WT 4 - pocałunek tragiczny

Moderator: RedAktorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Novina
Mamun
Posty: 142
Rejestracja: ndz, 20 sty 2008 06:35

Post autor: Novina » pt, 28 mar 2008 22:34

mirael pisze:Umiejętnie wykorzystałaś
Heh, czy ja naprawdę tak kobieco piszę? Serio, pomimo powtarzających się pomyłek, uparcie jestem męźćiźnem z bazin.

Podziękować za pozytywny odbiór mojego "potforka". Patrząc na twój lekki styl pisania, myślę, że będziesz jedną z kilku osób mogących zakasować resztę w WT V.

Pozdrawiam
Ta Novina, ale ten Novin ;]

P.S.
Liczę na Lili Czarownicę i Szakala Bloków w dużym formacie, bo jak wspomniałem przy komentarzu, pomysł na współczesną czarownicę wydaje mi się bardzo interesujący.
The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Tom Clancy

Awatar użytkownika
Wolfie
Sepulka
Posty: 53
Rejestracja: wt, 13 lis 2007 22:51

Post autor: Wolfie » sob, 29 mar 2008 18:04

Wyklęty Obraz
ciemny, nieomal czarny w swej czerwieni ogień
Czarny w swej czerwieni... hm... hm... ni cholery do mnie nie trafia.

No, co tu dużo mówić: tragizm jest, fantastyka jest, pocałunek jest. Błędów nie ma. Prawidłowo, ale do gustu mi nie przypadło.

Marcin Robert Kolaps raju (fragment)

Podobało mi się, chyba najbardziej ze wszystkich, które do tej pory przeczytałem (leciałem po kolei). Moim zdaniem mogłeś bardziej podkreślić nieszczęście tych wszystkich ludzi, a pocałunku jest tylko wzmianka. Tak czy siak, good job :)

Hitokiri Koniec nadziei

Podobnie jak z tekstem poprzednim, i ten mi się podobał ^^ Lekki, przejrzysty i przyjemny. Coś mi tam świta pod kopułą, że coś takiego w mitologii greckiej było, ale nic to. Oby tak dalej! :)

Mirael Czarownica
- To ja maleńka
Wydaje mi się że powinien być przecinek po ja.

Zaczęła drzeć...

Wiadomo, że chodzi o drżenie, ale w pierwszym odruchu wygląda to zabawnie ;P
- Znalazłeś mnie, zawsze uciekam jak wilk, tam gdzie mnie nie można znaleźć
Tu też brakuje przecinka po tam. I moim zdaniem porównanie średnio udane.
- Zawsze cię znajdę, co sie stało.
- Zawsze cię znajdę, co się stało? a nawet lepiej: - Zawsze cię znajdę. Co się stało?
- Bił mnie, i bił matkę, a ja uciekłam i zostawiłam ją samą - powiedziała, a jej twarz wykrzywiła się brzydko.
Jedna literka, ale i tak powtórzenie.
- To nie twoja wina moja czarownico.
To nie twoja wina, moja czarownico.
Przytuliłem ją
Zabrakło kropki ;P
Ucałowałem ją w czoło, czułem jak magia uspokaja sie, drżenie piwnicy zanika.

Ucałowałem ją w czoło, czułem, jak magia uspokaja się, drżenie piwnicy zanika
i tu znów byłoby lepiej: Ucałowałem ją w czoło. Czułem, jak magia uspokaja się, drżenie piwnicy zanika.


Wbrew wielu błędom, scenka nie jest taka zła, ba, mogła być dobra, gdybyś trochę bardziej nad nią popracowała. Zastanawia mnie też, dlaczego rzeczona czarownica nie użyła swych mocy na tym złym, a dała się pobić i zwiała. Można to zwalić na karb szoku i przerażenia, ale chyba w każdym z nas tkwi choć trochę instynktu samozachowawczego, który zmusiłby do walki ^^

C.D.N.

Awatar użytkownika
mirael
Mamun
Posty: 175
Rejestracja: sob, 13 paź 2007 22:59

Post autor: mirael » ndz, 30 mar 2008 09:16

Hito pisze:Tylko pamiętaj - jeśli ten tekst mnie zawiedzie, to ja będę bardzo zawiedziona. A wtedy robię się złośliwa ;>
Poczułam się zmobilizowana;>
Novina pisze:Heh, czy ja naprawdę tak kobieco piszę? Serio, pomimo powtarzających się pomyłek, uparcie jestem męźćiźnem z bazin.
Wybacz:P:P Novina to tak kobieco brzmi:P:P
Novina pisze: Podziękować za pozytywny odbiór mojego "potforka". Patrząc na twój lekki styl pisania, myślę, że będziesz jedną z kilku osób mogących zakasować resztę w WT V.
Do tego trzeba mieć pomysł i to dobry... A ja go nie mam (chyba gdzieś upadł) :P
Wolfie pisze:Zastanawia mnie też, dlaczego rzeczona czarownica nie użyła swych mocy na tym złym, a dała się pobić i zwiała.
Na blokowiskach nie ma akademii magi:/ Sam talent wrodzony trzeba jeszcze opanować, nauczyć się wykorzystywać:P
..::Reality Is Almost Always Wrong::..

Komu potrzebna jest inteligencja, świadomość i takie tam podobne?

