Mag (Wodowy)

czyli Rocket Propelled Grenade albo coś zupełnie innego

Moderator: RedAktorzy

Awatar użytkownika
An-Nah
Mamun
Posty: 144
Rejestracja: czw, 14 cze 2007 19:05

Post autor: An-Nah » wt, 16 gru 2008 20:24

Albiorix, w pełni zgadzam się, jeśli chodzi o Unię ... zresztą jak się człowiek przyjrzy historycznym postaciom, które o tworzenie podwalin Technokracji są podejrzane (mój ulubiony przykład - Kepler, którego matka była oskarżona w procesie o czary i uniknęła wyroku dzięki wstawiennictwu syna), okazuje się, że granica między Technokracją a Tradycjami nigdy nie była jednoznaczna i sztywna... To można też pięknie zaobserwować, patrząc na Nephandi i Maruderów - Nephandusem czy Maruderem zostaje się raz i na zawsze (przynajmniej w teorii), w wypadku Technokracji nie ma takiego elementu, który by jednoznacznie zmieniał psychikę czy duszę (nie liczę prania mózgu :P) - przejścia w obie strony się zdarzają (graczka dochodząca gra byłą agentką NWO :) )

A propo, u ciebie w Wawie cisza, u mnie za to w Krakowie rozejm trwa od paru lat, bo Administrator problemów mieć nie chce, a Zakon Hermesa trzęsie UJ (nie mówiąc o sporych wpływach Chóru, który się resztą tradycji pożarł dość porządnie i dopiero teraz do konsensusu dochodzi...)

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1497
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » wt, 16 gru 2008 22:04

