WT II - drabble

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Nath
Fargi
Posty: 332
Rejestracja: śr, 03 paź 2007 15:55

Post autor: Nath » ndz, 30 gru 2007 01:08

krezka:
Z pointą bałam się, że będzie jasna i oczywista od fragmentu o butelkowanym surogacie. Dobrze, że nie jest.
Szczerze mówiąc, do momentu pointy myślałem cały czas, że za surogat robi wódka ;-)

dwęgielek:
Tak sobie pomyślałem jeszcze... wzorem Meduza drugie wrażenie mnie naszło ;)
Skoro wedle Twoich założeń tym habitem to szeleściła ta kobieta... to znaczy, że była zakonnicą. A to by znaczyło, że ksiądz z zakonnicą... :|


!!! !!! !!! Dobra, teksty spod kreeeeski !!! !!! !!!


Radioaktywny - Sztorm
Szkoda, że pod kreską. Tekst fajny, zabawny, z dobrą pointą. Zdecydowanie jeden z ciekawszych :-)
Z ciekawostek: niemal każde zdanie kończy się wykrzyknikiem ;P

Lafcadio - Butelka dla szpanu
Kurde, obawiam się, że również nie zrozumiałem... Albo zabrakło wskazówek w tekście pozwalających zrozumieć pointę albo zbyt wielka przestrzeń skojarzeń je dzieliła ;-)
Mlask kojarzy mi się tylko z premierem bądź prezydentem ;P
Gdybyś dał pointę:

" - Leszek?
Słyszę chrapliwy głos.
- Nie, mlask, Jarek..."

To by chyba wszyscy zrozumieli ;-)
Myślę, że miałeś jakiś bardzo fajny pomysł, ale trochę chyba zabrakło objętości, żeby nam go klarownie przedstawić. Czekam na podpowiedź jak odczytać pointę :-)

Hitokiri - Rozstanie
Ha! Dobre, dobre :-)
Termin kolejnych warsztatów literackich zbliżał się powoli i nieubłaganie, nieunikniony jak śmierć.
Bardziej chyba było by na miejscu: "powoli, lecz nieubłaganie".
Albo jeśli już "i" ma być to: "szybko i nieubłaganie".
Jakoś mi nie do końca współgra to "powoli i nieubłaganie".

Sadystom? Że to niby o nas?
O, żesz Ty! ;-)
Na tych warsztatach Cię chwalę, ale zobaczymy co zrobisz bez weny na następnych ;] Wtedy Ci dam sadystę! :-)
Generalnie: Fajny tekścik.

Ciekawe, że 2 z 3 tekścików pod kreską były fajne jak mało który z nad kreski :-)


!!! !!! !!! Generalnie. !!! !!! !!!

Na pierwszym moim prywatnym miejscu:
Niewiem - Wybór Rusty’ego

Małe cacko. Pomysł, klimat, wykonanie, pointa. Para pa pa pa, I'm lovin it :P Byłby głos w ankiecie jak nic!

Na drugim moim prywatnym miejscu:
Meduz - Zabójczy katalizator

Za zabójcze zakończenie. Za Karalucha Sylwka (nie wiem czemu mnie to imię tak bawi ;) ) oraz za Zabójczą Strefę.

Na trzecim moim prywatnym miejscu:
Bakalarz - Uczucia zamknięte w kieliszku wódki

Za język. Za świetną nim zabawę.

Talto - Zobaczę, co będzie...

Za całokształt. Nieźle napisane, dobra pointa. Zapamiętałem.

Radioaktywny - Sztorm ex aequo Hitokiri - Rozstanie

Bo oba teksty naprawdę niezłe, a zły los chciał, że trafiły pod kreskę ;)
To ja je w moim prywatnym rozstawieniu wydobędę spod kreski i właduję na pudło ;-) Mam nadzieję, że się tam jakoś upchniecie :-)

Jeśli chodzi o moje oceny, to tyle. Mam nadzieję,że nikogo nie pominąłem.

Pozdrawiam
edit: bold& poprawki
Ika: Poczuł, że umiera i zapewne doszedł do wniosku, że nie da się złapać tym metroseksualistom ze skrzydełkami. Nie widział swojej przyszłości w chórze.

Awatar użytkownika
Lafcadio
Nexus 6
Posty: 3193
Rejestracja: czw, 09 cze 2005 17:57

Post autor: Lafcadio » ndz, 30 gru 2007 01:43

Nath pisze: Lafcadio - Butelka dla szpanu
Kurde, obawiam się, że również nie zrozumiałem... Albo zabrakło wskazówek w tekście pozwalających zrozumieć pointę albo zbyt wielka przestrzeń skojarzeń je dzieliła ;-)
Mlask kojarzy mi się tylko z premierem bądź prezydentem ;P
Gdybyś dał pointę:

" - Leszek?
Słyszę chrapliwy głos.
- Nie, mlask, Jarek..."

