Warhammer Role Play Games

czyli Rocket Propelled Grenade albo coś zupełnie innego

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
Aken H Bosch
Mamun
Posty: 132
Rejestracja: czw, 22 cze 2006 22:05

Post autor: Aken H Bosch » wt, 16 gru 2008 00:52

Hmm... u mnie na sesji była kiedyś inwazja Wielkich Przedwiecznych w ramach Wampira. Z tym, że nikt do końca nie dowiedział się, o co właściwie chodzi. Powiedzmy, że Przedwieczni nie lubią manifestować się wprost, używają raczej marionetek, snów i wizji.

Totalny miszmasz to IMO całkiem niezła zabawa, ale o czym łatwo zapomnieć - wymaga BARDZO dużych umiejętności od MG. Przede wszystkim przemyślenia paru rzeczy i trzymania łap na pulsie. Strasznie łatwo ześlizgnąć się w pastisz, absurdalny heroic czy mrok tak gęsty że sesja utyka bo niczym nie daje się tego paskudztwa przekroić żeby ruszyć naprzód.
Może być fajnie, JEST ciężko.

PS U mnie Przedpotopowcy pozostali mitem. Dość sensownym z uwagi na ilość podań przekazów czy nawet śladów, ale jednak - mitem. Jeśli pojawiał się już ktoś potężny, to zawsze okazywało się że jest to co najwyżej Starszy, w najgorszym razie - Matuzalem. Ale ilekroć wydawało się że już, gdzieś tam straszy na horyzoncie coś większego... nie.
Z jednym wyjątkiem który niestety nie jest mojego pomysłu: Kain istnieje naprawdę. Jest nocnym taksówkarzem w LA :]
Scio me nihil scire

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » wt, 16 gru 2008 01:13

W Magu zawsze irytowało mnie że gracze w gruncie rzeczy znają z podręcznika Ostateczne Tajemnice Wszechświata, Jak Działa Magia i Kto Za Tym Wszystkim Stoi. Wiedzą że przebudzone awatary, że triada, że arete. Wiedzą że wierzenia tradycji ich postaci to ściema i fotomontaż i nikt tak naprawdę w te brednie nie wierzy bo jakaś tam matryca czy inna Gaia to takie fizdrygałki dekoracje a i tak wszystko napędza awatar, arete, triada i paradox. Całe odkrywanie mistycznych prawd diabli wzięli, bo magowie ostateczną prawdę o wszechświecie poznali na pierwszych wykładach.

Dlatego u mnie nigdy nie działało arete, nie budziły się awatary i nie było triady :) Do każdej kampanii konstruowałem zupełnie inną kosmologię, gdzieś z pogranicza Kultu, Cthulhu, Amberu i mieszanych wierzeń dwóch czy trzech tradycji (które okazywały się być bliższe prawdy niż reszta). Zamiast paradoksu można było być skasowanym przez archontów albo siorbnięty macką z mrocznych wymiarów. I było nawet fajnie, choć nie zawsze to wszystko zdążyło "wypłynąć" bo czarowało się trudno i niektóre drużyny na zawsze pozostały przy problemach magicznej kradzieży chińskich zupek.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 16 gru 2008 01:58

Aken H Bosch pisze:Hmm... u mnie na sesji była kiedyś inwazja Wielkich Przedwiecznych w ramach Wampira.
Nawet z sensem. WoD to rożne paradygmaty, znajdzie się miejsce i na cthultystyczny (obecny zresztą w "prawdziwej" magii).
Aken H Bosch pisze:U mnie Przedpotopowcy pozostali mitem. Dość sensownym z uwagi na ilość podań przekazów czy nawet śladów, ale jednak - mitem. Jeśli pojawiał się już ktoś potężny, to zawsze okazywało się że jest to co najwyżej Starszy, w najgorszym razie - Matuzalem. Ale ilekroć wydawało się że już, gdzieś tam straszy na horyzoncie coś większego... nie.
U mnie nawet na horyzoncie nie majaczyli...
Aken H Bosch pisze:Z jednym wyjątkiem który niestety nie jest mojego pomysłu: Kain istnieje naprawdę. Jest nocnym taksówkarzem w LA :]
Można nie wysyłać graczy do LA ;-). (Albo nie wsadzać ich do tej taksówki ;-) .)
Albiorix pisze:Wiedzą że wierzenia tradycji ich postaci to ściema i fotomontaż i nikt tak naprawdę w te brednie nie wierzy bo jakaś tam matryca czy inna Gaia to takie fizdrygałki dekoracje a i tak wszystko napędza awatar, arete, triada i paradox.
W sumie jast to ukłon w kierunku "prawdziwej" Magii Chaosu, ale faktycznie lepiej by było gdyby złudność przekonań swojej szkoły magowie odkrywali za czas jakiś, na wyższym poziomie wtajemniczenia.
Albiorix pisze:Dlatego u mnie nigdy nie działało arete, nie budziły się awatary i nie było triady :) Do każdej kampanii konstruowałem zupełnie inną kosmologię, gdzieś z pogranicza Kultu, Cthulhu, Amberu i mieszanych wierzeń dwóch czy trzech tradycji
Amber też faktycznie łączyłem z WoDem. Oba systemy bezkostkowe i w obu magiczna prrawda wkracza w nasz świat.

ps. a gdzie tu Młotek ja się pytam???
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » wt, 16 gru 2008 02:04

Nigdzie, offtopujemy.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 16 gru 2008 13:27

Zatem skoro już offtopujemy (najwyżej Moderacja się wkurzy i wydzieli) to mam pomysła-samograja ;-) na kampaniee (świadomie liczba mnoga) Maga (starego oczywiście), zainspirowałeś mnie Albiorixie.