Awatar użytkownika
BlackHeart
Pćma
Posty: 221
Rejestracja: sob, 01 gru 2007 08:48

Post autor: BlackHeart » ndz, 30 mar 2008 12:25

BMW W innym miejscu, w innym czasie

...Oddech Marlene jest szybki, urywany i płytki... - przymiotnikoza. Nie brzmi to naturalnie.

...tylko jedno słowo - moje imię...

...wdarła się między nas[bez kropki] i zapamiętale całując...

Język: Przymiotnikoza, waszmość. I to poważna. W tak krótkim tekście miałeś AŻ szesnaście przymiotników. To o wiele za dużo. Zamiast dostarczenia czytelnikowi szczegółów, sprawiłeś, że tekst brzmi nienaturalnie. Oprócz przymiotnikozy, nie pasują mi te trzewia. Jeśli narracja jest z perspektywy tego typa z kataną, to chyba nie myślałby o swojej ukochanej w ten sposób. No, ale to chyba kwestia gustu. Kolejny problem (który nie Ty jeden miałeś na tych warsztatach), to długość zdań. Poszatkowałeś to wszystko doszczętnie, ale akcja sceny nie jest ani trochę dynamiczna. Minus za to.

Fabuła: Fantastyki nie było, ale niemniej tekst mnie zaciekawił. Z drugiej strony, nie jestem miłośnikiem orientu, więc katana trochę zazgrzytała. No, a ci barbarzyńcy razem z nią. Trochę tak, jakby to na siłę było wepchnięte, żeby fantastycznie było. Nie wyszło.

Ocena: 5/10

===============================================

Wyklęty Obraz

...Mężczyzna klęczał, wspierając się na mieczu. Jego dłoń zamykała się na palcach leżącej przed nim kobiety. Przywarł ustami do jej ust... - Oj, Klęczy sobie, klęczy, a Tu nagle ją całuje. Ja wiem, że się schylił pewnie. Niemniej, jakoś nienaturalnie to zabrzmiało.

...Czerwonych[bez przecinka] tak[przecinek] jak czerwona była krew... - Pomijam już źłą interpunkcję, ale wszystko brzmi sztucznie. A może by tak - Ust czerwonych, niczym krew płynąca z rany...

...Miłość i spełnienie w jedności... - A gdzie orzeczenie do tego? Domyślne chociaż? Poza tym naprawdę nie wiem, co to jest spełnienie w jedności. Czy nie chodziło czasem o jedność miłości i spełnienia?

...jeden z ludzkich obrazów... tylko że to był obraz idealny... - Pominę już kolejny, tajemniczy wielokropek. Niech już będzie. Załóżmy, że jakieś niedomówienia są, choć, przyznam szczerze, mnie umknęły. Proponowałbym jednak zmienić na ...jeden z ludzkich obrazów... lecz ten był idealny.... Przy okazji powtórzenia unikniesz, waszmość.

...najwspanialszych artystów – Życie i Śmierć... - powtórzenie. Fatalne powtórzenie, rzekłbym nawet, bo podwójne. Linijkę wyżej masz dokładnie te same dwa słowa, i również są ze sobą zestawione. Uczucie dysharmonii i sztuczność potęguje brak konsekwencji. Najpierw z małej litery, a później z dużej piszesz, waść.

...Złączona miłością para pośrodku płótna... - ja wiem, że naszym pięknym języku jest spora dowolność odnośnie szyku wyrazów w zdaniu, ale to nie znaczy, że można tworzyć takie dziwolągi. Może lepiej - pośrodku płótna - para złączona miłością?

...dwa ciała[przecinek] a jedna dusza...

...ciemny, nieomal czarny w swej czerwieni ogień... - a cóż to takiego? Hmm, chyba mam jakąś ubogą wyobraźnię, bo nijak nie mogę sobie wyobrazić o czym Ty bredzisz.

Język: Źle. Pomijając dużą ilość błędów, język kuleje. Miało być melancholijnie, ale nie wyszło. Jakoś nie przekonałeś mnie o cudowności tej więzi. Jakieś to wszystko takie nijakie. Porównanie sceny do obrazu również chybiło, bo sprawiło, że tekst zdał się chłodny i zdystansowany, co było niemiłym kontrastem dla poruszanego tematu i jego ujęcia.

Fabuła: Przeciętnie. Niewiele się dzieje, więc niewiele mogę powiedzieć. Niemniej, spytam tylko co to za typ co ogniem zieje? Smok? No, jeśli tak to z tej kobitki by chyba niewiele zostało. Ty natomiast piszesz o "ranie". No, nadmiar delikatność autorze. Pisz raczej śmiało, że to strzęp zwęglonego mięsa. Tylko już nie na konwecję tragiczną, bo nie ujdzie.

Ocena: 2/10 (za kiepski język i dziwne porównanie)

===============================================

Marcin Robert Kolaps raju (fragment)

Od razu na wstępie przyczepię się do tytułu. No, coś Ty, chłopie? Po kiego grzyba się chwalisz, że masz jeszcze do tego całe opowiadanie? Reklama jakaś czy co? A może to wytłumaczenie, że nie wszystko może być jasne, bo to tylko fragment? No, nieładnie.

...powiedział minister[bez kropki] - i nie przynoszą dobrych wieści...

...była ludźmi[bez przecinka] siedzącymi w równych odstępach...

...Każdy - mężczyzna, kobieta czy dziecko - miał na sobie... - jak każdy, to każdy. Nie ma sensu wyjaśniać, że mężczyzna, kobiety czydziecko. No, chyba że obojnaki jeszcze jakieś tam były.

