F 65

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
savikol
Dwelf
Posty: 502
Rejestracja: pn, 27 mar 2006 08:04

Post autor: savikol » pt, 06 lut 2009 08:51

Ten trup jest żywy
Od lat jestem fanem Romero i filmów o zombich ogólnie, zatem artykuł pochłonąłem jednym tchem. Cieszę się, że ktoś poruszył ten szalenie ciekawy temat. Inwazja zombich jako pretekst do przyjrzenia się społeczeństwu, obyczajowe i kulturowe odniesienia, zombi w hipermarkecie jako krytyka konsumpcjonizmu (Świt ŻT), niefrasobliwość naukowców i głupota wojskowych (Dzień ŻT), ludzkie postawy, słabości i zachowania w obliczu zagrożenia (wszystkie części), wreszcie nietolerancja i rasizm skierowany przeciw tworzącemu się społeczeństwu żywych trupów (Ląd ŻT). I tak dalej, można wymyślać liczne odniesienia i smaczki tylko bez przesady. Nie zapominajmy, że te filmy to przede wszystkim horrory gore i głównym ich zadaniem jest wywołanie grozy i zabawienie widza gustującego w tego typu rozrywce. Szczegółowa analiza treści i rozwodzenie się nad postawami bohaterów wydaje mi się trochę śmieszne. Swoją drogą sam Romero trochę momentami przesadza z zadęciem, dorabianiem filozofii i tanim dydaktyzmem. Wspomniana przeze mnie nietolerancja skierowana przeciw społeczeństwu zombich w Ziemi ŻT i finałowe gadki o możliwości koegzystencji, współżycia to już przegięcie, śmiech na sali. Z rozrywkowego horroru Romero niechcący zrobił groteskę, kpinę z gatunku.
Nie zgubmy się w poszukiwaniach głębi w filmach o zombich i nie zapominajmy, że to przede wszystkim rozrywkowe horrory. Tu najważniejsza jest jatka, parujące jelita rozrywane zębami żywych trupów, krew i strzały z shotguna prosto w łeb. Jednym słowem - dobra zabawa.
;-)

Awatar użytkownika
Olaf
Wujcio Cleritus
Posty: 760
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:44

Post autor: Olaf » pt, 06 lut 2009 09:06

baron13 pisze:A mnie się bardzo podobały opowieści o Wikingach. Jedyna wada tekstu: MAŁO.
Będzie tego co najmniej pięć felietonów. Następny o synach Lodbroka, kolejny o powstaniu Normandii w 911 roku. Dalej, o wschodnich wyprawach wikingów i o odkryciu Ameryki.
Twardy, kruchy i pozbawiony życia. (by Dabliu)

Dziękuję wszystkim za pomoc mojemu menelowi! I proszę o kolejne datki:p

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » pt, 06 lut 2009 09:17

Bebe pisze:No u Kresa te kobitki to strasznie zue są. Albo się zue wydają. Nie można im odmówić jaj, za to można się czasami zastanawiać, czy to nie facet, tylko po prostu przebrany za kobietę, bo jakoś tak pasowało... ;)
Och nie, a Pani Dobrego Znaku? A Rubiny?
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
yana
Mamun
Posty: 105
Rejestracja: czw, 05 lut 2009 17:15

Post autor: yana » pt, 06 lut 2009 17:48

savikol pisze:Tu najważniejsza jest jatka, parujące jelita rozrywane zębami żywych trupów, krew i strzały z shotguna prosto w łeb. Jednym słowem - dobra zabawa.
;-)
Jak mam się zadowalać byle jatką, to zapodaję sobie "Teksańską masakrę.." i inne takie tam (do czego też można ideologie wszelakie dorabiać). Zawsze radość mi sprawiała interpretacja (czy też nadinterpretacja) filmów Romero w szczególności. Jak kto czuje inaczej, jego wola i wszystko w tym temacie.

