ZWT 2, czyli ciąg dalszy twórczej udręki

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
neularger
Wielki Cybernator Koronny
Posty: 7010
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Post autor: neularger » czw, 01 paź 2009 15:05

Kruger pisze:Zawsze gdy piszę na WT (to dopiero 3 raz) gniecie mnie to ograniczenie ilosciowe, chciałoby się więcej. Ale jeszcze bardziej mnie gniecie jak później czytam teksty
Ograniczenie gniecie wszystkich, ale jest niestety nie do obejścia... Poaz tym zawsze zostają ZWO lub ZWT gdzie można poczytać i wysłać coś dłuższego.
Swoją drogą też mnie ciekawi jak inni sobie poradzili z narracją w drugiej osobie.

e. Klątwa Następnej Strony :)

Ivireanu

Post autor: Ivireanu » czw, 01 paź 2009 15:06

Kruger pisze: Zawsze gdy piszę na WT (to dopiero 3 raz) gniecie mnie to ograniczenie ilosciowe, chciałoby się więcej. Ale jeszcze bardziej mnie gniecie jak później czytam teksty. Lubię czytać, zwłaszcza grube książki i teksty warsztatowe zawsze pozostawiają u mnie niedosyt :D
Popieram w całej rozciągłości, jako żem przeciwniczką generalną (z dwoma wyjątkami jak dotąd) opowiadań i wszelakiego rodzaju form krótkich - ledwo się człowiek zaciekawił, przyzwyczaił do bohatera, zaczyna mu zależeć co się z takim stanie, a tu koniec. Toż to o pomstę do nieba woła! :D

Z drugiej strony, jakby każdy miał dużo miejsca na warsztatach, to byśmy się nawzajem powykańczali :>

edit:Był!

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17027
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 01 paź 2009 15:58

A nie przyszło Wam do głowy, że dobre opowiadanie (i miniatura) nie pozostawi wrażenia niedosytu, choć jest krótką formą?

To nie ograniczenie znaków jest problemem, nie. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4529
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » czw, 01 paź 2009 16:16

E, ja lubię popowiadania. Nawet bywa, bardziej niż książki. Znam paru autorów fantastycznych, których książkę przeczytam, i owszem, ale opowiadanie - połknę! Nie mam więc nic przeciw krótkiej formie, tylko... opek 100-150 słów czy 1000-1500 znaków to jednak za krótka forma. Wiem czemu są ogranczenia - to żebyśmy się udusili nadmiarem znaków to jedno, ale przede wszystkim to co pisze Margota, taka bardzo krótka forma wymaga baaardzo dużej prezycji przy obmyślaniu i konstruowaniu fabuły.
Powyższe nie zmienia faktu, że z przyjemnością poczytałbym dłuższe opki z warsztatów :D
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17027
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 01 paź 2009 16:36

Dłuższe opki mogą być w Dowolnych lub Otwartych. Tu jest poligon, ćwiczenie na ograniczenie, czyli sztuka wyboru.
Pewnie, że potrzebna jest do tego precyzja języka. I precyzja koncepcji, nie ma cudów.

A skoro już jesteśmy przy ćwiczeniu w ograniczeniu, to pytania wstępne do Autorów mam: jak wykorzystaliście narrację w II osobie? Pomogła w podkreślaniu koncepcji kreatywnej, uwypukliła coś istotnego w Waszych tekstach? I w ogóle: do czego, Waszym zdaniem (bo już doświadczyliście stosowania), służy narracja w II osobie?
So many wankers - so little time...

Agarwaen
Ośmioł
Posty: 622
Rejestracja: wt, 04 lis 2008 18:57
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Agarwaen » czw, 01 paź 2009 17:10

I nastało milczenie.

W moim przypadku, wciąż nie jestem pewien, czy to co stworzyłem w oparciu o różne przykłady tej narracji, wciąż trzyma ramy, o których to już wspominałem.

Wykorzystałem ją do przedstawiania akcji z punktu widzenia bezpośredniego jej uczestnika. Pozwoliło mi to pozostawić w pełni ocenie odbiorcy, co tam się dzieje i z czym ma do czynienia, na podstawie tylko i wyłącznie relacji tejże osoby.

