Różnice między SF, sci-fi a science fiction

rozmowy nie zawsze niepoważne.

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Różnice między SF, sci-fi a science fiction

Post autor: nosiwoda » czw, 04 gru 2008 10:09

W odpowiedzi Siergiejowi:
Siergiej pisze:Nosiwoda - jesteś pewien, że SF i Sci-Fi to nie są po prostu różne skróty tego samego pojęcia? Oczywiście jako osoba, która do "sajens fikszon" jest nieco uprzedzona (nie bijtcie!) i się tym mało interesuje, pewnie to ja jestem w błędzie, ale kto pyta nie błądzi ;)
Wprawdzie to nadal offtop, ale :D
Pierwsza - niezbyt miarodajna - wskazówka: kanały TV pokazujące seriale i filmy o tematyce fantastycznej mają nazwy: AXN Sci-Fi, Sci-Fi Channel, sci-fi.com.
Druga już bardziej merytoryczna: Sci-Fi jest także używane jako po prostu skrót od science fiction, jednak w prasie angielskojęzycznej zwykle funkcjonuje tak, jak to opisuje wikipedia: "Forrest J. Ackerman publicly used the term "sci-fi" at UCLA in 1954, though Robert A. Heinlein had used it in private correspondence six years earlier. As science fiction entered popular culture, writers and fans active in the field came to associate the term with low-budget, low-tech "B-movies" and with low-quality pulp science fiction. By the 1970s, critics within the field such as Terry Carr and Damon Knight were using "sci-fi" to distinguish hack-work from serious science fiction, and around 1978, Susan Wood and others introduced the pronunciation "skiffy." Peter Nicholls writes that "SF" (or "sf") is "the preferred abbreviation within the community of sf writers and readers." David Langford's monthly fanzine Ansible includes a regular section "As Others See Us" which offers numerous examples of "sci-fi" being used in a pejorative sense by people outside the genre".
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » czw, 04 gru 2008 11:25

Jasne, że się różnią - to przecież całkiem inne wyrazy ;)

A serio - skrót sci-fi nie jest stosowany w Polsce. Albo prawie nie jest. W rzeczonej literaturze spotykam go rzadko (i nie przypominam sobie w tej chwili innego przykładu, niż bodaj polskie wydanie Soucka). Tak i nie ma za bardzo jak do niego przywyknąć... Ciekawi mnie jednak, skąd mogło się wziąć przekonanie, że zakres znaczeniowy SF i sci-fi jest różny? Jakieś sugestie?

Nosiwodo, jesteś pewien, że Siergiej - oraz wszyscy obecni na forum - płynnie czytają po angielsku?

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » czw, 04 gru 2008 11:29

W Polsce jest SF i Fantastyka. Być może Fantastyka jest bliższe zachodniemu Sci-fi w sensie Science(fiction) AND fiction (jak by sugerowała traść na kanałach TV nazywanych sci-fi). A SF kojarzy się już z samą fikcją naukową, bez fantasy i horroru.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » czw, 04 gru 2008 11:48

E, nie, no, fantastyka to tak, jak napisał kiwaczek: SF+fantasy+horror. Całościowe określenie.

Feline - jesli ktoś zgłosi skargę, to postaram się przetłumaczyć. A odpowiedź na swoje pytanie masz właśnie w angielskim tekście.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Wanderlej

Post autor: Wanderlej » czw, 04 gru 2008 12:11

sci-fi spotkałem tyko w amerykańskich i australijskich czasopismach, nawet nie brytyjskich.

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » czw, 04 gru 2008 12:18

nosiwoda pisze:odpowiedź na swoje pytanie masz właśnie w angielskim tekście.
Znajduje tam informacja, jak różne bywa ich zastosowanie w świecie anglojęzycznym (zależnie od subiektywnej oceny dzieła, gatunku, podgatunku).

Jednak czy można to osadzić w szerszym kontekście...? Mam wątpliwości. Poza światem anglojęzycznym (a szczególnie wspomnianym przez Ciebie środowiskiem) wydaje się on być stosowany zamiennie. Ty zaś użyłeś go, jakby chodziło o obiektywne różnice. I ich bym poszukiwał.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » czw, 04 gru 2008 12:22

