Za co tak kochamy Tybetańczyków?

rozmowy nie zawsze niepoważne.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
ElGeneral
Kratistos
Posty: 8408
Rejestracja: pt, 09 lis 2007 18:36

Za co tak kochamy Tybetańczyków?

Post autor: ElGeneral » pt, 21 mar 2008 09:53

Mam pytanie do wsiech.

Za co tak kochamy Tybetańczyków?
Do Kurdów mamy stosunek obojętny, a Basków uważamy za terrorystów. W Tybecie przed rokiem 1950 (aneksja Tybetu przez Chiny), co piąty jego mieszkaniec był buddyjskim mnichem. Zauważcie, że w doniesieniach pisze się też o protestach buddyjskich mnichów. Sprawa nie pali mnie aż do trzewi, ale czemu wszyscy w czambuł kochają Dalaj Lamę? Owszem, to modne... pacyfistycznie nastawieni mnisi i brutalni Chinole, ale czy ktoś wie, jaki był poziom życia i dochód na łeb mieszkańca w dawnym Tybecie?
Czemu z oburzeniem czytamy doniesienia o chińskim osadnictwie w Tybecie, a nikogo nie ruszał "powrót" Żydów do Palestyny, czemu nikt nie protestuje, gdy Izrael osadza swoich obywateli nad Jordanem?

Jak wszyscy, to wszyscy, babcia też...
Takie jest moje zdanie w tej materii, a oprócz tego uważam, że Kartagina powinna być zburzona.

Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4807
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

Post autor: Bebe » pt, 21 mar 2008 10:30

Przeniosłam temat do bardziej odpowiedniego tygla dyskusyjnego.

Ontopicznie mogę jedynie rzec, że ja nie kocham Tybetańczyków, bo trudno kochać jak się nie zna. Za to jako japonistka powinnam współczuć i pobłażać Chińczykom, bo oni przez uciskani byli przez Japończyków, a wcześniej przez wredne narody europejskie.
Kiedyś pewnie Francuz zaśpiewał, że życzy nam wszystkim, abyśmy nigdy w życiu nie musieli wybierać strony konfliktu, po której się opowiemy. Sporo ludzi chyba jednak nie może bez tego żyć.
Z życia chomika niewiele wynika, życie chomika jest krótkie
Wciąż mu ponura matka natura miesza trociny ze smutkiem
Ale są chwile, że drobiazg byle umacnia wartość chomika
Wtedy zwierzyna łapki napina i krzyczy ze swego słoika

Awatar użytkownika
Lafcadio
Yilanè
Posty: 3507
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Re: Za co tak kochamy Tybetańczyków?

Post autor: Lafcadio » pt, 21 mar 2008 10:45

ElGeneral pisze:Sprawa nie pali mnie aż do trzewi, ale czemu wszyscy w czambuł kochają Dalaj Lamę?
Dygresyjnie tylko powiem, że aż przypomniała mi się taka piosenka Manic Street Preachers "Freedom of speech won't feed my children", gdzie leciał taki fragmencik: "We like to kiss the Dalaylama's ass, because he's such a holyman" ;)
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Re: Za co tak kochamy Tybetańczyków?

Post autor: flamenco108 » pt, 21 mar 2008 13:34

Lafcadio pisze:"We like to kiss the Dalaylama's ass, because he's such a holyman" ;)
I to właściwie wyczerpuje temat.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Nae Mair
Sepulka
Posty: 30
Rejestracja: sob, 15 mar 2008 20:41

Re: Za co tak kochamy Tybetańczyków?

