WT I - Pożegnanie

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany

Który z tekstów przypadł Ci najbardziej do gustu?

Xiri "Ja, kretyn"
2
4%
Hitokiri "Pożegnanie"
0
Brak głosów
Radioaktywny "Profesor"
2
4%
marinho "Czas pozornego odejścia"
0
Brak głosów
Teano
6
12%
Lafcadio "Pożegnanie"
17
34%
BlackHeart "Wizja przyszłości"
0
Brak głosów
Buka "Pożegnanie"
0
Brak głosów
Meduz "Czułe pożegnanie"
0
Brak głosów
Nath "Dzień dobry"
8
16%
Marcin Robert "Dialog wydawców, czyli żegnajcie przesądy"
3
6%
Zabroniona "Żegnaj się z Bogiem"
3
6%
Varelse "Post factum"
2
4%
Wyklęty "Ostatnia modlitwa"
1
2%
Talto "Pożegnanie"
1
2%
Ellaine "Ostatnie słowo"
0
Brak głosów
KPiach "Dawno, dawno temu"
1
2%
Mort00s "Obietnice"
1
2%
Sexy Babe "Bye-bye, maszkaro"
1
2%
marq12 "Może jednak"
2
4%
 
Liczba głosów: 50

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

WT I - Pożegnanie

Post autor: kiwaczek » ndz, 09 gru 2007 20:12

Gratulacje dla wszystkich, którym udało się nam opowiedzieć interesującą fantastyczną historię mimo ograniczeń narzucanych przez krótki dialog.

Wszyscy Autorzy, którzy brali udział w tej edycji Warsztatów Tematycznych, mogą teraz zaprezentować własne utwory, które powstały bez ograniczeń formalnych narzuconych odgórnie.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Xiri Ja, kretyn

- O! Joł, nekroelfie! Co wpadasz tak do pracowni i walisz drzwiami?
- Postanowiłem. Dziś powiem ci pa pa.
- A dokąd wyjeżdżasz?
- Ja? Ja?!?! To ty się wynosisz! Wypieprzę cię w kosmos razem z doniczką!
- Gorzej? Skąd ta napaść?
- W całej Olduvai śmieją się ze mnie, zamiast się bać! Ludzie, gnomy, nawet liliputy. I to przez ciebie! Byłem najpotężniejszym nekromantą w kraju. Moje zombiaki siały strach i rozpacz. A teraz co? Truposze mają słabość do trunków i uwalają się pod knajpami w dwa trupy! Dzieje się tak, odkąd cię mam.
- Ej! Potrzebujesz mnie! Dzięki mnie latasz, twe suczki z haremu są najpiękniejsze, a radość duszy nie opuszcza. Możemy gadać o wszystkim! O kupie, siku i nocniku!
- Właśnie... gadać. Maryśka nie gada!
- A jednak gadamy. Ej, co robisz? Tylko nie przez okno!
- No dobra, to przez teleport.
- Ziom, nie rzuuuu...
- Żegnam. Uff. Nareszcie. Teraz odzyskam autorytet. Hej! Kto puka do drzwi? Melania? To ty masz pryszcze?! A twoja skóra... A twarz! Ej! Zioło! Zmieniłem zdanie!

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Hitokiri Pożegnanie

- Mateo, gnoju, okłamałeś mnie! Obiecałeś, że z tym skończysz! Wiesz, że przemyt artefaktów karzą śmiercią!
- Nic mi się nie stanie. Siedzę w tym od dawna i żyję. A w ogóle, co cię ugryzło? Wcześniej się tak nie martwiłaś. Aila?
- Śniło mi się, że umierasz.
- Ech... To tylko sen. Może i jesteś wieszczką, ale czasami się mylisz. Trasę stąd do Gaary znam jak własną kieszeń, a cały towar schowaliśmy tak, że go nie znajdą. Po za tym niełatwo mnie złapać. Bez obaw, wrócę. Przywiozę mnóstwo pieniędzy, uciekniemy stąd i nie będziesz już musiała bać się Inkwizycji.
- Ten sen był tak realistyczny... Osaczyli was, tam gdzie rosły martwe drzewa i płynęła zatruta rzeka. Ktoś zdradził. Boję się, mam tylko ciebie!
- Spokojnie, siostrzyczko. Nie minie tydzień, a już będę z powrotem. A ty bądź gotowa do wyjazdu. No, muszę już iść. Mam za godzinę być u Snoriego, a jeszcze muszę załatwić kilka spraw.
- Uważaj na siebie.
- Bez obaw. Do zobaczenia!
- Do zobaczenia. Żegnaj...

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Radioaktywny Profesor

- Alan, puszczam cię wolno. Wyjdź z klatki i uciekaj szybem wentylacyjnym. To, co się wydarzy, ciebie nie dotyczy. Nie mogę cię narażać.
- A ja nie mogę pana zostawić na pastwę wojska! Profesorze, nie po tym, co razem przeszliśmy w tym laboratorium…
- Wiem, Alan. Przeszliśmy długą drogę. Byłeś doskonałym królikiem doświadczalnym. Lepszego nigdy bym nie znalazł. Dlatego nie chcę, by i ciebie wojsko złapało. Mnie co najwyżej zamkną w więzieniu, ale ciebie uznają za dziwadło i skatują. Nie mogę na to pozwolić. Muszę sam ponieść konsekwencje swoich eksperymentów.
- Pana eksperymenty miały służyć polepszeniu bytu ludzkości! Co w tym złego?
- Alan, jesteś dobrym szebalem, ale, proszę, nie próbuj rozumieć zasad kierujących światem. Szkoda nerwów. O, słyszysz? Są już blisko. Lepiej pośpiesz się.
- Profesorze, uciekaj ze mną!
- Dokąd? Jestem rozpoznawalny w całym kraju, wszędzie mnie namierzą. Ty to co innego - starałem się ukryć ciebie przed światem i udało mi się. A teraz właź do szybu. No, dalej!
- Profesorze, ja…
- Alan, bez dyskusji! Słyszę ich już na korytarzu!
- Ja zawsze w pana wierzyłem. Któregoś razu ludzie docenią pana geniusz. Do…do widzenia.
- Żegnaj, Alan…I dziękuję.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

marinho Czas pozornego odejścia

- Pamiętasz Szawła z Tarsu zwanego świętym Pawłem? Opowiadałem ci kiedyś o nim?
- Nie i nic mnie nie on obchodzi. Nam wszystkim bardzo zależy na tym, byś pozostał jeszcze wśród nas.
- Pawłowi wydawało się, że powinien gwałtownie występować przeciwko imieniu Jezusa Nazarejczyka. W Jerozolimie skazywał na śmierć wielu chrześcijan. Czy Paweł zasługuje na miano świętego?
- Jaki ma to związek z tobą?
- Pewnego dnia Szaweł był w drodze do Damaszku, gdzie miał pojmać chrześcijan. Nieoczekiwanie trafił go promień jaskrawego światła. Przyjął imię Paweł i zbudował kościół, który trwa do dzisiaj. Kto jest prawdziwy Szaweł czy Paweł?
- Oboje to jedna i ta sama osoba.
- Nie. Szaweł bez bezpośredniej informacji od Jezusa nigdy nie zostanie Pawłem. Jezus, który nigdy nie umarł nie może zmartwychwstać.
- Nie rozumiem cię.
- Pogódź się z moim odejściem. Jeżeli nie odejdę nigdy nie będę tym kim mam być.
- Nie pozwala mi na to sumienie.
- To nie sumienie lecz czas jest wrogiem. Dzisiaj ja zwyciężę czas.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Teano

- Podaj mi tamtą mini.
- Ty poważnie? Naprawdę chcesz wyjechać?
- Wyglądam na osobę skorą do żartów?
- Nie, ale...
- Co ty mi tu dajesz?
- Osełkę.
- Zgłupiałeś? Jadę na urlop! Wiesz, co to urlop? Po tysiącach lat nienagannej pracy chyba mi się należy?
- Ale przecież twój zawód... Nie możesz...
- Nie mogę? Nie mogę? O syndromie wypalenia słyszałeś? Czuję się pusta w środku. Zbrzydłam. Musze zadbać o siebie! Koniec z nadgodzinami, pracą w nocy. Koniec gadania o powołaniu. Mam kilkaset lat zaległego urlopu!
- Ale... Ja... Ja ci zabraniam!
- Mam cię podać do sądu pracy? Masz! Pomachaj sobie. Zobacz jak przyjemnie. Jak się kręgosłup wykrzywia. O chorobach zawodowych słyszałeś?
- Myślałem, że lubisz.
- Bo lubię. Ale to nie znaczy, że mam zasuwać cała dobę. Gdy wrócę, praca od ósmej do piętnastej. Weekendy wolne. I dodatek szkodliwy. Oczywiście prawo do urlopu.
- To ci się nie uda. Co się tak szczerzysz?
- Poprą mnie miliardy klientów. Zaprzeczysz? A teraz, adieu!
- Zabierz chociaż kosę! Chociaż kosę...