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » sob, 07 lut 2009 12:47

Do tekstu o roli Wikingów w historii - ciekawa to układanka i budzi u mnie jeszcze jedno pytanie, obok tych zadanych w tekście (które to pytanie może i tak padnie w dalszych częściach rozważań): czy wobec braku Wikingów nie pojawiałby się inna siła, gotowa opanować ich "niszę historyczną"? Pojedyncza albo, co bardziej chyba prawdopodobne, mnoga.

Zwykle ludów kandydujących do roli obalających stare i (mimowolnie poniekąd) kreujących nowe kultury był w każdej epoce cały tłumek, w którym wygrywał najsilniejszy, najbardziej ekspansywny albo mający więcej szczęścia lud. Tak i strefa wpływów Wikingów zapewne nie pozostałaby aż tak bezprizorną i ktoś by ich "czarną robotę" odpracował ;) Tyle, że inaczej.

Chyba...

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1108
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » sob, 07 lut 2009 13:01

Z postaci kobiecych u autorów polskich strasznie mnie bawiły Kuzynki Pilipiuka, bo tam było sporo narracji teoretycznie z punktu widzenia kobiety, opisującej szczegóły na jakie zwróciłby uwagę tylko facet, w znaczeniu erotycznym lub o takowe zahaczającym. Przykładów nie pomnę, jeno wrażenie.
W efekcie bohaterki zdawały się mieć orientację homo.

Ziemiański natomiast pobił samego siebie zamianą Achai w catwoman. Ja rozumiem, że seks jest jednym z głównych wątków tego cyklu i tak miało być, ale cat ears! I to tak z nagła, bez sensu. Ze wszystkich fetyszy...

Awatar użytkownika
Olaf
Wujcio Cleritus
Posty: 760
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:44

Post autor: Olaf » sob, 07 lut 2009 13:19

Feline pisze:Do tekstu o roli Wikingów w historii - ciekawa to układanka i budzi u mnie jeszcze jedno pytanie, obok tych zadanych w tekście (które to pytanie może i tak padnie w dalszych częściach rozważań): czy wobec braku Wikingów nie pojawiałby się inna siła, gotowa opanować ich "niszę historyczną"? Pojedyncza albo, co bardziej chyba prawdopodobne, mnoga.
Trudno powiedzieć jaki inny lud mógłby zastąpić wikingów w ich podbojach. Po Wędrówkach Ludów nie pojawiła się w Europie żadna większa siła zdolna naruszyć bastion zachodniej Europy. Co prawda Kalifat Kordoby jeszcze napierał, ale impet poczynań hiszpańskich kalifów już zaczynał słabnąć. Wikingowie też siedzieliby sobie spokojnie na Północy, gdyby nie dwie sprawy, które ich stamtąd wygnały - przeludnienie i w związku z tym brak ziem pod nowe osadnictwo oraz skupianie władzy w rękach konungów, co wikingom, jako ludziom najwyżej ceniącym sobie wolność, niesamowicie przeszkadzało. Na zastępstwo wikingów wysuwam Słowian Zachodnich czyli państwo Mieszka I i Chrobrego oraz Związek Wielecki - młode, drapieżne twory państwowe opierające się na demokracji wojennej czyli o nieustannym parciu stanu wojowników do podboju nowych ziem. Według mnie, gdyby nie było wikingów, to "Polska" przyjęłaby chrzest znacznie później - nie byłoby zagrożenia ze strony państwa niemieckiego zajętego walką z państwem francuskim. Ale o tym bodajże w trzecim felietonie.
Twardy, kruchy i pozbawiony życia. (by Dabliu)

Dziękuję wszystkim za pomoc mojemu menelowi! I proszę o kolejne datki:p

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » sob, 07 lut 2009 14:42

Olaf pisze:Na zastępstwo wikingów wysuwam Słowian Zachodnich czyli państwo Mieszka I i Chrobrego oraz Związek Wielecki
Hm. I tak Europa nie poznałaby smoczych łodzi. Gdyby nasi praszczurowie wypłynęli na szersze wody, byłyby to łodzie z wizerunkami... dzika? tura? Chociaż węże usmoczone znane były też Germanom, może więc jednak smoki?

Ale to tak, dygresją na boku.

