WT II - drabble

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 28 gru 2007 14:21

Lukan.z – wymóg formalny spełniony, słów sto, ale z minusem, za kwestie dialogowe – nieodrobiona lekcja. Natomiast sam tekst nie jest dobry. Pierwsza rzecz, zakończenie – owe kwestie dialogowe – zbędne, powtórzenie tego co już jest czytelnikowi wiadome.
W narracji także powtórzenia informacji już znanych. Tekst sprawia wrażenie dwóch – trzech zdań rozciągniętych na siłę.
Mrok, chyba dostałem w oczy i nic nie widzę!
Nic nie widzę!!!
Językowo nie jest lepiej. Już pierwsze zdanie, które, nawiasem mówiąc, jest równie ważne jak ostatnie, zniechęca.
Śmierć, mrok i butelki po wódce, to było uczucie, w którym się obudziłem.
Obudzić się można we własnym łóżku, w cudzym, pod mostem, w wielu miejscach można, ale w uczuciu się nie da. Można się obudzić z uczuciem, że (wstaw właściwe określenie).
Śmierć, mrok i butelki po wódce nie należą do uczuć, zdecydowanie nie. W tej sytuacji mogą być skojarzeniami, z jakimi się bohater obudził. Tylko i wyłącznie. Pomijam fakt, że pierwsze zdanie brzmi, jak pierwsze zdanie wypracowania"Widok z mojego okna": Z okna mojego pokoju widzę...
Logicznie, też nie za bardzo.
Śmierć, Boże dlaczego nie umarłem wczoraj!
A dlaczego? Rozumiem, że kac, ale bez przesady. Bohater ewidentnie nie wie, co się z nim dzieje, ta myśl wydaje mi się być nieuzasadniona.
Mrok, chyba dostałem w oczy i nic nie widzę!
Ja bym podejrzewała, ze jest ciemno, że oślepłam na skutek picia niewłaściwych substancji, ale, ze dostałam w oczy niekoniecznie. Już prędzej, że ktoś mi je zasłonił brudną szmatą.
Butelki po wódce, to owoc wczorajszej biby.
Chyba nie bardzo rozumiem. Facet nic nie widzi, łeb go nap*****la, skąd on wie, że gdzieś są butelki? Leży na nich? Czy to metafora absmaku w ustach miała być?
Słyszę jak ktoś ostrzy kołek!
Nadal mam problem poznawczy. Facetem miota kac, jest zdezorientowany, spanikowany, a jednocześnie słyszy, ze ktoś ostrzy kołek? Ostrzenie kołka można rozpoznać ze słuchu? Autor jest pewien.
Nie mogę mówić, a czuje że ktoś rozpina mi koszulę.
Nie widzę związku miedzy możliwością artykułowania, a odczuwaniem, ze ktoś coś robi z naszą garderobą. Ze zdania wynika, ze niemożność powiedzenia czegokolwiek wyklucza odczuwanie dotyku.
Po co ja szedłem na bal wczoraj!
Potańczyć? Brak związku balu z sytuacją w jakiej bohater się znalazł. Gdyby zadał sobie pytanie, po co ja tyle chlałem, miałoby to jakiś sens. Tak nie ma. To tak w skrócie. Dodam tylko, ze temat potraktowany tak dosłownie, ze bardziej się chyba nie da.

Paciakutek – Wymóg formalny zrealizowany. Jest pomysł, jest historia, jest puenta, nie ma wódki. Jest oki.

Chomoon - I tu również. Cała historia życia i nieżycia w stu słowach. Oki
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 28 gru 2007 14:33

dwęgielek – Językowo zasadniczo poprawne, ale o czym to właściwie jet. Facet, rozumiem, ma zawód niewdzięczny, więc odreagowuje po robocie. Zdarza się, tylko co z tego wynika? Nie wiem. Nie rozumiem.
Wyszedł. Łóżko opustoszało. Pokój wypełnił szelest habitu. I triumfalny śmiech.
Pytanie pierwsze. Kto wyszedł? Mężczyzna czy kobieta? Skoro opustoszało łóżko, to chyba kobieta, w każdym razie na pewno ona też. Jeśli pomijamy kobietę, jako podmiot mało w tej sytuacji aktywny, to informowanie czytelnika, ze jak facet wyszedł to łóżko opustoszało jest chyba zbędne.
Pytanie drugie. Czyj habit szeleścił?
Pytanie trzecie. Kto się śmiał?
Eeeech. Wódko! Pozwól żyć.

Wolfie – Myślę, że wiem co autor miał na myśli, tak mi się wydaje. Jednak zakończenie leży i kwiczy, pojawia się ni z gruszki, ni z pietruszki. Użycie wyrazu ”zabójca” dezorientuje czytelnika, który odnosi wrażenie, że oto pojawia się trzecia osoba, wcześniej niewymieniona.
Błysk ze szkarłatem mnie dobił. Co to miało oznaczać?

