Historie, że można pęc...

rozmowy nie zawsze niepoważne.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Historie, że można pęc...

Post autor: ElGeneral » czw, 10 sty 2008 23:28

Mam pewien pomysł. Może niezbyt mądry, ale przed północą trudno o lepszy. Każdemu z nas od czasu do czasu przydarzyło się coś zabawnego - jakaś historyjka, lub gag za który w Hollywood zapłacili by "żywemy baksamy". Dlaczego nie podzielić się tymi perełkami z innymi? Może nawet urządzić konkurs z punktacją i pod koniec roku wybieralibyśmy Numer Roku?

Oto moja historyjka. Może nie najbardziej zabawna, ale com się był uśmiał, to moje.

Kupuję w sklepie jajka. Normalne w kartoniku. Kasjerka przesuwa kartonik przed czytnikiem. Raz, drugi, trzeci... Nie słychać "bipnięcia".
Kasjerka patrzy na mnie nieco podejrzliwie.
- Nie wchodzą mi te jaja.
- Bo jaja zwykle nie wchodzą, proszę pani - odpowiadam zagryzając lekko wargi, żeby nie parsknąć śmiechem.
- Co też pan mówi! - zaperzyła się kasjerka. - Zawsze mi wchodziły!
Jeden pan stojący za mną dostał czkawki... Mnie też niewiele brakło, żebym się udławił.

A jakie są wasze historyjki?
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » czw, 10 sty 2008 23:32

Sprawdzian z matematyki (stara podstawówka). Darek S. kładzie ściągę na krześle, siada na niej i dyskretnie zerka. W końcu matematyczka pyta: Darek, co ty tam masz między nogami?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » pt, 11 sty 2008 15:52

To jeszcze jeden numer z nabiałem (nie podejrzewajcie mnie o jednostronność, tak się złożyło).

Przed moim ulubionym sklepem stoi godny starzec, który sprzedaje nabiał - jaja w kartonach po 30 sztuk. Ponieważ - jak Zagłoba - pasjami lubię jajecznicę z kiełbasą, pytam aborygena, po ile te jaja.
- Po czterdzieści pięć groszy - odpowiada dziadunio.
- Czemu takie drogie?
- Bo to moje własne! Wnusiowi od ust odjąłem! - zaperzył się staruszek.

Nieludzka dłoń wolnego rynku!
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Ellaine
Kameleon Super
Posty: 2654
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 22:07
Płeć: Kobieta

Post autor: Ellaine » pt, 11 sty 2008 22:42

Oj... można?

Liceum. Lekcja polskiego z naszym ulubionym psorem. Psor stał przed pierwszą ławką, w której siedział Krzysiek i Marcin. Lekcja toczy się leniwie, psor rozmawia o czymś z Marcinem, i się nawet z nim zgadza. Ni z tego ni z owego Marcinowi wymsknął się długopis, którym się bawił, i poleciał w stronę psora. Psor z oburzeniem:
- Przyznać uczniowi rację, to zaraz czymś w ciebie rzuci! - Podnosi długopis, ogląda. Wyjmuje z kieszeni koszuli swój własny i mówi z zadowoleniem: - Ha! Ja też mam. Zaraz sprawdzimy, który ma dłuższego!
Piękne kłamstwo? Uwaga! To już twórczość - S. J. Lec
Cudnie, fajnie i gites - gdy definitywnie odwalę kitę - J. Nohavica
Rękopis znaleziony w pękniętym wazonie

Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Post autor: ElGeneral » pt, 11 sty 2008 23:00

Przeczytałem kiedyś wynik oględzin chorego, dokonanych przez sanitariusza jednostki (stary wojak, nos buraczo czerwony, ale w zasadzie nieszkodliwy).


"Podczas badania migdałków stwierdzono zaczerwienione hemoroidy...".

I musiałem to podpisać jako oficer dyżurny!
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Harna
Łurzowy Kłulik
Posty: 6044
Rejestracja: ndz, 05 mar 2006 17:14

Post autor: Harna » pt, 11 sty 2008 23:07

Też jajowo.