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Lafcadio Pożegnanie

- Żołnierzu, czy wiesz, co się za chwilę zdarzy?
- Tak, panie majorze!
- Zdajesz sobie sprawę, że to może być wycieczka w jedną stronę?
- Tak, panie majorze!
- W zaistniałych sytuacjach musimy być pewni, że wiesz, na co się porywasz. Bez problemu dawaliśmy sobie radę przy eksploracji oceanów i kosmosu, ale tym razem nasz wywiad nie jest w stanie nawet ustalić co możesz tam spotkać. Czy wciąż chcesz się podjąć tego zadania?
- Tak, panie majorze!
- Jesteśmy gotowi uwiecznić twoje nazwisko, ponieważ byłeś wśród chętnych, którzy zgodzili się poświęcić dla dobra sprawy. Nie możemy ci jednak zagwarantować, że twoje poświęcenie zwróci się ludzkości. Być może pójdzie na marne. Czy jesteś tego świadomy?
- Tak, panie majorze!
- Co jakiś czas będziemy cię wywoływać, nie przewidujemy problemów z łącznością. Jesteś gotowy, synu?
- Tak, panie majorze!
- Z Bogiem, synu. Pluton egzekucyjny! Cel! Pal!

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

BlackHeart Wizja przyszłości

- Rozsądek? Po jaką cholerę mnie nachodzisz? Nie widzisz, że piszę?
- I co? Jak ci idzie?
- Jak krew z nosa, skoro już pytasz. Odkąd mi za to płacą, jakoś mi to nie sprawia frajdy.
- No, ja właśnie w tej sprawie…
- Że niby co?
- Musisz się pożegnać.
- Taa? A z kim?
- Z radością tworzenia. Nikt nie lubi pracy, a twoje hobby właśnie się w nią zamieniło. Poza tym jeszcze te terminy, rozmowy wydawcą, upierdliwość korektorów, niska płaca…
- Co z tego? Nie muszę stać w korkach po drodze do pracy, użerać się ze współpracownikami, wydawać pieniędzy na benzynę. Mogę rozwalić się w fotelu, popijać Dębowe, zapalić fajkę i ogólnie mieć w rzyci wszystko, co jest za drzwiami mojego pokoju. I jest mi z tym cholernie dobrze. Poza tym jestem teraz pisarzem przez duże „P” i poświęcam życie pasji.
- A wiesz, że tam na zewnątrz jest świat?
- Chromolę taki świat. Wsadź go sobie w tyłek, i swoje pożegnania też. Pożegnać mogę co najwyżej właśnie ten świat, ot co. Do widzenia.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Buka Pożegnanie

-Uwierz, uda się. Z tyłu i z lewej jesteśmy osłonięci.
-Jest ich coraz więcej.
-Nawet jeśli, to i tak mamy duże szanse. Przed nami równina, nie mogą nas zaskoczyć. Z moim mieczem i twoimi zaklęciami nie straszne nam żadne orki.
-Ale mam siłę na ledwie kilka podstawowych czarów.
-Zobacz, posuwają się ostrożnie, pewnie słyszeli o nas plotki i się boją.
-Mhm.
-Moglibyśmy zaatakować od lewej, tam są najsłabsi.
-Tak, tak.
-Co to za dźwięk?
-Aktywowałem zaklęcie. Przeniesie cię w bezpieczne miejsce. Przygotowałem je, kiedy gadałeś i rozglądałeś się. Zadziała za chwilę, chciałem mieć czas, żeby się pożegnać.
-Ale...
-Żegnaj.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Meduz Czułe pożegnanie

- Hej!
- Hej!
- Nie pocałujesz mnie?
- Już to zrobiłam... ile można?
- Ale ja przecież na wojnę jadę, z Antarianami. Mogę zginąć!
- Nie ja ci kazałam podpisywać zaciąg...
- Wiem... Przytul mnie.
- Jeszcze raz?
- Przytul mnie, proszę.
- No chodź tu.
- Jak dobrze, jak mi dobrze. Proszę, nie wypuszczaj mnie ze swoich ramion. Ja nie chcę jechać.
- Mazgaj!
- Proszę, zostań moją żoną. Jako jedyny żywiciel rodziny będę mógł zostać…
- Pijany jesteś? Niee… Pijany to byłeś jak podpisywałeś ten pieprzony zaciąg. Jesteś po prostu tchórzem. Czy ty myślisz, że ja bym za tchórza wyszła, co?
- Ależ…
- Idź i walcz… i wróć!
- Dobrze
- Będę czekać!

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-
Ostatnio zmieniony ndz, 09 gru 2007 20:40 przez kiwaczek, łącznie zmieniany 1 raz.
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » ndz, 09 gru 2007 20:13

Nath Dzień dobry

- A więc tak to się kończy, Alverico?
- Wiedziałeś, że tak będzie, Vincent.
- Skłamałbym, gdybym zaprzeczył. Zawsze intrygowały mnie blizny na twoich przedramionach. Czy po mnie też zostanie taka blizna?
- Jak po każdym wampirze, którego zabiłem.
- A czy ta moja będzie jakaś wyjątkowa?
- Zwykła.
- Niewdzięczny! Byłeś moim sługą przez dwadzieścia lat!
- Może odrobinę dłuższa, ale nic nie obiecuję. Zaraz wzejdzie słońce.
- No, właśnie. Skoro o tym mowa, to pewnie zdążyłeś się zorientować, że wampiry nie lubią słońca. Może jednak mnie rozwiążesz i puścimy to nieporozumienie w niepamięć?
- Od początku mówiłem, że cię zabiję. Nie rozumiem twojego zdziwienia.
- Jakoś nigdy nie brałem tych gróźb poważnie.
- Pożegnałeś się już z życiem?
- Dawno, przyjacielu. Będziesz patrzył?
- Tak, ale bez satysfakcji. Nawet ze smutkiem.
- To pocieszające. Oho, świta. Możesz stanąć tak, żeby twój cień padał na mnie?
- Czas na ciebie, Vincent.
- W końcu, co?
- Dobranoc.
- Raczej dzień dobry, przyjacielu.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Marcin Robert Dialog wydawców, czyli żegnajcie przesądy

- Został nam jeszcze ten artykuł Kopernika.
- No tak, O obrotach. Pitagorejski mistycyzm w czasach, gdy mamy empirycznie sprawdzoną teorię Ptolemeusza. I on chce, żebyśmy to opublikowali? Świat się kończy!
- Ale matematycznie jest to nawet dość interesujące, choć dokładnością wyników ustępuje Ptolemeuszowi.
- Może. Jednak trzeba by zmienić całą fizykę, żeby ten heliocentryzm trzymał się kupy.
- Faktycznie. I jeszcze z jego dzieła wynika, że Wenus przechodzi takie same fazy jak Księżyc. Widział kto kiedyś fazy Wenus?!
- Prawdę mówiąc magister Michalik twierdzi, że dostrzegł je przez lunetę.
- Michalik to wróż i astrolog, a nie żaden uczony. Patrzeć w niebo przez lunetę to tak, jakby zaglądać do tej jego szklanej kuli.
- Pełna zgoda. Są nawet dowody na to, że luneta zniekształca obraz nieba.
- No właśnie. W nauce liczą się empiryczne dowody, a nie jakieś fantasmagorie.
- W takim razie odrzucamy czy wstawiamy do działu ciekawostek?
- Odrzucamy. Nie możemy taką pseudonauką psuć renomy naszego pisma.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Zabroniona Żegnaj się z Bogiem