Post autor: Nae Mair » pt, 21 mar 2008 22:41

ElGeneral pisze:Za co tak kochamy Tybetańczyków?
Nie kocham Tybetańczyków. To, że nie popieram czyichś działań nie oznacza, że od razu kocham drugą stronę. Nie przesadzajmy.
Do Kurdów mamy stosunek obojętny
Jeśli o mnie chodzi, to głównie ze względu na niedoinformowanie. Nie mam czasu śledzić wszystkich konfliktów na świecie. Jeśli media mi czegoś nie podają na bieżąco, to przez zwykłe zapomnienie sprawa mi obojętnieje.
Basków uważamy za terrorystów
Nie uważam Basków za terrorystów i odczuwam do nich pewną dozę sympatii. O Baskach zdarzyło mi się czytać więcej niż o Kurdach, stąd nie są mi tak zupełnie obojętni. NIE kocham ich. ;>
W Tybecie przed rokiem 1950 (aneksja Tybetu przez Chiny), co piąty jego mieszkaniec był buddyjskim mnichem. Zauważcie, że w doniesieniach pisze się też o protestach buddyjskich mnichów. Sprawa nie pali mnie aż do trzewi, ale czemu wszyscy w czambuł kochają Dalaj Lamę? Owszem, to modne... pacyfistycznie nastawieni mnisi i brutalni Chinole, ale czy ktoś wie, jaki był poziom życia i dochód na łeb mieszkańca w dawnym Tybecie?
Mogę tylko zgadywać i domniemywać, ale myślę sobie, że ludzi w jakiś sposób oburza konflikt, gdzie z jednej strony mamy uzbrojonego żołnierza, a z drugiej buddyjskiego mnicha. A tak to wygląda dla przeciętnego "widza". Strzelanie do bezbronnych nie jest mile widziane przez opinię publiczną. I raczej nikt sie nie zastanawia nad poziomem życia czy dochodem, bo chodzi o aktualne wydarzenia i o to, że - jaki ten poziom życia by nie był dawniej - teraz jest trudność z samym życiem jako takim.
Czemu z oburzeniem czytamy doniesienia o chińskim osadnictwie w Tybecie, a nikogo nie ruszał "powrót" Żydów do Palestyny, czemu nikt nie protestuje, gdy Izrael osadza swoich obywateli nad Jordanem?
Mnie ruszał (sprawa nie jest mi obojętna, bo w swoim czasie należała do kwestii bardzo mnie interesujących). Nie rozwijam wątku, bo to temat o Tybecie, a nie Izraelu. Tak czy tak, uogólnienia są bardzo ryzykowne.

No i jeszcze: a dlaczego ktoś miałby mieć coś przeciwko Dalaj Lamie? Czy Dalaj Lama wyrządził komuś krzywdę, za którą powinno sie go nienawidzieć? :)

Kończąc: piszę to z perspektywy zwyczajnego obserwatora. Orient nigdy nie był moją pasją, wiedzę mam umiarkowaną, oceniam całość wedle własnego poczucia... moralności? Sprawiedliwości? Honoru? Czegoś w tym rodzaju. :)
"Oko moje! Płacz strumieniami łez
i opłakuj królów, którzy odeszli."

[Imru al-Kajs]

Trolliszcze
Cylon
Posty: 1072
Rejestracja: pn, 07 maja 2007 01:43

Post autor: Trolliszcze » wt, 25 mar 2008 23:45

Bo nie ważne, co się dzieje na świecie, ważne, o czym mówią w wiadomościach?

Problem polega chyba na tym, że brak zdania nie uprawnia do posiadania racji, w związku z czym większość ludzi czuje presję posiadania zdania, bez względu na to, jak płytkie jest jego ugruntowanie. No i trzeba by się tutaj zastanowić, co tak naprawdę kształtuje zdanie przeciętnego Kowalskiego na temat Dalajlamy, Tybetu i buddystów. Na pewno nie książki czy artykuły historyczne, które podchodzą do tematu rzetelnie, bo tego typu media należałoby już pewnie uznać za specjalistyczne - a przeciętny Kowalski nie ma czasu na wgłębianie się w ich treść. Nie ma tego czasu również nieprzeciętny Kowalski, który przypadkowo posiada zupełnie inne zainteresowania. Myślę, że nietrudno dojść do wniosku, że medium opiniotwórcze w tym temacie - jak i wielu innych - to medium obrazkowe; wiadomości, filmy, choć z pewnością również i gazety - które medium obrazkowym nie są, ale nie da się zaprzeczyć, że mają wiele z jego zdawkowości i aspektowego podejścia do problemów.