Pomysł polaga na tym, że mag długo po przebudzeniu traktuje ścieżkę swojej Tradycji jako jedyną możliwą (i prawdziwą) i tylko nią podąża. Starsi (jak na porządną tajną organizację przystało) niedopowiadają to czy owo, a na trop Prawdy raczej go naprowadzają niż walą wprost (jednym słowem młody mag czuje się między nimi jak Arlecki między Nocarzami w pierwszym rozdziale ;-) ). Do tego dochodzą: ataki Technokracji (które początkowo może przetrwać tylko dzięki silniejszym magom), pierwsze skutki działania Paradoxu, kontakty (sporadyczne) z magami innych Tradycji (i szok: to można czarować w inny sposob?!?). I wtedy zamiast podbudowanych piękną teorią (koncepcja filozoficzna leżąca u podstaw Maga naprawdę zachwyca) typowych dla RPG rozpierduch i typowych dla WoDu intryg, otrzymamy quest ku duchowemu oświeceniu, w którym intrygi i rozpierduchy będą stosownym ozdobnikiem.

Zaczęcie z poziomu mortala (a przynajmniej świeżo Przebudzonego) naprawdę da kupę zabawy graczom. Zabawy polegającej na poznawaniu świata od zera.

A wracając do Młotka: będę dziwny, bo zetknąłem się z materiałami do niego jako dorosły chłop, dzięki dołączonego do magazynu "Click! Fantasy" CD zawierającemu kopie kilku fajnych stron internetowych. Wszedłem tam w poszukiwaniu materiałów do WoDu i trailerów dalszych części "Matrixa", a rozsmakowałem się przy okazji w Warhammerze (konkretnie: w opisie Marienburga i "Księdze Szczura" ze strony "DarkInn", opisie morskich elfów z "Kamiennego Smoka" i tekście o psychice krasnoludów z "Krainy Yarpenna"). Czyli poznałem WFRP jako dorosły, krytycznie nastawiony chłop (który w dodatku do typowych FRPG jako takich miał uraz), a mimo to polubiłem. (W tym samym czasie zresztą, dzięki tekstom z "Inkluza" dla odmiany, sięgnąłem po ED.)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Aken H Bosch
Mamun
Posty: 132
Rejestracja: czw, 22 cze 2006 22:05

Post autor: Aken H Bosch » wt, 16 gru 2008 14:09

Hm... tak na serio, z Warhammerem zetknąłem się dopiero po dwudziestce. Wcześniej, na przełomie liceum/podstawówki wziąłem udział w jednej sesji i to wszystko.

Dobra, wracam do kombinowania nad magią i filozofią z myślą o kolejnej sesji...
Scio me nihil scire

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 16 gru 2008 14:55

Aken H Bosch pisze:Wcześniej, na przełomie liceum/podstawówki wziąłem udział w jednej sesji i to wszystko.
Moja pierwsza sesja wydarzyła się gdy byłem dobrze po '20, a i tak wydumałem sobie rozkosznie przepakowanego bohatera, Championa Tzeentcha, który nim zaprzedał się Chaosowi był "zwykłym" nekromantą, więc dysponował potężną armią złożoną z - pozbieranych po wioskowych imperialnytch cmentarzach - gigantyczna armią nieumarłych, która stanowiła trzon kierowanej przez niego i Championów pozostałych Potęg (tak, jeszcze taki alinans powstał) Czarnej Krucjaty majacej podbić Stary Świat (taka kombinacja RPGa z bitewniakiem nam wyszła).

Niestety mój uroczy przepak zginął w drodze z Pustkowi Chaosu do Kisleva otruty przez zdradzieckiego Championa Nurgle'a...
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Aken H Bosch
Mamun
Posty: 132
Rejestracja: czw, 22 cze 2006 22:05

Post autor: Aken H Bosch » wt, 16 gru 2008 15:50

U, to ja zacząłem z niższego poziomu: jako drugi oficer na statku, który padł ofiarą ataku nekromanty i jego zgrai. Sukces w sesji polegał na tym, że przeżyłem i dotarłem do brzegu w jednym kawałku.