Albiorix pisze:Wilkołak jest o wyrzynce właśnie i bohaterskim umieraniu, braterstwie broni, przegrywaniu wojen i takich tam cudach.
Owszem. Ale czym innym jest śmierć klimatyczno-heroiczna, a czym innym bezmyślna wyżynka.
Albiorix pisze:Nie trawię wilkołaków, bo mają silny instynkt stadny a ja nie.
O to to.
Albiorix pisze:W ED można być herosem pełnym przywar, byle herosem.
Vide mój ulubiony bohater.
Albiorix pisze:Nie kombinujący gracz z arete 5 jest niegroźnym wariatem i nie powinien mieć arete 5 ;)
Przypomniał mi się Dworkin z "Amberu". Pozornie b. niegroźny staruszek.
Albiorix pisze:Sytuacja kampanii była raczej taka że magowie usiłowali nie popełnić samobójstwa za pomocą magii.
:D
Albiorix pisze:technokracja Warszawy nie była problemem, dogadała się z lokalnymi magami tradycji i zawarli układ o nieagresji. Magowie obiecali nie robić w mieście nic wybuchowego a wszystkie poważne badania prowadzić poza województwem Mazowieckim. Technokraci za to składają zwierzchnikom raporty regularne że problemu z tradycjami w Warszawie praktycznie nie ma i ograniczają się do robienia młodym magom co miesiąc na politechnice wykładu o tym że magii nie ma i wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć. Do tego technokraci Politechniki i technokraci Uniwersytetu ciągle walczą między sobą o fundusze.
Poolska norma ;-).
Albiorix pisze:Za to w Krakowie technokracja jest starożytna i wszechpotężna, rządzi nią sam Kopernik
Scyborgizowany, sklonowany czy zmodyfikowany genetycznie?
Albiorix pisze:Co do tego że gracze muszą myśleć - przymusu nie ma. Są tradycje łatwiejsze i trudniejsze. Akaszik musi co najwyżej koncentrować Chi w pięści
Aż szkoda nie użyć całej piękniej filozofii Dalekiego Wschodu...
Albiorix pisze:a ekstatyk może sobie zaśpiewać.
No tak, akurat Ekstatykom przystoi intuicyjne rozumienie Rzeczywistosci.
Albiorix pisze:Hermetyk i verbenka mogą jechać na gotowych czarach, to ich ogranicza ale ułatwia.
Ale jadąc na gotowych nie powinni umieć wyjść (nawet myślą) poza włąsny Paradygmat i dostrzec jego niezupełność.
An-Nah pisze:
Q pisze:A jaki paradygmat będzie obowiązywać w końcu? ;-)
Nie mam pojęcia :P Nie mam tego ustalonego - wszystko zależy od tego, co zrobią gracze - i co zrobią moi NPC, oczywiście - ale nie zakładam niczego z góry.
Och my biedni, będziemy żyć w ontologicznym chaosie...
An-Nah pisze:Zresztą nie jestem zwolenniczką teorii o jednolitym paradygmacie. Może istnieć paradygmat dominujący, ale mimo wszystko nawet na etapie jednostki trudno o stuprocentową jednoznaczność. Ludzie są na to za skomplikowani :P
Polecam "Nocną straż" Seana Stewarta jako źródło inspiracji.
An-Nah pisze:Zresztą pojawił się na etapie graczowym projekt stworzenia systemu dwóch połączonych dość luźno światów, z których jeden podporządkowany byłby paradygmatowi technokratycznemu, a drugi tradycyjnemu
To znów przypomina powieść "Widmowy Jack" Zelazny'ego.
Aken H Bosch pisze:Co do ograniczeń postaci i własnych wynalazków: u mnie BARDZO rzadko zdarzało się, by któryś z graczy dobił do 5 lub 6 w czymkolwiek (no, może poza siłą woli czy człowieczeństwem :D ) - a jeśli nawet, to albo kosztem czegoś albo stawał się jednocześnie potęgą i zagrożeniem jednocześnie, co powodowało że mając moc, nie używał jej zbyt często.
W sumie temu służy m.in. Paradox.
Aken H Bosch pisze:No, ale już odpowiedź na pytanie, dlaczego wagon z Leninem był szczelnie zaplombowany...
A znasz "Mumię" A. Łazarczuka? ;-)
Albiorix pisze:Problem technokracji jest taki że nie ma paradygmatu technokratycznego. Są różne tradycje technokratyczne o różnych poglądach.
Jednego paradygmatu magicznego też nie ma. Co Tradycja to światopogląd.
Albiorix pisze:Zjednoczyli się kiedyś żeby uwolnić ludzkość spod tyranii świat podzielony równo między Chór, hermetyków i verbeny. Im są silniejsi tym mniej ich jednoczy wspólny wróg a więcej dzielą odwieczne różnice
Natomiast Magów teraz łączy wspólna walka. Prewaga przeciwnika dobrze im robi na jedność.
Albiorix pisze:To ta sama wojna w której kiedyś kiedyś dawno dawno temu wygrała frakcja która wymyśliła Triadę, światło i spadanie rzeczy w dół.
Ciekawe swoją drogą jak wyglądał Wszechświat zanim powstały pierwsze paradygmaty? ;-)
inatheblue pisze:Zagraliśmy raz LARPa arcymagami, takimi z kropkologią powyżej 5. Fabuła była taka, że z powodu grożącej Ziemi nieuchronnej zagładzie zgromadziła się Rada Arcymagów, żeby... opuścić planetę i sterraformować nową.
I to jest piękne w Magu to łączenie magii i SF.
An-Nah pisze:Albiorix, w pełni zgadzam się, jeśli chodzi o Unię ... zresztą jak się człowiek przyjrzy historycznym postaciom, które o tworzenie podwalin Technokracji są podejrzane (mój ulubiony przykład - Kepler, którego matka była oskarżona w procesie o czary i uniknęła wyroku dzięki wstawiennictwu syna), okazuje się, że granica między Technokracją a Tradycjami nigdy nie była jednoznaczna i sztywna...
Cóż. Wybitne umysły szukają swojej drogi samodzielnie i wykraczają poza paradygmaty.
An-Nah pisze:A propo, u ciebie w Wawie cisza, u mnie za to w Krakowie rozejm trwa od paru lat, bo Administrator problemów mieć nie chce, a Zakon Hermesa trzęsie UJ (nie mówiąc o sporych wpływach Chóru, który się resztą tradycji pożarł dość porządnie i dopiero teraz do konsensusu dochodzi...)
To w końcu jaka jest prawda o Technokracji w Krakowie? Czyżby to też była tylko kwestia paradygmatu ;-).
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
An-Nah
Mamun
Posty: 144
Rejestracja: czw, 14 cze 2007 19:05