Jestem przekonany, że opinię na temat Tybetu wielu ludzi wyrobiło sobie na podstawie, na przykład, Kunduna Scorsese. A ten film, jakkolwiek treści polityczne z pewnością nie są w nim najistotniejsze, każe nam myśleć o Tybetańczykach pozytywnie. Tak jak i wszelkie wiadomości telewizyjne czy prasowe. Na zasadzie wolnych skojarzeń i zasad, które wtłacza w nas nasza kultura. Baskowie podkładają bomby i są terrorystami (vide Szakal, to akurat pierwsze przyszło mi do głowy), więc są tymi złymi. Mnisi buddyjscy nie podkładają bomb, więc muszą być dobrymi.

Że tak to działa, pisał już niejaki Baudrillard w teorii symulakrów. Myślę, że miał facet rację, chociaż mocno przesadzał w swoich szlochach nad wpływem symulakrów na naszą kulturę. No i Ameryki też chłopak nie odkrył.

Awatar użytkownika
Novina
Mamun
Posty: 144
Rejestracja: ndz, 20 sty 2008 06:35

Post autor: Novina » śr, 26 mar 2008 02:11

Za co tak kochamy Tybetańczyków?

Postawiłbym raczej pytanie: DLACZEGO?
Osobiście podpisuję się pod wypowiedzią Trolliszcza. Do tego dodam, że dawno nie mówiło się o niczym maltretowanym (koniach/dzieciach/pandach wielkich), a do tego jeszcze olimpiada. Przepraszam, wiem, że są ludzie, którzy naprawdę działają w tej sprawie, ale reszta ma standardowy, kilkutygodniowy zryw dobroci.

Wszystkim tym, którzy teraz chcieliby bojkotu olimpiady,proponuję zrobić mały test:
- Przypomnij sobie swoją reakcję na śmierć Jana Pawła II
- Przypomnij sobie swoje postanowienia i to, jak chiałeś/łaś zmienić swoje życie.
- W tym roku będzie mijać trzecia rocznica od śmierci Karola Wojtyły.
- Ilu ludziom pomogłeś przez te 3 lata?
- do jakich międzynarodowych organizacji przynależysz?
- jeśli jesteś w stanie pomóc finansowo, jak wiele datków uiściłeś, by pomóc potrzebującym?
- czy zażegnałeś dawne konflikty? Czy żyjesz w pokoju z bliźnimi?
- Jak wiele zrobiłeś dla Tybetu, nim doszło do szumu w mediach?

Osobiście zauważyłem, że niedoszłe "pokolenie JPII", teraz skanduje za "wolnym tybetem". Jak to ocenić? Nie wiem, nie potrafię ganić ludzi za wybuchy stymulowanej medialnie dobroci. Chyba istnieje jakaś społeczna potrzeba, rozpaczliwy pęd, by mieć czyste sumienie.

Moje jest spokojne - czyste nie może być w tym świecie. Całe narody umierają z głodu, statystycznie (stare dane) 30 tys. dzieci umiera DZIENNIE właśnie z głodu. Suma pomocy ROCZNEJ dla Afryki wynosi tyle, ile utrzymanie wojsk amerykańskich w Iraku przez pięć dni. Niestety, świat jest, nie owijajmy w bawełnę, do dupy.
Mi kolorowe bransolety do szczęścia nie są potrzebne. Żyję sobie spokojnie w kraju, dla którego NATO nie ma nawet planu obrony, gdybyśmy zostali zaatakowani przez Rosję ;]. Cieszę się tym, co mam i nie płaczę za Tybetem. Wiadomo, inaczej bym śpiewał, gdybym trzymał na rękach postrzelonego tybetańskiego demonstranta, czy palestyńskie dziecko poszarpane izraelską rakietą. Tylko czy ktoś by zwrócił uwagę?

W całej historii działał jeden mechanizm - albo jesteś w stanie przetrwać, albo nie. Nie liczą się poglądy, liczy się efekt. Talibowie walczą zbrojnie o swoją wojowniczą tożsamość, Tybetańczycy mają inną drogę. Tak jedni jak i drudzy mają teraz przekichane.

Nad Talibami nikt nie płacze? A może nowa opaska? "Wspieram wymierających Mudżahedinów"?