To by chyba wszyscy zrozumieli ;-)
Myślę, że miałeś jakiś bardzo fajny pomysł, ale trochę chyba zabrakło objętości, żeby nam go klarownie przedstawić. Czekam na podpowiedź jak odczytać pointę :-)
To może ja się wypowiem ;]
Początkowo zamysł był nieco inny, ale gdybym został przy pierwotnej interpretacji tematu to bym się naraził na brak fantastyki.
Ogólnie to myśląc nad tytułem doszedłem do czegoś co łączy wszystkie trzy elementy: metanol. Pije się go zamiast alkoholu (no, nie wszyscy, ale są tacy co piją), przy pierwszym kontakcie z nim robi się ciemno przed oczami (mrok), no i prowadzi do śmierci. Więc miałem coś co spajało cały tytuł. Ale opowieść o facecie, który umarł byłaby niefantastyczna, a przedstawienie zaświatów mogliby nie potraktować jako fantastykę. Więc zrobiłem z tego taki mini horror z z gatunku tanich. To mlaskanie należy do kogoś kto ewidentnie się czymś żywi, w domyśle ludźmi ;]
Jeden znajomy mi wspomniał bym wymagał nieco od czytelnika i zostawił trochę dla domysłu, więc stwierdziłem, że możnaby sprawdzić jak to działa. W 100 słowach nie zmieściłem się na tyle by przedstawić to komunikatywnie, ale możliwe, że wrócę do pomysłu i napisze go od nowa. Nieco rozwijając.
Ja mam śmiałość to panu powiedzieć, bo pan mi wie pan co pan mi może? Pan mi nic nie może. Bo ja jestem z wodociągów.

Awatar użytkownika
Nath
Fargi
Posty: 332
Rejestracja: śr, 03 paź 2007 15:55

Post autor: Nath » ndz, 30 gru 2007 02:33

Hehe :-)

Odnoszę wrażenie, że źle zrozumiałeś znajomego ;-) Moim zdaniem w obecnej formie nie wymagałeś od czytelnika "nieco" ale "nieco za dużo" :)

Ale chętnie przeczytam tekst w innej wersji :)
a przedstawienie zaświatów mogliby nie potraktować jako fantastykę.
Moje jest o metanolu i zaświatach i spełniło wymogi formalne :P
Zresztą Twoje poprzednie również było poniekąd o zaświatach i spełniło wymogi ;-)

edit:
Czas na podziękowania dla wszystkich użyszkodników, którzy przeczytali mój tekst i postanowili podzielić się uwagami.
Niniejszym : Buka , Mort00s , Hitokiri , ChoMoon , Avlinn , Bakalarz , podzjazdem , marinho , krezka - Dziękuję Wam bardzo :)

Oraz podziękowania dla Arystokratycznego Wirusa :-)
Czy ja coś od tego tekstu chcę? Nie
I pomyśleć, że wysłałem ten tekst, bo myślałem, że zbiorę więcej krytycznych uwag =)

Pozdrawiam
Ika: Poczuł, że umiera i zapewne doszedł do wniosku, że nie da się złapać tym metroseksualistom ze skrzydełkami. Nie widział swojej przyszłości w chórze.

krezka

Post autor: krezka » ndz, 30 gru 2007 03:19

Nath pisze:Szczerze mówiąc, do momentu pointy myślałem cały czas, że za surogat robi wódka ;-)
Ajajaj, nie wyszło z tym surogatem, czy skrót myślowy za duży czy coś. Trudno, pierwsze koty za płoty, teraz będzie już tylko lepiej. Oby.


I proszę <nieśmiało ciągnie Wirusa za rękaw>, bardzo proszę Ebolę o rozebranie mojego drabbla na kawałki... Bo się niedopieszczona czuję i zazdrosna, że o innych było, a o moim nie...

Awatar użytkownika
Buka
C3PO
Posty: 828
Rejestracja: sob, 13 paź 2007 16:55
Płeć: Kobieta

Post autor: Buka » ndz, 30 gru 2007 10:59

krezka pisze:Surogat jako zamiennik żywej ofiary. Żeby sobie pokoju nie zachlapać krwią na przykład.
Chyba nie do końca się zrozumielimy;) W taki sposób użył tego bohater. Ale co to tajemnicze COŚ robiło w szafce ojca? Czyżby się parał czarną magią i posiadał wiele takich ciekawych rzeczy?