Post autor: An-Nah » wt, 16 gru 2008 22:14

Kwestia paradygmatu MG, myślę :)

Żarłam sie kiedyś z jedną panią o to strasznie. Ona ma bardzo "podręcznikową" Technokrację - z pogromami, praniem mózgów, pokojem 101... I mimo, iż uznaje, ze technokrata też człowiek, bardzo silnie rozgranicza obie frakcje - współpraca i próby rozejmów nie wchodzą w grę, jeśli ktoś zmieni strony, może liczyć na kulkę w łeb od dawnych sojuszników. Dodatkowo technokracja ma wtyki wszędzie i to cud, że magowie w LA (gdzie dziewczyna prowadzi) mogą mieć normalne życie. Chyba ta wszechmocna Technokracja jest u niej ślepa :P U mnie większe są szanse na technokratę który uzna, że dewianta nie opłaca się odstrzelić, że dewiant może przydatny być... ba, mam nawet "techoli" z poczuciem kosmicznej równowagi :)
No ale pożarłam się z nią, a skończyło się na tym, że u niej pogrywam :)

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1108
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » wt, 16 gru 2008 23:16

Q pisze:
inatheblue pisze:Zagraliśmy raz LARPa arcymagami, takimi z kropkologią powyżej 5. Fabuła była taka, że z powodu grożącej Ziemi nieuchronnej zagładzie zgromadziła się Rada Arcymagów, żeby... opuścić planetę i sterraformować nową.
I to jest piękne w Magu to łączenie magii i SF.
Ja myślę, że twórczy MG, jak to wcześniej zostało wspomniane, wrzuci wszystko do wszystkiego. Parę lat wcześniej zanudzałam drużynę wiktoriańską Anglią w każdym dostępnym systemie. Teraz nawet mój Exalted przypomina SF, napędzanie statku radioaktywnym jadeitem i konsola w postaci kuli-szpieguli, która w razie problemów wywala niebieski ekran to tylko drobne szczegóły. Obsesje należy zmieniać co rok-półtora, żeby się nie znudzić :P
Co do Technokracji, grałam u kolegi twardogłową Technokracją, eliminującą dewiacje Rzeczywistości, ale to dopiero był slapstick... W pewnym momencie jedną z głównych ról pełniła kapibara mojej mentorki-Progenitorki (BG, koleżanka), wyciągnięta na poczekaniu z nesesera. Nie pamiętam, po co nam była. Szpiegowskie kolibry i lateksowe wdzianka też się pojawiały, całość sprawiała dość maruderskie wrażenie.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1497
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 17 gru 2008 01:05

An-Nah pisze:Kwestia paradygmatu MG, myślę :)
No tak. Jak już pisała Ina to najpotężniejsza Tradycja.
An-Nah pisze:Ona ma bardzo "podręcznikową" Technokrację - z pogromami, praniem mózgów, pokojem 101...
W końcu skoro przyjmujemy dany system to z dobrodziejstwem inwenatrza ;-).
An-Nah pisze:I mimo, iż uznaje, ze technokrata też człowiek, bardzo silnie rozgranicza obie frakcje - współpraca i próby rozejmów nie wchodzą w grę, jeśli ktoś zmieni strony, może liczyć na kulkę w łeb od dawnych sojuszników.
W zasadzie jest to słuszne podejście, ale muszą zdarzać się różne przypadki jednostkowe. Jak to w życiu.