Radioaktywny
– wymóg formalny spełniony. Pomysł jest. puenta też, reszta przegadana. Język zbyt sztywny, podobnie jak poprzednio, nie oddaje sytuacji. Więcej swobody, giętkości. Luzu, luzu tu trzeba. 97 wyrazów – problemem są gwiazdki.

marq12 – Kolejny tekst nie spełniający podstawowego wymogu, nie, nie chodzi o sto słów, chodzi o jasność przekazu. Początek rozumiem, końca nie. Czy dziewczynę/śmierć ogarnął mrok od wyziewów alkoholowych? Dlaczego? Śmierć powinna być, mimo wszystko, bardziej odporna.
Dziewczyna rozejrzała się zdziwiona, mimo słonecznej pogody, poza nią i trójką pijaczków, w parku nie było nikogo
Dlaczego była zdziwiona? a) ktoś ją wołał/zaczepiał, co jak wiadomo absolutnie się nie zdarza. b) w parku było pusto c) zazwyczaj wołano/zaczepiano ją kiedy w parku było dużo ludzi
– Widzisz? Dobrze się opisałem...
Z tego co zdążyłam zauważyć, inkryminowany obywatel, opisał się jako Zenek. To coś znaczy? Jakoś go to charakteryzuje?

Bakalarz
– Napisane bardzo ładnym językiem. Puenta zaskakująca, a i owszem, ale za bardzo. Zbyt gwałtowny przeskok. Lekko dezorientuje.

BlackHeart – Językowo w porządku. Pomysł, historia są, gorzej z puentą, bo ta na mój gust jest w środku. Końcówka osłabia wydźwięk, tak jakby była doklejona, bo limit słów niewyrobiony, a autor przypomniał obie, że nie wspomniał o jednym z członów tematu. Przypominam autorom, że występująca w temacie śmierć, nie oznacza, że musi być dosłowna i rozpruwanie flaków nie jest niezbędne.

Zabroniona – Eeech. Miało być śmiesznie, wyszło tak sobie. Przydługi opis początkowy, w dodatku niespójny, potem przerzucenie akcentu na dialogi, niezgrabne. Brak proporcji w tym tekście. Stylizacja językowa nieudana, a to ponad normę pasuje jak wół do karety. Dowcip mało zabawny. Nie przekonał mnie ten tekst. Sto słów jest.

KPiach – Językowo bardzo dobrze. Pomysł ładnie zrealizowany, wszystko jest: mrok, śmierć, butelki, alkohol. Niełopatologicznie.

Mort00s
– Wymóg formalny spełniony. Tekst mnie nie przekonał, dialogi sztuczne, niezrozumiałe przejście karczmarza z wściekłego uporu do ustępstw, no chyba że wiedział, iż w butelce jest co innego, ale z tekstu to nie wynika. Błędne użycie wyrazów: pracownik, podwładny, w tej konwencji gryzą w oczy. Całość kojarzy mi się z przerobionym kawałem.

niewiem – No, proszę, a z tekstu wynika, że wiesz, jak najbardziej :D

Ignacy – zabawny tekst, może limit to jakiś sposób na autora. Brakuje mi tu historii, to epizodzik jest, w dodatku ma wrażenie, ze pretekstowy mocno. No, ale puzzle poskładane i setka jest.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » pt, 28 gru 2007 14:47

Bakalarz
Język ładny. Podoba mi się określenie "sznurowane alkoholem". Ale jeśli chodzi o treść to nie wiem o co chodzi. Najpierw mi się wydawało, że ktoś sobie strzelił w łeb. A potem, nagle mi wyskakują z wytrzeźwiarką. Czyli co - bohaterowi się to wszystko śniło? Dobrze rozumiem?

BlackHeart
Śmierdzi fanfickiem. A po za tym kolejny tekst, w którym nie wiem o co chodzi [zaczynam się martwić o stan swojego umysłu]. Język taki sobie, nie wywarł na mnie wrażenia.

Zabroniona
Powiem wprost - jak będzie ankieta, to od razu daję głos na ciebie. Tekst fajny, zrozumiały, ładnie napisany, a przy puencie aż parsknęłam śmiechem. I nikomu nie udało się go przebić.

Kpiach
Też fajny. I podobał mi się lepiej niż tekst Paciakutka. Dodam też, że dłuższy tekst o dżinie alkoholiku i Maagu przeczytałabym z chęcią :)

Meduz
A tu wręcz odwrotnie. Nie zrobiło na mnie wrażenia, choć napisane fajnym językiem.

Mort00s
Biedny krasnolud ;)
Podobało mi się.

Niewiem
To też mi się podobało. Pomysł świetny, a ostatnia kwestia rządzi :))

Ignatius Fireblade
Wszystko pięknie, ładnie, ale to ostatnie zdanie jakoś mi nie pasuje, ni wuja. Po prostu odniosłam wrażenie, że wziąłeś je nie wiadomo skąd.

Lord Wader
Smutny kres Goździkowej :) Ale to E.T. mi też nie pasuje. I w ogóle jakiś mało fantastyczny ten tekst.

Sexy Babe
Ale o co chodzi?

baba_jAGA
He, he, dobre :D

podzjazdem
Śmierć Śmierci. Też fajne. I też mi się podoba.