Awatar użytkownika
Meduz
Cylon
Posty: 1106
Rejestracja: ndz, 19 lis 2006 21:59

Post autor: Meduz » ndz, 30 gru 2007 11:12

Czyżby się parał czarną magią i posiadał wiele takich ciekawych rzeczy?
jak dla mnie w zasadzie wynika to z tego opowiadania. Bo i starszy brat jakoś nie był ani zdziwiony, ani przerażony faktem przywołania śmierci. Znaczy się normalka to u nich w domu była. A ojciec w biurku trzymał wódkę do dezynfekcji zewnętrznej i wewnętrznej. Tylko nalepkę zmienił, co by żona się nie zorientowała, że dezynfekuje się między doświadczeniami;-D
Meduz Kamiennooki

- Lepiej się spytaj, co to daje?
- A co zabiera?

Awatar użytkownika
Mort00s
Fargi
Posty: 355
Rejestracja: czw, 04 paź 2007 21:39

Post autor: Mort00s » ndz, 30 gru 2007 11:12

Czyżby się parał czarną magią i posiadał wiele takich ciekawych rzeczy?
Nie widzę w tym nic dziwnego. To w końcu fantasy.
EDIT:
O, ktoś mnie uprzedził :).
"Gdy walczysz z potworami, uważaj by nie stać się jednym z nich.
Gdy patrzysz w otchłań, ona również patrzy i w Ciebie."

Friedrich Nietzsche

Awatar użytkownika
Lord Wader
Psztymulec
Posty: 901
Rejestracja: czw, 19 lip 2007 21:06

Post autor: Lord Wader » ndz, 30 gru 2007 13:00

Tymczasowo odniosę się do komentarzy mojego, odrobinę makabrycznego, żartu ;-) Zgadzam się z nimi. Przekora, chyba nabyta (dotychczas sądziłem, że wrodzona) nakazuje mi z lekka odpyskować. Brak fantastyki? Jak to? Fantastyczne zakończenie :-)))) ET? ET skojarzeniowym jest. Opowiem jak powstał pomysł. Wszedłem, właściwie nadepnąłem na małe, żółte, kartonowe pudełko. ET wystawało spod czubka buta. Skojarzenie — jak w tekście. Fotograficzna wyobraźnia wyzwoliła obraz hipotetycznego zdjęcia. Leżąca obok Goździkowa z opakowaniem etopiryny w dłoni. Resztę już znacie. ;-)
Czy świat się wiele zmieni, jeżeli z młodych gniewnych wyrosną starzy wkurwieni?
Gdyby istniały światy równoległe, wszyscy bylibyśmy łajdakami :-D

Paciakutek

Post autor: Paciakutek » ndz, 30 gru 2007 14:31

Widzę, że autorzy też mogą komentować- więc też napisze kilka słów.
Dziękuje za wszystkie opinie- widzę, że muszę popracować nad przekazem :) choć w zamierzeniu miało być to tak ukryte. Podzielę komentarz na kilka postów bo dużo utworów jest- jeśli można.

Lukan - podoba mi się, tylko śmierć, mrok i butelki nie mogą być uczuciami- nawet po "rozpisaniu" tego w następnych trzech zdaniach.
"Wódka zadziałała"- śmieszne.

ChoMooN- wampir alkoholik- tekst sprawia wrażenie wyrwanego z całości- może rozwiń ten pomysł w jakimś dłuższym opowiadaniu (?).

Dwęgielek- trochę do mnie nie przemawia takie ułożenie wydarzeń:
wstaje zaspany, totalnie przepity- otumaniony i ma siłę na triumfalny śmiech?
To ostatnie zdanie trochę teatralnie brzmi. Chyba, że to nie on się śmieje?
Bo z tekstu wynika, że wyszedł z pokoju? Trochę to nie jasne.

Wolfie- też jakby część większej całości.
I jakby zmienić tu-> najpierw akcja - później wytłumaczenie.
"Zabójca dobył sztyletu- to nic osobistego. Dali mi więcej złota."

marq12- na samym końcu- to nie powinno być na odwrót?
To nie ona powinna powiedzieć, że się dobrze opisała a jego nie powinien ogarnąć mrok?
Nie za bardzo do mnie przemawia.

Bakalarz- śmieszne ale nie do końca jasne-> bo który z nich się budzi?
Zabity Przyjaciel nr 1 czy ci zabójcy- grabarze?
Bo z tekstu wynika, że zabójcy ale nie są wyróżnieni -> dlatego później trudno się połapać bo GŁOS na końcu zwraca się tylko do jednego delikwenta.