Mam nadzieję, że udało się zrobić z niego everymana, chociaż mam wciąż do tego co napisałem i - o zgrozo - wysłałem, mieszane uczucia. Wydaje mi się, że ta forma narracji, powinna móc mi to właśnie ułatwić, podstawić czytelnika pod opisaną hipotetyczną sytuację z której bohaterem mógłby się utożsamić. W tym wypadku, z kompletnie fantastyczną wersją "przejścia" i związanymi z tym lękami, czy wątpliwościami.

To by było na tyle, nie jestem pewien, czy czegoś się nauczyłem i to mnie najbardziej niepokoi, ale, być może odpowiedzi innych rzucą mi nieco światła na rolę, funkcję i możliwości tego typu narracji ;)

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 442
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » czw, 01 paź 2009 17:22

Geneza tej narracji, jeśli się nie mylę, wywodzi się z francuskich powieści oświeceniowych, których zadaniem było, jak zresztą całej epoki Oświecenia, edukowanie, nauczanie, oświecanie, moralizowanie. Wtedy jednak ta narracje był bardzo ekskatedralna, nie pozostawiała wątpliwości na temat moralnych wyborów i ocen bohaterów.
Czytelnik naszych czasów nienawidzi być w ten sposób ograniczony, nie lubimy przecież, kiedy jakiś wyimaginowany "Ja" (w domyśle narrator, czasem autor) mówi nam, co mamy zrobić, stawia NAS, czytelników, w roli bohatera swojego dzieła.

Temat był o tyle stymulujący, że w życiu jeszcze nie próbowałem pisać w ten sposób. Nie zerkałem nigdy na opowiadaną historię z takiego kąta - nie "On", a "Ty". Takie postawienie sprawy wprowadza pewną intymność, takie - można powiedzieć - swoiste "między nami", "mówię tylko do ciebie, to TY jesteś tu najważniejszy". I to chyba było najbardziej inspirujące - a nie ograniczające.

Jeszcze raz więc napiszę - brawa za te warsztaty. Nawet jeśli kompletnie położyłem mój tekst, choć tego jeszcze nie wiem, to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że będę do tych ZW wracał, będę dalej próbował jakoś ugryźć tę narrację.

Ach, no i temat, temat - ŚWIETNY TEMAT!!!
Niecierpliwy dostaje mniej.

Awatar użytkownika
No-qanek
Baron Harkonnen
Posty: 4075
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Post autor: No-qanek » czw, 01 paź 2009 17:28

To dzisiaj jeszcze jest czas?!

Niech to szlag. Mam pomysł(przyszedł przedwczoraj), ale wiem, że nie zdążę napisać tego porządnie.
I myślałem, że wczoraj już deadline minął i mam to z głowy. A takto dalej mnie będzie męczyć sumienie, że mogę napisać, ale tego nie robię.
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4529
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » czw, 01 paź 2009 17:30

Małgorzata pisze:Dłuższe opki mogą być w Dowolnych lub Otwartych. Tu jest poligon, ćwiczenie na ograniczenie, czyli sztuka wyboru.
Wiem, wiem, tak sobie tylko marudzę, przecież nie nawołuję do zmian.

Najciekawszą funkcją, tak mi się wydaje albo do takiego spojrzenia jestem ograniczony, narracji w II osobie jest stworzenie innego odbioru tekstu u czytelnika - poczucia wyobcowania, dezorientacji, inności, osamotnienia. Jeśli to się udaje, to już jest sukces. Po drugie, jeśli fabuła za tym przemawia, takie poczucie wyobcowania (itp.) pomaga, ułatwia postawić się w roli bohatera opowiadania. Po trzecie może zmusić do interpretowania, zastanawiania się kim w tym opku jest narrator zwracający się do bohatera.
Szczerze mówiąc sam nie wiem, czy moją koncepcję kreatywną udało się podkreślić tą narracją... Wydaje mi się, sam tak odbieram tekst, że istotnie, coś zostało dzięki temu uwypuklone, coś co wyżej wymieniam jako funkcję tej narracji. Z tym, że wiadomo - odbiór własnego tekstu może być baaardzo życzeniowy. Poczekam na reakcje.