Feline pisze:Ty zaś użyłeś go, jakby chodziło o obiektywne różnice. I ich bym poszukiwał.
Yyy, ale my dalej mówimy o definicjach nadawanych w wąskim odcinku popkultury, prawda? Jakie obiektywne różnice? :D
Poza tym anglojęzyczna fantastyka to jednak jest gros światowej fantastyki; przecież nawet używamy ich terminologii: science fiction, fantasy, horror. Czyją perspektywą miałbym przyjąć za bardziej adekwatną, jeśli nie anglosaską właśnie?
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » czw, 04 gru 2008 12:33

nosiwoda pisze:mówimy o definicjach nadawanych w wąskim odcinku popkultury, prawda? Jakie obiektywne różnice? :D
Chociażby takie, jak przypadku fantasy i SF - różnicą będzie np. zastosowany, dominujący rodzaj myślenia: w pierwszym przypadku m. magiczne, w drugim racjonalne. Zaś o tym, co kto zaliczy do sci-fi a co do SF zdaje się decydować bardziej gust, kryterium płynne. Albo "wyrobienie" odbiorcy.
Czyją perspektywą miałbym przyjąć za bardziej adekwatną, jeśli nie anglosaską właśnie?
Byłbym za perspektywą kulturową - nasze (polskie) doświadczenia z SF nie dały raczej sposobności do tworzenia analogicznych podziałów (zrodziły zaś jeszcze jeden termin: fantastyka naukowa). Mam wrażenie, że dodanie następnego elementu (wyskakującego trochę jak diabeł z pudełka - przez brak obiektywnych kryteriów oraz odniesień w naszej kulturze) byłoby sztuką dla sztuki.

Edit - literówka.

Awatar użytkownika
flamenco108
ZakuŻony Terminator
Posty: 2555
Rejestracja: śr, 29 mar 2006 00:01
Płeć: Mężczyzna

Post autor: flamenco108 » czw, 04 gru 2008 13:26

Feline pisze:
nosiwoda pisze:mówimy o definicjach nadawanych w wąskim odcinku popkultury, prawda? Jakie obiektywne różnice? :D
Chociażby takie, jak przypadku fantasy i SF - różnicą będzie np. zastosowany, dominujący rodzaj myślenia: w pierwszym przypadku m. magiczne, w drugim racjonalne. Zaś o tym, co kto zaliczy do sci-fi a co do SF zdaje się decydować bardziej gust, kryterium płynne. Albo "wyrobienie" odbiorcy.
Myślę, że wszelka fantastyka dziś opiera się na myśleniu magicznym. W tym również współczesna SF, która aspiruje do poruszania zagadnień naukowych - naprawdę interesująca stała się dopiero, kiedy wzięli się za nią pisarze, a naukowcy stali się raczej ich konsultantami - klasyczne SF nie raz przypominało wykład naukowy, było ściśle skoncentrowane na pomyśle, który znowuż dotyczył jakiegoś empirycznego zjawiska, czy to wynalazku, czy fenomenu astronomicznego, człowiek był na drugim miejscu.
SF zawiera się w zbiorze fantastyki, szczególnie dziś, kiedy pisze się opowieści z pogranicza - vide nieśmiertelne "Ślepowidzenie", [reverse]gdzie nie mógł sobie autor darować i wrzucił wąpierza[/reverse], w ten sposób zahaczając przecież o klasyczny horror.
Ale SF to dalej opowieść, w której jedną z głównych ról ma grać jakieś zagadnienie naukowe lub technologiczne - dlatego np. spora część cyberpunka to podzbiór SF.
Nondum lingua suum, dextra peregit opus.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » czw, 04 gru 2008 13:41

Feline pisze:
nosiwoda pisze:mówimy o definicjach nadawanych w wąskim odcinku popkultury, prawda? Jakie obiektywne różnice? :D
Chociażby takie, jak przypadku fantasy i SF - różnicą będzie np. zastosowany, dominujący rodzaj myślenia: w pierwszym przypadku m. magiczne, w drugim racjonalne. Zaś o tym, co kto zaliczy do sci-fi a co do SF zdaje się decydować bardziej gust, kryterium płynne. Albo "wyrobienie" odbiorcy.
No, to tutaj właśnie nie może być raczej mowy o twardych definicjach, skoro mówi się o tym, że mianem "sci-fi" określa się dzieła klasy B. A co do tego, co jest fantasy, a co SF, to wcale nie jest tak łatwo. Kroniki Amberu? "Pastel City" M.Johna Harrisona? "Ruch Generała" Dukaja? To stara dyskusja, pewnie gdzieś na forum nawet jest o tym temat (na forum NF na pewno kiedyś był, tu pewnie też). W kontekście SF/F TAKŻE nie ma obiektywnych i jasnych kryteriów podziału, są tylko różne odległości na szerokim spektrum możliwości.

