WT 3: Z deszczu dźwięków pod rynnę melodii - prace

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
JanTanar
Fargi
Posty: 383
Rejestracja: wt, 22 lip 2008 21:10

Post autor: JanTanar » ndz, 18 lip 2010 02:28

Czytałeś może "Strzępy" Aldissa?
no cóż, ostatnio nie mam wiele czasu na czytanie, ale dobrze wiedzieć na co polować :) Również po to tutaj zaglądam. Wejście do księgarni i widok stołu z fantastyką jest dla mnie stresujący, przeglądniecie niektórych książek również :)
Przeczytam. Jak tylko znajdę.

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » ndz, 18 lip 2010 23:14

Cordeliane pisze:Małgorzato, a nie przeszkadzał Ci ten splash? Mnie to bardzo gryzło. Owszem, dźwiękonaśladowczy jak najbardziej, ale nie nasz...
Małgorzata pisze: BTW. Obawiam się, że jestem jedną z tych, które zasymilowały "splash". :)))
O, tom właśnie się znerwicowała, bo od mojego tekstu (gdzie indziej, choć wydawniczo i obecnie nawet na rynku) wymagano usunięcia szift i koridorów (właśnie tak pisanych)! Argumentowano mi, że niepolsko, quasipolsko i w ogóle nie ludzkim języku. Anglicyzmy są nie na miejscu i wcale nie przystoją pisarzom polskim.
O, a pisane z zachowaniem obcojęzycznej pisowni są akceptowalne?

e: cycata
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 18 lip 2010 23:19

A stylizację miałaś? Bo stylizacja broni każdego udziwnienia. Nie wiem, nie czytałam tekstu, więc nie mam prawa się wypowiadać.
Co do splasha - byłabym odruchowo przeciw, gdybym zauważyła. Ale nie zauważyłam. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » ndz, 18 lip 2010 23:31

Chyba miałam. Argumentowałam ewolucją języka, podobną do obecnych czatów, mejlów czy flejmowania.
W całym tekście wsadziłam mnóstwo słowotwórstwa, o które jednak trza się było z redaktorem niemalże pojedynkować.

No mniejsza z tym, tekst i tak poszedł do druku, jednak co redaktor to inny światopogląd i redaktorka :D

Margot, to nie przytyk, to moje myślenice. Tylko i wyłącznie.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 19 lip 2010 00:04

Ależ nie traktuję tego jak przytyku. Mnie się zdarza nie zauważyć czegoś, nie zinterpretować prawidłowo, nie zrozumieć i nie załapać. :P
Redaktor też człowiek, co tu kryć.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5187
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Post autor: neularger » pn, 19 lip 2010 00:05

hundzia pisze:(...)bo od mojego tekstu (gdzie indziej, choć wydawniczo i obecnie nawet na rynku)
Oftopicznie nieco.
Jeżeli opublikowano i redaktor zredagowali to raczej już utwór. :)
A gdzie można się zapoznać z dziełem? Przeczytać chciałbym.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 19 lip 2010 23:19

Hundzia niech się chwali, a ja wrócę do tekstów, bo zostały jeszcze trzy pod kreską. :)))

Kostek666: Koncert eksperymentalny
Najpierw językowo, bo już na początku rzuciło mi się w oczy:
Albert stanął na scenie, wyciągnął z futerału saksofon, wziął go do ręki (...)
Nie chodzi o to, że coś jest nie tak składniowo. Ale znaczeniowo się obsunęło, albowiem skoro Albert wziął saksofon do ręki dopiero po tym, jak go wyciągnął z futerału, to rodzi się nieuchronnie pytanie, w jaki sposób Albert wyjął ten instrument... :P
Nadprodukcja czynności to zło.
Ciągle słyszał ten głos. Trudno było zrozumieć jego dziwną mowę, jeszcze trudniej przetłumaczyć wszystko publice, ale nauczył się. Teraz pozwalał by właśnie On prowadził jego palce, poruszał ustami i wypełniał siłą płuca.
W powyższym fragmencie podmiot stał się problematyczny mocno. A we wcześniejszym akapicie - gdyby ktoś chciał się odwołać - ostatnie podmioty konkretne, zgodne z podkreślonymi w cytowanym fragmencie orzeczeniami, to saks i dźwięk, jeżeli mnie pamięć nie myli. Znaczy, mącipole potężne się zrobiło przez brak konkretyzacji podmiotu.
Na dodatek pojawił się On, traktowany wielką literą, czyli patetycznie. Nie chcę być złośliwa, ale ten głos powinien być zapewne Głosem. Ale ze zdań wynika, że głos jest osobny i rozdzielny w stosunku do Niego. A On jest duchem lub może Duchem. Ot, zagadka jeszcze dodatkowa: czy wielka litera jest w tym podmiocie, czy jej nie ma?
Rozmyło się, IMAO. Przekaz przeszedł na ciemną stronę języka.

