Test Aronsona i inne meandry naszej psychiki

... albo i nie.

Moderator: RedAktorzy

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Re: Test Aronsona i inne meandry naszej psychiki

Post autor: Xiri » śr, 22 sie 2007 08:35

Alfi pisze:RAZ w Michnikowszyczyźnie opisuje pewien eksperyment. Uczestnicy mają ocenić, który z dwóch odcinków różnej długości jest dłuższy. W eksperymencie bierze udział kilka podstawionych osób - pewnych siebie, elokwentnych, dobrze ubranych, jednym słowem: mogących uchodzić za jakiś tam autorytet, czy też za "wyższe sfery". Ci figuranci uznają krótszy z odcinków za dłuższy. Inni uczestnicy eksperymentu idą w ich ślady...
W trakcie czytania przypomniał mi się pewien epizod z I klasy podstawówki. Chłopak uchodzący za prymusa (niejako z urzędu - ja podobną pozycję musiałem sobie dopiero wywalczyć) pisząc kolumnę słów na tablicy pomylił się i zamiast "lalka" napisał "lalaka". Nasza wychowawczyni nie zauważyła błędu, więc wszyscy przepisali. Ja napisałem "lalka", więc kumpel siedzący obok mnie (dziś już świętej pamięci, bo czasami teściowa + wódka + nadciśnienie = wylew) życzliwie zwrócił mi uwagę, że zrobiłem błąd...
Wygląda na to, że ja na opisany przez Aronsona mechanizm jestem mało podatny. Istnieje jednak mechanizm odwrotny. Skłonność do lekceważenia opinii kogoś, kto nie może uchodzić za "pierwszego lepszego człowieka z ulicy", bo jeśli się nim nie jest, to się rozumuje jakoś inaczej, ma się jakieś wydumane, nieżyciowe racje... I się "gupio filozofuje"...
Od czego zależy, czy zadziała pierwszy mechanizm, czy ten trzeci? Bo mam wrażenie, że moja reakcja na "lalakę" sytuuje mnie w gronie mniejszości, i już się z tym pogodzilem...
Na ulicy często widuję sytuację, że jak ktoś przejdzie na pasach na czerwonym, to 40% ludu podąży za nim.

Co do osób-autorytetów tak jest - nawet jak ów ludzik sypie farmazony, szaraki mu wierzą. Naśladują go.

Wniosek? Nie patrzeć na innych, tylko używać mózgu.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19194
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » śr, 22 sie 2007 13:32

Z tym przejściem przez ulicę na czerwonym świetle to inny mechanizm jest. Rozłożenie odpowiedzialności, przerzucenie winy na tego pierwszego. Nic wspólnego z autorytetami.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » śr, 22 sie 2007 14:33

Z autorytetami nie, ale z przerzucenie winy na tego pierwszego raczej tez nie. Chodzi tu raczej o to, że ludzie, jako gatunek społeczny, często bezmyślnie "kopiują" posunięcia przodowników. Nie wiem, jak to inaczej napisać. To działa jak odruch - sama raz miałam tak, że mimowolnie wysunęłam stopę na ulicę, gdy ktoś wlazł na czerwone światło, a dopiero potem zerknęłam na sygnalizację świetlną. Wydawało mi się bowiem, że już jest zielone, a ów człowiek postępuje jak należy. Gdyby doszło do wypadku, byłabym wściekła jedynie na siebie.

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19194
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » śr, 22 sie 2007 16:00

Chyba jednak nie. Przeciętny człowiek po prostu łamie pewne zasady (albo wyrywa się z opinią, która niekoniecznie będzie akceptowana) wtedy dopiero, kiedy ktoś zrobi to przed nim.

Edit: Jest taki przedwojenny wiersz o facecie, któremu zmarzły nogi. A zmarzły, bo stał na mrozie przez dwie godziny z głową zadartą do góry. Najpierw kilku zaczęło patrzeć w górę, potem kilkunastu, wreszcie cały tłum. Wiersz kończy się tak:
- Dlaczego stałeś tak długo?
- A dlaczego inni stali?
Ostatnio zmieniony śr, 22 sie 2007 22:18 przez Alfi, łącznie zmieniany 1 raz.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
fealoce
Kadet Pirx
Posty: 1388
Rejestracja: sob, 14 kwie 2007 21:02

Post autor: fealoce » śr, 22 sie 2007 21:33

A ja pamiętam coś bardzo podobnego z książki, którą podprowadziłam kiedyś braciszkowi. Tytuł brzmiał Wywieranie wpływu na ludzi a sama sytuacja była rodzajem eksperymentu.

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » wt, 28 sie 2007 14:55

Mam tę książkę. Pani od psychologii kazała nam to przeczytać :)
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
fealoce
Kadet Pirx
Posty: 1388
Rejestracja: sob, 14 kwie 2007 21:02

Post autor: fealoce » wt, 28 sie 2007 15:47

Całkiem fajna jest :) Nam kazano czytać tylko książkę o stresie autorstwa naszego wykładowcy i grubaśny podręcznik ;)

Awatar użytkownika
Alfi
Inkluzja Ultymatywna
Posty: 19194
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 10:29