(BTW. w wypadku magów ta "kulka" to chyba fireball ;-).)
An-Nah pisze:Dodatkowo technokracja ma wtyki wszędzie
Że we wszelkich instytucjach to normalne - w końcu ten porządek świata to oni budowali.
An-Nah pisze:U mnie większe są szanse na technokratę który uzna, że dewianta nie opłaca się odstrzelić, że dewiant może przydatny być...
Na zdrowy rozum powinni być i tacy, ale jednak w mniejszości chyba. A jeśli już powinni traktować tych dewiantów b. instrumentalnie. (Przynajmniej do momentu, aż wytworzą się jakieś bardziej osobiste więzi.)
An-Nah pisze:ba, mam nawet "techoli" z poczuciem kosmicznej równowagi :)
Zważywszy na to, że mówi się np. o interpretowaniu giełdowych trendów wg. kategorii Taoizmu (a media i finanse niby kto ma w garści ;-) ) brzmi to wiarygodnie ;-).
An-Nah pisze:No ale pożarłam się z nią, a skończyło się na tym, że u niej pogrywam :)
C'est la vie...
inatheblue pisze:Ja myślę, że twórczy MG, jak to wcześniej zostało wspomniane, wrzuci wszystko do wszystkiego.
Right, przy czym jednak są systemy do których takie coś pasuje bardziej (np. Mag) i takei do których dana rzecz pasuje mniej.
inatheblue pisze:Teraz nawet mój Exalted przypomina SF, napędzanie statku radioaktywnym jadeitem i konsola w postaci kuli-szpieguli, która w razie problemów wywala niebieski ekran to tylko drobne szczegóły.
Jak Ci to przejdzie na literaturę "Ruch generała" doczeka się konkurencji ;-).
inatheblue pisze:Obsesje należy zmieniać co rok-półtora, żeby się nie znudzić :P
Mi tam dobrze z moją obsesją na punkcie klasycznej SF. (Choć mam i pomniejsze: "Amber", wampiry...)
inatheblue pisze:grałam u kolegi twardogłową Technokracją, eliminującą dewiacje Rzeczywistości, ale to dopiero był slapstick... W pewnym momencie jedną z głównych ról pełniła kapibara mojej mentorki-Progenitorki (BG, koleżanka), wyciągnięta na poczekaniu z nesesera. Nie pamiętam, po co nam była. Szpiegowskie kolibry i lateksowe wdzianka też się pojawiały
Brzmi zupełnie jak z "Elektrycznych bananów..." M.P. Jabłońskiego i niektórych grotesek Mistrza Lema... ;-)
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
An-Nah
Mamun
Posty: 144
Rejestracja: czw, 14 cze 2007 19:05

Post autor: An-Nah » śr, 17 gru 2008 08:47

Q pisze:
An-Nah pisze:U mnie większe są szanse na technokratę który uzna, że dewianta nie opłaca się odstrzelić, że dewiant może przydatny być...
Na zdrowy rozum powinni być i tacy, ale jednak w mniejszości chyba. A jeśli już powinni traktować tych dewiantów b. instrumentalnie. (Przynajmniej do momentu, aż wytworzą się jakieś bardziej osobiste więzi.)
No wiesz, piękny przykład: współpraca między lekarzem sądowym (Eutanatos, postać gracza) a policjantem (NWO, enpec). Przydzielili ich sobie nawzajem oficjalni (tzn śpiący) przełożeni, nieświadomi z czym mają do czynienia. Obecnie pracują razem od paru lat i od paru lat wiedzą o co chodzi. Większe ma z tym problemy agent NWO, paskudnie się czuje, że nie dość, że musi pracować z dewiantem, to jeszcze zaczął tego dewianta szanować. Raz przez to biedak wylądował u psych-opa :)

Co do brania systemu z dobrodziejstwem inwentarza, to jestem przeciw. To znaczy, założenia tak, ale modyfikowanie ich jest jak najbardziej na miejscu... Założenie, że po żadnej ze stron nie znajdą się myślące osoby zupełnie mi nie pasuje - a że świat u mnie ma na karku problemy z Rękawicą (nieco się wysłużyło badziewie...) i uchachanych tym Nephandi, myślące postaci są tym bardziej potrzebne...