No, ale nieważne. Jakoś przeczytałam i nawet chyba udało mi się zrozumieć, co czytam (nie wiem, czy to powód do zadowolenia, że rozumiem pomimo błędów => przyzwyczajam się do nich chyba, a to niedobrze...).
W każdym razie wrażenia na mnie nie zrobiło wcale to, co przeczytałam. Pewnie dlatego, że zakończenie nijak mi nie wynika z początku, fabularnie brak zawiązania, które uzasadniłoby końcówkę. Znaczy: wchodzi facet na scenę, gra ładnie, publiczności się podoba to, co gra, po czym wzmiankowany facet oznajmia, że jest androidem, a jego grą kierował program. Yyyy... No, i co z tego, Autorze?
Owszem, zauważyłam grę duch/Duch i Ghost 2.0, żeby nie było. Ot, tak - mimochodem, bo utonął w pomylonych podmiotach.
Mam wrażenie, że nie jest jasne, o kim opowiadasz, Autorze, ponieważ to Ci się zmienia. Najpierw jest ważny Albert i to, co gra. Potem duch/Duch, w tzn. międzyczasie miga kwestia reakcji publiki, by na koniec ta właśnie reakcja zamknęła tekst. To o kim właściwie opowiadałeś, Autorze?
I o czym? O koncercie, który był "mechaniczny", o programie, który naśladuje ludzką kreatywność, o muzyku, który był androidem, choć wydawał się człowiekiem, o publice, która dała się nabrać? O czymś innym jeszcze? Na każdy z powyższych wątków znalazłabym sygnał w tekście, ale żaden nie jest konkretnie poprowadzony. Ergo: nie mam pojęcia, o co chodziło. Z tytułu wynika, że koncert był "eksperymentalny". Zdaje mi się, że zapomniałeś, Autorze, powiedzieć czytelnikom, na czym polegał eksperyment...
I dlatego zero wrażeń z lektury. Tekst, IMAO. Koncepcja nie zmieściła się w ograniczeniu znaków.

edit: Pomyliłam zaimki (zaimki to zło!) i zapomniałam wspomnieć o tytule. Za dużo gadam...
Ostatnio zmieniony wt, 20 lip 2010 02:29 przez Małgorzata, łącznie zmieniany 1 raz.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
hundzia
Złomek forumowy
Posty: 4053
Rejestracja: pt, 28 mar 2008 23:03
Płeć: Kobieta

Post autor: hundzia » wt, 20 lip 2010 00:47

neularger pisze:
hundzia pisze:(...)bo od mojego tekstu (gdzie indziej, choć wydawniczo i obecnie nawet na rynku)
Oftopicznie nieco.
Jeżeli opublikowano i redaktor zredagowali to raczej już utwór. :)
A gdzie można się zapoznać z dziełem? Przeczytać chciałbym.
To nie dzieło, to tylko krótkie opowiadanie w obecnym (lipcowym) SFFiH.
Wzrúsz Wirúsa!
Wł%aś)&nie cz.yszc/.zę kl]a1!wia;túr*ę

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 20 lip 2010 02:55

Znaczy, utwór. Ten, Który Zawsze Wie, Co Pisze nie wziąłby tekstu - rozpoznałby. :P