Jeśli ktoś oddaje się walce o Tybet całym sercem, to niech wie, ze go szczerze podziwiam. Ja całym sercem jestem gdzie indziej i nie skupiam się na sprawach, nad którymi nie mam kontroli. Nie wierzę w siłę protestu - tak czy tak wszystko rządzi się własnymi prawami, a trybów i tak nie zobaczymy. MKOl ma swoje biznesy i nie jest im w smak "pitolenie o lamie". Koncerny światowe wpompowały masę kasy w Chiny i całą imprezę, więc cyrk się kręci.

Za co tak kochamy Tybetańczyków? Ups, nie ma narodu, który kocham,przykro mi. Ale jeśli wytrzymają na tyle długo, ze dożyją Chińskiej transformacji ustrojowej, to zyskają w moich oczach ogromny szacunek. I wtedy dopiero się zacznie Tybetomania... o ile dożyją.

Pozdrawiam (nad wyraz optymistycznie)
Novina

P.S.
A jeśli masz całkiem dobre wyniki testu, to tak trzymaj! Ludzie z wiarą w ludzi! Tak trzymaj i nie słuchaj tego bezdusznego pieprzenia powyżej (mowa oczywiście tylko o moim wywodzie).
The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Tom Clancy

Awatar użytkownika
Harkonnen2
Fargi
Posty: 327
Rejestracja: sob, 11 cze 2005 10:19

Post autor: Harkonnen2 » śr, 26 mar 2008 07:36

Novina pisze: Wszystkim tym, którzy teraz chcieliby bojkotu olimpiady,proponuję zrobić mały test:
- Przypomnij sobie swoją reakcję na śmierć Jana Pawła II
- Przypomnij sobie swoje postanowienia i to, jak chiałeś/łaś zmienić swoje życie.
- W tym roku będzie mijać trzecia rocznica od śmierci Karola Wojtyły.
- Ilu ludziom pomogłeś przez te 3 lata?
- do jakich międzynarodowych organizacji przynależysz?
- jeśli jesteś w stanie pomóc finansowo, jak wiele datków uiściłeś, by pomóc potrzebującym?
- czy zażegnałeś dawne konflikty? Czy żyjesz w pokoju z bliźnimi?
- Jak wiele zrobiłeś dla Tybetu, nim doszło do szumu w mediach?
Cóż osobiście wydaje mi się, że mieszanie do tego wszystkiego Karola Wojtyły nie ma sensu. Jak to określiłeś "niedoszłe pokolenie JPII" to tylko część protestujących. Mnie osobiście Tybet nie rusza specjalnie, tak samo jak nie rusza mnie Kosowo czy Kraj Basków. Osobiście jednak nie mogę wyjść z zadziwienia (i to chyba zmieni się w permanentne zadziwienie, jak kiedyś pisał Kres w którymś ze swoich felietonów) nad działaniami mnóstwa ludzi, którzy mają ponoć krzewić braterstwo, pokojową rywalizację blablabla... A co do testu:
- Przypomnij sobie swoją reakcję na śmierć Jana Pawła II
Zasadniczo szkoda, że umarł człowiek, który dla pokoju zrobił chyba ciut więcej niż Dalaj Lama
- Przypomnij sobie swoje postanowienia i to, jak chiałeś/łaś zmienić swoje życie.
Jestem niewierzący, nie robiłem żadnych takich postanowień.
- W tym roku będzie mijać trzecia rocznica od śmierci Karola Wojtyły.
- Ilu ludziom pomogłeś przez te 3 lata?
Przez ostatnie dwa lata miałem na koncie stałe zlecenie przelewu na konto PAH na program Pajacyk.
- do jakich międzynarodowych organizacji przynależysz?
Swego czasu do studenckiej gałęzi IEEE teraz do żadnej. Może za jakiś czas do FSKA :P
- jeśli jesteś w stanie pomóc finansowo, jak wiele datków uiściłeś, by pomóc potrzebującym?
Patrz wyżej.
- czy zażegnałeś dawne konflikty? Czy żyjesz w pokoju z bliźnimi?
Staram się jak mogę, ale nie z każdym się da.
- Jak wiele zrobiłeś dla Tybetu, nim doszło do szumu w mediach?
Nic. Gdyż fizycznie jest nie za bardzo możliwe jakiekolwiek działanie wykonane przez zwykłego Kowalskiego, poza jakimś datkiem na fundację, wysłaniem koszulki do ambasady Chin, czy podpisaniem listu protestacyjnego. Co można więcej? Pojechać do Chin i wystrzelać komunistów? Jak Wałęsa "Położyć się z granatem pod drzwiami parlamentu"? A może jak Rambo, pojechać i samemu uwolnić Tybet?

