WT2-2 - "Jutrzenka"

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Kordylion
Pćma
Posty: 209
Rejestracja: pn, 18 lut 2013 19:35
Płeć: Mężczyzna

WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: Kordylion » śr, 15 sty 2014 18:17

„Jutrzenka”
Statek ekspedycyjno-badawczy „Jutrzenka” ze stu kolonistami wystartował z Ziemi czterdzieści dwa lat temu. Podróż miała trwać pięć lat, a jej celem była terrapodobna planeta BT 798693c – Arkadia.
W XXII wieku, dzięki opanowaniu transmutacji przestrzennej możliwe stały się podróże do granic wszechświata. Transmutatory pozwalały na podróże w obrębie przestrzeni o bardzo dokładnie określonych parametrach. Dlatego w czasie lotów w nieznane rejony kosmosu, konieczne było wykonanie kilku przystanków. Statek kosmiczny wykonywał skok do miejsca, którego parametry przestrzenne i fizyczne można było bardzo dokładnie wyliczyć. Następnie ustalano precyzyjnie kolejny punkt i znowu skok. Inaczej mówiąc możliwą odległość jaką można było pokonać w jednym etapie podróży wyznaczała dokładność aparatury pomiarowej i umiejętności załogi statku.
Wykonanie skoku generowało olbrzymie ilości energii, która mogła zniszczyć spory obszar, więc dodatkowy czas pochłaniało dotarcie do punktu startu i ostatni etap, czyli lot do celu podróży na konwencjonalnych silnikach jądrowych.
Zanim w drogę wyruszyła „Jutrzenka”, tą technikę podróży kosmicznych sprawdzono wielokrotnie. Na kilkanaście lotów badawczych tylko jeden zakończył się porażką. Uznano więc, że prawdopodobieństwo sukcesu jest na tyle wysokie, że można zainwestować środki w misję kolonizacyjną. Pięćdziesiąt kobiet i pięćdziesięciu mężczyzn, weszło do statku z nadzieją, że otworzą nową kartę w historii ludzkiej cywilizacji.
Wszystko szło zgodnie z planem do ostatniego skoku. Z nieznanych do dzisiaj przyczyn transmutator uległ awarii i „Jutrzenka” utknęła w kosmosie sto dwadzieścia lat od celu podróży, bo tyle trwałaby podróż na napędzie jądrowym.
Kiedy stało się jasne, że nie mogą liczyć na żadną pomoc, a naprawa transmutatora może się nie udać, postanowiono kontynuować lot za pomocą napędu jądrowego. Problemem numer jeden stało się zapewnienie odpowiedniej ilości wody, powietrza i żywności dla załogi i ich dzieci na kilka pokoleń.
Ponieważ „Jutrzenka” była statkiem kolonizacyjnym, przystosowanym do terraformowania czyli przekształcenia środowiska Arkadii w planetę jak najbardziej zbliżoną do Ziemi, powstał plan dający cień szansy na to, że chociaż potomkowie kolonistów dotrą do celu.
Znaczną część statku zajmowała olbrzymia ładownia wypełniona wszystkim, co mogło być potrzebne do powstania ziemskiej koloni – nasiona, zarodki zwierząt i mnóstwo sprzętu. Buldożery, dźwigi, maszyny budowlane, górnicze, pojazdy kołowe i gąsienicowe, moduły do budowy fabryk i wiele innych, poleciały w przestrzeń kosmiczną. W pustej ładowni, odseparowanej od reszty statku stworzono habitat, czyli środowisko dla roślin i zwierząt, które stanowiły surowiec do produkcji żywności, materiałów na odzież i sprzęt niezbędny do potrzymania życia członków załogi. Zużyta woda, powietrze i produkty przemiany materii wytwarzane przez ludzi stanowiły pożywkę dla organizmów hodowanych w habitacie, a oczyszczona i zregenerowana woda i powietrze powracało do obiegu.
Wykorzystując istniejące na statku zapasy oraz bieżącą produkcję z hodowli, można było utrzymać stale przy życiu najwyżej stu pięciu ludzi. I to był największy problem. Szacowany czas podróży przekraczał znacznie średnią długość życia, a nie można było pozwolić na swobodny przyrost naturalny. W praktyce, urodzone na pokładzie dzieci mogły zastąpić tylko tych, którzy odeszli z tego świata – i tak wymyślono Loterię. Jeśli ktoś umarł, wśród kobiet zdolnych do rodzenia losowano tą, która otrzymywała prawo do posiadania dziecka.
Po kilku latach, w których doszło do zabójstw i niewyjaśnionych śmiertelnych wypadków, system losowania został dopracowany i zaakceptowany przez wszystkich pasażerów „Jutrzenki”.