- Odrobina pudru i będzie jak żywy. Panie, świeć nad jego duszą.
- Co pan mnie pindrujesz jak do cyrku? Uff! Zdążyłem, nim żeście mnie pochowali!
- Na Boga, żywy trup!
- A tam, trup. Wróciłem się, bo ani tunelu ze światłem, ni nieba i piekła. Czerń tylko i ziąb straszliwy, a wkoło gwiazdy, jak ja. To sobie myślę, co będę tam tak latał, migotał i nudził się po wsze czasy.
- Tyś umarł! Ostatnie pożegnanie się szykuje.
- Panie, żegnaj to się pan z Bogiem. Do roboty! Ludzi wykopać!
- Oni martwi. Ich dusze...
- Szlajają się po kosmosie. A tam beznadzieja taka, że ho ho! Co robić nie ma. Lepiej wracać, tylko trumnę na wierzch wyjąć, by wyjść można było.
- A UFO, to pan widział jakie?
- Ta, co się zbliżyłem, w aurze mej płonęły te dziwadła. Cholera, ale żem się zrobił jakiś taki sztywny. Pomoże mi pan wyjść z tej trumny? Bierzmy łopaty. Toż to niegodziwość tylu więzić.
- Pozwoli pan, że zemdleję.
- A umrzyj se pan nawet, tylko wracaj szybko, cmentarz pomóc rozkopać. Ja tymczasem zmyję ten makijaż.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Varelse Post factum

- Dzień dobry. Anna Czernicka?
- Marek?
- Niezupełnie...
- Więc.. kto? Przecież to głos Marka!
- Jestem tylko jego avatarem pożegnalnym. Prostą sztuczną osobowością.
- Jak to "pożegnalnym"? Marek nic mi nie mówił, że wyjeżdża.
- Nie miał odwagi przekazać ci tego osobiście. Dlatego właśnie zaprogramował mnie, żebym się z tobą pożegnał w jego imieniu. W tej chwili leci już na Marsa. Chce się odciąć od przeszłości i zacząć zupełnie nowe życie.
- "Odciąć się od przeszłości"? To do niego niepodobne... Podał oprócz tego jakąś bardziej konkretną przyczynę?
- Nie. To znaczy... Mam koniecznie ci przekazać, że to nie ty byłaś powodem... nie ty byłaś powodem...
- To się miało tak zaciąć? Tak cię zaprogramował?
- ...nie ty byłaś powodem...
- Tak. To jest zamierzone. Chciał to podkreślić. Nie chciał, żebym się obwiniała, nie chciał, żebym myślała, że mu w ogóle jeszcze na mnie zależy...
- nie ty...
- Kłamiesz!
- ...nie ty byłaś powodem...
- Milcz!
- ...nie ty byłaś powodem... nie ty...

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Wyklęty Ostatnia modlitwa

- Co tutaj robisz?! To dom Boży! Odłóż broń, jeżeli chcesz tu wejść!
- Gottes? Czas, przywitać się mit deinem Gott, ojcze!
- Czemu?...
- Wir wissen, my wiemy, że pomagałeś Juden. Ukrywałeś ich, aber oni teraz ci nicht hilfe... nie pomogą. Ani Juden, ani twój judische Gott! Was? Klękasz przede mną? Recht, teraz ich... ja... jestem der Herr uber Leben und Tod... panem życia i śmierci! Flehen... błagaj mnie o życie!
- Nie klękam przed tobą. Klękam przed Bogiem. Chcę się pożegnać ze światem modlitwą. Zdrowaś Mario...
- Es tut mir leid, Pfarrer, ale nie mam Zeit... czasu... na twoje zabobony... Du musst sterben... umrzeć!
- ...błogosławionaś...
- Was... Co się dzieje?...
- ...Święta Mario...
- Czemu ten pistolet nie strzela?!
- ...w godzinie śmierci naszejjj...
- Wreszcie. Nie żyje. Cholera. Musieli mi wpakować przez pomyłkę parę ślepych naboi. Tak... A ta figurka... Nie. Kule nie mogły przez niego przeniknąć... widocznie nie trafiłem. Tak. Na pewno. Nic tu po mnie.
- ...Amen...

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Talto Pożegnanie

- Jeszcze nie wyruszyliście? Czas ucieka. Odezwała się kolejna trąba. Trzeci jeździec przybywa. Niedługo zawali się ostatnie przejście. Musicie się spieszyć.
- Myślisz, że ta ucieczka ma sens?
- Jeżeli, jakimś cudem, ktoś z was przeżyje i przekroczy bramę, to tak.
- To dlaczego nie pójdziesz z nami?
- Zawsze bałam się Apokalipsy. Nie tego, że umrę. Bałam się, że przeżyję.
- Dlatego chcesz zginąć, jako jedna z pierwszych?
- Dlatego chcę zginąć, jako jedna z pierwszych. I tak ktoś musi zostać i spróbować opóźnić atak, żebyście mieli większe szanse.
- Nie potrafię cię zrozumieć.
- Nigdy nie potrafiłeś. Najpierw nie miałeś na to czasu, byłeś zajęty. Później założyłeś drugą rodzinę i nie miałeś już ochoty.
- Żałuję każdej straconej chwili z tobą.
- Nie wracajmy teraz do przeszłości.
- Mówię o przyszłości. O tym, że nigdy nie będzie okazji, aby cię poznać.
- Tato, idź już!
- Żegnaj córeczko!

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Ellaine Ostatnie słowo

Esesowi, za pomysł.

- Dzisiejszy dzień nie należał do najlepszych, prawda? Dzięki za pomoc w tym całym zamieszaniu! Naprawdę, bez ciebie nie poradzilibyśmy sobie z pozamykaniem klatek.
- Przestań do niego nawijać! Przecież to tylko robot.
- Należą mu się podziękowania. X-12, dziękujemy ci za współpracę. Musimy się pożegnać, ale może kiedyś znów się zobaczymy, prawda?
- T-a-k.
- Świetnie! Do zobaczenia, X-12.
- Żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-...
- Co ci jest?
- Chyba się zaciął...
- Żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-...
- Nie mówisz tego poważnie?
- Żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-...
- Błagam...
- Żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-żeg-... -naj.
- Nie! Nie! NIE! To nie tak... Błagam!
- Nie pomożesz mu. Odszedł. Był dobrym robotem, ale... to tylko robot, był stary i zdezelowany. Przepalił się, dzień był ciężki, dla wszystkich.
- Jesteś pewien, że nie dałoby się go naprawić?
- Do X-12 nie produkuje się już części zapasowych.
- Szkoda... Żegnaj, X-12... Będę o tobie pamiętać.
- Chodź. Mamy jeszcze sporo pracy.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

KPiach Dawno, dawno temu…

- Otwierać! Otwierać!
- Jaśko, co się dzieje? Kury jeszcze nie piały!
- Otwierać w imieniu księcia!
- Otwórz, kobieto, bo nam chałupę rozwalą.
- Już! Już!
- Otwie… Nareszcie. Wyście są Jaśko Dratwa?
- Tak.
- Mam rozkaz pojmać was i doprowadzić przed oblicze księcia.
- Jaśko! Za co?
- Zawrzyj dziób kobieto. Pozwolicie pożegnać się z dziatwą?
- Byle żwawo.
- Ale za co, panie oficerze?
- Wasz chłop brał udział w zamachu na książęcego jaszczura.
- Jaśko! Ty!
- Czas był, co by poczwara sczezła.
- A nie pomyśleliście, że dobrem wspólnym była? Turyści przyjeżdżali, skarb księstwa zasilali. A niektórzy nawet pielgrzymki organizowali.
- Do rzyci z takim dobrem! Dziołchy na zatracenie szły tylko z podegrodzia, nigdy zza murów. A w tłuszcz tamci obrastają.
- Tak. Dajcie ręce, skrępować was muszę. A zaspokoicie moją ciekawość: coście zrobili tej Wandzie, że jaszczur po niej w takich męczarniach zdychał?
- Do wioski kostropatych zawiodłem. Prawie wszyscy ją wychędożyli.
- Jaśko!
- Dbaj, stara, o nasze dzierlatki!

