać recenzenta - zachwyconego swoją elokwencją i quasi-dowcipem, często z gatunku „pożal się Boże”.
Wszystko, co chcielibyście wiedzieć...
Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać Zombie survival Maxa Brooksa, to nie powinien czytać recenzji, nomen omen zatytułowanej: Wszystko, co chcielibyście wiedzieć... Faktycznie po jej lekturze wiemy wszyściutko, więc nie ma sensu wydawać kasy na książkę. Znacznie taniej będzie, gdy zapoznamy się z w/w streszczeniem.
Długo oczekiwany koniec. Weź cywilizację w czasie kryzysu, osadź w niej bohaterów, rzuć ich w sam środek akcji mogącej zmienić świat, obarcz ich olbrzymią odpowiedzialnością – oto przepis na klasyczny cykl fantasy. Schemat prosty, skuteczny i niezwykle popularny. Co więc należy zrobić, aby ten konkretny przypadek wyróżniał się, błyszczał na tle innych? Odpowiedzią jest talent.
Weź kilka, a jeszcze lepiej, kilkanaście sloganów, parę zwrotów wytartych jak stare futro z norek, dorzuć pewną ilość retorycznych oraz prawie retorycznych pytań, wymiąchaj ze sobą, odstaw na 3 godziny, żeby się przegryzło, opublikuj i połóż się spać w błogim przekonaniu, że napisałeś recenzję.
Jedyne co mi pasuje to tytuł: Długo oczekiwany koniec. Wszystko dobre, co się wreszcie kończy. I chwała Bogu.
Bo to jest wojna, rzeź i żenua (totalne)
Ta felietono-recenzja jadąca po powieści Pawlaka jak po łysej kobyle, napisana jest z takim nerwem i swadą, że aż się ma ochotę sięgnąć po inkryminowane dzieło, by skonfrontować odczucia własne i rozjuszonego recenzenta. Doskonały przykład, że i fatalne w ocenie, lecz dobrze napisane krytyki, są w stanie przysłużyć się pisarzowi.

A tak w ogóle to nieźle się tego Fahrenheita czyta!

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » pt, 18 kwie 2008 22:12

Ka pisze:
Bo to jest wojna, rzeź i żenua (totalne)
Ta felietono-recenzja jadąca po powieści Pawlaka jak po łysej kobyle, napisana jest z takim nerwem i swadą, że aż się ma ochotę sięgnąć po inkryminowane dzieło, by skonfrontować odczucia własne i rozjuszonego recenzenta. Doskonały przykład, że i fatalne w ocenie, lecz dobrze napisane krytyki, są w stanie przysłużyć się pisarzowi.
Lele majko... Co ja narobilem :>

EDt: To nie powiesc, to zbior opowiadan. Zly, tak czy inaczej.

Awatar użytkownika
Tenshi
Pćma
Posty: 218
Rejestracja: pn, 28 sty 2008 22:19
Płeć: Kobieta

Post autor: Tenshi » pt, 18 kwie 2008 22:34

Hihihi, tez czytałam tą recenzję. I ramach lubowania się w tekstach skrajnie wrednych poszukałam innych recenzji, Zakużonych i co tam Colemanie pisałeś.

I wiesz co :P Prawie połowa tych dzieł była "najgorsza w twoim życiu". Zastanawiające to trochę!

Huhuhu

Ten.
Ponoć, wchodząc między wrony, musisz krakać jak i one. Smutne to, bo przecież wiadomo, że większość wron wysławia się nader fatalnie...

Coleman
Wampir
Posty: 3300
Rejestracja: wt, 14 cze 2005 16:41

Post autor: Coleman » pt, 18 kwie 2008 22:52

Autorzy nie przestaja mnie zaskakiwac.
FTSL

Ka

Post autor: Ka » sob, 19 kwie 2008 00:05

Coleman pisze:
Ka pisze:
Bo to jest wojna, rzeź i żenua (totalne)
Ta felietono-recenzja jadąca po powieści Pawlaka jak po łysej kobyle, napisana jest z takim nerwem i swadą, że aż się ma ochotę sięgnąć po inkryminowane dzieło, by skonfrontować odczucia własne i rozjuszonego recenzenta. Doskonały przykład, że i fatalne w ocenie, lecz dobrze napisane krytyki, są w stanie przysłużyć się pisarzowi.
Lele majko... Co ja narobilem :>

EDt: To nie powiesc, to zbior opowiadan. Zly, tak czy inaczej.
Ojej, no spokojnie Coleman. Przecież straszyłam tylko! Rozjechałeś Pawlaka, nie będę więc go z asfaltu zeskrobywać, bo to niehigieniczne, że strach!

