Kanony piękna i degustibusy

rozmowy nie zawsze niepoważne.

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
in_ka
Dwelf
Posty: 522
Rejestracja: ndz, 25 mar 2007 22:26

Post autor: in_ka » śr, 11 lut 2009 22:57

Małgorzata pisze:Aż tak zabełkotałam? :P
Ależ, skądże znowu?
Ja tylko doprecyzowałam ;P
Małgorzata pisze:(...) Pilnie potrzebuję inteligentnej lektury! Może być literatura piękna. :P
Szekspir.
Ale w lengłydżu, albo tłumaczeniu Barańczaka.

Cóż za "ten tekst" tak na Twoją przeponę podziałał? Hm?

Awatar użytkownika
No-qanek
Baron Harkonnen
Posty: 4075
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Post autor: No-qanek » śr, 11 lut 2009 23:00

Najpierw potraktujmy Twój przykład literalnie.
No i nie potraktowałeś! :)))
Śpiewaczka zmienia tak wszystkie nuty, nie jedną :) (No i śpiewaczki mają chyba trochę więcej sztuczek ;-))

Nigdy nie miałem zamiaru sie spierać, że inaczej grając wszystko otrzymamy zupełnie inny efekt, bo to do bólu oczywiste.

Co do fraz:
Nawet ja, który słuchu mam za grosz (nie wiem, na ile jest to związane, ale kiedy biorę się do strojenia gitary, to jest ona natychmiast idealnie rozstrojona - nigdy nie wiem czy w górę czy w dół), ale frazy mogę wychwycić i ocenić bez problemu.
Choć lepsze zorientowanie w tej kwestii ogranicza się u mnie do Astora Piazzoli ;-)

Do porównanie do lupy było bardzo literalne. Po prostu myślę, że w muzyce wszystko dobrze widać, czy raczej słychać i nie trzeba do tego być specem o nadzwyczajnym uchu, z czym się chyba zgadzasz.
Nie starałem się wartościować muzyki i w żadnym razie nie sądzę, że np. klasyka jest boska, a pop to chłam.
W dłuższej perspektywie zawsze się dojdzie do wniosku, e tak jednak jest :P :P
Bardzo chciałbym znaleźć jakiś uniwersalny klucz, który pozwoli mi stwierdzić co jest, a co nie jest arcydziełem.
Te z W w tytule.
Nie przyjmujesz takiego klucza? No to radzę się oprzeć na własnym guście/rozeznaniu ;-)
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » śr, 11 lut 2009 23:39

In_ka pisze:
ja pisze: (...) Pilnie potrzebuję inteligentnej lektury! Może być literatura piękna. :P
Szekspir.
Ale w lengłydżu, albo tłumaczeniu Barańczaka.
Oj, tak! Jednak co lekarz, to lekarz, wie nawet, co na bełkot trzeba przepisać na receptę. :)))
Sonety w lengłydżu będą w sam raz. Chociaż ja Szekspira to w przekładzie Paszkowskiego też łykam bez problemu. :P
In_ka pisze:Cóż za "ten tekst" tak na Twoją przeponę podziałał? Hm?
Ten sam, przez który zaanektowałam sobie wątek w Para&Nauce. I ten sam, który poprawiam dzięki Twojej pomocy również (za co zresztą bezgranicznie jestem wdzięczna i za co zamierzam wszystkim pomagającym zrobić "żółte oczy" przy nadarzającej się okazji). :)))
Znaczy, reszta jest milczeniem.
Tajemnicą marketingową. Ale przyznam się, jak już dzieło się pojawi w obrocie. :P
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Gesualdo
Klapaucjusz
Posty: 2011
Rejestracja: pn, 01 wrz 2008 14:45

Post autor: Gesualdo » czw, 12 lut 2009 11:20

Millenium Falcon pisze:Przypomnijcie mi jutro, że mam Was pociąć. Dzisiaj nie mam siły się przebijać przez wątek.
A mnie się wydawało, że rozmawiamy na temat tego, co zostało wyszperane-podesłane. A raczej tematyki, którą porusza. A więc on, a nie off.
No dobra, może malutki offik się stworzył.
Małgorzata pisze: A hermeneutyka - tak tylko przypomnę - to jedna z podstaw interpretacji dzieł literackich również. I chyba przede wszystkim... :)))
Fakt. Wiele jednak osób (nie o Tobie, tylko tak ogólnie) nie zdaje sobie sprawy, że muzykę też można tak interpretować. W ogóle to przeżywamy teraz modę na analizę zorientowaną humanistycznie. Nie jest tajemnicą, że wiele technik i określeń wziętych zostało właśnie z teorii literatury.
No-qanek pisze:
Gesualdo pisze: Najpierw potraktujmy Twój przykład literalnie.
No i nie potraktowałeś! :)))
Śpiewaczka zmienia tak wszystkie nuty, nie jedną :) (No i śpiewaczki mają chyba trochę więcej sztuczek ;-))