*****

Cylia wracała z pracy głównym korytarzem „Jutrzenki” i jak zwykle w ostatnim czasie jej myśli krążyły wokół Loterii. Do losowania został jeden dzień, a dla niej to była ostatnia szansa. Skończyła właśnie trzydzieści cztery lata i nawet jeśli wyglądała znacznie młodziej, o czym często jej mówiono, metryki nie oszuka – trzydzieści pięć lat stanowiło granicę. Później już nie będzie mogła brać udziału w Loterii. Poprzednie losowania odbywały się co dwa, trzy lata. Dawniej, zdarzały się częściej, nawet kilka razy w roku, ale nie mogła na to liczyć.
Nawet nie zauważyła kiedy znalazła się w części mieszkalnej. Jeszcze chwila i stanęła przed drzwiami swojego mieszkania. Musiała zdobyć się na odwagę by otworzyć drzwi. Wiedziała, że jej mąż Józef, będzie się uśmiechał, opowiadał cokolwiek, byle tylko nie myślała o losowaniu, a ona coraz bardziej poirytowana w końcu powie mu coś przykrego. Resztę dnia spędzą w ciszy, albo będą udawać, że nic się nie stało i cała rozmowa sprowadzi się do – proszę, dziękuję, podać ci coś.
„Gdybym tylko wygrała? Boże, niech już będzie po wszystkim” – pomyślała i weszła do mieszkania.
Kiedy zobaczyła swojego męża, pozornie obojętnego, ale z błyszczącymi z podniecenia oczami, zapomniała o wszystkich obawach.
Józef podszedł do niej, odgarnął jej włosy z czoła i zadał pytanie, które natychmiast podniosło jej ciśnienie do niebezpiecznego poziomu.
- Słyszałaś, że będzie losowanie Loterii?
W pierwszym momencie zatkało ją, ale kiedy wreszcie mogła zrobić wydech, usłyszał co o tym myśli.
- Jaja sobie robisz? – Strąciła jego dłoń. – Myślisz, że to zabawne? Jesteś durniem. Nie odzywaj się do mnie!
Zorientował się, że przegiął. Ujął jej twarz w dłonie mimo, że się odsuwała.
- Żartowałem Cyli! Nie gniewaj się. Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Nie musisz się przejmować wynikiem losowania.
Teraz wkurzyła się totalnie. Zacięła usta i odwróciła się od męża. Jakim prawem tak do niej mówi.
- Cyluś, posłuchaj mnie. Ja naprawdę wiem, że nie ma to znaczenia. Wiesz przecież, czym się zajmuję – Józef tłumaczył powoli i bardzo spokojnie, jakby bał się, że spłoszona tym co jej chciał powiedzieć ucieknie.– Jestem konserwatorem systemu operacyjnego „Jutrzenki”. Od wielu lat szukamy przyczyn awarii trasmutatora i nikt jej nie odkrył. To znaczy prawie nikt. – Zakończył ciszej.
- Jak to prawie nikt? – wydawało się, że kobieta dopiero teraz zaczęła słuchać o czym jej mąż opowiada.
Józef zastanowił się chwilę, szukając odpowiednich słów.
- Przypomnij sobie ile lat minęło od awarii transmutatora? –zapytał.
- To przecież wiedzą wszyscy. Akurat jutro będzie czterdzieści lat.
Mężczyzna popatrzył na nią tak znacząco, że przez moment zwątpiła czy ma rację.
- No właśnie, czterdzieści lat. Jutro system transmutatora odzyska sprawność i będziemy mogli dotrzeć do celu w ciągu roku. Nie musisz więc przejmować się Loterią. Nie będzie potrzebna.
Cylia nie mogła tego spokojnie słuchać. Wstała gwałtownie z fotela i zaczęła krążyć po pokoju.
- Zwariowałeś. Po prostu zwariowałeś. Chcesz abym nie myślała o wyniku losowania i opowiadasz mi te bzdury - mówiła wzburzona.
- Usiadź do cholery i posłuchaj do końca! – Józef podniósł głos. Żona na szczęście usłuchała i usiadła powrotem, ale jej mina świadczyła, że mu nie wierzy.
- Jutro minie czterdzieści lat od chwili, kiedy transmutator wyłączył się i uwięził nas w przestrzeni. I to nie jest przypadek. To jest powtórka z historii ludzkości. Pamiętasz jeszcze coś z wykładów o wielkich religiach, coś ze Starego Testamentu?- zapytał.
- No nie wiele – odpowiedziała z wahaniem.
- Przypomnę ci. Jahwe prowadził plemiona żydowskie przez pustynię czterdzieści lat, aż wymarło pokolenie pamiętające czasy niewoli egipskiej. Po czym oddał im we władanie cały Kanaan. I nas też ktoś prowadzi przez pustynię, tyle, że kosmiczną. – Widząc zdumioną minę Cylii, tłumaczył dalej.
- Sprawdzając system głównego komputera natrafiłem na program o nazwie Mojżesz. Myślałem, że to plik edukacyjny. Jednak jego kod był bardzo dziwny. Wydawał się nieaktywny i może to zmyliło innych operatorów. Mnie jednak coś tknęło. Może właśnie te mijające wkrótce czterdzieści lat od awarii. Zacząłem analizować ten program i odkryłem, że transmutator został przez niego po prostu wyłączony . Algorytmy programu Mojżesz nie pozwalają na uruchomienie napędu przestrzennego przed określonym terminem, ale cały czas rejestrują wszystko co dzieje się na statku i wysyłają te dane w przestrzeń.
Zamilkł na chwilę, podszedł do żony i tuląc ją do siebie zakończył – Jutro startujemy na Arkadię.