PP
Dobre :D Podoba mi się puenta :)

Nath
Absoluty
Paskudna litrówka... znaczy literówka :)
Tytuł adekwatny do treści. A treść też fajna. Szkoda tylko, że za szybko zaczęłam się domyślać końcówki.

Buka
Jest śmierć, mrok, butelki i szczury. Ogólnie tekst mi się podoba.



Głupi komp, chciał mi zjeść tego posta. ;/ Wstawiam go więc, żeby był bezpieczny, zaraz skomentuję resztę
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

Awatar użytkownika
Matt
Sepulka
Posty: 68
Rejestracja: czw, 16 sie 2007 15:33

Post autor: Matt » pt, 28 gru 2007 14:48

Buka pisze: A po cóż przecinek?
Faktycznie przecinek łamie nieco tempo wypowiedzi. Mogłem sobie kilka razy więcej przeczytać nagłos to co napisałem.
Mort00s pisze: A Ciebie tytuł uratował.
Odpowiedni tytuł najlepszym przyjacielem ałtora ;)

Awatar użytkownika
Bakalarz
Stalker
Posty: 1859
Rejestracja: pn, 01 sty 2007 17:08

Post autor: Bakalarz » pt, 28 gru 2007 14:54

Hito pisze:Czyli co - bohaterowi się to wszystko śniło? Dobrze rozumiem?
Coś jakby :) Mocno zakrapiany sen, który wydaje się być rzeczywistością :))

Ebola Dzięki za komentarz. A ta puenta taka miała być (coś jak kubeł wody na twarz po ostrym piciu).
:)
Sasasasasa...

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 28 gru 2007 15:11

Lord Wader – Ładnie, zgrabnie, choć zastanawiam się, na ile mamy tu do czynienia z zamkniętą historią. Brakuje mi tu klamry, na przykład wskazówki, że narrator snuje się po tej zakazanej dzielnicy w poszukiwaniu środków p.ból, czy coś w tym guście. Powiązania wstępu z resztą mi trochę brak.
krzyk kasjerki wskazywał przyczynę urazu mojego nosa
Te drzwi, znaczy wskazywał? Chyba zbyt daleko poszedłeś w skojarzeniach. Ale plusowo zdecydowanie.

Sexy – Autor właściwie mógłby przestać się plątać po warsztatach, ale... Znów to samo. Coś jest nie tak z końcówką. patrzę, patrzę i nie wiem. Plątać się dalej!

baba_jAGA
– sprawnie napisane, pomysł niebanalny, historia jest, całego wszechświata nawet. Brawo. Niestety puenty nie zanotowałam, to jest powtórzenie tego co już czytelnik wie.

podzjazdem – ładnie, sprawnie, ale tak jakoś... bezboleśnie? Mam problem ze sprecyzowaniem. Może to debustibus jest.

PP – niby wiem o czym to jest, a nie wiem nic. To wszystko co mogę powiedzieć.

Nath – Czy ja coś od tego tekstu chcę? Nie.

Buka – Językowo to dobrze nie jest. polszczyzna jeszcze mocno szkolna, zdania okrągłe, pozbawione wyrazu, brak ładunku emocjonalnego. Warto sprawdzić znaczenie słów przed wysłaniem tekstu:
przebiegł pod zdewastowany gmach
Historia niby jasna, ale bez sensu. Bo: czyja to wojna, ludzi, czy szczurów? Z tekstu wynika, ze ludzi. Zarazem autorka twierdzi, że nieliczni ocaleni to szczury. Oczywiście znana mi jest koncepcja, ze szczury przeżyją i wyewoluują, ale chyba nie tak szybko. Jeszcze poświatę po wybuchu widać, a te już wóde chleją? Coś tu nie gra. Byłabym wdzięczna autorce za wskazanie logiki akapitu:
Na zachodzie niemrawo jaśniała radioaktywna poświata, pamiątka po bombie. Wybuch nie miał tak wielkiej mocy jak prototyp, ponad sto lat temu. Postawiono na ilość.
Sprzeczność na sprzeczności siedzi i sprzecznością pogania.

Lafcadio – Co tak mlaska? A teraz? Przestało :P Znaczy, chyba nie załapałam.

BMW – wykonano 100% normy. mam skojarzenia ale to akurat nie jest zarzut. Tak tylko wspominam, a co.

Ellaine – Bardzo ładnie zrealizowany temat, acz czaszka przemierzająca majestatycznie pokój, trochę mnie zadziwiła :P

Varelse – Również ładna realizacja, ciekawy pomysł, choć mam wątpliwości do końcówki.

Matt – Całkiem, całkiem. Sprawnie, językowo dobrze. Mam tylko wrażenie, ze puenta za wcześnie, że powinieneś zamienić miejscami te dwa fragmenty:
– Na tej ulicy, nic się nie dzieje bez mojej wiedzy – mruknął Skiba.
– Ano, ty tu rządzisz – przytaknął Rogaty.
Tajemniczy jegomość uśmiechnął się tylko przez zaciśnięte wargi i odszedł, gładząc w kieszeni ciepłą butelkę, pełną karmazynowej cieczy.