BlackHeart- też jakby wyrwane z większej całości- bo nie ma odpowiedzi "czym" jest zamek jej "ukochanego" lub kim jest ten ukochany- jakby urwane w połowie.
Ale śmieszny jest ten kawałek, w którym zamroczony inkwizytor ją rozwiązuje. Początek dobry- koniec bez rewelacji.

Zabroniona- nie za bardzo motyw rozmowy krasnoluda ze śmiercią mnie przekonuje- takie jakby naciągane. Jakiś ten dialog wydaje mi się nieposkładany. Niektóre wyciągnięte wnioski jakby zaprzeczają następnym- ale to takie subiektywne- jak najbardziej -wrażenie.

Kpiach- podoba mi się dopasowanie tytułu do tekstu.
Tylko przy opisie zadań mało płynnie to wyszło.

Meduz- ładne- biedne karaluchy :)

Mort00s- dialog mi się nie podoba pomiędzy barmanem a krasnoludem.
Tak na marginesie: na początku zrozumiałam ten tekst tak, że to krasnolud zamiast pieniędzy, chce w ramach zapłaty popracować na "zmywaku".

Niewiem- bardzo śmieszne :). Nie będę oryginalna, kiedy powiem, ze mi się podoba.

edit- myślnik jeden i cytat zaznaczyłam odpowiednio.

Awatar użytkownika
Wolfie
Sepulka
Posty: 53
Rejestracja: wt, 13 lis 2007 22:51

Post autor: Wolfie » ndz, 30 gru 2007 17:02

Nath pisze:Za krótki tekst. Nie bardzo wiem o co chodzi, kto kogo zabił i dlaczego. Kim są Rozwiązywacze, o jaką potworę chodzi… Mogę się domyślać i coś tam wymyślić, ale z tekstu za wiele moim zdaniem nie wynika. Że tak zaczerpnę od Małgorzaty: Drabble udusił pomysł. Do tego stopnia, że nie jestem nawet wcale go ocenić…
Język w porządku, to tyle co mogę rzec.
ChoMooN pisze:troszkę koślawy ten dookreślnik. W ogóle tak opisałeś scenę, że na początku myślałem, że bohater jest sam, a jak się ten zarządca pojawił to, że tłum ludzi nagle pokoju.
mort00s pisze:Nic się kupy nie trzyma. O czym to w ogóle jest? O czymś na pewno, ale o czym?
Ebola pisze:Myślę, że wiem co autor miał na myśli, tak mi się wydaje. Jednak zakończenie leży i kwiczy, pojawia się ni z gruszki, ni z pietruszki. Użycie wyrazu ”zabójca” dezorientuje czytelnika, który odnosi wrażenie, że oto pojawia się trzecia osoba, wcześniej niewymieniona.
Ysabell pisze: - Nie wiem o co chodzi. Kto kogo zabił? Kto co mówi? Domyślam się, że Ryash jest tożsamy z zabójcą, a ginie kupiec. I pewnie "rozwiązywacze" mają tu coś do gadania. Ale nie wiem na pewno, a to niedobrze...
Cytat:
Gorzała była lodowata.

