"Co mi za to dasz, że mi niczego nie musisz odbierać?"

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
No-qanek
Baron Harkonnen
Posty: 4075
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Re: "Co mi za to dasz, że mi niczego nie musisz odbierać?"

Post autor: No-qanek » sob, 05 paź 2013 00:38

Zacznijmy od tego, że tekst jest tragiczny.
A wiele więcej szacunku bym miał, gdybyś chociaż postarała się używać wielkich liter czy spacji czy przecinków - w tekście i komunikacji z nami. To serio nie kosztuje wiele wysiłku.

Po kolei, źle jest z a) językiem:

Już pierwsze zdanie zniechęca:
Było im razem cudownie, tak uważała Ewa.
Dziwny szyk orzeczeń, zabicie jakiegokolwiek napięcia przez podkreślenie, że wcale nie, bo tylko bohaterka tak sądziła.
Może to kwestia gustu, ale naprawdę uważam, że zacząć trzeba dobrze. A to zdanie jest byle jakie i stylistycznie wcale nie łączy się z drugim, też brzydkim, co już skomentował Neu.
Po krótkim okresie zapoznawczym zostali parą.
Okres zapoznawczy. Bywa, że takich sformułowań używa się ironicznie albo wkładając je w usta bohaterom. Ale tutaj brzmi to co najmniej dziwnie. Domyślam się, o co chodzi, ale jednak sformułowanie bardzo sztuczne.
Ewa szczególnie cieszyła się z powodu tego wyjazdu.
- Michaś!! Michał!! - zaczęła nawoływać mężczyznę
zerknęła na mężczyznę, który rzekomo kąpał się w jeziorze.
Ewa stwierdziła, ze coś tu jest nie tak, więc żeby jej świat miał "ręce i nogi" zaczęła głośno racjonalizować:
- Czy to możliwe skarbie, że przed chwilą o mało nie leżeliśmy w tamtym rowie?
Nastąpiła chwila ciszy, a potem stało się coś czego Ewka nie może zracjonalizować do dziś.
Autorka wyraźnie nie zna znaczeń słów, których używa. "szczególnie" to "wyjątkowo na tle innych", nie "bardzo". "Nawoływać" to nie "wołać". Zaś czemu w trzecim pojawia się "rzekomo" nie jestem w stanie dociec.

"Racjonalizować" niech autorka sprawdzi w słowniku bądź wikipedii.
Mogła robić to, jak i zarówno dbać o komfort podróżowania Michała.
Wyboldowałem potworek. Chyba nie muszę wyjaśniać, czemu ustawianie trzech spójników pod rząd nie brzmi najlepiej.

Źle jest też z b) opisem:
Długo myślała, jak się dobrać do Michała. Czy zrobić to delikatnie, żeby przypadkiem go nie zranić, czy też pomajstrować nieco przy jego słabości do kobiecych krągłości. Z rozmyślań wyrwał ją gwałtowny ruch pojazdu.
O podróży samochodem nic nie wiemy. Dlatego brzmi to jakby "długo myślała" = "myślała od kilku dni" - a dopiero nagle okazuje się, że jednak myślała o tym w samochodzie, że coś mogło ją z teg wyrwać. Błąd obrazowania.
W pewnym momencie, na typowej dla tego regionu wąskiej, krętej drodze
"Na typowej" - po pierwsze to żadnego znaczenia dla opisu to nie ma. Typowa czy nie, co za różnica, rozwlekasz tylko niepotrzebnie zdanie.
Po drugie - od kiedy "wąskie, kręte drogi" są typowe dla Mazur?
Michał, który prowadził samochód stracił nad nim kontrolę. Przynajmniej tak się zwykle w tej sytuacji dzieje. Ale tu, rzecz niezwykła, pojazd momentalnie wrócił na tor.
Znowu bezsens obrazowania. Stracił kontrolę nad pojazdem, a przynajmniej tak się zwykle dzieje. Tzn. stracił czy jednak nie stracił?