Marcin Robert – Dziwne, dziwne, ani kosy, ani rzucania pustych butelek na stosik, a zrealizowane. Dziiiiwne. Pozostaje mi postawić najlepszą ocenę z argumentacji.

Talto – Śliczna historyjka z morałem. Bardzo dobrze

Avlinn -
Myśląc teraz o przyjacielu, przed oczami stawały mu jednak inne wspomnienia:
Te wspomnienia, jak mniemam, myślały i wtedy stawały, tak?
Wątpliwości wzbudza zakończenie, bo właściwie po co mu ten pistolet? Żeby ze sobą skończyć? Chyba nie skoro wybrał inny rodzaj uzależnienia. Może żeby zdobyć alkohol? Wydaje mi się, ze chciałaś zaskoczyć czytelnika, ale nie rozważyłaś do końca wszystkich tropów, jakie wcześniej zostawiłaś. Poza tym w porządku.

mirael – Dziewczę w sukni pretekstowe do bólu. Wprowadzone na siłę, zbędne. Zero emocji w tym tekście, żadnych zaskoczeń, wszystko jasne od początku do końca. Puenty brak, bo to chyba nie jest puenta:
Później mówiono, że umarł we śnie, z przepicia. O jasnowłosej nie mówił nikt.
CLEAN – Właściwie to jak wyżej. Śmierć banalna, typowa, nudna. Od początku wiadomo, jak to się skończy. A, ten książę to jakiś zubożały był, jeśli stać go było tylko na dwa w jednym: służąca+nałożnica. Pewnie przepił majątek.

Hito – Cierpienie, jak to mówią ubogaca. Sięganie do własnych doświadczeń ma sens :P Całkiem zgrabna historyjka, chyba tylko niepotrzebnie napisałaś o znikającym ciele, bo to jednak osłabiło zakończenie.

Meduz – Językowo poprawne, wyjąwszy odczynianie czaru => odczynia się uroki zazwyczaj. Jeśli chodzi o konstrukcję, mam te same zastrzeżenia, co w przypadku tekstu Zabronionej.

Reasumując:
górna pólka: Paciakutka, ChoMoon, Bakałarza, KPiach, niewiem, Nath, BMW, Ellaine, Marcin Robert, Talto.
górna pólka, ale ciut chwiejna, bo przeciążona pewnym niedosytem: Bakalarz, Czarne Serce, Lord W., Sexy B., baba_jAGA, podzjazdem, Varelse, Matt,
Coś dużo.
No, i Hito lepiej, zdecydowanie.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
Hitokiri
Nexus 6
Posty: 3318
Rejestracja: ndz, 16 kwie 2006 15:59
Płeć: Kobieta

Post autor: Hitokiri » pt, 28 gru 2007 15:19

marinho
Ke? O czym to jest?

BMW
Pierwsze zdanie jest powalające :D A po za tym to mam to samo pytanie - o czym to jest?

Ellaine
Ładne. Podoba mi się.

Varelse
Nie podobało mi się. Nie moje klimaty.

Matt
A to mi się podobało :) Szczególnie trzy ostatnie zdania.

krezka
Fajnie napisane, treść też niczego sobie, ogólnie tekst dobry.

Marcin Robert
Przeczytałam i zapomniałam. Kompletnie nie zrobiło na mnie wrażenia.

Talto
Najlepsze w tym tekście to dialog.

Avlinn
Nie zrobiło to na mnie wrażenia. W ogóle.

mirael
Fajnie się czytało ten tekst przy utworze: E Nomine - Schwartze Sonne :) Poza tym tekst dobry.

CLEAN
Spłynął jak po kaczce. Ten tekst.

A teraz teksty moich towarzyszy spod kreski! :)

Radioaktywny
Podobał mi się - wpasowałeś się w moje klimaty. IMO fajnie napisane, a puenta - świetna. Jakbyś był nad kreską, to też byłbyś moim kandydatem na głos.

Lafcadio
Tak jak już mówiłam ci na gadu - nie rozumiem końcówki.

No... to wszystko.

EDiT:
Ebola pisze:Hito – Cierpienie, jak to mówią ubogaca. Sięganie do własnych doświadczeń ma sens :P Całkiem zgrabna historyjka, chyba tylko niepotrzebnie napisałaś o znikającym ciele, bo to jednak osłabiło zakończenie.
Dzięki za komenta :D Co do znikającego ciała - napisałam o nim, żeby nie spaść pod kreskę [khem...] za brak fantastyki. Jak widać niepotrzebnie - są w tej edycji teksty mało fantastyczne, a ja i tak wiszę...
"Ale my nie będziemy teraz rozstrzygać, kto pracuje w burdelu, a kto na budowie"
"Ania, warzywa cię szukały!"