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Mort00s Obietnice

-Ale obiecaj, że wrócisz.
-Obiecuję.
-Będziesz ostrożny?
-Postaram się.
-Nie zapomnisz o nas...?
-Jak mógłbym zapomnieć!
-Jak wrócisz, to zabierzesz nas znowu nad rzekę, prawda?
-Ależ oczywiście!
-Napiszesz?
-Przykro mi, ale chyba nie dam rady...
-A powybijasz tych głupich magów?
-Jeśli tylko dam radę, to tak...
-Nie stchórzysz czasem?
-Nie martw się, na pewno nie.
-Żeby nic ci się nie stało!
-Nie martwcie się. Wszystko będzie dobrze.
-Nie mówisz tak tylko dlatego, żebyśmy się nie martwili?
-Nie. Przysięgam. Wóz już czeka, powinienem wsiadać.
-Kochanie?
-Tak?
-Będziemy tęsknić.
-Żegnajcie, kocham was. Bądźcie grzeczni, i nie chodźcie sami nad rzekę!

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Sexy Babe Bye-bye, maszkaro

- Oto głowa Seleny, tu serce, a tu dusza.
- Piknie. A tu nagroda, zgodnie z umową.
- Git. A tu moja rezygnacja. To był ostatni raz.
- Ooo a to nowinka. Tego umowa nie obejmowała.
- Mam to gdzieś. To koniec.
- Nie tak prędko, Godleś. Nie zapominaj kim jestem. I z jakiego powodu cię toleruję.
- Ta, wiem, pamiętam. Powiedzmy że trochę zmieniły mi się priorytety, a nasze małe "coś za coś" przestało być atrakcyjne. Potrzebowałem twojej ochrony, z czasem się okazało że wystarczy mi ochrona przed tobą. A ta kwestia chyba nie podlega dyskusji?
- Grr! Wrr! Do czasu!
- Nie piskaj, po czasie i na to coś wykombinuję. A póki co będę się napawał faktem, że wykiwałem wielkiego Peszka. Jeżeli nie chcesz, by satysfakcja przerodziła się w sławę - nie podskakuj. No, grzeczny demonek.
- Umiesz robić sobie wrogów. Nie dziw, że skamlałeś o protektorat.
- Cel uświęca środki. Ale dosyć gadania, będę się zrywał. Żegnam ozięble.
- Do zobaczenia w piekle.
- Ćsii, bo zapeszysz! To się jeszcze pokaże.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

marq12 Może jednak

- Piotr! Wystraszyłeś mnie. Nie słyszałam, kiedy wszedłeś.
- Twój ojciec akurat wychodził. Minęliśmy się w drzwiach.
- To znaczy, że stoisz tu już z pięć minut?
- Mniej więcej.
- Czemu się nie odezwałeś?
- Byłaś tak zajęta pakowaniem, a ja lubię na ciebie patrzeć. Z tyłu też.
- Daj spokój. I nie rób takiej miny. Przecież powiedziałam ci przez telefon, że wyjeżdżam. Zdawało mi się, że zrobiłam to wystarczająco jasno?
- Myślałem... Miałem nadzieję, że jak się spotkamy, to może się rozmyślisz i pójdziemy, jak zawsze...
- Nie!
- Nie?
- Nie.
- Uważasz, że tak będzie dla ciebie lepiej?
- Będzie! Nie, nie wiem! Ale muszę coś zmienić. Rozumiesz? Chociaż spróbować.
- Rozumiem. Wydaje mi się, że rozumiem, ale ja cię...
- Wiem! Przestań!
- To chociaż przeczytaj to. Dzisiaj napisałem.
- Wiersz? Nie bądź melodramatyczny. To niczego nie zmieni.
- Marta...
- Nie mów już nic. Po prostu wyjdź. Nie chcę cię już słuchać.
- Tu na stoliku...
- Wyjdź!


- Cholerny romantyk. Piotr!

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Za przekroczenie limitu znaków lub słów żółte kartki otrzymują:
Xiri - 1013 znaków
Teano 1026 znaków
Marinho 1009 znaków
Buka 111 wyrazów
Zabroniona 1011 znaków
Meduz 117 słów
Nath 1012 znaków
Marcin Robert 1020 znaków
Ellaine 1012 znaków
Kpiach 1035 znaków
Mort00s 120 wyrazów
Ostatnio zmieniony pn, 10 gru 2007 20:16 przez kiwaczek, łącznie zmieniany 2 razy.
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » ndz, 09 gru 2007 20:13

Teksty nie spełniające wymogów formalnych

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

mirael

- Płaczesz mała?
- Krzyczał na matkę.
- Zrobiłaś coś? Pomogłaś?
- Jej nie można pomóc, ona go kocha.
- Uciekasz, zabierasz tylko mały plecak. Nie próbujesz pomóc, uciekasz!
- Ty nie rozumiesz, jesteś aniołem, nigdy nie cierpiałaś, nie musiałaś wybierać.
- A ty jesteś czarownicą nie musisz się bać, możesz wszystko przetrwać, wiele osiągnąć. Dla ciebie to kolejna lekcja.
- Nie tu, ja nie potrafię tak żyć z...
- Ojcem?
Cisza
- Wrócisz?
- Nie dopóki on tu mieszka.
- Kochasz to miejsce, te bloki, ten dom, tych ludzi!
Cisza
- Tak ma wyglądać pożegnanie?
- Gdy dojdę do granicy osiedla odwrócę się i może nawet pomacham. Tak - pożegnam swój świat.
- Nie pomagasz sobie, robisz błąd.
Cisza
- Idziesz ze mną?
- Zawsze.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Migor

- Wychodzisz? - Zdziwiła się kobieta wygrzebując się spod kołdry.
- Yhy... - Mruknął inkub, nawet na nią nie patrząc. Ubierał się zadziwiająco szybko.
- Nie odchodź! - Krzyknęła. - Nie zostawiaj mnie samej! W tych lasach roi się od leszych, wampirów, mantikor,żmijów, chimer...
- Ale...
- Ghuli, zmor, trolli, bazyliszków...
- Ale...
- Mamunów, strzyg i Bóg sam wie czego jeszcze. Na dodatek jest pełnia, na podwórku są zaspy i jest zimno... - Urwała z trudem łapiąc oddech.
- Idę się tylko odlać... - Szepnął otwierając drzwi i stawiając nogę na zaśnieżonym schodku.

-@--@--@--@--@--@--@--@--@--@-

Mirael i Migor - za brak spełnienia wymagań formalnych
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » ndz, 09 gru 2007 20:52

Niecierpliwie czekałam, żeby się podzielić wrażeniami z tych warsztatów, z warsztatowiczami, ale niestety, będę w porcjach, bo mnie okoliczności przeszkadzają.
Na początek powiem tak:
Xiri – duży plus. Udało Ci się nie tylko znieść jakość ograniczenie dotyczące objętości, ale co więcej tekst zawiera zamknięty pomysł. Brawo. Spełniłaś wymogi formalne i do tego napisałaś o czymś. Można wprawdzie powiedzieć, że fantastyki mamy aż w nadmiarze – wystarczyłoby same gadające zioło :), ale to bynajmniej nie jest zarzut. Dodatkowy plus za tytuł.

Hito – stawiam Ci butelkę dowolnego napitku, jeśli mi powiesz o czym jest ten tekst :/. Nie mogę się pozbyć wrażenia, że przepisałaś dialog jakiegoś swojego opowiadania. Nadto nie wybrałaś bynajmniej najlepszego. Utrzymałaś limit znaków, ponieważ wycięcie czegokolwiek z tego dialogu nie wpłynie dodatnio/ujemnie na jego treść. Fantastyka pretekstowa – równie dobrze mogłoby to dotyczyć przemytu słonia, organu, strzelby, cebuli. O niczym i nijakie.

