Warhammer Role Play Games

czyli Rocket Propelled Grenade albo coś zupełnie innego

Moderator: RedAktorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » ndz, 28 gru 2008 19:41

Jeśli wyrżnął zabójców i ich zleceniodawców, odwagą zrekompensował tchórzostwo, powinno być OK. Zawsze uważałem że to szukanie śmierci do skutku jest przesadzone. Jakby każdy krasnolud który rozlał piwo przy królu albo uciekł przed demonem szedł na pewną śmierć, dawno nie byłoby tej rasy na świecie. Bo przecież nie każdy zabójca trolli jest Gotrekiem którego nie da się praktycznie zabić. Większość idąc z gołą klatą na trolle osiąga prędzej czy później zamierzony skutek.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1494
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pn, 29 gru 2008 01:35

Hmmm... Z jednej strony masz rację, że z pokutą nie należy przesadzać, i szansa okupienia win, nie tylko przez śmierć powinna istnieć nawet u krasnoludó, ale z drugiej strony zwróć uwagę na (prawdziwe i fikcyjne) społeczeństwa będące zakładnikami tradyji i konieczności "zachowania twarzy" - feudalną Japonię z jej honorowymi samobójstwami (btw. "Shoguna" powtarzają), fikcyjny Mars (Barsoom) na którym John Carter i Dejah Thoris musieli dokonywać łamańców ;-), by "obejść"obyczaje i zostać parą itp. Ba nawet sytuacja z rozlaniem piwa nie jest aż tak absurdalna jeśli przypomnimy sobie jak ośmieszenie prowadziło do wykluczenia społecznego, końca kariery czy wręcz samobójstw w XVIIIwiecznej Francji (kojarzysz film "Śmieszność"?). Krasnoludy mimo demonstracyjnego nieokrzesania s,ą niewolnikami tradycji i poczucia honoru w niemniejszym stopniu, czego dowodem jest nawet postać Gesualda. Jego bohater stchórzywszy po prostu wiedział, że musi zostać Zabójcą (z historii postaci nie wyczytałem by ktokolwiek poza nim samym znał jego hańbę, jedyny świadek zginął).

E: owszem, umiem sobie wyobrazić powrót zhańbionego krasnoluda na łono społeczeństwa, ale albo w nagrodę za jakieś heroiczne przyszłe czyny, albo w wyniku bezpośredniej inbterwencji odpuszczającego grzech z jakichś powodów bóstwa.

(Umiem też sobie wyobrazić krasnoluda - najprawdopodobniej socjopatę - z premedytacją niehonorowego, który będzie swoją hańbę ukrywał odgrywając odważne jak trza "niewiniątko".)

ps. na podobny temat:
http://www.gildiarpg.pl/art/103
http://www.gildiarpg.pl/art/102
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » pn, 29 gru 2008 02:02

Krasnoludy mają też poważny problem demograficzny, i to od wieków. Są też bardziej zdolne do myślenia racjonalnego niż ludzie.

Można to sobie składać w jedną lub drugą stronę zależnie od potrzeb fabularnych - nie łudźmy się, znaczna część historii postaci jest naciągana by pasować na zgrubny szkielet przejść profesji.

Mnie w zabójcach zawsze irytowała ich powszechność w kampaniach. Jedna z najmniej spotykanych i najbardziej tragicznych ścieżek kariery w praktyce gry okazuje się specjalizacją 3/4 krasnoludów. Powinno to być bardziej problematyczne dla graczy, tak żeby 80% wolała być zwykłymi krasnoludzkimi wojakami.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Gesualdo
Klapaucjusz
Posty: 2011
Rejestracja: pn, 01 wrz 2008 14:45

Post autor: Gesualdo » pn, 29 gru 2008 12:57

Q pisze:Ale żeby krasnolud powiedział sobie ni z tego ni z owego "odkupiłem winy, ścinam irokeza, idę na kapłana"? I jeszcze inni przedstawiciele jego rasy zaakceptowali tę zmianę ot tak?

Rozumiem jeszcze gdyby tamten kumpel nie zginął, a "tylko" został pozostawiony sam sobie, ale w takiej sytuacji?