Wzrúsz Wirusa! Podarúj mú "ú" z kreską!

dwęgielek

Post autor: dwęgielek » pt, 28 gru 2007 15:29

Na razie postaram się rozwiać wątpliwości wszystkich tych, którzym męczyć się przyszło z Demonem rozpusty (popełniłem tam, jak widać, bardzo poważny błąd, ale o tym na końcu). Lecimy:

- Nath: kwestia słownictwa zawsze pozostanie chyba najbardziej subiektywną jeśli chodzi o jakiekolwiek teksty. Używam słów, które mnie się podobają, stąd lepiej brzmi mi opuścił powieki, niż zamknął oczy :)
A przy zdaniu:

Cytat:
Nikłe promienie słońca wyrysowały w nogach łóżka ciało kobiety


musiałem się dłuższą chwilę zatrzymać.
Cieszy mnie to, że Ci się zatrzymywać chciało i chyba sobie to wyobrazić (mam nadzieję)
Ile ten ksiądz musiał tam siedzieć i pić, żeby opróżnić kilka butelek wódki?
Nie mam pojęcia. Czy to ma jakieś znaczenia dla opowieści?
I cały czas miał w nogach zwłoki kobiety? No cóż, z tekstu można wywnioskować, że to psychol, ale żeby aż tak?
Po czym wnosisz że psychol?
No i czemu w pokoju cuchnęło na przykład seksem a nie waliło wódą? ;)
Też nie wiem. Może dlatego że seks i śmierć cuchną intensywniej niż wódka?

- ChoMooN:
a ten ksiądz to sadysta, a nie egzorcysta. Wpakować komuś krucyfiks w oko z uśmiechem na ustach? :|
Sadysta mówisz? Hmm, no nie wiem :) I skąd założenie że się przy tym śmiał?

- Bakalarz: wytłumaczone (mam nadzieję ;) ) za pomocą PW

- Buka:
Cytat:
Amord
Aśmierć, Amrok, Awódka:)
A jak:D
Jedno tylko zgrzyta:
Cytat:
Łóżko opustoszało.
Chciałem w dwóch słowach powiedzieć, że się łóżko puste zrobiło.

- Mort00s: dzięki.

- Hitokiri:
A swoją drogą, ten krzyż też mi zgrzyta. Ja go sobie wyobraziłam, jako taki wielki, zdobiony złotem i jakimiś rubinami... ale jak napisałeś, że go schowano do kieszeni, to wtedy miałam zonka. To jak duży jest ten krucyfiks?
Ja wyobrażałem go sobie jako standardowy krzyżyk, wielkości tych, które wiszą czasem nad drzwiami, czyli jakieś 20 cm wysokości.

- Ebola:
Cytat:
Wyszedł. Łóżko opustoszało. Pokój wypełnił szelest habitu. I triumfalny śmiech.

Pytanie pierwsze. Kto wyszedł? Mężczyzna czy kobieta? Skoro opustoszało łóżko, to chyba kobieta, w każdym razie na pewno ona też. Jeśli pomijamy kobietę, jako podmiot mało w tej sytuacji aktywny, to informowanie czytelnika, ze jak facet wyszedł to łóżko opustoszało jest chyba zbędne.
W tekście stoi dokładnie tak:
Upuścił pustą butelkę, która trąciła poprzednie. Wstał i ubrał się, starannie układając pod szyją koloratkę. Wyrwał krucyfiks, wytarł o prześcieradło i schował do kieszeni. Wyszedł.
Przy czym "wyszedł" jest w jednym akapicie z opisem czynności mężczyzny, więc ciężko się zastanawiać, czy aby napewno dotyczy jego. Łóżko opustoszało niezależnie od wyjścia faceta. Po prostu nagle zrobiło się puste i w tym czai się fundament na moją puentę.
Pytanie drugie. Czyj habit szeleścił?
Kobiety, którą przeleciał, a potem zamordował Amord. Habity zwykle noszą kobiety, a jedyna występująca w tekście to właśnie ta martwa, którą facet zakrucyfiksował.
Pytanie trzecie. Kto się śmiał?
Demon, Ebola. Śmiał się demon. Agrat bat Machalat, żeński demon rozpusty, który nawiedził kobietę, stał się przyczyną jej śmierci, a potem ożywił jej ciało, podniósł je z łóżka i uśmiechnął się triumfalnie ustami zakonnicy.

Tyle jeśli chodzi o tłumaczenie się. Przez PW Bakalarz słusznie zauważył, że drabble to zbyt ograniczona forma, aby opowiedzieć tę historię jasno i jednoznacznie i na tym właśnie polega największy z moich błędów. Ale z drugiej strony, zawsze kochałem niedopowiedzenia, które tym bardziej w takiej tematyce, według mnie dodają smaczku ;)

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 28 gru 2007 15:42

dwęgielek pisze:Bakalarz słusznie zauważył, że drabble to zbyt ograniczona forma, aby opowiedzieć tę historię jasno i jednoznacznie i na tym właśnie polega największy z moich błędów. Ale z drugiej strony, zawsze kochałem niedopowiedzenia, które tym bardziej w takiej tematyce, według mnie dodają smaczku ;)
dwęgiełku, a czy nie przyszło Ci na myśl, że skoro, aż tyle musiałeś tłumaczyć to te niedopowiedzenia nie są do końca takie fajne? Popełniłeś ewidentny błąd: Czytelnik (niejeden) ma wątpliwości!
Niedopowiedzenie nie oznacza braku jasności przekazu.
Pomijam kuż fakt, ze całkiem sporej grupie autorów udało się udowodnić, że drabble to wystarczająca forma, żeby opowiedzieć jakąś historię. Na WARSZTATACH.