Siedzimy z mamuśką wieczorem i oglądamy coś tam w telewizorni. Nagle — dzwonek do drzwi. Wstaję, zapalam światło w przedpokoju i otwieram. Na progu, dosłownie niecałe pół metra ode mnie stoi facet, dość młody, w typie wypłosza. W jednej dłoni trzyma paletę z jajkami. Mruga, po czym nagle pochyla się i konfidencjonalnym szeptem mówi mi niemal wprost do ucha:
– Piękne jajka mam...

Popłakałam się ze śmiechu.
– Wszyscy chyba wiedzą, że kicający łurzowy kłulik to zapowiedź śmierci.
– Hmm, dla nas znaczy coś całkiem odmiennego – szczęśliwe potomstwo...
© Wojciech Świdziniewski, Kłopoty w Hamdirholm
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pt, 11 sty 2008 23:15

To jest w sumie opowieść żony, ale co tam.

W mrocznych czasach podstawówkowej kariery mojej przyszłej połowicy, do drzwi ich mieszkania ówczesnego zapukał ktoś. Moja przyszła teściowa otworzyła drzwi, a tam stał taki jakiś dziadek, z dzieckiem pod rękę, który to dziadek podniosłym głosem oznajmił:
- My jesteśmy winowajcy!
Mama żony otaksowała gościa i trzeźwo odpowiedziała:
- Nie, dziękujemy.
i zamknęła drzwi.
Po chwili do drzwi znowu zastukano, na progu ponownie pojawił się nieco skonfundowany dziadek. Jak się okazało, dziadek przyszedł z wnusią, żeby oddać zeszyt, który wnusia pożyczyła od mojej obecnej małżowinki i zapomniała oddać w szkole.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Ellaine
Kameleon Super
Posty: 2654
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 22:07
Płeć: Kobieta

Post autor: Ellaine » pt, 11 sty 2008 23:28

Opowieść mojej Szanownej Rodzicielki. Wszelkich jehowców z góry przepraszam.

Impreza była w domu poprzedniego dnia. Ojciec mój i jego brat odsypiali balangę w dużym pokoju. Dzwonek do drzwi. Szanowna Rodzicielka idzie otworzyć, zobaczyć kto tam. Okazało się, że to były dwie młode od jehowych. Rodzicielka nie jest niemiła, ani nawet specjalnie nie ma nic do kocików, ale widać miała dobry humor, bo popatrzyła na panny, po czym krzyknęła w głąb mieszkania:
- Chopcy, gryfne dziołszki do was przyszły!
Ponoć kociczki uciekły sprzed mieszkania moich rodziców, aże się za nimi kurzyło.
Piękne kłamstwo? Uwaga! To już twórczość - S. J. Lec
Cudnie, fajnie i gites - gdy definitywnie odwalę kitę - J. Nohavica
Rękopis znaleziony w pękniętym wazonie

Awatar użytkownika
Hitokiri
Yilanè
Posty: 3642
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » sob, 12 sty 2008 00:47

Kerfur, palarnia dla pracowników. Siedzę sobie na pecie i słyszę opowieść jednej babki:
"W tym kerfurze coraz większe dałny pracują. Kiedyś na kompaktor [tam gdzie się mieli kartony - przyp. mój] przyszedł pracować taki facet, coś około 40-42 lata. I tam sobie pracuje, aż pewnego dnia idzie do kierownika tego działu i mu mówi: proszę pana, mi się tu fajnie pracuję, ale ja niestety muszę zrezygnować. Kierownik na to: ale jest jakiś konkretny powód?"
W tym momencie, dla dodania dramatyzmu, owa pani przerwała opowieść i zaciągnęła się papierosem. W końcu dodaje puentę:
"No to ten facet, 40 lat odpowiada: bo mamusia mi nie pozwala pracować w soboty i niedzielę..."

Wszystkim słuchaczom szczeny spadły z wrażenia.
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
Rheged
Stalker
Posty: 1931
Rejestracja: pt, 16 wrz 2005 14:35

Post autor: Rheged » sob, 12 sty 2008 00:53

Szkoła średnia, środkowa klasa liceum, sami faceci, rozmowa o przyszłości po szkole. Nauczyciel do nieco nazbyt rozbrykanego ucznia:
- Ciebie to ja widzę na studiach wieczorowych. Kierunek latarnictwo.
Emil 'Rheged' Strzeszewski
Pipe of the rising sun, Sympathy for the pipe
Pipe of the storm, Born to be pipe

Awatar użytkownika
karakachanow
Pćma
Posty: 267
Rejestracja: ndz, 14 sty 2007 11:23

Post autor: karakachanow » sob, 12 sty 2008 01:16

A co do supermarketów i kartonów:my u nas mamy z kolei prasę do papieru, napięcie 440 V. No to kiedy się rzeczona prasa zacięła na amen, wypalali kartony we wnętrzu. Wolałem nie pytac, czy pod napięciem.
Paupera lingua latina, ultimum refugium habet in Riga.