******
Zgodnie z tym co przewidział Józef, transmutator włączył się samoistnie, a system operacyjny zgłosił usunięcie poważnego błędu systemu. Po całej serii testów określono nowe koordynaty i „Jutrzenka” wykonała ostatni skok w przestrzeni.
Niestety nie wszystko przebiegło zgodnie z planem. Owszem, wyszli ze skoku w prawidłowym punkcie kontinuum czasoprzestrzennego, ale …. nigdzie nie było Arkadii. Zamiast niej zastali tyko pas asteroidów i zniszczony krążownik Ziemskich Sił Kosmicznych. Z danych, które udało się odczytać z jego komputera wynikało, że na Ziemi po odlocie „Jutrzenki” wybuchła wojna, która później przeniosła się w kosmos.
- Ktoś nam rozpieprzył Kanaan – powiedział Józef półgłosem – ale tylko jego żona rozumiała co miał na myśli.
Następnego dnia ogłoszono wznowienie losowania Loterii.
Są rzeczy ważne, ważniejsze i te do zrobienia

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5194
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: neularger » śr, 15 sty 2014 21:01

Autorze, do oficjalnego jatkowania pozostało jeszcze kilka godzina..., niemniej podzielę się pewną uwagą. Napisałeś opowiadanie sf. Czyli science-fiction. Od Autora zależy stosunek science do fiction. Kawałek naukowy w porównaniu do fantastycznego może być bardzo mały. Nie jest to błąd. Autor może zadeklarować, że obecne prawa fizyki zostały zrewidowane - w jednym opowiadaniu, całkiem niezłym, Autor stwierdził, że statek porusza się z prędkością światła, bo działają specjalne generatory, który powodują iż statek nie mam masy. I koniec.
Można też, jak Walter Jon Williams ("Upadku Imperium Strachu"), konsultować się z fizykami przy opisach wojen kosmicznych.
Połowę Twojego opowiadania, Autorze, stanowi wstęp poświęcony modułowi "science". Wychodzi na to, że jednak wybrałeś drogę Williamsa - jednak risercz, IMO, nie został zrobiony. A trzeba było.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Kordylion
Pćma
Posty: 209
Rejestracja: pn, 18 lut 2013 19:35
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: Kordylion » czw, 16 sty 2014 06:23

A czy ktokolwiek w tym wszechświecie wie co to transmutacja przestrzenna? Móglbym to bardziej rozwinąć, ale to już byłoby znacznie dluższe opowiadanko.. Skoro wg ciebie Neu było potrzebne, to pewnie tak - ale to już musztarda po ... itp.
Są rzeczy ważne, ważniejsze i te do zrobienia

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5194
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: neularger » czw, 16 sty 2014 08:45

Nie chodzi mi o żadną transmutację przestrzenną, skróty międzywymiarowe czy inne tego typu wynalazki autorskie - są to elementy niezbędne. Poległeś gdzie indziej.
Ale o tym za moment. :)
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5194
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: neularger » pt, 17 sty 2014 18:49