- Dlaczego? I po co mi ta informacja?
- Generalnie mnóstwo tu jest informacji, które nic nie wnoszą do fabuły, b w zasadzie nie ma fabuły. Albo ja jej nie rozumiem.
Meduz pisze:Podsumowując: też nie bardzo. Nie rozumiem, puenta nie zaskakująca i nie wiadomo o co w niej chodzi. Znów dla mnie na minus.
Zbyt wiele pytań, na które nie otrzymałem odpowiedzi. Puenta zaskakuje, ale w tym negatywnym znaczeniu. Zabójca wyskoczył jak pajac z pudełka.
Moim zdaniem niedopracowane. [/quote]
krezka pisze: Nic osobistego za długo się zastanawiałam, kto jest zabójcą. I wciąż nie wiem. To niedobrze.
Na wszystkie te komentarze pozwolę sobie zacytować zupełnie mi nieznaną osobę, która wszak doskonale wyraziła niesprecyzowaną, gdzieś tam kołaczącą mi się we łbie myśl:
Nie od dziś wiadomo, że wszystkie prologi i niedokończone opowieści mają w sobie moc rozbudzania wyobraźni, magnetyczny potencjał dalszego ciągu, który zazwyczaj nie jest już tak interesujący, bo żadne wyjaśnienie nie może rywalizować z niedopowiedzeniem i tajemnicą.
Opowiastką chciałem skłonić użyszkodników właśnie do myślenia. Owszem, celowo zamieściłem tu wiele niedopowiedzeń, i wciąż sam nie wiem, kto zabił kogo? Czy to handlarz miał fałszywą tożsamość, czy zwiadowca? O jednym i drugim nie wiemy w gruncie rzeczy nic. To samo tyczy się Rozwiązywaczy. I tu właśnie powinna zacząć pracę wyobraźnia - sami sobie wyjaśnijcie, jak było naprawdę ^^
Bakalarz pisze: Nie ma co, zarządca cechów kupieckich miał mocny łeb.
Chyba nie dość mocny, IMAO.
Sprecyzuj, proszę.
Ebola pisze:Błysk ze szkarłatem mnie dobił. Co to miało oznaczać?
Błysk stali, a może ostatni błysk słońca? Naprawdę nie wiem ^^ A tak poza tym, długo nad tym rozmyślałem - i chyba przedobrzyłem. Miałem wiele pomysłów na wykorzystanie dwóch ostatnich słów, a także na ich niewykorzystanie, ale chyba źle trafiłem.
Mirael pisze: Dla kogoś kto nie czytał twoich opowiadań, średnio fajne... Wydaje mi sie że cały dialog istniał tylko po to żeby utrzymać motyw zabójstwa na koniec. Jakby ten dialog był bez większego wpływu na tekst. Może mnie straszy..)
Zapytanie do pierwszego zdania - dlaczego? A co do reszty - chyba to było celem tych warsztatów. 100 słów + peunta. Prawda? ;>
Może i cię straszy, nie wiem... :P
Paciakutek pisze: Też jakby część większej całości.
I jakby zmienić tu-> najpierw akcja - później wytłumaczenie.
"Zabójca dobył sztyletu- to nic osobistego. Dali mi więcej złota."
E tam. Poprostu sporo celowych niedopowiedzeń ^^
A z tym ostatnim zdaniem to i może by lepiej wyglądało, ale forma ostateczna też mi się podobała ^^

Dziękuje wszystkim komentującym, tym na plus, i tym na minus. Obiecuje się odwidzięczyć. Ale nie teraz, za dużo mózgu zżarło mi na powyższe ^^

Edit: Ysabell - Gorzała była lodowata. Dlaczego? I po co mi ta informacja?

A czemu niebo jest niebieskie? Ile to jest chwila? Uważam, że to tak samo, jak zapytać, czemu piwo było wyborne, a nie smakowało jak szczyny skrzata, czemu dziewka służebna była niezbyt urodziwa, a nie piękna niby nimfa i hojnie obdarzona przez naturę? Dla mnie pytaie retoryczne.

Awatar użytkownika
Meduz
Cylon
Posty: 1106
Rejestracja: ndz, 19 lis 2006 21:59

Post autor: Meduz » ndz, 30 gru 2007 17:25

utwór literacki składający się dokładnie ze stu słów (ani jednego mniej i ani jednego więcej), będący zamkniętą opowieścią, z zakończeniem zawierającym element zaskoczenia (czyli mocnym, czyli np. puentą).
- Wolfie, naszym zadaniem było napisanie zamkniętej opowieści z mocnym zakończeniem, a o Twoim drabble nie da się tego niestety powiedzieć.
Meduz Kamiennooki

- Lepiej się spytaj, co to daje?
- A co zabiera?

dwęgielek

Post autor: dwęgielek » ndz, 30 gru 2007 18:32

Mam wreszcie trochę czasu dla siebie, więc odniosę się do tekstów konkursowych. Piszę z perspektywy czytelnika, bardzo subiektywnie, daleko mi do morlizatorstwa, tym bardziej że sam machnąłem drabble'a, który się nie wypałem okazał ;)

Jedziem:

- Lukan Wampirzy kac:
Słyszę jak ktoś ostrzy kołek!
Nie wydaje mi się, żeby dźwięk ostrzenia kołka był na tyle charakterystyczny, aby go ktokolwiek mógł rozpoznać w absolutnych ciemnościach.
Pomysł upicia wampira całkiem mi się podoba i chyba niezłym podkładem na czarną komedię mógłby być. Może warto to rozbudować w kierunku komedii właśnie, czy raczej parodii?

- Paciakutek Ciemność w butelkach:
A, że z życia, moi drodzy, trzeba korzystać - wznieśmy teraz toast dżinem w butelce.
No i to rozumiem tak, że historia się powtarza i ten, który kiedyś rozwinął skrzydła w swoim nowym ciele, teraz otwiera kolejną butelkę z innym dżinem.
Jakoś mi nie podeszło.

- ChoMooN Na cmentarzu:
:D fajne! Bardzo mi się podoba, pewnie ze względu na moje horrorowate upodobania. Gratuluję!