Awatar użytkownika
Meduz
Cylon
Posty: 1138
Rejestracja: ndz, 19 lis 2006 21:59

Post autor: Meduz » sob, 12 sty 2008 11:42

W liceum mieliśmy matematyczkę. Nazywaliśmy ją "śmieszna". Bynajmniej nie z powodu wyglądu czy rzeczy, które mówiła. A raczej z powodu jej powiedzonek: "To jest śmiesznie łatwe" lub " To jest śmiesznie proste". Ale zdarzyło sie jej także kilka razy bezwiednie powiedzieć coś, po czym klasa pękała ze śmiechu.
Któregoś dnia, w trakcie omawiania kolejnej lekcji, ni stad ni zowąd oznajmiła, że jej teściowa miała szybką śmierć. Na co cała klasa umilkła i czekała na ciąg dalszy. No - kontynuowała nauczycielka - bo jechała tramwajem i umarła. No i dobrze - podsumowała.
Nie wiem, co myślała reszta klasy, ale moją pierwszą myślą było: "przecież tramwaje nie są szybkie".

Innego razu weszła do klasy, przywitała się i od razu coś zaczęła pisać na tablicy, jednocześnie coś tam tłumacząc. Klasa początkowo szemrała, ale z każdą minutą wyciszała się. Kiedy zapadła już totalna cisza, nauczycielka odwróciła się do nas, spojrzała podejrzliwie na uczniów i widząc nasze miny, zorientowała się, że coś jest nie tak, i powiedziała: To wy tego tematu jeszcze nie przerabialiście? A ja wam chciałam powtórzenie zrobić;-D

Edit: Dodałem: no i dobrze!
Ostatnio zmieniony pn, 14 sty 2008 23:41 przez Meduz, łącznie zmieniany 1 raz.
Meduz Kamiennooki

- Lepiej się spytaj, co to daje?
- A co zabiera?

Awatar użytkownika
Jarosław B. vel Ateisa
Mamun
Posty: 132
Rejestracja: pn, 23 kwie 2007 01:15

Post autor: Jarosław B. vel Ateisa » sob, 12 sty 2008 15:39

Anegdota mojego brata. Kiedyś mówił, że mieli taką nauczycielkę, co jedną ręką pisała po tablicy, a drugą od razu ścierała.
Zadymione wspomnienia tego, co widziałem. Paląca się rzeczywistość, która mnie otacza. Więc czemu ciągle trzymam zapalniczkę w ręku?

Awatar użytkownika
Dehydrogenaza
Pćma
Posty: 253
Rejestracja: wt, 19 wrz 2006 12:44

Post autor: Dehydrogenaza » pn, 14 sty 2008 17:36

Jarosław B. vel Ateisa pisze:Anegdota mojego brata. Kiedyś mówił, że mieli taką nauczycielkę, co jedną ręką pisała po tablicy, a drugą od razu ścierała.
Ło matko, w Świnoujściu w I LO jest taka jedna, wiem coś o tym :O

A moja anegdotka, całkiem świeżutka:
Studia, przedmiot: analiza matematyczna, temat: całki (tak ogólnie). Po wielu niezbyt trudnych, ale za to nużących przekształceniach dochodzimy do całki dx/x. Propozycja z sali: skrócić x...

EDIT: A bo jedno słowo mi się nie podobało :P
No to klops.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 14 sty 2008 19:20

Też lekcja matematyki. Nasza matematyczka była chyba w wyjątkowo dobrym humorze, więc zapytała, czym się różni maksimum od maksymy. Zanim ktoś zdążył zareagować, kumpel się wyrwał ni z gruszki ni z pietruszki: Maksymy to takie buty indiańskie!
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

ODPOWIEDZ