Zacznijmy od, IMO, braku riserczu.
Statek ekspedycyjno-badawczy „Jutrzenka” ze stu kolonistami wystartował z Ziemi czterdzieści dwa lat temu. Podróż miała trwać pięć lat, a jej celem była terrapodobna planeta BT 798693c – Arkadia.
Tu kłania się genetyka. Sto osób daje zdecydowanie za małą pulę genów, by utrzymać odpowiedni poziom zmienność genetycznej. W efekcie po jakimś czasie zaczną się choroby genetyczne i degeneracja kolonistów.
Statek kosmiczny wykonywał skok do miejsca, którego parametry przestrzenne i fizyczne można było bardzo dokładnie wyliczyć.
Parametry przestrzenne (czymkolwiek są) nie są parametrami fizycznymi. Ciekawostka.
To jest ten moment, kiedy czytelnik orientuje się, że autor zamierza mu sprzedać wyjątki z indeksu z podręcznika do fizyki.
Z nieznanych do dzisiaj przyczyn transmutator uległ awarii i „Jutrzenka” utknęła w kosmosie sto dwadzieścia lat od celu podróży, bo tyle trwałaby podróż na napędzie jądrowym.
Bądźmy ekscentryczni i odległości podajmy w jednostkach czasu.
I zastanawia mnie jedno. Znaczy ludzie siedzą w tym statku, silnik są ciągle włączone i nic... Sto dwadzieścia lat. W przestrzeni kosmicznej nie ma tarcia (ośrodek międzygwiezdny jest zasadniczo pomijalny), więc dość szybko ten statek osiągnąłby prędkość przyświetlną, co w efekcie powinno zaowocować efektem zwanym dylatacją czasu.
Statek kosmiczny wydaje się przystosowany do długich lotów, pięć lat miał trwać odlot (z Ziemi) i dolot (do Jutrzenki). W sumie na czas podróży załoga nie miała być zamrożona na pięć lat, czyli musi tam być system podtrzymywania życia i żarcie na wspomniane pięć lat + jakiś zapas.
Tu pojawia się następujący problem – skąd wziąć żywność na sto dwadzieścia lat? Czyli na okres 24 razy dłuższy? Woda może kursować w obiegu zamkniętym, ale tego samego nie można powiedzieć o żywności. Autor „rozwiązał” problem następująco:
W pustej ładowni, odseparowanej od reszty statku stworzono habitat, czyli środowisko dla roślin i zwierząt, które stanowiły surowiec do produkcji żywności, materiałów na odzież i sprzęt niezbędny do potrzymania życia członków załogi. Zużyta woda, powietrze i produkty przemiany materii wytwarzane przez ludzi stanowiły pożywkę dla organizmów hodowanych w habitacie, a oczyszczona i zregenerowana woda i powietrze powracało do obiegu.
To jest perpetuum mobile pierwszego rodzaju, czyli system tworzący energię z niczego:
mikroorganizmy jedzą odchody => zwierzęta i rośliny jedzą mikroorganizmy => ludzie jedzą (i użytkują) rośliny i zwierzęta oraz wydalają odchody => mikroorganizmy jedzą odchody.
To tak, niestety, nie działa, potrzebne jest zewnętrzne źródło energii.

Oczywiście, przy tym poziomie ogólności wstępu, można łatwo zbić moje argumenty (jak? - risercz).
Jednak nie o to chodzi, skoro Autorze zdecydowałeś się na ten długi (i zbędny fabularnie) początek, na naukowe wprowadzenie do swojego świata, to uczyń nieco większy wysiłek i postaraj się by czytelnik nie odnosił wrażenia obcowania z byle jak namazanymi dekoracjami.

A o nieodróżnianiu biernika od narzędnika, będzie w następnym odcinku. Chyba że wpadnie tu Jatkolubna.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Kordylion
Pćma
Posty: 209
Rejestracja: pn, 18 lut 2013 19:35
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: Kordylion » pt, 17 sty 2014 20:43

neularger pisze:Tu kłania się genetyka. Sto osób daje zdecydowanie za małą pulę genów, by utrzymać odpowiedni poziom zmienność genetycznej. W efekcie po jakimś czasie zaczną się choroby genetyczne i degeneracja kolonistów.
Myślałem nad tym. Pula genetyczna jest rzeczywiście mizerna, ale jeśli wszyscy Homo sapiens sapiens pochodzą od jednej kobiety to może te pięćdziesiąt par wystarczy. Dodatkowo nikt nie powiedział, że na Arkadię nie będzie więcej lotów - Jutrzenka miała być po prostu pierwsza.
neularger pisze:Parametry przestrzenne (czymkolwiek są) nie są parametrami fizycznymi. Ciekawostka.
Oczywiście, że są parametrami fizycznymi, ale chciałem podkreślić, że oprócz punktu w przestrzeni trzeba dokładnie określić też inne parametry tego punktu.
neularger pisze:W przestrzeni kosmicznej nie ma tarcia (ośrodek międzygwiezdny jest zasadniczo pomijalny), więc dość szybko ten statek osiągnąłby prędkość przyświetlną,
Miałeś Neu jakieś dodatkowe dane? Skąd wiesz, że osiągną szybko prędkość przyświetlną? Co to znaczy szybko? Ja nie wiem.
neularger pisze:skoro Autorze zdecydowałeś się na ten długi (i zbędny fabularnie) początek,
Czy rzeczywiście ten początek jest całkowicie zbędny? Wydaje mi się, że bez tego trudno byłoby uzasadnić Loterię, a o to mi zasadniczo chodziło - może się urodzić tylko tyle dzieci ile ubędzie członków załogi.
A tak na marginesie rozważałem zmniejszenie liczby członków załogi o połowę po awarii, też poprzez losowanie.

