Jak szukać wydawcy dla tłumaczenia?

czyli jak i gdzie przełożyć oraz co i komu tłumaczyć.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
mistique

Jak szukać wydawcy dla tłumaczenia?

Post autor: mistique » pt, 05 gru 2008 21:35

Tu chyba dobry kącik, zapytam tłumaczy.

Czytałam genialną książkę, nie przesadzam ani trochę, jest naprawdę świetna, poleciłabym ją wszystkim, ale jest problem - jest po norwesku. Ja znam norweski, większość ludzi w Polsce jednak wprost przeciwnie. Myśl jest więc oczywista: przetłumaczę to i... no właśnie, i co?

Książka jest z lat osiemdziesiątych i jest to SF. Tu pierwszy problem: o ile problemy w niej poruszone zdumiewająco dobrze znoszą próbę czasu, nie wiem do końca, jak mają się do obecnego stanu polskiego SF. To jest problem numer jeden.

Problem numer dwa: autor jest Norwegiem. Zarobki w Norwegii są zwykle od 10 do nawet kilkuset razy wyższe niż w Polsce w większości zawodów. Z tego, co wiem od pracujących tam kiedyś ze mną anglojęzycznych znajomych, są też ok 2-3 razy wyższe niż w Wielkiej Brytanii i wyższe niż w Stanach Zjednoczonych (trudno mi określić jakąś statystykę ze względu na duże wahania kursów walut). Czyli siłą rzeczy honorarium, jakiego autor by zażądał jest diametralnie różne od tego, jakiego życzy sobie autor z jakiegoś innego kraju (więcej chyba tylko autor z Japonii by chciał).

Widzicie tu dla mnie jakąś drogę? Czy mam zacząć tłumaczyć, zgłosić się do wydawnictw z materiałem i liczyć na to, że się jakoś dogadają z Bringsværdem? Czy też może tylko napisać jakiś konspekt i próbkę przetłumaczyć, by wydawnictwo mogło ocenić, czy mu się taka rzecz opłaci? Czy może ta kwestia finansowa jest absolutnie nie do przeskoczenia?

Abstrahując od tego przypadku, czy możecie opisać, jak sie szuka wydawcy dla książki zagranicznej, która szalonej popularności na świecie nie zdobyła, ale jest bardzo wartościowa?

Awatar użytkownika
eses
Cylon
Posty: 1021
Rejestracja: sob, 01 paź 2005 19:59

Post autor: eses » pt, 05 gru 2008 22:13

Tak samo jak dla każdej innej. Jeden wydawca... Drugi... Trzeci... Dziesiąty... Pięćdziesiąty...

A, nie, przepraszam, to SF. Jeden wydawca... Drugi... Trzeci? Czwarty??? Piąty???????????

Tylko najpierw każde z tych wydawnictw musiałoby specjalnie dla tej książki zatrudnić osobę postronną potrafiącą czytać po norwesku. Dlatego jeśli nie masz tłumaczenia na jakiś nieco bardziej znany język, przygotuj się na katorgę.

No i przed rozpoczęciem tłumaczenia zapewne dobrze byłoby poinformować autora, że szukasz dla niego wydawcy w Polsce i samozwańczo ogłaszasz się jego agentem ;)
BB + PnL = 66,6%...
I więcej w formie książki nie będzie ;)

mistique

Post autor: mistique » pt, 05 gru 2008 22:19

eses pisze:Tylko najpierw każde z tych wydawnictw musiałoby specjalnie dla tej książki zatrudnić osobę postronną potrafiącą czytać po norwesku. Dlatego jeśli nie masz tłumaczenia na jakiś nieco bardziej znany język, przygotuj się na katorgę.
Ale czemu inną osobę? Ja im to przetłumaczę, tylko nie wiem, czy od razu całość, czy wystarczy do oceny dzieła fragment i szczegółowe streszczenie czy konspekt. Niestety, chyba anglojęzycznego rynku też Tor Age nie podbił.
eses pisze:No i przed rozpoczęciem tłumaczenia zapewne dobrze byłoby poinformować autora, że szukasz dla niego wydawcy w Polsce i samozwańczo ogłaszasz się jego agentem ;)
No pewnie by było warto, dzięki za radę.