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » sob, 07 lut 2009 16:12

Feline pisze: Hm. I tak Europa nie poznałaby smoczych łodzi. Gdyby nasi praszczurowie wypłynęli na szersze wody, byłyby to łodzie z wizerunkami... dzika? tura? Chociaż węże usmoczone znane były też Germanom, może więc jednak smoki?
Ewolucja łodzi rybackiej do formy bojowego drakkaru to temat na książkę. Dla mnie jednak jest pewne, że takie lub podobne łodzie musiałyby powstać, bo nie wikingowie je tworzyli, a warunki żeglugi.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Olaf
Wujcio Cleritus
Posty: 760
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:44

Post autor: Olaf » sob, 07 lut 2009 16:17

Feline pisze:Hm. I tak Europa nie poznałaby smoczych łodzi. Gdyby nasi praszczurowie wypłynęli na szersze wody, byłyby to łodzie z wizerunkami... dzika? tura? Chociaż węże usmoczone znane były też Germanom, może więc jednak smoki?
Łodzie słowiańskie nie ustępowały konstrukcją i osiągami wikińskim. Jedyną oryginalną konstrukcją były właśnie drakkary i snekkary - łodzie bojowe od podstaw przygotowywane do działań bojowych. Wbrew temu co się głosi na Zachodzie i Północy, Słowianie Zachodni mieli spory wpływ na wczesnośredniowieczną Skandynawię. Przykładowo, na jednej z duńskich wysepek znaleziono słowiańską stocznię, gdzie budowano i naprawiano słowiańskie i wikińskie okręty (źródło: "Archeologia żywa" nr 3-4 (29-30) 2004 art. "Polak - wiking dwa bratanki") - do czego ciężko jest się przyznać Duńczykom, gdyż nie znaleziono jeszcze stoczni wikińskiej. Cała Skandynawia korzystała ze słowiańskiego garncarstwa jako najlepszego w basenie Morza Bałtyckiego - ba! Skandynawowie ściągali również do siebie najlepszych słowiańskich fachowców garncarstwa. No i Słowianki uważane były za najlepsze żony. :)
Twardy, kruchy i pozbawiony życia. (by Dabliu)

Dziękuję wszystkim za pomoc mojemu menelowi! I proszę o kolejne datki:p

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » ndz, 08 lut 2009 12:35

A obecnie rekonstrukcje łodzi Wikingów pływają chyba właśnie w Danii i Polsce? Jak pamiętam, w 2006 roku trafiliśmy na jedną z nich w gdańskiej marinie. Chyba w przeddzień (lub jakoś tak) wyruszenia w rejs do Odessy.

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pn, 09 lut 2009 01:28

Przeczytałem byłem Adama Cebulę. Większa część sensu zapewne mi umknęła z racji nieznajomości pranej tam książki Ziemkiewicza.

Widzę za to doskonałą symetrię w kwestii opisania kryzysu. Cebula zarzuca Ziemkiewiczowi że dostosowuje wizję USA do teorii, po czym kontrargumentuje dostosowując wizję USA do teorii.

Teoria kryzysu dla zwolenników interwencji - (popierana przez Cebulę):
Oto dowód że gospodarka wolnorynkowa zawiodła, czas na interwencję.

Teoria kryzysu dla zwolenników wolnego rynku (popierana przez dzikich ludzi z lasu jak Peter Schiff):
Oto dowód że interwencjonizm, który psuje gospodarkę US od pół wieku to równia pochyła. Podtrzymywanie chorego systemu milionami pożyczonych dolarów przedłuży agonie ale dodatkowo zaszkodzi.

Czego to dowodzi? Tylko tego że kryzys dolara nie sam w sobie dowodem dla którejkolwiek ze stron - jest początkiem do dyskusji lub badań. Dowodzi też że na świecie brakuje lub nie dochodzą do głosu ekonomiści, publicyści i politycy którzy zechcieliby to badać i analizować - wszyscy są uwarunkowani ideologicznie w jedną lub drugą stronę.