Btw, postrzeganie Nephandi jako tych ostatecznie złych też mi nie pasuje. W końcu służą jednej z trzech sił, które budują tę kosmiczną równowagę, prawda? A więc są potrzebni równowadze - nawet, jeśli sami nie mają o tym pojęcia.
Równowaga to w końcu chodzenie po krawędzi.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1497
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 17 gru 2008 09:39

An-Nah pisze:Co do brania systemu z dobrodziejstwem inwentarza, to jestem przeciw. To znaczy, założenia tak, ale modyfikowanie ich jest jak najbardziej na miejscu... Założenie, że po żadnej ze stron nie znajdą się myślące osoby zupełnie mi nie pasuje
Mi też nie, przyczym uważam po prostu, że skoro podręcznik mówi o wojnie, zawieszenia broni muszą być ciche, nieliczne i solidnie umotywowane.
An-Nah pisze:Btw, postrzeganie Nephandi jako tych ostatecznie złych też mi nie pasuje. W końcu służą jednej z trzech sił, które budują tę kosmiczną równowagę, prawda? A więc są potrzebni równowadze - nawet, jeśli sami nie mają o tym pojęcia.
Barkeryzm widzę, barkeryzm... ;-)

(A Równowaga, Równowagą, ale jak ze trzech zabić to Równowagi tym znaczaco nie zakłócimy ;-). )
An-Nah pisze:Równowaga to w końcu chodzenie po krawędzi.
Mage: The Blade Runner?

ps. magowie mają tylko jedną wadę... strasznie up*** krwiopijce z nich wyrastają... jak nie Nagaraja to Tremery (tfu)...
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
inatheblue
Cylon
Posty: 1108
Rejestracja: pt, 10 cze 2005 16:37

Post autor: inatheblue » śr, 17 gru 2008 11:55

Zgodzę się, że Technokracja i Tradycje faktycznie należą do Równowagi (gdyby tak się cofnąć do czasów Renesansu, to właśnie Technokracja to good guys - nadmiar magii w środowisku, a zwłaszcza magicznych stworzeń, poważnie zagraża ludziom).
Ale jestem stanowczo przeciwna pluszowym Nepheandi. Oni są raczej objawem choroby toczącej Trójcę i nie są do niczego potrzebni. Zło istnieje i bez nich. BTW zawsze miałam problem z wprowadzaniem ich w scenariusze, fabularnie też byli najczęściej zbędni. Dość nudni jako wróg IMHO.

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » śr, 17 gru 2008 12:11

Nephandi reprezentują entropię i tyle.

Jeśli chodzi o równowagę, to wszyscy realnie mają ją gdzieś. I każda składowa trójcy, wszystkie tradycje, wszyscy magowie. Jeśli ktoś mówi o zachowaniu równowagi to jest hipokrytą, wariatem albo należy do nielicznych wyjątków. Nie ma żadnej równowagi. To wymysł jakichś wschodnich oszołomów idealistów.

Gdyby była jakaś równowaga to cały ten system działałby wiecznie w cyklach tworzenia i odtwarzania. Żadnych takich cykli nie ma i nigdy nie było. Każdy rozdział wojny wstąpienia kończy się na innych zasadach gry niż się zaczynał. Tymczasem wszystko wskazuje na to że jest albo zbieżny do nieskończoności albo skazany na zagładę.

Miałem dwóch nie-złych nephandi, żaden z nich nie był może dobry ani uroczy ale w sumie byli akceptowalni. Jeden, ex-technokrata, uważał entropię i zagładę wszystkiego za proces absolutnie nieuchronny i nie wymagający popędzania, za to fascynujący do obserwacji i badań. Drugi był miłośnikiem dobrego umierania i uważał że wszechświat powinien iść do piachu, ale w humanitarny sposób i na dobre. Zajmował się manipulacją polityczną bo jego ideałem był możliwie humanitarny, bezbolesny i permanentny upadek społeczeństw i cywilizacji :)
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1497
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 17 gru 2008 15:13

inatheblue pisze:Zgodzę się, że Technokracja i Tradycje faktycznie należą do Równowagi (gdyby tak się cofnąć do czasów Renesansu, to właśnie Technokracja to good guys - nadmiar magii w środowisku, a zwłaszcza magicznych stworzeń, poważnie zagraża ludziom).
Nie da się ukryć.
inatheblue pisze:BTW zawsze miałam problem z wprowadzaniem ich w scenariusze, fabularnie też byli najczęściej zbędni. Dość nudni jako wróg IMHO.
Bo chyba już wyrośliśmy z czarno-białych podziałów, a oni są tak czarni, że ho...