E: poprawka
Zanim poszedł na kapłana, był jeszcze gladiatorem i szampierzem, więc jego decyzja nie była ad hoc. Przeżył wiele przygód, walczył dzielnie z Chaosem. Poza tym zwrócenie się w stronę religii też może być swego rodzaju odkupieniem, oczywiście musiało być poprzedzone długą tułaczką. Gdyby poszedł w zabójcę gigantów, znaczy dalej brnął w swoich frustracjach, droga za nim byłaby zamknięta.

Albiorix pisze: Mnie w zabójcach zawsze irytowała ich powszechność w kampaniach. Jedna z najmniej spotykanych i najbardziej tragicznych ścieżek kariery w praktyce gry okazuje się specjalizacją 3/4 krasnoludów. Powinno to być bardziej problematyczne dla graczy, tak żeby 80% wolała być zwykłymi krasnoludzkimi wojakami.
To jest problematyczne, o ile trafimy na dobrego MG. Rzucanie się na wszystkich wrogów z toporem może szybko okazać się zgubne. Tak samo, jak niektóre odzywki na zaczepki. Wszystko zależy, czy rzeczywiście wczuwamy się w krasnoludzkiego zabójcę, czy tylko wybraliśmy go dla współczynników.
"Jestem kompozytorem i coś pewnie chciałem, ale już zapomniałem."

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1494
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » pn, 29 gru 2008 16:27

Albiorix pisze:Krasnoludy mają też poważny problem demograficzny, i to od wieków. Są też bardziej zdolne do myślenia racjonalnego niż ludzie.
Owszem i to mi sie trochę gryzie z podręcznikową surowością ich praw jeśłi mam być szczery. Mówiąc inaczej: autorzy (IMHO) popełnili błąd.
Albiorix pisze:Można to sobie składać w jedną lub drugą stronę zależnie od potrzeb fabularnych - nie łudźmy się, znaczna część historii postaci jest naciągana by pasować na zgrubny szkielet przejść profesji.
Nie da się ukryć i czepiłem isę troche pro forma. W realiach sesji nie takie łamańce logiczne przechodza ;-).
Albiorix pisze:Mnie w zabójcach zawsze irytowała ich powszechność w kampaniach. Jedna z najmniej spotykanych i najbardziej tragicznych ścieżek kariery w praktyce gry okazuje się specjalizacją 3/4 krasnoludów. Powinno to być bardziej problematyczne dla graczy, tak żeby 80% wolała być zwykłymi krasnoludzkimi wojakami.
Cóż, wynika to z preferencji graczy, nie oszukujmy się. I z tego na ile tą profesję rozreklamowali sami panowie z GW.

Od biedy to zreszta można logicznie wyjaśnić - porządne krasnoludy siedzą na d*** i sa podporami swoich lokalnych społeczności, natomiast Zabójcy się włóczą po karczmach i gościńcach...
Gesualdo pisze:Zanim poszedł na kapłana, był jeszcze gladiatorem i szampierzem, więc jego decyzja nie była ad hoc. Przeżył wiele przygód, walczył dzielnie z Chaosem. Poza tym zwrócenie się w stronę religii też może być swego rodzaju odkupieniem, oczywiście musiało być poprzedzone długą tułaczką. Gdyby poszedł w zabójcę gigantów, znaczy dalej brnął w swoich frustracjach, droga za nim byłaby zamknięta.
Chodzi mi o to, że facet samsobie wyznaczył pokutę i sam ja z siebie zdjął. Rozumiem taką drogę w wypadku człowieka, zwłaszcza takiego trochę cwaniaczka o złotym (acz tchórzliwym) sercu i słabej woli, ale nie w wypadku krasnoluda. (Chyba, że był to b. nietypowy krasnolud...)
Gesualdo pisze:To jest problematyczne, o ile trafimy na dobrego MG. Rzucanie się na wszystkich wrogów z toporem może szybko okazać się zgubne. Tak samo, jak niektóre odzywki na zaczepki. Wszystko zależy, czy rzeczywiście wczuwamy się w krasnoludzkiego zabójcę, czy tylko wybraliśmy go dla współczynników.
Owszem. Jak zwykle (zwłaszcza w Warmłotku) wszystko zależy od klasy MG i graczy.

Dodajmy jeszcze, że jeśli stosować mechanicznie tabelę profesji to szanse zostania Zabójcą nie sątak wielkie.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