Możnaby wymieniać więcej, ale chyba nie ma sensu.
Fabularnie nic się nie dzieje, mamy tu:
1. Bohaterka próbuje zaciągnąć Michała do łóżka.
2. j.w.
3. j.w.
4. Okazuje się, że jednak bohaterka chce, by najpierw Michał się z nią ożenił.
5. Gdy już tuż od dokonania aktu, Michał mówi jej "Co mi za to dasz, że mi niczego nie musisz odbierać?" - nie mam pojęcia, co to ma znaczyć, i okazuje się czymś na kształt anioła.

Finito. Co miało z tego wynikać? Co ma mnie tu zainteresować? Nie mam pojęcia. Mimo najlepszych chęci.
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

fantagiro
Sepulka
Posty: 12
Rejestracja: wt, 10 wrz 2013 20:59
Płeć: Kobieta

Re: "Co mi za to dasz, że mi niczego nie musisz odbierać?"

Post autor: fantagiro » sob, 05 paź 2013 15:11

Dzieki No- qanek za wnikliwą ocene, z połową uwag się zgodzę z drugą nie. Nie jestem polonistką, ani redaktorką, włożyłam tyle wysilku w poprawe tego tekstu na ile pozwalalo mi moje doswiadczenie i umiejetnosci.

Warsztaty te traktuje jako zabawę i okazję do nauki, ale chyba dla niektórych jest to baaardzo powazna sprawa...

Jedno wiem na pewno : drogi kręte i wąskie są typowe dla Mazur od kiedy tu mieszkam :)

( sprawdze jeszcze dla pewności na Wiki co oznacza typowe:)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: "Co mi za to dasz, że mi niczego nie musisz odbierać?"

Post autor: Małgorzata » sob, 05 paź 2013 20:12

Autorka in spe pisze:Nie jestem polonistką, ani redaktorką, włożyłam tyle wysilku w poprawe tego tekstu na ile pozwalalo mi moje doswiadczenie i umiejetnosci.
Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, ale ja jestem. I polonistką, i redaktorką. I w każdym z tych przypadków zapewne dłużej niż Ty, Autorko, żyjesz na tym świecie. :P
Sędziwość czyni mnie leniwą, więc nie będę się czepiać każdego zdania - chociaż dzięki temu, że nie znasz, Autorko, interpunkcji, mogłabym. A Ty mogłabyś przynajmniej wydzielać wołacze i prawidłowo zapisywać myślniki w dialogach. Mała rzecz, a wkur...za.
Nie chce mi się jednak czepiać drobiazgów, bo ten tekst jest słaby nie z powodu marnej interpunkcji czy niezdarnej syntaksy.
Ten tekst ma dwa słabe punkty:
1. fabułę;
2. charakterystykę bohaterów.