Dzięki za uwagi - czekam na zapowiedzianą resztę.
Są rzeczy ważne, ważniejsze i te do zrobienia

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: Małgorzata » pt, 17 sty 2014 23:43

Kordylion pisze:
neularger pisze:Tu kłania się genetyka. Sto osób daje zdecydowanie za małą pulę genów, by utrzymać odpowiedni poziom zmienność genetycznej. W efekcie po jakimś czasie zaczną się choroby genetyczne i degeneracja kolonistów.
Myślałem nad tym. Pula genetyczna jest rzeczywiście mizerna, ale jeśli wszyscy Homo sapiens sapiens pochodzą od jednej kobiety to może te pięćdziesiąt par wystarczy.
Od jednej kobiety? Teoria mitochondrialnej Ewy, o ile mnie pamięć nie myli, nie zaprzecza konieczności zróżnicowania puli genetycznej. A pięćdziesiąt par zaprzecza... :X
Znaczy, genetykę miałam dawno temu w liceum, ale to chyba się jeszcze nie zmieniło? Hundzia może wiedzieć lepiej.
Hundzia do tablicy?
Kordylion pisze:Dodatkowo nikt nie powiedział, że na Arkadię nie będzie więcej lotów - Jutrzenka miała być po prostu pierwsza.
Oczywiście. A wiadomo to z...
Tu powinien znaleźć się cytat z prezentowanego tekstu, ale niestety żadnego nie udało mi się dopasować.
Nie ma myślenia życzeniowego, Kordylionie - albo zamieściłeś to w tekście (bezpośrednio lub sugestią), albo nie.
Czytałam szybko, może przepuściłam - wskaż odpowiedni cytat i git.
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5194
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: neularger » pt, 17 sty 2014 23:48

Kordylion pisze:
neularger pisze:Tu kłania się genetyka. Sto osób daje zdecydowanie za małą pulę genów, by utrzymać odpowiedni poziom zmienność genetycznej. W efekcie po jakimś czasie zaczną się choroby genetyczne i degeneracja kolonistów.
Myślałem nad tym. Pula genetyczna jest rzeczywiście mizerna, ale jeśli wszyscy Homo sapiens sapiens pochodzą od jednej kobiety to może te pięćdziesiąt par wystarczy.
Niezupełnie. Chodzi o tak zwaną "ewę mitochondrialną" innymi słowy kobietę, po której dziedziczymy geny mitochondriów. Nie oznacza to wcale, że geny jądrowe także dziedziczymy po jednej kobiecie.
Kordylion pisze:Dodatkowo nikt nie powiedział, że na Arkadię nie będzie więcej lotów - Jutrzenka miała być po prostu pierwsza.
Nikt też nie napisał, że będzie ich więcej. Dodatkowo, na logikę, wydaje mi się, że lepiej wysłać jeden duży statek, niż kupę malutkich
I umówmy się Autorze, skoro nie napisałeś, to tego nie ma. Czytelnik nie jest od tego, żeby dopasowywać tekst do upodobań autorskich. Z tekstu wynika wyłącznie jeden statek. Finito.
Kordylion pisze:
neularger pisze:Parametry przestrzenne (czymkolwiek są) nie są parametrami fizycznymi. Ciekawostka.
Oczywiście, że są parametrami fizycznymi, ale chciałem podkreślić, że oprócz punktu w przestrzeni trzeba dokładnie określić też inne parametry tego punktu.
Ale nie wyszło. O tym w następnej części.
Kordylion pisze:
neularger pisze:W przestrzeni kosmicznej nie ma tarcia (ośrodek międzygwiezdny jest zasadniczo pomijalny), więc dość szybko ten statek osiągnąłby prędkość przyświetlną,
Miałeś Neu jakieś dodatkowe dane? Skąd wiesz, że osiągną szybko prędkość przyświetlną? Co to znaczy szybko? Ja nie wiem.
Ja też nie wiem, ale mogę pobawić się w estymację na podstawie tego co podałeś i zdroworozsądkowych technologicznych możliwości ludzkości, która posiadała zdolność transmutacji przestrzeni.
Silnik były cały czas włączone, bo:
Z nieznanych do dzisiaj przyczyn transmutator uległ awarii i „Jutrzenka” utknęła w kosmosie sto dwadzieścia lat od celu podróży, bo tyle trwałaby podróż na napędzie jądrowym.
skoro tak, to musi istnieć jakieś przyśpieszenie.Z komfortowym przyśpieszeniem 1g (czyli ziemskim) statek osiągnąłby 99% prędkości światła w niecały rok (350,5 dnia). Znaczy, IMO, dość szybko. Współczynnik dylatacji wynosi wtedy 7. Jeżeli nie wyłączyliby silników w tym momencie i rozpędzili statek do, na przykład, 99,998% prędkości światła to współczynnik dylatacji by wyniósł 158,11 (oni nie wyłączali ich przez cały czas podróży, więc współczynnik rósł coraz bardziej). Zatrzymajmy się tu na chwilę. Wyobraźmy sobie, że lecieli 118 lat z taką prędkością (rok na rozpędzenie statku i rok na zahamowanie - nie liczymy). Czyli byli w stanie przebyć odcinek na jaki światło potrzebuje 18657 lat (względem obserwatora z Ziemi). To około 1/6 średnicy galaktyki. Bliższych planet nie było?
Przypominam, że te silnik cały czas zwiększają prędkość statku - przy prędkości 99,999 % prędkości światła współczynnik wynosi już 223,61.
Pomijam drobiazg, co było paliwem przez te 120 lat i jak sobie radzili ze wzrostem masy statku.
Kordylionie mam wrażenie, że postrzegasz podróż kosmiczną jak jazdę samochodem po ulicy, silniki włączone i samochód jedzie te 70 km/h przez cały czas.
Kordylion pisze:
neularger pisze:skoro Autorze zdecydowałeś się na ten długi (i zbędny fabularnie) początek,
Czy rzeczywiście ten początek jest całkowicie zbędny? Wydaje mi się, że bez tego trudno byłoby uzasadnić Loterię, a o to mi zasadniczo chodziło - może się urodzić tylko tyle dzieci ile ubędzie członków załogi.
Dla Loterii ważny jest tylko długi lot i ograniczone zasoby. Ze wstępu zostałby tylko jedno istotne zdanie. Oczywiście wtedy gdyby Loteria była istotna - a nie jest.
Ale o tym w części poświęconej fabule.

