Przekłady

czyli jak i gdzie przełożyć oraz co i komu tłumaczyć.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 5572
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » pn, 19 gru 2011 11:52

nosiwoda pisze:hundziu, rozwiązanie jest jedno. Albo spytaj flamenco, on zdaje się testował różne czytniki. Ja akurat mam kundelka, więc jego promuję.
Ale ja lubię papierowe wydania... Poza tym ładnie się na półkach prezentują. PDFy i insze takie formaty to już nie ta sama magia.
Mam kindla, ale go nie lubię.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pn, 19 gru 2011 14:49

Mój kundelek głaszcze Twojego kundelka, czując jego smuteczek. Coraz bardziej przekonuję się do e-książek, o dziwo coraz mniej brakuje mi stawiania na półce. Dostępność i szybkość, z jaką dostaję interesującą mnie pozycję, sporo rekompensują, zwłaszcza gdy półki się kończą. A i przekłady (wracając do tematu) na polski czasem nie są - powiedzmy delikatnie - doskonałe. Wolę - jeśli mogę, bo znam język - przeczytać myśl autora bez pośrednictwa.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 5572
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » pn, 19 gru 2011 15:43

Ale widzisz, z mojego kindla na kindla przyjaciela książki już nie przerzucę :( Bo jak kupię pozycję na amazonie, to ściąga się tylko do mnie. Musimy się wymieniać kundelkami a to już kicha. Ze względu na ograniczoną dostępność polskiej prozy, nasze książki są przechodnie, a raczej - biblioteczne. Od zakupu przechodza przez minimum sześć par rąk.
Poza tym książki mają magię w sobie. Te pozaginane rogi, wygięte okładki, plamy po brudnych paluchach czy kropelki zupy między wierszami, ślady po topieniu w wannie... to świadczy o tym, że książka żyje i wiele osób po nią sięga w różnych sytuacjach. Kindla w moim domu łatwiej jednak uszkodzić niż papierowy nośnik.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Gassar
Sepulka
Posty: 39
Rejestracja: śr, 20 sie 2008 11:41

Post autor: Gassar » wt, 07 lut 2012 11:10

Czytam "Greywalker" Kat Richardson. Ciekawy jestem dlaczego w tekście bohaterka nazywana jest Szarołzem albo Chodzącą w Szarości, a równocześnie w przekładzie został zachowany oryginalny tytuł. Widzę, że na Forum są dwie osoby odpowiedzialne za przekład. Co zadecydowało o tytule?

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » wt, 07 lut 2012 17:20

Gassar pisze: w tekście bohaterka nazywana jest Szarołzem
Nie mogła płakać bardziej kolorowo?
;)
Ja mam, ale na razie przeczytałem tylko ostatnią stronę okładki. Tam faktycznie mowa jest o Chodzącej w Szarości.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » sob, 11 lut 2012 11:47

Gassar pisze:Widzę, że na Forum są dwie osoby odpowiedzialne za przekład. Co zadecydowało o tytule?
Decydenci. :)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
bejcej
Mamun
Posty: 119
Rejestracja: wt, 31 mar 2009 20:17
Płeć: Mężczyzna

Post autor: bejcej » czw, 08 mar 2012 07:01

W duchu tego tematu chciałem zasięgnąć opinii w sprawie konkretnego przypadku. Saga Pieśń Lodu i Ognia autorstwa George'a R. R. Martina, przekładu Pawła Kruka. Jakiej próby, drodzy forumowicze, jest ów przekład? Warto, czy może lepiej nabyć książki w "wersji" oryginalnej? A może zawsze powinno się - o ile pozwalają na to możliwości i kompetencje językowe - kupować "oryginał"?

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » czw, 08 mar 2012 08:47

Zawsze lepiej jest sięgać po oryginał, ale IMVHO Paweł Kruk przełożył SLiO zupełnie dobrze. Jestem "pies na przekłady", lecz ten nie wzbudził we mnie żadnych sprzeciwów. Oczywiście zoile mogą się krzywić na moją opinię, ale...
Patrz na moją sygnaturkę ;-)...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3943
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Juhani » czw, 08 mar 2012 09:00