Ludzie czują wewnętrzną chęć pomocy innym, chociażby nawet na pokaz miała być, czy tylko żeby uspokoić sumienie. Natrafiła się okazja być dobrym to starają się jak mogą. A część z nich zapewne naprawdę kocha Tybet i gdyby mogła, to pewnie sama byłaby buddyjskimi mnichami. Skończy się olimpiada, to i skończy się na jakiś czas zadyma z Tybetem, a wróci na tapetę Irak, Afganistan, Czeczenia, Afryka czy coś innego co można będzie oprotestować. Tak to już jest.
Aah! I see you have the machine that goes 'ping'. This is my favourite. You see, we lease this back from the company we sold it to, and that way, it comes under the monthly current budget and not the capital account.

Awatar użytkownika
Ysabell
Mamun
Posty: 175
Rejestracja: wt, 20 lis 2007 14:37

Post autor: Ysabell » śr, 26 mar 2008 13:28

Dlaczego lubię Tybet? Bo jeśli jakieś spojrzenie na świat jest mi bliskie, to jest to spojrzenie buddyjskie. Z tegoż powodu "kocham dalajlamę". Nie - nie kocham - ale na pewno szanuję...

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia o jakim szumie medialnym mówicie - ostatnio raczej mi się nie zdarza oglądać lub słuchać wiadomości ani czytać gazet - podejrzewam, że ludzie zaczęli protestować w związku z olimpiadą. Szczerze mówiąc ani mnie ta chińska olimpiada ziębi ani grzeje.

Inna rzecz, że ja po śmierci Jana Pawła II nie czyniła żadnych postanowień, a główną moją myślą było to, że nareszcie porządny człowiek przestał cierpieć. Ale co to ma do Tybetu?

Inna rzecz, to to, że ja po prostu z całego serca nie znoszę przemocy i innych rewolucji. Dlatego na przykład nie lubię Basków, a bardzo lubię Katalończyków.
Ys.
_____
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą" - Robert A. Heinlein

Awatar użytkownika
Dabliu
ZakuŻony Terminator
Posty: 3221
Rejestracja: wt, 22 sie 2006 20:22
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Dabliu » śr, 26 mar 2008 13:38

Novina, ja Cię normalnie lubię :D
- podpisano: zagrożony wymarciem Dabliu ;)

Awatar użytkownika
Varelse
Dwelf
Posty: 567
Rejestracja: czw, 13 lip 2006 11:12

Post autor: Varelse » śr, 26 mar 2008 20:36

Prawa człowieka są łamane w Chinach nagminnie od dawna, ale protesty zaczęły się dopiero po wydarzeniach w Tybecie. Rzeczywiście, Tybet jest traktowany jakoś specjalnie.
Ale tak naprawdę nie miałbym nic przeciwko umieraniu, gdyby nie następowała po nim śmierć - Thomas Nagel


Szczury z Princeton, Nowa Fantastyka 9/2009

Awatar użytkownika
Novina
Mamun
Posty: 144
Rejestracja: ndz, 20 sty 2008 06:35

Post autor: Novina » śr, 26 mar 2008 20:48

Stare dane co do egzekucji w Chinach - liczba wykonywanych DZIENNIE kar śmierci wynosiła 25.
Skazany miał na piersi tabliczkę z wypisanym przestępstwem, potem wyprowadzano go na stadion (sic!) i zabijano strzałem w tył głowy.
Jak jest teraz - nie wiem, ale chyba potrzeba im stadionów do Olimpiady.

Tak, wszyscy mieli to gdzieś...

Pozdrawiam
Novina

P.S.
Dzięki Dabliu, zwykle moje poglądy nie zyskują mi sympatyków ;[
The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Tom Clancy

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » śr, 26 mar 2008 23:44

A ja, chociaż poleminowałem ze "sprawą Tybetu", Tybetańczyków bardzo lubię, pomimo mojej wiedzy na ich temat, która, śmiem przypuszczać, jest dosyć szeroka.