Nigdy nie miałem zamiaru sie spierać, że inaczej grając wszystko otrzymamy zupełnie inny efekt, bo to do bólu oczywiste.
Ależ potraktowałem literalnie. Wszak taka kulminacja może składać się z jednego, bardzo długo trzymanego dźwięku, który musi się przebić, inaczej efekt całości będzie niezadowalający.
Wiadomo, że grając wszystko inaczej osiągamy różny efekt, ale ja starałem się przekazać, że nawet grając prawie identycznie, możemy uzyskać znacznie lepszy efekt. Wystarczy jeden bardzo ciekawie wydobyty dźwięk (ważny dla np. dramaturgii utworu), który po prostu zapadnie w pamięć odbiorcy. Słuchając innych wykonawców myślę sobie: „Fajnie to gra, ale w tym miejscu wolałbym Pana X”.
No-qanek pisze:
Do porównanie do lupy było bardzo literalne. Po prostu myślę, że w muzyce wszystko dobrze widać, czy raczej słychać i nie trzeba do tego być specem o nadzwyczajnym uchu, z czym się chyba zgadzasz.

Jeśli Ty słyszysz wszystko w muzyce, to pozostaje mi tylko skłonić się z szacunkiem.
Moje doświadczenia są zgoła inne. Edukuję się w zakresie muzyki od dwunastu lat. Ostatnio nawet bardzo intensywnie (studia). Z czasem przyswajałem sobie kolejne sposoby słuchania muzyki, a im więcej potrafiłem, tym wyraźniej zdawałem sobie sprawę, ile jeszcze przede mną. Tutaj chyba najwłaściwsza będzie chyba: „Wiem, że nic nie wiem”. Teraz, na studiach, czuję się, jakby mi łuski z oczu spadły. Muzyka ma w sobie tę siłę, że można ją poznawać w nieskończoność. Praktycznie nie ma granic. Chyba właśnie po tym poznaje się arcydzieła. Żadna analiza nie może do końca wyjaśnić tajemnicy utworu. Żaden analityk nigdy nie stwierdził w ostatnim rozdziale swojej wielkiej pracy, że oto odkrył wszystko, co było do odkrycia w dziele.
Oczywiście, do niektórych rodzajów odbioru muzyki (tych najbardziej popularnych) nie trzeba być żadnym specem. I tu zgadzam się z Tobą w stu procentach.
"Jestem kompozytorem i coś pewnie chciałem, ale już zapomniałem."

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1108
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » czw, 12 lut 2009 14:02

Wracając do skrzypka - to nie dlatego oni go nie zauważyli, że nie znali się na muzyce klasycznej. To jest zjawisko z zakresu psychologii, po prostu "odcinali" się od otoczenia za sprawą pośpiechu i rutyny.
Zdrowi ludzie z definicji tunelują uwagę, wycinamy "szumy". Kiedyś zrobiłam eksperyment i nagrałam laboratorium na dyktafon. Jakież było moje zdumienie, kiedy się okazało, że na mptrójce wcale nie słychać charakterystycznych pyknięć pipety, rozpędzania wirówki, krzątania się przy benchu... tylko jeden wielki szum. Moje ucho wyłowi odpowiednie dźwięki, mikrofon nie.
Ponieważ z moją uwagą wzrokową nie wszystko jest zupełnie w porządku, potrafię wydobyć z otoczenia więcej szczegółów, czemu zawdzięczam opinię spostrzegawczej... i brak prawa jazdy.
Stąd ktoś może np. napisać najpiękniejszy wiersz, ale nikt go nie zauważy, dopóki ktoś (reklama, krytyk) nie zwrócą na niego uwagi.
Autorzy eksperymentu też nie wnioskowali "ha ha,ludzie nie znają się na muzyce klasycznej", tylko "nie potrafimy zwolnić, rozejrzeć się dookoła i nacieszyć światem".
Chyba mają rację.