Edit. Jesteś pewien, ze habity nosiły kobiety wyłacznie?
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

dwęgielek

Post autor: dwęgielek » pt, 28 gru 2007 15:46

Toż właśnie się do błędu owego przyznałem Ebola, w moim poprzednim poście.

Co do wyłączności noszenia habitów przez kobiety pewien nie jestem. Ale jestem pewien Ebola, że mi się habit z zakonnica kojarzy na pierwszym miejscu.

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3578
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Post autor: BMW » pt, 28 gru 2007 15:48

Lukan
Jeszcze jeden martwy wampir. To chyba dobrze. Z racji tego, że ani go nie polubiłem (wampira), ani znienawidziłem, opko tylko nieco powyżej średniej.

Paciakutek
Tylko co to za zycie, jesli trafi się do wnętrza np. menela? Ale za właśnie tę niepewność - plus.

ChoMooN
Uczuciowy ten nieumarły. Fajna historyjka. Bez uwag (in minus) z mojej strony.

Dwęgielek
Opko w powaznym tonie, a ja - nie wiem czemu - widziałem Jamesa Woodsa, jako żartobliwą wersję kaznodziei. Nieco mnie niż dobre.

Wolfie
Ta wersja morderstwa jakoś mnie nie przekonała. Przeczytałem, ale opko pozostało dla mnie w sferze obojętności.

marq12
Zawyczaj lubię niejednoznaczne zakończenia, ale w tym przypadku właśnie to zakończenie wprowadza element zagmatwania. Finał wskazuje na coś zupełnie innego, niż to, co (o ile dobrze rozumiem) chciałeś pokazać.

Bakałarz
Koniec opka jakby z innej bajki, ale to chyba jedyna rzecz do której miałbym uwagi. Poza tym niezła robota.
Ostatnio zmieniony pt, 28 gru 2007 16:03 przez BMW, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
ChoMooN
ZakuŻony Terminator
Posty: 240
Rejestracja: pt, 03 lis 2006 23:08

Post autor: ChoMooN » pt, 28 gru 2007 15:53

Lord Wader I po reklamie
Nie siadło mi niestety. Jest zabawa z konwencją reklamy, ale to nie jest dla mnie (!) fantastyka. I te drzwi od apteki tak znikąd... jakoś to wszystko bez puenty dobrej... pozatym nikt tak nie czyta, żeby dostrzec pierwsze dwie litery (i jeszcze skojarzyć z kosmitą)...

Sexy Babe Wódko pozwól żyć
Przewrotne jak zwykle, Sexy. Sprawnie wciągnąłeś w katastroficzny klimat i zgrabnie go zmiażdżyłeś w końcówce... tylko że... napisałbyś choć raz coś na poważnie :)

baba_jAGA Bańka

Dobre... i poetyckie... jedno "ale": niepotrzebnie rozbiłaś puentę na dwa akapity... w ogóle ostatnia linijka nie potrzebna... by się czytelnik domyślił sam.

podzjazdem A wieczór był taki upojny…
YYYYyyyy... a gdzie fantastyka? poza tym jest ok, choć nie jakoś fenomenalnie. ot - pijacka historyjka...

PP Mrok, butelka i Śmierć

łał... sto słów a cztery scenki - to się nazywa kompresja :)
Ogólnie oki. Jest jakiś pomysł, ale nie załapałem niestety puenty... "Lucek"? :/ I kim jest ten koleś co upada?

Nath Raj utracony
Dobre :) Pijacki raj - heh... chociaż mało miejsca na opis... zmieściłeś tylko błękitne niebo i tą rzeczkę... jak na taką wizję bardzo mało szczegółów... i nie było "butelki" :P

Buka
Fajnie pobawiłaś się tożsamością narratora... chociaż tak między nami to już bardzo klasyczny trik. Językowo tak sobie niestety... musisz popracować nad tym, by nie dać się nieść strumieniowi świadomości. Każdy akapit ma być o jednej tylko rzeczy. Natomiast każde twoje zdanie ma zakotwiczenie jedynie w poprzednim...
Wszędzie dobrze, ale gdzie dwóch się bije, tam raki zimują.

Mój blog w znajdziesz dokładnie pod "WWW". Tu niżej między tymi innymi buttonami.