Zdążyłam przeczytać jeszcze Zakużoną Planetę. Matko i córko! Zamieszczenie tam swojego tekstu to heroizm czystej wody! Czy ci bohaterowie (piszę poważnie – żadnych jaj sobie nie robię – słowo!) to kamikadze czy z łapanki? Pewnie zbiorę burę, że powinnam sama o tym w stosownym miejscu forum poczytać, ale grzebać mi się…ale grzebać nie mam czasu. Więc jak z tym jest? Trzy upomnienia admina i obowiązek dostarczenia literackiego dzieciątka lwu na pożarcie, czy szlachetny wolontariat?

P.S. Zbiór opowiadań. Zakonotowałam.

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6062
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » ndz, 20 kwie 2008 21:34

Wypada się ustosunkować chyba :)

Najpierw o straszeniu:
Keiko pisze:dwie rzeczy tylko mnie zastanowiły:
- czy pisząc o pompie cieplnej opierałeś sie na konkretnych przykładach czy na pięknej idei? Bo z osób których znam i które mniej lub bardziej dobrowolnie pompę takowa mają to po pierwsze nikt nie poleca a po drugie to śmierdzi
- coś mi się o uszy obiło, że jeden z czołowych koncernów samochodowych właśnie wycofał się z produkcji napędu hybrydowego (i czy to aby nie jest Toyota) gdyż sa nieopłacalne - to taki ciekawy punkcik w dyskusji o zagrożeniu energetycznym świata;
1. Opierałem się na materiałach promocyjnych, artykułach prasowych, dyskusjach na forach. Na oczy tego nie widziałem, ale zdaje mnie się to całkiem sensownym rozwiązaniem. Tyle, że na oczy tego jeszcze nie widziałem. ;)
2. Nic na ten temat nie wiem. Za to słyszałem, że jakaś firma samochodowa właśnie uruchomiła produkcję ciężarówek z napędem hybrydowym, więc trend zdaje się być podtrzymywany. Aczkolwiek akurat uważam, że napęd hybrydowy nie jest dobrym rozwiązaniem - to taki skok w bok w momencie kiedy trzeba zrobić spory krok do przodu. Tym krokiem są samochody elektryczne (lub wspominane pojazdy na paliwa typy alkohol czy olej roślinny).
Tenshi pisze:Druga bliska memu sercu, a raczej msc. zamieszkania jest sprawa trolejbusów. W sumie pojazdy wydawały mi sie nietypowe, a z nazwy nawet zabawne, ale faktycznie aż dziw bierze, że nie są popularniejsze. Choć w sumie choć nie pobierają paliwa to energia jest potrzebna, a energia z paliwa i koło się zamyka. A na razie u nas energetyka zacofana pawie tak jak ruch miejski czy kolej.
Tyle, że jest różnica między napędem elektrycznym a spalinowym. Taka znacząca i technologicznie nie do przeskoczenia - bo fizyka nie pozwala i już. Jest nią sprawność silnika. Jako, że silnik spalinowy pracuje w cyklach - praca - sprężanie - spora część energii idzie na wykonywanie pracy z naszego punktu widzenia nieużytecznej. I sprawność tych silników (czyli stosunek energii wyzwolonej w procesie spalania - dostarczonej - do energii przekazywanej przez silnik dalej) wynosi od 25 do 45%. To mało. Tymczasem silniki elektryczne mają sprawności grubo powyżej 90%. Poza tym są bardzo żywotne i mniej awaryjne. I tu jest pies pogrzebany. Znaczy - taki pojazd typu trolejbus zużywa na przemieszczanie o wiele większą część energii jaką dostaje niż pojazd z silnikiem spalinowym. Znaczy jest wydajniejszy i oszczędniejszy. I kiedy mamy prąd z elektrowni węglowych to sprawa jest silnie dwuznaczna ekologicznie, ale kiedy prąd mamy z wiatraka, elektrowni wodnej, słonecznej czy atomowej to już są same korzyści.