Wracamy do podkreskowych tekstów.
Wolfie: Czarownik a człowiek radziecki
Tytuł intrygujący, sytuacja startowa również fajna. A potem pada:
(wyciach!) Feliks (ciach!) uśmiechnął się delikatnie.
No, rozumiem, pasuje niby znaczenie nr 3 z SJP. Ale i tak nie mogę patrzeć na to sformułowanie. Moje poczucie językowe skręca konwulsyjnie. Albowiem niedelikatnie zgrzyta ta delikatność...
Potem jest jeszcze gorzej. Ograniczenie dotyczyło obecności onomatopei. No, i widać, Autorze, jak to ograniczenie Ci przeszkadzało. Widać w zapisie:
Energiczna melodia, płynąca z radzieckich skrzypiec (li, li, li!), tuby (du, du, du!) oraz reszty instrumentarium, w połączeniu ze żwawymi gwizdami (fiuu! fiuuu!) i donośnym śpiewem pary wokalistów zagłuszała inne dźwięki.
Co nieważne i niepotrzebne - w nawiasie. W zasadzie, można wyciąć - bez różnicy będzie. Element nadprogramowy, wciśnięty na siłę, wymuszony.
Słowo zdradza Autora. Wredne takie...
Realizacja tematu - gdzie? Mam wrażenie, że dopasowałeś koncepcję zupełnie innego utworu do tematu, bo przypadkiem dało się wcisnąć ten nieszczęsny koncert-popis ukraińskich tancerzy do fabuły o czymś zupełnie innym.
A fabuła - okaleczona niecnie - skręciła się ostatnich spazmach, zanim umarła w zakończeniu, które niczego nie podsumowuje, niczego nie wyjaśnia, niczego nie odkrywa.
No, i wyszedł tekst.
Bo o czym opowiadasz, Autorze? Z pierwszego okrzyku można wnioskować, że istnieje konflikt między agentem B. i Filipem. Mimochodem rzucasz wzmiankę, że agent wykrył tajemnicę Filipa - satanizm i takie tam. Co z tego? Jak wygląda sytuacja wyjściowa? Dlaczego agent rzuca się na Filipa (nomen omen wyskakuje jak Filip z konopi właśnie - agent, nie Filip, rzecz jasna)? Trochę dziwne zachowanie - nic nie wskazuje, żeby Filip agenta wkur...zył, sprowokował, etc. Nie wyjaśnia się przyczyna niezwyczajnego zachowania agenta, znaczy.
Wyjaśnione są konsekwencje - Filip machnął rączką i skrócił egzystencję agenta. A w tzn. międzyczasie był jakiś występ, który się skończył. No, rozmycie zupełne.
Fabuła niezwiązana z tematem i niezawiązana. Zakończenie i początek nijak się nie wiążą. Ale cisza zapada w odpowiednim, narzuconym ograniczeniem, momencie.
Epizod, IMAO, ale nie utwór. Koncepcja chyba się nie tylko nie zmieściła w limicie znaków, ale przede wszystkim w temacie.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
podzjazdem
Dwelf
Posty: 505
Rejestracja: śr, 21 mar 2007 07:58

Post autor: podzjazdem » wt, 20 lip 2010 07:54

Małgorzata
a ja wrócę do tekstów, bo zostały jeszcze trzy pod kreską. :)))
Że tak nieśmiało zauważę, został jeszcze jeden nad... :-)
Już zmykam z powrotem pod dywan...
Osusz skrzydła, bracie. Na mokrych od łez daleko nie zalecisz...

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 3396
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » śr, 21 lip 2010 14:43

Małgorzata pisze:Obce DNA - element do wycięcia, jak wspomnieli Przedpiścy - nie ma potrzeby ani celu uwidocznionego w fabule. Albo do rozwinięcia, jeżeli był to skutek działania limitu znaków. :P
Może faktycznie do rozwinięcia lub jakiejś sensownej zamiany. Bo mnie, przyznam, samo w sobie to DNA nie przeszkodziło. Przemówiło do mnie w taki sposób, że narrator (bądący małym zwierzątkiem) wyczuwa jakoś inność tego szczającego obcego, nie tylko rozpoznaje wizualnie, ale wręcz czuje, że to coś innego. Jakby w jego pojęciu wszyscy mieszkańcy bajora znają się lepiej lub gorzej i przez to są rodziną, mają wspólne DNA (przenośnia). I taki obcy daje się od razu wyczuć jako obcy jakimiś tajemnymi zmysłami zwierzęcymi.
Gdyby dało się znaleźć inne niż DNA określenie, jedno lub dwuwyrazowe, które oddałoby lepiej to moje odczucie (zakładam, że o to chodziło autorowi) to kwestia była by moim zdaniem najlepiej załatwiona.