Ale potem było parę zawirowań i koniec, zdążyłem nawet zapomnieć że grałem w Warhammera.
Scio me nihil scire

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 16 gru 2008 16:38

Aken H Bosch pisze:U, to ja zacząłem z niższego poziomu: jako drugi oficer na statku, który padł ofiarą ataku nekromanty i jego zgrai. Sukces w sesji polegał na tym, że przeżyłem i dotarłem do brzegu w jednym kawałku.
A mój wysokopoziomowiec kipnął 3 dnia scenariusza, co oznaczało koniec pierwszej godziny sesji :D.
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » wt, 16 gru 2008 16:47

Ja zacząłem jako nastolatek grający w swoje pierwsze RPG. Kampanie były złe, oj złe ;) Byliśmy okropnymi graczami.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 16 gru 2008 17:34

Albiorix pisze:Kampanie były złe, oj złe ;)
Spod znaku kill all monsters? ;-)

(Przykładowy zapis sesji: Zza krzaków wyskakuje jeden ork. Zabijamy go. Trzy mile dalej z krzaków wyłażą trzy orki. Zabijamy je. W okolicy była krypta, wylazł z niej szkieleciak. Zabiliśmy go. Napatoczył się Champion Khorne'a. Uciekliśmy, ale po drodze zabiliśmy trzech bezbronnych chłopów, bo tak jakoś głupio patrzyli.

I dziwić się, że ludzie na DeDeki i Młotka potem wybrzydzają. Inna rzecz, że w DeDekach tak było od poczatku...)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Aken H Bosch
Mamun
Posty: 132
Rejestracja: czw, 22 cze 2006 22:05

Post autor: Aken H Bosch » wt, 16 gru 2008 17:58

Q pisze:
Albiorix pisze:Kampanie były złe, oj złe ;)
Spod znaku kill all monsters? ;-)

(Przykładowy zapis sesji: Zza krzaków wyskakuje jeden ork. Zabijamy go. Trzy mile dalej z krzaków wyłażą trzy orki. Zabijamy je. W okolicy była krypta, wylazł z niej szkieleciak. Zabiliśmy go. Napatoczył się Champion Khorne'a. Uciekliśmy, ale po drodze zabiliśmy trzech bezbronnych chłopów, bo tak jakoś głupio patrzyli.

I dziwić się, że ludzie na DeDeki i Młotka potem wybrzydzają. Inna rzecz, że w DeDekach tak było od poczatku...)
Oj, u mnie ta pierwsza sesja wyglądała dość podobnie. Obecnie, gdy prowadzę... gracze narzekali niedawno, że naprawdę chcieliby dla odmiany coś prostego, jakieś wyrzynanie potworów, bez kombinowania :D
Scio me nihil scire

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » wt, 16 gru 2008 20:23

Q pisze:
Albiorix pisze:Kampanie były złe, oj złe ;)
Spod znaku kill all monsters? ;-)
Raczej spod znaku durnowatych graczy. MG nawet próbował serwować jakieś przygody ze śledztwami, intrygami, klimatami. My natomiast nie mając żadnych wzorców i odniesień robiliśmy głupawę, masakrę albo staliśmy z rozdziawionymi gębami i stojącą fabułą.

W wyrzynkę potworów taką z mechaniką, taktyką i w ogóle miałem okazję zagrać po jakichś 8 latach z RPG. To było coś genialnego.

Nie znasz się na pierwszych DDkach. Ja też nie ale czytałem o tym artykuł ;) Owszem, ich ważną częścią były spotkania losowe z potworami. Ale było ogólnie mniej mechaniki, więcej myślenia, kombinowania i zagadek, dynamiczny żywy świat który się odkrywa a nie - zna z podręcznika.

Edit: w nowoczesnych RPGach na wszystko jest rzut. W nowych DDkach jest rzut na otwieranie zamków, rzut na wykrycie pułapek, rzut na przesłuchanie NPCa. W "dramatystycznym" WoDzie jest rzut na wszystko, nawet na to czy Twoja postać się przestraszy i czy ma chęć iść do pracy. W starych DDkach opisywało się sposób rozbrajania pułapki na podstawie opisu tejże, a żeby postaci dobrze rozstawiły obozowisko na pustyni gracze musieli być trochę oczytani :)
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1501
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 16 gru 2008 21:24

Albiorix pisze:MG nawet próbował serwować jakieś przygody ze śledztwami, intrygami, klimatami. My natomiast nie mając żadnych wzorców i odniesień robiliśmy głupawę, masakrę albo staliśmy z rozdziawionymi gębami i stojącą fabułą.
Tacy gracze rozłożą każdą sesję i wymagają "wychowania" przez MG. Wydaje mi się, że fakt, iż niewyrobieni gracze trafiają w polskich realiach najczęściej do Młotka powoduje, że budzi on czasem ironiczne uwagi. (Na Zachodzie zaczyna się zwykle od D&D lub systemów superbohaterskich.)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Aken H Bosch
Mamun
Posty: 132
Rejestracja: czw, 22 cze 2006 22:05

Post autor: Aken H Bosch » wt, 16 gru 2008 22:12

Eh, zawsze można wychować... w ostateczności działa wyjaśnienie, że tak długo jak długo gracze nie zaczną myśleć i zastanawiać się nad pewnymi rzeczami, tak długo w Młotku czy innych DeDekach będą trafiać na wrogich magów z czarami w rodzaju 'Wsparcie Artylerii' czy 'Achtung Minen'.

W najgorszym jak dotąd przypadku podziałało za trzecim razem :]
Scio me nihil scire

ODPOWIEDZ