Trudno rozdzielić obie te kwestie, bo postacie są w fabule, a fabuła niejako wymusza pewne zachowania postaci - Komentujący przede mną (Neu i No-qanek) już na to zwracali uwagę. Kwestia włóczęgi-kulturysty to jedna z takich właśnie sytuacji. Następną jest wypadek na drodze, do którego nie doszło (jak? - o tym ani narracja, ani dialog nie wspominają, a wypada, żeby czytelnik wiedział, co się stało dokładnie, skoro Michał jest, kim go przedstawiasz) => bohaterka pyta, bohater nie odpowiada, po czym bohaterka ma to z głowy. Autorskie chciejstwo sprawia, że jej się wyłącza podejrzliwość czy choćby cień myśli (dowolnej), co właściwie zaszło.
Dalej też nie bardzo wiem. Jest romantycznie i ślicznie (pomijam, że dla mnie też sztucznie, ale jestem stara - przepaść pokoleń i takie tam), po czym, gdy wreszcie do tego (czyt. gry wstępnej) dochodzi, bohaterka stawia waruneczek: ożeń się ze mną, kochanie. W środku dziczy, gdzie facet praktycznie nie ma szans spełnić żądania, żeby zaspokoić swoje "rozochocenie", nawet gdyby chciał. Nie, nie da się tego wytłumaczyć kobiecą logiką. Ale chciejstwem Autorskim jak najbardziej.
Nie umiem też dopasować zacytowanego przez bohatera tematu wyzwania. Tak normalnie, na poziomie semantycznym.
Ona mówi: Musisz się ze mną ożenić (i sugestia ogólna: bo inaczej nie będzie seksu/nie dam ci).
On na to: Co mi dasz za to, że mi niczego nie musisz odbierać?
To, Autorko, bardzo mi przykro, poza moim zasięgiem zrozumienia.
Nie potrafię też zrozumieć zachowań pary. Ona zabiera onego w dzicz w celach niedwuznacznych. On się godzi - bo wie, w jakich celach się tam wybierają z oną. Po czym ona stawia warunek, a on odlatuje, bo jest aniołem.
Yy...
Nie wiem, gdzie ten tekst się obsunął bardziej. Na logice charakterystyki postaci, czy na związkach fabularnych. Na pewno jednak obsunął się strasznie na sztuczności i infantylności. Tak w ogóle.
I na języku, ale - jak wspomniałam - nie chce mi się tyle poprawiać. Bo tu nie o błędy poprawności chodzi, lecz bardziej o styl. Ten infantylny. I sztuczny.
Tak daleko nawet redaktor zapuścić się nie może. Głównie, rzecz jasna, z lenistwa...
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Borsuk
Ośmioł
Posty: 693
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:12
Płeć: Mężczyzna

Re: "Co mi za to dasz, że mi niczego nie musisz odbierać?"

Post autor: Borsuk » sob, 05 paź 2013 20:54

fantagiro pisze:Warsztaty te traktuje jako zabawę i okazję do nauki
To bardzo dobrze. Ja bym na Twoim miejscu skorzystał z krytyki i zastosował się do zaleceń. Nie ma się co obrażać, my tu spokojni ludzie :-)
Małgorzata pisze:Nie umiem też dopasować zacytowanego przez bohatera tematu wyzwania. Tak normalnie, na poziomie semantycznym (...) bardzo mi przykro, poza moim zasięgiem zrozumienia.
poza moim też
fantagiro pisze:Ewa korzystając z okazji, że w promieniu 10 kilometrów nie było nikogo kto mógłby przerwać ich sielankę, postanowiła zrobić to na łonie przyrody.
Wybacz szczerość, ale w pierwszej chwili pomyślałem o zupełnie innym "tym", niż "to" które miałaś na myśli ;-)
All those moments will be lost in time...

fantagiro
Sepulka
Posty: 12
Rejestracja: wt, 10 wrz 2013 20:59
Płeć: Kobieta

Re: "Co mi za to dasz, że mi niczego nie musisz odbierać?"

Post autor: fantagiro » sob, 05 paź 2013 22:07

Mam świadomość tego ,że tekst jest słaby...pisząc go myślałam, że bedzie skierowany do nastolatek stąd jego infantylizm.

Nie obrażam się, ale też nie zgadzam się ze wszystkimi ocenami i komentarzami. Uraziło mnie jedynie to, że No-qanek odnosił się również do mojej osoby, a nie tylko do tekstu.

To co napisałam,że nie jestem polonistką itd.nie było aluzją do Ciebie Małgorzato, po prostu z polaka zawsze miałam tróję :P, ale fantazje o pisaniu też miałam... może powinny pozostać tylko fantazją.

Ostatnio w "taniej ksiegarni" trafiłam na książke "kochali się, że strach" i stąd się o was dowiedziałam i jak przeczytałam na formu, że warszaty wciąż trwają wpadłam na szalony pomysł i w godzinę skleciłam ten tekst i poszło. I tak się tu znalazłam, prawie z kosmosu :))

fantagiro
Sepulka
Posty: 12
Rejestracja: wt, 10 wrz 2013 20:59
Płeć: Kobieta

Re: "Co mi za to dasz, że mi niczego nie musisz odbierać?"