...Ależ wtedy nastąpi chaos[kropka] Ludzie zaczną...

Fabuła: Marnie. Toż to nie tragizm, lecz komizm (supersłomki to już makabra). Edycję się pomyliły chyba. Poza tym, jedno zasadnicze pytanie - jaki użytek miał ten cały Wódz z nieprzebranej rzeszy ludzi, rozkładających kolejne planety? Jakieś źródło energii a la Matrix? No, nie wiem. Jeśli pożytku z nich nie było, to po cholerę się nimi opiekować? Względy moralne? Wątpię. Jakieś to to nielogiczne.

Ocena: 3/10 (głównie za ten niezamierzony komizm i niespójną fabułę)

===============================================

CDN.

Awatar użytkownika
Marcin Robert
Niegrzeszny Mag
Posty: 1745
Rejestracja: pt, 20 lip 2007 16:26
Płeć: Mężczyzna

Post autor: Marcin Robert » ndz, 30 mar 2008 16:39

Na początek pragnę podziękować wszystkim, którzy przeczytali i skomentowali mój tekst. Wasze uwagi są dla mnie bardzo cenne. Nieznany, Buka, Hitokiri, KPiach, Novina, Świeżynek, Xiri, Keiko, Teano, Wolfie, BlackHeart - wielkie dzięki! :))

Zaprezentowany przeze mnie tekst jest fragmentem - niedokończonego niestety - opowiadania (co zaznaczyłem zgodnie z panującymi, na przykład w papierowych czasopismach, zwyczajami), będącego efektem dyskusji, jakie prowadziłem w realu na temat wyższości demokracji nad dyktaturą. Nie będę ukrywał, że jestem wielkim zwolennikiem ustroju demokratycznego, wychowałem się jednak w środowisku, które do demokracji ma stosunek co najmniej lekceważący. Niektórzy ludzie, w tym część moich znajomych, chętnie widzieliby na czele państwa Wielkiego Polityka, który żelazną pięścią zaprowadziłby swoich poddanych do szczęścia, zapewniając im wszelkie dobra materialne pod warunkiem, że siedzieliby cicho i nie mieli własnych pomysłów na życie. Mój tekst jest satyrą na tego rodzaju poglądy. Pragnąłem przedstawić świat, w którym idea ta zrealizowana została w stanie czystym, aby ukazać jej absurdalność.

"Kolaps raju" jest więc satyrą, ale czy jest też tragedią? Odwołam się tutaj do definicji zacytowanej przez Teano:

Tragedia - Utwór dramatyczny przedstawiający konflikt moralny, ideowy lub psychologiczny prowadzący nieuchronnie do klęski bohatera. (Oczywiście termin tragedia ma wiele, powiązanych ze sobą, znaczeń, ja jednak dla własnych potrzeb wybrałem właśnie to).

Bohaterem mojego opowiadania - zgodnie z tradycją klasycznego science-fiction - jest pewna społeczność. Przywódcy owej społeczności zostali postawieni w sytuacji wyboru sposobów rozwiązania problemu zużycia łatwo dostępnych zasobów, jaki pojawił się po stuleciach pasożytniczej gospodarki, mającej uszczęśliwić przeciętnego człowieka poprzez zaspokojenie jego podstawowych potrzeb materialnych. Sposoby te stoją ze sobą w konflikcie, każdy zaś z nich doprowadzi do klęski społeczności pozbawionej tych zasobów. Zauważmy przy tym, że klęska dotyka również warstwę rządzącą (owych Wybranych), nawet bowiem ucieczka na planetę Elizjum nie uchroni jej przed utratą władzy nad ludzkością, prestiżu, a także przed konfliktami wewnętrznymi (co już jednak wykracza poza przedstawiony fragment). Mamy więc konflikt i mamy nieuchronność klęski. Czy jesteśmy w stanie odczuć tę tragedię i współczuć bohaterom opowiadania? Przyznaję, że satyryczny charakter utworu osłabił możliwość takiej reakcji, lecz mimo to sądzę, że udało mi się zmieścić w powyżej zdefiniowanej tragiczności, co uznała również Wysoka Komisja umieszczając moją scenkę nad kreską.

Teraz przejdźmy do pocałunku. No cóż, w ograniczeniach formalnych nie było powiedziane, kiedy pocałunek ma nastąpić, ani jaka formę ma on przybrać. W zaprezentowanej przeze mnie scence pocałunek jest jedynie wzmiankowany, jako preferowane przez Wodza rozwiązanie problemu. Z dalszej części opowiadania dowiedzielibyśmy się, że jest on pewną formą oddziaływania na psychikę poddanych (zainicjowaną faktycznym pocałunkiem), która uwolniłaby ludzkość z oków wierności wobec Wybranych oraz zadowolenia z aktualnych warunków życiowych. Zamiast prowadzić poddanych na pewną śmierć, Wódz postanowił dać im wolność, a zarazem szansę przeżycia przynajmniej niektórym. (Ocaleńcy stworzą najwyżej jakąś prymitywną społeczność i na pewno nie będą w stanie zagrozić, bardziej zaawansowanym pod względem technicznym, mieszkańcom Elizjum).

Teraz sprawa tytułu Wódz. Lekcje historii w szkole podstawowej lub gimnazjum (nie znam niestety aktualnych programów nauczania) powinny zapewnić odpowiedni zestaw skojarzeń: Fuehrer, Duce, Caudillo, a nawet Wożd (choć ten ostatni nie był, zdaje się, oficjalnym tytułem). Wódz jest po prostu typem idealnego przywódcy z marzeń zwolenników paternalistycznej dyktatury.