edit. o Margotta... :)
edit2 literka
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: Małgorzata » pt, 17 sty 2014 23:53

Ja tu tylko mimochodem, nie przeszkadzajcie sobie. :P
Muszę wrócić do jaskini na górszczycie (archetypy, cholera) oraz mnicha (i symbole).
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Kordylion
Pćma
Posty: 209
Rejestracja: pn, 18 lut 2013 19:35
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: Kordylion » sob, 18 sty 2014 14:13

neularger pisze:Nikt też nie napisał, że będzie ich więcej. Dodatkowo, na logikę, wydaje mi się, że lepiej wysłać jeden duży statek, niż kupę malutkich
I umówmy się Autorze, skoro nie napisałeś, to tego nie ma. Czytelnik nie jest od tego, żeby dopasowywać tekst do upodobań autorskich. Z tekstu wynika wyłącznie jeden statek. Finito.
Nie zupełnie tak. Jak już musimy się doszukiwać, to może przypomnę
Kordylion pisze: Pięćdziesiąt kobiet i pięćdziesięciu mężczyzn, weszło do statku z nadzieją, że otworzą nową kartę w historii ludzkiej cywilizacji.
Mayflower też był pierwszy.
Podobnie z pulą genetyczną. Opisałem konkretny lot, nie rozwinąłem całej polityki zasiedlania Wszechświata dzięki wykorzystaniu nowej technologi. Trzeba też zauważyć, że koloniści bez swojej zgody stali się obiektem eksperymentu i to ten eksperyment był jak się okazało, ważniejszy niż kolonizacja Arkadii i wydaje mi się, że to z treści wynika.
Mimo tego, że Neu podkreślił znaczenie części naukowej w SF, to jednak nie są to wykłady naukowe. Gdyby tak było, to w ogóle musielibyśmy darować sobie opisy lotów kosmicznych i podbojów wszechświata przez różne rasy istot, ponieważ:promieniowanie kosmiczne, wirusy i bakterie na obcych planetach, bo niedostosowanie do atmosfery ciążenia itd. Na nieznajomości angielskiego we Wszechświecie kończąc:)
Są rzeczy ważne, ważniejsze i te do zrobienia

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5194
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: neularger » sob, 18 sty 2014 14:33