To dość beznadziejne kiedy się okazuje że ekonomia nie jest (już?) nauką tylko rodzajem religii - chodzi o wiarę i walkę z herezją.

Podobnie niejednoznaczna jest sprawa edukacji w US. Każdy wie że jest beznadziejna. Każdy wie że mają kilka uczelni ze światowej czołówki.
Czy import IQ to porażka Stanów czy właśnie zwycięstwo znowu zależy od wierzeń.

Nie będę więcej wcinał się między Ziemkiewicza który nie zna prawdziwego USA i pisze o Nibylandii a Cebulę który nie zna prawdziwego USA i pisze o Nibylandii, a to dlatego że nie znam prawdziwego USA i musiałbym pisać o Nibylandii.
Wiem tylko (z powieści i z sieci - od czasu do czasu sprawdzam ceny mieszkań i pensje informatyków na świecie), że to duży kraj z bardzo różnymi stanami. Twierdzenie "USA jest głupie bo Conan Gubernator to(...)" jest porównywalne z "Europa jest głupia bo Sarkozy to(...)".

Co do literatury - może mi się tylko wydaje, ale odnoszę wrażenie że SF było pełne literatury rozrywkowej i lekkiej już w świetlanych latach 60-tych. (dalej nie sięgam wystarczającym doświadczeniem czytelniczym) Wizja upadku przesadzona. Liczę na to że fantastyka "z treścią" jeszcze będzie powstawać.

Najbardziej zgadzam się z Cebulą w niepokoju że aktualnego kryzysu żadna fantastyka nowa nie przewidziała, że (chyba) nic o tym nie powstaje w tej chwili. Yhhh, gdybym tak sam umiał pisać :/
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » pn, 09 lut 2009 02:04

Albiorix pisze:Najbardziej zgadzam się z Cebulą w niepokoju że aktualnego kryzysu żadna fantastyka nowa nie przewidziała, że (chyba) nic o tym nie powstaje w tej chwili.
Może to nie fantastyka w pełni, bo raczej political fiction, ale podobny scenariusz przedstawił Tom Clancy w Długu honorowym. Chyba jako fantastyczny wówczas - mam na myśli pęknięcie spekulacyjnej bańki związanej z windowaniem cen nieruchomości i późniejszym załamaniem się rynku hipotecznego (nie wiem, czy prawidłowo to opisuję, może jakiś ekonomista mnie poprawi, jakby co). Tyle, że tam dotyczyło to innego kraju (Japonii) i bez podobnych skutków dla reszty świata.

A czy powstaje coś obecnie - hm... Mortgage fiction? ;))

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pn, 09 lut 2009 02:19

Kryzys rynku kredytowego to początek a nie koniec tematu :) Taki Harrison też pisał "Przestrzeni, Przestrzeni!" i jakoś nie zrażało go że temat "o rety, w 66tym jest trochę ciężej o miejsca w przedszkolu niż w w 62gim" nie jest zbyt fantastyczny ;)
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » pn, 09 lut 2009 02:40

Albiorix pisze:Kryzys rynku kredytowego to początek a nie koniec tematu :)
Dla jednych początek, dla innych koniec zapewne. W tym drugim przypadku mam na myśli ekonomistów (nie wsiech jak leci, niektórych), którzy robią na mnie wrażenie ludzi oderwanych od rzeczywistości i bytujących raczej w "stock reality". Dla reszty, w tym i dla nas, ta historia dopiero się zaczyna.

I po prawdzie szkoda, że to historia a nie tylko opowieść. Z dwóch powodów - pierwszy jest oczywisty, jak sądzę, a drugi: czy ktoś będzie chciał czytać o tym teraz, gdy czarna utopia realizuje się w portfelach? (w 1966 stan opisywany przez HH był odległą perspektywą). Prędzej chyba wzrośnie zapotrzebowanie na supermenów wyciągających nas z bryndzy. Albo straszenie czymś nie kojarzącym się z rynkiem finansowym, jak wampiry czy zombiaki. Albo też szukanie winnych, co byłoby chyba najgorszym wariantem :/

ODPOWIEDZ