Pora na bardziej szczegółowe ustosunkowanie się do niektórych przynajmniej komentarzy:
Świeżynek pisze:Jest planeta, którą mieszkańcy wysysają jak powietrze z mydlanej bańki. Usiłowałem sobie wyobrazić skutki - czy planeta przypadkiem nie powinna się kurczyć? Ewentualnie zrobi się pusta jak pisanka.
Wyobraź sobie Ziemię skurczoną do wielkości pomarańczy. Najwyższy szczyt - Mount Everest - będzie wówczas ledwo wyczuwalną opuszkiem palca nierównością jej powierzchni, która poza tym będzie całkowicie gładka. (Przykład ten znalazłem w jakiejś książce. Chyba w "Dzieciach wszechświata" von Ditfurtha). A ludzie? W tej skali ich działalność będzie ledwo dostrzegalna, choćby 'skonsumowali" litosferę do kilku kilometrów jej pierwotnej głębokości. Oczywiście użyteczne zasoby mogą wyczerpać się znacznie szybciej niż powstaną jakieś zauważalne zmiany w wyglądzie planety. Wtedy pozostanie przeniesienie się do jakiegoś innego, nieskonsumowanego jeszcze świata i pozostawienie starego do ewentualnej regeneracji. Marzenie każdego dyktatora, który wolałby taką skrajnie ekstensywną gospodarkę niż stawianie na innowacyjność zaradnych jednostek!
Świeżynek pisze:Troska ministra wydaje się być nieuzasadniona. Zostawiają przecież ludzi na planecie bez surowców, na pewną śmierć. Co obywatelom po wolności wyboru? Nic.
Nie nazwałbym tego troską. Minister bardziej martwi się, że ludzie zaczną postępować wbrew obowiązującej ideologii. Mogą "ulec kłamstwu", a więc wszystkiemu, co jest z tą ideologią sprzeczne.
Xiri pisze:
Marcin Robert pisze:Wszystkie dostępne planety zostały totalnie wyjedzone.


Nie podoba mi się to zdanie, bo wychodzi z niego, że jakiś stwór wielkości układu słonecznego podgryzł sobie planety. A tu zapewne chodzi o zasoby konsumpcyjne na powierzchni, prawda?
No przecież mamy stwora! Pod postacią dwustumiliardowej bestii zorganizowanej na wzór mrowiska albo termitiery.
BlackHeart pisze:Od razu na wstępie przyczepię się do tytułu. No, coś Ty, chłopie? Po kiego grzyba się chwalisz, że masz jeszcze do tego całe opowiadanie? Reklama jakaś czy co? A może to wytłumaczenie, że nie wszystko może być jasne, bo to tylko fragment? No, nieładnie.
Postępuję, jak to już wyjaśniłem na początku, zgodnie z tradycją oznaczania fragmentu jako fragmentu.
BlackHeart pisze:...powiedział minister[bez kropki] - i nie przynoszą dobrych wieści...
Wprowadzenie w tym fragmencie oddzielnych, krótkich zdań jest dopuszczalne i ma na celu podkreślenie dramatyzmu sytuacji.
BlackHeart pisze:...Każdy - mężczyzna, kobieta czy dziecko - miał na sobie... - jak każdy, to każdy. Nie ma sensu wyjaśniać, że mężczyzna, kobiety czydziecko. No, chyba że obojnaki jeszcze jakieś tam były.
Warto jednak podkreślić, że owo "siedzenie na ziemi" dotyczyło wszystkich, zarówno mężczyzn, jak też kobiety i dzieci. Natomiast pozostawienie samego "każdy", bez żadnego uzupełnienia, mogłoby sugerować wyłącznie mężczyzn.
BlackHeart pisze:...Ależ wtedy nastąpi chaos[kropka] Ludzie zaczną...
Jeśli już, to raczej dwukropek. Chaos, w pojęciu ministra, polega bowiem na konkurowaniu ze sobą i decydowaniu o własnym życiu.
BlackHeart pisze:Poza tym, jedno zasadnicze pytanie - jaki użytek miał ten cały Wódz z nieprzebranej rzeszy ludzi, rozkładających kolejne planety?
No właśnie. To jest zasadnicze pytanie, które powinien zadać sobie każdy zwolennik paternalistycznej dyktatury po przeczytaniu mojego opowiadania.

Awatar użytkownika
Wolfie
Sepulka
Posty: 53
Rejestracja: wt, 13 lis 2007 22:51

Post autor: Wolfie » ndz, 30 mar 2008 19:25

Zabroniona Urok Driady
– Kto cię zabił? – szepczę. Biała ręka wskazuje komodę pod ścianą.
A ta ręka to czyja...? Wystarczyłoby dodać zaimek dzierżawczy.
To, co widzę w środku oświeca mnie na tyle, że po policzku spływa łza, a wraz z nią opada urok.
Zgubiłaś przecinek po środku.
– Nie skrzywdzisz mnie, bo kochasz bardziej niż ją kochałeś.
Przecinek po bardziej.
– Już wygrałam... Pocałuj. – nalega.
A kogóż to ma pocałować? Pocałuj mnie.
Sztylet, jaki zaciskam w dłoni, zanurza się miękko w jej sercu.
Sztylet, który zaciskam w dłoni, nie jaki.