Reszta zaś. Tylko Teano dodatkowe punkty za strzelenie sobie samobója :D
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

marq

Post autor: marq » ndz, 09 gru 2007 21:09

Ja się może troszkę wytłumaczę - w moim dialogi nie ma fantastyki. Nie zauważyłem takowego wymogu w warunkach tych warsztatów i postanowiłem sprawdzić, na ile w dialogu wychodzi mi wyrażanie emocji. I teraz ciekaw jestem oceny tego, przez obiektywnych czytelników.

Gdyby komuś brakowało tu fantastyki, to powiem, nie byłoby problemem zmienić imiona i skończyć tak:

- Cholerny romantyk. Ani!
- Tak?
- Zapomniałeś miecza świetlnego.
- Tylko tyle? To... to niech ciemna strona Mocy będzie moja! Giń!!

Awatar użytkownika
nimfa bagienna
Demon szybkości
Posty: 5717
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:40
Płeć: Nie znam

Post autor: nimfa bagienna » ndz, 09 gru 2007 21:55

wyklęty pisze:Ani Juden, ani twój judische Gott!
Der judische Gott albo judischer Gott.
;)
Tłumaczenie niechlujstwa językowego dysleksją jest jak szpanowanie małym fiutkiem.

Awatar użytkownika
Mort00s
Fargi
Posty: 355
Rejestracja: czw, 04 paź 2007 21:39

Post autor: Mort00s » ndz, 09 gru 2007 21:59

Eee, jak to? Mam przecież 99 wyrazów łącznie z tytułem, a nie 120. No i 647 znaków ze spacjami.

Hmm... Nie mogę się zdecydować. Żaden z dialogów nie podobał mi się jakoś bardzo, bardzo. Okropny jestem.
EDIT: Wiele z nich wydaje mi się ...wycięte z jakiejś większej części. Dziwne to.
Ostatnio zmieniony ndz, 09 gru 2007 22:04 przez Mort00s, łącznie zmieniany 2 razy.
"Gdy walczysz z potworami, uważaj by nie stać się jednym z nich.
Gdy patrzysz w otchłań, ona również patrzy i w Ciebie."

Friedrich Nietzsche

Awatar użytkownika
Nath
Fargi
Posty: 332
Rejestracja: śr, 03 paź 2007 15:55

Post autor: Nath » ndz, 09 gru 2007 22:00

Nie wiem jak ma wyglądać ten temat. Czy my też mamy komentować?
Póki co powiem tylko, że oddałem swój głos na Lafcadio. Trudno było wybrać najciekawszy dialog, ale zakończenie tego mnie rozbroiło :)

edit: no właśnie, też się dorobiłem żółtej kartki. Wedle moich obliczeń zostawiłem sobie kilka znaków zapasu, ale jak widać nie pomogło. Postanawiam poprawę.

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Bebe
Avalokiteśvara
Posty: 4592
Rejestracja: sob, 25 lut 2006 13:00

Post autor: Bebe » ndz, 09 gru 2007 22:05

Szanowni Autorzy!
Owszem, każdy z Was może tu skomentować teksty. Owszem każdy forumowicz również może. Jest jedno ale.

Zgodnie z Zasadami tutaj panującymi należy wypowiadać się merytorycznie. Czyli nie ma: lubię nie lubię, zagłosowałem i sam nie wiem czemu, nie mogę się zdecydować. Jeśli nie macie nic do powiedzenie o utworach - to milczenie jest złotem. Prosimy o konstruktywne komentarze PO lekturze tekstów.
Z życia chomika niewiele wynika, życie chomika jest krótkie
Wciąż mu ponura matka natura miesza trociny ze smutkiem
Ale są chwile, że drobiazg byle umacnia wartość chomika
Wtedy zwierzyna łapki napina i krzyczy ze swego słoika

Awatar użytkownika
Mort00s
Fargi
Posty: 355
Rejestracja: czw, 04 paź 2007 21:39

Post autor: Mort00s » ndz, 09 gru 2007 22:18

No. Zdecydowałem się. Zagłosowałem na Zabronioną. "...żegnaj to się pan z Bogiem.". Jeden z nielicznych "żywych" dialogów :]. Większość (chyba łącznie ze swoim...) czytałem prawie zasypiając. Przy tym się obudziłem.

EDIT:
Buka pisze:-...chciałem mieć czas, żeby się pożegnać.
-Ale...
-Żegnaj.
Piękne ^^.
"Gdy walczysz z potworami, uważaj by nie stać się jednym z nich.
Gdy patrzysz w otchłań, ona również patrzy i w Ciebie."

Friedrich Nietzsche

Awatar użytkownika
KPiach
Mamun
Posty: 191
Rejestracja: śr, 18 sty 2006 20:27

Post autor: KPiach » ndz, 09 gru 2007 23:01

No, to jedziemy z pierwszą partią opinii. Starałem się napisać coś merytorycznego, więc proszę szanowne Mendy o łagodny wymiar kary!

Xiri

To jest zdecydowanie najfajniejszy tekst w Twoim wydaniu jaki czytałem! Ubawił mnie, a to ogromny plus. Co ważne jest "o czymś" i wiadomo co autor chciał przekazać. Jedna, mała, maleńka uwaga:
Xiri pisze: - Gorzej? Skąd ta napaść?
to Gorzej albo jest pozostałością po edycji tekstu, albo kompletnie nie łapię skąd się wzięło. A, jeszcze jedna uwaga – dobry tytuł – wnosi do tekstu dodatkową wartość, informację.

Hitokiri

Wiesz, przeczytałem i wzruszyłem ramionami. Mam wrażenie, że nie miałaś grama pomysłu na ten tekst. Scenka, jak scenka, ale co chciałaś przekazać? Jaka jest rola komunikacyjna tekstu? (naczytałem się dzisiaj Margo! nie odbierz tej uwagi, Małgorzato jako złośliwości, mam dla Ciebie i Twojej roboty na tym forum ogromny szacunek!).

Radioaktywny

OK, jest jakiś temat przewodni tekstu. Wiadomo, odpowiedzialność naukowca, związek emocjonalny… No właśnie, mam wrażenie, że w wypowiedziach postaci jest trochę mało emocji, no mniej niż sugerowałby kontekst.

marinho

Mam problem, co napisać. Po pierwsze wzdragam się przy okazji głębszego wchodzenia w tematy filozoficzne czy też teologiczne. Po prostu wiem, jakim ignorantem jestem. Ale wezmę byka za rogi. Zginąłem w tym tekście pięć kwestii przed końcem. bezpośredniej informacji od Jezusa? To zabrzmiało jak z innej bajki, nagle zmienił się styl wypowiedzi, nie wiem czy to było zamierzone. W końcówce intensywnie zaczęło mnie męczyć pytanie: kto z kim rozmawia? I nie rozumiem zakończenia, a czuję, że jest kwintesencją tego co chciał powiedzieć autor. Czekam na pomoc w interpretacji.

Teano

Pomysł może nie jest oryginalny, zaleciało mi Pratchetem. Ale to nie koniecznie jest zarzut. Przeczytane szybko, łagodnie i bez zgrzytów. Jest tutaj kilka stwierdzeń, które w tym kontekście szczerze mnie ubawiły. Kończąc tekst miałem jedną refleksję: jakby wyglądał nasz świat gdyby kostucha naprawdę pracowała w ściśle normowanych godzinach? Pomyślcie, jakie to niesie ze sobą konsekwencje. Czy to nie jest pyszny temat na opowiadanie?

Lafcadio

No zakończenie rozwaliło mnie całkowicie. To chyba najważniejsza cecha jaką powinien mieć taki krótki tekst – coś jak dowcip, liczy się puenta. Po stronie minusów: zanim dotarłem do końca już zaczynałem się zastanawiać czy pojawi się coś interesującego. Ot, rozmowa pomiędzy żołnierzem i oficerem. Jedyne co mnie zastanawiało to dlaczego oficer zamiast zachęcać podwładnego do bezprzykładnego męstwa, niekoniecznie sensownych poświęceń, itd. to próbuje go straszyć.