Jeśli chodzi o Pieśń Lodu..., to w mojej IMHO przekład jest ok. Kilka mniej sprawnych fraz , to są raczej promile.
A to drugie, to zawsze warto oryginał przeczytać. Ale to nie tylko możliwości językowe trzeba brać pod uwagę. Dużą wagę ma też znajomość kulturowa - odniesienia i napomknienia z innego kręgu kulturowego, trzeba od ręki transponować na nasze podwórko, coby się potworki na mózgu nie porobiły:)
Taka Skibniewska na przykład, świetna tłumaczka, ale podczas pracy nad Władcą Pierścieni konsultowała przekład z Tolkienem. Zrobiła przekład super, ale mnie czyta się lepiej oryginał. Z drugiej strony, najpierw miałem dostęp do przekładu. Ale teraz, kiedy chcę sobie to poczytać, to nie wyobrażam sobie czytania przekładu. Czytając oryginał, masz szansę na odebranie myśli autora. Przy tłumaczeniu widzisz to przez peryskop tłumacza. Ale...i tutaj wracam do wiedzy kulturowej - czasami bez Słomczyńskiego czy Stillera cienko by wyglądało moje czytanie w oryginale niektórych dzieł - ze zwyczajnego braku wiedzy z mojej strony na temat danej kultury właśnie, i odniesień tam pospolitych i zrozumiałych, a dla mnie czasami enigmą totalną będących.

e. powtórzony wyraz.

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » czw, 08 mar 2012 09:51

Pochwalę się, Ju. Chwalmy się sami, skoro nikt nas nie chwali.
Gromow i Ładyżenski (H. L. Oldi) jedną ze swoich książek zadedykowali mi tak: "Panu Andrzejowi, który przeprowadził nas z kultury w kulturę"...
Bardzo jestem dumny z tej dedykacji :-).
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3943
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Juhani » czw, 08 mar 2012 10:00

Nie przywoływałem Twojego przykładu, bo nie wiedziałem, czy wypada:)
Drugi raz będę wiedział:))

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » czw, 08 mar 2012 10:44

bejcej pisze:W duchu tego tematu chciałem zasięgnąć opinii w sprawie konkretnego przypadku. Saga Pieśń Lodu i Ognia autorstwa George'a R. R. Martina, przekładu Pawła Kruka. Jakiej próby, drodzy forumowicze, jest ów przekład? Warto, czy może lepiej nabyć książki w "wersji" oryginalnej? A może zawsze powinno się - o ile pozwalają na to możliwości i kompetencje językowe - kupować "oryginał"?
Pierwszy tom, przed poprawkami, był jakoś średnio tłumaczony ("naszyjnik z emeraldów"), ale o ile wiem drugie wydanie było poprawione i jest już OK. Natomiast teraz czytam "Dance with dragons" w oryginale, czasem patrząc na wydanie polskie (które też kupiłem, no bo promocja była w matrasie, więc jakżebym mógł) i zauważam nie błędy - tylko po prostu subtelne różnice. To tak, jak Vincent Vega tłumaczył Julesowi różnice między US a Europą - they've got the same shit over there that we got here, but it's just... it's just, there it's a little different. Gry słowne z imieniem Reek (po polsku Fetor) muszą być zmienione, jakieś zdania są przełożone poprawnie, ale czytając w oryginale miałem nieco inne... wrażenie z przeczytanego tekstu. Nie ma w nim (zapewne) błędów czy przeinaczeń - albo inaczej: na pewno są błędy i przeinaczenia, ale to w każdym tłumaczeniu się (zapewne) zdarza.
Więc konkludując: jeśli możesz oryginał, to zawsze lepiej oryginał.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » czw, 08 mar 2012 10:46

Ju, prawdę rzekłszy napisałem mój powyższy post po to tylko, żeby wesprzeć twoją bardzo trafną i mądrą uwagę o kulturowej warstwie przekładu.
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Juhani
Laird of Theina Empire
Posty: 3943
Rejestracja: czw, 18 lis 2010 09:04
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Juhani » czw, 08 mar 2012 11:28

A ja naprawdę chciałem Cię przywołać, ale jakoś tak pomyślałem, że z foruma, i może skrepowany się poczuć. Przecież mogę Twoje tłumaczenia z czystym sercem polecać, ale wolałem bardziej neutralnie.

Awatar użytkownika
bejcej
Mamun
Posty: 119
Rejestracja: wt, 31 mar 2009 20:17
Płeć: Mężczyzna

Post autor: bejcej » czw, 08 mar 2012 16:40

Bardzo dziękuję za wszystkie opinie i uwagi. Potwierdziły tylko moje wcześniejsze przypuszczenia, także teraz wybór jest prosty. Albo i nawet go nie ma ;)

ODPOWIEDZ