- Wolfie Nic osobistego:
Są butelki po wódce i śmierć jest. Ale nie ma mroku. Poza tym mam wrażenie, że to raczej fragment czegoś większego; wycinek.

- marq12 W biały dzień :
Hmm wiele w tym tekście jest i to mi się podoba, ale naprawdę nie potrafię zrozumieć zakończenia. Jakakolwiek podpowiedź?

- Bakalarz Uczucia zamknięte w kieliszku wódki:
Też klimatycznie, chociaż ja bym zrezygnował z ostatniego zdania (tego o "hotelu") - byłoby dla mnie wtedy jeszcze bardziej mrocznie, a tak jest po prostu poprawnie. Zaskakujące, ale nie powaliło mnie na łoptaki.

- BlackHeart Wiedźma:
Również i tutaj mam wrażenie, że to fragment, wyrywek. I to poderżnięte gardło - jakoś tak wydaje mi się na siłę wciśniętym motywem śmierci.

- Zabroniona Potworne Procenty:
To dziwne, ale wydaje mi się, że puenta byłaby znacznie zabawniejsza i efektowna, gdyby tekst opowiadał o mleku niż wódce. Nie zachwyciłem się.

- Kpiach Dyscyplinarka:
Nie rozumiem, do czego miałoby się złoto dżinowi przydać. No i skoro mag znowu zamknął dżina w butelce, to po co czynił mu wpierw wyrzuty? Naciągane dla mnie.

- Meduz Zabójczy katalizator:
Ciekawe. Znowu wywaliłbym ostatnią linijkę, która według mnie wprowadza zamęt, rodząc pytanie o to, jak duże były te karaluchy: duże jak na robale, czy też wielkości człowieka, niczym jakieś monstra?

- Mort00s Przyczyna zgonu:
Nie ruszyło mnie ani narracją, ani sytuacją, ani humorem. Poza tym nie dostrzegam tutaj motywu śmierci.

- Niewiem Wybór Rusty’ego:
Nigdy nie przepadałem za tekstami odnoszącymi się czy to do pisarzy, czy też do pisania. Takie motywy zabijają dla mnie całą magię opowiadania. Pewnie dlatego Wybór(...) zupełnie mnie nie porwał.

- Ignatius Fireblade Śmierć:
W trakcie spodziewałem się zupełnie innej, mocniej wgniatającej w fotel, puenty; bardziej klimatycznej. A tutaj taki wręcz ludzki, żeby nie powiedzieć ograny, przejaw nastoletniego buntu.

- Lord Wader I po reklamie:
W półmroku potknąłem się o puste butelki na chodniku. Ślady po kurwach i pijakach.
Zamiast kropki wstawiłbym myślnik, wszak "ślady" tyczą się pustych butelek.
Całość bardzo mi się podoba, a szczególnie motyw z ET - takie przebiegłe to ;) I zgrabnie komponuje się z tematyką Fahrenheita, czyli sf. Super, gratuluję!

- Sexy Babe Wódko pozwól żyć:
Przyznam szczerze, że zupełnie nie rozumiem tego tekstu. Poszukam w wątku wytłumaczenia i dopiero wtedy wypowiem się szerzej.

- baba_jAGA Bańka:
Fajny pomysł, podoba mi się. Myślę sobie, że chciałbym poczytać opowiadanie, które na nim bazuje.

- podzjazdem A wieczór był taki upojny…:
Świetne! Z jajem i klimatem. Bardzo mi się stylizacja językowa podoba. Mój faworyt, jak dotąd :)

- PP Mrok, butelka i Śmierć:
Podniósł się i poczerniało mu przed oczami.
Dla mnie zgrabniej brzmiałoby "Wyprostował się()", bo przecież wyżej stoi, że się on tylko schyla.
Całość nie porwała mnie; czegoś mi tu brakuje, ale zabij - nie wiem czego.

- Nath Raj utracony:
Ostatanie zdanie
Raj musi poczekać.
zmieniłbym na coś w stylu: Raj jest taki piękny. Tak jak napisałeś, mam wrażenie, że bohater ostatecznie wcale się do tego raju nie chce dostać.

- Buka:
Podoba mi się i tematyka i puenta. Osobiście może dodałbym Zigerowi jakąś mutację popromienną, coby bardziej klimatycznie było.

- marinho Huncwot:
Znowu mam wrażenie, że to fragment. Brakuje mi puenty.

- BMW Wigilijne rendez vous:
To zdanie:
Na mapach Sztabu Inwazyjnego zaznaczono nowe granice strefy zakazanej.
wydaje mi się już przejściem do ewentualnego ciągu dalszego opowieści, co mi rozmywa puentę. Całość dla mnie, taka sobie po prostu.