Dotychczas spotykałem się z terminem "sci-fi" głównie w kontekście seriali TV i ich nowelizacji - "Farscape", "BSG", "StarTrek" - typowe sajfaje. Raczej mało kto nazwałby za to "2001: Odyseję kosmiczną" sajfajem.
Feline pisze:
Czyją perspektywą miałbym przyjąć za bardziej adekwatną, jeśli nie anglosaską właśnie?
Byłbym za perspektywą kulturową - nasze (polskie) doświadczenia z SF nie dały raczej sposobności do tworzenia analogicznych podziałów (zrodziły zaś jeszcze jeden termin: fantastyka naukowa). Mam wrażenie, że dodanie następnego elementu (wyskakującego trochę jak diabeł z pudełka - przez brak obiektywnych kryteriów oraz odniesień w naszej kulturze) byłoby sztuką dla sztuki.
No, ok, teoretycznie, ale ten termin jednak MA konotacje. A że sam gatunek i jego nazwy przyszły zasadniczo stamtąd, to i konotacje stamtąd mają IMO znaczenie.
Jeśli używalibyśmy tego terminu na polskim podwórku bez troski o to, że ten - bądź co bądź angielskojęzyczny - skrót ma swoje z grubsza jednak ustalone znaczenie, to ktoś obeznany z SF, a pochodzący z krajów anglosaskich byłby mocno zdziwiony, gdyby nazwać Lema czy Clarke'a "sci-fi". Miałby też spory dysonans ktoś, kto to rozróżnienie zna i stosuje.

A co do różnic między terminami "scientifiction", "science fiction" oraz "fantastyka naukowa" świetnie mówił na Polconie 2006 jeden pan, którego nazwisko zaraz zguglam... O, Paweł Frelik. Jeśli znajdę w domu tę karteczkę, co dawał jako konspekt, to postaram się wrzucić fotkę.
edit: tu jest moja relacja z tego dnia, mniej więcej w środeczku jest o tej prelekcji i kilka słów, o co biegało.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Feline
C3PO
Posty: 840
Rejestracja: pt, 01 sie 2008 11:06

Post autor: Feline » czw, 04 gru 2008 14:08

nosiwoda pisze:są tylko różne odległości na szerokim spektrum możliwości.
Dlatego napisałem o dominującym sposobie (myślenia). Skłonny jestem sądzić, że zwykle da się go odnaleźć pomiędzy metaforami czy nawet w postmodernistycznym zagmatwaniu ;) (tak jak we wspomnianym powyżej przez flamenco108 Ślepowidzeniu). Chociaż owszem, czasem może nie być to łatwe.
nosiwoda pisze:Miałby też spory dysonans ktoś, kto to rozróżnienie zna i stosuje.
Tak. Chociaż skoro sci-fi chyba nie przyjęło się (jak dotąd) w Polsce w roli zamiennika SF, pomyłki takie będą raczej rzadkie.
nosiwoda pisze:A co do różnic między terminami (...) "science fiction" oraz "fantastyka naukowa"

Dziękuję za link. Z tymi nazwami to już kwestia umowności kulturowej, dokładnie tak, jak zostało to przedstawione. Dosłownie tego samego nie znaczą, chociaż - jednak - odnoszą się do tego samego zjawiska.

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Post autor: nosiwoda » pt, 05 gru 2008 10:45

Feline pisze:Tak. Chociaż skoro sci-fi chyba nie przyjęło się (jak dotąd) w Polsce w roli zamiennika SF, pomyłki takie będą raczej rzadkie.
No właśnie :D Czyli jest dobry moment, żeby wskazać, że to nie to samo, zanim się przyjmie :)
Konspekt p.Frelika znalazłem, postaram się sfocić jak najszybciej.

Nie pamiętam, czy podczas tej prelekcji, czy tej drugiej, a może w ogóle gdzie i kiedy indziej, padło ciekawe stwierdzenie, że nasza fantastyka naukowa to też jest jednak coś trochę innego niż proste tłumaczenie science fiction. Po pierwsze dlatego, że fiction to w angielskim nie tylko fantastyka, ale ogólnie beletrystyka, a po drugie - angielskie science to nauki ścisłe, a już nie te humanistyczne. Gdyby ujmować to ściśle (od czego na szczęście już dawno, w latach 60. co najmniej, na Zachodzie odeszło się), to ani Nowa Fala, ani Zajdel SF by nie pisali :)
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Wanderlej

Post autor: Wanderlej » ndz, 07 gru 2008 21:24

Ohpar, ruhpar. Szalama kuhpar.
Trochę ozdrawiającego bełkotu. Na zdrowie!

Awatar użytkownika
Millenium Falcon
Saperka
Posty: 6835
Rejestracja: pn, 13 lut 2006 18:27

Post autor: Millenium Falcon » ndz, 07 gru 2008 21:27

Hę? Nie lubię uzdrawiającego bełkotu. Siekierkę mi w kieszeni otwiera. Więc może nie będziemy bełkotać?
ŻGC
Imoł Afroł Zgredai Padawan
Scissors, paper, rock, lizard, Spock. - Sheldon Cooper

Wanderlej

Post autor: Wanderlej » ndz, 07 gru 2008 21:28

Czasem trzeba. Szczególnie wtedy, kiedy dyskusja jest o przewadze pyrki nad ziemniakiem.
Ale Ty tu rządzisz.

ODPOWIEDZ