Jednego jestem pewny - dyskusji nad istnieniem fantastyki nie będzie. Może nie bije po oczach, ale jest. Nie obawiam się też zarzutu o brak czystości formy, unikałem jak się dało (i chyba się udało) mieszania narracji II-osobowej z I-osobową. Bardziej się boję tego, czy wypełniam temat. Uważam, że tak, ale boję się, że będę się musiał w tłumaczeniu nagimnastykować. A wiadomo, pewne rzeczy i skojarzenia muszą wynikać z tekstu, nie z tłumaczeń. Tu więc widzę podstawową (w sensie formalnym) słabość.


EDIT - w międzyczasie Rubens napisał coś, co mi nie przyszło wcześniej do głowy a co mi sie bardzo podoba i z czym się zgadzam - bliskość i intymność narratora i czytelnika.
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17027
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 01 paź 2009 18:13

Chyba za wcześnie się wyrwałam... Powtórzę post z wyjaśnieniami później.
Szybkie sprostowanie tylko - Rubensie, koncepcja tej narracji jest wcześniejsza, oświecenie natomiast wprowadziło ją i rozwinęło w literaturze.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 442
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » czw, 01 paź 2009 19:18

A więc pamięć jednak zawodna. Oświecenie i Francję jednak skojarzyłem, wiec po 4 omal miesiącach braku styku z jakimkolwiek umysłowym wysiłkiem nie jest źle ;)
Niecierpliwy dostaje mniej.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17027
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 01 paź 2009 19:32

Nie, nie - to nie pomyłka, większość znanych mi opracowań podaje oświecenie i to w zasadzie się zgadza. Sam się przekonasz jednak, że koncepcja (oczywista!) musiała być wcześniej. :P

Boszsz, jeszcze trochę i zepsuję niespodziankę...
So many wankers - so little time...

Agarwaen
Ośmioł
Posty: 622
Rejestracja: wt, 04 lis 2008 18:57
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Agarwaen » czw, 01 paź 2009 20:09

Nie psujaj spodzianki, o nie.

<niemamnietujuz>

Ivireanu

Post autor: Ivireanu » czw, 01 paź 2009 21:17

Bliskość narratora i czytelnika? Jej, na to nie wpadłam oO
U mnie mówi narrator do osoby trzeciej, do bohatera historii - przecież tak też można na "Ty". Czytelnik jest ustawiony tam gdzie zwykle, obserwuje ino.

Nagimnastykowałam się przy uzasadnieniu fabularnym tej narracji, ale dała w efekcie bardzo ciekawy punkt widzenia. Siedzimy w głowie wszechwiedzącego narratora komentującego wydarzenia, który de facto jest również bohaterem tekstu. Wydaje mi się, że to uwypukla przesłanie, ale boję się, że to już moje chciejstwo - bo przesłanie trudno poprawnie ująć i w normalnym tekście.

Co do dywagowania na temat genezy takiej narracji to się boję wypowiadać, bo mam za mało wiedzy w temacie. Jak dla mnie to mogłaby pochodzić nawet i z Biblii, nic mnie nie zdziwi :)

Awatar użytkownika
rubens
Fargi
Posty: 442
Rejestracja: sob, 23 lut 2008 00:00

Post autor: rubens » czw, 01 paź 2009 21:26

Ivireanu pisze:U mnie mówi narrator do osoby trzeciej, do bohatera historii - przecież tak też można na "Ty". Czytelnik jest ustawiony tam gdzie zwykle, obserwuje ino.
Ależ oczywiście, że tak można. Ja podałem tylko przykład, jak ta narracja wpływa na czytelnika. Czy ww. będzie zainteresowany ową intymnością, czy Ty, autor, umieścisz go w ogóle w polu zainteresowań - to już inna sprawa jest.
Siedzimy w głowie wszechwiedzącego narratora komentującego wydarzenia, który de facto jest również bohaterem tekstu.
Bóg mi świadkiem, że nie ogarniam tego, coś napisał powyżej. Wszechwiedzący narrator, który komentuje wydarzenia i jest ich bohaterem? Hm...

ed: literki i tagi.
Niecierpliwy dostaje mniej.

ODPOWIEDZ