WT 3: Z deszczu dźwięków pod rynnę melodii - prace

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Marcin Robert
Klapaucjusz
Posty: 2034
Rejestracja: pt, 20 lip 2007 16:26
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Marcin Robert » czw, 22 lip 2010 17:05

Dwa tygodnie czasu, 1500 znaków, to nie powinien być problem. Nawet w wakacje. :)

EDIT: Żeby nie było offtopu, jeszcze raz dziękuję za komentarze.

Awatar użytkownika
podzjazdem
Dwelf
Posty: 558
Rejestracja: śr, 21 mar 2007 07:58

Post autor: podzjazdem » czw, 22 lip 2010 21:38

Serdecznie dziękuję, Małgorzato. :-)))
Troszkę mi się zaburzyła perspektywa, faktycznie. Za dużo chyba pytań pozostaje bez odpowiedzi. Postaram się bardziej uważać następnym razem.
Hmm... Ćwiczyć zacząć powinienem? Ujuj! Już się cieszę. :-)))
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie komentarze.
Osusz skrzydła, bracie. Na mokrych od łez daleko nie zalecisz...

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » ndz, 25 lip 2010 01:11

No, i na koniec został jeden utwór.
Przekroczony limit znaków - i to mocno, więc wiadomo, za co krecha.
Na dodatek fabuła zawiązana paskudnie, maźnięte pretekstowe tło (zdychająca automatyka stacji), żeby opowiedzieć o bardzo pomysłowym koncercie. Koncert świetny, Krugerze. Reszta do piachu, czyli tło właśnie. Rozumiem, że banał to jest - fantastyka opowiadała na tysiące sposobów o zdychających stacjach (wraz z załogą pojedynczo lub grupami) w dalekiej przestrzeni i nie tylko, ale to nie znaczy, że wystarczy sygnał, by wszystko było jasne. Nie wystarczy, niestety. Gdzie ta stacja była, dlaczego zdychała, jak długo narrator-bohater na niej siedział i dlaczego był sam? To, niestety, wiąże się z tym banałem, który przywołałeś przed oczy odbiorcy, Krugerze - trzeba wyjaśniać, choćby trochę, bo inaczej brak zamknięcia wątku.
Za to reszta bardzo dobra, włącznie z zakończeniem otwartym.

Z kwestii dodatkowych - słowniczek powinnam Ci wliczyć w limit znaków, Krugerze, i domalować dodatkową krechę. :P
W normalnych (czyli niewarsztatowych) warunkach Autor ma prawo do decyzji, czy daje słowniczek, czy też zrzuca na odbiorcę kwestię pełnego zrozumienia przekazu (wypełnia się wówczas funkcję kognitywną przekazu, jeżeli mnie pamięć nie myli, gdy się wybiera tę drugą opcję). Jednak tu są warsztaty i limit znaków => słowniczek odpada, chyba że się w tym limicie mieści. A koncepcja nie do końca się zmieściła wszak w zadanym limicie, co dopiero słownik terminów muzycznych...
Ostatecznie - to era Gógla, więcej wiary w Czytelnika, Autorze! :P

Rzuciła mi się jeszcze w oczy:
Dopomina

Nie powinna czasem być dopamina? Tak zawsze słyszałam w TV. Nie, żebym się znała, ale zerknęłam do Gógla właśnie - tam była dopamina...

No, i co jeszcze powiedzieć? Temat zrealizowany, pozostałe ograniczenia również. Utwór, który nie zmieścił się wyraźnie w limicie znaków i ucierpiał fabularnie. :P

edit: Na razie nie mogę ogłosić nowych WT - dopóki nie będę miała sprzętu, który wytrzyma dwa tygodnie. W tej chwili takiego nie mam, niestety, zatem ogłoszenie kolejnej edycji WT trochę się opóźni.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4565
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » pn, 26 lip 2010 08:40

JUż się tłumaczyłem z mego głupiego kiksa. No - pomyłka, nie wiem skąd i jak to się stało, w poprzedniej edycji wiedziałem, że ze spacjami, taraz przyjąłem, że bez...
Żeby było śmieszniej, potraktowanie limitu prawidłowo nie ubodłoby tego tekstu. Przekonanie to biorę stąd, że gdy skończyłem pisać pierwszą wersję, do limitu brakowało mi ok. 250 znaków (limitu liczonego bez spacji) czyli limit ze spacjami był ledwie nieznacznie przekroczony. Starczyłoby pokombinować i byłoby piknie :) A tak - wtopa. Eeeeech!

Małgorzato, a jak oceniasz łopatologię tłumaczenia jak działa musicker? Taki zarzut padł a trudno mi się z nim wewnętrznie nie zgodzić. Dotąd pewne kwestie traktowałem nazbyt po macoszemu teraz przegiąłem w drugą stronę?
Ot, choćby właśnie kwestia tego tła. Jak słusznie zauważyłaś, założyłem, że wchodzenie głębiej i opisywanie ogranego motywu będzie niepotrzebne, że każdy sobie dopowie co trzeba i nawet jak każdy trochę co innego - będzie dobrze. I chyba jednak przegiąłem z enigmatycznością, parę słów więcej, dosłownie kilka i byłoby lepiej.
Trochę to kuriozalne, bo wedle diagnozy mych pisarskich skłonności (którą sobie sam postawiłem) mam zwykle dobre pomysły na tło a mizerne na akcję/fabułę. Czyli, może krok w dobrą stronę?