Dalaj Lama (nazwa mongolska, nie tybetańska) zajmuje się tą sprawą już od półwiecza, więc chyba wie, co robi. Z drugiej strony, Tybetańczycy na uchodźctwie liznęli trochę życia, więc onże przestał dla wielu być absolutną wyrocznią, jak to bywało w średniowiecznej ojczyźnie. Stąd demonstracje, stąd krew - bynajmniej nie za namowami DL, który zawsze lansował ahimsę, czyli metody bez użycia przemocy.

Mało kto wie, że Dalaj Lama był (o ile złożył legitymację, lub został wykluczony, w innych wypadkach należy użyć czasu teraźniejszego) członkiem Komunistycznej Partii Chin. Był gościem Mao i w swojej autobiografii wypowiadał się o nim jak o wielkim człowieku. A wizytę w Pekinie składał w towarzystwie sławnego Panczen Lamy.

W Azji naprawdę nic nie jest proste.

Tybetański generał Łangczuk prowadzący do lat siedemdziesiątych walkę partyzancką (czyżby wbrew woli swojego boskiego władcy?) na pograniczu tybetańskim, podczas ewakuacji do Nepalu na zaproszenie indyjskiej armii (mieli jego oddział wcielić do spadochroniarzy, Hindusom brakuje straceńców skaczących z samolotów i chętnie werbują górali), został ostrzelany przez helikoptery świeżutko sprowadzone z Indii dla nepalskiej armii, ale pilotowane przez Hindusów. Masakra.

Chińczycy budują od lat sześćdziesiątych mosty w Nepalu zdolne unieść kolumnę czołgów, ale dopiero od niedawna przecież udało im się przejąć formalną władzę dzięki zwycięstwu maoistycznej partyzantki. Tymczasem też metr po metrze podkradają terytorium Indii w innej okolicy, przepędzając pograniczników i przestawiając słupy graniczne.

Wobec powyższego jaką tajemniczą siłą dysponuje Bhutan, że go Chiny nie połknęły? A jak się rzeczy mają w Sikkimie?

Czy ktoś uważa, że Tybetańczycy nie są podobnie zawikłani w lokalne sprawy i sprawki? Kto wie, że przed ucieczką Dalaj Lamy (plus kilkudziesięciu pomocników) odbyła się wielka ewakuacja za sprawą lamów starych szkół buddyzmu tybetańskiego (Dalaj Lama to Gelugpa czyli Żółte Czapki, a oni to Czerwone Czapki), w której udało się wyemigrować setkom tysięcy ludzi? A czemu wielu z nich później z powodzeniem prowadziło przemyt z Chin? Kto im dostarczał towar?

Czemu osadnictwo tybetańskie w Indiach ma trzy główne ośrodki, z czego dwa po dwóch końcach Himalajów? Dlaczego wobec tego powtarza się w kółko tylko Dalaj Lama i Dalaj Lama? A co z Tybetem Wschodnim, gdzie praktycznie nigdy nie miał on władzy (stamtąd właśnie odbyła się ta wspomniana ewakuacja)? Kto wie, gdzie jest miasto Czamdo?

A w ogóle, to kto to jest Tybetańczyk? Wojowniczy Khampa, pastuch z Amdo, czy rolnik z dolin centralnych? Mówią różnymi dialektami, łączy ich, podobnie jak Chińczyków, pismo.

Te demonstracje mogły zostać nie tylko sprowokowane, ale wręcz wywołane i w sporej części przeprowadzone przez wydelegowanych funkcjonariuszy, dziennikarze filmujący zajścia starannie wyselekcjonowani (bez osobistej o tym wiedzy, mieszkanie na Zachodzie sprzyja wzrostowi naiwności), a sceny filmowane starannie wyreżyserowane. W tym z użyciem autentycznych ofiar, czemu nie? Pamiętajmy o starej, rzymskiej zasadzie - czyja korzyść. Poczekajmy, zobaczymy, kto na tym najwięcej skorzystał. To będzie autor tych wydarzeń.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » czw, 27 mar 2008 09:44

A czy to wszystko razem wzięte zmienia istotę rzeczy?
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » czw, 27 mar 2008 13:29

Co chciałeś przez to powiedzieć?
FTSL
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

ODPOWIEDZ