Po pierwsze, Kordylionie, znajdziesz słownik i przypomnisz sobie pisownię części mowy z "nie". Stężenie ortografów w Twoich postach zaczyna przekraczać czerwoną linię.
Nie zupełnie (ORT) tak. Jak już musimy się doszukiwać, to może przypomnę
Pięćdziesiąt kobiet i pięćdziesięciu mężczyzn, weszło do statku z nadzieją, że otworzą nową kartę w historii ludzkiej cywilizacji.
To oznacza tylko tyle, że Ziemia rozpoczęła kolonizację wszechświata, nie oznacza to bynajmniej, że na "Jutrzenkę" zostaną wysłane kolejne statki.
Podobnie z pulą genetyczną. Opisałem konkretny lot, nie rozwinąłem całej polityki zasiedlania Wszechświata dzięki wykorzystaniu nowej technologi. Trzeba też zauważyć, że koloniści bez swojej zgody stali się obiektem eksperymentu i to ten eksperyment był jak się okazało, ważniejszy niż kolonizacja Arkadii i wydaje mi się, że to z treści wynika.
Z tekstu w ogóle nic nie wynika (ale to będzie w opisie fabuły) Poza tym, co ma piernik do wiatraka? Tak czy inaczej mieli tam dolecieć i założyć nową kolonię. Po latach pięciu albo 120. Co za różnica?
Mimo tego, że Neu podkreślił znaczenie części naukowej w SF, to jednak nie są to wykłady naukowe. Gdyby tak było, to w ogóle musielibyśmy darować sobie opisy lotów kosmicznych i podbojów wszechświata przez różne rasy istot, ponieważ:promieniowanie kosmiczne, wirusy i bakterie na obcych planetach, bo niedostosowanie do atmosfery ciążenia itd. O nie znajomości (ORT) angielskiego we Wszechświecie kończąc:)
Może będzie to dla Ciebie zaskoczenie, ale wielu autorów te problemy w jakiś sposób rozwiązywało. Translatory, kombinezony, szczepionki, podniesienie odporności organizmu i inne...
Geez, choćby w "Przebudzeniu Lewiatana" autor uprzejmie się zainteresował wpływem ciążenia na budowę organizmów ludzi po kolonizacji Pasa Asteroid.
I to nie ja cokolwiek tu podkreślam. Połowa Twojego tekstu, to rozważania na temat sposobów pokonywania przestrzeni, co, jak i kiedy... Rozważania, które Ci zdecydowanie nie wyszły, ponieważ zaniedbałeś kwerendę na ten temat. Innymi słowy następnym razem po prostu tego nie rób, albo przygotuj się lepiej. Zwłaszcza, że większość informacji z tego wstępu nie gra żadnej roli w fabule.
Konkludując, sam się w to wpędziłeś.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Kordylion
Pćma
Posty: 209
Rejestracja: pn, 18 lut 2013 19:35
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: Kordylion » ndz, 19 sty 2014 09:28

neularger pisze:Może będzie to dla Ciebie zaskoczenie, ale wielu autorów te problemy w jakiś sposób rozwiązywało. Translatory, kombinezony, szczepionki, podniesienie odporności organizmu i inne...
Tak jest za każdym razem? Chyba czytam inne pozycje z tej półki.
neularger pisze: Tak czy inaczej mieli tam dolecieć i założyć nową kolonię. Po latach pięciu albo 120. Co za różnica?
Jest różnica. Wracając do wcześniejszych uwag, łatwiej zbudować więcej małych jednostek niż jedną gigantyczną, a pięcioletni lot też pozwala na kolejne misje w sensownym czasie i stopniową rozbudowę koloni. Czy to wszystko trzeba było zamieścić w tekście?
Są rzeczy ważne, ważniejsze i te do zrobienia

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5194
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: neularger » ndz, 19 sty 2014 11:36