EDIT - literówki
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14500
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » czw, 22 lip 2010 14:03

podzjazdem pisze:Małgorzata
a ja wrócę do tekstów, bo zostały jeszcze trzy pod kreską. :)))
Że tak nieśmiało zauważę, został jeszcze jeden nad... :-)
Już zmykam z powrotem pod dywan...
Nie pod dywan, tylko z lagą w ten tępy ebonitowy łeb! Mój! Jeżeli ktoś jeszcze potrzebuje dowodu, że nie jestem zbyt spostrzegawcza, to właśnie go dostał.

Podzjazdemie, bardzo Cię przepraszam. Porzucam pokreskowców dla Ciebie natychmiast. :)))
Byłam przekonana, że dawno już omówiłam Twoją pracę (choć to żadne usprawiedliwienie).

Muzyka sfer - bez wątpienia utwór. Z małą fabularną dziurą, ale nadal trzymający się spójnie, czysty.
Mam wątpliwości do rozwiązania fabularnego dotyczącego obcego.
Zamieściłeś, Autorze, taki fragment:
Tee-Maion spieszył się do domu. Lecąc na skróty, niechcący musnął maleńką czarną dziurę, co opóźniło jego powrót o dziesięć tysięcy lat. Gdy lądował z trzaskiem stabilizatorów, nie podejrzewał, że jest ostatnim żyjącym mieszkańcem V’Uur.
Znaczy, przeskoczyłeś z narracją do perspektywy Tee-Maiona. I w ten sposób otworzyłeś furtkę do pytań: a dlaczego ten obcy tak postępował, a dlaczego swoją muzyką zmienił ludzi w kamień, co nim kierowało, jakie motywy i w ogóle, czemu jego rasa robiła to innym istotom też?
Doskonale rozumiem, że nie ma obowiązku wyjaśniania, co kieruje obcym. Tyle tylko, że wówczas nie należy pchać narratora do głowy takiego obcego (czy innej części ciała ufoka odpowiedzialnej za myślenie i odczucia). Trzeba było się trzymać ludzkiej perspektywy, Autorze. Albo - skoro otworzyłeś furtkę - wyjaśnić postępowanie obcego z jego perspektywy.
Druga kwestia, która nie do końca została "rozegrana", to łączność tytułu i koncertu. Muzyka sfer - OK, opis się zgadza z tytułem. Ale fabuła opowiada o czymś innym jeszcze - o kontakcie. Kontakcie przez muzykę właśnie. Dlatego tytuł, choć bardzo ładny, nie do końca jest wizytówką opowieści, za bardzo zawęża interpretacje, za mocno kieruje uwagę tylko na koncert. Niemniej - tu może tylko działa moje reklamiarskie zboczenie, więc nie jest to usterka, do której czepiłabym się jakoś mocno.
Reszta jest jak trzeba. Zakończenie jak należy, zamknięcie formy, realizacja tematu, spełnione ograniczenia formalne.
I mnie się podoba. Prosto, czysto, naturalnie. I jeszcze w bonusie SF, co w moim prywatnym rankingu jest dużym plusem. Takie space-operowe, przypomnienie "złotego wieku SF" - ujęcie, jakie bardzo lubię. :)))

edit: Ty, Podzjazdemie, nie powinieneś czasem zacząć ćwiczeń wytrzymałościowych na pośladki?
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 3396
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » czw, 22 lip 2010 15:13

I jeszcze the last but not least...

I będzie można nowe warsztatory robić :)
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Młodzik
Yilanè
Posty: 3687
Rejestracja: wt, 10 cze 2008 14:48
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Młodzik » czw, 22 lip 2010 15:49

Ale wstrzymajcie się tak z tydzień z ogłoszeniem kolejnej edycji, bo znad morza nie zdążę wrócić ;).

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 3396
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » czw, 22 lip 2010 16:46

Eeee, myślę że tak w ciemno można śmiało powiedzieć, że od razu nie będzie.
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

ODPOWIEDZ