Albiorix pisze:Nephandi reprezentują entropię i tyle.
Swoją drogą jakże piękny byłby paradygmat wolny od entropii ;-).
Albiorix pisze:Jeśli chodzi o równowagę, to wszyscy realnie mają ją gdzieś. I każda składowa trójcy, wszystkie tradycje, wszyscy magowie. Jeśli ktoś mówi o zachowaniu równowagi to jest hipokrytą, wariatem albo należy do nielicznych wyjątków.
I właśnie dzięki temu starciu równowaga istnieje. Zabawne, nie? ;-)
Albiorix pisze:Tymczasem wszystko wskazuje na to że jest albo zbieżny do nieskończoności albo skazany na zagładę.
Ale, że do nie doszło ani do jednego, ani do drugiego jak dotąd można rzec, że ta równowaga istnieje, tylko objawia się w coraz nowych formach,
Albiorix pisze:Miałem dwóch nie-złych nephandi, żaden z nich nie był może dobry ani uroczy ale w sumie byli akceptowalni. Jeden, ex-technokrata, uważał entropię i zagładę wszystkiego za proces absolutnie nieuchronny i nie wymagający popędzania, za to fascynujący do obserwacji i badań. Drugi był miłośnikiem dobrego umierania i uważał że wszechświat powinien iść do piachu, ale w humanitarny sposób i na dobre. Zajmował się manipulacją polityczną bo jego ideałem był możliwie humanitarny, bezbolesny i permanentny upadek społeczeństw i cywilizacji :)
Pierwszego sobie chyba pożyczę ;-). Drugi - fajny idealista, ale jak doprowadzić do upadku w sposób bezbolesny? Pozostaje chyba jakaś broń chemiczna zabijająca w czasie snu (przynajmniej tam gdzie dominuje paradygfmat Technokracji) ;-).
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

Awatar użytkownika
Albiorix
Klapaucjusz
Posty: 2055
Rejestracja: pn, 15 wrz 2008 14:44

Post autor: Albiorix » śr, 17 gru 2008 15:36

No wiesz, upadek cywilizacji jest konieczny, prędzej czy później i zawsze jest nieprzyjemny. Upadał Babilon, Rzym, Imperium Brytyjskie (w sensie - Indie, Ameryka itd to już nie są kolonie), Złota Orda, Rosja Romanowów itd itp. Upadały kolejne systemy polityczne. Każde si wszystkiego zostają zwykle małe kraje z innym ustrojem, cień dawnej potęgi. Z reguły wiąże się z tym wojna, kryzys, głód, anarchia, panika itd.

Skoro wiadomo że takie USA tak czy siak musi upaść bo wszystkie mocarstwa upadają, trzeba zatroszczyć się żeby upadło możliwie spokojnie i gładko i szybko, tak by bez zbędnych ofiar stać się krajem trzeciego świata. Ograniczenie płodności, psucie edukacji, długotrwały kryzys ekonomiczny ale taki żeby nie było głodu - to wszystko dobre metody by oszczędzić ludziom nieuchronnego cierpienia :) Warto też zadbać żeby na gruzach nie stworzyło się żadne sensowne nowe państwo.
nie rozumiem was, jestem nieradioaktywny i nie może mnie zniszczyć ochrona wybrzeża.

Awatar użytkownika
Q
Pciuch
Posty: 1497
Rejestracja: wt, 25 lis 2008 18:01

Post autor: Q » śr, 17 gru 2008 16:25

Fajno, ale taki upadek (pomijajac brak odrodzenia) to raczejzabawa fajna dla Eutanatosa. Nephandi marzy się całkowita zagłada. Więc facet sam sobie przeczy, bo nawet jeśli upadek USA będzie ostateczny, to dobijanie niedobitków będzie procesem. i długim. i niewdziecznym. Mój patent z gazem jest - z punktu widzenia nephandyjskiej logiki - chyba jednak skuteczniejszy.

(No, chyba, że to dobijanie niedobitków ma być właśnie frajdą i bonusem.)

Swoją drogą: ilu by trza Nephandi, by przeważyli wpływy NWO w polityce i Syndykatu w ekonomii?
forum miłośników serialu „Star Trek”, gdzie ludzi zdolnych do używania mózgu po prostu nie ma - Przewodas

ODPOWIEDZ