BlackHeart

Przesłanie autora jest jasne. I to wszystko. Nie poczułem emocji, zbytniej ilości humoru jakoś też nie. Tekst zrobił się, jakby to określić, płaski. No, innymi słowy, autor wstąpił na mównicę wygłosił swoją kwestię i poszedł w cholerę.

Buka

Przyjaźń i poświęcenie. I znów, sytuacja wynikająca z wymiany zdań bohaterów sugeruje, że powinno pojawić się znacznie więcej emocji niż znalazłem w tekście. W dodatku, ale to oczywiście nie jest wina autora, po przeczytaniu kilku wcześniejszych tekstów niechcący zaczęły mi się nasuwać niekoniecznie poważne skojarzenia. W tym wypadku stanęły mi przed oczami osławione sceny z końcówki Rambo III, ale to już jest offtop jak diabli – przepraszam.

Meduz

Po stronie plusów, wiem o czym jest tekst. Tzn. chyba rozumiem problem, który dotyka autor. Po stroni minusów: tekst kompletnie niczym nie zaskakuje, nie wnosi nic nowego do dyskusji. No i fantastyczność jest mocno umowna.
Myślenie nie boli! Myślenie nie boli! Myślenie... AUĆ! O, cholera! To boli!

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » ndz, 09 gru 2007 23:10

Xiri - No i co? Można, bez silenia się na nadoryginalność? Można. :)
Jest historia, jest pointa. Język, mimo stylizacji, nie jest udziwniony. Nie jest to jeszcze to do czego masz się piąć, ale jesteś na dobrej drodze. Zdecydowanie.
Hito Zmieściłaś się w limicie i to jest dobre, nie opowiedziałaś jednak żadnej historii, to jest jakiś fragment. Jak już napisała Ika fantastyka jest pretekstowa. Nie pamiętam już tego dialogu.
Radioaktywny Mam wrażenie, ze miałeś pomysł, całkiem niezły, udało Ci się też zawrzeć w dialogu historię i to na plus. Na minus: Spaliłeś pointę na samym początku (nietopsie), niestey opisałeś ją bardzo sztywnym językiem, nie biorąc pod uwagę sytuacji w jakiej bohaterowie się znajdują. Zachowują się jakby dysputę jakąś wiedli (nietopsie).
Teano Dialog, żywy, dowcipny, sprawnie napisany. Pointa zarznięta na samym początku. Dlaczego?
Lafcadio Bardzo udany debiut na Warsztatach. Jest historia, jest pointa, jest sprawny język.
BlackHeart Pomysł był, początek zachęcał i to na plus. Na minus: pomysłu nie przemyślałeś, a już na pewno nie do końca, końcówka psuje dialog ostatecznie.
Buka Ani historii, ani pomysłu, ani początku, ani końca. Fantastyka pretekstowa, mogłaś sobie darować te orki i wieszczenie.
Meduza Poprawne, ale nie nie jestem w stanie zapamiętać tego tekstu.
Nath Bardzo dobrze. Jest tu historia i to dość obszerna, opowiedziana bardzo sprawnie, niesztywno.
Marcin Robert I dowcipnie i z sensem. I duży plus za pomysł, za niedosłowne potraktowanie tematu.
Zabroniona Jest pomysł, jest zamknięta całość. Nie ma realizacji. Poszczególne kwestie nie wynikają jedna z drugiej. Tak, jakby autorka, pocięła poszczególne kwestie a potem ułożyła bez ładu i składu.
Varelse Kolejny tekst plusowy. Pełna realizacja tematu.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » ndz, 09 gru 2007 23:45

Wyklęty Nie jestem w stanie skomentować tego tekstu, może później.
Bez wątpienia składa się z kwestii dialogowych, tyle mogę powiedzieć.
Talto Pełna realizacja tematu. Można?
Ellaine I znów temat zrealizowany w pełni. Jest historia, jest zamknięta całość, jest ciąg logiczny.
KPiach I jak wyżej. Za Wandę plus, za stylizację plus/minus z minusem.
Mort00s Znaczy, to jest dialog. Mówi ona, potem on, potem ona, potem on i tak wkoło Macieju. O czym, nie wiem. Znaczy, dlaczego nie chodzić nad rzekę, znaczy, tam magowie są? Znaczy, czemu on jedzie zamiast ich nad rzeką naparzać. Znaczy, nie rozumiem.
Dziecinka seksowna Można? Mozna. I jeszcze limitu nie przekroczyć też można.
marq12 Zgrabnie napisane, hollywoodzkie, ale nie było ograniczenia, ze nie :)
Edit.
Do wszystkich, którzy przekroczyli limit znaków/słów. Każde z Was spokojnie mogło dialog skrócić. A gdyby niektórzy sie zastanowili, bez czego można by się obejść, może nie spaliliby pointy, albo co.:P
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Ika
Oko
Posty: 4256
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 11:26

Post autor: Ika » pn, 10 gru 2007 00:11

Ciąg dalszy nastąpił:

Radioaktywny – A o czym to je? Znowu jakby kawałek wydarty z czegoś większego. Jakiś pomysł na ten tekst jednak by się przydał. Tymczasem czort chyba jeden wie gdzie tu jest pointa. Chyba gdzieś tak na początku, jak się okazuje, kto z kim tę rozmowę prowadzi.

Marinho – Niezłe. Jest pomysł, jest sens. Wprawdzie może wystąpić tu niejaki problem spowodowany przez Jezusa, wymienianego w osobie trzeciej :), ale historia jest na tyle popularna, by bez trudu rozszyfrować kto jest kto. Nawet jeśli będzie to wymagało chwileczki namysłu.

Teano – Przepięknie zniszczona pointa. Aktu zniszczenia dokonała sama autorka, osełką. Jest to pewnego rodzaju wyczyn :). Gdyby nie to, można by dialog ocenić wyżej. Należy jednak autorce oddać, że miała pomysł i udało jej się zawrzeć go w ograniczeniu.

Lafcadio – Bardzo dobry tekścik. I pomysł, i konstrukcja odpowiednia i wykonanie jak trzeba – nawet ograniczenie autora nie uwierało. Brawo. O to chodziło.

BlackHeart – Znowu ktoś ukradł autorowi zakończenie. Nie znowu TEMU autorowi, co ZNOWU w tych warsztatach. Musi być jakiś złodziej zakończeń tu grasuje. Albo zjadacz. Dodatkowo odniosłam wrażenie, że miało być śmiesznie. Nie było. Było za to nijako. Jakaś koncepcja chyba pojawia się na początku, ale jedynie na chwilę. Potem rozwiewa się jak sen srebrny Salomei.

Buka – Zdumiałam się. Wydawało mi się, że nie jest możliwe, aby mając do dyspozycji tak ograniczoną liczbę słów/znaków, popełnić kalkę, najbardziej oczywistą z możliwych i do tego znudzić czytelnika. Myliłam się. Absolutny brak pomysłu wyłazi z każdej linijki.

Meduz – Ten tekst oceniam wysoko w moim prywatnym rankingu tekścików kompletnie o niczym. Fantastyka jest jeszcze bardziej pretekstowa jak u Hito. Całość kompletnie bez pomysłu, zero treści, o jakimś zakończeniu nawet nie wspomnę, bo właściwie nawet się go nie spodziewałam, biorąc pod uwagę stuprocentowy brak pomysłu. Wyczynem jest przekroczenie w tych okolicznościach limitu słów.

Nath – O proszę, nawet jakaś fabuła się zmieściła, informacje o bohaterach i fantastyka jest, bynajmniej nie pretekstowa. Czyli jednak da się. Nie daliśmy zadania awykonalnego. Bardzo mnie się podobało.

Marcin Robert – Sympatyczne, dobre, ma nogi, ręce, a nawet w ręku lunetę :). Jest i zakończenie. Znaczy niewątpliwie autor, zanim wygenerował tekst, był uprzejmy wygenerować i pomysł. Aczkolwiek dyskutowałabym z przesłaniem :). Ot tak, dla zasady.