Post autor: fantagiro » sob, 05 paź 2013 22:13

A za wszystkie uwagi dziekuje:)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17036
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: "Co mi za to dasz, że mi niczego nie musisz odbierać?"

Post autor: Małgorzata » sob, 05 paź 2013 23:22

Ależ ja żadnej aluzji nie odebrałam - uprzedzałam tylko kontrę, którą wrzuciłaś chyba No-qankowi. :P
Bynajmniej nie poczułam się urażona.
Niemniej jednak parę kwestii warto poruszyć.
1. Nigdy nie wrzucaj tekstu napisanego od razu. Fantazja fantazją, ale błędy widzi się po pewnym czasie - tygodniu, miesiącu, roku, trudno powiedzieć, ale później. I to nie tylko błędy językowe.
2. Pewien oldskulowy profesor mówił, że dla dzieci trzeba pisać jak dla dorosłych tylko lepiej. W przypadku nastolatków to się może sprawdzić jeszcze lepiej, bo małolaty nie wybaczają, gdy traktuje się je jak dzieci i w przeciwieństwie do dzieci są nastawione krytycznie z definicji. Mogę nie być małolatą, ale Progeniturę miałam jeszcze niedawno małoletnią, to pamiętam. Jego i jego rówieśników płci obojga - wykorzystywałam ich jako grupę testową do oceny książek kierowanych właśnie do nastolatków. Za tak przegięty infantylizm, Autorko, moja grupa testowa wyszarpałaby Ci jelita (mówiąc oględnie). O tym, co mogłaby Ci zrobić za brak spójności epizodów, nie wspomnę ze względu na drastyczność takiego opisu. :P
Małolaty to trudny target. Pod każdym względem. :)))
3. W pisarstwie nie ma znaczenia, jakie oceny dostawało się z polskiego. Ma znaczenie, jak się włada językiem. A opanowanie języka jest bezpośrednio zależne od liczby przeczytanych lektur. Wbrew pozorom sprawność językowa to nie tylko kwestia poprawności. Wyobraźnia pisarza opiera się przecież na słowie...

Uch! Zapracowałam na swój tytuł gaduły nad gadułami, więc mogę w spokoju wrócić do botanic-fantasy, gdzie drzewa mają kłącza... :X
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Nath
Fargi
Posty: 342
Rejestracja: śr, 03 paź 2007 15:55

Re: "Co mi za to dasz, że mi niczego nie musisz odbierać?"

Post autor: Nath » ndz, 06 paź 2013 00:05

fantagiro pisze:To co napisałam,że nie jestem polonistką itd.nie było aluzją do Ciebie Małgorzato, po prostu z polaka zawsze miałam tróję :P, ale fantazje o pisaniu też miałam... może powinny pozostać tylko fantazją.
Nie składaj tak szybko broni ;-) Ja ostatnio znalazłem swój tekst z czasów liceum... Uśmiałem się, nie powiem. Choć nie była to komedia :P

Dostałaś masę cennych uwag, od Małgorzaty nawet cały wykład, więc nie będę już dokładać - masz na czym pracować. Wyciągaj wnioski, pisz dalej, czytaj jak najwięcej. My nie pytamy co miałaś z polaka, tylko czytamy co napisałaś :-)

Pozdrawiam!
Ika: Poczuł, że umiera i zapewne doszedł do wniosku, że nie da się złapać tym metroseksualistom ze skrzydełkami. Nie widział swojej przyszłości w chórze.

fantagiro
Sepulka
Posty: 12
Rejestracja: wt, 10 wrz 2013 20:59
Płeć: Kobieta

Re: "Co mi za to dasz, że mi niczego nie musisz odbierać?"

Post autor: fantagiro » ndz, 06 paź 2013 08:01

Dzieki za wszystkie nauki i wsparcie Nath :-)

ODPOWIEDZ