- Ellaine Gra w kręgle. :
:) Świetne, świetne! Klimatyczne i zaskakujące od początku, aż do genialnego ostatniego zdania. Bardzo mi się podoba!

- Varelse Global Parent:
Nie rozumiem do końca tego tekstu, więc nie wiem, jak go odebrać. Poszukam terminologii, a wtedy może znajdę i przesłanie. Jeszcze się odezwę.

- Matt Mrok, śmierć. I jedna butelka po wódce. :
Niezłe, choć brakuje mi tutaj jakiegoś wyraźniejszego motywu, nawiązania choćby, które mogłoby stworzyć naprawdę fajny klimat.

- krezka Mrok, śmierć i butelki po wódce:
Dobre :) Tylko się zastanawiam, czy Śmierć można zabić? Tak filozoficznie pytam.

- Marcin Robert Wpadka:
Doprawdy nie dostrzegam w tym tekście ani sf, ani fantasy, ani horroru. Poza tym jakieś takie bez wyrazu mnie się to wydaje. Brakuje mi wyrazistej, zaskakującej puenty.

- Talto Zobaczę, co będzie...:
Dobre! :) Zastanawiałbym się nad tym, czy zamiast pisać w ostatnim zdaniu, że to o życie chodzi, nie ładniej byłoby jakoś je zdefiniować po to, żeby czytelnik sam mógł się domyślić, o kim, czy o czym, mowa. Ale i tak jest mocne i przemyślane. Gratuluję!

- Avlinn In Memoriam:
Hmm czy Mark kropnął hippisa?

- mirael Jedna:
Dobre! Podoba mi się, chociaż już gdzieś w połowie można domyślić się, kim jest jasnowłosa dziewczyna. Język też mi się podoba.

- CLEAN Mrok, śmierć i butelki po wódce:
Przewidywalne. Poza tym trochę interpunkcja szwankuje.

- Hitokiri Rozstanie:
Patrz: komentarz do tekstu Niewiem.

- Radioaktywny Sztorm:
Mam wrażenie, że przeładowany jest początek. Nie porwało mnie.

- Lafcadio Butelka dla szpanu:
He he niezłe! Klimatyczne. Czy dobrze mi się zdaje, że równie dobrze ostatnie zdanie mogłoby brzmieć: "Braaain!"?


Na koniec chciałbym się odnieść do mojego tekstu. Strasznie spartoliłem wykonaniem i sam się zakopałem z pomysłem. Chciałem żeby było mrocznie i klimatycznie, a wyszło bełkotliwie i niezrozumiale.

Pomysł był następujący: opisać egzorcyzm tak, by dopiero na końcu, w ostatnim zdaniu, wyraźnie i jednoznacznie potwierdzić, że ten egzorcyzm był rzeczywiście konieczny, czy też był jedynie pijackim wypadkiem, albo efektem napadu szału głównego bohatera.

Amord wzięło się od Amorth - nazwiska najsławniejszego watykańskiego egzorcysty. Agrat bat Machlat to imię żeńskiego demona rozpusty, powszechnie wystepujące w demonologii.

Do momentu, w którym Amord ubiera koloratkę, chciałem zbudować nastrój, pokazać ten pokój i to, co się stało, czyli pijanego egzorcystę, który być może jest psycholem i który zabił kobietę tylko dlatego, że popełniła grzech rozpusty, uprawiając z nim seks. Potem koloratka, żebyśmy mieli pewność, że Amord jednak jest duchownym, więc najprawdopodobniej profesjonalnym egzorcystą. Wreszcie ten człowiek wychodzi. I teraz będzie to, co zdaje się najbardziej zepsułem:

Łóżko jest puste, a więc nie ma już na nim kobiety. Dla mnie to dziwne, bo przecież tak długo leżała martwa u stóp Amorda. A teraz nagle jej nie ma. Za to szeleści habit (to czy mężczyźni też noszą habity, nie ma większego znaczenia, bowiem mężczyzny już w pokoju nie ma). Zmierzałem do tego, że trup wstał z łóżka i ubiera habit, a więc trupem była zakonnica (rozpusta w wykonaniu zakonnicy niesie dla mnie większy ładunek emocjonalny, niż w wykonaniu "zwykłej" kobiety). A potem triumfalny śmiech - śmiech powstałego z martwych ciała. No i w takich okolicznościach triumfalny smiech kojarzy mi się z demonami, szczęśliwymi, że doprowadziły swoje ofiary do zagłady, czyli wychodzi na to, że Amord rzeczywiście zobaczył demona, a więc pomimo pijaństwa, szaleńcem nie jest. Taki był mój tok myślenia, to chciałem w tekście oddać. Okazało się, że nie potrafię. Że za bardzo zamotałem, co oczywiście jest tylko i wyłącznie moim błędem, do którego też oczywiście się przyznaję. Obym tylko wyciągnął z niego właściwe wnioski.