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2276
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » pt, 05 gru 2008 22:31

mistique pisze:Ale czemu inną osobę?
A co ci mówi słowo "redaktor"?
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

mistique

Post autor: mistique » pt, 05 gru 2008 22:38

taki jeden tetrix pisze:A co ci mówi słowo "redaktor"?
Dużo. Ale sądziłam, że redaktor przeczyta (i rozpatrzy do druku) już moje tłumaczenie, nie zaś norweski tekst. No bo jeśli rzeczywiście muszą, ale to absolutnie muszą przeczytać oryginał, to faktycznie nie mam szans, znając mniej więcej środowisko ludzi którzy potencjalnie do tej oceny mogliby zostać zatrudnieni.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 14483
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 05 gru 2008 23:09

mistique
po pierwsze primo. Skąd wydawca ma wiedzieć, ze Twoje tłumaczenie jest dobre, że przekazujesz wiernie styl, treść i ideę dzieła? Musi to zweryfikować, ponieważ na nim spoczywa odpowiedzialność prawna za takie rzeczy. Masz jakieś doświadczenie, tłumaczenia literackie z norweskiego na pólkach księgarskich? Bo skąd wydawca ma mieć gwarancje?
po drugie primo. Jeśli chcesz tłumaczyć w celach komercyjnych musisz mieć zgodę autora. Powinieneś wiedzieć, kto ma prawo do tekstu, kto reprezentuje autora itp.
po trzecie primo. Założywszy, że pierwsze i drugie jest załatwione, myślę, ze przetłumaczony fragment i szczegółowy konspekt powinny wystarczyć. Plus recenzje z książki, jakie się ukazały i inne takie.

A właśnie, musisz sprawdzić czy autor był tłumaczony na któryś z powszechnie znanych języków :) To mogłoby ułatwić sprawę.

Edit, a różnice w wysokości tantiem jakoś nie przeszkadzają Gaimanowi, Pratchettowi, Kingowi, więc bez przesady :)
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
taki jeden tetrix
Niezamężny
Posty: 2276
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 20:16

Post autor: taki jeden tetrix » sob, 06 gru 2008 00:00

Ebola pisze:po pierwsze primo. Skąd wydawca ma wiedzieć, ze Twoje tłumaczenie jest dobre, że przekazujesz wiernie styl, treść i ideę dzieła? Musi to zweryfikować, ponieważ na nim spoczywa odpowiedzialność prawna za takie rzeczy. Masz jakieś doświadczenie, tłumaczenia literackie z norweskiego na pólkach księgarskich? Bo skąd wydawca ma mieć gwarancje?
O, to, to właśnie.
Ebola pisze:Edit, a różnice w wysokości tantiem jakoś nie przeszkadzają Gaimanowi, Pratchettowi, Kingowi, więc bez przesady :)
Któryś z Pisarzy, Co Klawierką Zarabiają Na Chleb Z Omastą (Jerry Oltion bodajże) wyłożył niegdyś, że tantiemy ze wznowień, przedruków i tłumaczeń są przez tychże PCKZNCZO traktowane niczym niespodziewane prezenty świąteczne - bardzo przyjemne, bonusowe niespodzianki. To zapłata za pierwodruk ma takiemu pisarzowi zrekompensować trud włożony w szturchanie klawiszy.
A, i jeszcze jedno przy okazji: norwescy pisarze mają znikome nakłady, a co za tym idzie, nie inkasują od wydawnictw kokosów. W tym kraju, bądź co bądź, mieszka tylko cztery i pół miliona ludzi. Co więcej, wszyscy moi norwescy znajomi ze wstydem wyznawali, że książek nie kupują, bo po pierwsze są tam za drogie (fakt), a po drugie, biblioteki, panie, tak fajnie zaopatrzone... (też prawda, ale dla zawodowego autora wiadomość jednak średnia).
"Anyone who's proud of their country is either a thug or just hasn't read enough history yet" (Richard Morgan, Black Man)
"Jak ktoś chce sypiać ze skunksami, niech nie płacze, że mu dzieci śmierdzą" (Etgar Keret)