Kordylion pisze:
neularger pisze:Może będzie to dla Ciebie zaskoczenie, ale wielu autorów te problemy w jakiś sposób rozwiązywało. Translatory, kombinezony, szczepionki, podniesienie odporności organizmu i inne...
Tak jest za każdym razem? Chyba czytam inne pozycje z tej półki.
Nie, nie za każdym razem. Ale nie o to chodzi. Problemem Twoim jest niezrozumienie tego co piszesz i co chciałbyś osiągnąć. Albo technikalia świata zostawiamy na "minimalnym" poziomie, koncentrując się na fabule i innych problemach (jak Asimov w cyklu fundacyjnym), pamiętając o tym jednak by starać się pozostać wiarygodnym i zgodnym z obecną wiedzą o świecie, lub rozwijamy świat techniki, na przykład, XXXV wieku i wtedy potrzebujemy głębokiej kwerendy, bo a nuż trafi się na czytelnik który wie co to albedo i potrafi policzyć dylatację czasu (co zasadniczo wymaga policzenia wzoru na poziomie piątej klasy podstawówki) i wtedy jesteśmy w d* ciemnej...
Ponad połowa Twojego tekstu to opis podróży statku - niezbędne wg Ciebie "naukowe" wprowadzenie. Tyle że owo wprowadzenie wygląda jak papierowe dekoracje z namazanymi gwiazdkami i głosem z offu "statek leciał dlaeeeko i daleeeko... O jak daleeeko".
Tak się nie robi. Po prostu.
Kordylion pisze:
neularger pisze: Tak czy inaczej mieli tam dolecieć i założyć nową kolonię. Po latach pięciu albo 120. Co za różnica?
Jest różnica. Wracając do wcześniejszych uwag, łatwiej zbudować więcej małych jednostek niż jedną gigantyczną, a pięcioletni lot też pozwala na kolejne misje w sensownym czasie i stopniową rozbudowę koloni. Czy to wszystko trzeba było zamieścić w tekście?
Tak, trzeba zamieścić jeżeli chce się potem twierdzić, że to w tekście jest, jak Ty, Autorze, teraz...
- Sprawdzając system głównego komputera natrafiłem na program o nazwie Mojżesz. Myślałem, że to plik edukacyjny. Jednak jego kod był bardzo dziwny. Wydawał się nieaktywny i może to zmyliło innych operatorów. Mnie jednak coś tknęło. Może właśnie te mijające wkrótce czterdzieści lat od awarii. Zacząłem analizować ten program i odkryłem, że transmutator został przez niego po prostu wyłączony . Algorytmy programu Mojżesz nie pozwalają na uruchomienie napędu przestrzennego przed określonym terminem, ale cały czas rejestrują wszystko co dzieje się na statku i wysyłają te dane w przestrzeń.
To kolejny przykład niechęci do riserczu. Informatyczna sieczka. Ale to w sumie nieważne. Zastanawia mnie w jaki sposób przez 40 lat nikt się nie zorientował, że ów transmutator nie jest popsuty, ale po prostu wyłączny?

Jak dla mnie to koniec gadania o technicznych niedociągnięciach tekstu. Ile z tego weźmiesz Kordylionie - Twoja sprawa.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

Awatar użytkownika
Kordylion
Pćma
Posty: 209
Rejestracja: pn, 18 lut 2013 19:35
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: Kordylion » pn, 20 sty 2014 09:22

neularger pisze:Zastanawia mnie w jaki sposób przez 40 lat nikt się nie zorientował, że ów transmutator nie jest popsuty, ale po prostu wyłączny?
Takie przypadki zdarzają się nie tylko w literaturze SF:) Na pewno też coś takiego słyszałeś.
Dziękuję Neu za analizę tekstu i uwagi. Nie ze wszystkimi wnioskami się zgadzam (co chyba naturalne) i muszę sobie to spokojnie przemyśleć.
Są rzeczy ważne, ważniejsze i te do zrobienia

Awatar użytkownika
neularger
Strategos
Posty: 5194
Rejestracja: śr, 17 cze 2009 21:27
Płeć: Mężczyzna

Re: WT2-2 - "Jutrzenka"

Post autor: neularger » pn, 20 sty 2014 23:35

Kordylion pisze:
neularger pisze:Zastanawia mnie w jaki sposób przez 40 lat nikt się nie zorientował, że ów transmutator nie jest popsuty, ale po prostu wyłączny?
Takie przypadki zdarzają się nie tylko w literaturze SF:) Na pewno też coś takiego słyszałeś.
Nie słyszałem. A nawet gdybym słyszał, to nie wiem, czy analogia byłaby słuszna. Na Jutrzenkę leci zupełnie niemożliwa grupa kolonizacyjna - sto osób. Niewątpliwie nie są to ludzie z ulicznej łapanki, tylko specjaliści, a najlepiej mulitispecjaliści czyli na przykład lekarz medycyny, genetyk i archeolog. :)
Chcę powiedzieć, że załoga statku powinna się odróżniać na plus od przeciętnego Ziemianina. Powinni to być ludzie wyedukowani, bystrzy i kreatywni. To ostatnie jest szczególnie ważne, zwłaszcza że ktoś zaplanował im dodatkowe 40 lat w kosmosie. I mieli te 40 lat przeżyć.
Nie chce mi się też wierzyć, że w skład załogi nie wchodzi ktoś, kto zna się transmutatorach przestrzeni, a nawet jeżeli faktycznie nie, to statek kolonizacyjny powinien być wyposażony w zasobną bibliotekę - wtedy specjaliści z dziedzin pokrewnych mogą się douczyć. Będą na to mieli 40 lat - nie wszyscy są na okrągło zatrudnieni przy innych systemach statku.
Innymi słowy wiarygodność fragmentu z wyłączonym transmutatorem jest bliska zeru.

I omówiłem tylko na razie techniczne aspekty Twojego tekstu. Została warstwa fabularna i językowa.
You can do anything you like... but you must never be rude. Rude is being weak.
Ty, Margoto, niszczysz piękne i oryginalne kreacje stylistyczne, koncepcje cudne językowe.
Jesteś językową demolką.
- by Ebola ;)

ODPOWIEDZ