Masz rację, tak co do słowniczka jak i co do dopaminy. W tym drugim przypadku błąd autoredakcji, musiał Word poprawić a ja nie wychwyciłem, bo się skupiłem na tym tylko co podkreślił :(

Widzę w mym tekście jeszcze jeden błąd, którego nikt mi nie wytknął.
SEKCJA DĘTA INDECISO PIPNIĘCIA PICCOLO I BLEKNIĘCIA FAGOTÓW TWORZĄ DODATKOWE NIEHARMONIJNE UZUPEŁNIENIE.
Uważam, że błędnie użyłem onomatopei w tekście. Musicker jest maszyną, komputerem, który posługuje się zasobem słów dostępnych w słowniku, słów legalnych (że się tak wyrażę). Użyte przeze mnie onomatopeje są neologizmami, komputer nie powinien ich znać.
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » wt, 27 lip 2010 02:31

To nadzwyczajne urządzenie, pamiętam jak zachwycałem się nim dawno, dawno temu.

Jeżeli chodzi o legalne słownictwo, to nie przyszło mi do głowy nawet się nad tym zastanawiać. Narrator zasugerował, że kiedyś urządzenia używał (cytat). A skoro ono takie mądre, jak opisałeś później, Krugerze, to nic dziwnego, że ma wrzucony słownik użytkownika. Zupełnie, jak mój komputer (choć złom) o leksyce wie więcej niż przeciętna maszyna - ma przecież dopasowany słownik użytkownika. Znaczy, mój słownik. :P
Nie wiem, czy teraz istnieje legalne słownictwo - tym samym nie wiem, czy będzie istniało w przyszłości. Biorąc pod uwagę głupotę Worda - nie sądzę. A to znaczy, że nie zdziwiło mnie ani trochę użycie onomatopei spoza custom dictionary u hiper-super-ultra skomplikowanej maszyny do grania.
Musicker nie tylko odtwarza muzykę. Potrafi też wspomagać autora przy jej tworzeniu a nawet tworzyć samemu w oparciu o zadane parametry. Potrafi muzykę przekonwertować, rozpisać jeden utwór gitarowy na… na przykład na kwintet jazzowy. Potrafi nawet rozpisać bicie mego starego serca na pełną symfonię.
Nie jestem pewna, czy podkreślone jest potrzebne. Słaby kontrast, IMAO, między kwintetem jazzowym a utworem gitarowym (FOCH! => pewnie nigdy nie słyszałeś porządnego utworu na gitarze klasycznej, i do piachu z jazzem! :P). I przy muzyce mówi się raczej o kompozytorze lub wykonawcy, nie o autorze. Owszem, warto skrócić opis - ale ponieważ przekroczyłeś koszmarnie limit, a koncepcja się nie zmieściła i tak, to co tu gadać o odchudzaniu paru zdań? Poza tym, nie wydaje mi się, że w cytowanym fragmencie jest łopatologia, przecież musisz uzasadnić koncepcję koncertu - samo z siebie nie wyjdzie, jak mi się zdaje.

A co do tła i akcji - masz problem z wyważeniem, co jest istotne, a co można potraktować pretekstowo. Nie umiem powiedzieć jeszcze, czy dotyczy to akurat usterek tła, czy akcji. Za mało materiału porównawczego, jak mi się zdaje. :P
Pamiętam, że poprzednio też miałeś usterkę fabularną - skrót myślowy. Może właśnie na to powinieneś uważać, nieważne, którego elementu utworu to dotyczy. Zwykle, rzecz jasna, skróty myślowe w koncepcji kaleczą fabułę - ale nie jest to twardą prawidłowością.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Kruger
Zgred, tetryk i maruda
Posty: 4565
Rejestracja: pn, 29 wrz 2008 14:51
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Kruger » wt, 27 lip 2010 07:19

Skró myślowy. No tak... Cały problem z uważaniem na skróty myślowe jest taki, że trudno u siebie dostrzec błędne takowego użycie skoro dla mnie jest on taki oczywisty...

Dobra. Dziękuję za uwagi, Małgorzacie - bo świeże i jeszcze raz innym współużyszkodnikom za uwagi wcześniejsze.

I czekamy na kolejne warsztaty :)
"Trzeba się pilnować, bo inaczej ani się człowiek obejrzy, a już zaczyna każdego żałować i w końcu nie ma komu w mordę dać." W. Wharton
POST SPONSOROWANY PRZEZ KŁULIKA

Awatar użytkownika
Wolfie
Sepulka
Posty: 53
Rejestracja: wt, 13 lis 2007 22:51

Post autor: Wolfie » pn, 02 sie 2010 16:50

Margo pisze:No, rozumiem, pasuje niby znaczenie nr 3 z SJP. Ale i tak nie mogę patrzeć na to sformułowanie. Moje poczucie językowe skręca konwulsyjnie. Albowiem niedelikatnie zgrzyta ta delikatność...
Ja często i chętnie piszę, że ktoś się uśmiecha delikatnie. Widać mam kompletnie inne poczucie językowe... :)
Margo pisze:Potem jest jeszcze gorzej. Ograniczenie dotyczyło obecności onomatopei. No, i widać, Autorze, jak to ograniczenie Ci przeszkadzało
Fakt, przeszkadzało. A przede wszystkim byłem w 100% przekonany, że onomatopeje to tylko słówka typu: bach, bach! brum, brum! etc. Mea culpa.
Margo pisze:Tytuł intrygujący, sytuacja startowa również fajna
No nic, widać los copywritera mi pisany, bo z tytułami & innymi hasłami problemów nie mam. Jakiś pozytyw... :p

Dzięki za komentarz, Margo.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 02 sie 2010 16:53

Ad. moje cytaty 1 i 2 + odpowiedzi. Masz, Wolfie, ewidentnie nakładkę obcojęzykową utrwaloną. Anglojęzyczną. Ten "delikatny uśmiech" stąd się właśnie wziął. Wcześniej ludzie w Polsce uśmiechali się lekko. :P
So many wankers - so little time...

ODPOWIEDZ