Zabroniona – słabe. Tytuł i treść niewiele mają wspólnego, co tak trochę jednak wpływa na odbiór. W moim przypadku wpływa negatywnie. Nie poprawia tego powtórzenie tytułowej frazy „w środku” dialogu. Ni w kijek ni w drewko – jak to mawiała moja ciotka. Pomysł zapewne był, coś niego nawet w treści zostało, ale odpowiedź na pytanie: o czym to jest? Nastręcza jednak pewne trudności. Ciśnie mi się na usta: o niczym.

Varelse – Nie zachwyciło. Owszem jest historia, jest jakiś pomysł, ale po przeczytaniu wrażenia miałam żadne. Czegoś mi w tym tekście zabrakło i owo coś to chyba było „mocne zakończenie”. Ale jest i pomysł i historia, a i limit znaków dało się utrzymać – czyli i tak powinnam się cieszyć.

Wyklęty – Znowu coś się porobiło z zakończeniem. Podniósł mnie na duchu fakt, iż po raz kolejny udało mi się zidentyfikować pomysł. Przydałoby się jednak następnym razem zwrócić uwagę na zakończenie, żeby lepsze było. Bo te ślepaki, to tak troszku nomen omen…A pamiętać trzeba, że: „mężczyznę poznaje się…” :)))

Talto Tu też był pomysł, ale i spełzł był… Zakończenie wyjątkowo nijakie. Do tego stopnia, że psuje całkiem niezły początek. Już się zainteresowałam, żeby się zorientować, że to historia porzuconego dziecka. A właściwie jej kawałeczek jedynie – przez to, że kawałeczek to i nie robi wrażenia.

Ellaine Przede wszystkim łzawe. Nie, nie chodzi o to, że w ogóle łzawe, ale o to, że właściwie nic więcej nie da się o tym tekście powiedzieć. Nijakie. Kolejny dialog, który sprawia wrażenie wyrwanego skądeś. Nie wzruszyłam się, a takie były chyba założenia autorki, bo jakoś tak zabrakło mi kontekstu do wzruszeń. I odrzuciła mnie oczywistość chwytu.

KPiach Żeby tak jeszcze pointa była…ech… Reszta całkiem zgrabna. Znaczy i pomysł jest i nawet treść. Szkoda, że to zakończenie takie nijakie.

Mort00s – W konkursie na dialog o niczym – zdobywca pierwszego miejsca. Niczego nie znalazłam, ani pomysłu, ani treści, ani pointy. Tym bardziej należy przyznać dodatkowe punkty za przekroczenie limitu. To się trzeba było nastawać, żeby dodać dwadzieścia słów ponad ograniczenie i nadal o niczym nie napisać. Fantastyka na doczepkę.

Sexy Babe W sumie bardzo dobrze, że jednak na czas, bo szkoda by było. Dobre i bez gadania.

Marq12 A o czym to jest? I z czego to autor był wyrwał? Znowu o niczym. Całość dałoby się zamknąć w trzech zdaniach – co oczywiście nie oznacza, że byłyby to trzy zdania z pomysłem. Do fantastyki to już nawet pretekstu zabrakło.

EDIT:

Postanowiłam dodać jeszcze podsumowanie.
Zapewne po przeczytaniu części opinii pojawi się argument: bo było mało miejsca, za mało, żeby coś opowiedzieć. Tym, którzy zechcą tak argumentować polecam przeczytanie tekstu Lafcadia, Nath, a nawet Teano.
Jednak w tekście chodzi przede wszystkim o pomysł – a na pomysł ilość słów nie wpływa. Owszem, nie zawsze da się coś opowiedzieć w przysłowiowych dwóch, ale nie potrzeba ich znowu tak wiele. Tymczasem część tekstów nawet cienia pomysłu nie zaznała. I to mnie zastanawia. O czym chcemy powiedzieć, skoro nie mamy nic do powiedzenia? Jakkolwiek brutalnie to zabrzmi, nie mogę się powstrzymać i nie powiedzieć, że chyba lepiej po prostu milczeć.
Kolejną uwagą jest utrzymanie konstrukcji. Te nieszczęsne zakończenia. Tekst Talto, na ten przykład, gdyby trochę odwrócić kolejność serwowanych informacji, zrobiłby o wiele większe wrażenie. Albo Teano, której udało się naprawdę dobry dialog, dobry pomysł, zamordować. Niedopracowane te dialogi, aż strach patrzeć, a wydawałoby się, że nad taką ilością tekstu można zapanować. I co? I okazuje się, że nie. To skąd pomysł, że uda się zapanować, gdy tych słów zrobią się setki i tysiące? Jeszcze łatwiej coś puścić, zepsuć, podać w nieodpowiedniej kolejności.
W moim odczuciu te warsztaty zebrały sporo tekstów byle jakich. Niedopracowanych i niedorobionych. Część była kompletnie pozbawiona treści, zupełnie jakby autorzy zapomnieli o podstawowych: początku, rozwinięciu, zakończeniu. Żałość brała czytać.
Mam tylko nadzieję, że teksty, które teraz wrzucicie na Warsztat ZakuŻone, teksty dowolne, produkowane przez Was z potrzeby opowiedzenia czegoś, będą faktycznie o czymś, a i skonstruowane będą tak, by to „coś” jak najlepiej przekazać.
Im mniej zębów tym większa swoboda języka

Awatar użytkownika
Małgorzata
Gadulissima
Posty: 14516
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 09:11

Post autor: Małgorzata » pn, 10 gru 2007 00:53

Teraz ja!
W kolejności, w jakiej czytałam.

Xiri: Uważam, że ten cały sztafaż z nekroelfami i tym podobnymi, to nadmiar fantastyki. Bardziej by mi się podobało, gdyby tego nie było. Rozmowa z ziołem już by mi wystarczyła za fantastykę. Poza tym - pomysł zamknięty, z humorem, brawa.

Hito: Przebacz, ale nie dostrzegam śladu fantastyki. Mniejsza zresztą o fantastykę. Nie dostrzegam śladu pomysłu, śladu opowieści. Nijakie. Bezbarwne. Nudne. Niezamknięte. Bez odbioru.

Radioaktywny: Spieprzona puenta. Spieprzone elementy fantastyczne. Rozmowa ze zwierzęciem laboratoryjnym jest fantastyką samą w sobie, nawet gdyby to była świnka morska. Uważam, że ten teksty byłby lepszy, gdyby to była świnka morska. Nadmiar fantastyki w fantastyce, jak dla mnie. Poza tym - właśnie przez to, że ta rozmowa nie ma puenty, tekst bezbarwny, nieciekawy. Język sztywny bardzo, statyczny. A można było wyciągnąć więcej z tej koncepcji, naprawdę. Wystarczyło nie ujawniać od razu, kim jest rozmówca profesora...

Teano: Podobnie, jak Radioaktywny, spartoliłaś puentę. Niewybaczalne, ponieważ to jest fajny, sprawnie napisany dialog, z pomysłem i dowcipem. A raczej byłby to fajny dialog, gdybyś nie zepsuła. I na dodatek, gdybyś jeszcze wywaliła ten trop, który tak szybko naprowadza odbiorcę na to, kim jest kobieta w dialogu - zmieściłabyś się w limicie...

Lafcadio: No i ładne. I całkiem zgrabne. Przewrotna ta egzekucja u Ciebie. Najbardziej podobały mi się celne riposty żołnierza. :P:P:P
Ale mówiłam Ci, żebyś odleżał tekst?
W zaistniałych sytuacjach (...)
Chyba powinno być: W zaistniałej sytuacji...

BlackHeart: Może mam po prostu przesyt tekstami, a raczej TEKSTAMI. Od razu wiedziałam, że inspiracja pochodziła z wątku o stosunkach. Ale w oderwaniu najwyraźniej inny odbiór jest, bo już nie tak zabawne. Ale pomysł jest, całość się zamknęła, sprawnie napisane. Zamknięcie jednak takie trochę... No, niezbyt silne. Przywiązałeś się pewnie do niego?