Awatar użytkownika
Ebola
Straszny Wirus
Posty: 12009
Rejestracja: czw, 07 lip 2005 18:35
Płeć: Nie znam

Post autor: Ebola » pt, 28 gru 2007 15:56

dwęgielek pisze: Co do wyłączności noszenia habitów przez kobiety pewien nie jestem. Ale jestem pewien Ebola, że mi się habit z zakonnica kojarzy na pierwszym miejscu.
To już dla jasności pojęć, tylko: Habity noszą członkowie zgromadzen zakonnych, niezależnie od płci. Podejrzewam, że z facetami kojarzą ci się sutanny, ale sutanna to uniform służbowy księdza, którego z zakonnikiem mylić nie należy.
Jedz szczaw i mirabelki, a będziesz, bracie, wielki!
FORUM FAHRENHEITA KOREĄ PÓŁNOCNĄ POLSKIEJ FANTASTYKI! (Przewodas)
Wzrúsz Wirúsa!

Awatar użytkownika
ChoMooN
ZakuŻony Terminator
Posty: 240
Rejestracja: pt, 03 lis 2006 23:08

Post autor: ChoMooN » pt, 28 gru 2007 15:59

dwęgielek pisze:
ja pisze:a ten ksiądz to sadysta, a nie egzorcysta. Wpakować komuś krucyfiks w oko z uśmiechem na ustach? :|
Sadysta mówisz? Hmm, no nie wiem :) I skąd założenie że się przy tym śmiał?
odpowiem cytatem:
dwęgielek pisze:Pokój wypełnił szelest habitu. I triumfalny śmiech.
powinieneś przeczytać to opowiadanie, które napisałeś :P
oczywiście żart... chodzi po prostu, że w tym fragmencie sprawił wrażenie jakby to z radochą robił. :)
Wszędzie dobrze, ale gdzie dwóch się bije, tam raki zimują.

Mój blog w znajdziesz dokładnie pod "WWW". Tu niżej między tymi innymi buttonami.

Awatar użytkownika
Ysabell
Mamun
Posty: 155
Rejestracja: wt, 20 lis 2007 14:37

Post autor: Ysabell » pt, 28 gru 2007 16:11

To i ode mnie kilka słów (w kolejności "publikacji"):
_________

1. Lukan - Wampirzy kac
- O uczuciu "w którym" budzi się bohater napisano już wszystko co trzeba.
Śmierć, Boże dlaczego nie umarłem wczoraj!
- Co "Śmierć"? A w ogóle, skoro bohater jest wampirem, to z tą śmiercią coś nie tego... Dlaczego nie umarł wczoraj tylko dużo wcześniej?
Butelki po wódce, to owoc wczorajszej biby.
Po co ja szedłem na bal wczoraj!
- No to jak w końcu? Gdzie on się upił - na balu czy w domu? Na bal poszedł i zwędził zeń asortyment? Czy może to się dzieje na sali balowej? Tylko, jeżeli tak, to określenie "bal" dla imprezy, po której walają sie tylko butelki po wódce jest nieco nieadekwatne...

Podsumowując: nie przemówiło do mnie - pomysł, owszem, ciekawy, ale wykonanie zdecydowanie nie. Mało przemyślane, nielogiczne. Puenta też nie bardzo. Jak dla mnie minus.
___

2. Paciakutek - Ciemność w butelkach
- Podoba mi się - zgrabnie napisane, płynnie się czyta, chociaż gdzieś mi coś zgrzytnęło (ale tylko raz, a na dodatek teraz nie widzę).
- Podoba mi się też "Ten. Jeden. Łyk.", wręcz słyszę, jak dżin podkreśla te słowa, delektuje się nimi...
- Puenta też sympatyczna, chociaż nie powala. Za to sporo tłumaczy.

Podsumowując: dobre. Nie genialne, ale po prostu dobre. Plus.
___

3. ChoMooN - Na cmentarzu
- Dobre, przyjemnie się czyta. Język w porządku. Jedyne co mi zdecydowanie nie pasuje to:
Koszula obrzygana, spodnie brudne od grobowej ziemi, sam tu w środku nocy.
- Skąd to "sam tu w środku nocy" się wzięło w tym zdaniu? I w ogóle mi ten kawałek troszkę zgrzyta. Niedopieszczony.
- Puenta dobra, nie wbija w glebę, ale akurat na jeden uśmiech.

Podsumowując: na plus.
___

4. Dwęgielek - Demon rozpusty
- Długo musiałam się zastanawiać, żeby zrozumieć o co tu chodzi. Spróbujmy: mamy kapłana, który spółkował z niewiastą, opętaną przez demonicę rozpusty. Potem kapłan zabił dziewczynę, egzorcyzmując demona, upił się jak diabli, poszedł spać, obudził się (chyba nawet bez kaca), ubrał dokładnie, zabrał krucyfiks, poszedł sobie i... no właśnie. I co?
Łóżko opustoszało. Pokój wypełnił szelest habitu. I triumfalny śmiech.
- Jeśli " łóżko opustoszało", znaczy dziewczyna znikła, jak wyjął krucyfiks. Znaczy może to ona była demonem, skoro znikła?
"Pokój wypełnił szelest habitu" - nie wiemy, czy bohater zanim wyszedł założył habit. Raczej nie zakładał, bo wtedy by w pokoju nie łopotał. A w zasadzie czemu szeleścił? I skąd się wziął habit, skoro tamten facet jest księdzem (koloratka), a ksiądz to sutannę raczej, a nie habit. Trzeci bohater? I to on się śmieje?
- Dalej, a raczej wcześniej:
Pokój cuchnął seksem i śmiercią.
- Rozumiem, że seksem, ale śmiercią to albo krew (nie było wspomniane), albo rozkład (chyba za wcześnie?). Ktoś już zauważył, że raczej wódką, ja dodam, że raczej potem i stęchlizną (kołdra była przepocona...)
- "Amord"... Niedźwięczne to imię. Żeby był chociaż "Amrod". A tak - brzmi jak "morda" z "a" przeniesionym na początek. "Mordo ty moja"?
- O krucyfiksie i jego rozmiarach już było.