W dodatku niepotrzebnie wstawiasz kropki w dialogach, zwłaszcza, że nie występuję po nich wielka litera: – Już wygrałam... Pocałuj. – nalega. , – Niech całuje cię śmierć. – odpowiadam. oraz – Pocałuj mnie. – prosi.
Nachylam się nad nią, a między nami kołysze się łańcuszek.
Łańcuszek to jest na szyi, a między driadą a bohaterem kołysałby się amulet.

Scena sprawia wrażenie mdłej. Nie wiadomo, dlaczego pojawia się zjawa, zamiast driady równie dobrze mogła być zwykła kobieta, wiedźma czy coś w tym stylu. Ponadto, bohater w żaden sposób nie reaguje na ducha, zjawisko niezwykłe nawet w światach przesyconych magią (który z tego, co piszesz, do takowych należy), a zdjęcie uroku za sprawą zobaczenia amuletu... cóż, bardzo nietypowe.

Łosiu Holokiss

Uh. Tyle tu błędów, oj, tyle błędów... Pomijając je, zastanawiam się, dlaczego tekst nie wylądował pod kreską. Dla mnie nie ma tu krzty tragizmu... Niedobre to.

Tariel Stacja metra

Jak w powyższym, błędy aż nadto wyraźne. Aż nie mam siły ich wskazywać... Zero fantastyki, zero tragizmu, zero... khem, buzi-buzi się pojawia. Musisz, a(ł)utorze, dużo popracować.

C.D.N.

Awatar użytkownika
Keiko
Stalker
Posty: 1801
Rejestracja: wt, 22 sty 2008 16:58

Post autor: Keiko » pn, 31 mar 2008 01:04

BMW pisze:Teano
Skoro nie zostało napisane, że nie miał, to znaczy, że miał.
Nie. Zostało napisane, że miał katanę i koniec. Nic więcej. Dodawanie wyposażenia przez czytelnika jest tylko jego chciejstwem.
Jesli miał katanę, a nie ma w tekscie wzmianki, że to "inna" katana, albo że zdobyczna po plądrowaniu trupów, albo że jest to ufoludek, który wytworzył katanę metodą przemiany molekularnej biorąc za wzór stare kakemono znalezione na jakiejś planecie, to czytelnik ma pełne prawo do wyobrażenia sobie samuraja.
Ma pełne prawo. Ale dlaczego nie dopuszcza do siebie myśli, że katana wraz z samurajem (niech mu będzie) mogła zawędrować gdzieś, gdzie kobiety nazywają się Marlene, Sophie, albo Jenny?
pozwolę sobie odnieść się do tej polemiki ;)

1. Zły to wojownik jak nie ma nic poza katana. Nawet mięska na obiad nie po kroi nie mówiąc o tym, że jeśli w walce ktoś mu katanę wytraci to będzie bezbronny jak dziecko. Posiadania noża czy jakiegokolwiek innego ostrza jest czymś naturalnym w zawodzie "wojownika" i czytelnik ma prawo przypuszczać, że tenże osobnik to ma;

Mało tego ta polemika zmusiła mnie do ściągnięcia katany z górnej zakurzonej półeczki. Po chwilowym wymachiwaniu kawałkiem stali w pokoju, doszłam do wniosku, że bardzo trudno byłoby ciąć w sposób, który doprowadziłby do sytuacji, jaką opisałeś w swoim opowiadaniu. Katana swoja długość ma i nadawała się raczej do cięcia niż pchnięcia. Jednak jak już pisałam - twój świat twoje zasady.

2. Ja nie zinterpretowałam tekstu pod katem Japonii - sam mi to zasugerowałeś ;)
BMW pisze:Keiko
Niby kocha te niewiastę a się nad nią pastwi. Wbija katanę we wnętrzności - okrutna śmierć.
Okrutna rzeczywiście, ale seppuku było zawsze przywilejem wyższych klas, a gość jest tradycjonalistą. A według tradycji japońskiej to właśnie w brzuchu mieściła się dusza, był on też miejscem, w którym, jak wierzyli, umiejscowione były uczucia. Czyli barbarzyńcy nie dostaną ani duszy, ani żywego ciała na pohańbienie.
Więc jeśli bronisz swojego tekstu powołując się na zwyczaje obowiązujące w Japonii to przepraszam ale gdzie ja mam umieścić te akcję?


******************************
ech mam nadzieję że jutro znajdę więcej czasu aby odpowiedzieć na komentarze i posty polemizujące z moimi komentarzami; wszystkich czujących się pominiętymi bardzo przepraszam
Wzrúsz Wirúsa!

Ha! Będziemy nieśmiertelni! To nie historia nas osądzi, lecz my osądzimy ją! (Małgorzata)

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3578
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Post autor: BMW » pn, 31 mar 2008 09:27

Keiko
Zły to wojownik jak nie ma nic poza katana.
Być może właśnie dlatego skończył, tak jak skończył. Ale jest to zaledwie urywek jego historii, a wczesniejszy splot wydarzeń mógł przecież doprowadzić do tego, że ostało mu się jeno to ostrze.
. Ja nie zinterpretowałam tekstu pod katem Japonii -
I bardzo dobrze.
Więc jeśli bronisz swojego tekstu powołując się na zwyczaje obowiązujące w Japonii to przepraszam ale gdzie ja mam umieścić te akcję?
Każde następne wytłumaczenie będzie działalo na niekorzyść tekstu, ale co tam. Jedną z wersji może być założenie, że gość został wychowany w kulturze orientu, a potem, kiedy rozgrywa się akcja, był już w zupełnie innej krainie (tam, gdzie kobietom nadaje się imię np. Marlene)

Awatar użytkownika
Wolfie
Sepulka
Posty: 53
Rejestracja: wt, 13 lis 2007 22:51

Post autor: Wolfie » pn, 31 mar 2008 11:23

KPiach Wybór mniejszego zła
Ściskała rękę syna uwięzioną w unieruchamiającej obręczy.
Skoro ręka jest uwięziona, to wiadomo, że unieruchomiona. Można by nawet określić te dwa wyrazy synonimami.