mistique

Post autor: mistique » sob, 06 gru 2008 06:46

Ebola pisze:mistique
po pierwsze primo. Skąd wydawca ma wiedzieć, ze Twoje tłumaczenie jest dobre, że przekazujesz wiernie styl, treść i ideę dzieła? Musi to zweryfikować, ponieważ na nim spoczywa odpowiedzialność prawna za takie rzeczy. Masz jakieś doświadczenie, tłumaczenia literackie z norweskiego na pólkach księgarskich? Bo skąd wydawca ma mieć gwarancje?
po drugie primo. Jeśli chcesz tłumaczyć w celach komercyjnych musisz mieć zgodę autora. Powinieneś wiedzieć, kto ma prawo do tekstu, kto reprezentuje autora itp.
po trzecie primo. Założywszy, że pierwsze i drugie jest załatwione, myślę, ze przetłumaczony fragment i szczegółowy konspekt powinny wystarczyć. Plus recenzje z książki, jakie się ukazały i inne takie.
No tak, to logiczne. Na szczęście przynajmniej punk drugi będzie łatwy, skoro autor ujawnia maila na własnej stronie. Dziękuję. Wygląda na to, że dla wydawnictwa to rzeczywiście by był bardzo ryzykowny interes.
A właśnie, musisz sprawdzić czy autor był tłumaczony na któryś z powszechnie znanych języków :) To mogłoby ułatwić sprawę.
Jest po niemiecku (dziwny tytuł ma, dlatego nie znalazłam od razu).
norwescy pisarze mają znikome nakłady
Akurat w tej kwestii mam niezłe informacje z racji współpracy z norweskim wydawnictwem (pozwólcie, że nie powiem którym), owszem, są to nakłady niższe niż w Polsce, ale nie jest to dokładnie proporcjonalnie do liczby ludności. Tylko, trzeba przyznać, to akurat wydawnictwo które znam ma bardzo duże nakłady na reklamę no i są to kryminały, popularniejsze w Norwegii od literatury SF.
biblioteki, panie, tak fajnie zaopatrzone... (też prawda, ale dla zawodowego autora wiadomość jednak średnia)
O ile się orientuję, tam wydawnictwa otrzymują rekompensatę od państwa za egzemplarze obowiązkowe a jest ich więcej niż u nas, oczywiście zależnie od nakładu, więc nie jest tutaj autor aż tak zupełnie stratny, a przynajmniej ma pewność, że chociaż trochę się sprzeda.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23432
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 06 gru 2008 19:50

Egzemplarz obowiązkowy dotyczy chyba kilku najważniejszych bibliotek, tak jak u nas? Pozostałe chyba zaopatrują się w książki po prostu kupując je?
Jeśli chodzi o przekłady z języków mniej popularnych, to częstą praktyką są przekłady na podstawie innego przekładu. Oczywiście zdecydowaną przesadą jest np. tłumaczenie angielskiego przekładu powieści francuskojęzycznej na polski (chyba tak jest w przypadku Pasażera Senécala - bo jako tytuł oryginału podawany jest Passenger, a nie Passager). Jednak podejrzewam, że w przypadku powieści norweskiej trudno tego uniknąć.
A tak przy okazji - czy Mortka nie zna norweskiego?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