Podsumowując: jak dla mnie niespecjalnie. Przede wszystkim dlatego, że nie mam pojęcia o co chodzi. Puenta gmatwa i w ogóle nie jest puentą. Dla mnie - na minus.
___

6. Wolfie - Nic osobistego
- Nie wiem o co chodzi. Kto kogo zabił? Kto co mówi? Domyślam się, że Ryash jest tożsamy z zabójcą, a ginie kupiec. I pewnie "rozwiązywacze" mają tu coś do gadania. Ale nie wiem na pewno, a to niedobrze...
Gorzała była lodowata.
- Dlaczego? I po co mi ta informacja?
- Generalnie mnóstwo tu jest informacji, które nic nie wnoszą do fabuły, b w zasadzie nie ma fabuły. Albo ja jej nie rozumiem.

Podsumowując: też nie bardzo. Nie rozumiem, puenta nie zaskakująca i nie wiadomo o co w niej chodzi. Znów dla mnie na minus.
___

7. marq12 - W biały dzień
- I znów niespecjalnie wiem o co chodzi. Śmierć podchodzi do pijaczków i Zenek ją zabija, tak? Tylko nie wiem dlaczego...
- Niewątpliwie puenta jest, tylko oderwana od reszty i nie wynika z całości.
– Widzisz? Dobrze się opisałem...
- Dlaczego "opisałem"? Kiedy? A może się "spisał"?
- Inne rzeczy też już wytknięte, pozatym czyta się dobrze, szkoda tylko, że nie wiadomo o co chodzi.

Podsumowując: niedopieszczone. Nie bardzo wiadomo o co chodzi, a mogło być dobrze, więc żal. Raczej minus.
___

8. Bakalarz - Uczucia zamknięte w kieliszku wódki
- Puenta jest. To na pewno.
- Jest też coś wcześniej, jakaś scenka opisana dość specyficznym językiem.
- Generalnie trudno się do czegoś przyczepić, tylko nie zostaje nic w głowie. Trudno byłoby mi powiedzieć o czym to jest.
- Język początku był dla mnie skrajnie irytujący i przeszkadzał w czytaniu. Rozumiem stylizację, ale niech nie utrudnia. A tak? "Śmierć tańczy na koncercie milczenia", a ja się minutę zastanawiam, co autor chciał przez to powiedzieć...?

Podsumowując: Nie dla mnie. Byłoby na zero, ale jest na mały minus, ze względu na język.
___

9. BlackHeart - Wiedźma
- Nie bardzo. Coi prawda Hez-Hezron mi nie przeszkadza, tylko uśmiech wywołał w ramach stylizacji, ale za to reszta niedopieszczona.
- Puenta w środku. Bo najciekawsze było jak zaczął ją rozwiązywać. Dalej już nic.
- Niespecjalnie się wpasowało zabijanie inkwizytora - trochę na siłę.
- Znikąd pojawił się w ostatnim zdanie zamek "ukochanego". Powina to być puenta, a jest nie-wiadomo-co.
- I skąd się wziął ten wierzchowiec? Raczej nie inkwizytorski (inkwizytor był zalany, a zresztą nie podjechałby prosto pod stos), więc czyj?
- Spodobało mi się "Chyba właśnie zepsułam im jarmark".

Podsumowując: fajny pomysł, szkoda, że zamordowany (prawie jak inkwizytor). Puenty nie ma, a najciekawsze w środku. Trochę nielogiczności. Język może być. Jak dla mnie - minus.
___

10. Zabroniona - Potworne Procenty
- Zabawne. Uśmiechnęłam się na koniec.
- Jest puenta i jest na końcu. Czyli git.
- Początek gorzej. Niedopieszczony. Włącznie z tymi "wykradanymi" zgonami. Pierwszy akapit marnie, ale dialog już w porządku.

Podsumowując: trochę ciężko mi się zdecydować, ale chyba mały plus. Za uśmiech na końcu, za puentę i pomysł.
________

No i będzie tego na razie, dziesięć to i tak sporo. Postaram się resztę też, żeby inni nie byli stratni. Aleście tego napłodzili... I strasznie mało o metanolu, który był moim pierwszym skojarzeniem z teamtem. Aż się zdziwiłam...

[Edyta: format trza było poprawić]
Ostatnio zmieniony pt, 28 gru 2007 16:13 przez Ysabell, łącznie zmieniany 1 raz.
Ys.
_____
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą" - Robert A. Heinlein

Zablokowany