Mam także zastrzeżenia co do takiej formy dialogu:
- Dobrze. – Otarła wierzchem dłoni oczy.
, co pojawia się w tekście kilka razy. Często mam wątpliwości, kiedy można/należy stosować taki zapis, ale w tym przypadku wydaje się to zbyt częste.
- Gdzie synku?
Zjadłeś przecinek po gdzie.
- Boże dopomóż – szepnęła udręczona matka.
J/w, przecinek ^^
Pisk alarmu zadał kobiecie niemal fizyczny ból. Uniosła głowę, na ścianie, w pobliżu przyłączy migotała czerwona lampka.
Uniosła głowę. Na ścianie, w pobliżu przyłączy, migotała czerwona lampka - a tak nie byłoby lepiej? ;) Ponadto, znów dopadł cię głód i spałaszowałeś przecinek, który winien stać po przyłączy.
A, i odnośnie alarmu. Odpowiedniejszym byłoby zastąpienie tego słowa czymś innym, bo ja wiem, sygnalizatorem...? Takowy zapewne by się włączył, zwiastując śmierć dzieciaka. No, chyba że w tym samym czasie w szpitalu/klinice wybuchłby pożar, nastąpił by atak MCZWK (Małych Czarnych Wpierd*laczy Kamieni ^^) etc., etc. ;P
Pomijając fakt, że tekst wylądował pod kreską, jest dobry. Ładnie prowadzisz narrację, dobierasz właściwe dla sytuacji słowa. Gratuluję także pomysłu, bo w pewnym momencie czytania coś niezauważalnie drgnęło w moim zatwardziałym sercu :P Mieszane uczucia wzbudziło we mnie zakończenie. Niby nic wielkiego, ale nasuwają się nieciekawe skojarzenia...

VESPER ZIMNE USTA

NA MOC POSĘPNEGO CZEREPU!
A(Ł)utorze! Dwa pytania:
1. Ile czasu zajęło Ci napisanie tej scenki?
2. Sprawdziłeś ją chociaż, odleżała kilka(naście) minut...?
Mam nadzieję, że poprzedni komentujący pokazali, w czym problem. Nie obrazisz się, że tego nie zrobię? ^^
Do ćwiczeń marsz! :)

P.S. Warsztatowe teksty komentowałem bez czytania poprzednich opinii (no, chyba że coś tam kątem oka zobaczyłem), także jeśli powtarzam to, co napisali inni, bez nerwów. Dowodzi to, w czym problem ^^
Co do komentów odnośnie moich wypocin - celowo nie odpowiadam, nie tłumaczę, nie dowodzę swych racji (zdarzyło mi się to raz, na początku, bo pomylono mnie z niewiastą ;P). Uwagi biorę sobie do serca, sprawdzam, w czym problem, staram się wszystkie spamiętać i uniknąć błędów następnym razem. Choć czasami korci stanąć w obronie swojego potworka, uważam, że tekst musi się sam obronić (ew. z minimalną pomocą autora). No cóż, trzeba próbować... ^^
Dziękuję wszystkim, którzy zadali sobie trud przeczytać moją scenkę, i do zobaczenia na następnych WT! ^^

EDIT: się zrobił.

Vesper

Post autor: Vesper » wt, 01 kwie 2008 01:34

Wolfie pisze: VESPER ZIMNE USTA

NA MOC POSĘPNEGO CZEREPU!
A(Ł)utorze! Dwa pytania:
1. Ile czasu zajęło Ci napisanie tej scenki?
2. Sprawdziłeś ją chociaż, odleżała kilka(naście) minut...?
Mam nadzieję, że poprzedni komentujący pokazali, w czym problem. Nie obrazisz się, że tego nie zrobię? ^^
Do ćwiczeń marsz! :)
Kajam się pokornie i proszę o wybaczenie. masz całkowitą rację. Tekst nie odleżał ani chwili. Więcej takich wypocin z mojej strony nie zobaczycie.


Wracam do moich wrażeń.

Nieznany na polu chwały
Znowu nijakie wrażenia. Niby nic mi nie zgrzytało, a jednak momentalnie zapomiałem co czytałem.

Świerzynek Okazja
Podobało mi się. Bez specjalnych fajerwerków zrobiłeś co trzeba. Jest i pocałunek i tragiczny wydźwięk pocałunku i fantastyka. Tak trzymać !

keiko Przejście
Fantastyka ukryta w ostatnim zdaniu. Podoba mi się Twoje opowiadanie. Pocałunek ognia jest trochę naciągany według mnie, ale jednocześnie jest mocną i oryginalną jego wizją. Trochę drastyczne.