Post autor: Alfi » śr, 12 wrz 2007 23:23

Obejrzałem przed chwilą scenę z Kabaretu, pod linkiem, który Dabliu wrzucił do Humoru (mniejsza już o parodię Majewskiego, nie o nią mi w tym momencie chodzi). Przypomniało mi się, jak pierwszy raz w życiu oglądałem Kabaret w kinie. Zauważyłem reakcję sali - jeżeli nie całej, to przynajmniej części. Ludziom w ciągu kilkunastu sekund udzielił się podniosły nastrój - to było widać niezależnie od oświetlenia, dało się poznać po zmianie rytmu oddechów czy innych elementach tzw. mowy ciała. Ludzie przez chwilę naprawdę reagowali tak, jakby się czuli częścią tego tłumu stającego na baczność. Oprzytomnieli dopiero wtedy, kiedy zobaczyli swastyki. następną reakcją było chyba zażenowanie.
Fosse chyba to z góry planował. I powiedział tą jedną sceną coś bardzo ważnego.
Le drame de notre temps, c’est que la bêtise se soit mise à penser. (Jean Cocteau)

Awatar użytkownika
Lord Wader
Psztymulec
Posty: 901
Rejestracja: czw, 19 lip 2007 21:06

Re: Test Aronsona i inne meandry naszej psychiki

Post autor: Lord Wader » czw, 13 wrz 2007 11:25

Xiri pisze: Na ulicy często widuję sytuację, że jak ktoś przejdzie na pasach na czerwonym, to 40% ludu podąży za nim.

Co do osób-autorytetów tak jest - nawet jak ów ludzik sypie farmazony, szaraki mu wierzą. Naśladują go.

Wniosek? Nie patrzeć na innych, tylko używać mózgu.
Nie będąc autorytetem zdarzyło mi się poprowadzić 100% za sobą, czyli 6 samochodów. Zamiast skręcić w lewo ulicą, przejechali za moim autem przez stację benzynową, na którą wjechałem omyłkowo ;)
Czy świat się wiele zmieni, jeżeli z młodych gniewnych wyrosną starzy wkurwieni?
Gdyby istniały światy równoległe, wszyscy bylibyśmy łajdakami :-D

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » czw, 13 wrz 2007 12:25

Pewnie to byli znajomi lub Twoi wielbiciele ;)

Na ulicy też się to zdarza? W tym przypadku może być to niebezpieczne...

Awatar użytkownika
Lord Wader
Psztymulec
Posty: 901
Rejestracja: czw, 19 lip 2007 21:06

Post autor: Lord Wader » czw, 13 wrz 2007 12:54

Xiri pisze:Pewnie to byli znajomi lub Twoi wielbiciele ;)

Na ulicy też się to zdarza? W tym przypadku może być to niebezpieczne...
Całkiem OBCE jednostki dwuśladowe :)

Hmm... Pieszo? Nie mam wtedy lusterek wstecznych :D
Czy świat się wiele zmieni, jeżeli z młodych gniewnych wyrosną starzy wkurwieni?
Gdyby istniały światy równoległe, wszyscy bylibyśmy łajdakami :-D

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » czw, 13 wrz 2007 14:15

Nie, nie. Ja mówiłam o pieszym człowieku pociągającym na zebrze inne piesze człowieki :), Ty natomiast o samochodach na drodze.

Awatar użytkownika
Lord Wader
Psztymulec
Posty: 901
Rejestracja: czw, 19 lip 2007 21:06

Post autor: Lord Wader » czw, 13 wrz 2007 17:01

Xiri pisze:Nie, nie. Ja mówiłam o pieszym człowieku pociągającym na zebrze inne piesze człowieki :), Ty natomiast o samochodach na drodze.
Tak, tak :) Zjawisko psycho podobne :)
Czy świat się wiele zmieni, jeżeli z młodych gniewnych wyrosną starzy wkurwieni?
Gdyby istniały światy równoległe, wszyscy bylibyśmy łajdakami :-D

Awatar użytkownika
blazenada
Fargi
Posty: 363
Rejestracja: czw, 14 cze 2007 11:34
Płeć: Kobieta

Post autor: blazenada » wt, 18 wrz 2007 13:21

ach, aronson : )
swietnie czyta sie psychologie spoleczna. serce i umysl lapiac sie co chwila na myslach typu: no faktycznie!, a to skads znam.... : )
wspaniala sprawa.

ja rowniez mialam wielokrotnie okazje pociagnac za soba kilka osob na zeberce, kilka razy ja zostalam pociagnieta ; )
tak czy inaczej, ktos tutaj doszedl do trafnego wniosku, aby samodzielnie myslec : ) niekiedy te wszystkie skroty myslowe, na ktore chodzimy, prowadza nie do domku babci, ale na bagna ; >

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » wt, 18 wrz 2007 14:10

To na psychologii, babka nam kiedyś opowiadała o eksperymencie. Na tablicy narysowali kilka kresek różnych długości i podpisano je od A do D. Grupka ludzi biorących udział w eksperymencie miała powiedzieć która kreska jest najdłuższa [najdłuższa była A]. Ustawili ich w szeregu, na przeciwko tablicy, a jeden z biorących udział w eksperymencie, stał tak, że przed oczami miał ostatnią kreskę, czyli D.
Na pytanie, która krecha jest najdłuższa, wszyscy po kolei odpowiadają, że kreska B. Ten ostatni, mimo wątpliwości, idzie za głosem stada :) i też odpowiedział, że kreska B.
Na koniec, babka opowiedziała, że w całej grupie wszyscy byli podstawieni, tylko ten ostatni był kolesiem "z ulicy".
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

ODPOWIEDZ