Awatar użytkownika
No-qanek
Baron Harkonnen
Posty: 4075
Rejestracja: pt, 04 sie 2006 13:03

Post autor: No-qanek » czw, 12 lut 2009 15:15

Jeśli Ty słyszysz wszystko w muzyce, to pozostaje mi tylko skłonić się z szacunkiem.
Tym razem nie trzeba było mnie traktowac aż tak literalnie :P

Mówiąc wszystko nie mam na myśli jakieś potężnej analizy i transformat Fouriera w czasie rzeczywistym :P

Ale z twierdzeniem, że do odbioru muzyki poważnej (bez żadnych wnikliwych analiz. Po prostu "Ten gra dobrze, a ten lepiej. A tamto dzieło jest arcydziełem") trzeba specjalnych predyspozycji albo wykształcenia nigdy się nie zgodzę, bo co innego dookoła siebie widzę ;-)
"Polski musi mieć inny sufiks derywacyjny na każdą okazję, zawsze wraca z centrum handlowego z całym naręczem, a potem zapomina i tęchnie to w szafach..."

Awatar użytkownika
Gesualdo
Klapaucjusz
Posty: 2011
Rejestracja: pn, 01 wrz 2008 14:45

Post autor: Gesualdo » czw, 12 lut 2009 16:46

inatheblue pisze: Zdrowi ludzie z definicji tunelują uwagę, wycinamy "szumy". Kiedyś zrobiłam eksperyment i nagrałam laboratorium na dyktafon. Jakież było moje zdumienie, kiedy się okazało, że na mptrójce wcale nie słychać charakterystycznych pyknięć pipety, rozpędzania wirówki, krzątania się przy benchu... tylko jeden wielki szum. Moje ucho wyłowi odpowiednie dźwięki, mikrofon nie.
To jest w ogóle bardzo ciekawa sprawa. Ucho jest jedynym znanym odbiornikiem, który potrafi np. wychwycić mowę ludzką w głośnym otoczeniu, kiedy poziom szumów jest znacznie podwyższony. Majster krzyknie na nas parę obraźliwych słów i nie mamy problemu ze zrozumieniem ich sensu, mimo że dookoła huczą maszyny. Żaden mikrofon, chocby najlepszy, nie poradzi sobie z tym zadaniem.
Autorzy eksperymentu też nie wnioskowali "ha ha,ludzie nie znają się na muzyce klasycznej", tylko "nie potrafimy zwolnić, rozejrzeć się dookoła i nacieszyć światem".
Otóż to.

No-qanek, myślę, że nie ma powodu się spierać, bo ja się z Tobą zgadzam. Wymieniam po prostu również inne typy odbioru, które już wymagają pewnego zaplecza. I to wszystko. Muzyka ma wiele wymiarów.
"Jestem kompozytorem i coś pewnie chciałem, ale już zapomniałem."

Awatar użytkownika
A.Mason
Lord Ultor
Posty: 4784
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 20:56
Płeć: Mężczyzna

Post autor: A.Mason » ndz, 15 lut 2009 23:01

inatheblue pisze:Autorzy eksperymentu też nie wnioskowali "ha ha,ludzie nie znają się na muzyce klasycznej", tylko "nie potrafimy zwolnić, rozejrzeć się dookoła i nacieszyć światem".
Cos w tym jest, chociaz ja na przyklad najczesciej mam problem taki, ze moze bym sie i zatrzymal i posluchal, ale najczesciej nie mam kasy. Jakos tak glupio mi stac, posluchac i nie zaplacic. Niby zdaje sobie sprawe, ze ludziom czesto nie chodzi o kase, ale jednak...

Z drugiej strony jak tak sobie przypomne ubiegloroczny festiwal sztuki ulicznej i ogolnie uliczne wydarzenia, to wydaje mi sie, ze muzykanci (pomijajac oczywiscie koncerty) generalnie maja mniejsza widownie niz np. akrobaci, teatry uliczne itp.
Moze muzyka ludziom spowszedniala?