Teano Romantyczna kolacja we dwoje
Opowiadani bardzo fajne. Tragiczne jak trzeba, pocałunek na miejscu chociaż jest jakby pobocznym elementem tekstu. Jedna rzecz mnie drażni. Jak czytam różne utwory to strasznie, ale to strasznie drażni mnie maniera podkreślania wagi słowa dużymi literami, kursywą lub na inny sposób. Zaraz daje mi to do zrozumienia, że autor uważa mnie za idiotę i musi sam podkreślić to co uważa za ważne.

Tenshi Dziękuję, że jesteś
Hm... mieszane uczucia mam do tego tekstu. Drażni mnie łamanie testu po każdym kawałku dialogu. Dodatkowo poruszony został fragment, którego jestem ciekawy, a nie dane mi było dowiedzieć się dlaczego jeden z bohaterów został "zagoniony w pułapkę przez ojca...". Ale sprawiło mi przyjemność czytanie tego co napisałeś/aś.

karla Sędzia nieomylny
Ten asasyn mi nie pasuje. Dlaczego Ci mężczyźni ją całowali? Czemu to kobieta powinna być zamachowcem? Tytuł według mnie nie ma niczego stycznego z tekstem.

Ariel II księga Opowiadań. Wojna Dusz - zdrada
Ten tekst i tytuł sugerują mi, że jest to część czegoś dłuższego. Widzę to krótkiej scenie, z której mało udało mi sie zrozumieć. Czemu "widok skórzanych osłon na przedramionach nieodwołalnie przekreślił jej nadzieje" na to, że widzi Ariona? Dalej jest dialog, który bardzo mnie zmęczył tym, że nie wiedziałem kto mówi. On objął ją bez słowa, czyli to ona zaczęła mówić, on jej przerwał, potem ona coś chciał powiedzieć, ale znowu jej przerwał. Chaotyczne. Potem się jeszcze jakaś wróżka pokazała. Strasznie zawiła fabuła w tak krótkim tekście.

BMW W innym miejscu, w innym czasie
Ok, mam tylko jedno ale. Powinieneś zamiast katany użyć wakizashi. Wg wikipedii wakizashi ma długość ostrza od 40 cm + kilkanaście cm rękojeści, katana w całości ma około 100cm długości. Próbowałem wyobrazić sobie jak on ją całował, trzymając jednocześnie katanę i wyszło mi że musiał mieć bardzo długo szyję.

CDN mam nadzieję szybko.


/EDIT literki

Awatar użytkownika
mirgon
Mamun
Posty: 133
Rejestracja: pt, 16 lis 2007 09:59

Post autor: mirgon » wt, 01 kwie 2008 16:23

AirelII Księga Opowiadań. Wojna Dusz – zdrada.
niezapomniane, długie, srebrne włosy, zielone oczy, strój elfich łuczników
Wiem że to tylko drabble i ciężko opisać kogoś i jeszcze wrzucić w tekst jakąś historię ale najprostszy sposób wcale nie jest najlepszy - policz przymiotniki - potrzebne są w ogóle?
Dopiero po chwili widok skórzanych osłon na przedramionach nieodwołalnie przekreślił jej nadzieje.

Pogięte to zdanie, albo czegoś brakuje albo czegoś za dużo. No i czy widok może przekreślić i dlaczego dopiero po chwili?

...usta pocałunkiem. Ciepłym, mocnym pocałunkiem, który na nowo obudził jej zaufanie.
To śmiało mogło być jedno zdanie, lub jeśli już dwa to drugi pocałunek jest zbędny.
Zaimki się mi znów w oczy rzucają.
Gdy już dłużej nie mogła go widzieć, sylwetka elfa rozmyła się nagle i pozostał półbóg o ciemnoczerwonych oczach i cynicznych ustach.
Ni w ząb tego zdania nie rozumiem, a czytałem kilka razy.
Ona - dłużej go widzieć nie mogła, on (czyli sylwetka) - rozmył się, ktoś (czyli półbóg) - pozostał.

Przymiotniki, zaimki - w nadmiarze, za to sensownych zdań jak na lekarstwo. Jeśli jest w tym jeszcze jakiś pomysł to ja go nie widzę, nie chce mi się analizować po wielokroć tekstu ( nie tylko Twojego) by załapać o co chodzi. Chcę to raz, no może dwa razy przeczytać i wiedzieć o co chodzi.



BMWW innym miejscu, w innym czasie

Tekst, pomimo katany i barbarzyńców, podobał mi się - nie o tą katanę ani nie o barbarianów tu chodzi i za to plus. Równie dobrze mógłbyś poprzestać na rytualnym seppuku i ścięciu ślicznej główki Marlene.
Dead man dance, dead man dance, stary...

Xiri
Nexus 6
Posty: 3386
Rejestracja: śr, 27 gru 2006 15:45

Post autor: Xiri » wt, 01 kwie 2008 16:30

Novina pisze:
Skoro Androidy (...)

Co do tej walki kosmitów, to pachnie mi to Humbakiem Scientologiem, a to zapach dla mnie nie miły, więc tu się nie wypowiem. Grunt, że troszeczkę mi wyjaśniłaś motywy osadzenia Marsa, jako patrona twojej nacji szlachetnych androidów.
Łojej, ale się rozpisałeś. Widać, że to Twój żywioł. Pozdrawiam archeologa :)
Bardzo ładna praca (szkoda tylko, że nie dyskutujemy o tragicznych całusach ;p)

Co do tego, że Mars był głównie bogiem rolniczym (co wynika z Twojego postu), to trochę tutaj przesadziłeś. Mars, owszem, miał kilka specjalizacji (wieczny wojownik, stróż pół i urodzajów, patron zwad i waśni, obrońca granic), lecz przede wszystkim był on ogólnoitalskim bogiem wojny.