Dzięki wszystkim za komentarze tego nieszczęsnego tekstu. Zdrówko!

marq

Post autor: marq » ndz, 30 gru 2007 20:04

dwęgielek pisze: - marq12 W biały dzień :
Hmm wiele w tym tekście jest i to mi się podoba, ale naprawdę nie potrafię zrozumieć zakończenia. Jakakolwiek podpowiedź?
Paciakutek pisze:marq12- na samym końcu- to nie powinno być na odwrót?
To nie ona powinna powiedzieć, że się dobrze opisała a jego nie powinien ogarnąć mrok?
Nie za bardzo do mnie przemawia.
Ok. Czytamy wspólnie. :)
Mimo słonecznej pogody w parku na ławeczce siedzi tylko trzech lumpów. Alejką idzie dziewczyna. Jeden z pijaczków woła do przechodzącej opodal panienki (stąd wykrzyknik po pytajniku - widać nie szła tuż obok). Dziewczyna słyszy wołanie, rozgląda się - Czyżby to do mnie? Nie ma nikogo innego, znaczy że do mnie. Przyspiesza kroku. I nagle myśl - Co takie pijaczki mi zrobią, a jak powiem koleżankom, jaki wycięłam numer, to trupem padną! - śmieje się do siebie.
Podchodzi do lumpów. Następuje prezentacja. Zenek przedstawia kumpli i siebie. Dziewczyna gra: Jestem Śmiercią.
Zenek ironizuje: Eee tam, Śmierć jest paskudna i zdradziecka. I chce dać dziewczynie buziaka. Dziewczyna dalej gra: Spróbuj...
I w tym momencie przegrała, bo Zenek wstaje i podchodzi. Dziewczyna nie potrafi już uciec. Śmierć muska w pocałunku jej policzek. Tak, to Zenek jest Śmiercią. I mówi: Dobrze się opisałem (...śmierć jest paskudna i podstępna...)
Dziewczyna umiera.

Ciekawe, łatwiej uwierzyć niektórym, że dziewczyna to Śmierć, niż że jest nią Zenek. Przyjmują, że jak dziewczyna tak się nazwała, to nią jest, cokolwiek się dzieje dalej...
Większą wątpliwość budzi gotowość dziewczyny do zabawy, gry z lumpami, niż obecność w parku ucieleśnionej Śmierci.
Prościej jest uwierzyć, że zrobiłem literówkę w ostatniej kwestii (wypowiedzi) Zenka, niż w to, że mówi, iż opisał siebie jako podstępną i szkaradną Śmierć.

Bardzo pouczające warsztaty :)

Awatar użytkownika
Meduz
Cylon
Posty: 1106
Rejestracja: ndz, 19 lis 2006 21:59

Post autor: Meduz » ndz, 30 gru 2007 20:40

marq, jeżeli czytelnicy nie zrozumieli tego opowiadania, to znaczy, że autor je źle przekazał. To, co piszesz we wspólnym czytaniu, to tylko Twoje chciejstwo.

Napisałeś:
Dziewczyna rozejrzała się zdziwiona, mimo słonecznej pogody, poza nią i trójką pijaczków, w parku nie było nikogo. Przyspieszyła kroku, jednak po paru metrach zatrzymała się, zawróciła i przekornie uśmiechnięta, kołysząc biodrami, powoli ruszyła w kierunku okupujących ławkę lumpów.
Chciałeś napisać:
Dziewczyna słyszy wołanie, rozgląda się - Czyżby to do mnie? Nie ma nikogo innego, znaczy że do mnie. Przyspiesza kroku. I nagle myśl - Co takie pijaczki mi zrobią, a jak powiem koleżankom, jaki wycięłam numer, to trupem padną! - śmieje się do siebie.
Podchodzi do lumpów. Następuje prezentacja.
Meduz Kamiennooki

- Lepiej się spytaj, co to daje?
- A co zabiera?

marq

Post autor: marq » ndz, 30 gru 2007 20:52

Meduz pisze:marq, jeżeli czytelnicy nie zrozumieli tego opowiadania, to znaczy, że autor je źle przekazał. To, co piszesz we wspólnym czytaniu, to tylko Twoje chciejstwo.
A wiesz, parę postów wcześniej napisałem:
marq pisze: Konieczność tłumaczenia, o czym się napisało, to porażka dla autora.
Chociaż niektórzy zrozumieli...

Zablokowany