A teraz o fotografii:
Keiko pisze:2. Opowieści o fotografii - to co rzuciło mi się w oczy, to wbrew pozorom bardzo wąski krąg odbiorców do których skierowałeś tekst. Zdecydowanie nie sa to amatorzy jak przebiegle napisałeś we wstępie ;) ja bym celowała w grupę ambitnych osób ze smykałką do fotografii którzy zakupili sobie półprofesjonalny aparat i w dodatku sa już po lekturze instrukcji do niego :) Tekst dobrze napisany i wartościowy jednak dla amatora nieużyteczny :( ale właśnie z punktu takiego amatora postaram się go ciut skomentować:
Hmmm... Ja tam jestem starej daty i kiedyś amatora widać inaczej się definiowało ;)
Ja tam rozgraniczam pstrykacza - to właśnie ktoś, kto jak kupił sobie dowolny aparat to nawet nie zajrzał do instrukcji - od amatora. Bo amator, to ktoś, kto chce przynajmniej cokolwiek się dowiedzieć. I właśnie dla takiego "ktosia" tekst skierowałem. A co do aparatów współczesnych... Aparaty półprofesjonalne to sobie kupują półprofesjonaliści ;) Aktualnie znajdujące się w sprzedaży aparaty z półki amatorskiej posiadają możliwości sterowania wszystkimi opisanymi przeze mnie parametrami. I mówię tu o aparatach za 500 złotych i więcej. Praktycznie wszystkie aktualnie sprzedawane aparaty posiadają zoomy (czyli obiektywy zmiennoogniskowe), tryby półautomatyczne (sterowanie przysłoną i czasami) i manualne, regulację balansu bieli. Troszkę się w tym rynku orientuję i mogę Cię o tym zapewnić. :)

Keiko pisze:założenia: amator ma marzenia robić ładne zdjęcia; posiada idioto-aparat (czyli pełen automat) nawet nie najgorszej klasy, bo chce robić ładne zdjęcia; po lekturze obu tekstów fotoamator już wie:
- że fotografia jest trudna, bardzo trudna i w sumie należy pomyśleć czy nie dać sobie spokoju
- bez profesjonalnego sprzętu to nie podskoczy - czyli nie dla psa kiełbasa ;)
i zostaje z dylematem:kupić drogi i skomplikowany aparat czy nie; jeśli ma ambicję to tak, powinien zainwestować... ale z drugiej strony to okropnie trudne jest, małe szanse na opanowanie tej wiedzy, a ten aparat kosztuje... może jednak dać sobie spokój...
Widać źle napisany tekst. :)
Znaczy jest tak. Jeśli ktoś chce robić smaczne potrawy, to musi chociaż trochę się dowiedzieć o gotowaniu, smażeniu, pieczeniu itp. Czyli musi wiedzieć, że do upieczenia ciasta musi dać taką a nie inną temperaturę bo inaczej będzie zakalec, albo coś w ten deseń. Że jak zastąpi sól cukrem - bo wyglądają podobnie - to to nie jest najlepszy wybór ;)
Tak samo jest w fotografii. Jak robisz zdjęcia portretowe w trybie pejzażowym, to nie możesz się spodziewać dobrych wyników. I dlatego uważam, że jednak wiedza o tym, że jest coś takiego jak przysłona i czym steruje, że są różne czasy i co można nimi zdziałać - to są absolutne podstawy dla amatora właśnie.
A z tezami od myślników się całkowicie nie zgadzam.
1. Fotografia jest łatwa.
2. Bez profesjonalnego sprzętu można skakać bardzo wysoko (ale trzeba sobie zdawać sprawę z jego ograniczeń i umieć je niwelować albo wykorzystać).
A co do drogich i skomplikowanych aparatów - to naprawdę nie jest warunek konieczny. Ja wiem, że teraz liczą się tylko cyfranki, ale przyzwoity zestaw kliszowy można teraz kupić za grosze i na nim się pouczyć :)
Keiko pisze:ale nasz fotoamator ambitną sztuka jest, zawziął sie i przegląda zdjęcia z artykułów; i o ile z tekstu nie dużo rozumie, to pismo obrazkowe do niego przemawia, a jakże.
Aluzju panjał :)

No zmotywowałyście mnie do dalszej wytężonej pracy na tym gruncie i pokazałyście drogę jaką należy kroczyć :D