Wiele tez zalezy od rodzaju muzyki. Jeden z moich znajomych daje z innymi muzykami koncerty jazzowe. Czesto w pubach, restauracjach itp. Niedawno dali koncert w Herbaciarni. Tydzien pozniej dal tam koncert inny zespol. Nie znam sie pod wzgledem rozpoznania co lepsze, ale wydaje mi sie, ze poziomem muzycznym oba koncerty nie roznily sie znacznie. Roznica polegala na glosnosci i energicznosci piosenek - glosniejsi i bardziej energiczni lepiej rozruszali widownie :-D
Na otwartym terenie trudniej jest dac koncert, ktory skupi uwage ludzi, a ze muzyka towarzyszy nam wszedzie, to czasem tej mniej zywiolowej po prostu nie dostrzegamy?...
1) Artykuł 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2) Życie zmusza człowieka do wielu czynności dobrowolnych. Stanisław Jerzy Lec

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 23453
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » pn, 16 lut 2009 15:45

Ja tak trochę bardziej na luzie...
2 - 5 - 719 to może nie kanon męskiej urody, ale druga z nich dowodzi, że ta trzecia (a raczej jej wymierne efekty) może stanowić o atrakcyjności.
To wymia... tfu! liczby określające jednego z kandydatów na prezydenta kraju, który - w przeciwieństwie do nas - ma porządne autostrady (chodzi o RPA): dwie klasy podstawówki, pięć żon, siedemset dziewiętnaście zarzutów korupcyjnych.
<już mnie tu nie ma>
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1108
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » pn, 16 lut 2009 16:02

A.Mason pisze: Z drugiej strony jak tak sobie przypomne ubiegloroczny festiwal sztuki ulicznej i ogolnie uliczne wydarzenia, to wydaje mi sie, ze muzykanci (pomijajac oczywiscie koncerty) generalnie maja mniejsza widownie niz np. akrobaci, teatry uliczne itp.
Moze muzyka ludziom spowszedniala?
1 - Ludzie są przeważnie wzrokowcami.
2 - Dodatkowo przyzwyczaja nas telewizja itp., nawet nie wspominając o zanieczyszczeniu hałasem i stopniowym głuchnięciu wszystkich od podstawówki poczynając.
3 - Jeżeli muzyk gra wyraźnie, możesz nie być "widownią", a jednak go słyszeć i słuchać. Np. siedząc przy kawiarnianym stoliku paręnaście metrów dalej.

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Kanony piękna i degustibusy

Post autor: Małgorzata » czw, 19 gru 2013 12:47

Chyba dobrze wygrzebałam wątek. Kiedyś graficy i designerzy zarzucali mi, że nie mam wyczucia obrazu, że potrafię odbierać tylko nieskomplikowane przekazy wizualne i w ogóle jestem zakuty łeb, gdy chodzi o sztukę.
Oto, czego mój mózg pragnie, gdy widzę obraz... :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Re: Kanony piękna i degustibusy

Post autor: Keiko » pt, 20 gru 2013 21:09

aaaaa
Pierwsze uporządkowanie skojarzyło mi się z masowym grobem, a raczej masową ekshumacją :X

Za to w trzecim boskie były obgryzione jabłuszka.
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 17042
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Re: Kanony piękna i degustibusy

Post autor: Małgorzata » pt, 20 gru 2013 22:52

Mnie ujęło zwłaszcza ostatnie - uporządkowana gałązka sosny czy innego iglaka.
Ekstremum. :)))
So many wankers - so little time...

Awatar użytkownika
nosiwoda
Strategos
Posty: 5325
Rejestracja: pn, 20 cze 2005 15:07
Płeć: Mężczyzna

Re: Kanony piękna i degustibusy

Post autor: nosiwoda » wt, 24 gru 2013 11:47

A wyobraźcie sobie, co ja przeżywam, gdy czasem żona wsadzi na półkę książkę do góry nogami.
"Having sons means (among other things) that we can buy things "for" those sons that we might not purchase for ourselves" - Tycho z PA

Awatar użytkownika
Keiko
Klapaucjusz
Posty: 2200
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Re: Kanony piękna i degustibusy

Post autor: Keiko » wt, 24 gru 2013 23:13

Po przeczytaniu powyższego zrobiłam ekspresową lustrację półek, czy aby wszystkie książki stoją właściwie.
ufffff
Sama myśl, ze jakaś mogłaby stać do góry nogami przyprawia mnie o dreszcze.
<To jak się ta choroba nazywa?>
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

ODPOWIEDZ