Wszystko, co napisałeś, się zgadza. Jednak "mój" bóg nie jest do końca stylizowany na rzymskiego Marsa i pozwoliłam sobie go nieco zreformować. W końcu to fantastyka (zobacz przykładowo, co zrobili z Lokiego w "Kłamcy", nie mówiąc już o potężnym Zeusie czy sprowadzonym do roli złego psa Anubisie :)) Dla androidów - raczej wojowniczej nacji - IMO najbardziej pasuje bóg wojny. Najchętniej wstawiłabym do tekstu jakiegoś boga technologii, jednak takowego nie ma, chyba że za bogów technologii można by uważać bogów, którzy dali ludziom cywilizację lub ogólnie coś podarowali (Prometeusz, synowie Ometeotla, Szemesu Hor (towarzysze Horusa), Anunaki).
Zresztą wszyscy bogowie wszystkich kultur to i tak Anunaki ;)

/No dobra, wywalamy.
Ostatnio zmieniony wt, 01 kwie 2008 16:44 przez Xiri, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
kiwaczek
szuwarowo-bagienny
Posty: 5629
Rejestracja: śr, 08 cze 2005 21:54

Post autor: kiwaczek » wt, 01 kwie 2008 16:33

Tak, wiem... Nie jestem już modem, ale jak widzę coś takiego to mnie krew zalewa...

Xiri... Czy NAPRAWDĘ musiałaś zacytować cały post Noviny?
I'm the Zgredai Master!
Join us young apprentice!
Jestem z pokolenia 4PiP i jestem z tego dumny!

Awatar użytkownika
BMW
Yilanè
Posty: 3578
Rejestracja: ndz, 18 lut 2007 14:04

Post autor: BMW » wt, 01 kwie 2008 16:56

Vesper
Próbowałem wyobrazić sobie jak on ją całował, trzymając jednocześnie katanę i wyszło mi że musiał mieć bardzo długo szyję.
A ja widziałem scenę tak, że katana po prostu sterczała z brzucha Marlene, a gość, nieco z boku, tulił dziewczynę i całował.
mirgon
nie o tą katanę ani nie o barbarianów tu chodzi
no właśnie.
Dzięki za obie recenzje.

Awatar użytkownika
mirgon
Mamun
Posty: 133
Rejestracja: pt, 16 lis 2007 09:59

Post autor: mirgon » śr, 02 kwie 2008 15:38

Wyklęty Obraz
Ta scena przypominała mi jeden z ludzkich obrazów... tylko że to był obraz idealny, namalowany przez najwspanialszych artystów
Zbiło mnie to trochę z tropu - i jak dla mnie wprowadza to trochę chaosu.
ciemny, nieomal czarny w swej czerwieni ogień,
O żeż Ty, moja wyobraźnia wskoczyła właśnie na wyższą półkę -
ciemny, niemal czarny - w czym czarny? - ano, w swej czerwieni (bo ogień?) Wiem o jaki efekt Ci chodzi ale chyba pobłądziłeś w swej logice jako i ja błądzę.
wszechobecny mrok napierający na środek obrazu... a wyżej słońce i niebo. Kontrast.
Chwila, moment - najpierw była para ludzi w środku obrazu, za nimi węgiel i ciemno czarni ale czerwoni - no i bomba! wszędzie poza parą ludzi na środku, był jednak MROK! który napierał (jak sam piszesz) na środek obrazu, zajęty przez parę ludzi, a więc na nic więcej nie było już miejsca!
A teraz dowcip - wyżej było jeszcze słońce i niebo - gdzie to słońce i niebo było? - poza ramą obrazu? Wybacz ale tak mi to wychodzi. Totalna abstrakcja.
Wiem już - kontrast :)

Poza tym, dobrze. Pomysł, jak dla mnie, ciekawy. Zacząłeś nawet go realizować z jakąś tam wizją... no ale nie skończyłeś. Dużo chaosu, same smoki, nawet przestrzeń między smokami powinna być smokiem o ile o smoka tu chodzi (bo czasem oczywiste nie jest oczywiste) a nie o zapijaczonego malarza który puszcza pawia na swoje dzieło...(bez aluzji!)
Plus za pomysł, plus za wizję jego realizacji, minus za wykonanie.
EDIT: A i tak na dokładkę; zaimki :)

Marcin Robert Kolaps raju (fragment)

Mirgon Komentarz (fragment)
Zacznę od przyznania się do pewnej rzeczy, otóż za głupi jestem na Twoje teksty, na poziomie zdania to i jeszcze rozumiem o co chodzi ale patrząc na całość to już nie. No tym bardziej, że zaznaczyłeś 'fragment'. A to wszystkie wyjaśnienia są w reszcie tekstu? Super. Nie po drodze mi też z Twoim poczuciem humoru, nie po drodze mi z zestawieniami słów np. wódz - minister, kombinezon - supersłomka, materia planety - pożywna papka itd.
Co do papki to tak właśnie odczytałem Twój tekst (pożywna dla mnie nie jest) ale spróbuję go skomentować.
...lecz mocny kombinezon, chroniący przed wszelkimi niewygodami. Większość trzymała w zębach supersłomki, ...
Dead man dance, dead man dance, stary...

Zablokowany