mistique

Post autor: mistique » sob, 06 gru 2008 20:22

Alfi pisze:Jednak podejrzewam, że w przypadku powieści norweskiej trudno tego uniknąć.
Dlaczego trudno? Jeśli nie ja, no to znam mnóstwo osób, które mogą przetłumaczyć. Dwa ośrodki (właściwie dwa i pół) wypuszczają co rok kilkunastu filologów, nie ma absolutnie tolerancji dla takiego przekładu. Ibsena tłumaczą (nowe wydania z Czułego Barbarzyńcy mam na myśli), Sagę o Ludziach lodu tłumaczą, W Słowo Obraz Terytoria wyszło trochę nowych i wszystko z oryginału. W drugą stronę gorzej, Gombrowicza ostatnio wydali. Z francuskiego przetłumaczone.
Egzemplarz obowiązkowy dotyczy chyba kilku najważniejszych bibliotek, tak jak u nas? Pozostałe chyba zaopatrują się w książki po prostu kupując je?
Jeszcze inaczej - pewną określoną ilość kupuje po cenie zbytu państwo rozprowadzając potem po bibliotekach. Czyli ani to to co nasz egzemplarz obowiązkowy, ani do końca kupno ze strony poszczególnych bibliotek.
Wygooglałam, Mortka rzeczywiście jest filologiem norweskim.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23432
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » sob, 06 gru 2008 21:20

Czyli nie jest tak źle jak myślałem?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

mistique

Post autor: mistique » sob, 06 gru 2008 21:31

Nie, trochę lepiej.
W sumie chyba nie ma już języka, oprócz jakichś wyjątkowo egzotycznych, z którego uzasadnione byłoby w Polsce tłumaczenie za pośrednictwem innego przekładu. Jest chyba problem z islandzkim, ale widziałam w necie jakieś tłumaczenia sag wykonane przez kogoś po poznańskiej skandynawistyce, więc chyba też się da nauczyć.

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6835
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » sob, 06 gru 2008 21:33

mistique pisze:
Alfi pisze:Jednak podejrzewam, że w przypadku powieści norweskiej trudno tego uniknąć.
Dlaczego trudno? Jeśli nie ja, no to znam mnóstwo osób, które mogą przetłumaczyć. Dwa ośrodki (właściwie dwa i pół) wypuszczają co rok kilkunastu filologów, nie ma absolutnie tolerancji dla takiego przekładu. Ibsena tłumaczą (nowe wydania z Czułego Barbarzyńcy mam na myśli), Sagę o Ludziach lodu tłumaczą, W Słowo Obraz Terytoria wyszło trochę nowych i wszystko z oryginału. W drugą stronę gorzej, Gombrowicza ostatnio wydali. Z francuskiego przetłumaczone.
Są tłumacze norweskiego - w tym tez tłumacze literatury. Zajrzyj na forumtłumaczy.pl - tam masz szansę nawiązać z nimi kontakt i ewentualnie dopytać, jak jest z przekładami.
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

mistique

Post autor: mistique » sob, 06 gru 2008 21:38

Millenium Falcon pisze:Są tłumacze norweskiego - w tym tez tłumacze literatury. Zajrzyj na forumtłumaczy.pl - tam masz szansę nawiązać z nimi kontakt i ewentualnie dopytać, jak jest z przekładami.
Część znam (to moi wykładowcy w końcu, albo koleżanki z kilku lat przed), ale uznałam, że SF to taka specyficzna działka i innych wydawców trzeba by szukać, dlatego spytałam tu.

Taclem

Post autor: Taclem » wt, 09 gru 2008 13:11

Jestem świeżo po korekcie książki, którą moja żona tłumaczyła z norweskiego. Wyglądało to tak, że pierwszą korektę (i niejako ocenę merytoryczną) robiła osoba znająca norweski (mimo że Polka, to z językiem polskim trochę na bakier), drugą ja. Ale ktoś do oceny tłumaczenia musiał być.

ODPOWIEDZ