I na koniec o recenzji:
Ka pisze:Weź kilka, a jeszcze lepiej, kilkanaście sloganów, parę zwrotów wytartych jak stare futro z norek, dorzuć pewną ilość retorycznych oraz prawie retorycznych pytań, wymiąchaj ze sobą, odstaw na 3 godziny, żeby się przegryzło, opublikuj i połóż się spać w błogim przekonaniu, że napisałeś recenzję.
Jedyne co mi pasuje to tytuł: Długo oczekiwany koniec. Wszystko dobre, co się wreszcie kończy. I chwała Bogu.
Wow! (tak z zagranicznego pojadę) Pierwszy raz ktokolwiek ustosunkował się do mojej recenzji!
Co mogę na swoją obronę? No jedynie to, że wcale się spokojnie spać nie położyłem. I męczyłem się nad tą recenzją (i poprzednimi trzema z tego cyklu) okrutnie. I wiem jedno - napisać coś sensownego z sześciotomowego cyklu jest cholernie ciężko. Bo ile razy można pisać o tym samym? Co można jeszcze odkrywczego znaleźć w szóstym tomie tej samej opowieści. A powtarzać te same zwroty i zmieniać tylko tytuły? Też głupio...

Ale poza tym zapraszam do dołączenia do grona recenzentów Fahrenheita. Ogłoszenie o naborze chyba jeszcze gdzieś wisi. :)

Edit: O tu wisi! O!
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » śr, 23 kwie 2008 18:54

ech Kiwaczku... tyle się tych twoich dzieł naczytałam, skomentowałam i poużalałam sie nad biednym użytkownikiem "idioto-aparatu", którego nikt nie rozumie.... ze aż dziś, drugi raz z rzędu byłam w parku, aby przy pięknym słońcu robić fotki. A mogłam sobie spać w tym czasie.... Ech, no nie wiem czy cię lubię za to ;)
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6062
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » śr, 23 kwie 2008 18:58

No ten tego... Jak by Ci tu...

No to właśnie miało być w części trzeciej i to zdecydowanie moja wina jest, że jej nie ma i takie tam... No bo widzisz... jako użytkowniczka (jak sama określasz) idieten-aparatu nie musisz tego wiedzieć, ale zdjęć przy pięknym słońcu to się dobrych nie zrobi...

A nawet powiem więcej - fotografowie jak tylko mogą to unikają tzw. pełnego słońca. Najlepsze efekty i "ładne zdjęcia" uzyskuje się fotografując o poranku i wieczorem. Tak do 2 godziny po wschodzie i od dwóch godzin przed zachodem. Wtedy jest właśnie najlepsze słońce - ładnie rozproszone, niekontrastowe i takie tam.

W końcu napiszę tą część trzecią, ale to pewnie nie w tym, a w następnym numerze.
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
baron13
A-to-mistyk
Posty: 3688
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 09:11

Post autor: baron13 » śr, 23 kwie 2008 19:25

Pisz Kiwaczku, pisz!

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » czw, 24 kwie 2008 16:23

Kiwaczku - ze śmiechu az się popłakałam przed monitorem :)

widzisz jak ta trzecia cześć jest potrzebna? Pisz ! :D
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » czw, 15 maja 2008 20:19

kiwaczek pisze:Aktualnie znajdujące się w sprzedaży aparaty z półki amatorskiej posiadają możliwości sterowania wszystkimi opisanymi przeze mnie parametrami. I mówię tu o aparatach za 500 złotych i więcej. Praktycznie wszystkie aktualnie sprzedawane aparaty posiadają zoomy (czyli obiektywy zmiennoogniskowe), tryby półautomatyczne (sterowanie przysłoną i czasami) i manualne, regulację balansu bieli. Troszkę się w tym rynku orientuję i mogę Cię o tym zapewnić. :)
ja cię strasznie nie lubię Kiwaczku ;) byłam bardzo szczęśliwym człowiekiem zanim zaczęłam czytać te artykuły o fotografii, a później przeglądać posty w fototemacie; to wszystko przez to ze mam za dużo czasu >:(

500 pln powiadasz.... to co mam kupić?
(fajerwerki mi źle wychodzą >:( a maja być jakieś międzynarodowe zawody... )
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 6062
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » czw, 15 maja 2008 21:13

A zależy ile masz na wydanie.

A co do fajerwerków to kwestia metody. Czas na B, przysłona na oko i jechane :)
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » czw, 15 maja 2008 21:23

na wydanie nie mam dużo, mogę wyjść od 500 pln i pójść w górę, tylko bez strasznych szaleństw
no właśnie tych fajerwerków mój idiotoaparacik już nie łapie >:( testowałam na urodzinach portu w Hamburgu
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

ODPOWIEDZ