Marinho: Oczywiście, ujęcie tematu wymusiło zadęcie. To zadęcie (jak zwykle) odrzuciło mnie nieco, bo nie lubię tak prywatnie.
Nie i nic mnie nie on obchodzi
Tu obsuwa przy poprawianiu się zdarzyła.
Mam też wrażenie, że na siłę ukrywałeś tożsamość jednego z rozmówców. O ile dobrze interpretuję i dobrze zgaduję, kim jest rzeczony rozmówca, który mówi o sobie gramatycznie jak o kimś obcym. Niemniej, mogę się mylić.
Jeden z tekstów, który mi się podoba jednak, bo wyinterpretowałam.

Buka: Jedyne, co mogę powiedzieć: jest fantastyka. Fantasy. I... tyle. Kompletnie nijakie, niezamknięte, epizodyczne, a na dodatek przekroczony limit. Niedobre. Zero odbioru.

Zabroniona: Pewnie jestem kompletnie tępa, bo nijak nie wiąże mi się tytuł z treścią. Owszem, jest ta fraza powiedziana, ale dopasowania dopatrzyć się nie potrafię nijak. Riposty też niezbyt płynnie się ze sobą wiążą, IMAO, trzeba było ciąć elementy, ograniczyć wprowadzane informacje, bardziej skupić się na istotnych - że nie ma nic po życiu (to UFO można sobie było spokojnie darować). Za to "pozwolę sobie zemdleć" rozbawiło mnie. I jest historia. Nabałaganiona, ale jest. Brawo.

Meduz: Nudne. Nijakie. Epizod. Bez odbioru. Fantastyka pretekstowa i mam wrażenie, że to fantasy, ale wypowiedzi mi nie do końca pasują "klimatem". Zresztą, pretekstowa fantastyka, więc na pewno nie wiem, czy to fantasy, czy co. Niedobre.

Nath: Proste, czyste, klarowne. Po prostu świetne. Fantastyka jest, historia jest osadzona, czyta się przyjemnie. I jeszcze przewrotność w ujęciu zadanego tematu wyrażona przez jedną z postaci. Duże brawa.

Marcin Robert: Mój faworyt. Dowcip, pomysł zamknięty czysto i ładny język, lekki w czytaniu (parę szlifów i kartki można było uniknąć). I jeszcze fantastyka jest. I kreatywne podejście do tematu zadanego - za to chyba największe brawa. Temu panu w copywritery iść. :)))

Mirael: Coś wyrwane z większej całości, widać od razu. Fantastyka jest i jest całkowicie pretekstowa w tym dialogu, równie dobrze mogło jej nie być, odbiór by się nie zmienił. Znowu, nic ciekawego, nawet jeżeli się weźmie pod uwagę, że rozmawiają dwie postaci fantastyczne. I nawet forma nie wytrzymała. Nie ma lekko. Ciszę trzeba było oddać zapisem dialogowym. Da się. Np.
- ...

Varelse: Niewymuszone, czyste, fantastyczne, zamknięte w limicie i w formie. Wszystko, co trzeba. I nawet osadzenie wyraziste w SF. Temu panu duże brawa.

Wyklęty: Mam wrażenie, że oszukałeś. :P Ten zapis italikiem, to są myśli, nie riposty, nie odgłosy paszczowe. Oszukałeś, bo wrzuciłeś je w zapis dialogowy - ale ponieważ wpadłeś na pomysł, jak oszukać, niech Ci będzie. Jednak końcówka i tak wyszła niepewna. O ile pierwszą ripostę myślową wydłużyłeś w czasie ładnie wplatając między słowa modlitwy, o tyle druga riposta, znacznie dłuższa, odbywa się w czasie krótszym. Obsuwa techniczna, IMAO. No, i samo zakończenie z tymi rozważaniami o ślepakach... Yyyy. Ładny język za to, i zamknięcie na końcu zgrabne. Brawa.
BTW. Niemieckiego nie znam, ale Nimfa poprawiała Twój niemiecki. Jeżeli ma rację - to minus za nieodrobienie reaserchu.

Talto: Szkoda mi tego dialogu. Szkoda mi, ponieważ można go było zrobić z puentą. Zamiast tego wyszło słabo. A w tym pomyśle był potencjał na puentę - widać od razu. Niedopracowana koncepcja kreatywna, IMAO. Sprawny język, limit wytrzymał, fantastyka jest. Wszystko, oprócz ładnego, mocnego zamknięcia, które uderzyłoby czytelnika między oczy...

Ellaine: Wiesz, gdybyś wycięła cztery "żeg-", zachowałabyś limit znaków. Normalnie, niedoróba. I to takie straaasznie łzawe. Właściwie, niewiele w tym tekście jest oprócz tego łzawego pożegnania. Fantastyka, owszem. I ładny język. Wiem, wiem, temat był "Pożegnanie" i jest pożegnanie. Ale już osadzenia historii nie ma - nie dajesz wielu aluzji, co się naprawdę dzieje. Skupiłaś się na emocjonalnym aspekcie opowieści, może za bardzo. Dla mnie - za bardzo.

Marq12: Już mniejsza, że nie ma fantastyki. Trudno. Ale zakończenia nijak nie mogłam się domyślić od razu. Ostatnia riposta zdała mi się kompletnie od czapy. Znaczy, tam powinien być dla rozwiązania fabularnego jakiś "międzyczas", w którym ona może ten wiersz przeczytać, czy jak... Bo tak, to nie do końca mi się łączy. Ale to gust mój suwerenny w tym momencie chyba przemawia. Język bez zgrzytów, przeszedł gładko. Niewiele więcej, niestety.

KPiach: No, uśmiałam się. Retelling i z humorem. Znaczy, koncepcja jest fajna, wykonanie mogło być lepsze, jeżeli chodzi o język. Śmielej z tą gwarową stylizacją, proszę Autora. Bo jakby zatrzymana wpół kroku była. I proszę mocniejsze zakończenie. Ale limitu nie naginać, bo trza by limit był. Za dużo słów.

Mort00s: Sprawdziłam dwa razy. Word mi pokazuje 120 wyrazów. Znaki ze spacjami - 701. Wybrałeś limit słów. Twój wybór :P
Poza tym, no, o czym to, że się tak zapytam bezczelnie...
Bo dla mnie kompletnie o niczym. O co chodzi z tą rzeką? Pójdzie za rzekę i wytłucze wszystkich obrzydliwców? Normalnie, zero odbioru.

Sexy Babe: A mnie tak sobie. Na początku mi się bardzo podobało (ach, jatka!), a potem się rozmyło - nie ma silnego zakończenia. Reszta jest, oczywiście. I sympatycznie się czyta. Ale... Za mało dla mnie. Chcę mocniejszych zakończeń, Dziecinko. Wiem, że masz dobre pomysły, świetne starty i... No, właśnie, zawsze mam wrażenie, że nie kończysz równie dobrze, jak zaczynasz. I jeszcze:
To się jeszcze pokaże.
Mnie się zdaje: To się jeszcze okaże.

Migor: Wymóg formalny niespełniony, reaserch nieodrobiony. Wiem, że potem się rozgadaliśmy o dialogu i niemożności definicji tegoż, ale wcześniej podałam przykład. I Marcin Robert podał kolejny przykład - nie szablon, lecz pełny tekst, utwór realizujący przykładowo ograniczenia zadane. Poza tym, narracja w tym tekście niczego dla mnie nie zmienia - dokładnie tak samo odbierałabym bez wstawek wyjaśniających. Scenka rodzajowa, która, niestety, kompletnie mnie nie śmieszy. Ot, nijakie dla mnie.
W tych lasach roi się od leszych, wampirów, mantikor,][żmijów, chimer...
Spacji zabrakło.

A teraz się będę zastanawiać, komu oddać głos w ankiecie. Inauguracyjnie zagłosuję! Obiecuję. I powiem, na kogo. Jak już się zdecyduję.
:)))

edit: KPiachu, pytanie o komunikację jak najbardziej uzasadnione. Rzeczona funkcja/rola tekstu nie jest moim wymysłem i nie roszczę sobie do niej praw autorskich (ani żadnych innych). Wręcz zachęcam do myślenia o niej jak najczęściej.
I nie czuję się urażona, ale wręcz rosnę z dumy, że ktoś jednak mnie czyta i wykorzystuje to, co przeczytał. :D
So many wankers - so little time...

Zablokowany